Archiwa tagu: Bartosz Wiciński

Komisja Europejska z oszustem pisowskim w składzie

Ursula von der Leyen powierzyła Januszowi Wojciechowskiemu tekę rolnictwa w nowej Komisji Europejskiej. Praworządnością ma zajmować się Belg Didier Reynders oraz Czeszka Vera Jourowa.

Przewodnicząca elektka Komisji Europejskiej przedstawiła we wtorek podział tek pomiędzy nowych komisarzy UE, którzy – jeśli Parlament Europejski zatwierdzi w październiku cały skład nowej unijnej egzekutywy – powinni od 1 listopada zastąpić dotychczasowy skład Komisji kierowanej przez Jeana-Claude’a Junckera. Von der Leyen spełniła obietnice co do równowagi płci. W zaproponowanej przez nią Komisji jest 13 kobiet (łącznie z samą von der Leyen) oraz 14 mężczyzn. W komisji Junckera było 9 kobiet i 19 mężczyzn.

Zgodnie z wcześniejszymi informacjami polskiego rządu Janusz Wojciechowski otrzymał tekę rolnictwa – ważną oraz powiązaną z zarządzaniem dużymi funduszami ze wspólnej polityki rolnej, ale na pewno nie z kategorii tek kluczowych. Grubość unijnej koperty na politykę rolną – w tym tempo zrównywania poziomu dopłat rolnych w UE (to polski postulat) – będzie zależeć nie od komisarza, lecz głównie od międzyrządowych negocjacji unijnego budżetu na lata 2021–27. Zakończą się w przyszłym roku zapewne cięciami.

Wojciechowskiego podobnie jak byłego węgierskiego ministra sprawiedliwości Laszla Trocsanyiego (komisarz ds. rozszerzenia i polityki sąsiedztwa) oraz Rumunkę Rovanę Plumb (komisarz ds. transportu) czeka niełatwa przeprawa przez Parlament Europejski. Wojciechowski został w 2016 r. członkiem Europejskiego Trybunału Obrachunkowego (każdy kraj wspólnoty ma tu po jednym przedstawicielu) mimo braku pozytywnej opinii Parlamentu Europejskiego. Chodziło m.in. o uwikłanie Wojciechowskiego w podważanie praworządności w Polsce.

Ponadto krytycy podnosili – opisywane wówczas przez „Gazetę Wyborczą” – niejasności co do rozliczeń kosztów europoselskich podróży Wojciechowskiego. Ten przekonuje, że chodziło o już wyjaśnione nieporozumienia. Teraz ten temat odświeżył „Der Spiegel”. Rzeczniczka unijnego OLAF (urzędu do zwalczania nadużyć finansowych) potwierdza, że sprawa rozliczeń podróży Wojciechowskiego wciąż jest badana. Zastrzega, że nie oznacza to jeszcze, że zdarzyły się oszustwa. Również von der Leyen mocno dziś przypominała o zasadzie domniemania niewinności.

Czesko-belgijska praworządność

Belg Didier Reynders, obecnie szef belgijskiego MSZ i MON, ma być komisarzem UE ds. sprawiedliwości łącznie z – jak podkreśliła von der Leyen – zagadnieniami państwa prawa. Jednocześnie Czeszce Verze Jourowej powierzono rolę jednej z ośmiorga wiceprzewodniczących Komisji Europejskiej. Będzie odpowiedzialna za kwestie wartości podstawowych (i przejrzystości), a zatem i praworządności.

– To pozostaje bardzo ważnym zadaniem Komisji Europejskiej na kolejne lata – powiedziała von der Leyen. Choć Jourova jako wiceprzewodnicząca jest formalnie wyżej w Komisji od Reyndersa, to dopiero z czasem okaże się, kto będzie grał pierwsze skrzypce w kwestiach zagrożeń dla praworządności w Polsce albo na Węgrzech.

