Archiwa tagu: Łukasz Piebiak

Pisowski hejter na fundowanym przez budżet urlopie

Sędzia Łukasz Piebiak nie wrócił w grudniu do orzekania po trzymiesięcznym urlopie wypoczynkowym. Aż do teraz losy jego zawodowej kariery były tajemnicą.

Teraz przez pół roku sędzia będzie normalnie pobierał pensję. Ma teraz czas na przeprowadzenie zaleconego leczenia. Z przepisów wynika, że takiego urlopu udziela się, jeżeli leczenie wymaga powstrzymania się od pełnienia służby.

Do wniosku o urlop przedstawionego ministrowi sprawiedliwości Piebiak dołączył dokumentację medyczną. Była podstawą decyzji szefa resortu. Jak dowiedział się dziennikarz RMF FM, w tym roku z podobnych urlopów skorzystało 31 sędziów.

Piebiak, który w konsekwencji tzw. afery hejterskiej w resorcie sprawiedliwości miał powrócić do orzekania w Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy, przebywał na urlopie wypoczynkowym od 5 września. Tym samym nie miał przydzielanych spraw. Okres usprawiedliwionej nieobecności sędziego Piebiaka zakończył się 6 grudnia, co oznaczało powrót sędziego do pracy w sądzie. Piebiak nie powrócił jednak do orzekania. W połowie grudnia sekcja prasowa warszawskiego sądu okręgowego informowała, że „sędzia Łukasz Piebiak od dnia 7 grudnia 2019 r. do dnia 06.06.2020 r. przebywa na usprawiedliwionej nieobecności”.

Kmicic z chesterfieldem

Prof. Antoni Dudek w rozmowie z „Rzeczpospolitą” ocenia, że nadchodzi zmierzch Prawa i Sprawiedliwości, a ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego utraciło pierwotny impet. Ostatnim sprawdzianem dla PiS mają być nadchodzące wybory prezydenckie. – Andrzej Duda nie ma reelekcji w kieszeni. Sam dla siebie jest największym zagrożeniem – ocenia politolog.

Zdaniem politologa prof. Antoniego Dudka PiS nie ma wcale wygranej w kieszeni w nadchodzących wyborach prezydenckich. – Największym zagrożeniem dla Andrzeja Dudy jest on sam. Jak patrzę na wszystkich jego potencjalnych przeciwników, to na razie tak to widzę – mówi politolog w rozmowie z „Rzeczpospolitą”. Dodaje wprost, że mimo wygranych przez partię Jarosława Kaczyńskiego wyborów parlamentarnych, dostrzega „zmierzch PiS-u”.

Prof. Dudek o sytuacji PiS-u. „Widać wyraźnie, że prezes ma problemy”

Jak wskazuje Dudek, Andrzejowi Dudzie najprawdopodobniej nie uda się wygrać wyborów prezydenckich w pierwszej turze – wszystko zależy więc od tego, z kim znajdzie się w drugiej. – Wtedy jakieś jego błędy w…

View original post 3 522 słowa więcej

 

Klesza instrukcja pedofilska

Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych złożył zawiadomienie do prokuratury w sprawie ks. Romana Kneblewskiego. Chodzi o jego wpis umieszczony w sieci w ubiegłym roku. Pod zdjęciem dziecka przyjmującego komunię, ks. Kneblewski napisał: – „Po katolicku: na kolanach i do ust. A na rękę co najwyżej trzciną”.

Według Ośrodka, to nawoływanie do przemocy wobec dzieci. – „Ksiądz chce, by dziecko było przy tej czynności dodatkowo poniżane i upokarzane. Zgodnie z instrukcją dziecko ma przy wymierzaniu takiej kary klęczeć i ma być bite kijem trzcinowym po wyciągniętych rękach. W naszej opinii ksiądz Kneblewski, który opublikował instrukcje znęcania się nad dziećmi, powinien stanąć przed sądem za publiczne nawoływanie i pochwalanie przestępstwa” – napisano na Facebooku Ośrodka. Przypomniano, że duchowny był zatrudniony w szkole i pracował z dziećmi.

Szef Ośrodka Konrad Dulkowski tłumaczy „GW”, dlaczego dopiero teraz zawiadamiają prokuraturę. – „Podobnie jak większość odbiorców, w pierwszym momencie zwróciliśmy uwagę na podtekst seksualny wypowiedzi. Później dotarło do nas, że druga jej część jest równie ważna. Zachęca do znęcania się nad dziećmi, co jest nawoływaniem do przestępstwa” – powiedział Dulkowski.

