Archiwa tagu: Bożena Chlabicz-Polak

W pisdoo – polityka PiS

Bezlitosne są dane na temat realizacji jednej z kluczowych obietnic Jarosława Kaczyńskiego z kampanii w 2015 roku. Jedyny program, który miał zachwycać swoim rozmachem i pokazać, że to właśnie ekipa Zjednoczonej Prawicy skończy z paraliżującym rozwój naszego kraju “imposybilizmem” skończył się spektakularną klapą. W przypadku “Mieszkania +” nie wystarczyło rozdać nieswoje pieniądze na świadczenia socjalne czy zrównać z ziemią dotychczas istniejący system. Tu potrzebne było wprowadzenie mądrych rozwiązań, które pokonają istniejące od dekad bariery biurokratyczne, by w końcu na wielką skalę ruszyło państwowe budownictwo mieszkaniowe. Twarde dane liczbowe, jakie ujawnia Polski Fundusz Rozwoju, odpowiedzialny m.in. za jego realizację są druzgoczące.

Jeszcze rok temu premier Morawiecki przekonywał, że w 2019 roku w budowie będzie ok. 100 tys. mieszkań w rządowym programie i dziennikarze będą go mogli z tego rozliczyć. Dziś, gdy rzeczywiście to robią, szef rządu nabiera wody w usta, a nieudolnie tłumaczyć się muszą jego ministrowie. Dziś odpytywany w tej kwestii przez Roberta Mazurka był Jerzy Kwieciński, obecnie minister inwestycji i rozwoju, nieoczekiwanie typowany na nowego ministra finansów na kilka najbliższych tygodni. Gdy polityk obozu władzy stwierdził z całą bezczelnością, że obietnica Morawieckiego została spełniona, prowadzący program redaktor RMF FM nie wytrzymał.

Panie ministrze, błagam o prawdomówność, bo nie wiem czy pan wie, że kłamanie to grzech i będzie się pan musiał spowiadać, a w dodatku to jest nie ładnie kłamać. Nie wiem skąd pan bierze te liczby, ale my rozmawialiśmy z wiceministrem, rozmawialiśmy z PFR-em – funduszem, który odpowiada za to – mówił Mazurek, po czym przedstawił konkretne dane.

– “867 mieszkań zostało oddanych w programie “Mieszkanie Plus”. Buduje się w tej chwili – buduje, formalnie, z cegieł czy tam z czego oni budują – 864 mieszkania. To jest, jeśli razem zliczyć, 1700 mieszkań: oddanych lub w budowie. Do końca roku rozpocznie się budowa tysiąca następnych mieszkań. Jeśli jeszcze nasi słuchacze nie umarli, to powiem tak: proszę państwa, na papierze, czyli na etapie dokumentacji, projektów lub konkursów, w tym roku nie jest 120 tysięcy, o których mówi pan minister, tylko jest 18 tysięcy, czyli sześć razy mniej” – obnażył kłamstwa “dobrej zmiany” redaktor.

Niezrażony tym Kwieciński mimo to nadal przekonywał, że cały proces budowy mieszkań trwa przecież dłużej niż rok, więc obietnica zostanie dotrzymana. Co więcej, zapewnia też, że realizacja innych wielkich inwestycji państwowych, takich jak Centralny Port Komunikacyjny czy milion samochodów elektrycznych do 2025 roku pozostaje niezagrożona. E-samochodów na polskich drogach można znaleźć … 4 tys. To mówi samo za siebie.

Kmicic z chesterfieldem

>>>

Nic nie zapowiadało takiego zwrotu akcji w wyborczym wyścigu. Faworyt był jeden, a jego pozycja lidera wydawała się być niezagrożona. Tempo marszu po władzę totalną, najlepiej konstytucyjną miało przyspieszyć ogłoszenie przełomowych propozycji, nazwanych “hattrickiem Kaczyńskiego”. Obejmują one radykalny i skokowy wzrost płacy minimalnej, wprowadzenie 13-stej i 14-stej emerytury na stałe oraz zwiększenie dopłat dla rolników. Jak donosi dziś “Gazeta Wyborcza”, postulaty te są odpowiedzią na wyniki badań elektoratu, jakie partia rządząca przeprowadziła w okresie przedwyborczym. To właśnie przymilenie się do tych trzech grup społecznych – najmniej zarabiających, emerytów oraz rolników, ma dać ekipie Zjednoczonej Prawicy miażdżące zwycięstwo wyborcze. Coś jednak zdecydowanie poszło nie tak i zamiast efektu “WOW”, propozycje wywołały kryzys, z jakim PiS jeszcze w tej kadencji mierzyć się nie musiało.

Tak długo bowiem, jak działania obozu władzy koncentrowały się na uderzeniach w nieco abstrakcyjne dla przeciętnego Polaka kwestie, jak praworządność, mający zła sławę w III RP wymiar…

View original post 3 409 słów więcej

 

Reklamy

Gabriela Lazarek, esencja protestu przeciw zachwaszczaniu Polski przez PiS

Rok 2015.
Początki protestów w Polsce

„Kodziarze” na ulicach. Dzikie tłumy, tysiące ludzi. Wśród tych ludzi byłam też ja. Fryzjerka z Cieszyna.