Timmermans, Vestager, Dombrovskis

Holender Frans Timmermans jako jeden z trzech głównych „wiceprzewodniczących wykonawczych” ma – o to zabiegał on sam i Holandia – nadzorować realizację zapowiadanego przez von der Leyen „zielonego dealu”. Chodzi tu głównie o kwestie transformacji energetycznej oraz gospodarki zrównowżonej. Timmersmans ma też jednocześnie być komisarzem UE ds. klimatu. – Naszym celem jest uczynienie Europy pierwszym kontynentem neutralnym klimatycznie – powiedziała von der Leyen.

Dunka Margrethe Vestager ma zostać wiceprzewodniczącą wykonawczą ds. gospodarki cyfrowej. Zachowa też obecną tekę komisarz UE ds. wolnej konkurencji. Vestager dotąd w tej roli mocno zwalczała nadużycia wielkich firm cyfrowych – od kwestii podatkowych po praktyki monopolistczne wobec mniejszych graczy. Łotysz Valdis Dombrovskiej ma być wiceprzewodniczącym wykonawczym do spraw „gospodarki na rzecz ludzi” (połącznie kwestii ekonomicznych oraz socjalnych) oraz komisarzem UE ds. usług finansowych.

Budżetem ma zajmować się Austriak Johannes Hahn. Francuzka Sylvie Goulard dostała mocną – dziedziczoną po Elżbiecie Bieńkowskiej – tekę do spraw rynku wewnętrznego łącznie z rynkiem cyfrowym, polityką przemysłową oraz obronnością, w tym Europejski Fundusz Obronny. Hiszpan Josep Borrell – już wcześniej dostał nominację szczytu UE na szefa unijnej dyplomacji, czyli z urzędu jednego z wiceprzewodniczących Komisji Europejskiej. Włoch Paolo Gentiloni (były centrolewicowy premier) ma zostać komisarzem UE do spraw gospodarczych. Polityką spójności ma zajmować się Portugalka Elisa Ferreira.

Kandydaci mają teraz kilkanaście dni na szybkie doszkolenie się z powierzonej im tematyki (w „dokształcaniu” uczestniczą urzędnicy i eksperci KE), by potem jak najlepiej wybronić się podczas wysłuchań przez komisje europarlamentarne. Wysłuchania, po których europosłowie mogą zażądać podmiany kandydatów, są wstępnie planowane na pierwszy tydzień października.

Kmicic z chesterfieldem

W zeszły wtorek Małgorzata Kidawa-Błońska została kandydatką na premiera Koalicji Obywatelskiej. Grzegorz Schetyna podczas prezentacji podkreślał, że potrzebny jest ktoś, przed kim nawet najwięksi szczekacze muszą się zacząć miarkować. Stwierdził także, że ludzie chcą nowej jakości, kogoś kto nie będzie się zajmował polityczną wojną, tylko wytrwałą pracą – “Trzeba słuchać ludzi, a Małgorzata, warszawianka, kobieta sukcesu, matka, ludzi potrafi słuchać. Z taką samą uwagą i szacunkiem rozmawia z ambasadorem w filharmonii, jak i ze sprzedawczynią na miejskim bazarku” – tłumaczył przewodniczący Platformy Obywatelskiej.

Pierwszą próbą ogniową była wczorajsza wizyta u Moniki Olejnik w “Kropce nad I”, którą Małgorzata Kidawa-Błońska zadała koncertowo. Miałem obawy przed programem, że coś pójdzie nie tak, że zostanie zaskoczona, że dojdzie do jakiejś pomyłki, ale po zakończeniu programu okazało się, że strach był na wyrost. Wczoraj zobaczyliśmy osobę kompetentną, spokojną , logicznie argumentującą oraz merytoryczną, a gdy zaszła taka potrzeba, stanowczą. I co chyba najważniejsze…

View original post 2 058 słów więcej

 

Reklamy

Kaczyński i jego przydupas Morawiecki chcą orżnąć Niemców

Za sprawą obchodów 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej na agendę polityczną wrócił temat reparacji. Nie byłoby w tym nic dziwnego, wszak takie uroczystości nierozerwalnie wiążą się ze wspomnieniami o milionach ofiar, zniszczonych miastach i wywiezionych zabytkach. Cieżko odnieść inne wrażenie niż takie, że reparacje są zagadnieniem wybitnie służącym Prawu i Sprawiedliwości do prowadzenia polityki wewnętrznej, bo na otwartych dla mediów konferencjach prasowych ten temat nie istnieje. Za przykład może służyć przedostatnia wizyta Angeli Merkel w Polsce, gdy kilka dni wcześniej sprawa pojawiła się w mediach, ale Mateusz Morawiecki podczas spotkania z dziennikarzami nawet o niej nie wspomniał.

