Archiwa tagu: Sąd Najwyższy

Mateuszowi Morawieckiemu należy się Trybunał Stanu. Należy mu się zgnicie, bo jest zgniłkiem

Matołusz Morawiecki przed Trybunałem Stanu. I to jest dobra wiadomość.

Depresja plemnika

Ze zdumieniem i niedowierzaniem obserwuję informacje, które pojawiają się w mediach na temat afery pedofilskiej w domu publicznym na Podkarpaciu. Na szczęście nie jestem pełnomocnikiem ani byłego agenta CBA, ani pokrzywdzonych ani nikogo innego w tej sprawie, więc mogę się wypowiadać jako obywatel, a nie adwokat.

Czy myśmy wszyscy przez te ostatnie cztery lata tak zdziczeli, że gwałty na dzieciach organizowane przez służby specjalne (albo za ich przyzwoleniem) nas nie ruszają? Moja wiedza pochodzi wyłącznie ze źródeł medialnych, ale ponieważ nikt nikomu jeszcze procesu nie wytoczył, to mam podstawę sądzić, że prawdą jest iż od lat funkcjonował dom publiczny, który sprowadzał nieletnie dziewczynki z Ukrainy, które były gwałcone przez tysiące „Vipów”, w tym osoby z najwyższych kręgów władzy. Dodam że dla mnie jako obywatela współżycie seksualne nawet za zgodą osoby poniżej 15 roku życia, to zawsze gwałt, mimo że kategoria prawna jest nieco inna. Tak czy inaczej pedofile z najwyższych…

View original post 2 350 słów więcej

Reklamy

Pisowska estetyka jest pochodną sowiecko-nazistowskiej

>>>

Z Muzeum Narodowego została usunięta wystawa prac Natalii LL pt. Sztuka Konsumpcyjna.

Z Muzeum Narodowego w Warszawie zostały usunięte prace Natalii LL „Sztuka konsumpcyjna” oraz Katarzyny Kozyry „Pojawienie się Lou Salome”.

– To jest Muzeum Narodowe i pewna tematyka z zakresu gender nie powinna być explicite pokazywana – powiedział w uzasadnieniu decyzji o zdjęciu prac Jerzy Miziołek, nowy dyrektor Muzeum Narodowego.

Chciałbym uprzejmie zwrócić uwagę prezesowi Miziołkowi, że na terenie Muzeum nadal widać rzeźby nie tylko z bananem, ale i z przeproszeniem pana prezesa Miziołka, z gołym siusiakiem – wyśmiewa decyzję dyrektora Muzeum Narodowego pisarz Jacek Dehnel.

Estetyka sowiecko-nazistowska. Pisał o tym Herbert w „Potędze smaku”.

Depresja plemnika

Czy Polacy są zadowoleni z trzech i pół roku rządów Prawa i Sprawiedliwości? O to swoich respondentów zapytali ankieterzy SW Research przygotowując sondaż dla serwisu rp.pl.

Okazuje się, że Polacy nie są już zadowoleni z rządów PiS. Trochę kłóci się to z sondażami wyborczymi…

Ponad połowa na „nie”

Większość ankietowanych – bo aż 56 proc. – negatywnie ocenia dziś trzy i pół roku rządów PiS, z czego aż 36 proc. bardzo negatywnie. Z kolei dobrą notę wystawia partii rządzącej i jej rządom 31 proc. badanych. Jednoznacznej odpowiedzi nie udzieliło 13 proc. przepytywanych. Tyle osób nie miało bowiem zdania w tej kwestii.

Kto nie lubi Jarosława Kaczyńskiego?

Okazuje się, że częściej negatywnie do PiS nastawieni są mężczyźni (57 proc.), osoby do 24 roku życia (62 proc.) oraz osoby o wykształceniu średnim i wyższym (po 57 proc.). Za partią rządzącą nie przepadają też osoby zamożniejsze, tj. badani o dochodzie netto powyżej 5000…