Pamiętam, jak odwoływałam klientki w pracy, żeby zarezerwować dzień na wyjazd na protest do Warszawy. Z dnia na dzień, tak jak tysiące innych obywateli, uczyłam się, jak w mój rozkład dnia wbijać jeszcze gdzieś wyjazd na protesty, czy jakieś spotkania w grupie ludzi, którzy są, tak samo przerażeni sytuacją w kraju, jak ja.

Ze zdumieniem obserwowałam, że nikt za bardzo z mojej okolicy się nie wybierał ze mną. Jedni kompletnie się niczym nie przejmowali albo wzruszali ramionami, inni byli zachwyceni, co było największym szokiem dla mnie w tamtym czasie.

Na fb toczyłam długie dyskusje ze znajomymi, którzy nie rozumieli, co mi się w tym kraju naraz przestało podobać na tyle, że ciągle jeżdżę na protesty i tak narzekam na ten PiS. Nieraz to byli przyjaciele jeszcze z dzieciństwa, ze szkoły z podwórka. Starałam się w tamtym czasie wyczerpująco opisywać sytuacje i motywy działań zarówno ludzi protestujących, jak i PiS.

Z większością tych osób, nie mam od tamtego czasu kontaktu. Nie mogę nawet za bardzo liczyć na „dzień dobry” na ulicy. Dawno jesteśmy poblokowani na fb, a ja z koleżanki, przyjaciółki, z fryzjerki, sąsiadki czy kogo tam jeszcze, stałam się „kodziarą” i „lewakiem”. Odgrzebałam jedną z moich wypowiedzi z tamtego okresu. Minęły cztery lata. Polska się zmieniła. Ale moje zdanie na temat sytuacji w kraju – nie. Teraz, cztery lata od tamtych wydarzeń, startuję w wyborach parlamentarnych. Często słyszę pytania – po co idziesz do polityki? Dlaczego tak narzekasz na ten PiS? O co walczysz? Dzisiaj wyborcom chciałabym powiedzieć dokładnie to, co starałam się mówić swoim znajomym praktycznie codziennie, od czterech lat, uzasadniając wyczerpująco motywy moich działań. Od tamtego czasu zmieniło się tylko tyle, że nauczyłam się już nie mieć problemu z uzewnętrznianiem się na forum. Stało się to koniecznością.

15.12.2015

Może zacznę od tego, że nie piszę tego, żeby Was do czegokolwiek przekonać. Wyrażam tylko i wyłącznie swoje zdanie. Nie lubię się zbytnio uzewnętrzniać na forum ze swoimi przemyśleniami, ale dochodzę do wniosku, że trzeba się teraz tego nauczyć, bo tylko poprzez słowo i wyrażanie własnych myśli jestem w stanie się bronić. A kto wie, jak długo będzie można to robić, skoro zaczynają funkcjonować w społeczeństwie jedyne słuszne racje.

Każdy przez całe swoje życie buduje swój własny system wartości. Miałam to szczęście wychowywać się, dorastać w demokratycznym kraju, gdzie mogłam rozwijać się w zgodzie z własną naturą. Nigdy nie było lekko. Wszyscy wiemy, że w Polsce do miodu z dla wielu Polaków, zawsze było daleko. Mój świat zawsze był zbudowany na emocjach i na tych emocjach budowałam swój światopogląd. I myślę, że wiele przez te lata się nauczyłam. Na wielu, wielu błędach, dzięki którym nauczyłam się również ponosić konsekwencje własnych decyzji. Mam zbudowany swój świat moralny. Nauczyłam się, że ludzie są różni i właśnie ta różnorodność jest piękna. Również w różny sposób starają się w życiu wyrażać siebie. Nauczyłam się, że ludzie potrafią być fascynujący we własnym odkrywaniu i wyrażaniu siebie. Nauczyłam się, że to, co nosimy wewnątrz, te wszystkie nasze doświadczenia, lekcje, porażki, radości, wspomnienia, to jest najpiękniejsze co ofiaruje nam życie. Nie nowy samochód, telefon czy mieszkanie. A najważniejszy jest ten wewnętrzny świat i własne emocje, które pozwalają to wszystko poczuć.

Ale żeby się samodzielnie rozwijać, budować swój światopogląd, nauczyć się co nas w życiu uszczęśliwia, jest potrzebna wolność wyboru, wolność przekonań ze świadomością, że za każdy popełniony błąd płacę sama. Taka mała cena wolności. I nigdy w życiu nie zamieniłabym się za cenę tego, żeby dla mojego świętego spokoju ktoś decydował za mnie, co jest dla mnie dobre, a co złe. Rodzice swoją rolę już spełnili.