Do tej pory rząd w Warszawie twardo używał określenia “reparacje”, jednak od kilku dni następuje widoczna zmiana retoryki i do obiegu medialnego politycy PiS wprowadzają słowa “zadośćuczynienie” i “odszkodowania”. Szef MSZ Jacek Czaputowicz w wywiadzie dla niemieckiej agencji prasowej DPA mówił o wypłacie odszkodowań, podczas przemówienia Mateusza Morawieckiego na Westerplatte nie padło słowo “reparacje” tylko “trzeba domagać się odszkodowań”. Ryszard Czarnecki podczas wczorajszej porannej wizyty w TVN24 nawet zwrócił uwagę prowadzącemu wywiad, że woli mówić o “odszkodowaniach”, a nie o “reparacjach”.

Media powiązane z obozem rządzącym wyliczały już kwoty reparacji na poziomie miliardów dolarów, a politycy PiS potem powtarzali w mediach te wszystkie szacunkowe kwoty. Nowe światło na kwestie finansowe rzucił wczoraj Witold Waszczykowski w Polsat News – “Nie jesteśmy naiwni, nie spodziewajmy się bilionów”. Dodał również, że Niemcy mogliby wybudować szpitale lub zespół ośrodków dla seniorów, którzy przeżyli drugą wojnę światową. Dzisiejsze wydanie Dziennika Gazety Prawnej pisze o pomyśle dofinansowania przez sąsiada zza Odry budowy metra w polskich miastach.

Trudno określić czym jest spowodowany ten nagły zwrot. Być może wpływ na taki stan rzeczy miało udzielenie poparcia Ursuli von der Leyen na szefową Komisji Europejskiej i dogadywanie się w sprawie teki komisarza z Niemcami. W tle jest także nowy budżet unijny, nad którym pełną parą zaraz ruszą prace, a zwolenników powiązania wypłaty funduszy z przestrzeganiem praworządności jest bardzo wielu w Unii Europejskiej i tu Angela Merkel może wyciągnąć pomocną dłoń do rządu w Warszawie. To tylko przypuszczenia, których może być dziesiątki. Nie zmienia to jednak tego, że stanowisko reparacyjne wobec Berlina jest łagodzone oraz zmienia się język jakim operuje Zjednoczona Prawica.

Raport zespołu posła Arkadiusza Mularczyka na temat odszkodowań nie zobaczy światła dziennego przed wyborami, chociaż podobno jest już praktyczne gotowy. To sprawozdanie miało być perłą w koronie polskiego rządu w rozmowach z Niemcami oraz hitem dla prorządowych mediów, które raportowi poświęciłyby wydania specjalne oraz okładki tygodników. Nic takiego nie będzie miało miejsca, a z ostatnich informacji medialnych wynika, że nie będzie tam wyliczonej kwoty, jaką Polska chciałaby uzyskać. Niemcy przez ostatnie cztery lata bardzo wstrzemięźliwie podchodziły do ataków, jakie rząd PiS-u przeprowadzał na arenie krajowej na naszego największego partnera handlowego. Wszystkie krytyczne słowa były przez Berlin puszczane mimo uszu i nie przykładano do nich większej uwagi. Dzisiaj pod koniec kadencji polskiego rządu Niemcy stoją tam gdzie stały, a Prawo i Sprawiedliwość musi spuszczać powietrze z balonika, który już nie jest reparacjami, tylko odszkodowaniem i zadośćuczynieniem.

Kmicic z chesterfieldem

„W związku z nieprawdziwymi informacjami na temat rzekomego zaginięcia korespondencji hejterki Emilii Sz. sugerującymi, że miałyby one zaginąć w prokuraturze, wobec onet.pl i adwokata, który tego rodzaju insynuacje przekazuje – zostanie wytoczony pozew” – napisał na Twitterze Jan Kanthak, rzecznik Zbigniewa Ziobry.