View original post 2 068 słów więcej

PiS-owski Nocnik, czyli Sejm

„Kolejna sądowa ustawa PiS w godzinach wieczornych to symbol wstydu ekipy rządowej. Idziecie na totalne zwarcie z Trybunałem Sprawiedliwości, z Unią Europejską. Z jednej strony zapewniacie Polaków, że jesteście ugrupowaniem proeuropejskim, demokratycznym, ceniącym wartości, na których Unia jest zbudowana, z drugiej krok po kroku wyciągacie cegły, na których opierają się filary zjednoczonej Europy. Co więcej, te filary zostały zapisane w traktacie lizbońskim. Traktat lizboński został podpisany przez Lecha Kaczyńskiego, a później ratyfikowany przez Sejm z udziałem kwalifikowanej większości, w tym zdecydowanej większości waszych posłów” – stwierdził Borys Budka w Sejmie podczas debaty nad kolejną pisowską nowelizacją ustawy o sądownictwie. Dodał, że ten projekt to „wyłącznie próba uniknięcia klęski, która czeka PiS przed TSUE”.

Pisowska nowelizacja zakłada, że nie będzie możliwości odwoływania się od wyników konkursów sędziowskich do Sądu Najwyższego. Konkursy przeprowadza wybrana przez polityków PiS i Kukiz’15 Krajowa Radę Sądownictwa.

Oznacza to także, że złożone już w NSA odwołania nie będą rozpatrywane. A to właśnie NSA po skargach odrzuconych kandydatów do SN zapytał Trybunał Sprawiedliwości UE o niezależność KRS i przeprowadzony przez nią konkurs. To ma być sposób PiS na wycofanie pytań prejudycjalnych z TSUE.

 „Naruszacie przepisy nie tylko prawa unijnego, co, do którego macie taki, a nie inny stosunek, ale naruszacie także, a może przede wszystkim – Konstytucję i uważacie, że nic się nie dzieje. Podzieliliście sędziów na dwie grupy. Sędziowie sądów rejonowych, okręgowych i apelacyjnych będą mogli wnosić odwołania, a sędziowie aplikujący do Sądu Najwyższego – nie” – mówiła Barbara Dolniak z Nowoczesnej. Zauważyła, że PiS nie zdoła zapobiec rozpatrywaniu przez unijny trybunał pytań z NSA. – „TSUE będzie rozpoznawał stan prawny na sierpień 2018 roku, a nie teraz” – podkreśliła.

„Wyeliminowanie nazbyt częstych i pospiesznie wprowadzanych zmian w obowiązujących ustawach. Tworzenie prawa nie może być ekspresowym, interwencyjnym reagowaniem na bieżące zdarzenia. Nie może dochodzić sytuacji (…) gdy nowelizacja goni nowelizację…” Program PiS, 2015 rok – przypomniał na Twitterze Jacek Nizinkiewicz z „Rzeczpospolitej”.

Sejm został pisowskim nocnikiem, do której szczają i srają.

Depresja plemnika

Na Nowogrodzkiej odbyła się burza mózgów, w efekcie której prezes zlecił swoim ludziom – odpowiedzialnym za edukację – sformułowanie na piśmie propozycji dla nauczycieli. W największy skrócie oznaczają one powrót do wcześniejszej emerytury i dobrowolnego wyboru czasu pracy. Ma to w efekcie doprowadzić do „bezbolesnego” zwiększenia pensum.

Punktem wyjścia w tym planie jest zwiększenie czasu pracy – nawet do 24 godzin tygodniowo. Jednocześnie, na rok lub dwa, proponuje się przywrócenie w Karcie Nauczyciela przepisu, który pozwoliłby nauczycielom odejść na wcześniejszą emeryturę po 30 latach pracy, w tym 20 lat w oświacie (z tzw. kredą), niezależnie od wieku. Eksperci z PiS szacują, że z takiego rozwiązania mogłoby skorzystać ok. 100 tys. nauczycieli.

Autorzy PiSowskiej oferty, nie są nieświadomi faktu, że jeśli nauczyciele skorzystaliby z niej, to najczęściej odchodziliby ci najbardziej doświadczeni, a więc najlepiej zarabiający. Lukę po nich można by było wypełnić młodymi pedagogami wchodzącymi do zawodu oraz tymi którzy zdecydowaliby się…

View original post 861 słów więcej

Szparki sekretarki zarabiają po 65 tys. Muszą dobre być w te jądra, przepraszam: w te klocki

Bank centralny nie chce potwierdzić kompetencji Martyny Wojciechowskiej i Kamili Sukiennik, najbliższych współpracownic prezesa Glapińskiego. Wojciechowska zarabia ok. 65 tys. zł miesięcznie! A Sukiennik mogła się znaleźć w ważnej instytucji finansowej wbrew dyrektywie UE