Nie daję prawa żadnemu człowiekowi, żeby decydował za mnie, co mogę czytać, oglądać, słuchać. To są moje wybory. Nauczyłam się, że najpiękniejsza w życiu jest miłość. Niekoniecznie tylko ta do drugiej osoby. Ale do zwierząt, do otaczającej przyrody, do siebie, do świata, do ludzi. Ale, żeby to poczuć trzeba najpierw zaakceptować tę różnorodność. I nauczyć się paru niepodważalnych zasad, które pierwotnie niesie ze sobą każda religia, rasa, kultura. Wszystko, co w nich złe jest zbudowane właśnie przez ludzi, którym zachciało się w jakimś czasie bawić w Boga. A te niepodważalne zasady to poszanowanie godności drugiego człowieka, prawo decydowania o sobie i miłość w każdym możliwym znaczeniu. Historia pokazuje, że tylko te prawa są w stanie chronić ludzi i prowadzić do przodu, pozwalają rozwijać się i cieszyć się życiem. Ich przeciwieństwami są nienawiść, uzurpowanie sobie prawa do decydowania o tym, co dla kogo jest dobre co złe, podjudzanie do konfliktów, nieposzanowanie odmienności i prawa do własnego zdania, tworzenie podziałów rasowych wyznaniowych i ogólnopoglądowych, oskarżenia, kłamstwa, spiskowanie, wyzwiska, brak poszanowania ludzkiej godności i odmienności.

Nie obchodzi mnie kto, jaką partię popiera. Obchodzi mnie to, czym kierują się ludzie, którzy chcą decydować o losie milionów ludzi i jakie niosą ze sobą przesłanie. Ja się buntuję, bo widzę tylko oskarżenia, nienawiść, kłamstwa, manipulacje i ludzi, których rozwój emocjonalny się zatrzymał. On nie zwolnił. On się po prostu zatrzymał. A może nawet ten rozwój nigdy się nie rozpoczął? Miejsce tego rozwoju emocjonalnego zajęła pycha, żądza władzy, nienawiść i na tym skupiają całą swoją energię. I niech mi nikt nie wmawia,że to ja jestem zmanipulowana przez „lewackie media” przez „śmierdzący konsumpcyjny zachód.” Nie po to przez tyle lat budowałam swój świat, który jest dla mnie piękny i szczęśliwy, żeby ktoś przyszedł i chciał sobie teraz tym tyłek wytrzeć. Nie pozwolę na to. Podam Wam przykład. Wyobraźcie sobie ludzi, którym okradziono dom. Ich rozpacz. Wiecie, z czego ona najczęściej wynika? Nie z tego, że wyniesiono im telewizor lub komputer. Rozpaczają, bo ktoś naruszył ich prywatność! Z tym się wiąże trauma po kradzieży. Ktoś bezprawnie wdarł się w ich świat. Właśnie przez to naruszenie prywatności ludzie tracą poczucie bezpieczeństwa.

Nikt mi nie może zarzucić, że płaczę za PO i stąd panika, bo ja nawet na PO nie głosowałam. Samej przez te lata nie było mi lekko i na wiele rzeczy się wkurzałam. I też się czułam okradana. Ale to miało tylko wymiar materialny. Mogłam stracić właśnie ten telefon i telewizor. Wolałabym stracić wszystko. Zostać w samych skarpetkach. Ale nigdy nie pozwolę się okraść z prawa do własnych poglądów, z prawa do decydowania o własnym życiu. Z prawa do wolności, do popełniania własnych błędów i ponoszenia tego konsekwencji. A teraz czuję się zagrożona jak nigdy i trzeba być naprawdę zaślepionym, żeby tego nie widzieć.

Wiem, że ludzi myślących w ten sposób są miliony. I wiecie co? Tak jak nie czułam się nigdy jakoś patriotką, może inaczej – nie czułam potrzeby, żeby jakoś się specjalnie kulturowo identyfikować, bo czułam raczej się obywatelką świata, człowiekiem po prostu, to teraz zaczynam dopiero doceniać wartość patriotyzmu. Ale tego zdrowego – nie niosącego za sobą podziałów.

Wyrosło nowe pokolenie patriotów. Patriotów, którzy doceniają, czym jest prawo do wolności własnych przekonań. Bo jednak można kochać swój kraj. Takim niedoskonałym, z codziennymi problemami. Bo wszędzie są tylko ludzie. Mniej lub bardziej doskonali. Nigdzie jeszcze nie znaleziono na ten niedoskonały system recepty. Ale przez lata, które tutaj żyłam i kształtowałam się, miałam możliwość nauczyć się czym jest wolność i prawo do własnego zdania. Prawo do życia w zgodzie ze sobą. Dla wielu to może nie zbyt wielkiej wartości – jak widać. Ale dla mnie to jest WSZYSTKO. To całe moje życie. Nikt nie zmusi mnie do nienawiści, do chodzenia do kościoła wyznaczonego mi przez drugą osobę jako jedyny słuszny wybór, do czytania określonych książek i zabraniania czegokolwiek, co nie godzi w drugiego człowieka, a konsekwencje moich decyzji spadną tylko na mnie. Będę chciała oglądać, czytać „świństwa” to będę to robić! Będę robić to, na co mam ochotę, jeżeli tylko będę wiedziała, że moim działaniem nie skrzywdzę drugiego człowieka. To jest granica wyznaczająca tolerancję.

Dzisiaj jest odwrotnie. Podstawowe prawa są ukracane, a główne prawo – do poszanowania czyjejś wolności, poglądów jest naruszane. Czy nie widzicie paradoksu w tym, że ci, co to tak strasznie chcą budować Polskę dla Polaków, właśnie podzielili naród? Popatrzcie – my też znamy się od lat. Bez względu na różnice poglądów nie przyszłoby nikomu nawet do głowy, żeby z tego powodu kogoś mniej szanować. A teraz? Już znam i widzę wiele przykładów, gdzie najbliżsi sobie ludzie są politycznie skłóceni.

