Archiwa tagu: Lech Kaczyński

Ordo Iuris manipuluje ws. przestępstw wobec chrześcijan

„Chrześcijanie są w Europie coraz bardziej zagrożeni” – taki przekaz pojawia się ostatnio na prawicowych portalach. Przoduje w tym portal Ordo Iuris, który manipuluje raportem OBWE o przestępstwach z nienawiści. Każda przemoc jest niedopuszczalna, ale nie katolicy są najbardziej zagrożeni. W Polsce odnotowano cztery ataki – z czego trzy na Świadków Jehowy

Postanowiliśmy sprawdzić sytuację, analizując najnowszy raport OBWE i informację na jego temat z portalu ordoiuris.pl.

„Chrześcijanie w Europie coraz częstszymi ofiarami przestępstw ze względu na wiarę” – 19 listopada artykuł o takim tytule opublikował na swojej stronie Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris.

Powołał się przy tym na doroczny raport OBWE na temat przestępstw z nienawiści.  Sprawdziliśmy. Artykuł na stronie Ordo Iuris zaciemnia obraz rzeczywistości, prezentując tylko dane pasujące do tezy.

Nie wspomniano w nim, że przemoc wśród chrześcijan najczęściej dotyka Świadków Jehowy; że najwięcej przestępstw z nienawiści ma podłoże rasistowskie lub ksenofobiczne; a prawie tyle samo, co incydentów wobec chrześcijan, zgłoszono tych ze względu na inną orientację seksualną – i były one znacznie poważniejsze.

Przedstawiany co roku przez organizację OBWE (Organizację Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie) raport dotyczy przestępstw z nienawiści w 41 państwach, także pozaeuropejskich, w tym w Polsce.

Prezentowane w nim informacje pochodzą z dwóch równolegle prowadzonych zestawień. Pierwsza część to oficjalne dane, gromadzone przez państwo. W Polsce zbierają je:

  • Ministerstwo Spraw Wewnętrznych,
  • Komenda Główna Policji,
  • ABW,
  • Prokuratura Generalna,
  • Ministerstwo Sprawiedliwości,
  • IPN,
  • Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich.

Drugie zestawienie to sprawozdania na temat konkretnych incydentów, przekazywane przez współpracujące z OBWE organizacje pozarządowe. W Polsce zdarzenia zgłaszają najczęściej: Stowarzyszenie „Nigdy Więcej”, UNHCR, Fundacja „Otwarty Dialog”, Ordo Iuris, Kampania Przeciw Homofobii i Lambda Warszawa.

Przestępstwa przeciw chrześcijanom, czy przeciw budynkom kościołów?

W artykule z portalu ordoiuris.pl skupiono się na danych z incydentów raportowanych przez organizacje pozarządowe (nie przez instytucje państwowe): „Coraz liczniejsze doniesienia o znieważeniach ludzi wierzących, atakach na kościoły czy osoby duchowne potwierdzają, że w Europie, w tym również i w Polsce, liczba przestępstw z nienawiści na tle religijnym wzrasta.

(…) W 2018 roku w badanych krajach odnotowano niemal 600 tego typu przestępstw.  Dane zawarte w raporcie prowadzą do wniosku, że w 2018 roku liczba zdarzeń uznanych za przestępstwa z nienawiści względem chrześcijan wzrosła niemal o 20 proc. w porównaniu z rokiem 2017. W 2017 r. było 485 takich przypadków, a w 2018 – 592.”

Podane liczby są prawdziwe – ale wyrwane z szerszego kontekstu, bez porównania z pozostałymi liczbami, zniekształcają obraz sytuacji.

Przyjrzyjmy się dokładniej danym dotyczącym Polski. Do OBWE w 2018 roku zgłoszono 106 incydentów, z czego rzeczywiście 39 zakwalifikowano jako przestępstwa przeciwko chrześcijanom (jedna z kategorii czynów, podział ze względu na motywację sprawców). Jednak więcej przestępstw, bo 47, zgłoszono w Polsce do kategorii „rasizm i ksenofobia”.

Przy czym OBWE dzieli przestępstwa na trzy rodzaje:

– z użyciem przemocy fizycznej,

– groźby,

– przestępstwa dotyczące mienia.

Oczywiście czyny z trzeciej kategorii są najmniej groźne dla osób, z pierwszej – najgroźniejsze. Kiedy przeanalizujemy polskie zgłoszenia pod tym kątem, okaże się, że 35 (na 39) przestępstw przeciwko chrześcijanom to te, które dotyczą mienia.

Zgłoszono więc: włamania do kościołów katolickich, kradzieże ze świątyń, podpalenia kościołów, zniszczenie witrażu przez wandali, uszkodzenie dachu kaplicy, zdewastowanie katolickiego cmentarza.

Tylko cztery przypadki, z czego trzy wobec Świadków Jehowy

Tylko cztery przypadki dotyczą poważniejszych przestępstw, z czego trzy to użycie przemocy wobec osób wyznania Świadków Jehowy, a jeden – postrzelenie z pistoletu gazowego świadka aktów wandalizmu w dwóch kościołach w tej samej okolicy.

26 zgłoszeń pochodziło od Ordo Iuris, wszystkie dotyczyły przestępstw przeciwko mieniu.

OBWE kwalifikuje do raportu te zgłoszenia, które informują o wydarzeniach naruszających prawo danego kraju. Jeśli do zniszczenia mienia doszło w świątyni czy obiekcie kultu religijnego – także uznaje je za przestępstwo z nienawiści.