– „Księdza to ja sama mogłabym potraktować tak, jak on chce traktować dzieci”; – „Chodzące miłosierdzie z trzciną w ręku”; – „Oj, obiłbym po tym ryju skur***na… Serio… Już nawet nie za tą trzcinę, a za coś znacznie gorszego, bo godzącego w dopiero rozwijające się poczucie własnej wartości małego człowieka – za owo poniżanie i upokarzanie!” – komentowali internauci.

Kneblewski – bydgoski kapłan ksenofobii i nacjonalizmu”. On też zrównał pary żyjące bez ślubu kościelnego i homoseksualistów z pedofilami.

Kmicic z chesterfieldem

BEATA I MAŁOLATA

Jeśli matka powie swojej 17-letniej córce o tym, co to jest prezerwatywa i że niekoniecznie używa się jej podczas balu maskowego, może dostać pięć lat więzienia. Takie kary za „edukację seksualną skierowaną do osoby poniżej 18 roku życia” przewiduje popierany przez PiS projekt, fałszywie przedstawiany jako oręż do „walki z pedofilią”.

Ciekawe, co na ten temat powie Beata „Brocha” Szydło, której syn ksiądz, jak głosi internetowa „wieść gminna”, uwiódł 16-letnią parafiankę i zrobił jej dzidziusia?

W rodzinie Szydło pewne zamieszanie, ale przecież z księdzem to nie grzech, a poza tym jaka radość, bo w Brzeszczach urodzi się kolejny wyborca PiS! Może Prezes, dla ocieplenia swego wizerunku zgodzi się być matką chrzestną potomstwa?

JANUSZ W RUI

Zakała polskiej polityki Janusz Korwin Mikke, po latach wraca do parlamentu i to w otoczeniu dziarskiej młodzieży. Gdy po ogłoszeniu wyników wyborów TVN nadawał relacje z siedziby Konfederacji, byłem przekonany, że to…

View original post 2 213 słów więcej

Ryszard Terlecki może być potomkiem tego Niemca, którego nie chciała Wanda

Czy Wanda, która nie chciała Niemca, zobaczyła taką twarz jak wyżej i rzuciła się w nurt Wisły?

Kmicic z chesterfieldem

– Mam nadzieję, że Mateusz Morawiecki będzie premierem przez bardzo wiele lat. Może nawet pobije Cyrankiewicza – mówił Jarosław Kaczyński.

Więcej o Kaczyńskim u Rydzyka tutaj >>>

Pozwani zostali:

  • Zbigniew Ziobro, który reprezentuje Skarb Państwa
  • były wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak
  • sędzia Jakub Iwaniec, któremu po publikacjach Onetu cofnięto delegację do MS
  • były Prezes Sądu Okręgowego w Gliwicach sędzia Arkadiusz Cichocki
  • były szef biura KRS Tomasz Szmydt
  • prezes Sądu Okręgowego w Rzeszowie i członek KRS Rafał Puchalski

Pozew został złożony przez prof. Krystiana Markiewicza, prezesa „Iustitii”, za „szerzenie zorganizowanej nienawiści wobec niego i środowiska sędziowskiego”.

Małgorzata Kidawa-Błońska miodzio, czytaj tutaj >>>

Profesor żąda zakazania pozwanym rozpowszechniania informacji lub twierdzeń dotyczących jego życia prywatnego oraz rozpowszechniania nieprawdziwych twierdzeń na swój temat”. Domaga się również przekazania 50 tys. zł na rzecz Fundacji Dom Sędziego Seniora oraz publikacji przeprosin w Rzeczpospolitej, Gazecie Wyborczej, TVN24, Polsat News oraz TVP Info.

– „Od miesiąca czekałem…

View original post 905 słów więcej

 

Ziobro już wie, co go czeka

Zbigniew Ziobro dwa dni temu zwołał konferencję prasową jako prokurator generalny, gdzie spotkał się z gradem trudnych pytań dziennikarzy. Jedno z nich dotyczyło tego, czy polityk nie powinien skorzystać z okazji, jaką daje ostatnie posiedzenie Sejmu i pozwolić, aby pojawił się wniosek o jego odwołanie, aby mógł udzielić posłom i opinii publicznej stosownych wyjaśnień. Mogłoby to być bowiem w interesie polityka. Ziobrę pytano również o sprawę niewydania dokumentów dotyczących afery hejterskiej posłom opozycji, na co ci zareagowali zapowiedzią zwrócenia się do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Trzecim niewygodnym elementem było poruszanie sprawy postępowania dyscyplinarnego ws. byłego wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka i możliwości jego przyspieszenia. Na powyższe strategiczne pytania dla przejrzystości funkcjonowania Ministerstwa Sprawiedliwości i rzetelnego informowania wyborców w trakcie trwającej kampanii wyborczej trudno było jednak uzyskać odpowiedź. Pełniąca funkcję konferansjera urzędnicza odmówiła bowiem odpowiedzi na powyższe pytania zanim Zbigniew Ziobro mógł nawet zabrać głos. Padły słowa, tu cytat: “Pozwoliłam zadać pytania, ale nie pozwolę na odpowiedź. Bardzo proszę o pytania dotyczące prokuratury”:

