Archiwa tagu: Eliza Michalik

Syzyf

Piękne!!

Kmicic z chesterfieldem

Polska nie tylko została zdegradowana w Unii Europejskiej, ale stała się śmiesznym groteskowym państwem z armią, która zostałaby w pył rozniesionna, gdyby Putin rozpoczął agresję.

A Putin tylko czeka na okazję, gdy zostaniemy wypchnięci z Unii Europejskiej. PiS to najwierniejszy sojusznik Rosji, lepszy w dziele zdrady niż Targowica, która miała identyczny idiom ideowy: konserwatywny populizm w sojuszu z klerem.

„W 2018 MON dokonał renowacji ponad 15 tysięcy stalowych hełmów (wz. 67/75). Naprawiono „zabytkowe” hełmy stalowe z PRL, bo w opinii MON są tańsze w przechowaniu od nowoczesnych kompozytowych” – napisał na Twitterze senator KO Krzysztof Brejza. Dołączył odpowiedź z resortu obrony na jego wystąpienie.

Z pisma z MON wynika, że renowacji poddano 15 380 hełmów stalowych. – „Średni koszt naprawy jednego egzemplarza wynosi 70 zł” – czytamy w piśmie resortu. Jak łatwo policzyć kosztowało to 1 076 600 zł!

„Proce też są tańsze w przechowywaniu od karabinów, więc wkrótce…”; – „Czyli dowcipy o…

View original post 595 słów więcej

 

Inflacja ruszyła. Grecja, Wenezuela, PRL na horyzoncie

W grudniu 2019 roku inflacja wzrosła do 3,4 proc. Przez rok żywność zdrożała aż o 7 proc. Wzrost cen najbardziej uderzy ubogich, więcej Polaków będzie żyć poniżej minimum egzystencji. Przy biernej postawie rządu.

„Ceny eksplodowały”, „Polacy łapią się za kieszenie” – zgodnym chórem donoszą media po publikacji danych GUS o inflacji. Wynika z nich, że ceny produktów i usług konsumpcyjnych w grudniu 2019 r. wzrosły o 3,4 proc. rok do roku — wobec 2,6 proc. w listopadzie. Tak drastycznego przyspieszenia inflacji nie odnotowano od października 2012 roku.

Pomoc dramatycznie niewystarczająca

Osuwanie się poniżej granicy skrajnego ubóstwa będzie największe w przypadku rodzin z dziećmi, które utrzymują się głównie ze świadczeń. „Już w 2018 r. skrajne ubóstwo dzieci wzrosło powyżej 1 pkt. procentowego z 4,7 do 6 proc.” – dodaje prof. Szarfenberg.

I nie ma się co dziwić. Od lat nie drgnęła bowiem wysokość zasiłku rodzinnego, który wynosi

95 złotych na dziecko poniżej 5 lat, 124 złote na dziecko w wieku 5-18 i 135 złotych na dziecko uczące się do 24 roku życia.

Takie kwoty nie pozwalają wyjść z ubóstwa.

Więcej >>>

Kmicic z chesterfieldem

Polska nie jest pępkiem świata, a PiS uczynił z kraju Zadupie europejskie.

Nasz kraj ma u władzy najgorszy sort polityków, których narzędziem rządzenia jest kłamstwo, rozdawnictwo i złodziejstwo.

Nikt tak w historii nie dymał narodu jak politycy PiS (Duda, Kaczyński, Morawiecki i pozostałe ancymonki), a zatem nietrudno zgadnąć, czym to może się skończyć.

Utratą niepodległości. Zasadne jest pytanie: na czyją korzyść pracują. Wszak nie na naszą.

JEDYNYM POMYSŁEM ANDRZEJA DUDY JEST REELEKCJA, A JEDYNYM CELEM PSYCHOLOGICZNYM JEST AUTOTERAPIA. MY NIE MAMY PREZYDENTA, ZATEM JEGO OBECNOŚĆ LUB JEJ BRAK NIE WPŁYWA NA “DZIANIE SIĘ” POLITYCZNE. ON MOŻE DOPEŁNIAĆ DZIAŁANIA POLITYCZNE.