Martyna Wojciechowska pracuje w Narodowym Banku Polskim od 11 lat, czyli od czasu, gdy rządzący wtedy po raz pierwszy PiS desygnował na prezesa Sławomira Skrzypka. Jej kariera przyspieszyła, kiedy szefem banku centralnego został Adam Glapiński, bliski współpracownik Jarosława Kaczyńskiego od lat 90. W 2016 r. dostała awans i została dyrektorem Departamentu Komunikacji i Promocji NBP, a jej dochody poszybowały

Pensja wyższa niż Belki

W 2015 r. Wojciechowska zarobiła 114 tys. zł, rok później – już 392 tys. zł. Do maja 2018 r. była radną sejmiku Mazowieckiego z PiS, ale – jak podaje OKO.press – zrzekła się wtedy mandatu i nie złożyła oświadczenia majątkowego za 2017 r., choć powinna. Dodatkowo zasiada jako przedstawicielka prezesa NBP w radzie Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.

Według naszych informacji awans dyrektorski dostała w sierpniu 2016 r. Porównując jej oświadczenia majątkowe sprzed awansu i po nim, oszacowaliśmy, że po podwyżce w sierpniu zarabia ok. 65 tys. miesięcznie wraz z premiami, dodatkowymi dochodami i bonusami. Dla porównania – były prezes NBP Marek Belka dostawał w sumie ok. 57 tys. zł miesięcznie. Pensja obecnego szefa banku centralnego nie jest znana.

Szpraki sekretarki zarabiały po 65 tys. zł. Były dobre w te klocki, przepraszam: w jądra.

Depresja plemnika

Zjednoczona Prawica nie przeczuwała, że przejęcie sądów będzie tak trudne. Myślała, że jeśli obrzydzi sędziów społeczeństwu, jeśli pokaże jako „nadzwyczajną kastę”, zepsutą elitę, która wykorzystuje immunitet, by bezkarnie kraść w sklepach kiełbasę, to wówczas nikt nie stanie ani w ich obronie, ani w obronie sądów. A jeśli jeszcze przy tym spowoduje się zamęt w sądownictwie, postrąca prezesów, zrobi przeciąg w KRS i czystkę w SN, a więc puści się w ruch karuzelę atrakcyjnych stanowisk, to i sami sędziowie zaczną podstawiać sobie nogi, żeby tylko zająć miejsce na karuzeli. Plan wydawał się dobrze ułożony, tyle że się posypał. Ani ludzie nie dali się nakarmić propagandową papą i nie poparli tak zwanej reformy wymiaru sprawiedliwości. Ani sędziowie nie okazali się tak pazerni…

View original post 1 689 słów więcej

Karnowscy nie kupią Radia ZET

A jednak Karnowscy nie kupią Radia ZET. Oby nie był to fake news.

Depresja plemnika

Premier Morawiecki po raz kolejny zapewnił obywateli, że w 2019 roku nie będzie żadnych podwyżek cen prądu. „Mamy gotowe rozwiązania, które obejmują obniżenie akcyzy i opłat dotychczas funkcjonujących w rachunku za energię elektryczną; co ważne projekt obejmie 17,5 mln odbiorców energii: gospodarstwa domowe, przedsiębiorców oraz samorządy” – przekonuje publicznie premier, za nic mając starą, ludową prawdę, że każde kłamstwo ma krótkie nogi.

Z zapewnieniem premiera Morawieckiego nie zgadza się poseł Marcin Kierwiński, który w „Śniadaniu w Polsat News” wprost stwierdził, że premier kłamie, bo jeszcze przed końcem roku wzrosła o 109% opłata przejściowa.

Również cztery największe spółki energetyczne: PGE, Energa, Tauron oraz Enea, wbrew słowom szefa rządu, rozsyłają do…

View original post 752 słowa więcej

Gomułka XXI wieku – Kaczyński

Dorwać się do władzy to z grubsza zasada działania każdej dyktatury i pod tym względem odrażający infantylny reżim pisowskich nieuków niczym nie różni się od innych dyktatur. Najokrutniejsze totalitarne dyktatury używały przemocy, nie cofały się przed mordowaniem na masową skalę. Niektóre jak np. reżim Pol Pota czy Mao Tse-tunga mordowały miliony ludzi, byle tylko utrzymać się przy władzy.