W rzeczywistości trudno, nie znając szczegółów, jednoznacznie ocenić, czy kradzież cennych przedmiotów z kościołów to na pewno przestępstwa motywowane nienawiścią do religii, podobne wątpliwości może budzić np. incydent związany ze zbiciem okna.

Przestępstwa rasistowskie – głównie z użyciem przemocy fizycznej

Nie negując znaczenia tych zdarzeń, porównajmy je z najliczniej występującą w Polsce kategorią „rasizm i ksenofobia”. Tu, na 47 incydentów raportowanych przez organizacje pozarządowe,

  • zaledwie 6 dotyczyło mienia,
  • 6 zakwalifikowano jako groźby,
  • a aż 35 – dotyczyło użycia przemocy fizycznej.

Wyraźnie widać, że skala realnego zagrożenia jest tu zupełnie inna.

  • UNHCR informowało m.in. o mężczyźnie z Bangladeszu, zaatakowanym przez grupę w pobliżu jego domu. Miał złamany nos i liczne rany na twarzy.
  • Stowarzyszenie „Nigdy Więcej” zgłosiło zdarzenie, dotyczące baru z kebabem – jego pakistańscy właściciele byli znieważani, grożono im podpaleniem i napadnięto.
  • Inna restauracja, prowadzona przez polsko-egipskie małżeństwo, została zniszczona, właścicielom grożono, a pracownik restauracji został pobity.
  • Czterej tureccy studenci zostali pobici w tramwaju.
  • Trzej arabscy studenci zostali napadnięci na stacji kolejowej. Jednego z nich bito do utraty przytomności.
  • Ukrainiec został zaatakowany w centrum handlowym – ranny, trafił do szpitala.

Mamy więc z jednej strony 35 przestępstw przeciwko chrześcijanom w postaci włamań do kościołów, zdewastowania cmentarzy czy zniszczenia dachu, z drugiej – 35 przypadków fizycznych ataków na cudzoziemców przebywających w Polsce.

Obie te kategorie mówią o naruszeniach prawa, wszystkie czyny wymagają ścigania i ukarania, jednak w swojej informacji Ordo Iuris ani słowem nie wspomina o przestępstwach świadczących o rasizmie czy ksenofobii, ani o przemocy wobec Świadków Jehowy, za to z chrześcijan (w domyśle: katolików) robi grupę, która jest coraz bardziej zagrożona przestępczością w Polsce.

Tymczasem, jak pokazują zgłoszenia dokonane właśnie przez Ordo Iuris, zagrożone są przede wszystkim kościoły (jako budynki), a nie chrześcijanie.

To zniekształcanie rzeczywistości!

Autor artykułu z ordoiuris.pl podkreśla, że Instytut „już piąty raz uczestniczył w procesie monitorowania i raportowania przestępstw z nienawiści, zgłaszając incydenty noszące znamiona przestępstw na tle religijnym względem chrześcijan w Polsce. Specjalnie powołane do tego celu Centrum Wolności Religijnej w 2019 roku zgromadziło najwyższą dotychczas liczbę antychrześcijańskich i antykatolickich zdarzeń, do których doszło w Polsce”.

Sprawdzamy: rzeczywiście, liczba zgłoszeń takich przestępstw z Polski była w 2018 roku najwyższa (39), tyle że mówimy wciąż o małych liczbach:

  • w 2016 roku zgłoszono 19 incydentów przeciwko chrześcijanom (wszystkie dotyczyły mienia), 17 z nich zgłosiło Ordo Iuris;
  • w 2017 – 25, również wszystkie dotyczyły mienia, a 23 zgłosiło Ordo Iuris.

Z tej perspektywy procentowy wzrost takich zdarzeń jest wysoki, realnie zaś jest ich niewiele. Aby przekonać się o rzeczywistej skali zagrożenia, warto porównać to z danymi policji dotyczącymi wszystkich przestępstw w kraju.

W 2018 roku doszło w Polsce do prawie 136 tys. kradzieży i uszkodzeń mienia. 35 przypadków przestępstw przeciwko „chrześcijańskiemu mieniu” to więc zaledwie ułamek (dokładnie: 26 tysięcznych procenta) wszystkich czynów przeciwko mieniu w Polsce.

Mówienie o rosnącym zagrożeniu „na tle religijnym względem chrześcijan” na podstawie 39 zdarzeń jest więc zniekształcaniem rzeczywistości.

Jeszcze ciekawiej wyglądają „antychrześcijańskie i antykatolickie zdarzenia”, jeśli porównamy je z oficjalnymi danymi z instytucji państwowych w Polsce na temat przestępstw z nienawiści, prezentowane w innej części raportu OBWE.

Można  przypuszczać, że rządząca obecnie władza, nie ukrywająca bliskich związków z religią katolicką i Kościołem, będzie na tle prześladowania chrześcijan raczej przeczulona niż nastawiona do nich lekceważąco.

A jednak w statystykach nie ma w ogóle przestępstw przeciwko chrześcijanom. Odnotowano natomiast

  • 197 przestępstw antysemickich,
  • 174 z kategorii rasizm i ksenofobia,
  • 62 – przeciwko muzułmanom,
  • 43 – przeciwko Romom,
  • 20 – przeciwko osobom innej religii,
  • 7 – przeciw osobom innej orientacji seksualnej.

