Archiwa tagu: Marcin Matczak

Prywatne państwo PiS

Gazeta Wyborcza informuje o schadzkach prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, premiera rządu Mateusza Morawieckiego z pełniącą obowiązki prezesa Trybunału Konstytucyjnego – JuliąPrzyłębską. Do częstych spotkań ma dochodzić w apartamencie Przyłębskiej przy alei Szucha w Warszawie.

Zdarza się, że prezes partii Jarosław Kaczyński przyjeżdża do Przyłębskiej dwa, a nawet trzy razy w tygodniu – informuje Gazeta Wyborcza.

Prywatne państwo PiS.

Depresja plemnika

„Gazeta Wyborcza” ujawnia, że w mieszkaniu prezes Trybunału Konstytucyjnego, Julii Przyłębskiej odbywają się cykliczne spotkania, w których uczestniczy prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Mateusz Morawiecki. Rozmówcy z rządu w rozmowie z GW podkreślają wprost, że to ważny ośrodek władzy.  Mieszkanie mieści się w reprezentacyjnym budynku z balkonami i dużymi oknami naprzeciwko TK. Obok swoje siedziby mają Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Ministerstwo Edukacji Narodowej, niedaleko jest kancelaria premiera. W PiS od dawna narasta niezadowolenie, że partyjna siedziba przy ul. Nowogrodzkiej nie jest jedynym centrum decyzyjnym.

Jarosław Kaczyński skomentował publiczne swoje kontakty z prezes TK 13 maja w programie „Pytanie na śniadanie” w TVP 2. Niespodziewanie ujawnił w nim, że Przyłębska „jest jego towarzyskim odkryciem ostatnich lat” i bardzo lubi u niej bywać, a spotkania mimo pełnionej przez nią funkcji mają prywatny charakter.

Wypowiedź ta (temat przyjaźni prezesa PiS miał być jednym z zaplanowanych przez jego PR-owców tematów rozmowy) padła w…

View original post 3 519 słów więcej

 

Reklamy

PiS klęczy przed biskupami i udaje walkę z pedofilią. Takie pokraki i ancymonki rządzą w Polsce

Znajdujemy się na początku drogi odsłaniania piekła urządzonego dzieciom przez kapłanów. Nie powstrzymają tego polityczni pomocnicy Kościoła z PiS.

Kwestia walki z pedofilią w polskim Kościele katolickim jest dopiero na początku drogi i bynajmniej nie jest oczywiste, ile ona potrwa i czy skończy się pełnym sukcesem, czyli kontrolą społeczeństwa: co też dzieje się w tej sprawie za zamkniętymi drzwiami plebanii i kurii.

(…)

Nie spodziewajmy się za wiele po instytucji, w której wylęgło się zło najgorszego autoramentu, iż się oczyści, podejmie środki prawne, aby ukarać sprawców i zadośćuczynić ofiarom. Od tego powinno być prawo i służby państwa.

Bardzo nikczemna jest postawa partii rządzącej. Prezes Jarosław Kaczyński zapowiedział podwyższenie kary więzienia za pedofilię do 30 lat, bez zaznaczenia, że chodzi o kler. Podwyższenie karalności niczego nie załatwia, bo pedofil klecha na katechezie wypracuje nowe skuteczniejsze metody pozyskiwania ofiar swoich zbrodniczych popędów.

Złotousty Andrzej Duda nawet rozszerzył swoją troskę o ofiary pedofilów i zapowiedział mus: „Z pedofilią musimy walczyć wszędzie. Szkoła, kolonie, harcerstwo”. Znowu uklęknie w niedzielę przed jakimś kapłanem i złoży hołd.

Zawiedziony jestem też opozycją, bo usłyszałem, że po odebraniu władzy PiS „żaden pedofil nie schowa się w kurii ani w partii„. Ten chowający się w „partii” to aluzja do Marka Kuchcińskiego? Nie słychać jednak o żadnej komisji państwowej ws. pedofilii w Kościele katolickim, najlepiej gdyby była ona społeczno-państwowa.