Więcej Migalskiego >>>

Szczuli na Pawła Adamowicza, Krzysztofa Brejzę z rodziną. Szczuli na każdą grupę, która protestowała i której nie chcieli ustąpić, bo „ani kroku w tył”. Teraz szczują na Tomasza Grodzkiego, bo przegrali Senat. Co za ludzie.

„Świat zrobił się bardzo wielobiegunowy, i zmiana władzy w niewielkim nawet czy odległym kraju często będzie miała…

View original post 471 słów więcej

 

Jak Ziobro oczernia sędziów. Owo bezprawie to kraty dla tego ancymonka w przyszłości

Jeden z internautów ujawnił kulisy ataku na sędziów Ta historia pokazuje, jak działa medialna propaganda układu władzy wobec sędziów. Szokuje udział znanych nazwisk i bezrefleksyjne atakowanie ludzi za to, że bronią najwyższych wartości…

21 marca 2018 roku planowano w Europarlamencie debatę z udziałem 25 polskich prawników… Sprawa ta rozwścieczyła władzę, która przystąpiła do medialnego ataku.

20 marca o godzinie 12:09 polski ambasador w Brukseli otrzymuje maila z informacją, że odbędzie się debata, z załączoną oryginalną korespondencją Europarlamentu oraz listą zaproszonych (zawierających imię, nazwisko, datę urodzenia i numer dowodu osobistego każdego prawnika).

25 minut później Kazimierz Ujazdowski wysyła wiadomość z priorytetem „Wysoki” do 2 pracownic Ministerstwa Sprawiedliwości: Katarzyny Naszczyńskiej i Małgorzaty Pawelec. Katarzyna Nieszczańska jest zaufaną sędzią, dawną koleżanką Łukasza Piebiaka.

O godzinie 14:34 informacja o debacie oraz pełna lista z danymi osobowymi prawników trafia na zewnątrz Ministerstwa Sprawiedliwości. Żeby nie zostawiać śladów, zostaje wysłana komunikatorem jako…zdjęcie ekranu komputera pracownika ministerstwa. Następnie zostaje przesłana do prorządowych mediów.

O godzinie 14:56 Michał Rachoń z TVP publikuje informację na Twitterze. W 20 minut udało mu się uzyskać z Ministerstwa Sprawiedliwości dostęp do oryginalnego pliku i listy uczestników, którą wrzuca online. Dla zmylenia tropów, pokazuje, że dokument pochodzi z Komisji Europejskiej.

Niecałą godzinę później, tę samą informację, okraszoną jednak oryginalnymi „starymi” zdjęciami „z monitora” publikuje Wojciech Biedroń z portalu wPolityce. 3 miesiące później, na publikację Biedronia powoła się posłanka Krystyna Pawłowicz, blokując awans sędzi Kożuchowskiej-Warywody w KRS.

Tak, że drodzy prawnicy, Ministerstwo Sprawiedliwości szasta waszymi danymi osobowymi na prawo i lewo. Ma je Wojciech Biedroń, ma je Michał Rachoń i paru innych dziennikarzy. Dane wychodzą bezpośrednio z Ministerstwa dosłownie „na telefon”…

Kmicic z chesterfieldem

Polska przez PiS została zdegradowana w Unii Europejskiej, to B klasa, podrzędność. Jest w tym zamysł Jarosława Kaczyńskiego, wymiksować kraj z Europy, zwalić na innych: na Brukselę, Berlin, Paryż, aby chwycić naród za mordę.

Damy się?

Rok 2020 będzie ciężki dla Europy, przewidują dziennikarze POLITICO. Wśród przykładów podają możliwy kryzys finansowy, zaostrzającą się globalną wojnę handlową i coraz gwałtowniejszy konflikt w Iranie. Ale zapowiadają też ostrą walkę o wdrożenie unijnej agendy w obronie klimatu, w której Polska wskazana jest jako główny hamulcowy oraz ostrzegają, że stosunki Warszawy z Brukselą znalazły się „w punkcie zwrotnym”.

