Archiwa tagu: Unia Europejska

Pisowscy złodzieje i bandyci. Bardzo trafne porównanie Tomczyka

Tomczyk: Sądy atakują zazwyczaj ci, którzy mogą się przed nimi znaleźć, czyli złodzieje. W tej chwili jedyną kastą ludzi nieodpowiedzialnych jest PiS

„Dzisiaj to nie jest spór prawny. To atak na sądy. A kto atakuje sądy? Zazwyczaj ci, którzy przed tymi sądami mogą się znaleźć, czyli złodzieje. Mamy w Polsce mnóstwo niewyjaśnionych afer. Najpierw było przejęcie prokuratury, teraz czas na sądy. W tej chwili jedyną kastą ludzi nieodpowiedzialnych jest PiS” – mówił w rozmowie z Łukaszem Rogojszem w Gazeta.pl Cezary Tomczyk z Koalicji Obywatelskiej.

Tomczyk: Każdy może sobie odtworzyć wypowiedzi Gomułki, Gierka czy Urbana o obcych mocarstwach. Mamy do czynienia z reaktywacją złych sił

Każdy może sobie odtworzyć wypowiedzi Gomułki czy Gierka, kiedy mówił, że nasze polskie sprawy, nikt nie będzie, Jerzego Urbana, który w obrazowy sposób opowiadał o obcych mocarstwach. My ten język znamy z historii. Nie chcieliśmy go poznawać kolejny raz. Mamy do czynienia z reaktywacją złych sił” – mówił z Łukaszem Rogojszem w Gazeta.pl Cezary Tomczyk.

Kmicic z chesterfieldem

Chyba już nie mamy wątpliwości, gdzie Kaczyński prowadzi Polskę.

Chciałoby się go zapytać:

– Dokąd towarzyszu, prezesie zmierzamy?

– Na Wschód – taka jest odpowiedź.

Będą się wypierać. Pisowcy jako formacja mentalna nigdy nie weszli do Unii Europejskiej. Nie odpowiada im wolność i decydowanie o sobie przy wsparciu krajów cywilizowanych o tradycji demokratycznej.

Oni muszą być trzymani za mordę. Kaczyński, Duda, Morawiecki, Szydło – nigdy nie wyszli z PRL, tam zostało ich rozumienie świata.

Erich Fromm nazywa to „ucieczką od wolności”. Boją się jej, a jeżeli dodamy taka przypadłość, iż najbliższe im pasożytowanie na obcym ciele, więc ie dziwmy się, że tyle kradną.

Kongresmeni USA apelują do Dudy o odrzucenie ustaw sądowych PiS. „Wejście tego prawa [ustawy dyscyplinującej] w życie stanowić będzie znaczący krok w tył. Erozja zasad demokracji niweczyć będzie wielki postęp, jaki przez dekady uczyniła Polska, budując nowoczesne, demokratyczne państwo”.

O liście kongresmenów USA do Dudy czytaj tutaj…

View original post 387 słów więcej

Dla Sakiewicza 2 mln euro dziennie to grosze

„Jeśli Polska nie zawiesi działania Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, TSUE może zarządzić wobec niej karę w wysokości nawet 2 milionów euro dziennie” – informuje “Rzeczpospolita”. Dodano, że postanowienie unijnego trybunału jest już gotowe.

Zjednoczona Prawica ma problem. Projekt postanowienia wiceprezesa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej o zastosowaniu środka tymczasowego może zostać ogłoszony już w przyszłym tygodniu. O tym informuje dziennik. To fatalna wiadomość dla rządu Jaka jest treść dokumentu? Trybunał będzie domagał się tego, by Polska “zamroziła” działanie Izby Dyscyplinarne Sądu Najwyższego.

