Archiwa tagu: Mateusz Morawiecki

Wielka Olga Tokarczuk nie dorasta krasnalowi Kaczyńskiemu

Gdy przeanalizujemy listę polskich laureatów nagrody Nobla, od razu zrozumiemy, że przyznają ją tylko po to, by pognębić Polskę i jej dumny naród.

PiS powinien stworzyć jakąś alternatywną Nagrodę Nobla, bo ta szwedzka stanowczo jest niesprawiedliwa, ba – złośliwa i lewacka! Chodzi w niej przede wszystkim o to, by prawdziwym Polakom dokuczyć.

I Sienkiewicz ją dostał, a przecież okazało się, że nie był on rodakiem pierwszego sortu, tylko litewskim tatarem, który katolicyzmu bynajmniej nie wyssał z mlekiem matki, jak to prawdziwy Polak robi.

I Miłosz, partyjniak, a do tego zdrajca, uciekinier, którego twórczość mało który prawdziwy patriota wychowany na pięknych narracjach o legionach i „żołnierzach wyklętych” zrozumie, nie wspominając o ministrze kultury, którego w ogólności czytanie męczy (notabene tenże Miłosz, wiele lat temu antycypował zagrożenia, jakie płyną dla świata z powodu złego stanu zdrowia kilku pisowskich ministrów, pisząc: „Zaiste wariat na swobodzie największą klęską jest w przyrodzie”).

I Wałęsa, którego złośliwie pomylono z innym Lechem – rzeczywistym organizatorem strajku w Stoczni Gdańskiej, twórcą 21 postulatów oraz plakatu „Solidarności”, a potem słynnym pogromcą komunistów i złodziei.

I ta Szymborska Wisława (co to w ogóle za imię?), która wiersze jakieś krótkie pisała, zupełnie niepatriotyczne (może prócz tego o kocie), w przeciwieństwie do takiego Rymkiewicza czy Wolskiego, którzy naprawdę wielkimi poetami są.

No i teraz Tokarczuk, uosobienie wszelkiego zła: ideologii LGBT, feminizmu (jest laureatką nagrody Kongresu Kobiet!), ateizmu, ba – pogaństwa! (dziecku ognisko rozpaliła, włosy obcinała, prezenty dawała, zamiast je księdzu powierzyć, jak powierzane są wszystkie polskie dzieci, i do komunii świętej posłać), ekologizmu, kosmopolityzmu, lewactwa, genderyzmu, pacyfizmu, konstytucjonalizmu. Jednym słowem: demokratka i Europejka, reprezentantka pełnej antypolskości.

Spośród jej krytyków mało kto ją czyta, ale wszyscy wiedzą, że nie warto, bo nagrodę dostała za postawę, a nie twórczość. Gdyby za twórczość dawali, kolejka polskich pretendentów byłaby ogromna, od Pietrzaka Jana zaczynając. Bo pisarz to wielki, a i format człowieka niemały.

Olga najbardziej chyba obraziła prawdziwych Polaków wypowiedzią, którą skądinąd uważam za bardzo ważną. Pisała, że kiedyś „trzeba będzie stanąć twarzą w twarz z własną historią, nie ukrywając tych wszystkich strasznych rzeczy”, które my, Polacy (jak zresztą większość narodów), mamy na sumieniu, a które (już jak mniejszość narodów) ciągle skrywamy, wypieramy, odrzucamy, a przede wszystkim przykrywany mnóstwem landrynkowych opowieści o naszej bohaterskiej unikatowości i martyrologii.

Nie wiem, kiedy, za czasu czyich rządów uda nam się stanąć twarzą w twarz z własną odlandrynkowaną historią, ale na razie warto czytać Tokarczuk – autorkę wrażliwą, mądrą, polifoniczną, lokalną i uniwersalną zarazem. Bo to w jej literaturze można poczuć się jak w innej Polsce.

W projekcie budżetu państwa na przyszły rok nie uwzględniono dwóch ważnych wydatków na 14-15 mld zł. Te pieniądze jak zwykle trzeba będzie pożyczyć.

PiS zmienił sposób postrzegania polityki przez sporą część wyborców. Jest to jedna z pierwszych partii, która wzięła władzę i w sporej mierze zrobiła to, co zapowiadała. Nie był tu ważny długofalowy interes państwa, nieważna były służba zdrowia czy edukacja, ważne było tu i teraz – my dajemy gotówkę, a wy głosujecie.

Tego wcześniej nie było, politycy składali obietnice, udając, że w nie wierzą, wyborcy ich słuchali, również udając, że w nie wierzą. A później rząd robił swoje.

Taka taktyka ułatwiła partii Jarosława Kaczyńskiego zwycięstwo, taka taktyka jednak sprawia, że wyborcy bardzo mocno będą oczekiwać, że to, co zapowiedziano, zostanie spełnione.

Gdy słucha się polityków opozycji, ale też części publicystów, można mieć wrażenie, że budżet jest tak napięty, że za chwilę się zawali, że tylko krótkie minuty dzielą nasz kraj od bankructwa, że PiS prowadzi nas tam w tempie sprinterskim.

To mit. Procesy gospodarcze trwają długo, nawet Edwardowi Gierkowi całkowite wykolejenie socjalistycznej gospodarki zabrało długie lata. A PiS na dodatek drenuje wszelkie rezerwy finansowe, jakimi dysponuje nasza gospodarka.

Będzie nowelizacja budżetu

Jeszcze pod koniec sierpnia premier Mateusz Morawiecki z dumą prezentował pierwszy od 1989 roku budżet bez deficytu. Słowo „historia” i „historyczny” odmieniane były na konferencji przez wszystkie przypadki. Morawiecki przedstawiał to jako gigantyczny sukces PiS, jako absolutny ewenement.

– Budżet państwa polskiego nie jest już bankomatem dla przestępców podatkowych – mówił premier.

Przeciętny wyborca miał odnieść wrażenie, że to efekt mądrego gospodarza stojącego na straży kasy państwa, który potrafi pieniądze zebrać, ale też umiejętnie je rozdaje, troszcząc się o los maluczkich.

Oczywiście to blaga, na tle Unii nie jest to żaden większy sukces, a ekipa PiS nie wykazała się niczym szczególnym. W 2017 roku 13 krajów UE miało nadwyżkę budżetową, a w ubiegłym roku już 14. Wśród nich Czechy, Grecja, Bułgaria, Litwa czy Chorwacja i oczywiście Niemcy (58 mld euro na plusie).

