Archiwa tagu: Szczepan Twardoch

Kościół upadnie wraz z PiS-em

Publicysta Piotr Szumlewicz (OPZZ) i inni o rozpoczynającym się 2019 r. w kontekście Kościoła katolickiego.

>>>

Autor książki poświęconej myśli papieża Franciszka nie ma wątpliwości, że w Polsce zachodzą ważne zmiany. Film „Kler” podstawił biskupów pod ścianą, ludzie nie boją się mówić o krzywdach wyrządzonych przez Kościół, który za bardzo zbliżył się do polityki.

Więcej >>>

Kościół uczyni wszystko, żeby PiS rządził jak najdłużej. Będzie go bronił, broniąc samego siebie, chociaż gardzi tym rządem tak jak każdą świecką władzą. Każdy inny rząd będzie bowiem dla Kościoła gorszy, a ten który nastąpi bezpośrednio po PiS, będzie wręcz zabójczy. Biskupi wiedzą doskonale, że gdy przyjdzie czas rozliczeń z reżimem, proces ten nie ominie ich samych. Tym razem się nie wywiną. Rewolucja demokratyczna będzie stanowcza i konsekwentna, bo inna być nie może. Po 2007 r. nie było rozliczeń z PiS, a skutkiem zaniechania tej „dekomunizacji” był powrót Kaczyńskiego do władzy w 2015 r. Drugi raz klasa polityczna nie popełni tego błędu. I nie zostawi już w spokoju Kościoła. Zbyt oczywiste jest, że nie ma demokracji i praworządności bez równości dla Kościoła, a więc bez świeckiego państwa.

Depresja plemnika

Ze zdumieniem przeczytałem życiorysy Lecha i Jarosława Kaczyńskich zamieszczone w Encyklopedii Solidarności, publikacji powstałej, jak twierdzi wydawca, we współpracy z IPN. Życiorysy te nie tylko tworzone są „metodą Adama Słodowego – czyli coś z niczego”, ale i zawierają informacje ewidentnie nieprawdziwe.

Zacznijmy od wspomnianej metody. Polega ona na tym, by nieliczne fakty z mizernej w rzeczywistości działalności obu braci w opozycji w PRL, przedstawiać tak, aby stworzyć wrażenie bohaterów pierwszej wagi. Część pierwsza tej metody polega na pracowitym wyliczeniu mało istotnych faktów, tak aby wytworzyć ich mnogość. I tak na przykład: Lech Kaczyński to „W 1976 zbierał pieniądze dla represjonowanych po wydarzeniach Czerwca robotników Ursusa i Radomia. Od 1977 współpracownik Biura Interwencyjnego KOR, nast. KSS KOR”. Czytelnik nie znający dobrze tych spraw ma wrażenie, że miały miejsce 3 fakty, podczas, gdy mowa cały czas o jednym i tym samym (współpracą z KOR). Następnie: „autor w niezależnym piśmie ‘Robotnik Wybrzeża´, […] działacz WZZ Wybrzeża, prowadził szkolenia i wykłady dla robotników z prawa pracy i historii.” I znowu jedno i to samo wymienione kilka razy innymi słowami.

View original post 651 słów więcej

Głosuj, abyś nie obudził się z ręką w nocniku. Instrukcja obsługi

Na każdej z kart do głosowania należy postawić znak „X” w kratce przy nazwisku tylko jednego kandydata.

W niedzielę wybierzemy blisko 47 tys. radnych gmin, powiatów i sejmików wojewódzkich oraz prawie 2,5 tys. wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Lokale wyborcze będą otwarte od 7.00 do 21.00. Koniecznie trzeba wziąć ze sobą dokument, umożliwiający komisji stwierdzenie tożsamości, np. dowód osobisty.

Tym razem nie będzie broszur. Dostaniemy jednostronnie zadrukowane białe karty do głosowania. Na każdej z kart należy postawić znak „X” w kratce przy nazwisku tylko jednego kandydata.

Na kartach kolorowe będą paski, na których wydrukowane zostały nazwiska kandydatów. I tak na karcie do rady gminy nazwiska będą na szarym tle. Na karcie do rady powiatu nazwiska (radnych dzielnic w przypadku Warszawy) tło będzie żółte. Do sejmiku województwa nazwiska kandydatów będą na niebieskim tle. Nazwiska kandydatów na wójta, burmistrza lub prezydenta – na różowym.

Urny wyborcze będą przezroczyste, więc karty należy wrzucać tak, aby strona zadrukowana nie była widoczna.

Przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej Wojciech Hermeliński apeluje do wyborców, aby „ograniczyli swoją inwencję twórczą”. Niczego nie zamazywać na kartach głosowania i niczego nie dopisywać. Trzeba po prostu zaznaczyć krzyżykiem, na kogo oddaje się głos.

Hermeliński dodał, że zgodnie z Kodeksem wyborczym poprawnie oddany głos to co najmniej dwie przecinające się linie postawione w kratce przy nazwisku kandydata. – „Apelujemy, by w taki sposób go zaznaczyć, by komisja obwodowa, która będzie przecież tym jedynym organem, który decyduje o tym, czy głos jest ważny, miała stuprocentową pewność, że to jest krzyżyk” – mówił Hermeliński.