Wśród chrześcijan najbardziej zagrożeni są Świadkowie Jehowy

Ordo Iuris, rysując obraz Europy, w której chrześcijanie są coraz bardziej zagrożeni, powołuje się też na sytuację w innych krajach: „Dane zawarte w raporcie prowadzą do wniosku, że w 2018 roku liczba zdarzeń uznanych za przestępstwa z nienawiści względem chrześcijan wzrosła niemal o 20% w porównaniu z rokiem 2017. W 2017 r. było 485 takich przypadków, a w 2018 – 592. Zdecydowania większość z nich – 447 zdarzeń – to przypadki wandalizmu, niszczenia mienia i obiektów kultu. Doszło też do 100 aktów przemocy fizycznej i 37 gróźb karalnych”.

Sprawdzamy. Według raportu OBWE organizacje pozarządowej zgłosiły w 2018 roku 583 (a nie 592) incydenty dotyczące chrześcijan – na 2482 zgłoszenia. Czyli stanowią one 23,5 proc. raportowanych przestępstw z nienawiści. Sporo.

Jednocześnie aż 446 z nich to przestępstwa przeciwko mieniu. Zaś wśród 100 zgłoszeń dotyczących przemocy fizycznej aż 74 dotyczyły Świadków Jehowy, 7 – katolickich duchownych, 9 – chrześcijan (katolików, prawosławnych i zielonoświątkowców).

Bicie na alarm o rosnącym zagrożeniu dotyczy więc przede wszystkim Świadków Jehowy – szkoda, że Ordo Iuris nie wspomina ani słowem, że to właśnie o członków tego związku wyznaniowego tak się troszczy.

W tym samym okresie zgłoszono:

– 746 przestępstw motywowanych rasizmem lub ksenofobią (449 z użyciem przemocy fizycznej),

– 553 spowodowanych odmienną orientacją seksualną ofiary (378 z użyciem przemocy),

– 336 antysemickich (54 z użyciem przemocy),

– 302 przeciwko muzułmanom (86 z użyciem przemocy).

Najwięcej zgłoszeń na temat incydentów wobec chrześcijan przyjęto z Francji – 180, z czego 159 dotyczyło zniszczenia mienia. Jedną z najaktywniejszych w ich zgłaszaniu były organizacja OIDAC Observatory Intolerance and Discrimination against Christians, z Wiednia.

OIDAC co roku wydaje własny raport na temat prześladowania chrześcijan. W ostatnich latach alarmuje w nim, iż w Europie widać rosnącą wrogość wobec chrześcijan w życiu codziennym. Podobieństwo tego przekazu do informacji Ordo Iuris nie jest przypadkowe – obie organizacje współpracują w ramach tzw. Agenda Europe  – międzynarodowego porozumienia radykalnych organizacji katolickich.

Zgłaszanie wszelkich incydentów, które można uznać za atak na katolicyzm, jest jedną ze stosowanych przez nich technik działania.

Chrystianofobia, czyli dyskryminacja… większości

Ordo Iuris powołało nawet własne Centrum Wolności Religii, które zajmuje się zbieraniem sygnałów o aktach nienawiści i dyskryminacji, naruszania wolności sumienia czy wolności religijnej, oczywiście ukierunkowane na katolików.

„Chrystianofobia musi się skończyć! W Polsce doszło do ponad 1000 przypadków dyskryminacji katolików lub przestępstw na tle religijnym przeciwko chrześcijanom w latach 2012-2014 według badań Instytutu Statystyki Kościoła katolickiego. Większość okoliczności tych zdarzeń pozostaje jednak nieznana, dotychczas bowiem nikt nie monitorował takich niepokojących przypadków, ani nie prowadził ich rejestru. (…) Dajemy głos osamotnionym dotąd ofiarom. Nie pozwalamy, by dalej milczano o aktach nietolerancji i dyskryminacji chrześcijan w Polsce” – napisano na stronie internetowej Centrum.

To często stosowana w ostatnich latach przez radykalną prawicę taktyka, polegająca na odwróceniu ról społecznych. Z reguły ofiarami w społeczeństwie są grupy słabsze, a więc np. mniejszościowe.

W demokracji, jako systemie rządów większości, to właśnie mniejszości muszą być prawnie chronione, bo bez tego ich prawa nie byłyby respektowane (w większościowym systemie głosowania zawsze by przegrywały).

W Polsce większością są katolicy – w 2017 roku były to 33 mln wiernych. Taktyka odwrócenia ról przedstawia większość jako ofiary dyskryminacji i nietolerancji. Niespecjalnie wiadomo, jak można dyskryminować większość (dyskryminacja to forma marginalizacji społecznej), ale mechanizm tak skonstruowano, że podawanie konkretnych odpowiedzi nie jest potrzebne.

Pokazywanie katolików – czy szerzej chrześcijan – w Europie jako grupy zagrożonej agresją, to element szerszego działania, którego celem jest dążenie do zachowania tradycyjnego społeczeństwa katolickiego i przeciwstawienie się zmianom, identyfikowanym jako liberalne czy lewicowe.

W rzeczywistości dziś w Polsce zagrożenie rośnie wobec różnych grup ludności:

  • osób o innej orientacji seksualnej,
  • o innym kolorze skóry,
  • mówiących w innym języku,
  • być może także wobec chrześcijan – z  tym że przede wszystkim dotyczy to Świadków Jehowy.

Dzieje się tak, ponieważ w Polsce rośnie ogólne przyzwolenie na przemoc. I nie jest ona ukierunkowana tylko wobec jednego środowiska. Ten problem rzeczywiście warto monitorować, ale zniekształcone informacje na temat raportu OBWE na pewno w tym nie pomogą.