(…)

Pomimo wygranej w wyborach parlamentarnych w ubiegłym roku, PiS czeka walka o polityczne być albo nie być w tegorocznych wyborach prezydenckich. Prezydent Andrzej Duda, sprzymierzeniec PiS, prowadzi w sondażach opinii publicznej, ale polskie prezydenckie rywalizacje już zaskakiwały w przeszłości.

Jeśli Duda przegra, to radykalne zmiany wprowadzane przez lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego zostaną zablokowane, niwecząc jego…

View original post 710 słów więcej

 

Dudy nowe hasło wyborcze

Kmicic z chesterfieldem

Wybitny konstytucjonalista prof. Tomasz Tadeusz Koncewicz pisze o zaletach obowiązującej konstytucji, gdyby ją zmieniono, to tylko na gorsze w obecnej sytuacji politycznej.

Za Konstytucją z 1997 roku warto codziennie oddawać swój głos i ją praktykować. Musimy pamiętać, że ta Konstytucja nam Polakom się po prostu udała. Nie dajmy sobie wmówić, że jest inaczej.

Cały tekst prof. Koncewicza tutaj >>>

Kapitalny esej Piotra Gajdzińskiego o politycznym gangsterze, o tym jak w Polsce instalowany jest zamordyzm.

Im większy polityczny gangster, tym głośniej krzyczy o patriotyzmie, godności, narodowych krzywdach i wrogach ojczyzny, próbujących za zagraniczne srebrniki zatrzymać marsz ku świetlanej przyszłości. Ta retoryka w sprzyjających okolicznościach jest skuteczna, bo duże grupy społeczne zawsze czują się obdarte z godności, zlekceważone i skrzywdzone. Wystarczy tylko podpalić ogień

Esej Gajdzińskiego tutaj >>>

Politycy niemal wszystkich niemieckich partii krytycznie oceniają przyjętą w Polsce nową ustawę dyscyplinującą sędziów i domagają się od Brukseli wyciągnięcia konsekwencji.

Cały news o izolowaniu Polski pisowskiej od unijnych pieniędzy. Nie…

View original post 105 słów więcej

 

Opowieść wigilijna

W centrum Warszawy grupa neonazistów szarpała i zaatakowała gazem aktywistów rozdających jedzenie bezdomnym. „Ataku w biały dzień, w samym centrum miasta, tuż pod komisariatem policji nikt z nas się chyba nie spodziewał. Nie ma już takiego miejsca w przestrzeni publicznej, gdzie mogę czuć się bezpiecznie”

„Jedzenie zamiast Bomb” (ang. „Food not Bombs”), to ogólnoświatowy ruch, w ramach którego wolontariusze na całym świecie rozdają ciepłe posiłki i promują idee sprawiedliwości społecznej, sprzeciwiają się marnowaniu żywności i finansowaniu zbrojeń.

W Warszawie aktywiści od kilku miesięcy co niedzielę rozdawali posiłki w samym centrum miasta, na tzw. Patelni (plac przy stacji metra „centrum”, niedaleko Pałacu Kultury). 22 grudnia 2019 zostali zaatakowani przez grupę neofaszystów. Dostało się też przechodniom, którzy próbowali pomóc albo sprzeciwiali się hajlowaniu. Część atakujących udało się zidentyfikować.

„Takie sytuacje przypominają, dlaczego to, co robimy, jest ważne. Nikt nam nie wmówi, że w Polsce nie ma problemu faszyzmu, przemocy i agresji” – mówi Burza, jedna z zaatakowanych aktywistek. Rozmowa w dalszej części tekstu.

Bo my to lubimy wojny

Dzięki filmikom przesyłanym przez świadków ataku i pomocy użytkowników mediów społecznościowych, aktywistom udało się kilku napastników zidentyfikować.