Kara dla Polski

Konsekwencje nie zastosowania się do żądań UE będą poważne. Dziennik dodaje, że w takim wariancie Polsce może grozić naprawdę wielka kara finansowa – nawet 2 milionów euro dziennie. To aż 22 razy więcej niż w przypadku podobnego środka tymczasowego, który został zastosowany przy okazji słynnej wycinki Puszczy Białowieskiej.

„Informacja o przygotowanym postanowieniu i grożącej Polsce karze pojawiła się w mediach społecznościowych, zanim ogłosił ją sam TSUE, co wcześniej się nie zdarzało. To oburzyło przedstawicieli polskiej strony, którzy mogą teraz zarzucić unijnemu trybunałowi, że w spór z polskiego rządu z Brukselą angażują się lobbyści” – dodaje gazeta.pl.

Polska ma przedstawić przed TSUE wyjaśnienia

Polska ma teraz przedstawić przed TSUE wyjaśnienia, które będą dot. sprawy Izby Dyscyplinarnej. Władze naszego kraju mają czas tylko do 13 lutego. Trybunał nie jest – co warto podkreślić – zobowiązany tym terminem i nie musi czekać na reakcję rządu.

Warto przypomnieć, że 24 stycznia TSUE otrzymał wniosek Komisji Europejskiej dotyczący zawieszenia Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Kilka dni wcześniej komisarze zdecydowali, że zwrócą się w tej spawie do Luksemburga. Chodziło o środki tymczasowe i zamrożenie przepisów do czasu rozpatrzenia przez sędziów skargi Komisji z października ubiegłego roku.

Polski rząd nadal jednak uważa, że skarga Komisji jest bezzasadna. Zdaniem polityków PiS sędziowie mają gwarancje niezależności i niezawisłości.

Warszawa kontra Bruksela

Konflikt na linii Warszawa-Bruksela narasta. Niektórzy są już zdania, że PiS celowo zaostrza sytuację, bo ta jest na rękę partii na czas wyborów. Potem zluzuje swoją politykę? To nie jest wcale takie oczywiste.

Dziś unijni urzędnicy podkreślają, że Polskę powoli trudno już nawet zestawiać z Węgrami. Ponoć rządy PiS sprawiły, że zaczynamy uchodzić za jeszcze mniej wygodnego członka unijnej wspólnoty niż kraj Orbana. Czy skończy się to Polexitem? Na razie to zbyt daleko idący pomysł. Tyle że pięć lat temu mało kto uwierzyłby w to, że Wielka Brytania faktycznie może wyjść ze struktur UE.

Redaktor naczelny propisowskiej „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz gościł na antenie prawicowej Telewizji Republika. Dziennikarz komentował potencjalne kary dla Polski za atak na sądownictwo.

– 2 mln euro tylko przez miesiąc to 60 mln euro. Daje to ok. 256 milionów złotych! Kto osobiście poniesie konsekwencję tej wojenki? – pyta Grzegorz Furgo, dyrektor Centrum Informacyjnego Senatu.

– Polacy znowu zapłacą za błędy PiS – komentuje europoseł Łukasz Kohut z Wiosny”.

Na temat potencjalnej kary dla Polski wypowiedział się rzecznik prezydenta Andrzeja Dudy Błażej Spychalski.

– Dialog z Komisją Europejską nie może być prowadzony w ten sposób, że ktoś nas będzie próbował postawić pod ścianą – powiedział Spychalski komentując doniesiania ws. kar.

– Bezczelność, wszyscy Dudę ostrzegali. Opozycja powinna w kółko mówić w kampanii, że przez nich Polacy mogą zapłacą kary – reaguje na słowa rzecznika Dudy dziennikarka Aneta Mościcka.

Odnośnie kary 2 mln euro dziennie głos zabrał sympatyzujący z politykami PiS dziennikarz Tomasz Sakiewicz.


