Archiwa tagu: Rafał Trzaskowski

Cimoszewicz walczy z Ciemnogrodem Rydzyka

„Papież się w grobie przewraca, kiedy robią z niego złotego cielca” – tak Włodzimierz Cimoszewicz skomentował przekazanie 70 mln zł z ministerstwa kultury na tworzone przez Tadeusza Rydzyka muzeum. Ma ono nosić imię papieża Jana Pawła II i nazywać się „Pamięć i tożsamość”.

Oficjalnym założycielem muzeum jest fundacja Rydzyka Lux Veritatis. Placówka ma oczywiście mieścić się w Toruniu. W muzeum przedstawiona zostanie  „1000-letnia historia chrześcijańskiej Polski”, w tym życiorys Jana Pawła II. Dotacja z resortu kultury w wysokości wspomnianych 70 mln zł ma być wypłacona w trzech transzach. – „To jest skandal, żeby w taki sposób obchodzić się z człowiekiem, który miał zupełnie inne zasady i nigdy nie pogodziłby się z tym, żeby dla jego wizerunku wydawać takie pieniądze, zamiast przekazać je tym, którzy ich potrzebują” – mówił Cimoszewicz.

Zawiadomienie do prokuratury złożył Ryszard Nowak, przewodniczącym Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami i Przemocą. Wcześniej wielokrotnie stawał w obronie Tadeusza Rydzyka. Tym razem Nowak stwierdził, że Włodzimierz Cimoszewicz miał sugerować, że redemptorysta zarobi na budowie tego muzeum.

Prokuratura w Toruniu odmówiła wszczęcia postępowania, bo uznała, że słowa Cimoszewicza mieszczą się w granicach dopuszczalnej krytyki. Nowak złożył jednak zażalenie i sąd będzie musiał zająć się sprawą. Rozprawa odbędzie się w marcu.

Ciemnogród Rydzyka i Kaczyńskiego u władzy. Taka dopadła nas szarańcza.

Depresja plemnika

W piątek po południu, po ponad 2 godzinach, zakończyło się spotkanie premiera z przedstawicielami klubów i kół parlamentarnych dotyczące sytuacji po zabójstwie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. – Oponent polityczny to nie jest wróg. Trzeba umieć rozmawiać zarówno w świecie politycznym, jak i medialnym – mówił po spotkaniu premier Mateusz Morawiecki. Opozycja jest jednak bardziej sceptyczna. – Spotkanie nie zakończyło się przełomem, ani niczym istotnym – komentował szef klubu PO-KO Sławomir Neumann. W spotkaniu uczestniczyli także m.in. Władysław Kosiniak-Kamysz i Katarzyna Lubnauer.

Morawiecki: Spotkanie w dobrej atmosferze

Spotkanie rozpoczęło się o godz. 15.30 i trwało ponad 2 godziny. – Bardzo dobrze, że to spotkanie się odbyło – podsumował Mateusz Morawiecki, dziękując wszystkim za udział.

– Chcę podkreślić dobrą atmosferę tego spotkania i moje zdanie w tej kwestii, które mam przekonanie, że podzielają uczestnicy tego spotkania, że przecież oponent polityczny to nie wróg. Że trzeba umieć rozmawiać, zarówno w tym świecie politycznym…

View original post 2 208 słów więcej

Reklamy

Mord polityczny. Paweł Adamowicz zginął na służbie

„Są wydarzenia, na które się spóźniać nie wolno, po prostu. To było takie wydarzenie” – tak senator Marek Borowski w TVN 24 skomentował nieobecność Jarosława Kaczyńskiego i wicemarszałków Sejmu Beaty Mazurek i Ryszarda Terleckiego na sali obrad podczas minuty ciszy ku pamięci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Zasiedli w poselskich ławach dopiero po zakończeniu pożegnania zmarłego prezydenta.