O sprawie w artykule „Ważne pliki, mające związek z aferą hejterską w resorcie Ziobry, „wyparowały” w prokuraturze?”. – „Pozew się składa, wytacza się proces. PS Porada gratis…” – podsumował Borys Budka, były minister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL.

„Kanthaku, ja nie sądziłem, że waść taki interdyscyplinarny jest. Przedwczoraj o ściekach, wczoraj o IIWŚ, dzisiaj o papierach Emi. Fiu, fiu. Jeśli pozew będzie, proszę go pokazać. Macierewicz Piątka też miał pozywać i finał wszyscy znamy”; – „Prom, elektryczne auta, mierzeja przekopana i miliard pozwów. A wszystko „zostanie wytoczone”;

„Borze zielony… Wytoczyć można proces. Pozew się wnosi. Na podstawie wniesionego pozwu, zostanie wytoczony proces, o ile prokuratura uzna pozew…

View original post 464 słowa więcej

 

Ancymonki pisowskie kosztują nas wielkrotność tego, co poprzednie rządy

O prawie 216 mln zł zwiększyły się wydatki Kancelarii Prezesa Rady Ministrów między rokiem 2011 a 2018 r. (z 126,6 mln do 342,5 mln zł). W latach 2011-2015 wzrost wyniósł 20,2 mln zł,podczas gdy w latach 2015-2018 – 195,7 mln zł (wzrost ponad 2-krotny).

22% zwiększyła się liczba osób zatrudnionych w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów między 2011 a 2018 r. (z 559 osób do 680). W latach 2011-2015 nastąpił spadek zatrudnienia o 4 osoby, natomiast między 2015 a 2018 r. zatrudnienie wzrosło o 125 osób.

Zobacz więcej danych NIK dotyczących analizy wykonania budżetu państwa i założeń polityki pieniężnej

Kmicic z chesterfieldem

Podczas wczorajszej komedii, szeroko nazywanej oświadczeniem marszałka Marka Kuchcińskiego, zapowiedziano publikację wykazu lotów. Późnym wieczorem na stronach Sejmu dumnie umieszczono listę 85 połączeń z datami, przebytą trasą, celem podróży i liczbą pasażerów. Wykaz zawiera informacje o podróżach marszałka od marca 2016 r. do lipca 2019 r. Farsa jaka się odbyła na naszych oczach miała prawdopodobnie w zamyśle zamknąć sprawę, bo Kuchciński zadeklarował nawet wpłatę 28 tys. na Fundusz Modernizacji Sił Zbrojnych, która ma pokryć jeden z jego lotów. Zapewnienia o ciężkiej pracy i urwaniu głowy jakie ma marszałek z konsultowaniem w terenie przyjmowanych ustaw, miały dopełnić obrazu praktycznie nieskazitelnego polityka.

Miało być pięknie i cudownie, wszyscy rozeszli się do domów, a Marek Kuchciński udał się do prorządowej TVP, gdzie zapewniał o swojej boskości. Komentatorzy w studiu pletli o ataku na marszałka kochanego i opozycji, która nie ma nic ciekawszego do roboty tylko patrzy władzy na ręce. Sęk w tym…

View original post 2 966 słów więcej

 

Karnowscy – zaszczana i gnijąca propaganda pisowskich wlazodupców

Naukowcy z Oxfordu postanowili sprawdzić, jak przed wyborami europejskimi wygląda sytuacja rozpowszechniania dezinformacji m.in. w polskim internecie.

 

Seksafera powali PiS. Polska to nie burdel

„Wobec insynuacji i kłamstw, które pojawiły się w przestrzeni publicznej, informuję, że Marszałek Sejmu będzie stanowczo bronił swojego dobrego imienia i reprezentowanego urzędu. Działania na drodze prawnej odbędą się z wykorzystaniem możliwości postępowania karnego oraz cywilnego” – napisał na Twitterze Andrzej Grzegrzółka, dyrektor biura prasowego Kancelarii Sejmu.