– Mówią, że mogą na nas nałożyć kary 2 mln euro. Bardzo dużo 2 mln euro dziennie, no ale w skali roku mówimy o 700 mln euro. Ile ukradziono w aferze VAT-towskiej dzięki działalności Sądu Najwyższego? – bo uchwała Sądu Najwyższego bardzo ułatwiła aferę VAT-owską, bo oni zamienili przestępstwo VAT-owskie na wykroczenie, efekt był taki, że traciliśmy 10 mld euro rocznie.

na ile jest uzależnienie unijnego budżetu od praworządności, o czym tak straszy opozycja? (pytanie dziennikarki Republiki).

– W ogóle nie jest. Jedyne co nam grozi to te kary w najgorszym wypadku, że nie wykonamy decyzji UE, ale w porównaniu z tym, co ukradziono nam wcześniej, to są grosze.

Kmicic z chesterfieldem

Andrzej Duda kompromituje imię Polski. Nie dość, że jest niesamodzielny (złamas), to wybitnie arogancki, stroi się  hardość, a to tylko przydupas Kaczyńskiego.

Ktoś taki jest żałosny, bez godności, potrafi tylko klęczeć przed funkcjonariuszami od Niebytu boga.

Dudzie nie podoba się porządek demokratyczny, a może nawet nie wiedzieć, czym jest demokracja w klasyczne politologii. Prezes każe, Duda daje dupy. I wcale nie jest to gra słów, żonglowanie onomatopeją, to jest Nikt.

Takim alegorycznym „Niktem” w algebrze jest zero, a w polityce Zbigniew Ziobro, bez większego wykształcenia prawnego, chciał kiedyś aplikować na jeden z zawodów prawniczych i ancymonkowi się nie udało.

Mamy w Polsce problem z ancymonkami, które obsiadły urzędy, jak kwoki na grzędzie i wysiadują swoje zbuki.

Polska jest zasmrodzona tymi zbukami, politycznymi zbokami.

To kolejne wystąpienie Dudy w kampanii prezydenckiej, w którym z gorliwością firmuje zmiany w sądach forsowane przez większość rządzącą, a winę za politykę rządu przerzuca na „zagranicę”…

View original post 391 słów więcej

 

Macron strofował rządzących, ceni opozycję

Prezydentowi Francji bliższa opozycja, niż pisowska prawica. Emmanuel Macron pouczył Dudę i Morawieckiego, ale postawił na Małgorzatę Kidawę-Błońską, która najprawdopodobniej będzie prezydentem RP.

Także Tomasz Grodzki, trzecia osoba w państwie spotkała się z Macronem.

Więcej o Macronie w PL >>>

A zakłamany Duda w rozkroku.

Andrzej Duda, 17.01.2020: „Nie będą nam tutaj w obcych językach narzucali, jaki ustrój mamy mieć w Polsce i jak mają być prowadzone polskie sprawy. Tak, tu jest Unia Europejska i bardzo się z tego cieszymy, ale przede wszystkim tu jest Polska”.

Kmicic z chesterfieldem

Unia Europejska nie zgodzi się na zniszczenie w Polsce jednego z trzech filarów demokracji niezależnego sądownictwa.

PiS tym samym będzie zmuszony wyprowadzić nasz kraj z UE – dokonać Polexitu.

PiS ma jeszcze jedną możliwość, podporządkować Senat i tak lawirować z prawem, iż pozornie ustawy sądownicze będą spełniały powierzchownie wymogi prawa unijnego.

Ale do tego trzeba usunąć marszałka Tomasza Grodzkiego. PiS to partia rewolucyjna, która ustanawia swoje prawo, a więc ucieknie się do przemocy, włącznie z zabójstwem. Już został zabity Paweł Adamowicz, teraz w nagonce TVP  wykluwa się inny Eligiusz Niewiadomski, który podniesie rękę na Grodzkiego (pisowski Niewiadomski może być potajemnie wysłany przez służby specjalne).