Polakom jednak zakodowała się treść filmu braci Sekielskich, nie można jej wymazać marną retoryką polityczną. Inne ofiary księży pedofilów dostały przykład, że można pokonać ogromny wstyd i mówić o złu wyrządzonym im przez zbrodniczą chuć kapłanów.

Sekielski zapowiada kolejny film o pedofilii w Kościele. Presja społeczna będzie coraz większa i dojdzie do rozliczenia pedofilii wśród kleru. Znajdujemy się na początku drogi odsłaniania piekła urządzonego dzieciom przez kapłanów. Nie powstrzymają tego polityczni pomocnicy Kościoła z PiS, którzy imitują walkę z kleszą pedofilią. Imitatorami walki są Kaczyński, Duda, Ziobro i inni, wszak to klienci katolickiej kruchty pozyskujący zindoktrynowany przez nich elektorat.

Więcej >>>

W czasie dzisiejszego posiedzenia w Sejmie procedowana jest ustawa polityków Prawa i Sprawiedliwości ws. zaostrzenia prawa karnego w kwestii przestępstw seksualnych.

Depresja plemnika

Kolejny, który idzie w zaparte i udaje, że nie ma problemu pedofilii w polskim kościele. To ksiądz Sławomir Marek, proboszcz parafii w Stanowicach na Dolnym Śląsku.

Duchowny wyrobił sobie opinię o filmie, choć nawet go nie obejrzał. Po co, jeśli on i tak wie, że „w filmie WSZYSCY zboczeńcy to księża. w życiu 1 na 1000… Nie będę oglądał tego gniota, bo nie ma tam dziennikarzy, lekarzy, sędziów itd. A zboczonych księży nie bronię”.

Ksiądz Marek należy do tych, którzy usiłują przekonać opinię publiczną, iż pedofilia w kościele to tylko malutki margines, a tak naprawdę problemem są ci, którzy „dziś walczą z pedofilią Sekielski, Morozowski, Kopacz, Schetyna i Biedroń… promując pederastię, aborcję, upadek sztuki i moralności. Chodzą w pochodach dla zboczeńców a przechodząc koło kościoła głośno krzyczą no pasaran! Żałosne to i tyle!”.

Kiedy jedna z internautek zareagowała na wpisy księdza, ten w swej odpowiedzi przekroczył…

View original post 2 127 słów więcej

 

Tomasz Sekielski: Przeprosiny to za mało

Aktor Włodzimierz Matuszak znany szerszej publiczności z roli proboszcza w serialu „Plebania” wypowiedział się na temat Kościoła katolickiego w kontekście rządów PiS.

Ponad 2 miliony wyświetleń na YouTubie w mniej niż dobę. Film Tomasza Sekielskiego o pedofilii w polskim Kościele wzbudza ogromne zainteresowanie. Po jego premierze przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki przeprosił osoby pokrzywdzone. Jednak zdaniem samego autora filmu – przeprosiny to za mało.

W sobotę odbyła się premiera długo zapowiadanego filmu braci Tomasza i Marka Sekielskich o pedofilii w Kościele. Dokument ujawnia nowe przypadki czynów pedofilskich przez polskich księży, traumę ofiar oraz brak reakcji Kościoła jako instytucji na tego typu zjawiska.

Film, po niecałej dobie miał na koncie blisko 2,5 mln wyświetleń.

Film Sekielskiego. Abp Gądecki i Polak wydają oświadczenie

Po premierze dokumentu głos zabrał abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski. „Ze wzruszeniem i smutkiem obejrzałem dzisiaj film pana Sekielskiego, za który pragnę podziękować reżyserowi” – oznajmił w oświadczeniu opublikowanym na stronie internetowej Episkopatu.