Zdaniem Borowskiego, prezes PiS i wicemarszałkowie Sejmu „doskonale wiedzieli, jaki jest porządek obrad”. – „W tym przypadku nic nie stało na przeszkodzie, żeby prezes Kaczyński wziął za słuchawkę – bo przecież byli w Sejmie – zadzwonił do Kuchcińskiego i powiedział: Marek, przytrzymaj chwilę, bo my już schodzimy”– powiedział senator. Borowski uważa, że w tej sytuacji doszło do zlekceważenia. – „Trzeba było być wcześniej” – dodał.

Do sprawy odniósł się na Twitterze Lech Wałęsa. – „To zdjęcie niech będzie symbolem szczerości „kondolencji” J. Kaczyńskiego oraz uczczenia pamięci zabitego w mordzie politycznym Prezydenta Gdańska, śp. Pawła Adamowicza” – napisał były prezydent. Dołączył fotografię pustych miejsc, które zwykle zajmują Kaczyński, Mazurek i Terlecki.

Mam wrażenie strasznego chaosu komunikacyjnego. Stąd moja potrzeba uporządkowania kilku kwestii. Jest poniżej, może będzie dla kogoś przydatne.

Kaczyński to mityczna plaga egipska, która została nam zesłana, niszczy wszystko, co napotka na swojej drodze.

Depresja plemnika

„To czysty przypadek, proszę nie doszukiwać się w tym drugiego dna” – tak rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Beata Mazurek tłumaczyła swoją nieobecność podczas minuty ciszy na cześć tragicznie zmarłego Pawła Adamowicza w Sejmie. Przesłanek, by sądzić, że absencja prezesa z przybocznymi podczas symbolicznego gestu nie była przypadkowa dostarcza przykład z terenu. Otóż radni Prawa i Sprawiedliwości w Łodzi wzięli dziś przykład z góry i nie uczestniczyli dziś w posiedzeniu Rady Miasta, na którym żegnano Pawła Adamowicza, zamordowanego prezydenta Gdańska.

Podczas sesji Rady Miasta obecny był tylko jeden radny Prawa i Sprawiedliwości. Puste krzesła łódzkich działaczy PiS zostaną w pamięci smutnym znakiem politycznej i ludzkiej małości. Chyba, że to był również czysty przypadek.

Zachowania Jarosława Kaczyńskiego trudno nie nazwać celowym. Tuż po tragicznej śmierci Pawła Adamowicza wielu wyrażało nadzieję na poprawę poziomu w polskim dyskursie politycznym. Niestety, zawistnego, jedynie słusznie cierpiącego prezesa Prawa i Sprawiedliwości nie było stać na klasę nawet…

View original post 2 583 słowa więcej

PiS jak małpa z brzytwą i odbezpieczonym granatem

Legislacja PiSu, to tak jakby dać małpie brzytwę lub odbezpieczony granat

Depresja plemnika

Jak rządzi PiS? Afera za aferą, pazurki i inne szumidła

W 2018 r. pozycja obozu PiS w oczach opinii publicznej dwa–trzy razy się zachwiała w wyniku afer. Zaczęło się w marcu, kiedy poseł PO Krzysztof Brejza dostał w końcu odpowiedź na pytanie o zarobki premier Beaty Szydło i jej ekipy w 2017 r. Okazało się, że ministrowie dostawali w premiach drugą pensję. W sumie bonusy kosztowały prawie 2 mln zł, rekordzista Mariusz Błaszczak zebrał ponad 80 tys. zł, sama premier 60 tys., a najniższe premie wynosiły po 50 tys. zł na osobę.