Mogą też zaaranżować zabójstwo/samobójstwo. Takie są cechy partii jak PiS, świetnie to analizuje jedna z najwybitniejszych filozofów wszechczasów Hannah Arendt, a za nią kapitalny ks. Józef Tischner: „gdzie w przewrocie widoczny staje się zamiar rozpoczynania od nowa, gdzie stosuje się gwałt, by zbudować nową fomę państwa…

View original post 528 słów więcej

 

Jak Ziobro oczernia sędziów. Owo bezprawie to kraty dla tego ancymonka w przyszłości

Jeden z internautów ujawnił kulisy ataku na sędziów Ta historia pokazuje, jak działa medialna propaganda układu władzy wobec sędziów. Szokuje udział znanych nazwisk i bezrefleksyjne atakowanie ludzi za to, że bronią najwyższych wartości…

21 marca 2018 roku planowano w Europarlamencie debatę z udziałem 25 polskich prawników… Sprawa ta rozwścieczyła władzę, która przystąpiła do medialnego ataku.

20 marca o godzinie 12:09 polski ambasador w Brukseli otrzymuje maila z informacją, że odbędzie się debata, z załączoną oryginalną korespondencją Europarlamentu oraz listą zaproszonych (zawierających imię, nazwisko, datę urodzenia i numer dowodu osobistego każdego prawnika).

25 minut później Kazimierz Ujazdowski wysyła wiadomość z priorytetem „Wysoki” do 2 pracownic Ministerstwa Sprawiedliwości: Katarzyny Naszczyńskiej i Małgorzaty Pawelec. Katarzyna Nieszczańska jest zaufaną sędzią, dawną koleżanką Łukasza Piebiaka.

O godzinie 14:34 informacja o debacie oraz pełna lista z danymi osobowymi prawników trafia na zewnątrz Ministerstwa Sprawiedliwości. Żeby nie zostawiać śladów, zostaje wysłana komunikatorem jako…zdjęcie ekranu komputera pracownika ministerstwa. Następnie zostaje przesłana do prorządowych mediów.

O godzinie 14:56 Michał Rachoń z TVP publikuje informację na Twitterze. W 20 minut udało mu się uzyskać z Ministerstwa Sprawiedliwości dostęp do oryginalnego pliku i listy uczestników, którą wrzuca online. Dla zmylenia tropów, pokazuje, że dokument pochodzi z Komisji Europejskiej.

Niecałą godzinę później, tę samą informację, okraszoną jednak oryginalnymi „starymi” zdjęciami „z monitora” publikuje Wojciech Biedroń z portalu wPolityce. 3 miesiące później, na publikację Biedronia powoła się posłanka Krystyna Pawłowicz, blokując awans sędzi Kożuchowskiej-Warywody w KRS.

Tak, że drodzy prawnicy, Ministerstwo Sprawiedliwości szasta waszymi danymi osobowymi na prawo i lewo. Ma je Wojciech Biedroń, ma je Michał Rachoń i paru innych dziennikarzy. Dane wychodzą bezpośrednio z Ministerstwa dosłownie „na telefon”…

Kmicic z chesterfieldem

Polska przez PiS została zdegradowana w Unii Europejskiej, to B klasa, podrzędność. Jest w tym zamysł Jarosława Kaczyńskiego, wymiksować kraj z Europy, zwalić na innych: na Brukselę, Berlin, Paryż, aby chwycić naród za mordę.

Damy się?

Rok 2020 będzie ciężki dla Europy, przewidują dziennikarze POLITICO. Wśród przykładów podają możliwy kryzys finansowy, zaostrzającą się globalną wojnę handlową i coraz gwałtowniejszy konflikt w Iranie. Ale zapowiadają też ostrą walkę o wdrożenie unijnej agendy w obronie klimatu, w której Polska wskazana jest jako główny hamulcowy oraz ostrzegają, że stosunki Warszawy z Brukselą znalazły się „w punkcie zwrotnym”.