Wszystko, co tutaj napisałam, jest u mnie wypracowane przez lata i nie czuję żadnej sprzeczności z tym, co mówiłam rok, czy pięć lat temu. Jeszcze niedawno byłoby to wyrażanie własnego zdania, teraz dla Was to jest”lewacki bełkot” i POpłuczyny odciętych od koryta. Przepraszam, czy ja kiedykolwiek coś z tego koryta uczknęłam? Czy przez te lata cokolwiek od kogoś chciałam? Nie. Chciałam mieć tylko prawo do wolności i bez narzekania na rzeczywistość, ciężko na nią pracowałam.

Piszecie, że przesadzam. Naprawdę nie widzicie, co się dzieje? Jak ludzie są podzieleni? Jak starzy znajomi przestają ze sobą rozmawiać i patrzą na siebie z nienawiścią? Jak myślicie, do czego to prowadzi? Wiem, że interesujecie się historią. Naprawdę nie widzicie absolutnie żadnych analogii? Jeszcze trochę i nienawiść zaślepi nas wszystkich. Tylko jak się otworzą oczy, to już naprawdę nie będzie czego oglądać.

Przykro mi, ale jaśniej i bardziej szczerze nie potrafię uzasadnić moich działań i odpowiedzieć na pytanie – DLACZEGO?

Kmicic z chesterfieldem

Prawo i Sprawiedliwość ruszyło wczoraj z kontrofensywą medialną przeciwko swoim poprzednikom i konkurentom wyborczym.  Narracją akcji są środki o horrendalnej skali, które nie trafił do budżetu z powodu działalności mafii paliwowej. Oczywiście, przekaz rządzących poszedł w radykalnym kierunku oskarżenia przeciwników w zasadzie o zmowę z przestępcami i działanie na szkodę skarbu państwa.

To już prawie tradycja – Andrzej Duda często opowiada anegdoty, które praktycznie tylko jego śmieszą. Nie inaczej było i tym razem, kiedy pojechał uroczyście wmurować akt erekcyjny pod rozbudowę strzelnicy w Centralnym Ośrodku Szkolenia Straży Granicznej w Koszalinie.

– „Nie wZ jednej strony atakując politycy PiS ponownie wyjęli argumenty, jak to dzięki rządowi znalazły się środki na problemy społeczne i wsparcie choćby polskich rodzin.

W tym kontekście warto wypomnieć rządzącym ich największy własny konwój wstydu tej kadencji. I nie mowa tutaj wcale o tak głośnym temacie nagród w rządzie, ale biedzie, na którą rządzący skazali polskich emerytów.

View original post 1 252 słowa więcej

 

Morawiecki dyma Polaków na oczach wszystkich. Taka jego kutaśność

Budżet 2020, który zapowiada premier, to “PiS-owski cud”. Te wysokie dochody mamy w tylko w przyszłym roku. Ani OFE, ani LTE w kolejnym roku już nie będzie. Co więcej, musi przyjść spowolnienie. Nie można liczyć na to, że będzie ciągle takie eldorado. PiS albo tego nie rozumie, albo oszukuje nas wszystkich – mówi Izabela Leszczyna, była wiceminister finansów w rządzie PO-PSL. Rozmawiamy nie tylko o przyszłorocznym budżecie, ale i o kondycji państwa. Pytamy też, czy jeżeli PO stworzy rząd, to zostawi programy socjalne PiS. – Ludzi nie można oszukiwać dwa razy. PiS już ich oszukał mówiąc, że na wszystko są pieniądze. Nie można teraz oszukać ich drugi raz, bo ludzie porobili sobie plany, myślą, że będą mieli ten dochód i trzeba go im zapewnić – dodaje

JUSTYNA KOĆ: Rząd zapowiedział, że budżet 2020 po raz pierwszy o 89 roku będzie bez deficytu. Geniusz premiera czy cud gospodarczy? 

IZABELA LESZCZYNA:  Ani geniusz premiera, ani cud gospodarczy, finansowy, ekonomiczny, tylko wybory. To wręcz wyborcza ściema. Sądzę, że

POLACY NIE ZASŁUŻYLI SOBIE NA TO, ŻEBY W TAKI CYNICZNY I PRYMITYWNY SPOSÓB NIMI MANIPULOWAĆ.

Czyli oszustwo? Dlaczego?
Zacznijmy od tego, że budżet składa się z jednej strony z dochodów, z drugiej wydatków. Ta ogromna manipulacja dotyczy obu stron. O zrównoważonym  budżecie poważni ekonomiści i politycy mówią, kiedy wydatki i wpływy są zrównoważone trwale.

To znaczy?
Trwałe dochody to takie, których z dużym prawdopodobieństwem możemy się spodziewać każdego roku. Takimi dochodami są najczęściej dochody podatkowe. Oprócz tego z drugiej strony mamy one-off, czyli jednorazowy dochód.