Inna sprawa, że Morawiecki, występując pod koniec sierpnia, już wiedział, że to, co zapowiada, jest nierealne.

I że budżet czeka nowelizacja, a pierwszego w historii budżetu bez deficytu nie będzie.

Że to manipulacja? Dezinformacja? PiS wychodzi z założenia, że i tak tydzień później nikt nie będzie o tym pamiętał, liczy się zaś to, co ludzie dostaną do ręki.

W budżecie na przyszły rok nie ma dwóch ważnych rzeczy:

1. Nie zapisano tam ok. 10 mld zł niezbędnych na wypłatę 13. emerytury w marcu przyszłego roku. Każdy z 9,8 mln emerytów i rencistów czy osób na świadczeniach przedemerytalnych ma otrzymać dodatkowe 1200 zł brutto. Tymczasem w kolejnym roku – 2021 – ma już być wypłacana nie tylko 13., ale też 14. emerytura. A to oznacza wydatek ok. 20 mld zł.

2. Nie ma w nim również obiecanych pod koniec września zmian w daninach dla małych firm („piątka Morawieckiego” dla firm). To 4-5 mld zł rocznie.

I tak np. firmy, które mają przychód do ponad 10 tys. zł i jednocześnie dochód do 6 tys. zł miesięcznie, będą płacić średnio o 500 zł mniejsze składki ZUS (koszt 1,5-2 mld zł). Do 2 mln euro ma też wzrosnąć limit obrotów uprawniających do ryczałtu ewidencjonowanego (koszt to miliard złotych).

Zresztą ekonomiści zwracali uwagę na to, że bez pakietu dla małych firm i bez 13. emerytury budżet i tak miałby w przyszłym roku kilka miliardów złotych deficytu.

W sumie daje to 20 mld zł na minusie. Te pieniądze jak zwykle trzeba będzie pożyczyć.

Zapłacą firmy

PiS prowadzi swoją drogą ciekawy sposób rozumowania, coraz bardziej dociska firmy i jednocześnie liczy na to, że dostanie od nich coraz więcej.

Wpływy z podatku VAT mają sięgnąć w przyszłym roku ponad 200 mld zł. Rząd PiS zakłada, że firmy również w przyszłym roku będą zarabiały duże pieniądze. Dochody z CIT mają wynieść 41,9 mld zł, w tym roku będzie to 36-37 mld zł.

Od przyszłego roku rośnie płaca minimalna do 2,6 tys. zł brutto. To bije w firmy bazujące na taniej sile roboczej.

Z drugiej – to już pewne – zniesienie limitu składek ZUS, co bije w firmy innowacyjne, które będą musiały płacić dużo większe składki na ZUS za każdego menedżera, informatyka, specjalistę zarabiającego ponad 8 tys. zł netto.

Dziś składki emerytalne płaci się do momentu, aż ktoś osiągnie limit 142 950 zł (to 30-krotność średniej pensji).

Teraz PiS ten limit chce znieść i każdy będzie płacił składki przez cały rok. Oczywiście pieniądze ekstra zostaną wydane od razu, a składki tylko wirtualnie będą dopisane do naszych kont emerytalnych jako przyszłe zobowiązanie. Ministerstwo Finansów wyliczyło, że trik ze zniesieniem limitu da budżetowi dodatkowo 5,1 mld zł rocznie.

To nie koniec.

Resort finansów zapisał w swoich planach „ograniczenie unikania płacenia składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe (da to budżetowi dodatkowe 2,54 mld zł) czy działania ZUS uszczelniające system składek (kolejne 1,7 mld zł)”.

Co to dokładnie oznacza? Otóż rząd zamierza w pełni oskładkować umowy-zlecenia. Dziś składki przy takich umowach trzeba płacić przynajmniej do wysokości pensji minimalnej. Jeśli więc ktoś ma np. dwie umowy – jedną w wysokości pensji minimalnej (2250 zł brutto, od nowego roku – 2600 zł brutto), a drugą na np. 3 tys. zł – to płaci składki tylko od tej pierwszej. Po zmianach trzeba będzie płacić składki od każdej umowy niezależnie od jej wysokości. W rządzie rozważają też oskładkowanie umów o dzieło i pracy studentów.

Na to nakłada się jeszcze jeden element. Rosną obowiązki administracyjne, rośnie papierologia, a przede wszystkim rośnie niepewność.

W rankingu najbardziej konkurencyjnych systemów podatkowych International Tax Competitiveness Index 2019 Polska zajęła kilka dni temu 35. miejsce na 36 krajów. To spadek o trzy pozycje.

Z CIT i PIT jest nieźle, ale fatalnie wypada podatek VAT. – Polska ma najgorszy wynik – pisze Tax Foundation. Firmy na obsługę podatków tzw. konsumpcyjnych muszą poświęcać aż 172 godziny w ciągu roku. Dla porównania w Szwajcarii jest to osiem godzin. Średnia dla krajów OECD to zaś 54,1 godziny.

Na co może liczyć PiS

Owszem, z tygodnia na tydzień pogarszają się prognozy dla naszej gospodarki. Rząd zakłada w 2020 r. wzrost PKB na poziomie 3,7 proc.

Owszem ekonomiści mBanku obniżyli prognozę wzrostu PKB Polski w 2020 r. do 3,2 proc. Tłumacząc język ekonomiczny na nasze: im wolniejszy wzrost, tym mniej pieniędzy do kasy państwa.

Ale przez najbliższe dwa lata kasa państwa zwiąże koniec z końcem, w czym mocno pomogą różnego rodzaju fiskalne sztuczki.

Wzrost płacy minimalnej, owszem, przyłoży się firmom, ale dosypie też pieniądze ekstra do budżetu.

Partia Jarosława Kaczyńskiego może też liczyć na jednorazowe fiskalne strzały przypominające wstrzyknięcie sterydów w dochody państwa.

Najważniejszy zastrzyk to OFE. Oszczędności w otwartych funduszach emerytalnych ma dziś 15,8 mln Polaków, którzy łącznie odłożyli 162 mld zł. Na każdego średnio przypada więc ok. 10 tys. zł.

Premier Mateusz Morawiecki już kilka miesięcy temu ogłosił, że OFE zlikwiduje.