Sprawa dotyczy tzw. afery podkarpackiej, w którą zamieszani byli biznesmeni, politycy i przedstawiciele służb. Funkcjonariusz CBA, Wojciech J. został oficjalnie wysłany na Podkarpacie w celu zbadania wspomnianej afery, a mniej oficjalnie miał za zadanie dowiedzieć się czy istnieją nagrania z agencji towarzyskich z udziałem polityków PiS. Jak usłyszał Wojciech J. od swojego szefa „takich nagrań może być tysiące.” Na miejscu okazało się, że dotarcie do taśm nie było zbyt trudne, a na jednej z nich pojawia się podobno wspomniany wcześniej polityk. „Nagranie jest dobrej jakości. Prawdopodobnie zostało sporządzone w agencji na tzw. Zameczku pod Rzeszowem. To znany, oddalony kilkadziesiąt kilometrów od miasta zespół pałacowy, z luksusowymi pokojami.”

Zarówno w Zameczku, jak i w innych podkarpackich domach publicznych często dochodziło do imprez z udziałem polityków i biznesmenów. Większość z nich było ochranianych przez byłego funkcjonariusza CBŚ Daniela Ś. Jak się okazało Daniel Ś. oprócz ochraniania zajmował się sprowadzaniem prostytutek z Ukrainy i nagrywaniem prominentnych osób. „Wszyscy wiedzieli, że Daniel Ś. nagrywał osoby w domach publicznych: polityków, funkcjonariuszy. Ustaliłem, że co jakiś czas wyjeżdżał na Ukrainę. Wywoził pieniądze, żeby je zdeponować w banku na Ukrainie (…) Ale nie tylko pieniądze. Oprócz tego woził nagrania” – powiedział Wojciech J. w rozmowie z „Faktem”.

Po ujawnieniu tych informacji przez Wojciecha J., CBA odcina się od swego, już byłego funkcjonariusza twierdząc, że nigdy podczas służby nie zarejestrował on „materiałów w formie elektronicznej, w formie płyt”, za to często korzystał ze zwolnień lekarskich wystawianych przez lekarza psychiatrę. W związku z powyższym CBA „złożyło do prokuratury zawiadomienie wobec Wojciecha J., dotyczące poświadczenia nieprawdy i złożenia zawiadomienia o niepopełnionym przestępstwie.” Mecenas Beata Bosak – Kruczek, pełnomocnik Wojciecha J., stanowczo zaprzecza jakoby jej klient leczył się psychiatrycznie i zataił ten fakt w procesie rekrutacyjnym w CBA. Jak udało się ustalić dziennikarzom Wirtualnej Polski wkrótce jedna ze stacji telewizyjnych opublikuje materiały potwierdzające opisywaną sprawę nagrań.

Wszystko zaczęło się od artykułu w „Nie”, w którym Andrzej Rozenek opisał historię byłego oficera CBA Wojciecha J. Miał on mieć rzekomo informacje, a nawet taśmę z nagraniami, będącą dowodem na obecność marszałka Sejmu w agencji towarzyskiej.

Według Wojciecha J. nagranie to, które dostał od informatora, zniknęło z szafy pancernej, a wobec niego wszczęto postępowanie sprawdzające, wysłano na badania psychiatryczne i oddano do dyspozycji szefa.

Po kilku dniach na te rewelacje zareagował marszałek Kuchciński i napisał na twitterze: „Przypisywanie najgorszych czynów bezpodstawnie jest jedną z najcięższych form pomówienia i zniesławienia, szczególnie, gdy dotyka funkcjonariusza publicznego, którym jest Marszałek Sejmu, jak i każdy poseł. Kto powtarza te oszczerstwa musi liczyć się z odpowiedzialnością prawną”.

Warto zaznaczyć, że były oficer CBA Wojciech J. nikomu z dziennikarzy, z którymi się skontaktował, wbrew zapowiedziom, nie przedstawił rzekomej taśmy.

CBA złożyło w prokuraturze zawiadomienie o popełnieniu przestępstw przez b. agenta Biura Wojciecha J. Według nieoficjalnych informacji PAP, zawiadomienia miały trafić do Prokuratury Regionalnej w Warszawie i mają nadaną klauzulę tajności.