Sytuacja jest dosyć kuriozalna, ponieważ funkcjonariusze publiczni nie mogą wybierać sobie pytań, na które wygodnie im odpowiedzieć, a pozostałe zbywać milczeniem. Konferencja prasowa nie jest bowiem medialną ustawką, gdzie mają padać tylko miłe słowa i pytania pozwalające ministrowi chwalić się swoim dorobkiem.

Nagranie przypomina sesję pytań z sali podczas spotkań w terenie z Jarosławem Kaczyńskim. Tam dochodzi bowiem już od lat do rytuału w postaci “spontanicznego” pisania pytań na karteczkach, które następnie jeden z posłów PiS przegląda, odrzucając co mniej wygodne i zadając te, które zostały, albo jak można przypuszczać, z góry wcześniej przygotowany zestaw pytań.

W resorcie starano się wymigać od odpowiedzi argumentem, że pytania dziennikarzy były niezwiązane z tematem konferencji. Jednak przy unikaniu mediów przez związanych z aferami polityków,  nieliczne konferencje z ich udziałem są jedyną okazją do zadawania takich pytań, a nie ma wątpliwości, że Polacy zasługują na odpowiedź na nie. Jednak wspomniana sytuacja, która zajęła zaledwie 30 sekund, pokazuje dobitnie, jak wygląda miejsce obywatela i dziennikarzy w demokracji według Prawa i Sprawiedliwości.

W środę wieczorem Sejm będzie głosował nad wnioskiem opozycji o wotum nieufności dla Zbigniewa Ziobry. Domaga się tego Koalicja Obywatelska. Bezpośrednim powodem jest tzw. afera Piebiaka, byłego już wiceministra sprawiedliwości, który według publikacji w mediach, miał brać udział w nagonkach na sędziów. Po południu wniosek trafił pod obrady Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka.

Komisja zajmuje się wnioskiem o wotum nieufności dla Ziobry

– Bezpośrednim powodem tego wniosku była tzw. afera hejterska, czy fabryka hejtu – jak media określają ministerstwo sprawiedliwości – mówił w uzasadnieniu przed komisją Borys Budka.

Jak dodał, afera „jest sprawą bulwersującą, która nigdy w historii III RP nie miała miejsca”. – Pod okiem bezpośredniego zastępcy ministra sprawiedliwości działała zorganizowana grupa zajmująca się hejtem, atakowaniem niezawisłych sędziów, którzy wbrew linii ministerstwa i partii rządzącej ośmielali się atakować tzw. reformę wymiaru sprawiedliwości – stwierdził. – Polityczna odpowiedzialność jest oczywista – dodał. Budka w swoim wystąpieniu przypominał, że Zbigniew Ziobro domagał się dymisji Zbigniewa Ćwiąkalskiego, gdy w 2009 r. w zakładzie karnym doszło do samobójstwa mordercy Krzysztofa Olewnika.

Budka o reakcji Ziobry na aferę Piebiaka: Chowa głowę w piasek

Według posła PO w sprawie ostatniej afery Ziobro chowa „chowa głowę w piasek”. – Udaje, ze jego zastępca znalazł się w resorcie przypadkowo, został tam zesłany przez opozycję. To był taki niemalże koń trojański i tylko dzięki szybkiej reakcji nieomylnego ministra sprawiedliwości doszło do jego zwolnienia. Nawet, jeśli przyjąć te tłumaczenia, to tym bardziej świadczy o tym, że w ministerstwie sprawiedliwości na najwyższym stanowisku znalazła się osoba nieodpowiedzialna. Dlatego, że powołała na swojego zastępce osobę, której nie znała – podnosił Budka.

Polityk przypomniał, że w marcu tego roku Prokuratura Regionalna w Katowicach zabezpieczyli materiały, które mogły być obciążające dla Łukasza Piebiaka. – Czy ktokolwiek z państwa na tej sali jest w stanie uwierzyć, ze minister sprawiedliwości, który jest także prokuratorem generalnym, nie wiedział, że w materiałach zajętych przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach znajdują się informacje, mogące obciążać jego bezpośredniego zastępcę? Jeżeli jest tak, że nie miał wiedzy w tej sprawie, to wówczas powinien zostać zdymisjonowany jako prokurator generalny – konkludował Budka.