Takim reżimem jest nadal mający się znakomicie, a ostatnio wyprowadził w pole naiwnego megalomana Trumpa, reżim Kim Dzong–una i wiele innych. Reżim Kaczyńskiego z powodów przede wszystkim zewnętrznych, ale także wewnętrznych w najmniejszym stopniu nie może, najpewniej też nie chce sięgnąć po tego typu metody, będzie trzymał się władzy, kleił do dygnitarskich foteli i bredził o swoich sukcesach, ale nie sięgnie po brutalną przemoc. Przynajmniej wszystko na to wskazuje. Dlatego nadchodzący rok wyborczy będzie być może rokiem decydującym dla walki o demokrację w Polsce i być może będzie też rokiem odzyskania wolności. Będzie to święto porównywane do 1989 roku i oczywiście proponuję nareszcie wprowadzić święto wolności czyli dzień obalenia pisowskiej władzy – może niekoniecznie zaraz wolne od pracy.

Reżim wydaje się być coraz bardziej osłabiony, afery KNF i wyczynów p. Biereckiego oraz innych rycerzy dobrej zmiany nie udaje się zamieść pod dywan i chociaż posłowie opozycji są znacznie mniej bojowi niż posłowie PiS-u, to jednak pisowskie wrzaski i wycia towarzyszące uchwaleniu co bardziej wszawych ustaw są w miarę skutecznie przykrywane okrzykami KNF!, który to okrzyk myślę, że już na zawsze będzie towarzyszył pisowskim triumfom podobnie jak okrzyk – złodzieje i Beata!

To drugie ma przypomnieć postać siermiężnego geniusza z broszką polskiej polityki i jest policzkiem dla Morawieckiego, który miał być światowcem odtrutką na damę z Brzeszcz, a stał się symbolem kłamstwa swoistego prostactwa, nieuctwa obrzydliwości i generalnie pośmiewiskiem. Panuje coraz szersze przekonanie, że PiS słabnie, nie jest już siłą sprawczą polskiej polityki, raczej reaguje na wydarzenia, a nie je tworzy, broni się a nie atakuje, jest coraz bardziej pasywny i podąża za wydarzeniami, które nie są pomyślne dla reżimu.

Genialny strateg staje się postacią coraz bardziej groteskową i śmieszną, a nie groźną, do złudzenia przypominającą późnego Gomułkę. Niektóre przemówienia Kaczyńskiego robią wrażenia żywcem skopiowanych z tyrad tow. Wiesława. Z tym, że tow. Wiesław był sympatyczniejszy i estetyczniejszy pod każdym względem.

Słabnący PiS pogrąża się w konfliktach, z których przynajmniej dwa mają już charakter zewnętrzny. Jeden to spór o aborcję, absurdalne i nikczemne żądanie, aby kobiety musiały rodzić niepełnosprawne, ciężko upośledzone i skazane na bolesną szybką śmierć dzieci, a nawet wówczas, gdy urodzenie dziecka wiąże się z zagrożeniem życia matki, sformułowane przez popierane i hodowane przez PiS środowiska nacjonalistów, religijnych fanatyków, nieuków o mentalności średniowiecznych pokutników, dziś żądają od PiS-u uchwalenia w/w ustawy. Oznaczałoby to falę protestów i wyborczą klęskę. Tego typu aborcyjny fanatyzm wyznaje ok. 5% elektoratu.

Drugi to nowa partia powołana do życia prze Rydzyka, który już kilkakrotnie powoływał i niszczył partie polityczne oraz ruchy wewnątrz partii; kilka przykładów – LPR, Ruch Katolicko-Narodowy, jakieś partyjki Wrzodaka, Boby, Łopuszańskiego itp.

Obecnie Rydzyk generował partię p. Piotrowskiego o dziwacznej nazwie Prawdziwa Europa czy coś w tym rodzaju, co akurat dla przeciwników Unii Europejskiej i zwolenników powrotu do Europy wojujących nacjonalizmów nie wróży sukcesu, ale może trochę namieszać w samym PiS-e. Być może chodzi o dobre miejsca na listach dla takich tuzów intelektu i myśli politycznej jak: Macierewicz, Sobecka, Szyszko, Krynicka, Ziobro, Masłowska itd. Kaczyński, który osobiście Rydzyka nienawidzi (chodzi chyba o ambicje osobiste) raczej nie lubi tego rodzaju nacisków, ale skończyć się może na kolejnych milionach dla toruńskiego biznesmena i nowa partia zdechnie. Albo i nie. Cameron też chciał tylko postraszyć brexitem i wyszło jak wyszło.