Kmicic z chesterfieldem

Pięć bitew o SKOK. Jak Bierecki, Kaczyński, Duda i politycy PiS blokowali nadzór nad Kasami

Rzeczywiście nadzór nad SKOK-ami był spóźniony. Ale winę za to ponoszą Grzegorz Bierecki, Lech Kaczyński, Andrzej Duda i PiS, a nie pobity przez ludzi Wołomina Wojciech Kwaśniak i inni urzędnicy KNF. Nie damy PiS, Zbigniewowi Ziobrze, prokuraturze i senatorowi Grzegorzowi Biereckiemu zakłamać prawdy o Kasach.

Prokuratura zarzuca byłym urzędnikom KNF spóźnione działania nadzorcze wobec SKOK Wołomin. A minister Ziobro twierdzi, że były wiceszef KNF został pobity przez ludzi z „Wołomina”, bo Komisja rozzuchwaliła bandytów swoją bezczynnością.

To, co dzieje się w sprawie byłych urzędników KNF i SKOK Wołomin, to próba przerzucenia odpowiedzialności za katastrofalną sytuację finansową większości spółdzielczych kas oszczędnościowo kredytowych

  • z tych, którzy do niej doprowadzili i którzy pomagali ją SKOK-om ukrywać, podpowiadając księgowe sztuczki
  • oraz tych, którzy przez lata bronili SKOK-ów przed państwowym nadzorem,
  • na tych, którzy przez 3 lata „wyczyścili” sytuację…

View original post 1 197 słów więcej

 

Kobieton Krystyna Pawłowicz

Jak wynika z badania przeprowadzonego przez serwis „Polityka w Sieci” – PiSowska funkcjonariuszka Krystyna Pawłowicz została liderką popularności i interakcji na Twitterze.

Badanie przeprowadzono w dniach od 7 do 13 czerwca. W tym czasie posłanka Prawa i Sprawiedliwości w charakterystycznym dla niej stylu komentowała na swoim profilu m.in. nowy film Patryka Vegi, wyrok dla Tomasza Arabskiego, wizytę Andrzeja Dudy w USA, proces Jerzego Owsiaka czy paradę równości.

Daleko w tyle pozostawiła znanych z aktywności i ciętych komentarzy Romana Giertycha oraz Sebastiana Kaletę. Sama Pawłowicz nie omieszkała się pochwalić sukcesem na Twitterze…

„Wprawdzie nie bardzo wiem jak ta maszynka działa i robię ciągle błędy, ale intuicyjnie jakoś to widać samo idzie…. Pozdrawiam K. Pawłowicz, lat 67” – zwierzyła się swoim zwolennikom na Twitterze.

Posłanka oceniając w mediach społecznościowych m. in. film „Polityka” Patryka Vegi doczekała się stosownej odpowiedzi.

„Kolejny reżyser po panach Sekielskich, tym razem Patryk Vega od »mocnych« filmów obyczajowych za pośrednictwem Onetu już straszy, że tuż przed wyborami we wrześniu pokaże film=swoją »prawdę o politykach«. Byśmy widzieli na kogo głosować, a na kogo nie. Film ma »ustawić« wynik wyborów” –napisała liderka rankingu.

„Pani Krysiu w odpowiedzi na pani wpis na Twitterze, przesyłam pani serdeczne pozdrowienia wraz z fragmentem mojego filmu „Polityka” – odezwał się twórca.  Aktorka, którą widać na nagraniu, z mównicy wypowiada m.in. następujące słowa: „Cicho, myszko agresorko”. Tak w przeszłości to Krystyna Pawłowicz zwróciła się do opozycyjnej posłanki Kamili Gasiuk-Pihowicz.

Kmicic z chesterfieldem

Beata Szydło nie zostanie wiceprzewodniczącą Parlamentu Europejskiego – tak wynika z nieoficjalnych informacji RMF FM. Była wicepremier nie jest kandydatką na to stanowisko frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w PE, do której należy PiS. Osobą wyznaczoną przez PiS ma być Zdzisław Krasnodębski.

Co więcej, Szydło nie jest nawet brana pod uwagę przy obsadzie władz frakcji EKR. Na wiceprzewodniczącego tego klubu wysunięto Ryszarda Legutkę, a kwestorem ponownie ma zostać Karol Karski.

Kpinom i żartom internautów z byłej wicepremier nie było końca: – „Jedna z najważniejszych kobiet na świecie, a tak jej nie doceniają we własnej frakcji…”; – „Szydło już zaliczyła potężną klęskę w PE”; – Żeby chociaż posadę szatniarki lub bufetowej dostała…..”; – „Znowu prezes oszukał bidulkę… i to w dniu swojego święta hahahaha”.

„Miejmy nadzieję że Polacy nie dadzą się nabrać na te sztuczki… Bo gdyby nie wybory, nie ustąpiliby i następnym razem znowu spróbują zaszkodzić festiwalowi” – skomentowała na…

View original post 1 658 słów więcej

 

Lech Kaczyński odpowiada za śmierć 95 ludzi. I bynajmniej nie jest to określenie publicystyczne, ale literackie oskarżenie

Kmicic z chesterfieldem

Dlaczego nikt nie rozważa takiego scenariusza?

A dlaczego nikt nie rozważa takiego scenariusza, na zwycięstwo demokratów w wyborach parlamentarnych?

Donald Tusk już teraz, jutro, za tydzień, składa swoj urząd w Radzie Europejskiej, wraca do Polski i przejmuje kierownictwo polityczne nowej Koalicji Demokratycznej (PO, Nowoczesna, miejmy nadzieję że też PSL i Wiosna). Jeździ po całym kraju, wygłasza swe świetne, energetyzujące przemówienia. Hasła wyborcze:

1. Porządek i nowoczesność w oświacie. Język angielski dla wszystkich, w zwiekszonym zakresie. Bałagan szkolny wprowadzony przez PiS – do ogarnięcia tylko przez opozycję.