Wiceminister: Ubolewam, że tu kawy nie ma

Na komisji obecne jest całe kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości, w tym Zbigniew Ziobro. Szef resortu stwierdził, że Budka nie mówił merytorycznie. Obrony Ziobry podjął się jego zastępca Michał Wójcik. Ten zaczął od pokpiwania z Budki. – Ubolewam, że tu kawy nie ma, bo pan poseł Budka prawie mnie uśpił, nie przekazał niczego merytorycznego – powiedział Wójcik. Stwierdził, że opozycja wykorzystuje wniosek o wotum nieufności jako pretekst do ataku na jego szefa. Wójcik wymieniał wszystkie osiągnięcia rządzonego przez Ziobrę resorty – od walki z wyłudzeniami VAT-owskimi, przez utworzenie tzw. rejestru pedofilów czy prace komisji weryfikacyjnej.

Wójcik, odnosząc się do sprawy nagonki na sędziów, stwierdził, że doszło do „podziału w środowisku sędziowskim i konfrontacji”. – Część sędziów, którzy byli atakowani, uległa emocjom i na prywatnych forach użyła słów, które paść nie powinny. Ze strony ministra Zbigniewa Ziobry została podjęta natychmiastowa decyzja o dymisji wiceministra, nie przesądzając o winie – mówił wiceminister.

Po nim do uzasadnienia wniosku odniósł się Bogdan Święczkowski. Prokurator krajowy komentował zastrzeżenia opozycji dotyczące działań śledczych ws. śmierci Dawida Kosteckiego i tzw. afery podkarpackiej. Święczkowski podkreślał, że zgony w więzieniach było objęte śledztwem i ustalone zostały przyczyny śmierci. – Jest mi przykro, że były minister sprawiedliwości opowiada takie rzeczy, uzasadniając wniosek o wotum nieufności. Mówi nieprawdę – powiedział.

Kmicic z chesterfieldem

Prezes Jarosław Kaczyński zabrał głos w sprawie podniesienia płacy minimalnej; polityk uważa, że reforma jest zasadna i wszelkie głosy jej krytyki są nieuzasadnione. Swoimi przemyśleniami podzielił się w Programie 1 Polskiego Radia.

Kaczyński w pełni popiera zwiększenie płacy minimalnej do pułapu 4 tys. zł brutto. „Powtarzałem od wielu lat, że nie można bez przerwy mówić społeczeństwu, że trzeba zaciskać pasa” – stwierdził prezes Prawa i Sprawiedliwości. Prawicowy polityk twierdzi, że „jeśli zwiększą się płace, tworzy to nacisk na ulepszenie gospodarki” – z taką tezą z pewnością nie zgodzi się zdecydowana większość liberalnych ekonomistów.

Szef „dobrej zmiany” usiłował również wykreować się na obrońcę polskich pracowników, którym z pewnością nie jest. Prezes mówił m.in. o fali „fake…

View original post 1 068 słów więcej

 

Gabriela Lazarek, esencja protestu przeciw zachwaszczaniu Polski przez PiS

Rok 2015.
Początki protestów w Polsce

„Kodziarze” na ulicach. Dzikie tłumy, tysiące ludzi. Wśród tych ludzi byłam też ja. Fryzjerka z Cieszyna.

Pamiętam, jak odwoływałam klientki w pracy, żeby zarezerwować dzień na wyjazd na protest do Warszawy. Z dnia na dzień, tak jak tysiące innych obywateli, uczyłam się, jak w mój rozkład dnia wbijać jeszcze gdzieś wyjazd na protesty, czy jakieś spotkania w grupie ludzi, którzy są, tak samo przerażeni sytuacją w kraju, jak ja.

Ze zdumieniem obserwowałam, że nikt za bardzo z mojej okolicy się nie wybierał ze mną. Jedni kompletnie się niczym nie przejmowali albo wzruszali ramionami, inni byli zachwyceni, co było największym szokiem dla mnie w tamtym czasie.

Na fb toczyłam długie dyskusje ze znajomymi, którzy nie rozumieli, co mi się w tym kraju naraz przestało podobać na tyle, że ciągle jeżdżę na protesty i tak narzekam na ten PiS. Nieraz to byli przyjaciele jeszcze z dzieciństwa, ze szkoły z podwórka. Starałam się w tamtym czasie wyczerpująco opisywać sytuacje i motywy działań zarówno ludzi protestujących, jak i PiS.