Po zmianach każdy będzie miał wybór, czy przekazać je na nowe prywatne indywidualne konta emerytalne (IKE). Ale wówczas rząd potrąci sobie 15 proc. Druga możliwość – w 100 proc. wpłacić do ZUS.

PiS już przygotował projekt ustawy, w którym napisał, że liczy, iż 80 proc. Polaków wybierze IKE, dzięki czemu rząd zyska w ciągu dwóch lat 19,5 mld na opłacie (pierwsza rata w 2020 r., druga – w 2021).

Tyle że wiele wskazuje na to, iż IKE wybierze dużo więcej niż 80 proc. osób. To oznacza dodatkowy miliard złotych do budżetu w 2020 r. i jeszcze jeden w 2021 r. Do tego dochodzi sprzedaż uprawnień CO2 (ok. 4,6 mld zł w przyszłym roku) oraz sprzedaż częstotliwości komórkowych 5G (3,5-4,5 mld zł).

Przypomina to przejadanie zapasów ze spiżarni zebranych na złe czasy.

Co będzie za dwa lata? O tym żaden polityk nie myśli. Zresztą większość wyborców również nie.

Kmicic z chesterfieldem

– Na pewno nie był to imponujący wynik – mówiła w TVN24 Małgorzata Kidawa-Błońska o liczbie głosów zebranych przez Grzegorza Schetynę. Polityk PO zapewniała przy tym, że lider jej partii zrobił wiele dobrego w trakcie kampanii. Nie chciała za to powiedzieć, czy będzie kandydować na fotel szefa PO.

Szef Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna dostał co prawda mandat w okręgu nr 3 (Wrocław), ale jego wynik jako „jedynki” list Koalicji Obywatelskiej pozostawia wiele do życzenia. Mirosława Stachowiak-Różecka (kandydatka PiS w wyborach na prezydenta Wrocławia z 2018 roku) zdobyła ponad 91 tys. głosów, a Schetyna niecałe 67 tys.

„Kropce nad i” w TVN24 o ten wynik lidera PO pytana była Małgorzata Kidawa-Błońska, kandydatka KO na premiera w tegorocznych wyborach. – Na pewno nie był to imponujący wynik – oceniła polityk Platformy Obywatelskiej. Sama Kidawa-Błońska ma powody do zadowolenia, bo w Warszawie zgarnęła ponad 416 tys. głosów, stając się „lokomotywą” listy KO w stolicy.

View original post 844 słowa więcej

 

Reklamy

Wyjałowienie partii politycznych. Na marginesie wyborów parlamentarnych

Wiele się nie zmienia. Według sondażu late poll PiS ma dokładnie tyle samo poparcia, co wcześniej 43,6 proc. podobnie jak i Koalicja Obywatelska – 27,4 proc.; Nieco rośnie SLD – 12,4 proc. a PSL spada – 9,1 proc.; Konfederacja bez zmian 6,4 proc.

Jak wygląda podział mandatów wg wyników sondażu? PiS bierze 239 mandatów, KO – 131 mandatów, SLD – 46 mandatów, PSL – 30 mandatów , Konfederacja – 13 mandatów, inne ugrupowania 1.

Według wcześniejszych wyników exit poll IPSOS dla TVN24 SLD miało 11,9 proc., a PSL 9,6. Reszta ugrupowań zmian nie notuje. Frekwencja wyniosła 61,6 proc.

Jarosław Kaczyński komentował wyniki ze sztabu na gorąco. – Przed nami cztery lata ciężkiej pracy, bo Polska musi się dalej zmieniać i musi się zmieniać na lepsze. To, co było naszą siłą, czyli wiarygodność, dotrzymywanie słowa, musi trwać. Musimy podtrzymać naszą wiarygodność. Grzegorz Schetyna z kolei mówił, że wciąż wierzy w zwycięstwo w Senacie.

– Wszystko jest przed nami. Przed nami są kolejne wybory, wybory prezydenckie, i tam też będziemy gotowi i te wybory wygramy. To jest nasza obietnica – mówił Schetyna.

Janusz Korwin-Mikke, mimo że sondaże wskazują, że Konfederacja do Sejmu wchodzi, jest ostrożny. – Ostatnio mieliśmy 6,1 i wyszło 4,5 proc. w związku z tym ja bym się w tej chwili nie cieszył – mówił.

Wyniki wyborów komentują też liderzy Lewicy. Podczas wieczoru wyborczego, stojąc obok lidera Wiosny Roberta Biedronia i lidera Lewicy Razem Adriana Zandberga, przewodniczący SLD Włodzimierz Czarzasty powiedział: „Ty nie miałeś nic, on nie miał nic, ja nie miałem nic, razem wróciliśmy do Sejmu”.

– Przywrócimy braterstwo. Będziemy łączyć Polskę i Polaków. To jest nasz cel – zapewnił Władysław Kosiniak-Kamysz.

A Paweł Kukiz mówi, że zadowolony nie jest. – Z tych wstępnych badań wynika, że jedna partia będzie miała samodzielną władzę – powiedział.

Zwycięstwo PiS zwiększa prawdopodobieństwo bankructwa całego postsolidarnościowego układu politycznego. Dokładnie tego Polska potrzebuje – pisze w powyborczym komentarzu Witold Jurasz.

  • PiS i PO są w równym stopniu intelektualnie wyjałowione i niezdolne do modernizacji Polski
  • Gdyby PO doszła do władzy, to w 2023 r. wybory wygrałby PiS
  • Platforma Obywatelska kolejnych czterech lat w opozycji nie przetrwa. PiS nie przetrwa zaś kolejnych czterech lat u władzy
  • Jeśli polski biznes zaangażuje się w politykę, ta może się zasadniczo za cztery lata zmienić. Alternatywą jest 80-letni Jarosław Kaczyński walczący o władzę z 70-letnim Donaldem Tuskiem.

PiS wygrał wybory parlamentarne. Z jednej strony nie powinno być to dla nikogo zaskoczeniem, ale z drugiej – zważywszy na niemal całkowite już wyjałowienie intelektualne Prawa i Sprawiedliwości – jednak trochę jest. Polska polityka w pewnym sensie przypomina politykę międzynarodową, przy czym niestety tylko w tym, co nie budzi optymizmu.

Współczesna polityka międzynarodowa tym się różni od tej z przeszłości, że o ile w przeszłości miało miejsce starcie potężnego Związku Sowieckiego z jeszcze potężniejszym Zachodem, to obecnie mamy do czynienia z konfliktem słabej Rosji z teoretycznie silniejszym, a praktycznie jeszcze słabszym Zachodem.