Na polskie piekiełko nakłada się sytuacja na Węgrzech. Najwyraźniej Węgrzy mają już dość dyktatury Orbana i być może poderwą się do walki o wolność jak w 1956 roku. Tym razem żadna armia zewnętrzna reżimu nie uratuje i być może skończy w najlepszym wypadku jak Mátyás Rákosi. Upadek dyktatury na Węgrzech moim zdaniem nieuchronnie oznaczać będzie upadek reżimu Kaczyńskiego.

Niech żyją wolne Węgry.

Reżim wydaje się być coraz bardziej osłabiony, afery KNF i wyczynów Biereckiego oraz innych rycerzy dobrej zmiany nie udaje się zamieść pod dywan.

Depresja plemnika

Los Lecha Kaczyńskiego.

„Washington Post” krytykuje w redakcyjnym komentarzu rządy Prawa i Sprawiedliwości. Dziennik pisze m.in. o upolitycznieniu służb czy zamianie państwowych mediów w „organy propagandowe”. Artykuł kończy się apelem do Donalda Trumpa.

W pierwszym akapicie komentarza redakcji „Washington Post” wymienione zostają trzy kraje – Polska, Węgry i Rumunia – jako przykłady państw, które zmierzają w stronę autorytaryzmu. Cały artykuł dotyczy jednak przede wszystkim Polski pod rządami PiS. Redakcja amerykańskiego dziennika przypomina o podpisaniu przez Andrzeja Dudę nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym. „Prezydent, który zaledwie trzy miesiące temu kpił z Unii Europejskiej jako z ‚wyimaginowanej wspólnoty’ w poniedziałek podpisał prawo przywracające sędziów, których zmuszono do opuszczenia swojej pracy” – czytamy.

Andrzej Duda krytykuje orzeczenie TSUE w sprawie SN: Trybunał posuwa się za daleko. To niebezpieczne

„Washington Post” uderza w PiS i apeluje do Trumpa

„Washington Post” stwierdza, że próba „czystki w Sądzie Najwyższym” to jeden z całej serii kroków, podjętych przez Prawo…

View original post 1 668 słów więcej

Polska PiS zmierza do autorytaryzmu. Widzą to już za Oceanem

Amerykański dziennik „Washington Post” opisuje Polskę jako kraj, który zmierza w stronę autorytaryzmu. „Unia Europejska może to zatrzymać, a Donald Trump powinien przemyśleć swoją umowę z nacjonalistami” – uważają autorzy.

„Od kilku lat grupa państw europejskich, które z powodzeniem przeszły transformację z sowieckich satelit do demokratycznych członków Unii Europejskiej, jest  zaangażowana w coś, co wygląda jak przymusowy marsz wstecz w kierunku autorytaryzmu” – czytamy w „Washington Post”.

„Głodne władzy rządy Węgier, Polski i Rumunii zlikwidowały kontrolę i równowagę w sądach, wyciszyły niezależne media i cynicznie skierowały nacjonalistów przeciwko osobom z zewnątrz, od organów unijnych, po finansistę George’a Sorosa. Pocieszające było to, że w tym tygodniu partia rządząca w Polsce, pod presją Brukseli i własnych obywateli, zdecydowała o odwrocie” – piszą autorzy.

Dziennik przypomina, że jeszcze niedawno prezydent Andrzej Duda mówił o Unii Europejskiej jako o „wyimaginowanej wspólnocie”, a teraz podpisał nowelizację ustawy o SN. 

„Demokracja w Polsce jest w niebezpieczeństwie. Trwa upolitycznienie służb bezpieczeństwa, przekształcanie państwowych mediów w organy propagandowe oraz nacisk na niezależnych dziennikarzy i społeczeństwo obywatelskie”.

Więcej >>>

Nikt nie ma złudzeń, konserwatywny „Washington Post” pisze o wyprowadzaniu Polski z zachodnich standardów i wprowadzaniu autorytaryzmu. Wschodniego.

Depresja plemnika

Najważniejsze zadanie polityczne demokratycznej opozycji w nadchodzącym roku to jej wygrana w wyborach.

View original post 6 187 słów więcej