Wybuchła afera. Jarosław Kaczyński, jak sam przyznał, powiedział wtedy Szydło, żeby „pokazała pazurki” i – była już wówczas – premier poszła na całość. „Te nagrody nam się po prostu należą” – te słowa z sejmowej mównicy musiały nieźle wkurzyć wyborców, bo PiS zaczął tracić poparcie. Wyborcom nie podobała się pazerność władzy, która obiecywała przecież służyć skromnie Polakom. Kryzys musiał przeciąć sam Kaczyński, który ogłosił, że jak suweren chce taniego państwa…

View original post 2 388 słów więcej

Szparki sekretarki zarabiają po 65 tys. Muszą dobre być w te jądra, przepraszam: w te klocki

Bank centralny nie chce potwierdzić kompetencji Martyny Wojciechowskiej i Kamili Sukiennik, najbliższych współpracownic prezesa Glapińskiego. Wojciechowska zarabia ok. 65 tys. zł miesięcznie! A Sukiennik mogła się znaleźć w ważnej instytucji finansowej wbrew dyrektywie UE

Martyna Wojciechowska pracuje w Narodowym Banku Polskim od 11 lat, czyli od czasu, gdy rządzący wtedy po raz pierwszy PiS desygnował na prezesa Sławomira Skrzypka. Jej kariera przyspieszyła, kiedy szefem banku centralnego został Adam Glapiński, bliski współpracownik Jarosława Kaczyńskiego od lat 90. W 2016 r. dostała awans i została dyrektorem Departamentu Komunikacji i Promocji NBP, a jej dochody poszybowały

Pensja wyższa niż Belki

W 2015 r. Wojciechowska zarobiła 114 tys. zł, rok później – już 392 tys. zł. Do maja 2018 r. była radną sejmiku Mazowieckiego z PiS, ale – jak podaje OKO.press – zrzekła się wtedy mandatu i nie złożyła oświadczenia majątkowego za 2017 r., choć powinna. Dodatkowo zasiada jako przedstawicielka prezesa NBP w radzie Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.

Według naszych informacji awans dyrektorski dostała w sierpniu 2016 r. Porównując jej oświadczenia majątkowe sprzed awansu i po nim, oszacowaliśmy, że po podwyżce w sierpniu zarabia ok. 65 tys. miesięcznie wraz z premiami, dodatkowymi dochodami i bonusami. Dla porównania – były prezes NBP Marek Belka dostawał w sumie ok. 57 tys. zł miesięcznie. Pensja obecnego szefa banku centralnego nie jest znana.

Szpraki sekretarki zarabiały po 65 tys. zł. Były dobre w te klocki, przepraszam: w jądra.

Depresja plemnika

Zjednoczona Prawica nie przeczuwała, że przejęcie sądów będzie tak trudne. Myślała, że jeśli obrzydzi sędziów społeczeństwu, jeśli pokaże jako „nadzwyczajną kastę”, zepsutą elitę, która wykorzystuje immunitet, by bezkarnie kraść w sklepach kiełbasę, to wówczas nikt nie stanie ani w ich obronie, ani w obronie sądów. A jeśli jeszcze przy tym spowoduje się zamęt w sądownictwie, postrąca prezesów, zrobi przeciąg w KRS i czystkę w SN, a więc puści się w ruch karuzelę atrakcyjnych stanowisk, to i sami sędziowie zaczną podstawiać sobie nogi, żeby tylko zająć miejsce na karuzeli. Plan wydawał się dobrze ułożony, tyle że się posypał. Ani ludzie nie dali się nakarmić propagandową papą i nie poparli tak zwanej reformy wymiaru sprawiedliwości. Ani sędziowie nie okazali się tak pazerni…

View original post 1 689 słów więcej

Tusk może 100. lecie odzyskania niepodległości odzyskać dla Polek i Polaków

Były premier i szef Rady Europejskiej szykuje swoje przesłanie na kluczowy weekend 10–11 listopada.

„Donald Tusk: Polska i Europa. Dwie rocznice, dwie lekcje” – to tytuł wykładu, który w sobotę rano Donald Tusk wygłosi w ramach „Igrzysk Wolności” – corocznej konferencji organizowanej w Łodzi. Można spodziewać się ważnego politycznego wystąpienia, które ma być kolejnym elementem szerszego przesłania towarzyszącego stopniowemu powrotowi byłego premiera do bieżącej polityki.