To jest ten moment kiedy Al Capone zaczyna się lekko pocić..👋👋👋:))

Nie odmawiam ludziom różnych zainteresowań, każdemu jego porno, jedni piją wino, inni łowią ryby albo oglądają mecze piłki nożnej, jeszcze inni chodzą na demonstracje. Mnie to w ogóle nie przeszkadza, chodźcie sobie do woli. Nawet moralne szantaże nieszczególnie mi już przeszkadzają, bo wszystko i tak mija jak sen. Nie jestem polskim inteligentem i nie muszę w sobie budować poczucia wyższości uczestnictwem w tych zbiorowych rytuałach. Robię swoje, czyli opowiadam historie.

Mógłbym powiedzieć, że Polska mnie brzydzi, ale znowu dacie to na okładkę czy tam na pierwszą stronę w sieci, żeby się klikało, więc powiem inaczej: czuję, że to, co się dzieje, jeśli dopuszczam to do siebie zbyt blisko, psuje mnie jakoś wewnętrznie, duchowo. Wybucham goryczą. Dlatego odsuwam od siebie to obrzydzenie, tę gorycz i zajmuję się tym, co naprawdę jest wartościowe w życiu, czyli nie Polską, tylko przyjaźnią, dziećmi, pisaniem, książkami, jedzeniem, winem, sportem. Nie chce mi się oburzać, chcę po prostu mieć z tym wszystkim jak najmniej do czynienia, a kiedy coś irytuje mnie szczególnie, jakiś wyjątkowo niemądry minister, to wolę go wyśmiać, niż się przejmować.

„Kler” idzie na rekord, Duda zaś wlecze się na śmietnik

Tak uznał dziś Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej. – „Decyzja o przeprowadzeniu przeszukania była nieuzasadniona i nieadekwatna do przedmiotu sprawy” – powiedziała sędzia Marta Załęska.

Na początku sierpnia działacze KOD Ryszard Filipiuk i Stanisław Dembowski nałożyli na pomnik Lecha Kaczyńskiego w Białej Podlaskiej koszulkę z napisem „Konstytucja”. Pierwszemu z nich policjanci o godz. 6.30 rano przeszukali mieszkanie. Ryszard Filipiuk nie ma wątpliwości że rewizja miała na celu zastraszenie. – „Jesteśmy solą w oku dla tutejszych władz PiS-owskich. To było działanie polityczne na zlecenie partii” – stwierdził działacz KOD.

Filipiuk przypomniał, jak wyglądało to przeszukanie. – „Ok. 6:30 do domu wtargnęła policja. Mnie wtedy nie było. Zszokowana żona zadzwoniła do mnie i przez słuchawkę usłyszałem od policji, że będą za mną wysyłać list gończy. Na piętrze domu mieszka synowa po operacji serca, z wnuczką. Żona prosiła, żeby tam nie wchodzić, ale policja nie uszanowała tego. Wnuczka obudziła się z płaczem” – opisywał Filipiuk.

Sąd uznał także, że nałożenie na pomnik koszulki z napisem „Konstytucja” nie ma znamion przestępstwa czy wykroczenia zwłaszcza, że „napis nie posiada wydźwięku pejoratywnego, a tym bardziej znieważającego”. Sędzia Załęska stwierdziła również, że działacze KOD zawieszając koszulkę dopuścili się legalnej krytyki i wyrażenia opinii.

Prokuratura jednak nadal prowadzi śledztwo wobec Filipiuka i Dembowskiego, zarzucając im znieważenie pomnika Kaczyńskiego.

„Kler” wszedł aż na 478 ekranów w całej Polsce. – Taki szturm na kina pamiętam tylko przy „Avatarze” (2009) i „Titanicu” (1997). Z polskich tytułów zainteresowanie „Klerem” można porównać tylko z pospolitym ruszeniem na „Ogniem i mieczem” w 1999 r. – mówi Sławomir Fijałkowski, szef kina Charlie w Łodzi. Jedno z kin na Śląsku gra „Kler” 24 razy dziennie.

Fijałkowski prowadzi renomowane kino przy Piotrkowskiej od 24 lat, ale takich premierowych piątków jak 28 września 2018 r. pamięta ledwie kilka. – Myśleliśmy, że instytucja konika sprzedającego na lewo bilety przed kinami umarła na zawsze jakieś 15 lat temu. Otóż właśnie powróciła – mówi.

I dodaje: – Do mojego kina po bilety przychodzą osoby, które nie były w kinie od lat, niektóre nawet od kilkudziesięciu. Twórcy „Kleru” powinni być też wdzięczni wszystkim nadgorliwcom, którzy atakowali ten film przed premierą i dokonywali rozmaitych prób cenzury. Gdyby nie to, wielu ludzi nie poszłoby na „Kler”. Teraz pójdą z przekory. Bo, jak mi tłumaczą, „nikt im nie będzie mówił, co mają oglądać, a czego nie”.