Z większością tych osób, nie mam od tamtego czasu kontaktu. Nie mogę nawet za bardzo liczyć na „dzień dobry” na ulicy. Dawno jesteśmy poblokowani na fb, a ja z koleżanki, przyjaciółki, z fryzjerki, sąsiadki czy kogo tam jeszcze, stałam się „kodziarą” i „lewakiem”. Odgrzebałam jedną z moich wypowiedzi z tamtego okresu. Minęły cztery lata. Polska się zmieniła. Ale moje zdanie na temat sytuacji w kraju – nie. Teraz, cztery lata od tamtych wydarzeń, startuję w wyborach parlamentarnych. Często słyszę pytania – po co idziesz do polityki? Dlaczego tak narzekasz na ten PiS? O co walczysz? Dzisiaj wyborcom chciałabym powiedzieć dokładnie to, co starałam się mówić swoim znajomym praktycznie codziennie, od czterech lat, uzasadniając wyczerpująco motywy moich działań. Od tamtego czasu zmieniło się tylko tyle, że nauczyłam się już nie mieć problemu z uzewnętrznianiem się na forum. Stało się to koniecznością.

15.12.2015

Może zacznę od tego, że nie piszę tego, żeby Was do czegokolwiek przekonać. Wyrażam tylko i wyłącznie swoje zdanie. Nie lubię się zbytnio uzewnętrzniać na forum ze swoimi przemyśleniami, ale dochodzę do wniosku, że trzeba się teraz tego nauczyć, bo tylko poprzez słowo i wyrażanie własnych myśli jestem w stanie się bronić. A kto wie, jak długo będzie można to robić, skoro zaczynają funkcjonować w społeczeństwie jedyne słuszne racje.

Każdy przez całe swoje życie buduje swój własny system wartości. Miałam to szczęście wychowywać się, dorastać w demokratycznym kraju, gdzie mogłam rozwijać się w zgodzie z własną naturą. Nigdy nie było lekko. Wszyscy wiemy, że w Polsce do miodu z dla wielu Polaków, zawsze było daleko. Mój świat zawsze był zbudowany na emocjach i na tych emocjach budowałam swój światopogląd. I myślę, że wiele przez te lata się nauczyłam. Na wielu, wielu błędach, dzięki którym nauczyłam się również ponosić konsekwencje własnych decyzji. Mam zbudowany swój świat moralny. Nauczyłam się, że ludzie są różni i właśnie ta różnorodność jest piękna. Również w różny sposób starają się w życiu wyrażać siebie. Nauczyłam się, że ludzie potrafią być fascynujący we własnym odkrywaniu i wyrażaniu siebie. Nauczyłam się, że to, co nosimy wewnątrz, te wszystkie nasze doświadczenia, lekcje, porażki, radości, wspomnienia, to jest najpiękniejsze co ofiaruje nam życie. Nie nowy samochód, telefon czy mieszkanie. A najważniejszy jest ten wewnętrzny świat i własne emocje, które pozwalają to wszystko poczuć.

Ale żeby się samodzielnie rozwijać, budować swój światopogląd, nauczyć się co nas w życiu uszczęśliwia, jest potrzebna wolność wyboru, wolność przekonań ze świadomością, że za każdy popełniony błąd płacę sama. Taka mała cena wolności. I nigdy w życiu nie zamieniłabym się za cenę tego, żeby dla mojego świętego spokoju ktoś decydował za mnie, co jest dla mnie dobre, a co złe. Rodzice swoją rolę już spełnili.

Nie daję prawa żadnemu człowiekowi, żeby decydował za mnie, co mogę czytać, oglądać, słuchać. To są moje wybory. Nauczyłam się, że najpiękniejsza w życiu jest miłość. Niekoniecznie tylko ta do drugiej osoby. Ale do zwierząt, do otaczającej przyrody, do siebie, do świata, do ludzi. Ale, żeby to poczuć trzeba najpierw zaakceptować tę różnorodność. I nauczyć się paru niepodważalnych zasad, które pierwotnie niesie ze sobą każda religia, rasa, kultura. Wszystko, co w nich złe jest zbudowane właśnie przez ludzi, którym zachciało się w jakimś czasie bawić w Boga. A te niepodważalne zasady to poszanowanie godności drugiego człowieka, prawo decydowania o sobie i miłość w każdym możliwym znaczeniu. Historia pokazuje, że tylko te prawa są w stanie chronić ludzi i prowadzić do przodu, pozwalają rozwijać się i cieszyć się życiem. Ich przeciwieństwami są nienawiść, uzurpowanie sobie prawa do decydowania o tym, co dla kogo jest dobre co złe, podjudzanie do konfliktów, nieposzanowanie odmienności i prawa do własnego zdania, tworzenie podziałów rasowych wyznaniowych i ogólnopoglądowych, oskarżenia, kłamstwa, spiskowanie, wyzwiska, brak poszanowania ludzkiej godności i odmienności.