TAKIEGO DOCHODU NA SERIO NIE TRAKTUJE NAWET KOMISJA EUROPEJSKA, KTÓRA WYLICZA NAM TE WSZYSTKIE WSKAŹNIKI I PARAMETRY.

Czym jest one-off?
To np. niespotykany skok na OFE. Od wszystkich oszczędności, ponad 160 mld zł, rząd ściągnie 15 proc., czyli ok. 20 mld. Zalicza to do przyszłorocznych dochodów. To są, po pierwsze, dochody jednorazowe, po drugie – niepewne, bo nie wiemy, ile osób się na to zdecyduje, po trzecie ta kwota powinna być rozpisana na dwa lata, bo tak zaplanował rząd. Ale takich oszustw jest więcej. Rząd tą opłatą przekształceniową oszukuje też samorządy, bo od przyszłych dochodów emerytalnych powinniśmy zapłacić PIT. Ten podatek jest dzielony pomiędzy budżet centralny i budżety samorządów. Tymczasem z tych pieniędzy samorządy nie zobaczą nawet kawałka.

DODATKOWO RZĄD ZNIÓSŁ 30-KROTNOŚĆ SKŁADKI ZUS-OWSKIEJ. Z TEGO PLANUJE OK. 5 MLD. TO BĘDĄ PIENIĄDZE WYCIĄGNIĘTE Z KIESZENI POLSKICH PRZEDSIĘBIORCÓW SAMOZATRUDNIONYCH.

Rząd chwali się, że znosi PIT-y dla młodych osób do 26. roku życia, ale jednocześnie ma w planie ozusowanie umów zleceń studentom do 26. roku życia. Zatem zabierze im PIT, ale dołoży składkę ZUS-owską. Co więcej, wszystkie umowy zlecenia mają podlegać ZUS-owi. Platforma wprowadziła zasadę, że tylko do minimalnego wynagrodzenia pobieramy ZUS, po to, żeby ludzie mieli zabezpieczenie emerytalne. Teraz wszystkie umowy zlecenia mają podlegać ZUS-owi. Oczywiście te pieniądze nie wpłyną bezpośrednio do budżetu, ale do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, ale to oznacza, że rząd nie musi przeznaczać dotacji do ZUS-u. Zatem to dla niego cysty zysk.

I na koniec, akurat w przyszłym roku będziemy sprzedawać jako państwo częstotliwość – tzw. szerokopasmowy Internet LTE, czyli to, co PiS z pierwszego roku rządów przerzucił na następne, aby mieć na połowę 500 Plus.

Prawdopodobnie będzie też wysoki zysk NBP, bo złotówka słabo stoi, co jest oczywiście bólem dla osób, które mają kredyty frankowe, ale dla ministra finansów w gruncie rzeczy to jest zysk. NBP ma rezerwę, którą trzyma w walucie obcej, rezerwę dewizową i przy słabym złotym zysk NBP jest wyższy. Zatem

STRONA DOCHODOWA JEST ROZDĘTA DO GRANIC MOŻLIWOŚCI I WLICZONO TAM WSZYSTKIE RZECZY, KTÓRE NAWET NIE WIADOMO, CZY SIĘ ZDARZĄ.

Premier tego nie mówi, przedstawia za to budżet, w którym dzięki zaradności rządu jest 100 mld więcej.
I dodatkowo opakowuje to w narrację, że jest tak pięknie, bo uporali się z mafiami VAT-owskimi. To oczywiście bzdura i prof. Rzońca dokładnie to wyliczył. Przypominam, że ok. 50 mld to jest koniunktura gospodarcza i wzrost PKB, dzięki czemu są wyższe dochody budżetowe. 15 mld to inflacja, kolejne 15 to nowe podatki, a tylko około 20 mld z tych 100 to uszczelnienie systemu podatkowego.

Czyli taki budżet to efekt cudu roku wyborczego?
Ja bym raczej powiedziała, że PiS-owski cud. Te wysokie dochody mamy tylko w przyszłym roku. Ani OFE, ani LTE w kolejnym roku już nie będą. Co więcej, musi przyjść spowolnienie. Nie można liczyć na to, że będzie ciągle takie eldorado.

Główna narracja rządu opiera się na opowiadaniu, że mimo ogromnych programów  socjalnych udało nam się zbilansować budżet, a opozycja krzyczała, że budżet się zawali. Przyzna pani, że to chwytliwa narracja.
Prawdą jest, że rząd ograniczył mocno wydatki.

ŻYJEMY W PAŃSTWIE, GDZIE LUDZIE UMIERAJĄ NA RAKA, BO NIE MA NA LEKI ONKOLOGICZNE, GDZIE LUDZIE UMIERAJĄ NA SERCE, BO ZMIENIONO PROCEDURY KARDIOLOGICZNE.

Za naszych rządów każdy pacjent, który budził wątpliwości, był kierowany na koronografię. Dziś, jeżeli pacjent nie ma silnego stanu przedzawałowego, to nie kwalifikuje się na koronografię i idzie na koniec kolejki. Jeżeli GUS podaje, że Polacy żyją krócej, to m.in. właśnie dlatego, bo ludzie w Polsce umierają na raka i na serce.