(…)

Pomimo wygranej w wyborach parlamentarnych w ubiegłym roku, PiS czeka walka o polityczne być albo nie być w tegorocznych wyborach prezydenckich. Prezydent Andrzej Duda, sprzymierzeniec PiS, prowadzi w sondażach opinii publicznej, ale polskie prezydenckie rywalizacje już zaskakiwały w przeszłości.

Jeśli Duda przegra, to radykalne zmiany wprowadzane przez lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego zostaną zablokowane, niwecząc jego…

View original post 710 słów więcej

 

Głupawka katolsko-pisowska: ekologizm

Więcej o głupawym ekologizmie Jędraszewskiego >>>

Kmicic z chesterfieldem

Jacek Sasin zaliczył właśnie trudne spotkanie z rzeczywistością. W listopadzie mówił: nie będzie żadnych podwyżek cen prądu. W połowie grudnia zmienił ton: ewentualne podwyżki wszystkim zrekompensujemy. Tuż przed nowym rokiem o rekompensatach zapomniał. Mamy nową opowieść: podwyżki są, ale niskie

Nietrudno więc się dziwić, że Sasin o rekompensatach przestaje opowiadać. Szczególnie że w Polsce ceny prądu należą do najniższych w Europie i podwyżki są nieuniknione – ceny uprawnień do emisji CO2 są w tej chwili pięciokrotnie wyższe niż jeszcze trzy lata temu, a polska energetyka jest oparta na węglu.

Polski rząd nie ma do dyspozycji tak dużego budżetu, aby w nieskończoność subsydiować rachunki za prąd.

Więcej o podwyżce prądu i Sasinie >>>

  • Ten uczciwy to oczywiście marszałek Senatu prof. Tomasz Grodzki. Tak szczuje gadzinówka TVP.

W Polsce mamy teraz bardzo bolesny, dojmujący, jaskrawy splot dobra i zła.

TO PRZESŁANIE ŚWIĄTECZNE JEDNAK TROCHĘ ŁAGODZI OBYCZAJE, CHOĆ NIE ZAWSZE, SKORO PIS-OWSKI TROLL, PANI KRYSTYNA PAWŁOWICZ, W OKRESIE ŚWIĄTECZNYM…

View original post 915 słów więcej

 

Dudy nowe hasło wyborcze

Kmicic z chesterfieldem

Wybitny konstytucjonalista prof. Tomasz Tadeusz Koncewicz pisze o zaletach obowiązującej konstytucji, gdyby ją zmieniono, to tylko na gorsze w obecnej sytuacji politycznej.

Za Konstytucją z 1997 roku warto codziennie oddawać swój głos i ją praktykować. Musimy pamiętać, że ta Konstytucja nam Polakom się po prostu udała. Nie dajmy sobie wmówić, że jest inaczej.

Cały tekst prof. Koncewicza tutaj >>>

Kapitalny esej Piotra Gajdzińskiego o politycznym gangsterze, o tym jak w Polsce instalowany jest zamordyzm.

Im większy polityczny gangster, tym głośniej krzyczy o patriotyzmie, godności, narodowych krzywdach i wrogach ojczyzny, próbujących za zagraniczne srebrniki zatrzymać marsz ku świetlanej przyszłości. Ta retoryka w sprzyjających okolicznościach jest skuteczna, bo duże grupy społeczne zawsze czują się obdarte z godności, zlekceważone i skrzywdzone. Wystarczy tylko podpalić ogień

Esej Gajdzińskiego tutaj >>>

Politycy niemal wszystkich niemieckich partii krytycznie oceniają przyjętą w Polsce nową ustawę dyscyplinującą sędziów i domagają się od Brukseli wyciągnięcia konsekwencji.