2. Ochrona zdrowia – priorytetem.

3. Demokratyczna Polska w silnej Europie – tylko rząd Koalicji Demokratycznej odkręci zmiany, które prowadzą nas na margines Europy, skąd żadnych przyzwoitych dotacji nie dostaniemy.

Dla samego Tuska to oczywiście duże ryzyko osobiste. Jeśli Koalicja przegra – naderęży to (choc nie zniweczy) jego szanse prezydenckie. Ale co nam po Prezydencie Tusku przy rządzie PiS? A poza tym, chwila…

View original post 1 430 słów więcej

 

Zdziecinnienie Polaków podczas 3 Króli. Ciemnogród trzyma się mocno

Oto Polska zdziecinniała. Kiepski mit 3 Króli sprzed dwóch tysięcy lat ma wzięcie wśród niedouczonych Polaków.

Depresja plemnika

Wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, uznający, że Polska przeprowadzając ekshumację Arkadiusza Rybickiego i Leszka Solskiego wbrew woli ich żon naruszały art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, uzyskał statut prawomocnego. Państwo polskie nie odwoływało się od wyroku.

>>>

Awantura wokół nominacji Adama Andruszkiewicza na wiceministra cyfryzacji doprowadziła do ponownego przywołania w mediach równie skandalicznych nominacji, których symbolem stał się Bartłomiej Misiewicz. Ten ostatni poczuł się jednak porównaniami do byłego szefa Młodzieży Wszechpolskiej głęboko urażony i postanowił zabrać w sprawie głos. Można powiedzieć, że doszło między politykami do pewnej licytacji, kto bardziej nadaje się do pełnienia funkcji wiceministra. Pupil Antoniego Macierewicza jest przekonany, że to on o wiele bardziej nadaje się na takie stanowisko.

Andruszkiewicz ukończył stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie w Białymstoku i bardzo podkreślał, że posiadanie wyższego wykształcenia jest niezwykle ważną kompetencją na stanowisku wiceministra. Bartłomiej Misiewicz pochwalił się jednak znacznie dłuższą listą “osiągnięć”:

“Widzę, że znów brakuje arg. i wyciera…

View original post 1 532 słowa więcej

Asystentki od libido Glapińskiego – Pixi i Dixi. Zarabiają jak metresa Ludwika XV de Pompadour

Wystarczy studiować filologię rosyjsko-ukraińską i już można zasiadać w radzie Bankowego Funduszu Gwarancyjnego… A i oczywiście trzeba jeszcze pracować u szefa NBP Adama Glapińskiego… Do takich wniosków można dojść po doniesieniach portalu oko.press, który informuje, że dyrektorka departamentu komunikacji i promocji NBP Martyna Wojciechowska w banku zarabia ok 65 tys. zł miesięcznie a dodatkowo z BFG co miesiąc otrzymuje 11 -12 tys. zł.

Wojciechowską do rady Bankowego Funduszu Gwarancyjnego delegował Glapiński. Od  połowy 2017 r. jest ona tam przedstawicielką NBP. Według oko.press, dostawała za to w 2017 r. ponad 11 tys. zł miesięcznie (łącznie przez sześć miesięcy 66 054 zł), a w zeszłym roku – prawie 12 tys. zł miesięcznie (w sumie 142 184 zł).

Więcej o niej i drugiej „przybocznej” szefa NBP Kamili Sukiennik w artykule „Folwark Glapińskiego? Zadziwiające kariery w Narodowym Banku Polskim”. Wynagrodzeniom współpracowniczek szefa banku centralnego przyjrzy się NIK, która właśnie rozpoczęła kontrolę w NBP.

Świetne określenie dwórek zaspakajających libido Adama Glapińskiego – Pixi i Dixi.

Depresja plemnika

Na początku roku, w którym odbędą się wybory do europarlamentu, nominację na stanowisko wiceministra cyfryzacji uzyskał Adam Andruszkiewicz: narodowiec, prymitywny homofob i przeciwnik UE. A w przyszłym tygodniu do Warszawy – na zaproszenie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego – przybywa Matteo Salvini, lider włoskiej Ligi Północnej, minister spraw wewnętrznych Włoch, przeciwnik „elit brukselskich” i sankcji wobec Rosji.

Andruszkiewicz jest pierwszym ministrem polskiego rządu, który uznał za konieczne oświadczyć w „Super Expressie”, że „nigdy nie był faszystą”. Salvini, który przez część przywódców unijnych jest oskarżany o faszyzm, m.in. za swój stosunek do uchodźców, już na to określenie się nie obraża. „To nie faszyzm, to stosowanie prawa” – mówi.

Te dwa zdarzenia obrazują ideową ewolucję PiS. Kończy się „eksperyment”, w ramach którego szef MSZ Jacek Czaputowicz miał poprawić relacje z Unią, zabagnione za czasów jego poprzednika Witolda Waszczykowskiego. Dziś Czaputowicz publicznie obraża szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska oraz europejskich partnerów takich jak Francja.