„W imieniu całej Konferencji Episkopatu pragnę jak najmocniej przeprosić wszystkie osoby pokrzywdzone. Zdaję sobie sprawę z tego, że nic nie jest w stanie wynagrodzić im krzywd, jakich doznali” – dodał abp Gądecki. Zaznaczył, że niektóre sprawy ukazane w filmie były już znane, inne nieznane. „Te znane trzeba raz jeszcze dokładnie przeanalizować, w przypadku nieznanych należy rozpocząć procesy tak, aby dobro pokrzywdzonych było chronione przede wszystkim i nade wszystko” – oznajmił.

Głos w sprawie filmu zabrał też abp Wojciech Polak. Podkreślił, że jest głęboko poruszony tym, co zobaczył. „Dziękuję wszystkim, którzy mają odwagę opowiedzieć o swoim cierpieniu. Przepraszam za każdą ranę zadaną przez ludzi Kościoła” – powiedział.

Jednak zdaniem samego autora filmu – przeprosiny to za mało. Jak mówi Sekielski, Kościół pokaże, że rozlicza się z tego zjawiska wtedy, gdy odpowiedzialność poniosą hierarchowie.

– Nie tylko będą wskazywani sprawcy, ale kiedy odpowiedzialność poniosą konkretni hierarchowie, którzy wiedzieli i przesyłali księdza z parafii do parafii albo z diecezji do diecezji. Ja nie słyszę dyskusji o odpowiedzialności hierarchów. Nie słyszę, aby któryś z nich zamierzał podać się do dymisji – powiedział Tomasz Sekielski.

Warto też przypomnieć, że zarówno abp Polak, jak i abp Gądecki odmówili udziału w filmie, co zostało podkreślone w napisach końcowych. Sekielski opublikował też treść odpowiedzi, jaką otrzymał z biura prasowego Konferencji Episkopatu Polski. Czytamy w niej: „Ze względu na to, iż otrzymujemy informacje o braku bezstronności ze strony Pana Redaktora w przygotowaniu materiału, korzystamy z prawa do niekomentowania”.

Teolog: Jestem przygwożdżony po obejrzeniu filmu Sekielskiego

Dokument „Tylko nie mów nikomu” komentował w niedzielę rano w TOK FM dr Sebastian Duda, filozof, teolog, redaktor miesięcznika „Więź”. – Jestem przygwożdżony po obejrzeniu tego filmu – powiedział. Podkreślił, że wszystkie zjawiska pokazane w dokumencie rodzą bardzo negatywne uczucia. Kluczowe jednak – według naszego gościa – jest pytanie, co robić dalej.

– Ja sam przyznaję się do kompletnej bezradności wobec tego, co widziałem – przyznał dr Duda. – Widzieliśmy rzeczy  bardzo tragiczne, jak choćby konfrontację z oprawcą po wielu latach, ale widzimy też, że ta konfrontacja nie przynosi ani rozwiązania ani spokoju duchowego – dopowiedział.

Zdaniem teologa, film Sekielskiego pokazuje też, że hierarchowie nie mają poczucia skruchy za to, co zrobili albo w ogóle tego nie rozumieją, co udowadnia pierwsza konfrontacja, podczas której ksiądz chciał swoją ofiarę – w ramach przeprosin – pocałować w rękę.

„Film Sekielskiego pokazuje uprzywilejowaną pozycję księży”

Dr Duda zwraca też uwagę, że w dokumencie „Tylko nie mów nikomu” doskonale widać uprzywilejowaną pozycję księży. – Nie tylko finansową, ale uprzywilejowaną pozycję kleru w samym Kościele – zaznacza i przywołuje scenę, w której jeden z molestowanych mężczyzn wyznaje, że o wykorzystywaniu go przez księdza powiedział swojej mamie, która mu nie uwierzyła.