Wydatki w przyszłym roku w stosunku do PKB mają być jedne z najniższych w ostatnich latach, nie były takie niskie od lat 90. To oznacza, że rząd sztucznie zaniża wydatki, oszukuje samorządy, nie daje podwyżek nauczycielom, jakie dać powinien.

CAŁA SFERA BUDŻETOWA W CZASACH KONIUNKTURY WŁAŚCIWIE NIE DOSTAŁA PODWYŻKI, WALORYZACJA POKRYWA W ZASADZIE TYLKO INFLACJĘ.

Nie wspomnę już, że dobrze by było uruchomić współfinansowanie publiczne, aby rozhulać inwestycje.

Czym to grozi?
Koszty społeczne będą naprawdę duże. Odpływ ludzi z administracji do gospodarki  to tylko jeden z nich. Usługi publiczne będą coraz gorsze. Widzimy już, co się dzieje z nauczycielami, lekarzami, bo za marne pieniądze młodzi, dobrze wykształceni ludzie nie chcą pracować. Przy odpowiednim zarządzaniu i dobrej koniunkturze po 4 latach rządów powinniśmy widzieć wyraźną poprawę w szpitalach, w których warunki powinny się poprawić, podobnie powinny rozwinąć się szkoły. Tymczasem mam wrażenie, że państwo przez te 4 lata się wręcz zwinęło.

MORAWIECKI NA KAŻDE PYTANIE DZIENNIKARZY – CZY O MIESZKANIA, CZY OCHRONĘ ZDROWIA, CZY CZYSTE POWIETRZE I ŚRODOWISKO – ODPOWIADA: „ALE MAMY 500 PLUS”. TYLKO ŻE ZA 500 PLUS CZŁOWIEK NIE KUPI SOBIE ANI POBYTU W SZPITALU, ANI CZYSTEGO POWIETRZA, ANI DOBREJ SZKOŁY DLA DZIECKA.

Ale stać go na korepetycje z matematyki
Ale już na korepetycje z biologii mu nie wystarczy. GUS opublikował ostatnio dane, z których wynika, że rośnie skrajne ubóstwo. Pamiętajmy, że 500 Plus dziś już nie ma tej samej wartości; dziś 500 sprzed 4 lat to bardziej 300 zł. To w naszej świadomości pozostało 500 zł, bo ludzie niestety nie rozumieją ekonomii. Sama słyszałam, jak w sklepie jedna z pań narzekała na ceny, że wszystko jest dużo droższe, a druga z pań jej odpowiedziała, jak to dobrze, że rząd dał nam 500 zł, bo inaczej nie stać by nas było na zakupy. Ludzie nie rozumieją łańcucha przyczynowo-skutkowego i nie zdają sobie sprawy, że wszystko jest drogie właśnie dlatego, że rząd rozdał te 500 zł.

Czy aby opanować inflację, nie powinien zainterweniować NBP?
Powinien zareagować już rok temu. Stopy powinny być podniesione, jednocześnie gospodarka powinna być stymulowana przez inwestycje publiczne. Tymczasem dzieje się odwrotnie. Stopy ciągle są niskie, bo głupio podnosić stopy, bo zdrożeją kredyty, więc

PIS SIĘ BOI TO ZROBIĆ, TROCHĘ JAKBY RZĄD LICZYŁ, ŻE UDA MU SIĘ OSZUKAĆ PRAWA EKONOMII I SPOWOLNIENIE DO POLSKI NIE PRZYJDZIE.

Przewodniczący komisji ds. VAT, poseł Horała z PiS, zapowiedział, że będzie wniosek o postawienie przed Trybunałem Stanu byłych premierów Tuska i Kopacz oraz ministrów finansów Rostowskiego i Szczurka. Jak PO się do tego odniesie?
PiS przeczytał raport NIK, który jednoznacznie pokazał, że kontrola nie stwierdziła świadomych zaniechań mających na celu opóźnienie lub wstrzymanie dyscypliny podatkowej. Jednocześnie NIK zwraca uwagę, że w okresie naszych rządów powstała koncepcja jednolitego pliku kontrolnego itd. Ja przeczytałam ten raport komisji i okazało się, że MF podawało fałszywe dane, tzn. zawyżali wyniki kontroli obecnej skarbówki, a zaniżali wyniki kontroli z naszych czasów. Na marginesie zastanawiamy się nad zgłoszeniem tego oszustwa do prokuratury, bo ministerstwo nie powinno w ten sposób oszukiwać, do NIK-u podając fałszywe dane. Mimo tych fałszywych danych NIK stwierdził, że oczywiście można było coś zrobić wcześniej, ale nie było zaniechań i zamierzonych działań, które miałyby opóźniać uszczelnianie. Horała wie, że nie da się postawić nikomu zarzutów prokuratorskich, próbują coś zarzucić ministrowi Rostowskiemu. Pozostał im Trybunał Stanu. Wiadomo, że nic z tego nie będzie, bo mamy za chwilę wybory.

TO POLITYCZNA HUCPA, KTÓRĄ OD POCZĄTKU JEST ZARÓWNO PRZEWODNICZĄCY HORAŁA, KTÓRY JESZCZE NIEDAWNO NIE WIEDZIAŁ, CO TO FAKTURA VAT, JAK I TA CAŁA KOMISJA.