Nie obchodzi mnie kto, jaką partię popiera. Obchodzi mnie to, czym kierują się ludzie, którzy chcą decydować o losie milionów ludzi i jakie niosą ze sobą przesłanie. Ja się buntuję, bo widzę tylko oskarżenia, nienawiść, kłamstwa, manipulacje i ludzi, których rozwój emocjonalny się zatrzymał. On nie zwolnił. On się po prostu zatrzymał. A może nawet ten rozwój nigdy się nie rozpoczął? Miejsce tego rozwoju emocjonalnego zajęła pycha, żądza władzy, nienawiść i na tym skupiają całą swoją energię. I niech mi nikt nie wmawia,że to ja jestem zmanipulowana przez „lewackie media” przez „śmierdzący konsumpcyjny zachód.” Nie po to przez tyle lat budowałam swój świat, który jest dla mnie piękny i szczęśliwy, żeby ktoś przyszedł i chciał sobie teraz tym tyłek wytrzeć. Nie pozwolę na to. Podam Wam przykład. Wyobraźcie sobie ludzi, którym okradziono dom. Ich rozpacz. Wiecie, z czego ona najczęściej wynika? Nie z tego, że wyniesiono im telewizor lub komputer. Rozpaczają, bo ktoś naruszył ich prywatność! Z tym się wiąże trauma po kradzieży. Ktoś bezprawnie wdarł się w ich świat. Właśnie przez to naruszenie prywatności ludzie tracą poczucie bezpieczeństwa.

Nikt mi nie może zarzucić, że płaczę za PO i stąd panika, bo ja nawet na PO nie głosowałam. Samej przez te lata nie było mi lekko i na wiele rzeczy się wkurzałam. I też się czułam okradana. Ale to miało tylko wymiar materialny. Mogłam stracić właśnie ten telefon i telewizor. Wolałabym stracić wszystko. Zostać w samych skarpetkach. Ale nigdy nie pozwolę się okraść z prawa do własnych poglądów, z prawa do decydowania o własnym życiu. Z prawa do wolności, do popełniania własnych błędów i ponoszenia tego konsekwencji. A teraz czuję się zagrożona jak nigdy i trzeba być naprawdę zaślepionym, żeby tego nie widzieć.

Wiem, że ludzi myślących w ten sposób są miliony. I wiecie co? Tak jak nie czułam się nigdy jakoś patriotką, może inaczej – nie czułam potrzeby, żeby jakoś się specjalnie kulturowo identyfikować, bo czułam raczej się obywatelką świata, człowiekiem po prostu, to teraz zaczynam dopiero doceniać wartość patriotyzmu. Ale tego zdrowego – nie niosącego za sobą podziałów.

Wyrosło nowe pokolenie patriotów. Patriotów, którzy doceniają, czym jest prawo do wolności własnych przekonań. Bo jednak można kochać swój kraj. Takim niedoskonałym, z codziennymi problemami. Bo wszędzie są tylko ludzie. Mniej lub bardziej doskonali. Nigdzie jeszcze nie znaleziono na ten niedoskonały system recepty. Ale przez lata, które tutaj żyłam i kształtowałam się, miałam możliwość nauczyć się czym jest wolność i prawo do własnego zdania. Prawo do życia w zgodzie ze sobą. Dla wielu to może nie zbyt wielkiej wartości – jak widać. Ale dla mnie to jest WSZYSTKO. To całe moje życie. Nikt nie zmusi mnie do nienawiści, do chodzenia do kościoła wyznaczonego mi przez drugą osobę jako jedyny słuszny wybór, do czytania określonych książek i zabraniania czegokolwiek, co nie godzi w drugiego człowieka, a konsekwencje moich decyzji spadną tylko na mnie. Będę chciała oglądać, czytać „świństwa” to będę to robić! Będę robić to, na co mam ochotę, jeżeli tylko będę wiedziała, że moim działaniem nie skrzywdzę drugiego człowieka. To jest granica wyznaczająca tolerancję.