Jeden z nich na Facebooku nadał sobie pseudonim „White”, w opisie – cytat z Hitlera. „Na karku ma triskelion – symbol rasistowskich terrorystów Afrykanerskiego Ruchu Oporu – obrońców apartheidu w RPA” – informują aktywiści.

Skonfrontowany odpowiedział, „Ooo, już się boję leszczu” i „Poszczekaj podczłowieku jeszcze”.

Razem z drugim zidentyfikowanym napastnikiem – studentem prawa na UW, należeli prawdopodobnie do zdelegalizowanej grupy  „Szturmowców”.

„To ten sam stary, zły, mieszczański faszyzm, który nienawidzi biednych, „brudasów”, bezrobotnych czy bezdomnych, którym polscy nazi-skini urządzali pogromy. Stoimy po stronie społecznej solidarności, równości i siostrzaństwa przeciwko ich egoizmowi, hierarchiom i nienawiści” – komentuje Food Not Bombs.

Rozmawiamy z Klaudią „Burzą”, jedną z zaatakowanych aktywistek, w Food Not Bombs od działa od 3 lat.

Marta K. Nowak: Na nagraniu widać, jak kilku ubranych na czarno mężczyzn idzie zdecydowanym krokiem w waszą stronę i zabiera baner. Tak to się zaczęło?

Burza: To końcówka całego zdarzenia. W międzyczasie zdążyli potraktować gazem kilka osób, próbowali złapać naszych kolegów, ale im się nie udało. Wyraźnie nie wiedzieli, co tu jeszcze zrobić, więc wrócili po baner.

Nagrała to dziewczyna, która była na miejscu przypadkowo. Zachowała się bardzo odważnie, jako jedna z niewielu w tym tłumie ludzi postanowiła to udokumentować. Chwilę po tym, jak filmik się kończy, obie dostajemy gazem.

Spodziewaliście się takiego ataku? Coś go zapowiadało?

W marcu podobny atak był w Wałbrzychu [20 kiboli w kominiarkach obrzuciło aktywistów Food Not Bombs kamieniami i butelkami. Prowadzimy też jadłodzielnie – miejsce gdzie można zostawić jedzenie dla innych. Jakiś czas temu ktoś zdemolował lodówkę, namalował na niej swastyki. Wiemy, że grupy skrajnej prawicy mają nas na celowniku, głównie ze względu na nasz antyfaszystowski przekaz i środowisko anarchistów, z którym jesteśmy związani.

Zdarzały się oczywiście nieprzyjemne sytuacje, zaczepki: „jebane lewaki”, „jebana antifa”. Czasem pracowali z nami ludzie innych narodowości, to słyszeli, że mają wypierdalać do siebie. Zwykle kończyło się na wyzwiskach.

Ataku w biały dzień, w samym centrum miasta, tuż pod komisariatem policji nikt z nas się chyba nie spodziewał. Teraz mam wrażenie, że nie ma już takiego miejsca w przestrzeni publicznej, gdzie mogę czuć się bezpiecznie.

Myślicie, że to zaplanowana akcja?

Na pewno atakujący byli  do tego przygotowani i dobrze wiedzieli, kim jesteśmy.

O co im chodziło?

Podeszli do chłopaków już agresywni. Pytali, co my tu robimy, czemu dokarmiamy nierobów, porządnym ludziom byśmy pomagali. A w ogóle, to „rozdajemy hifa” [rymuje się z antifa]. Coś w tym stylu.

A wy?

Jak zawsze, zaczęliśmy spokojnie tłumaczyć: że to forma protestu przeciwko zbrojeniom i wojnom, że chcemy zwrócić uwagę na to, że ludzie na świecie głodują, a żeby ich wykarmić niewiele potrzeba. Mieliśmy już w przeszłości nieprzyjemne sytuacje, ale zawsze kończyło się na rozmowie.

A oni na to, że właśnie kochają wojny. I Hitlera. Wyciągnęli gaz i zaczęli nas szarpać i polewać.

Polewać gazem?