View original post 2 082 słowa więcej

Rydzyk dostał z budżetu państwa od PiS 510 mln. Mało mu

Kościół za rządów Prawa i Sprawiedliwości nie może narzekać na brak pieniędzy, w latach 2016-2018 otrzymał z budżetu państwa łącznie około 510 mln złotych. W ramach programu “Infrastruktura kultury”, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przyznało 4 mln zł na budowę Centrum Opatrzności Bożej, a 170 mln zł z budżetu państwa wsparło organizację Światowych Dni Młodzieży. Fundacja ojca Rydzyka Lux Veritas dostała także ponad 26 mln rekompensaty za decyzję poprzedniego rządu, który cofnął dotację na odwierty geotermalne. Olbrzymi zastrzyk gotówki dostały też fundacje, spółki, uczelnia i media powiązane z toruńskim redemptorystą, łącznie niemal 100 mln złotych.

Osobną, budzącą wiele kontrowersji, sprawą jest preferencyjne traktowanie instytucji kościelnej w ramach ustawy o obrocie ziemią. Rząd wyłączył z niej związki wyznaniowe, przez co Kościół nie musi spełniać restrykcyjnych warunków przy zakupie państwowych gruntów. Przypadków ukłonów PiS w stronę duchowieństwa jest więcej. Pod koniec stycznia 2016 roku poprawka o odebraniu 20 mln złotych z finansowania hospicjów w województwie łódzkim. Pieniądze miały być przekazane na Fundusz Kościelny, jednak pod wpływem nacisków i oburzenia pozostałych posłów z głosowania nad poprawką zrezygnowano.

Tygodnik Wprost donosi, że w obozie dobrej zmiany zaczyna narastać niechęć do hierarchów kościelnych – “Tyle pieniędzy, ile Kościół dostaje za naszych rządów, nigdy wcześniej nie otrzymywał i ciągle im mało” – mówi rozmówca tygodnika. Politycy Zjednoczonej Prawicy mają spory ból głowy z powodu nacisku kościelnych dostojników w sprawie aborcji. Hierarchowie życzyliby sobie zakazania przerywania ciąży z powodów eugenicznych, czyli gdy płód jest ciężko i nieodwracalnie uszkodzony.Na niecały rok przed wyborami, stawia to w kłopotliwej sytuacji rządzących, którzy mając w pamięci Czarne Protesty, woleliby uniknąć kolejnych manifestacji.  – “Oni wiedzą, że to jest działanie na osłabienie PiS przed wyborami, a jednak ciągle to podnoszą” – pisze Wprost cytując polityka z obozu rządzącego.

Z tego co mówi rozmówca Wprost, można wywnioskować, że pieniądze płynące szerokim strumieniem do kasy Kościoła miały załatwić zamknięcie tematu aborcji. Tak się jednak nie stało. Nie ma dnia, by w mediach kontrolowanych przez ojca Rydzyka nie pojawiały się materiały atakujące partię Jarosława Kaczyńskiego, za nie wywiązanie się z obietnic wyborczych i brak chęci do zaostrzenia prawa antyaborcyjnego. Oliwy do ognia dolewa sam ojciec dyrektor. Dla nowo powstałej partii stworzonej przez ludzi z jego otoczenia, kwestia aborcji eugenicznej jest jednym z priorytetów. Najwyraźniej płynąca od 3 lat rzeka pieniędzy to za mało, żeby zahamować polityczne dążenia duchownych…

Rządzi szarańcza PiS, ale ma konkurencję nowotwór Kościoła, który drenuje państwo i osłabia.

Depresja plemnika

Od dłuższego już czasu co niektórzy politycy zastanawiają się nad deglomeracją czyli przeniesieniem niektórych instytucji rządowych poza Warszawę. Jednym z orędowników tego pomysłu jest Jarosław Gowin, który już na konwencji PiS rzucił taką propozycję, tłumacząc, że ma to jakiś sens, bo „nie wszyscy Polacy się w Warszawie pomieszczą”. Zaproponował wówczas, by część instytucji przenieść do dawnych miast wojewódzkich, np. Chełma czy Jeleniej Góry. Dokładniej i w szczegółach omówi Gowin ten temat na najbliższym kongresie swojej partii Porozumienie.

Koncepcja ta ma swoich zwolenników. Pozytywnie wypowiadają się o niej m. in. Sasin z PiS, Andrzej Duda czy też Robert Biedroń. Według Piotra Trudnowskiego, prezesa prezes think tanku Klubu Jagiellońskiego, którego członkiem honorowym jest też Jarosław Gowin, wszystkie partie są za deglomeracją. Klub Jagielloński już jakiś czas temu zbierał podpisy za deglomeracją w Krakowie, licząc na przychylny stosunek do sprawy Witolda Kozłowskiego, nowego marszałka województwa małopolskiego, który nie ukrywał, że pomysł…

View original post 1 004 słowa więcej

Wpier…ol plus chwilowo odwołany

Albert Einstein w 1932 r.: „największym problemem, przeszkadzającym uporządkowaniu stosunków międzynarodowych, jest potwornie wybujały nacjonalizm, posługujący się też pięknie brzmiącym, lecz nadużywanym pojęciem patriotyzmu”. Historia się powtarza?

Depresja plemnika

Prawo i Sprawiedliwość zrobiło wiele, aby ugrać polityczny kapitał wokół sprawy cen prądu. Rząd oskarżany o sprowadzenie drożyzny wierzył, że znalazł drogę do populizmu doskonałego, aby raz na zawsze przypieczętować przekaz “dotrzymujemy słowa”. Tu na drodze Nowogrodzkiej stanowcze “nie” lada moment może powiedzieć Komisja Europejska. PiS swoją hucpą wokół prądu złamał bowiem panujące we wspólnocie reguły gry. Rząd zignorował unijne zasady udzielania pomocy publicznej i o swoim planie Brukseli nawet nie poinformował, co zostało zauważone. Rzeczniczka KE powiedziała:

“Państwa członkowskie są zobowiązane do notyfikowania Komisji Europejskiej o wszelkich działaniach o pomocy publicznej przed ich wdrożeniem. Do tej pory nie otrzymaliśmy notyfikacji od polskich władz, ale tego byśmy oczekiwali”.