Dzisiaj jest odwrotnie. Podstawowe prawa są ukracane, a główne prawo – do poszanowania czyjejś wolności, poglądów jest naruszane. Czy nie widzicie paradoksu w tym, że ci, co to tak strasznie chcą budować Polskę dla Polaków, właśnie podzielili naród? Popatrzcie – my też znamy się od lat. Bez względu na różnice poglądów nie przyszłoby nikomu nawet do głowy, żeby z tego powodu kogoś mniej szanować. A teraz? Już znam i widzę wiele przykładów, gdzie najbliżsi sobie ludzie są politycznie skłóceni.

Wszystko, co tutaj napisałam, jest u mnie wypracowane przez lata i nie czuję żadnej sprzeczności z tym, co mówiłam rok, czy pięć lat temu. Jeszcze niedawno byłoby to wyrażanie własnego zdania, teraz dla Was to jest”lewacki bełkot” i POpłuczyny odciętych od koryta. Przepraszam, czy ja kiedykolwiek coś z tego koryta uczknęłam? Czy przez te lata cokolwiek od kogoś chciałam? Nie. Chciałam mieć tylko prawo do wolności i bez narzekania na rzeczywistość, ciężko na nią pracowałam.

Piszecie, że przesadzam. Naprawdę nie widzicie, co się dzieje? Jak ludzie są podzieleni? Jak starzy znajomi przestają ze sobą rozmawiać i patrzą na siebie z nienawiścią? Jak myślicie, do czego to prowadzi? Wiem, że interesujecie się historią. Naprawdę nie widzicie absolutnie żadnych analogii? Jeszcze trochę i nienawiść zaślepi nas wszystkich. Tylko jak się otworzą oczy, to już naprawdę nie będzie czego oglądać.

Przykro mi, ale jaśniej i bardziej szczerze nie potrafię uzasadnić moich działań i odpowiedzieć na pytanie – DLACZEGO?

Kmicic z chesterfieldem

Prawo i Sprawiedliwość ruszyło wczoraj z kontrofensywą medialną przeciwko swoim poprzednikom i konkurentom wyborczym.  Narracją akcji są środki o horrendalnej skali, które nie trafił do budżetu z powodu działalności mafii paliwowej. Oczywiście, przekaz rządzących poszedł w radykalnym kierunku oskarżenia przeciwników w zasadzie o zmowę z przestępcami i działanie na szkodę skarbu państwa.

To już prawie tradycja – Andrzej Duda często opowiada anegdoty, które praktycznie tylko jego śmieszą. Nie inaczej było i tym razem, kiedy pojechał uroczyście wmurować akt erekcyjny pod rozbudowę strzelnicy w Centralnym Ośrodku Szkolenia Straży Granicznej w Koszalinie.

– „Nie wZ jednej strony atakując politycy PiS ponownie wyjęli argumenty, jak to dzięki rządowi znalazły się środki na problemy społeczne i wsparcie choćby polskich rodzin.

W tym kontekście warto wypomnieć rządzącym ich największy własny konwój wstydu tej kadencji. I nie mowa tutaj wcale o tak głośnym temacie nagród w rządzie, ale biedzie, na którą rządzący skazali polskich emerytów.

View original post 1 252 słowa więcej

 

Gadzinówka TVP bolszewii PiS śledzi Lisów

Hanna Lis o działaniach dziennikarzy mediów publicznych, którzy robią wszystko, aby pokazać w złym świetle osoby krytykujące obóz władzy.

Kmicic z chesterfieldem

Ujawniamy, że Jarosław Kaczyński to prawdziwy Ojciec Narodu. Pomaga wszystkim, nawet „Małej Emi”… – napisał na Twitterze Wojciech Czuchnowski z „Gazety Wyborczej”.

Mowa oczywiście o internetowej hejterce Emilii, która brała udział w akcji szkalowania sędziów, krytykujących „dobrą zmianę” w sądownictwie. Artykuł w gazecie zatytułowano „Kaczyński pisał do „Emi”.

Część internautów w komentarzach kpiła z „Ojca Narodu”: – „Kaczyński pisał do Emi z dobrej woli, aby pomóc jej w reformie sądownictwa”; – „Bo w nim jest samo dobro, a o rodziny to już dba ponad życie”; – „Ziobro zdymisjonuje Kaczyńskiego?”.

Inni komentowali dosadniej: – „Za każdym razem jak myślę, że PiS jest na moralnym dnie to okazuje się, że oni jednak kopali znacznie głębiej…”; – „Pazerność na władzę zaślepia. Prezes zaczyna popełniać błędy. I do tego mściwość i chorobliwa obsesja na punkcie Tuska”.