Jeżeli opozycja stworzy rząd, to zostaną programy socjalne?
Tak jak powiedział Grzegorz Schetyna, nic, co dane, nie będzie zabrane. Ludzi nie można oszukiwać dwa razy. PiS już ich oszukał mówiąc, że na wszystko są pieniądze. Nie można teraz oszukać ich drugi raz, bo ludzie porobili sobie plany, myślą, że będą mieli ten dochód i trzeba go im zapewnić. Natomiast my stawiamy na pracę. Jak ludzie pracują i płacą podatki, to znajdą się pieniądze na politykę społeczną i usługi publiczne. Będziemy chcieli wyciągnąć ludzi z szarej strefy, bo ona ciągle istnieje.

Szara strefa będzie się powiększać, gdy przyjdzie kryzys.
Niestety, i wygląda na to, że PiS też tego nie rozumie. Luka jest zawsze większa w czasie spowolnienia, a maleje w czasie koniunktury. Niemniej chcemy przede wszystkim zachęcać ludzi, żeby pracowali i żeby opłaciło im się pracować, bardziej niż korzystać ze świadczeń socjalnych. Jak zawsze stawiamy też na przedsiębiorców, których możemy zapewnić, że fiskus nie będzie traktować ich jak złodziei i oszustów, ustawy podatkowe nie będą zmieniane kilka razy w ciągu miesiąca, bo tak też się zdarzało, że otoczenie gospodarcze będzie stabilne.

Kmicic z chesterfieldem

Prezydent USA Donald Trump odwołał wizytę w Polsce. Oficjalny powód – zbliżające się do Florydy tornado. Trump miał wziąć udział w obchodach 80 rocznicy II wojny światowej. Do Warszawy przyleci wiceprezydent Mike Pence.

Wiadomość wywołała falę komentarzy. Niektórych, jak Tomasza Lisa z „Newsweeka” nie do końca przekonał podany powód: – „Podróż Trumpa do Polski odwołana pod pretekstem huraganu, który może, podkreślić – może uderzyć we Florydę. Tia… Karczewski niech dzwoni do swego kumpla, ciepłego człowieka z Białorusi”. A jeden z internautów dodał: – „Trump również mógł powiedzieć, że pies zjadł mu paszport”.

Inni internauci zwracali uwagę na inny aspekt zagadnienia: – „Tymczasem gdzieś z okolic Nowogrodzkiej słychać pewnie wycie, bo kampania z Trumpem i kampania bez Trumpa to nie to samo…”;

„I w tym momencie sztab PiS musi przepisać scenariusze klipów wyborczych i wyliczyć naprędce, czy Pence przebija Czajkę czy jednak wciąż rozkręcamy shitstorm w przekazie dnia”; – „Kaczyński…

View original post 715 słów więcej

 

Przestępcy w sutannach

Dziennikarka Paulina Młynarka o wypowiedzianych słowach przez Marka Jędraszewskiego na temat mniejszości seksualnych.

Kmicic z chesterfieldem

Prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski „powinien stanąć przed sądem”- powiedział w rozmowie z „Dziennikiem Gazety Prawnej” prawicowy dziennikarz, szef Gazety Polskiej Tomasz Sakiewicz – komentując zamieszki towarzyszące Marszowi Równości w Białymstoku. Dodał, że samorządowiec sam „stworzył powszechne zagrożenie” i „sprowadził agresorów do Białegostoku”.

Prezydent miasta zapowiedział, że z publicystą spotkają się w sądzie. „Generalnie same kłamstwa i pomówienia, spotkamy się z Tomaszem Sakiewiczem w sądzie”– napisał na Twitterze.

„Dowiedziałem się o tym, że jest przygotowywana jatka co najmniej za wiedzą prezydenta Białegostoku. Niestety za późno. Choć policja i tak zrobiła wszystko, aby przy tym bezrozumnym człowieku, albo niestety rozumnym, specjalnie chcącym wywołać awanturę, ochronić marsz LGBT” – mówił Sakiewicz w rozmowie z Magdaleną Rigamonti.

Podkreślając, że zezwolenie na marsz kibiców wydał prezydent Truskolaski zapytał, jak można było do tego samego miejsca, w którym po dwóch godzinach ma przejść marsz LGBT, sprowadzić kilka tysięcy kibiców?

Dodał, że…

View original post 1 141 słów więcej

 

Kempa to tylko Tempa

Były europoseł PiS i politolog Marek Migalski dosadnie, lecz trafnie skomentował elektryzującego newsa o „napadzie” na PiS-owską europosłankę Beatę Kempę w Brukseli. Zarówno TVP Info, jak i Polskie Radio donosiły w czwartek, że Kempa została zaatakowana przez grupę mężczyzn.

Prawdopodobnie byli pod wpływem narkotyków. Agresja tych ludzi była bardzo wysoka” – oceniła europarlamentarzystka PiS. – „Widać, że bezpiecznie nie jest” – skomentowała zdarzenie dla TVP Info. Sama jednak zdementowała doniesienia prorządowych mediów i stwierdziła, że celem agresywnych napastników nie była ani, ona ani jej kierowca, lecz kierowca z Europarlamentu.