– Tusk pokaże kontrast między tym, co robi władza w kontekście 11 listopada, a europejską i liberalną alternatywą. Pokaże wyraźną alternatywę dla tego stylu patriotyzmu. Będzie też chciał dać przez to do zrozumienia, że opozycji do wygrywania nie wystarczy zjednoczenie i bycie anty-PiS, ale że potrzebna jest spójna, pozytywna wizja całego państwa. Tusk uważa, że potrzebna jest konfrontacja ideowa – twierdzi nasz rozmówca znający sytuację. I podkreśla, że było to widać już w trakcie przesłuchania Tuska przed komisją ds. Amber Gold. Nasi rozmówcy zwracają uwagę, że między uszczypliwymi uwagami były premier mówił m.in. o braku efektywności PiS po 1000 dniach rządów w rozliczaniu rzekomych afer PO. I bronił mocno np. rozdzielenia prokuratury od Ministerstwa Sprawiedliwości.

Tusk już kilka tygodni temu, w trakcie spotkania z mieszkańcami Krakowa, mówił o potrzebie politycznego pojednania na 11 listopada. – Gdyby tak liderzy polskich partii politycznych, bez wyjątku, mogli razem zamanifestować nieudawaną przyjaźń, to byłoby ważniejsze niż wszystkie fajerwerki i festiwale – podkreślał. Tusk mówił też, że nie ma żadnej potrzeby, aby Polacy nienawidzili się wzajemnie. – Nie zrealizujemy żadnego projektu, jeśli będziemy gotować sobie piekło – mówił wtedy. Można się spodziewać, że w swoim przemówieniu nawiąże i do tych tematów. – Tusk zawsze planował na kilka ruchów naprzód – mówi nam teraz o krakowskim przemówieniu Tuska jeden z ważnych polityków PO.

W niedzielę były premier rozpocznie dzień od złożenia kwiatów pod pomnikiem marszałka Józefa Piłsudskiego. W południe ma uczestniczyć w uroczystościach państwowych przed Grobem Nieznanego Żołnierza. W czwartek na Facebooku pojawiło się nawet specjalne wydarzenie „100-lecie świętuję wspólnie z PDT”. W analogiczny sposób – poprzez komunikaty w mediach społecznościowych – zapowiadane było między innymi spotkanie i „spacer” Donalda Tuska w Krakowie. Były premier oświadczył już wcześniej, że nie przyjął zaproszenia prezydenta Francji Emmanuela Macrona, by być tego dnia z liderami Zachodu w Paryżu. – Bardzo bym nie chciał, żeby było takie wrażenie, że Polska jest kompletnie osamotniona – stwierdził.

Grzegorz Schetyna zapowiedział już, że przed Grobem Nieznanego Żołnierza się nie pojawi. PO będzie reprezentować wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska.

– To są rzeczy bez precedensu w Warszawie. Jak odbywały się marsze i były hasła rasistowskie, a ratusz zgłaszał wnioski rozwiązujące te demonstracje, to rządzący usprawiedliwiali, to co się działo. W tej chwili mamy większe zagrożenie. Policja sama mówiła, kilka dni temu, że nie jest w stanie tego nadzorować. Rok temu czy dwa lata temu, to wyglądało tak, że raczej policja dostawała rozkaz żeby zajmować się tymi, którzy protestowali przeciwko rasistowskim hasłom, a nie tym, którzy takie hasła propagowali – stwierdził Rafał Trzaskowski w rozmowie z Piotrem Witwickim w „Politycznym Graffiti” Polsat News.

– Będziemy o 9 [11 listopada] przed pomnikiem Piłsudskiego przed Belwederem z przyjaciółmi z Donaldem Tuskiem i Grzegorzem Schetyną. Będziemy na grobach bohaterów narodowych. Mamy swój pomysł w jaki sposób w skupieniu ten dzień świętować. My będziemy razem przed pomnikiem Piłsudskiego – dodał przyszły prezydent Warszawy.