Również dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka poinformował PAP, że w związku z publikacją tygodnika NIE, Kancelaria Sejmu złożyła zawiadomienie do Prokuratury Krajowej o możliwości popełnienia przestępstwa. Zawiadomienia dotyczą znieważenia funkcjonariusza publicznego oraz zniesławienia. Ponadto do wydawcy tytułu wysłano wezwanie przedsądowe z żądaniem publikacji przeprosin oraz wpłaty zadośćuczynienia w wysokości 15 tys. zł na rzecz Caritasu Polska.

Co Kuchciński potrafi? To intelektualny Kononowicz. A domy publiczne to właściwe dla niego miejsce. Dlaczego jednak płaci z naszego (bo pensja w Sejmie z budżetu)? Dlaczego kompromituje imię Polaka ten niedojda?

Depresja plemnika

Ciężkie chwile przeżywa Marek Kuchciński po publikacji w „Nie” tekstu o seksaferze na Podkarpaciu. Marszałek już na początku tygodnia żądał od tygodnika przeprosin oraz wpłaty 15 tys. zł na Caritas, ale do dzisiaj Andrzej Rozenek, autor publikacji, żadnego pisma w tej sprawie nie otrzymał.

W rozmowie z Anną Dryjańską Rozenek przyznał, że nie widział taśmy z nagraniem, ale jak mówi „mój tekst dotyczy treści zawiadomienia, które do prokuratury skierował Wojciech J. Nie wykroczyłem poza ten dokument ani jednym słowem. Sprawdzenie, czy to, o czym pisze Wojciech J. jest prawdą, czy nie, należy do prokuratury”. Wierzy, że te taśmy istnieją, na co wskazują „materiały dowodowe złożone…

View original post 248 słów więcej

Kaczyński wymieni dżumę na cholerę. Taka jego zaraza

Trzech ministrów zostało wytypowanych przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego do opuszczenia rządu jeszcze przed wyborami.

Jak donosi „Polska The Times” „lider PiS jest coraz bardziej podrażniony natłokiem kłopotów”. Premier Mateusz Morawiecki będzie musiał wręczyć odwołanie minister Zalewskiej, która według prezesa nie poradziła sobie zupełnie z rosnącym niezadowoleniem środowiska nauczycieli, co wpływa na niższe notowania partii.

Kolejne odwołanie może trafić do minister Teresy Czerwińskiej, która wyraziła wątpliwości czy w budżecie znajdą się wystarczające środki na realizację tzw. „piątki Kaczyńskiego”.

Szarańcza kaczystowska zżera Polskę.

Depresja plemnika

Tutaj >>>

Wierzę, że moja 26-letnia praca w pomocy humanitarnej i rozwojowej dała mi doświadczenie, które mogę przenieść na forum PE. Chcę w ten sposób przypomnieć o idei solidarności” – tak uzasadnia swój strat w wyborach do Parlamentu Europejskiego Janina Ochojska. Jest ona liderką Koalicji Europejskiej na Dolnym Śląsku. Jej kontrkandydatką z listy PiS będzie obecna minister edukacji Anna Zalewska.

Najnowszy spot wyborczy Koalicji Obywatelskiej porównuje dokonania obu pań, stawiając pytanie: „Czy widzisz różnicę między kandydatkami? Przed nami wielki wybór”.

W spocie lektor przypomina całą działalność charytatywną Ochojskiej, m.in. budowę studni w Sudanie, akcję dożywiania dzieci – Pajacyk. O Annie Zalewskiej usłyszymy, że „w zaledwie trzy lata zniszczyła system edukacji, a jeden z jej najbliższych współpracowników został oskarżony o wyprowadzenie pieniędzy z PCK.”