Najzabawniejsze jest przy tym to, że strona tak naprawdę silniejsza, czyli Zachód jest w praktyce słabszy i przegrywa dlatego, że nie chce mu się wygrać. W Polsce strona silniejsza, dysponująca przecież niezmiennie większymi zasobami, przegrywa z prawicą z dokładnie tych samych powodów. Po pierwsze nie chce się jej wygrać, po drugie przewodzą jej ludzie miałcy i wreszcie po trzecie jest jeszcze bardziej niż PiS intelektualnie wyjałowiona.

Wybory parlamentarne 2019. Relacja na żywo

Platformie trudno byłoby rządzić

Jeśli spojrzeć na sprawę z pewnego dystansu, to być może dobrze, że Platforma Obywatelska nie wygrała wyborów. Gdyby tak się bowiem stało, niechybnie okazałoby się, że partia reprezentująca tak zwane liberalne elity bynajmniej nie jest ani liberalna, ani elitarna, a co gorsza nie jest w ogóle przygotowana do sprawowania rządów. Mając silną opozycję (gdyby PiS oddał władzę, nie byłby to przecież nokaut) i wrogo nastawionego prezydenta Platformie trudno byłoby rządzić Polską. Jej rządy szybko zaczęłyby więc buksować.

Co gorsza przez cztery lata czyśćca opozycji PO ani tym bardziej wspierający ją celebryci nie zrozumieli, że ciągłe powtarzanie, że biedniejsi Polacy przepijają 500 plus, są bezmyślni, niczego nie czytają etc. jest błędem. Zapewne narracja taka, w razie zwycięstwa wyborczego, uległaby tylko wzmocnieniu. Najprawdopodobniej więc Prawo i Sprawiedliwość wróciłoby w 2023 r. do władzy, przy czym partia ta w opozycji przeszłaby dokładnie taką samą ewolucję, jaką przeszła w latach 2007-2015. Wtedy niczego się nie nauczyła i nie wyciągnęła żadnych wniosków, a jedynie się zradykalizowała.

PiS w 2023 r. byłby więc wersją turbo samego siebie. Nieuchronnie więc w 2027 r. doszłoby do kolejnego starcia obozu liberalnego i zjednoczonej prawicy, z tą jedynie różnicą, że liderzy obu obozów byliby już pacjentami klinik geriatrycznych. W wyborach w 2031 r. debata dotyczyłaby zapewne tego, czy 60 lat wcześniej Lech Wałęsa jako młody robotnik rzeczywiście seryjnie wygrywał w lotto oraz czy 40 lat wcześniej siły postsolidarnościowe powinny się były układać z komunistami i czy aby wieczny lider prawicy nie brał w tym udziału. W IPN szukano by zaś teczek na tych, którzy w PRL donosili (pani w przedszkolu). I jedynie weterani PZPR nie zabieraliby głosu w dyskusji, bowiem byliby już nieboszczykami.

Wydmuszki, nie partie

Zwycięstwo PiS-u jest więc w pewnym sensie dobrą wiadomością. W języku angielskim istnieje wyrażenie, które trudno przetłumaczyć na język polski, a które brzmi „morally currupt”, czyli „moralnie skorumpowany”. Używa się go dla określenia kogoś, kto w nic już nie wierzy. Odnoszę wrażenie, że określenie to idealnie opisuje obecną kondycję zarówno Prawa i Sprawiedliwości, jak i Platformy Obywatelskiej.

Jarosław Kaczyński: otrzymaliśmy dużo, ale zasługujemy na więcej

Ugrupowania te są wydmuszkami, a nie żadnymi partiami politycznymi. Platforma Obywatelska kolejnych czterech lat w opozycji nie przetrwa. PiS nie przetrwa zaś kolejnych czterech lat u władzy (a jeśli przetrwa to już wyłącznie – jak w pewnym momencie PO – jako sprawna maszyna PR, której najstarsi aktywiści dawno już nie będą pamiętać, że kiedyś zapewne o coś im chodziło). Innymi słowy – zwycięstwo PiS zwiększa prawdopodobieństwo bankructwa całego postsolidarnościowego układu politycznego. Dokładnie tego Polska potrzebuje. Tyle, że niestety może się okazać, że już całkiem przegniłe PiS i PO w sytuacji braku alternatywy będą dalej ze sobą walczyć.

Tymczasem można oczywiście obawiać się narastającego w Prawie i Sprawiedliwości – a w ślad za tym i w państwie – autorytaryzmu. Nawet jeśli prawica zbuduje w Warszawie Budapeszt, będziemy mieli przecież do czynienia nie z komunistyczną dyktaturą, ale z autorytarnym zapaszkiem, który w połączeniu ze smrodkiem hipokryzji oraz naftaliny i wonią zgnilizny może okazać się w końcu nieznośny dla polskiego biznesu, który – gdyby tylko chciał – już dawno mógłby stworzyć nowe siły polityczne. Szkoda oczywiście, że weterani Solidarności kojarzyć się będą młodym ludziom z takimi niezbyt miłymi zapachami, ale z tych sił politycznych – o ile nie stanie się nic nieoczekiwanego – już nic nowego się nie narodzi.

Czas na biznes

Co ciekawe, nowe rodzi się w sile, która wydawała się skazana na śmietnik historii, tj. Lewicy. Tam równoważy się młodzieńczy idealizm i pragmatyzm starych działaczy. W demokracji skądinąd, to dobra kombinacja, bo jak pokazują PiS z jednej i PO z drugiej strony, nadmiar idealizmu łatwo przeradza się w fanatyzm, a nadmiar pragmatyzmu w cynizm.

Lewica wraca do Sejmu. Będzie trzecią siłą

Obecnie ani PiS, ani Platforma Obywatelska nie są siłami modernizacyjnymi. Polska tymczasem niezmiennie musi nadganiać dystans dzielący nas od czołowych krajów Zachodu i nie stać jej ani na „ciepłą wodę w kranie” i miałkość Platformy, ani na permanentną rewolucję i ręczne sterowanie państwem Prawa i Sprawiedliwości.