To był gaz żelowy, czyli nie chmura, tylko struga. Trafia precyzyjniej i boleśniej. Przez pół godziny nie byłam w stanie otworzyć oczu. Do teraz wszystko nas piecze, ale całe szczęście nic poważnego się nikomu nie stało. Poza nami ucierpiał też niestety jeden z bezdomnych, z którym znamy się od lat.

Jak zareagowało otoczenie?

Jak przestałam widzieć, byłam przerażona. Myślałam, że już po mnie – nikt mi nie pomoże. Na szczęście w pobliżu znalazł się ratownik medyczny, zaprowadził mnie do łazienki, pomógł przemyć oczy. Oczywiście większość osób nie zrobiła nic albo uciekła, ale na stacji metra, gdzie tamci dalej hajlowali i robili sobie zdjęcia z naszym banerem, jeden z przechodniów złapał najmłodszego z nich – 16 latka i przytrzymał aż do przyjazdu policji.

Policja zareagowała szybko

Nie. Ludzie dzwonili na policję, ale nikt się nie zjawił, chociaż komisariat jest na samej stacji metra. W końcu ktoś musiał mnie tam zaprowadzić. Z tego co wiem, dopiero wtedy zaczęto się tym zajmować.

Poza skrajną prawicą, jaki jest odbiór waszej inicjatywy

W naszej działalności najważniejszy jest antywojenny przekaz, zamiast ulotek wolimy po prostu rozdawać jedzenie. Odbiór jest zwykle pozytywny, ale chętnie rozmawiamy i dyskutujemy.

Nie wszyscy się z nami zgadzają. Mówią na przykład, że zbrojenia są konieczne.

I co wy na to?

Mówimy o spirali nienawiści, niebezpieczeństwie wzajemnego nakręcania na to, kto jest lepszy, kto gorszy, kto silniejszy.

To się wszystko zaczyna od podwórka, na osiedlach, między takimi chłopaczkami, jak ci, który nas zaatakowali. A kończy się na wojnach.

Inni zarzucają nam, że jak dajemy jedzenie bezdomnym, to ich zatrzymujemy w miejscu, w którym są, bo tak jest im wygodnie. Jakoś nie wierzę, żeby komuś było z bezdomnością wygodnie – polecam spróbować. To sytuacja życiowa i systemowa stawia ludzi w takiej pozycji. Nie mówię, że dawanie obiadu rozwiązuje problem. Pomocą zajmują się już inne organizacje, do których chętnie odsyłamy, ale uważamy, że jedzenie jest czymś tak podstawowym, że powinno się je zapewnić każdemu.

Nawet w Warszawie ludzie cierpią z głodu, podczas gdy sklepy codziennie marnują tony jedzenia. My wykorzystujemy właśnie to jedzenie, które normalnie by się zmarnowało.

Przez waszą działalność macie kontakt z opowieściami ludzi, których nikt nie słucha, wszyscy omijają. Jakie to historie?

Trafiają do nas czasem osoby, które właśnie wyszły z więzienia i nie mają pojęcia, co dalej. Po prostu ich wypuszczono, rodzina nie chce ich widzieć, nikt im nie pomaga.

Wiele osób ma problemy z używkami, alkoholem lub chorobami psychicznymi, ale ich bezdomność niekoniecznie się od tego zaczynała. Poznajemy wiele osób, które straciły domy przez eksmisję i od tamtej pory koczują, mieszkają w pustostanach. Niektórzy się dobrze trzymają, są zadbani, nie da się ich rozpoznać na ulicy.

Jeden pan, który został wyrzucony z domu i nawet nie bardzo mógł zabrać rzeczy, był wcześniej fotografem. Często to osoby, które mają wykształcenie, pracowały, ale nagle straciły rodzinę, przyszedł kryzys i wylądowali na ulicy. Dużo ciężkich historii.

Mamy też oczywiście fajne historie z naszej pracy – jeden z bezdomnych, który zaczął do nas przychodzić 3 lata temu, sam się w nasz ruch zaangażował. Co tydzień gotuje z nami i rozdaje jedzenie. Niestety on też został w niedzielę zaatakowany.