Dodać należy, że Grzegorz Schetyna podczas sobotniej konwencji we stolicy Dolnego Śląska zapowiedział złożenie przez PO wniosku o wotum nieufności wobec minister Zalewskiej za…

View original post 1 509 słów więcej

Konstytucja – najbardziej popularne słowa. A najbardziej znienawidzone? Podejrzewam, że Rydzyk

Tak zdecydowali internauci i kapituła językoznawców w konkursie Słowa na Czasie, przeprowadzonym przez Instytut Języka Polskiego Uniwersytetu Warszawskiego. – „Konstytucja” to słowo, które od 2016 roku nie daje o sobie zapomnieć. Stała się hasłem, pod którym odbywają się pikiety czy demonstracje, przypomina o sobie na plakatach, na pomnikach czy na fasadach budynków, jest elementem garderoby i biżuterii. Stała się słowem, które łączy — nazywa fundamentalną wartość, wokół której ludzie się jednoczą. Wypełniła niezagospodarowaną dotąd przestrzeń w symbolice i wartościach. Wcześniej duża część społeczeństwa nie miała swojego aksjologicznego spoiwa, jakim są np. „żołnierze wyklęci” dla innej części społeczeństwa, nie miała słowa, które symbolizowałoby to, co w życiu publicznym najważniejsze: stabilność, praworządność, wolność. To właśnie za sprawą tego jednego słowa ta część społeczeństwa stała się widoczna i doszła do głosu” – powiedziała prof. Katarzyna Kłosińska z kapituły konkursu.

W plebiscycie internetowym na „Konstytucję” oddano aż 69 proc. głosów. Drugie miejsce zajął wyraz „dane” (5,71 proc.) i jego przyczyna — dyrektywa RODO (Rozporządzenie o ochronie danych osobowych), a trzecie – „niepodległość” (4,26 proc.).

Z kolei kapituła językoznawców drugie miejsce przyznała słowu „szumidło”. Przypomnijmy, że użył go były szef KNF Marek Chrzanowski w rozmowie z bankierem Leszkiem Czarneckim. Tak określił zamontowany w jego gabinecie sprzęt, który miał zagłuszyć i uniemożliwić nagrywanie rozmów. – „Słowo „szumieć” ma bardzo różne odniesienia, także metaforyczne. „Szumidło ma przeszkadzać w docieraniu treści do obywateli” – stwierdził językoznawca. prof. Jerzy Bralczyk. Trzecie miejsce w rankingu profesjonalistów zajął rzeczownik „smog”.

W 2017 r. roku Słowami Roku zostały „rezydent”, „smog”, „puszcza” oraz „Konstytucja”. Rok wcześniej wybór internautów padł na „500+”, „protest” i „edukacja”, a kapituła wskazała „trybunał”. W 2015 r. Słowem Roku był rzeczownik „uchodźca”.

Konstytucja – najbardziej popularne słowa. A najbardziej znienawidzone? Podejrzewam, że Rydzyk.

Depresja plemnika

Wszystko dlatego, że we wniosku o rejestrację nowego ugrupowania roi się od błędów formalnych… Warszawski sąd okręgowy już dwukrotnie dokument zwrócił  wnioskodawcom.

3 stycznia 2019 r.  wydał zarządzenie zobowiązujące do sprecyzowania zapisów statutu dotyczących zasad reprezentowania partii na zewnątrz, dokładnego określenia kompetencji organów partii, zgodnie z wymogiem art. 9 ust. 1 pkt 4 ustawy o partiach politycznych i „złożenia poprawionej wersji statutu – w terminie 1 miesiąca, pod rygorem odmowy rejestracji” – poinformowała Wirtualną Polskę Sylwia Urbańska, rzecznik prasowy ds. cywilnych Sądu Okręgowego w Warszawie.

Podobnie było 4 grudnia ubiegłego roku. Wtedy również wniosek o rejestrację partii zawierał błędy formalne dotyczące statutu i sąd nakazał poprawić dokument.

Proces ciągnie się od 27 listopada 2018 r,, a. jednym z wnioskodawców nowego ugrupowania jest europoseł Mirosław Piotrowski.

Oględnie mówiąc nowa inicjatywa współpracowników ojca Tadeusza Rydzyka nie zachwyciła partii rządzącej.

Według grudniowego sondażu IBRIS dla „Rzeczpospolitej” odebrałaby ona głosy  PiSowi w wyborach do…

View original post 23 słowa więcej