Nadchodząca kadencja Sejmu – jeśli tylko polski biznes w końcu zrozumie, że solidne państwo mu się opłaca – może być końcowym akordem historii po 1989 r. Elita polskiego biznesu nie zaangażowała się w politykę, sądząc, że PO wróci do władzy. Jak się okazało, PO w 2019 r. nie wyciągnęło wniosków z przegranej sprzed czterech lat. Nie ma żadnej gwarancji, że wnioski te wyciągnie w kolejnej kadencji. Jeśli jednak biznes nie zaangażuje się w politykę, wizja 80-letniego Jarosława Kaczyńskiego walczącego z 70-letnim Donaldem Tuskiem może okazać się prorocza.

Xerofas

Zakończyła się cisza wyborcza. Oto pierwsze, sondażowe wyników wyborów:

PiS – 43,6 proc.

Koalicja Obywatelska – 27,4 proc.

Lewica – 11,9 proc.

PSL – 9,6 proc.

Konfederacja – 6,4 proc.

Inne – 1,1 proc.

Wyniki exit poll Ipsos, źródło: TVN24.

Pracownia IPSOS, która przeprowadza badanie exit poll dla wszystkich stacji telewizyjnych, przedstawia następujący możliwy rozkład głosów w Sejmie.

Prawo i Sprawiedliwość – 239 mandatów

Koalicja Obywatelska – 130 mandatów

Lewica – 43 mandaty

PSL – 34 mandaty

Konfederacja – 13 mandatów

Większość zwykła w Sejmie wynosi 231 mandatów.

Jeśli potwierdzą się wyniki sondażowe, PiS utrzyma większość w Sejmie, choć patrząc na przemawiającego Jarosława Kaczyńskiego w sztabie PiS, dostrzec można było rozczarowanie, że jego partia nie będzie miała większości konstytucyjnej. – „Jeśli wynik sondażowy się utrzyma, przed nami kolejne cztery lata rządzenia, czeka nas refleksja nad tym, co się udało i nad tym, co spowodowało, że pewna część społeczeństwa uznała…

View original post 2 279 słów więcej

 

Czy PiS odbije się oranżada z pierwszej komunii?

Prawnik prof. Jerzy Zajadło na temat bieżących spraw politycznych w kontekście zbliżających się wyborów parlamentarnych.

O aferze prezesa NIK: Proszę Państwa, to już naprawdę jest jakieś horrendum. Facet piastujący stanowiska szefa administracji skarbowej, ministra finansów i prezesa NiK publicznie przyznaje, że oszukiwał Skarb Państwa i nie widzi w tym nic złego. Zaniżając wysokość czynszu najmu i przerzucając, to do rozliczenia w cenie sprzedaży nieruchomości zaniża wysokość płaconych podatków. Dla nie wtajemniczonych – od przychodów z najmu zapłaci podatek, od sprzedaży nieruchomości ani grosza, ponieważ nabył ją dawno temu. Przyznanie się do tego publicznie może oznaczać tylko jedno – albo całkowitą nieznajomość prawa podatkowego – mimo piastowanych stanowisk, albo całkowite poczucie bezkarności z powodu określonej opcji politycznej.

Atak PiS na sądownictwo: Za chwilę nowy rok akademicki i trzeba będzie wykładać Wstęp do prawoznawstwa dla młodych przyszłych prawników. Co im powiedzieć, by nie wyrośli na klony Kanthaków, HorałówAstówSzaramów czy Kaletów? Nie mam wyjścia, muszę ich skonfrontować z ponurą rzeczywistością i jasno przekazać: Zobaczcie, tak oto jest, a tak oto być powinno i tym się różni bezprawie od prawa. Przez cztery lata PiS zdemolował państwo i różne jego elementy w coś zamienił. Trybunał Konstytucyjny zamienił w pustą atrapę, Sejm i Senat – w kompletną farsę. To smutne i żałosne. Jest jednak pewien fragment aparatu państwowego, którego metamorfoza wydaje się szczególnie niebezpieczna – to prokuratura. W tym przypadku mamy bowiem do czynienia ze zmianą charakteru organu, który z definicji ma stać na straży prawa, a tymczasem stał się kompletnie posłusznym narzędziem tworzenia pozorów legalizmu. To samo PiS ciągle próbuje uczynić z sądami, ale jak na razie, na szczęście, jeszcze mu się nie udało.

O Kornelu Morawieckim: Przepraszam z góry – mam ogromny szacunek dla majestatu śmierci. Jednak oprawa uroczystości pogrzebowych Kornela Morawieckiego w porównaniu z tym, co miało miejsce w porównaniu z pożegnaniem np. Karola Modzelewskiego, biorąc pod uwagi uwagę ich życiowy dorobek i zasługi dla niepodległości Polski, przyprawia mnie niestety o poczucie zażenowania. Trudno, nic poradzę, tak to czuję. To wszystko jest niestety żenujące.

Wybory: Marszałek Karczewski jest po prostu nieoceniony. Na pytanie red. Piaseckiego o przyczynę rozdźwięku pomiędzy obietnicami programu PiS z 2014 roku a obecną zapaścią systemu ochrony zdrowia po czterech latach rządów, odpowiedział z rozbrajającą szczerością: Nie bądźmy naiwni – czytaj: obietnice wyborcze to jedno, a rzeczywiste rządzenie to drugie. Trafił w sedno, rzeczywiście: nie bądźmy naiwni 13 października. Nie wiem kto wygra wybory, mam nadzieję, że opozycja. A jeśli wygra, to jej współczuję – ciężko będzie posprzątać ten burdel po PiS-ie. Jest jednak pewien bardzo prozaiczny, ale jednocześnie głęboko antropologiczny powód, dla którego trzeba wziąć udział w wyborach parlamentarnych, a później prezydenckich i zagłosować w określony sposób – chociażby po to, by wizerunkiem Polski przestała być nienawistna twarz Kaczyńskiego, kłamliwa facjata Morawieckiego i głupawa mimika Dudy. Na początek to i tak dużo, nawet bardzo dużo.

Małgorzata Kidawa-Błońska – miodzio >>>

Kmicic z chesterfieldem

 „Ale to już jest masakra. Minister kultury sporego europejskiego kraju w telewizorze przyznaje, że nie zna książek swojej rodaczki, która ma spore szanse na Nobla. O nominacji wiadomo od kilku miesięcy. Nie zna, bo jej nie lubi. I się nie wstydzi, a nawet jest dumny” – to tylko jeden z wielu komentarzy internautów po wypowiedzi Piotra Glińskiego na temat twórczości jednej z najlepszych polskich powieściopisarek. – „Próbowałem przeczytać książki Olgi Tokarczuk, nigdy nie dokończyłem” – powiedział wicepremier w TVN 24.