Powyższe słowa nie są może mocne, ale kryje się za nimi realna groźba. Władze unijne mają bowiem narzędzia, aby blokować łamiące nasze zobowiązania formy publicznej interwencji. Dlatego choćby rząd PO-PSL z niesamowitą ostrożnością musiał negocjować wsparcie dla polskich stoczni.

Uległości…

View original post 346 słów więcej

Kryminałek u Czarneckich

Radosną noc sylwestrową posła PiS Przemysława Czarneckiego, syna eurodeputowanego Ryszarda Czarneckiego – także z Prawa i Sprawiedliwości, zakłócił krwawy incydent.

Do zdarzenia doszło w warszawskim mieszkaniu w dzielnicy Wilanów. Jak podają media doszło tam do dźgnięcia nożem jednego z uczestników spotkania. Poszkodowany twierdzi, że został zaatakowany przez samego pana domu. Ten w rozmowie z Onetem zaprzecza temu.

Według ustaleń portalu awantura miała podłoże osobiste. W sprawie przesłuchana została już żona Czarneckiego.

„Potwierdzam, że w moim domu interweniowała policja, którą sam wezwałem. W sylwestrowy wieczór byliśmy we trójkę. Ja, moja żona i nasz znajomy, chrzestny córki. Mężczyzna według mojej wiedzy rozciął sobie dłoń. Podobno mnie za to obwinia, ale to nieprawda, gdyż nawet nie byłem bezpośrednim świadkiem zdarzenia. Był pijany, gdy przyjechała policja, miał bodajże 2,3 promila. A ja byłem całkowicie trzeźwy. Nie chcę opowiadać, jak wyglądała ta sytuacja, gdyż jestem świadkiem w tej sprawie. Zresztą to dotyczy moich osobistych rodzinnych spraw, więc nie chcę się na ten temat wypowiadać publicznie” – powiedział Przemysław Czarnecki w rozmowie z Onetem.

Tego typu wydarzenia standardowo bada policja oraz prokuratura rejonowa, czyli najniższy prokuratorski szczebel. Tym razem jednak sprawa została od razu przejęta przez prokuraturę wyższego szczebla — Prokuraturę Okręgową w Warszawie.

Gdy Onet zaczął sprawdzać informacje o awanturze w domu posła, okazało się, że organy ścigania mają już przygotowaną procedurę, jak unikać podawania informacji w tej sprawie. Biuro prasowe Komendy Stołecznej Policji z miejsca odesłało nas do Prokuratury Okręgowej. A rzecznik Prokuratury Okręgowej stwierdził, że przekaże informacje w późniejszym terminie, bo nie ma kontaktu z prokuratorem prowadzącym sprawę.

Tutaj reportaż o Wałęsie, który dowartościował Kaczyńskich >>>

Kościół upadnie wraz z PiS-em

Publicysta Piotr Szumlewicz (OPZZ) i inni o rozpoczynającym się 2019 r. w kontekście Kościoła katolickiego.

>>>

Autor książki poświęconej myśli papieża Franciszka nie ma wątpliwości, że w Polsce zachodzą ważne zmiany. Film „Kler” podstawił biskupów pod ścianą, ludzie nie boją się mówić o krzywdach wyrządzonych przez Kościół, który za bardzo zbliżył się do polityki.

Więcej >>>

Kościół uczyni wszystko, żeby PiS rządził jak najdłużej. Będzie go bronił, broniąc samego siebie, chociaż gardzi tym rządem tak jak każdą świecką władzą. Każdy inny rząd będzie bowiem dla Kościoła gorszy, a ten który nastąpi bezpośrednio po PiS, będzie wręcz zabójczy. Biskupi wiedzą doskonale, że gdy przyjdzie czas rozliczeń z reżimem, proces ten nie ominie ich samych. Tym razem się nie wywiną. Rewolucja demokratyczna będzie stanowcza i konsekwentna, bo inna być nie może. Po 2007 r. nie było rozliczeń z PiS, a skutkiem zaniechania tej „dekomunizacji” był powrót Kaczyńskiego do władzy w 2015 r. Drugi raz klasa polityczna nie popełni tego błędu. I nie zostawi już w spokoju Kościoła. Zbyt oczywiste jest, że nie ma demokracji i praworządności bez równości dla Kościoła, a więc bez świeckiego państwa.

Depresja plemnika

Ze zdumieniem przeczytałem życiorysy Lecha i Jarosława Kaczyńskich zamieszczone w Encyklopedii Solidarności, publikacji powstałej, jak twierdzi wydawca, we współpracy z IPN. Życiorysy te nie tylko tworzone są „metodą Adama Słodowego – czyli coś z niczego”, ale i zawierają informacje ewidentnie nieprawdziwe.