– To jest kluczem problemu. Nie uwierzyła, bo ksiądz, czyli osoba występująca jako drugi Chrystus w jej pojęciu nie może się dopuszczać takich rzeczy. To dziecko jest winne swoich zmyśleń i ma jakiś swój interes w tym wszystkim. Tak myślało bardzo wielu bliskich ofiar – przekonywał gość TOK FM. Zaznaczył przy tym, iż oprawcy mieli świadomość, że są tak postrzegani przez społeczeństwo, a po drugie – wiedzieli, że Kościół jako instytucja – stanie w ich obronie.

– Ta zmiana jest kluczowa, że ksiądz to nie jest drugi Chrystus, tak nie można o nim myśleć – przekonywał dr Duda.

Jakie konsekwencje poniesie Kościół?

Sebastian Duda, pytany o to, czy dokument coś zmieni powiedział: „To jest dalsze pogłębianie świadomości tego, że problem jest, funkcjonuje i że właściwie nie możemy odwracać się już od niego”. – Mamy do czynienia z milczeniem, ale to milczenie jest już przełamywane. To jest realna sprawa, rzeczywiste sytuacje, krzywdy. Nie możemy sobie dać wmawiać, że takie przypadki są atakami na księży – zaznaczył.

– Trzeba się przebijać przez mur milczenia. Nie da się tego zrobić bez uczciwej reakcji wiernych i bez instytucjonalnych rozwiązań, które powinien promować Episkopat – dodał teolog. Dopytywany, czy jest możliwe, aby zdymisjonowani zostali biskupi, którzy chronili księży pedofilów przypomniał, że takie przypadki dzieją się na razie na Zachodzie.

– Ale w tej chwili, jeśli jakieś przypadki, także z tego filmu, zostaną pociągnięte dalej, to być może należy się czegoś takiego spodziewać. Jeśli będzie dowiedzione krycie sprawców, wysyłanie ich na inne placówki to jest sytuacja moralnego skandalu, która się domaga tego typu rozwiązań – podsumował.

Teokracja pisowska 2

PiS przyspiesza rechrystianizację.

Depresja plemnika

Dobra zmiana w Trybunale Konstytucyjnym doprowadziła do bezprecedensowego wręcz paraliżu pracy instytucji. Problemem nie okazuje się bowiem tylko upolitycznienie składu sędziowskiego i spełnianie każdego polecenia partii rządzącej przez prezes Julię Przyłębską, ponieważ TK nie radzi sobie już nawet ze sprawami czysto organizacyjnymi. O trwającym kryzysie najdobitniej mówi fakt, że na 13 wyznaczonych w tym roku przez Trybunał Konstytucyjny wokand aż sześć zostało odwołanych.

Przyczyny takiego stanu rzeczy nie są do końca jasne, ponieważ instytucja nie udzieliła w tej sprawie oficjalnego komentarza. Jednak, jak donosi Dziennik Gazeta Prawna spekuluje się, że za chaos może odpowiadać m.in przeforsowane przez PiS w toku walk w Sejmie wyznaczanie terminów rozpraw ze względu na „wagę” spraw a nie w kolejności ich wpływania. Sprawia to zaś, że są one rozpatrywane często w oderwaniu od wszelkich wymagań procesowych, co nieuchronnie prowadzi do odroczeń.

Jeden z sędziów dla DGP opisał, jak od kuchni wygląda chaos prac Trybunału…

View original post 4 142 słowa więcej

Kaczyński musi skończyć w pierdlu, aby Polska była normalna

>>>

Ten raport pokazuje, że w zadziwiający sposób wszczyna się postępowanie wobec takich sędziów, którzy są niepokorni, krytykują tę władzę. Problemem nie jest to, że w Polsce istnieje system dyscyplinowania sędziów. Sędziowie nie są świętymi krowami i musi istnieć system weryfikowania ich zachowania. Problemem jest to, jak ten system obecnie wygląda. Stał się narzędziem tresury sędziów w ręku ministra sprawiedliwości, który może wybrać, wobec kogo go użyć. Jeśli ktoś ma przewinienie nadające się na postępowanie dyscyplinarne, ale wspiera władzę, postępowanie się nie rozpocznie. A gdy sędzia wyda wyrok, który nie spodoba się władzy, a w uzasadnieniu wypowie się o kwestiach konstytucyjnych, natychmiast jest atakowany” – powiedział prof. Marcin Matczak. Raport, liczący 29 stron przygotował Komitet Obrony Sprawiedliwości.