Gliński stwierdził także, że jedna z najbardziej prestiżowych polskich nagród literackich, czyli Nagroda Nike, to też nie jest szczególnie dla niego istotna. – „Ja szczególnie nie śledzę, bo jest środowiskowo zogniskowana. To nie jest moje środowisko, więc mniej się interesuję tymi sprawami” – powiedział minister kultury.

A Olga Tokarczuk znalazła się w ścisłej czołówce pisarzy typowanych do najważniejszej światowej nagrody literackiej. Nazwiska laureatów Nobla za 2018 i 2019 r…

View original post 3 422 słowa więcej

 

Kaczyński drży, czy utrzyma władzę

Kmicic z chesterfieldem

Gdyby wybory parlamentarne 2019 odbyły się w najbliższą niedzielę, wygrałoby je Prawo i Sprawiedliwość. Przewaga partii Jarosława Kaczyńskiego nad ugrupowaniami opozycyjnymi nie byłaby jednak duża. Z sondażu Instytutu Badań Pollster wynika, że PiS otrzyma 234 mandaty, a partie opozycyjne 226 mandatów.

>>>

Małgorzata Kidawa-Błońska miodzio, czytaj tutaj >>>

Marianowi Banasiowi kamienicę w Krakowie podarował znajomy. Spółka syna Banasia dostała na jej remont ok. 81 tys. zł z UE i budżetu państwa. Na remont innej kamienicy otrzymała co najmniej 482 tys. zł dotacji i i 151 tys. zł pożyczki z dwóch funduszy dysponujących publicznymi pieniędzmi. Wzięła też ok. 2,3 mln zł pożyczek z kontrolowanego przez państwo banku

„Superwizjer” TVN ujawnił, że w kamienicy przy ul. Krasickiego w Krakowie, która do sierpnia 2019 roku należała do szefa NIK Mariana Banasia, działał hotelik z pokojami na godziny. Trwało to od 2014 roku. To wtedy Banaś wynajął kamienicę Dawidowi O., pasierbowi Janusza K…

View original post 5 645 słów więcej

 

Schetyna punktuje afery PiS

Grzegorz Schetyna w swoim przemówieniu podczas konwencji KO podsumowało lata rządów PiS jako “proces niszczenia państwa”. Lider Platformy Obywatelskiej nie przebierał w słowach oceniając obecną sytuację w państwie i zapowiadał zmiany po wygranych wyborach.

Co zmieni Koalicja Obywatelska?

Koniec z truciem Polaków” – powiedział lider PO: –“Nie można oszukiwać się, że chodzi o węgiel, że chodzi o miks energetyczny – chodzi o wszystko, chodzi o nasze zdrowie i życie, naszych rodziców i naszych dzieci, to jest kwestia międzypokoleniowa, to dotyczy nas wszystkich i dzisiaj twardo mówimy – koniec ze smogiem, skończymy z tym” – podkreślał

Ponadto podkreślił, że koalicja PO, Nowoczesnej, Inicjatywy Polskiej i Zielonych myśli o seniorach. I to nie od dziś: – “My o trzynastej emeryturze mówiliśmy dwa i pół roku temu” – podkreślił. – “To należy się seniorom dlatego, że jesteśmy im to winni. Musimy zainwestować w srebrne pokolenie i my jako Koalicja Obywatelska to zrobimy.

Pojawił się też temat wsparcie seniorów, którzy przechodzą na emeryturę: -“To kwestia możliwości otrzymania akcji spółek Skarbu Państwa dla tych, którzy wejdą w wiek emerytalny, a będą mieli tzw. wysługę lat. Chcemy sięgnąć i chcemy dać szansę tym, którzy się opiekują, żeby mogli liczyć na czek 1000 zł raz w miesiącu. To kwestia także urlopów wytchnieniowych – to wszystko, co pokazuje, że o seniora musimy zadbać, to jest nasze wyzwanie, to jest wyzwanie dzisiejszej polityki”.

O ile PiS nie poradził sobie z reformą służby zdrowia, KO ma receptę także i na tą bolączkę. Schetyna mówił, że “polityczny, partyjny wpływ na ochronę zdrowia powoduje, że to zdrowie nie jest chronione”. Ponoć jego zaplecze polityczne ma pomysł na to, jak zmienić np. sytuację na SOR.

Małgorzata Kidawa-Błońska miodzio – więcej tutaj >>>

Walka z aferami

W związku z mówieniem o psuciu państwa, lider PO przypomniał genezę problemu: – “Jest pewna rzecz, która musi być dzisiaj powiedziana, bo coraz więcej tego – to kwestia afer. Zaczynało się od Misiewicza, wszyscy się uśmiechali, nie wiedzieli, czy nazywa się Misiewicz, czy Pisiewicz. Wiedzieli, że załatwiane są miejsca pracy w spółkach Skarbu Państwa”.

Na tym nie kończył z krytyką obecnej władzy: –Z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc tych afer było i jest coraz więcej. Przypomnijmy – przecież KNF – ogromna afera, miliardy złotych stracone. Za chwilę Srebrna i dwie wieże prezesa Kaczyńskiego. Potem okazało się, że latanie samolotami rządowymi to jest hobby posłów PiS i robią sobie z tego polityczną zabawę i promocję” – podsumował rządy PiS Schetyna.

Szanse na wygraną

Lider KO przekonywał swoich zwolenników, że nadal jest spora szansa na sukces wyborczy. Czy faktycznie to może się udać? Sondaże dają znaczną przewagę PiS, ale ostatecznie całkiem realnym scenariuszem jest wygrana opozycji. Wszystko zależy od rozłożenia się mandatów. Jeśli w Sejmie zasiądzie więcej posłów opozycji niż partii rządzącej, PiS może jeszcze stracić władzę.

Program Koalicji Obywatelskiej, czytaj tutaj >>>

Kmicic z chesterfieldem

Premier wykazuje totalny brak wiedzy o Katowicach, a więc mieście, z którego startuje w najbliższych wyborach do Sejmu. PiS-owski polityk wymyślił teraz nazwę nowej dzielnicy.

Na sobotniej konwencji PiS w Opolu Morawiecki mówił o tym, że górników postrzelonych w kopalni Wujek, przewożono do szpitala w „Ligacicach”. Problemem jest to, że takiej dzielnicy nawet nie ma.