Donald Tusk ma szanse, aby obchody 100. lecia odzyskania niepodległości uczynić normalnymi świętami wszystkich Polaków.

Depresja plemnika

„Wolność zgromadzeń pełni doniosłą rolę w demokratycznym państwie prawa, prawo do zgromadzeń jest chronione konstytucją” – powiedział w uzasadnieniu orzeczenia sędzia Michał Jakubowski. Dodał, że decyzja o zakazie „jest możliwa po starannym zbadaniu sprawy i musi zawierać przekonujące uzasadnienie”. Jak podkreślił sędzia, Gronkiewicz-Waltz nie uprawdopodobniła, że w związku z marszem może dojść do zagrożenia życia, zdrowia i mienia w znacznych rozmiarach, a to była główna przesłanka wydanego zakazu. Stronom przysługuje zażalenie do sądu apelacyjnego w ciągu 24 godzin. Sąd apelacyjny rozpoznaje zażalenie w ciągu 24 godzin od złożenia pisma.

Marsz narodowców czy państwowy?

Prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz wydała decyzję o zakazie organizacji Marszu Niepodległości w środę. Demonstracja organizowana jest przez Stowarzyszenie Marsz Niepodległości, współtworzone przez m.in. przez Młodzież Wszechpolską, Obóz Narodowo-Radykalny i Ruch Narodowy.

„Warszawa dość już wycierpiała przez agresywny nacjonalizm” – tłumaczyła prezydent Warszawy. Dodała, że w czerwcu skierowała pismo do szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego w sprawie wspólnego zabezpieczenia uroczystości organizowanych w Warszawie 11 listopada. Pismo to zostało zignorowane.

Orzeczenie sądu o uchyleniu zakazu jeszcze bardziej komplikuje…

View original post 1 547 słów więcej

Gronkiewicz-Waltz, Tusk, Komorowski to politycy z klasą

Klasa, kultura, poczucie humoru i dystans do samych siebie – to wszystko, co można powiedzieć o rzadkiej – w tonie – wymianie zdań polityków na Twitterze.

Hanna Gronkiewicz-Waltz tuż po ogłoszeniu wyników exit poll w Warszawie pogratulowała Rafałowi Trzaskowskiemu wygranej. Oceniła na Twitterze, że kandydat uzyskał „fenomenalny wynik”. „Ja swój bieg ukończyłam i oddaję Warszawę w dobre ręce” – napisała ustępująca prezydent stolicy i dodała „#BhawoTy”.

W podobnym tonie odniósł się do wygranej Trzaskowskiego szef Rady Europy były polski premier – Donald Tusk. Napisał w sieci, że „dołączając się do gratulacji dla Trzaskowskiego, chciałby też podziękować Hannie Gronkiewicz-Waltz za 12 lat świetnej prezydentury”. W tym przypadku również pojawił się hashtag #BhawoTy.

Hanna Gronkiewicz Waltz kontynuowała korespondencję w taki sam żartobliwy sposób, odpowiadając Tuskowi: „Dziękuję! Sehdecznie, rzecz jasna 😉

Odezwali się na to internauci. W komentarzach piszą między innymi: „Bhawo za dystans”, „Dystans, dystans, dystans! BHAWO!”

O co chodzi z tym hasztagiem #BhawoTy” nietrudno się domyślić.

Zaczęło się w jeszcze 2014 r., wraz ze stroną „Hozmówki z Hanną” na Facebooku, gdzie w humorystyczny sposób przedstawiane były poczynania prezydent stolicy. Autorka umieszcza na niej grafiki, które w sympatyczny sposób śmieją się z wady wymowy Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Hanna Gronkiewicz-Waltz świetnie wykorzystała stronę do swoich własnych, marketingowych celów. Po ogłoszeniu wyników wyborów samorządowych w 2014 roku na swoim profilu na FB napisała „Bhawo Wy!!! Dziękuję bardzo”. Dodała też swoje zdjęcie z koszulką z napisem „Bhawo ja”.