KOS utworzyło 12 organizacji, które sprzeciwiają się naruszeniom niezależności sądownictwa. W skład Komitetu wchodzą m.in. Forum Obywatelskiego Rozwoju, Wolne Sądy, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Amnesty International,  stowarzyszenia sędziowskie i prokuratorskie.

W raporcie KOS przedstawiono zmiany wprowadzone przez PiS w sądownictwie i prokuraturze. – „Celem zmian było podporządkowanie systemu karania sędziów władzy wykonawczej, a co za tym idzie – uzyskanie możliwości wpływania na sędziów oraz uzyskanie narzędzi do usuwania z zawodu niewygodnych sędziów. Szykany dotykają zwłaszcza tych sędziów, którzy przejawiają aktywność społeczną i publiczną, a także tych, którzy krytycznie odnoszą się do wprowadzanych przez obecną koalicję rządzącą (…) zmian w wymiarze sprawiedliwości – napisano w analizie.

Jednym z sędziów, o których mowa w raporcie, jest Igor Tuleya. – „Obawiam się, niestety, że jeżeli nic się nie zmieni i spotkamy się za rok, to ten raport będzie pewnie pięć albo dziesięć razy grubszy. Wszystko zmierza w tym kierunku. Te zmiany, które odbywają się w sądownictwie, kruszą instytucje, gwarancje niezawisłości sędziowskiej” – powiedział sędzia Tuleya.

Z kolei zmiany wprowadzone przez PiS w prokuraturze – według raportu KOS – „umożliwiły degradację blisko jednej trzeciej prokuratorów (113 prokuratorów) z dwóch najwyższych szczebli prokuratury”. Szykany dotykają np. prokuratora Krzysztofa Parchimowicza, szefa stowarzyszenia Lex Super Omnia, który najczęściej wypowiada się w mediach na temat zmian wprowadzanych przez Ziobrę w prokuraturach. – „Niemal po każdej wypowiedzi otrzymuje od rzecznika dyscyplinarnego żądanie wyjaśnień. Do tej pory przedstawiono mu łącznie 8 zarzutów natury dyscyplinarnej w 4 postępowaniach” – napisano w raporcie.

„Prawo staje się instrumentem w ręku silniejszego. Silniejszy w miecz przekuwa tarczę, którą dotąd miał do dyspozycji chroniony przez prawo. Takie rzeczy dzieją się, gdy mamy do czynienia z wypaczeniem standardu stosowania prawa” – podsumowała raport KOS prof. Ewa Łętowska, była rzecznik praw obywatelskich, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku.

Jeszcze przez osiem miesięcy pisowcy będą naciągać na twarze marsowe miny, dawać sobie ordery, przyznawać stanowiska i silić się na dostojny, urzędowy język Ale w głębi spoconych dusz już wiedzą, że ile się teraz nachapią, ile wycisną z tego państwa, ile wydrenują dla siebie – tyle ich.

Depresja plemnika

Prokuratura musi wszcząć śledztwo w związku z informacjami przekazanymi przez Geralda Birgfellnera dotyczącymi budowy wieżowca przez spółkę Srebrna i roli Jarosława Kaczyńskiego w tej inwestycji – mówią „Wyborczej” doświadczeni prokuratorzy.

Prokuratura musi wszcząć śledztwo w związku z informacjami przekazanymi przez Geralda Birgfellnera dotyczącymi budowy wieżowca przez spółkę Srebrna i roli Jarosława Kaczyńskiego w tej inwestycji – mówią „Wyborczej” doświadczeni prokuratorzy.