Wpadkę premiera zauważył poseł Borys Budka, który podzielił się informacją z internautami. „Panie Premierze, w #Katowice nie ma takiej dzielnicy jak „Ligacice”. Może chodziło o Ligotę? A może o Bogucice? PS Jeśli mogę w czymś jeszcze pomóc w naszym okręgu, proszę pisać 😉” – napisał na Twitterze działacz Koalicji Obywatelskiej.

View original post 1 123 słowa więcej

 

Katastrofa klimatyczna. Greta Thunberg kontra prawicowe matoły

W poniedziałek, na półgodzinnej hotelowej randce, prezydenci Duda i Trump podpisali zupełnie nieprzełomowy aneks do porozumienia wojskowego. Chwilę potem, będący w stanie ekstazy minister obrony Mariusz Błaszczak ogłaszał, że jest to chwila epokowa.

W czasie spotkania z polskim prezydentem Donald Trump dowiedział się, że lada moment w amerykańskim kongresie rozpocznie się postępowanie, którego finałem może być usunięcie go z urzędu. I tym głównie się zajmował w tym dniu, przerywanym rytualnymi spotkaniami z przywódcami Polski, Egiptu, Pakistanu czy Nowej Zelandii.

>>>

Dużo mówi się i pisze o wystąpieniu szesnastoletniej Grety Thunberg podczas szczytu klimatycznego w ONZ. Thunberg używając mocnego przekazu wytknęła politykom ich zaniedbania, bezczynność i działania mające wpływ na ekosystem, na klimat planety. Zaczęto analizować fenomen Grety.

Głos zabierają politycy prawicy i lewicy, specjaliści od marketingu, spece od mediów. A że „panienka” z bogatego domu, a że pochodzi z utopionej w dobrobycie Szwecji, a że zmanipulowana, a że matka z ojcem wykorzystują dziecko w celu zdobycia popularności i tak dalej.

Nie to jednak przykuwa moją uwagę. Najwięcej dzieje się w komentarzach internautów. Tak, tak. Wiem. Jak powiadają ci, którzy lubią mieć rację:
„Internet to śmietnik i wszyscy o tym wiedzą”.

Rzeczywiście. To prawda. Internet to jest śmietnik. Czy jednak nie jest tak, że właśnie w naszych śmieciach można odnaleźć jakąś prawdę o nas? Czy śmieci nie opowiadają naszej historii, w gruncie rzeczy najuczciwiej? Wprost? Czy to co ląduje w koszu to w pewnym sensie nie jesteśmy my sami, tym razem obnażeni, bez strojenia min?

Proponuję, żeby Państwo wspólnie ze mną przyjrzeli się kilku losowo wybranym komentarzom tych, których nazywamy tak pięknie i niezasłużenie „internautami”:

„Zauważyłem dwa istotne problemy w wypowiedzi tej dziewczyny
Minę ma taką jak by ktoś zabrał smartfona i czy aby nie powinna być w szkole, gdzie jest opieka społeczna w jej kraju”
 – pisze M. M, wczoraj (20:26)

„Nic jej nie zabrali,dzięki temu, że urodziła się tu, a nie np. w Somalii to może być eko. Mam nadzieję do siedziby ONZ przyszła na piechotę, a nie korzystała z żadnych środków transportu, które w/g niej są beee.” – zauważa Tommy, wczoraj (21:14)

„To wzruszające, że SZWEDKA, która całe życie pławi się tak w zasadzie w luksusach podobnie jak jej rodzice i kilka pokoleń wstecz teraz płacze, że ktoś ją okradł z dzieciństwa. (…) Szwedka pożyła w luksusie to już inni nie muszą?” – zauważa ironicznie Zgred, wczoraj (21:38)

„Należy wyłączyć elektrownie , internet, zaprzestać wydobywania wszelkich paliw i surowców! Gdy wrócimy do jaskiń, wtedy będziemy ekologiczni!” – ostatecznie rozstrzyga Greenpeace, 40 min. temu

„Chora biedaczka, to straszne że takie osoby które są ciężko chore psychicznie wykorzystuje tzw. lewica dla swoich celów.” – empatycznie wskazuje Ania, 42 min. temu

Nie dawać jej broni palnej ani może do ręki. To taki lewicowy Breivik” – szuka analogii fddd, 43 min. temu

„Niezrównoważone, zmanipulowane dziecko” – przenikliwie notuje HELLO, 1 godz. temu.

Pytam więc: jaką wiedzę o nas ukrywa ten śmietnik? Nikt tutaj nie występuje pod własnym imieniem i nazwiskiem. Wszyscy posługują się zmyśloną tożsamością. Dzięki temu, jak zakładam, pozostają szczerzy. W swoich wyznaniach do bólu uczciwi. Wobec siebie uczciwi. W zgodzie ze sobą głoszą własne poglądy. Nawet jeśli nie mają tego w zwyczaju w swojej codzienności. Nawet jeśli wchodzą do tyłków własnym szefom, a konformizmu mógłby uczyć się od nich niejeden członek partyjnej młodzieżówki – tutaj – na tym wysypisku – są prawdziwi. Ponieważ wyjątkowo, mówią, co naprawdę myślą. Sami siebie tym zaskakując. Że wciąż jeszcze to potrafią, a przecież tyle było czasu, żeby się odzwyczaić.

Więc czegóż z tych komentarzy, z tych „śmieci” nieuważnie pozostawionych w koszu Internetu możemy dowiedzieć się o nas samych?

Że jesteśmy bandą bezmyślnych, pozbawionych empatii troglodytów?

Że wyśmiewamy czyjeś oddanie, zaangażowanie, czyjeś schorzenia?

Że pozostając w tradycji naszych przodków odmawiamy głosu dzieciom?

Że jak powiadały nasze babki „dzieci i ryby” głosu nie mają?

A może po prostu, że nikt nie wierzy w klimatyczną zmianę, ponieważ to jedynie jakaś „lewacka zmora”. Czy nie powiedział Pan i Stwórca: „Czyńcie sobie ziemię poddaną”? Więc czynimy.

Jeżeli Internet to jest śmietnik, jak chcą niektórzy, jak powtarzają sobie dla lepszego samopoczucia, to odpowiadam na taką tezę: W porządku. W takim razie zacznijmy się godzić z faktem, że od pewnego czasu żyjemy na śmietniku i że nasze miejsce najwyraźniej jest na wysypisku śmieci.