Cały news o izolowaniu Polski pisowskiej od unijnych pieniędzy. Nie…

View original post 105 słów więcej

 

Opowieść wigilijna

W centrum Warszawy grupa neonazistów szarpała i zaatakowała gazem aktywistów rozdających jedzenie bezdomnym. „Ataku w biały dzień, w samym centrum miasta, tuż pod komisariatem policji nikt z nas się chyba nie spodziewał. Nie ma już takiego miejsca w przestrzeni publicznej, gdzie mogę czuć się bezpiecznie”

„Jedzenie zamiast Bomb” (ang. „Food not Bombs”), to ogólnoświatowy ruch, w ramach którego wolontariusze na całym świecie rozdają ciepłe posiłki i promują idee sprawiedliwości społecznej, sprzeciwiają się marnowaniu żywności i finansowaniu zbrojeń.

W Warszawie aktywiści od kilku miesięcy co niedzielę rozdawali posiłki w samym centrum miasta, na tzw. Patelni (plac przy stacji metra „centrum”, niedaleko Pałacu Kultury). 22 grudnia 2019 zostali zaatakowani przez grupę neofaszystów. Dostało się też przechodniom, którzy próbowali pomóc albo sprzeciwiali się hajlowaniu. Część atakujących udało się zidentyfikować.

„Takie sytuacje przypominają, dlaczego to, co robimy, jest ważne. Nikt nam nie wmówi, że w Polsce nie ma problemu faszyzmu, przemocy i agresji” – mówi Burza, jedna z zaatakowanych aktywistek. Rozmowa w dalszej części tekstu.

Bo my to lubimy wojny

Dzięki filmikom przesyłanym przez świadków ataku i pomocy użytkowników mediów społecznościowych, aktywistom udało się kilku napastników zidentyfikować.

Jeden z nich na Facebooku nadał sobie pseudonim „White”, w opisie – cytat z Hitlera. „Na karku ma triskelion – symbol rasistowskich terrorystów Afrykanerskiego Ruchu Oporu – obrońców apartheidu w RPA” – informują aktywiści.

Skonfrontowany odpowiedział, „Ooo, już się boję leszczu” i „Poszczekaj podczłowieku jeszcze”.

Razem z drugim zidentyfikowanym napastnikiem – studentem prawa na UW, należeli prawdopodobnie do zdelegalizowanej grupy  „Szturmowców”.

„To ten sam stary, zły, mieszczański faszyzm, który nienawidzi biednych, „brudasów”, bezrobotnych czy bezdomnych, którym polscy nazi-skini urządzali pogromy. Stoimy po stronie społecznej solidarności, równości i siostrzaństwa przeciwko ich egoizmowi, hierarchiom i nienawiści” – komentuje Food Not Bombs.

Rozmawiamy z Klaudią „Burzą”, jedną z zaatakowanych aktywistek, w Food Not Bombs od działa od 3 lat.

Marta K. Nowak: Na nagraniu widać, jak kilku ubranych na czarno mężczyzn idzie zdecydowanym krokiem w waszą stronę i zabiera baner. Tak to się zaczęło?

Burza: To końcówka całego zdarzenia. W międzyczasie zdążyli potraktować gazem kilka osób, próbowali złapać naszych kolegów, ale im się nie udało. Wyraźnie nie wiedzieli, co tu jeszcze zrobić, więc wrócili po baner.

Nagrała to dziewczyna, która była na miejscu przypadkowo. Zachowała się bardzo odważnie, jako jedna z niewielu w tym tłumie ludzi postanowiła to udokumentować. Chwilę po tym, jak filmik się kończy, obie dostajemy gazem.

Spodziewaliście się takiego ataku? Coś go zapowiadało?

W marcu podobny atak był w Wałbrzychu [20 kiboli w kominiarkach obrzuciło aktywistów Food Not Bombs kamieniami i butelkami. Prowadzimy też jadłodzielnie – miejsce gdzie można zostawić jedzenie dla innych. Jakiś czas temu ktoś zdemolował lodówkę, namalował na niej swastyki. Wiemy, że grupy skrajnej prawicy mają nas na celowniku, głównie ze względu na nasz antyfaszystowski przekaz i środowisko anarchistów, z którym jesteśmy związani.