PiS-owi się odmawia za te wszystkie mordy zdradzieckie wyplute przez otwór gębowy Jarosława Kaczyńskiego

>>>

PBK o wypadku PBS: To jest najdroższa pani premier. Koszty tych wszystkich kolizji są poważne

– Ja wiem, że wypadki się po prostu zdarzają, ale jeżeli zdarzają się drugi, a podobno i trzeci raz, to coś jest dziwnego. To jest nie tylko seria wypadków kolumn rządowych, ale także seria wypadków pani premier. To jest najdroższa pani premier. Koszty tych wszystkich kolizji są poważne – mówił Bronisław Komorowski w rozmowie z Beatą Lubecką w „Rozmowie Radia Zet”.

– Ten wypadek jest w jakiejś mierze ogólną ilustracją sytuacji w państwie. Uczy gamoń gamonia, bo mamy ewidentnie do czynienia ze skutkami złego przygotowywania ludzi – dodał były prezydent.

PBK o 11 listopada: Iść, żeby słuchać jakichś inwektyw albo udawać, że się nie słyszało wcześniej inwektyw. Szczerze mówiąc, nie bardzo mam na to ochotę

– Mam z tym problem bardzo poważny. Z jednej strony takie obchody zdarzają się raz na 100 lat, ale iść, żeby słuchać jakichś inwektyw albo udawać, że się nie słyszało wcześniej inwektyw pod swoim własnym adresem, pod adresem całego obozu politycznego, który został zdefiniowany jaki drugi sort obywateli, jako zdradzieckie mordy. Szczerze mówiąc, nie bardzo mam na to ochotę – mówił Bronisław Komorowski w „Rozmowie Radia Zet”.

Żaden przyzwoity człowiek obok pisowskich złodziei nienależnej im władzy, obok tej uzurpatorskiej kliki stanąć nie powinien, bo zbeszcześci tym stulecie odrodzenia Polski po rozbiorach.

Tusk, Ewa Kopacz, Trzaskowski potrafią wygrywać

Trzaskowski: Cenię w polityce wiarygodność. Nie zamierzam występować z zarządu i nie zamierzam występować z partii

– Ja się nie wstydzę swojej partii. Przede wszystkim cenię sobie w polityce wiarygodność. Ja nie zmieniam co chwilę zdania, ja się nie wstydzę, że jestem członkiem Platformy Obywatelskiej I Koalicji Obywatelskiej. W związku z tym nie zamierzam występować z zarządu i nie zamierzam występować z partii – mówił Rafał Trzaskowski w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w programie „Wydarzenia i Opinie” Polsat News.

Trzaskowski: Nie będę udawał, że Patryk Jaki jest politykiem, którego cenię. Ja nie lubię takiego sposobu uprawiania polityki

– Mogę pochwalić Patryka Jakiego za bardzo ciężką pracę. Natomiast ja mówiłem od samego początku, już kilka miesięcy temu, że trzeba wyciągać wnioski z tego co się działo w ratuszu. Jeżeli zgłosiłby się do mnie nawet radny PiS-u, w dobrej intencji chciałby zwrócić na coś uwagę albo coś poradzić, to ja będę słuchał – mówił Trzaskowski w r„Wydarzenia i Opinie” Polsat News.

– Nie chciałbym udawać, że cenię Patryka Jakiego. Cenię go za ciężką pracę, natomiast w programie to są dwa bieguny, to jest zupełnie inny biegun polityczny. Ja nie chcę niczego udawać. Zresztą w tych propozycjach programowych nie było rozwiązań, które byłyby jakoś zupełnie nowatorskie. Większość to było już powtarzane wcześniej w kampanii, choćby przeze mnie – dodał Trzaskowski.