To nie cytat z Pasikowskiego, Drodzy Państwo, to jest rzeczywistość.

Kmicic z chesterfieldem

Komitet Inicjatywy Obywatelskiej chce powołania komisji, która wyjaśni przypadki pedofilii w polskim Kościele. Dziś w Sejmie – na ręce marszałek Witek – złożony został wniosek o zarejestrowanie komitetu. Stworzyli go m.in. Jolanta Banach, Barbara Labuda, Piotr Bauć, Michał Wojciechowicz.

Od dnia zatwierdzenia komitetu przez marszałek Sejmu będzie on miał trzy miesiące na zebranie 100 tys. podpisów pod projektem ustawy o Komisji Prawdy i Zadośćuczynienia ds. wyjaśnienia pedofilii w Kościele katolickim. Jeśli zbiórka się uda, projekt będzie rozpatrywany przez przyszły Sejm.

– „Obywatelski projekt komisji ds. pedofilii różni się od rządowego tym, że odnosi się do problemu ukrywania pedofilii w Kościele – podkreśliła koordynatorka projektu Jolanta Banach. – „Wprowadza mechanizmy i sposoby, dzięki którym Kościół i jego władze będą musiały współpracować z organami państwa, wydawać dokumenty kościelne. Będziemy mogli skutecznie przeciwdziałać ukrywaniu przypadków nadużyć seksualnych przez duchownych. Krótko mówiąc, nie będzie można przenosić księży, dopuszczać księży po wyrokach do pracy z…

View original post 1 828 słów więcej

 

Nie świruj, idź na wybory

Tomasz Lis komentuje bieżące tematy polityczne.

Afera Mariana Banasia (szef NIK): Wybrany przez PiS szef NiK zarabia na pokojach na godziny i jest powiązany z gangiem sutenerów? Nie czepiające się – gość doskonale pasuje do tej partii świątobliwych umoralniaczy narodu. Bronię pana Banasia, popieranego przez PiS szefa NIK. Jeśli ministrem sprawiedliwości może być zwierzchnik kolegi grupy hejterów, szefem MSW skazany, a szefem partii ktoś, kto – jak wiele na to wskazuje – oszukuje członka rodziny, to dlaczego szefem NIK nie może być kumpel sutenerów? Morawiecki mówi o „rewolucji godności”. W Superwizjerze TVN „rewolucja godności” w wersji obrazkowej. Czyli PiS-owski szef NIK-u, panienki i gang sutenerów. To symbol totalnej degrengolady państwa PiS, gdzie kariery robią typy spod ciemnej gwiazdy, karierowicze, ludzie niezdolni i zdolni do wszystkiego. Tak wygląda zdegenerowana władza. 13 października możemy to zmienić.

Sprawa wypadku Szydło: Akta w sprawie Andruszkiewicza giną, dowody w sprawie wypadku Szydło uszkodzone, monitoring w celi Kosteckiego nie działa, Kaczyński w sprawie wież nie chce być przesłuchany i nie jest, związki Falenty z PiS prokuratury nie interesują. Pełne bezprawie i niesprawiedliwość.

Zwolnione kobiety przez abp Jędraszewskiego: Prezes Kaczyński zdefiniował jak wygląda prawdziwa polska rodzina, a arcybiskup Jędraszewski wyrzucił z pracy kobiety, których rodziny kryteriów prezesa nie spełniają. Z bólem serca zapewne, ale w wierności naukom Pana. Pana Prezesa. Opinia Pana Boga w tej kwestii na razie nie jest znana.

Strajk klimatyczny: Super, że młodzi ludzie tak się angażują w sprawę klimatu. Mam nadzieję, że rozumieją, iż 13 X będziemy w Polsce decydować także w sprawie klimatu – i w sensie dosłownym i metaforycznym. Chciałoby się powiedzieć – Razem Młodzi Przyjaciele. W kwietniu na spotkaniu z dziennikarzami z Europy i Ameryki pierwszy raz usłyszałem o Grecie Thunberg. Niektórzy byli sceptyczni, ja trochę też. 16-tolatka działa, zamiast się uczyć? Ale ona dokonała rzeczy wielkiej. Świadomość ekologiczna wielu, moja też, wzrosła niesamowicie.

Dudowie zbierający śmieci w lesie: W czarnym worku na śmieci, z którym chodzi po lesie Andrzej Duda, powinny wylądować wszystkie podpisane przez niego nielegalne ustawy.

O opozycji: Chciałem z uznaniem podkreślić coś znaczącego, czego politykom opozycji szczerze gratuluję – poza incydentami nie zajmują się oni wzajemną krytyką, ale krytyką władzy i prezentowaniem własnego programu. Nie ma wrogów wśród demokratów! Tak trzymać!

Wybory parlamentarne: Do wszystkich, którzy z jakichkolwiek względów („nie ma na kogo głosować”, „opozycja słaba”, „opozycja i tak przegra”.) nie pójdą na wybory: nie idąc na wybory i nie głosując, w praktyce popieracie PiS i głosujecie za dalszą władzą PiS-u? Niewygodne? Prawdziwe!

Kmicic z chesterfieldem

Podczas wrześniowej konwencji w Lublinie Jarosław Kaczyński stwierdził, że poza Kościołem chrześcijańskim jest tylko wszystko niszczący nihilizm.

O komentarz do słów prezesa został poproszony prymas Polski abp Wojciech Polak, który był gościem konferencji „TworzyMy pokój. Wiara w demokracji – czas wyzwań”, jaka odbyła się w Muzeum Historii Żydów Polski Polin.

Nie jest to absolutnie stanowisko Kościoła katolickiego w Polsce ani w ogóle stanowisko Kościoła katolickiego. Gdyby tak było, to moja obecność tutaj byłaby co najmniej dziwna. Uważam, że to jest wypowiedź, która nie ma nic wspólnego z nauczaniem Kościoła. To może być pogląd, wizja kogoś, kto ją wypowiada” – powiedział prymas Polak.

Śmierć Dawida Kosteckiego >>>

Program Koalicji Obywatelskiej, czytaj tutaj >>>

Oczywiście przy pomocy kartki wyborczej bronimy Polskę przed rządami pisowców. Na razie jeszcze przy pomocy kartki wyborczej, obawiam się, że jeśli oni wygrają to następna obrona będzie możliwa już tylko na ulicach i w masowych protestach. Bronimy…

View original post 1 973 słowa więcej