Do bojkotu „Kleru” wezwało m.in. Stowarzyszenie Dziennikarzy Katolickich.

>>>

Religia chrześcijańska jest dla Polaków ważna, ale księża głoszący nauki Kościoła, nie są dla nas autorytetem. Wynika to z badania dla Wirtualnej Polski przeprowadzonego na panelu Ariadna. I jeszcze jedno – wchodzący do kin „Kler” rozbije bank.

Przyjaciele Andrzeja Dudy z Krakowa, niektórzy jeszcze z podstawówki i harcerstwa, mają dziś największy wpływ na politykę Pałacu Prezydenckiego. – To ekipa na miarę burmistrza Radomska, a nie prezydenta Polski – mówi wpływowy polityk obozu rządzącego.

Pierwszy poniedziałek września zaskoczył najbliższych współpracowników Andrzeja Dudy. Bez rozgłosu i nagle dymisję złożył Krzysztof Łapiński. Był trzecim rzecznikiem prezydenta po Katarzynie Adamiak-Sroczyńskiej i Marku Magierowskim. Wcześniej zmienili się też szefowa Kancelarii Prezydenta i szef gabinetu głowy państwa.

– Tylko grupa krakowska od początku trzyma się mocno i pilnuje swojej strefy wpływów – podkreślają w Pałacu Prezydenckim. – I Magierowski, i Łapiński chcieli prowadzić zbyt samodzielną politykę, a na to Kraków nie mógł pozwolić – opowiada polityk PiS.

Magierowski w Pałacu wytrzymał rok. Łapiński też. Pierwszy nie miał ministerialnej teki, odszedł po strukturalnych porządkach w Kancelarii, gdy stanowisko dyrektora biura prasowego podporządkowano prezydenckiemu ministrowi Krzysztofowi Szczerskiemu. Dziś Magierowski jest ambasadorem w Izraelu.

Łapiński zakłada własną firmę PR. Zrezygnował z pracy dla prezydenta, bo często blokowała go grupa krakowska. Ale z Pałacu słychać też oskarżenia. – Łapiński miał jedno z większych biur prasowych pod opieką i nie potrafił tego wykorzystać. Bardziej promował siebie niż prezydenta. Co niedzielę chodził do TVN, ale bez koncepcji na przekaz – mówi jeden ze współpracowników prezydenta. – Jemu się zbierało od dłuższego czasu, wobec niego były większe oczekiwania – słyszymy od innej osoby.

— AGATA KONDZIŃSKA O GRUPIE TRZYMAJĄCEJ PAŁAC – pisze w GW: “Kędryna ironizuje: – Oczywiście, że jest grupa krakowska, tylko proszę napisać, że jestem w niej najstarszy. Bo jak coś takiego pojawia się w mediach, to potem dużo łatwiej załatwia mi się sprawy urzędowe. Kolarski podobnie: – Tak, grupa krakowska jest niezwykle wpływowa i każdy, kto zna historię sztuki, może sobie przyporządkować nazwiska. Grupa nie jest przypadkowa. Duda i Kędryna są przyjaciółmi z krakowskiej podstawówki i z harcerstwa. Kolarski to kolega prezydenta i z harcerstwa, i z liceum, był w jednej klasie z Agatą Kornhauser-Dudą. Znajomość Szczerskiego i prezydenta trwa od pierwszych rządów PiS w latach 2005-07. Duda był wiceministrem sprawiedliwości, Szczerski – wiceministrem spraw zagranicznych”.

Będzie kontynuacja bestsellerowej powieści „Król” Szczepana Twardocha. „Królestwo” w księgarniach zadebiutuje 31 października. – To pod każdym względem książka zupełnie inna od poprzedniej – podkreśla pisarz.

„W zimnie, w ciemnościach, w nieustającej trwodze”. To zdanie rozpoczyna „Królestwo”, kontynuację bestsellerowego „Króla” Szczepana Twardocha. Premiera książki 31 października, prapremiera – na Targach Książki w Krakowie, gdzie 27 października będzie można spotkać pisarza.

„Król” – „kryminał retro, miejska ballada o rozmytym rodowodzie (trochę Grzesiuka, trochę »West Side Story«), gangsterska pikareska czy polityczny thriller o spisku zawiązanym na szczytach władzy” – ukazał się przed dwoma laty i zdobył zarówno uznanie krytyków (nominacja do Nagrody Literackiej „Gdynia”), jak i miłość czytelników. Do tej pory sprzedało się ponad 120 tys. egzemplarzy książki, a powieść zdobyła też tytuł książki roku portalu Lubimy Czytać.

Głównym bohaterem „Króla” jest bokser Jakub Szapiro, „wysoki, przystojny Żyd o szerokich ramionach i zgarbionych plecach machabejskiego boksera”, niepokonany zawodnik klubu sportowego Makabi. Posyła na deski Polaków na kilka lat przed wybuchem wojny, gdy szerzy się propaganda antysemicka, w siłę rosną ONR i inne radykalne organizacje.

>>>