Zdarzały się oczywiście nieprzyjemne sytuacje, zaczepki: „jebane lewaki”, „jebana antifa”. Czasem pracowali z nami ludzie innych narodowości, to słyszeli, że mają wypierdalać do siebie. Zwykle kończyło się na wyzwiskach.

Ataku w biały dzień, w samym centrum miasta, tuż pod komisariatem policji nikt z nas się chyba nie spodziewał. Teraz mam wrażenie, że nie ma już takiego miejsca w przestrzeni publicznej, gdzie mogę czuć się bezpiecznie.

Myślicie, że to zaplanowana akcja?

Na pewno atakujący byli  do tego przygotowani i dobrze wiedzieli, kim jesteśmy.

O co im chodziło?

Podeszli do chłopaków już agresywni. Pytali, co my tu robimy, czemu dokarmiamy nierobów, porządnym ludziom byśmy pomagali. A w ogóle, to „rozdajemy hifa” [rymuje się z antifa]. Coś w tym stylu.

A wy?

Jak zawsze, zaczęliśmy spokojnie tłumaczyć: że to forma protestu przeciwko zbrojeniom i wojnom, że chcemy zwrócić uwagę na to, że ludzie na świecie głodują, a żeby ich wykarmić niewiele potrzeba. Mieliśmy już w przeszłości nieprzyjemne sytuacje, ale zawsze kończyło się na rozmowie.

A oni na to, że właśnie kochają wojny. I Hitlera. Wyciągnęli gaz i zaczęli nas szarpać i polewać.

Polewać gazem?

To był gaz żelowy, czyli nie chmura, tylko struga. Trafia precyzyjniej i boleśniej. Przez pół godziny nie byłam w stanie otworzyć oczu. Do teraz wszystko nas piecze, ale całe szczęście nic poważnego się nikomu nie stało. Poza nami ucierpiał też niestety jeden z bezdomnych, z którym znamy się od lat.

Jak zareagowało otoczenie?

Jak przestałam widzieć, byłam przerażona. Myślałam, że już po mnie – nikt mi nie pomoże. Na szczęście w pobliżu znalazł się ratownik medyczny, zaprowadził mnie do łazienki, pomógł przemyć oczy. Oczywiście większość osób nie zrobiła nic albo uciekła, ale na stacji metra, gdzie tamci dalej hajlowali i robili sobie zdjęcia z naszym banerem, jeden z przechodniów złapał najmłodszego z nich – 16 latka i przytrzymał aż do przyjazdu policji.

Policja zareagowała szybko

Nie. Ludzie dzwonili na policję, ale nikt się nie zjawił, chociaż komisariat jest na samej stacji metra. W końcu ktoś musiał mnie tam zaprowadzić. Z tego co wiem, dopiero wtedy zaczęto się tym zajmować.

Poza skrajną prawicą, jaki jest odbiór waszej inicjatywy

W naszej działalności najważniejszy jest antywojenny przekaz, zamiast ulotek wolimy po prostu rozdawać jedzenie. Odbiór jest zwykle pozytywny, ale chętnie rozmawiamy i dyskutujemy.

Nie wszyscy się z nami zgadzają. Mówią na przykład, że zbrojenia są konieczne.

I co wy na to?

Mówimy o spirali nienawiści, niebezpieczeństwie wzajemnego nakręcania na to, kto jest lepszy, kto gorszy, kto silniejszy.

To się wszystko zaczyna od podwórka, na osiedlach, między takimi chłopaczkami, jak ci, który nas zaatakowali. A kończy się na wojnach.

Inni zarzucają nam, że jak dajemy jedzenie bezdomnym, to ich zatrzymujemy w miejscu, w którym są, bo tak jest im wygodnie. Jakoś nie wierzę, żeby komuś było z bezdomnością wygodnie – polecam spróbować. To sytuacja życiowa i systemowa stawia ludzi w takiej pozycji. Nie mówię, że dawanie obiadu rozwiązuje problem. Pomocą zajmują się już inne organizacje, do których chętnie odsyłamy, ale uważamy, że jedzenie jest czymś tak podstawowym, że powinno się je zapewnić każdemu.