– Bez wszczęcia się nie da. Nagrania trzeba odsłuchać, poddać analizie. Trzeba zobaczyć, co mówi Jarosław Kaczyński. Nie ma jak tego odmówić. No i są wstępnie wypełnione znamiona czynu z art. 286 par 1 kodeksu karnego [chodzi o oszustwo] – mówi nam jeden z prokuratorów, prosząc o zachowanie anonimowości.

Birgfellner złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa 25 stycznia.Oskarża Kaczyńskiego o oszustwo – mimo że przez 14 miesięcy przygotowywał budowę 190-metrowego wieżowca na działce spółki Srebrna, to wbrew zapewnieniom prezesa PiS nie odstał za to ani centa. Domaga się 1,3 mln euro.

View original post 628 słów więcej

Zdziecinnienie Polaków podczas 3 Króli. Ciemnogród trzyma się mocno

Oto Polska zdziecinniała. Kiepski mit 3 Króli sprzed dwóch tysięcy lat ma wzięcie wśród niedouczonych Polaków.

Depresja plemnika

Wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, uznający, że Polska przeprowadzając ekshumację Arkadiusza Rybickiego i Leszka Solskiego wbrew woli ich żon naruszały art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, uzyskał statut prawomocnego. Państwo polskie nie odwoływało się od wyroku.

>>>

Awantura wokół nominacji Adama Andruszkiewicza na wiceministra cyfryzacji doprowadziła do ponownego przywołania w mediach równie skandalicznych nominacji, których symbolem stał się Bartłomiej Misiewicz. Ten ostatni poczuł się jednak porównaniami do byłego szefa Młodzieży Wszechpolskiej głęboko urażony i postanowił zabrać w sprawie głos. Można powiedzieć, że doszło między politykami do pewnej licytacji, kto bardziej nadaje się do pełnienia funkcji wiceministra. Pupil Antoniego Macierewicza jest przekonany, że to on o wiele bardziej nadaje się na takie stanowisko.

Andruszkiewicz ukończył stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie w Białymstoku i bardzo podkreślał, że posiadanie wyższego wykształcenia jest niezwykle ważną kompetencją na stanowisku wiceministra. Bartłomiej Misiewicz pochwalił się jednak znacznie dłuższą listą “osiągnięć”:

“Widzę, że znów brakuje arg. i wyciera…

View original post 1 532 słowa więcej

PiS jak małpa z brzytwą i odbezpieczonym granatem

Legislacja PiSu, to tak jakby dać małpie brzytwę lub odbezpieczony granat

Depresja plemnika

Jak rządzi PiS? Afera za aferą, pazurki i inne szumidła

W 2018 r. pozycja obozu PiS w oczach opinii publicznej dwa–trzy razy się zachwiała w wyniku afer. Zaczęło się w marcu, kiedy poseł PO Krzysztof Brejza dostał w końcu odpowiedź na pytanie o zarobki premier Beaty Szydło i jej ekipy w 2017 r. Okazało się, że ministrowie dostawali w premiach drugą pensję. W sumie bonusy kosztowały prawie 2 mln zł, rekordzista Mariusz Błaszczak zebrał ponad 80 tys. zł, sama premier 60 tys., a najniższe premie wynosiły po 50 tys. zł na osobę.

Wybuchła afera. Jarosław Kaczyński, jak sam przyznał, powiedział wtedy Szydło, żeby „pokazała pazurki” i – była już wówczas – premier poszła na całość. „Te nagrody nam się po prostu należą” – te słowa z sejmowej mównicy musiały nieźle wkurzyć wyborców, bo PiS zaczął tracić poparcie. Wyborcom nie podobała się pazerność władzy, która obiecywała przecież służyć skromnie Polakom. Kryzys musiał przeciąć sam Kaczyński, który ogłosił, że jak suweren chce taniego państwa…

View original post 2 388 słów więcej