Więcej >>>

W tym samym czasie, gdy Grzegorz Schetyna ogłosił zaskakującą decyzję o usunięciu się w cień…

View original post 1 346 słów więcej

 

Andrzej Olechowski podpadł kołtunom z Ciemnogrodu, którzy celebrują klęski, bo nie potrafią zwyciężać

Z inicjatywy Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej, największej instytucji finansowej Polonii, na Times Square w Nowym Jorku co ok. 20 minut wyświetlany był napis „Przypominamy światu, że 80 lat temu Niemcy napadły na Polskę”, do którego dołączone było zdjęcie, przedstawiające żołnierzy niemieckich, wkraczających do Polski. W taki sposób Polonia uczciła rocznicę niemieckiej agresji i, jak twierdzi portal wpolityce.pl, wywołał on ogromne zainteresowanie przechodniów.

Jednocześnie portal ten zwraca uwagę na haniebne wręcz słowa byłego ministra spraw zagranicznych, Andrzeja Olechowskiego w studiu TVN24. Słowa, które wręcz obrażają i deprecjonują znaczenie obchodów tak ważnego dla Polaków wydarzenia jakim był atak nazistowskich Niemiec na Polskę.

Olechowski śmiał stwierdzić, że ma problem z tym świętem, bo gdy inne narody obchodzą rocznice zwycięstw, zakończenia wojen, my Polacy wciąż celebrujemy klęski. Dla niego to okropna data, bo „1 września jest momentem rozpoczęcia katastrofy Polski. I militarnej, no bo w końcu to była armia, która miała nie oddać ani guzika i politycznej, która doprowadziła do największej hekatomby Polaków w historii”.

Nie podoba mu się, że „celem praktycznym i usprawiedliwieniem dla takiego wysiłku organizacyjnego jest to, żeby powiedzieć, że Polska – może nie zamożna, może nie z silnym wojskiem, ale powinna mieć zwiększony głos w stosunkach międzynarodowych, bo była ofiarą. Ja tego nie chcę. 80 lat po wybuchu wojny, nie chcę czerpać z tragedii moich rodziców, czerpać z błędów mojego państwa”.

Mało tego, Olechowski zadrwił sobie z prezydenta mówiąc, że łatwo jest „wygłosić patetyczne przemówienie na temat tragedii II wojny światowej” i odniósł się do dzisiejszej Polski, która, jego zdaniem, jest odbierana jako kraj niemoralny. Kraj, odmawiający pomocy uchodźcom, nie angażujący się aktywnie w pomoc humanitarną. Kraj, faszystowskich marszów i prześladowania mniejszości.

Dla zwolenników prawicy taka postawa Olechowskiego jest nie do przyjęcia. Już zaczęła się nagonka na polityka, a internauci nie przebierają w słowach, pisząc „Umysłowo chory POpapraniec!”, „Olechowski, nie graj głupa, Polacy nie czczą wybuchu wojny tylko o nim przypominają. Wyjątek stanowią gdańskie platfusy pod wodzą dulkiewicz i bolka którzy chcą radośnie świętować wybuch tej wojny” czy też „Stara komunistyczna swinia”.

No rzeczywiście. Olechowski naruszył „ojczyźniane sacrum”, a tego portal wpolityce.pl i wielbiciele prawicy mu nie darują.

Kmicic z chesterfieldem

„Widzę, że zachowano protokół dyplomatyczny i zasady precedencji. Szeregowy poseł między szefami rządów, ministrami i kierownikami najważniejszych instytucji państwa. Niby w jakiej roli?” – zapytał na Twitterze Patryk Wachowiec z FOR.

Jarosław Kaczyński podczas obchodów 80 rocznicy wybuchu II wojny światowej siedział bowiem w pierwszym rzędzie trybuny honorowej. Obok niego ulokowano jego „odkrycie towarzyskie”, czyli Julię Przyłebską, a po drugiej stronie – wicepremiera Piotra Glińskiego.

„Precedencja w Polsce nie przewiduje specjalnego traktowania szefa partii rządzącej. Protokół dyplomatyczny jest trochę jak z plasteliny, ale tutaj jednak ktoś przesadził. Nie ma to żadnego uzasadnienia protokolarnego. Kogo reprezentował Kaczyński?” – dziwił się w natemat.pl dr Janusz Sibora, specjalista ds. protokołu dyplomatycznego i ceremoniału państwowego. Wspomniana precedencja reguluje porządek pierwszeństwa zajmowania miejsc podczas oficjalnych spotkań władz państwowych.

Na dodatek prezes PiS…

View original post 3 226 słów więcej