Nawet w Warszawie ludzie cierpią z głodu, podczas gdy sklepy codziennie marnują tony jedzenia. My wykorzystujemy właśnie to jedzenie, które normalnie by się zmarnowało.

Przez waszą działalność macie kontakt z opowieściami ludzi, których nikt nie słucha, wszyscy omijają. Jakie to historie?

Trafiają do nas czasem osoby, które właśnie wyszły z więzienia i nie mają pojęcia, co dalej. Po prostu ich wypuszczono, rodzina nie chce ich widzieć, nikt im nie pomaga.

Wiele osób ma problemy z używkami, alkoholem lub chorobami psychicznymi, ale ich bezdomność niekoniecznie się od tego zaczynała. Poznajemy wiele osób, które straciły domy przez eksmisję i od tamtej pory koczują, mieszkają w pustostanach. Niektórzy się dobrze trzymają, są zadbani, nie da się ich rozpoznać na ulicy.

Jeden pan, który został wyrzucony z domu i nawet nie bardzo mógł zabrać rzeczy, był wcześniej fotografem. Często to osoby, które mają wykształcenie, pracowały, ale nagle straciły rodzinę, przyszedł kryzys i wylądowali na ulicy. Dużo ciężkich historii.

Mamy też oczywiście fajne historie z naszej pracy – jeden z bezdomnych, który zaczął do nas przychodzić 3 lata temu, sam się w nasz ruch zaangażował. Co tydzień gotuje z nami i rozdaje jedzenie. Niestety on też został w niedzielę zaatakowany.

Co po ataku? Zrezygnujecie?

O nie! Takie sytuacje przypominają nam, dlaczego to, co robimy jest ważne. Już nikt nam nie wmówi, że w Polsce nie ma problemu faszyzmu, przemocy i agresji. Czas, żeby władza skończyła z przyzwoleniem na obnoszenie się z symboliką nazistowską, bo takich ataków będzie coraz więcej.

Z Facebooka Food Not Bombs: „Za tydzień (29.12) znowu będziemy rozdawać jedzenie i ubrania w ramach antywojennej i antyprzemocowej inicjatywy Jedzenie Zamiast Bomb! Zapraszamy wszystkie chętne wesprzeć nas osoby w niedzielę o 19:30 na ‚patelnie’ przy wejściu do metra centrum”.

Kmicic z chesterfieldem

Konrad Szymański sugerował, że ministrowie państw UE dali się przekonać polskiemu rządowi ws. praworządności. Ale OKO.press dotarło do zapisów z wtorkowego posiedzenia Rady ds. Ogólnych. Mówiono na nim o wyrokach TSUE, Izbie Dyscyplinarnej w SN i postępowaniach dyscyplinarnych wobec sędziów. Rząd utrzymywał, że dyscyplinarki są prowadzone bez jego ingerencji

Minister ds. europejskich Konrad Szymański, podsumowując dyskusję ministrów państw UE o praworządności w Polsce na Radzie ds. Ogólnych 10 grudnia 2019, podkreślał, że po prezentacji Komisji Europejskiej i polskiego rządu, delegaci nie zadali dodatkowych pytań. Niektóre media, w tym portal Niezalezna.pl, odczytały to jako dowód na rzekome znudzenie się w Brukseli sytuacją sędziów w Polsce. Nic bardziej mylnego.

Szymański powiedział po posiedzeniu Rady:

„Myślę, że Komisja Europejska podchodzi do sprawy w sposób rzeczowy i konstruktywny. Mam nadzieję, że to się utrzyma”.

Jak dokładnie miało to wyglądać wg ministra?

„Państwa członkowskie przynajmniej na tym etapie uznały, że nie ma powodów…

View original post 2 347 słów więcej