Zacznijmy od wspomnianej metody. Polega ona na tym, by nieliczne fakty z mizernej w rzeczywistości działalności obu braci w opozycji w PRL, przedstawiać tak, aby stworzyć wrażenie bohaterów pierwszej wagi. Część pierwsza tej metody polega na pracowitym wyliczeniu mało istotnych faktów, tak aby wytworzyć ich mnogość. I tak na przykład: Lech Kaczyński to „W 1976 zbierał pieniądze dla represjonowanych po wydarzeniach Czerwca robotników Ursusa i Radomia. Od 1977 współpracownik Biura Interwencyjnego KOR, nast. KSS KOR”. Czytelnik nie znający dobrze tych spraw ma wrażenie, że miały miejsce 3 fakty, podczas, gdy mowa cały czas o jednym i tym samym (współpracą z KOR). Następnie: „autor w niezależnym piśmie ‘Robotnik Wybrzeża´, […] działacz WZZ Wybrzeża, prowadził szkolenia i wykłady dla robotników z prawa pracy i historii.” I znowu jedno i to samo wymienione kilka razy innymi słowami.

View original post 651 słów więcej

Lech Kaczyński a podwyżka za prąd

Prowizoryczna ustawa prądowa oznacza nie tylko kłamstwo wyborcze i postępujący drenaż publicznych środków, ale też otwarcie kolejnego frontu walki z Unią Europejską. Według polityków opozycji ustawa w dwóch punktach jest niezgodna z unijnymi regulacjami. Jak mówi poseł PiS Bartosz Kownacki „Nie ma takiego ryzyka”, jak jednak wkrótce dodaje, z jednym zastrzeżeniem: „Jak nie będzie donosu na Polskę, to nic się nie stanie”.

Ustawa, po pierwsze, zakłada rekompensaty dla spółek energetycznych, co może stanowić nieuprawnioną pomoc publiczną. Tempo i tryb pracy nad ustawą pozwala mieć obawy, iż rząd nie wykazał należytej staranności w zbadaniu tej kwestii. Kluczowe regulacje w przedmiocie pomocy publicznej zawarte zostały w art. 107 – 109 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Uznana będzie jedynie „pomoc przeznaczona na ułatwianie rozwoju niektórych działań gospodarczych lub niektórych regionów gospodarczych, o ile nie zmienia warunków wymiany handlowej w zakresie sprzecznym ze wspólnym interesem”. Rozpatrzenie tej kwestii jest jednak bardzo skomplikowane i wymaga czasu.

Drugi punkt zaczepny jest jednak dużo bardziej oczywisty. Według ustawy, Fundusz Wypłaty Różnicy Cen ma być zasilany ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2, z dyrektywy unijnej wynika zaś, iż połowa pieniędzy z uprawnień powinna zasilać zieloną energię. “U nas 80 procent pójdzie na zbijanie rachunków za prąd z węgla […] a tylko 20 procent, czyli jedna piąta, ma pójść na odnawialne źródła energii. Co oznacza, że nie 50 a 20 procent – co jest jawnym pogwałceniem dyrektywy Unii Europejskiej” – powiedziała liderka Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer.

Oczywiście eksperci ministerstwa energii, na których nazwiska nie chce powołać się żaden z polityków Prawa i Sprawiedliwości, mają własne analizy, które mówią coś całkiem innego. Stara śpiewka, jak „szuflady pełne projektów ustaw”. A poza tym, Bartosz Kownacki liczy, że Unia Europejska nie zauważy wprowadzenia do polskiego prawodawstwa kuriozum w postaci tzw. ustawy prądowej. “Ktoś będzie donosił, próbował zainteresować tych urzędników, to siłą rzeczy będą musieli to sprawdzić. Apeluję więc – nie donośmy” – mówił poseł PiS.

No tak… Zrobiliśmy bałagan, a za ewentualną awanturę weźmie odpowiedzialność opozycja. Bo kto inny miałby donieść do Brukseli? Sęk w tym, że nikt już nie musi donosić. Prawo i Sprawiedliwość uczyniło dość, by Polskę kontrolowano niczym nieokrzesanego dzieciaka. Jak naiwnym trzeba być, żeby wierzyć, że, szczególnie teraz, cokolwiek może przejść niezauważone przez machinę unijnej biurokracji.

3 lata nieudolności, głupoty, braku wyobraźni, buty, chamstwa, kłamstwa, poronionych projektów, pseudopatriotycznej fanfaronady, przelewów dla Rydzyka, asystentek za 65 tys, ciemnoty i ośmieszania Polski absolutnie wystarczą. Za 10 miesięcy może być po wszystkim. Tego nam życzę.

Depresja plemnika

Dawno temu, w państwie zwanym PRL, opresyjne prawo skłoniło ludzi do szukania możliwości skutecznego oporu. Tak powstały rozliczne instrukcje postępowania szarego obywatela w razie konfrontacji z czerwonym państwem. Najsłynniejsza z nich, to „Obywatel a Służba Bezpieczeństwa”. Niniejsza praca jest próbą nawiązania do tamtej światłej tradycji piśmienniczej, tak jak Polska PiS jest próbą powrotu do mroków PRL.

I. Prawo stanowione i prawo ludowe

Podstawą działania sądów, prokuratury oraz rozmaitych służb policyjnych jest, jak na razie, Kodeks Postępowania Karnego. Chociaż niektóre jego zapisy wydają się uniwersalne, jednak ich rozumienie, a co za tym idzie, interpretacja, może ulegać gwałtownej ewolucji. Przykładowo: instytucja ułaskawienia przez Prezydenta do niedawna wiązała się z koniecznością prawomocnego skazania. Ułaskawić można było tylko uznanego przez sąd za winnego. Wydawało się to całkiem logiczne, jednak dziś już takie nie jest. Obecnie Prezydent może ułaskawić każdego, kto popadł w konflikt z prawem lub jest o to podejrzany. Bez czekania na wyrok…

View original post 4 037 słów więcej