– Nie będę udawał, że Patryk Jaki jest politykiem, którego cenię. Ja nie lubię takiego sposobu uprawiania polityki. Takiego, który pozbawiony jest wiarygodności, ludzi którzy cały czas zmieniają zdanie – stwierdził Trzaskowski.

Trzaskowski o przyszłości warszawskiego ratusza: Na pewno nie będzie czystki, ale będzie dokładny audyt

– Ja nie chcę mówić o personaliach. Najpierw chcę poinformować jak będę realizował swoje obietnice wyborcze. Na pewno nie będzie czystki, ale będzie dokładny audyt. Na pewno będą ludzie, z którymi będę chciał współpracować. Niektórzy będą musieli zmienić miejsce, w którym się znajdują – mówił Trzaskowski w rozmowie z Rymanowskim.

– Podjęliśmy taką decyzję, że o tym porozmawiamy. Na pewno moja żona, bo sama mi o tym mówiła, nie będzie w ratuszu pracować i pewnie za kilka miesięcy znajdzie inną pracę– dodał Trzaskowski.

Trzaskowski: Ja nie mam takiego marzenia, żeby zostawić po sobie jakiś pomnik. Chciałbym, żeby ludzie za pięć lat mogli stwierdzić, że jakość życia w Warszawie się niesłychanie poprawiła

– Ja bym chciał przede wszystkim, żeby polityka senioralna się kompletnie zmieniła, żeby było więcej domów dziennej opieki na seniorami. To nie są rzeczy spektakularne. Ja nie mam takiego marzenia, żeby zostawić po sobie jakiś pomnik, na zasadzie jeden wspaniały most. Chciałbym, żeby ludzie za pięć lat mogli stwierdzić, że jakość życia w Warszawie się niesłychanie poprawiła – mówił Rafał Trzaskowski.

Kopacz o orzeczeniu TSUE: Jeśli akceptuje się swoją obecność w Unii, to należy się z tym pogodzić

Ci, którzy kwestionują prawo europejskie, będą kwestionować również decyzje instytucji europejskich. Jeśli TSUE nakłada zabezpieczenie, trzeba się dzisiaj cofnąć do tego momentu, w którym dokonywano tych zmian, wskazuje że tych, którzy odesłano w związku z wiekiem w stan spoczynku, muszą wrócić do pracy. Należy się z tym pogodzić, jeśli akceptuje się swoją obecność w Unii” – mówiła w rozmowie z Moniką Olejnik w „Kropce nad i” w TVN24 była premier, Ewa Kopacz. 

Kopacz: PSL dołoży do koalicji z KO mniej mandatów w sejmikach niż 4 lata temu. Kosiniak-Kamysz jest uznawanym liderem PSL-u z bardzo mocną pozycją

Liczba głosów oddanych na PSL jest zbliżona. Zapomnieli natomiast, że frekwencja była zdecydowanie wyższa. Jedno jest pewne – PSL zdecydowanie mniej dostało mandatów do sejmików. Okazuje się, że metoda d’Hondta premiuje najsilniejszych. Oni dzisiaj jako ta część, która razem z Koalicją Obywatelską będzie tworzyć koalicję w sejmikach, dołożą mniej niż dołożyli 4 lata temu” – mówiła w rozmowie Olejnik w TVN24 była premier, Ewa Kopacz.

Znam Kosiniak-Kamysza. To był człowiek, który pracował w moim rządzie, bardzo przyzwoity człowiek. Generalnie jak już raz publicznie powiedział, że tak to będzie wyglądać i jakie są jego szczere intencje i odczucia po tym co się działo w kampanii wyborczej, a raczej PiS nie dawało mu szansy, żeby PSL polubiło PiS. Jest dzisiaj uznawanym liderem PSL z bardzo mocną pozycją” – dodawała.