Co po ataku? Zrezygnujecie?

O nie! Takie sytuacje przypominają nam, dlaczego to, co robimy jest ważne. Już nikt nam nie wmówi, że w Polsce nie ma problemu faszyzmu, przemocy i agresji. Czas, żeby władza skończyła z przyzwoleniem na obnoszenie się z symboliką nazistowską, bo takich ataków będzie coraz więcej.

Z Facebooka Food Not Bombs: „Za tydzień (29.12) znowu będziemy rozdawać jedzenie i ubrania w ramach antywojennej i antyprzemocowej inicjatywy Jedzenie Zamiast Bomb! Zapraszamy wszystkie chętne wesprzeć nas osoby w niedzielę o 19:30 na ‚patelnie’ przy wejściu do metra centrum”.

Kmicic z chesterfieldem

Konrad Szymański sugerował, że ministrowie państw UE dali się przekonać polskiemu rządowi ws. praworządności. Ale OKO.press dotarło do zapisów z wtorkowego posiedzenia Rady ds. Ogólnych. Mówiono na nim o wyrokach TSUE, Izbie Dyscyplinarnej w SN i postępowaniach dyscyplinarnych wobec sędziów. Rząd utrzymywał, że dyscyplinarki są prowadzone bez jego ingerencji

Minister ds. europejskich Konrad Szymański, podsumowując dyskusję ministrów państw UE o praworządności w Polsce na Radzie ds. Ogólnych 10 grudnia 2019, podkreślał, że po prezentacji Komisji Europejskiej i polskiego rządu, delegaci nie zadali dodatkowych pytań. Niektóre media, w tym portal Niezalezna.pl, odczytały to jako dowód na rzekome znudzenie się w Brukseli sytuacją sędziów w Polsce. Nic bardziej mylnego.

Szymański powiedział po posiedzeniu Rady:

„Myślę, że Komisja Europejska podchodzi do sprawy w sposób rzeczowy i konstruktywny. Mam nadzieję, że to się utrzyma”.

Jak dokładnie miało to wyglądać wg ministra?

„Państwa członkowskie przynajmniej na tym etapie uznały, że nie ma powodów…

View original post 2 347 słów więcej

 

Pisowskie patologie w sądach i Trybunale Konstytucyjnym

Więcej >>>

Protesty ws. wolnych sądów i Banaś

Więcej o proteście w sprawie niezależności sądów – tutaj >>>

Tekst Szułdrzyńskiego >>>

Adam Szostkiewicz >>>

Kmicic z chesterfieldem

Mówiąc cynicznie, opozycja dziś powinna po cichu wspierać Banasia i trzymać za niego kciuki i mówić „Marian, nie poddawaj się”, bo to jest sytuacja niszcząca dla PiS-u – mówi prof. Marek Migalski. – Jesteśmy państwem rozchwianym, rozmontowywanym, wewnętrznie niespójnym. Nie mam poczucia powagi polskiego państwa w tej sytuacji, bo jeżeli to państwo dopuściło kogoś takiego jak pan Banaś na jeden z najwyższych urzędów państwowych, a teraz nie potrafi sobie z nim poradzić, to to nie buduje powagi Rzeczpospolitej – dodaje

JUSTYNA KOĆ: O co chodzi w tej grze Mariana Banasia z PiS-em? Dwa dni temu wyglądało na to, że mamy układ – Banaś oddaje NIK pod kontrolę PiS-u mianując polityków tej partii na wiceprezesów NIK-u, a PiS zostawia Banasia w spokoju.

MAREK MIGALSKI: Też miałem wrażenie, że został zawarty jakiś pakt między Banasiem a PiS-em, dlatego że nominacje na wiceprezesów musiały być konsultowane z Nowogrodzką, a po drugie politycy tej partii robili wszystko na komisji pod przewodnictwem posła Szaramy, żeby to zostało szybko i sprawnie przeprowadzone. Wyglądało, że został zawarty jakiś układ, który ma pozwolić obu…

View original post 3 724 słowa więcej