Czyli nie ją zaatakowano, lecz jej kierowcę. Nie jej kierowcę, lecz kierowcę PE. Poza tym wszystko się zgadza. TV Erewań. Idioci dla idiotów” – skomentował Migalski na Twitterze.

A tak Kempa opisywała całą sytuację: – „Był roztrzęsiony, to kierowca z Parlamentu Europejskiego. Zachował się bardzo profesjonalnie. Chcę podziękować jego rodzinie. Zaatakowało go trzech dobrze zbudowanych mężczyzn, zaatakowało samochód. Byli bardzo agresywni, policja pojawiła się szybko” – mówiła europosłanka PiS w TVP Info. Sprawcy, którzy w ocenie pani Kempy mieli być ciemnego koloru skóry, uciekli. Samej deputowanej nie spadł włos z głowy.

Kmicic z chesterfieldem

„Mija pół roku od złożenia przez G. Birgfellnera zawiadomienia w spr. oszustwa. Do dziś nie wszczęto śledztwa, ani nie przesłuchano nikogo poza pokrzywdzonym. Nie zabezpieczono też żadnych dowodów. Ta sprawa na zawsze będzie stanowić plamę na honorze polskiej prokuratury” – przypomniał na Twitterze Roman Giertych, pełnomocnik austriackiego biznesmena.

Birgfellner twierdzi, że został oszukany przez prezesa PiS, bo nie otrzymał wynagrodzenia za pracę przy projekcie budowy dwóch wieżowców na działce zajmowanej przez związaną z PiS spółkę Srebrna.

Zawiadomienie Birgfellnera zostało złożone w prokuraturze pod koniec stycznia tego roku, więc wszelkie przewidziane prawem terminy, dotyczące rozpoczęcia przez prokuraturę postępowania lub umorzenia sprawy, już dawno zostały przekroczone. Cóż, Jarosław Kaczyński jeszcze w marcu podczas wywiadu dla RMF FM zadekretował: – „Śledztwo w moim przekonaniu sensu nie ma”.

„Jak można wszczynać śledztwo w sprawie naczelnika państwa, chodzącego kryształu, lekko tylko przysypanego łupieżem, krynicy mądrości i uczciwości? Nie po to przejął wymiar sprawiedliwości i…

View original post 1 536 słów więcej

 

Religie są fałszywe, oszukańcze i szkodliwe, np. chrześcijaństwo

Kmicic z chesterfieldem

„Politycy PiS stawiają się ponad prawem, nie udostępniając opinii publicznej dostępu do informacji, jaką jest to, kto poparł obecnych nominatów PiS w Krajowej Radzie Sądownictwa” – powiedziała Kamila Gasiuk-Pihowicz z PO. Wymieniła marszałka Sejmu i urzędników Kancelarii Sejmu, którzy nie wywiązali się z prawomocnego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego i nadal nie opublikowali list poparcia nominatów w nowej KRS.

Gasiuk-Pihowicz poinformowała, że do prokuratury trafi zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na nieudostępnieniu, wbrew obowiązkowi wynikającemu z dostępu do informacji publicznej, zgłoszeń do upolitycznionej KRS. – „Listy poparcia dla członów KRS to najwyraźniej lista wstydu dla polskiego wymiaru sprawiedliwości, skoro tak wielkim problemem jest jej ujawnienie. Ludzie mają prawo wiedzieć, kto podpisał się pod listami poparcia dla nominatów polityków PiS-u w KRS i zrobimy wszystko, żeby ta informacja stała się znana opinii publicznej” – stwierdziła posłanka PO. Za niewywiązanie się z tego obowiązku grozi kara grzywny, kara ograniczenia wolności lub kara…

View original post 1 177 słów więcej

Grozi nam scenariusz grecki

Prof. Witold Orłowski był gościem Bartosza Węglarczyka w programie Onet Rano. Ekonomista mówił o polskich finansach.

Xerofas

Zanim jeszcze program rodzina 500+ doczekał się realizacji, wielu polityków oraz ekonomistów straszyło, że gospodarka tego nie udźwignie. Po wprowadzeniu pierwszego etapu programu, w ramach którego wsparcie objęło wszystkie rodziny, które mają dwójkę i więcej dzieci, wspierając jednocześnie pierwsze dziecko przy zachowaniu kryterium dochodowego, gospodarka jednak nie tąpnęła.

Cały proces nie jest jednak taki prosty. Po pierwsze prawdziwy ciężar dla budżetu i co za tym idzie – dla całej gospodarki, będzie widoczny po latach.

Rząd PiS nie poprzestał jednak na początkowej wersji programu, wprowadzając od lipca 2019 r. wsparcie również na pierwsze dziecko, bez względu na poziom dochodów w danej rodzinie. Do tego dochodzi tzw. “trzynasta emerytura” a także obniżenie wieku emerytalnego.

Rząd zapewnia oczywiście, że zależy mu na dobru Polaków. Problem w tym, że wskaźniki wydatków na świadczenia społeczne wiodą nas ku losowi Grecji i Wenezueli, gdzie nastąpiło całkowite załamanie gospodarek oraz kryzys na niespotykaną dotychczas skalę.

Od początku…

View original post 812 słów więcej