Archiwa miesięczne: Wrzesień 2018

Zwolennik PiS wierzy w brednie, przeciwnik myśli. O przekrętach PiS, Wałęsie i siatkarzach

Święta prawda.

„Poszukujemy byłych studentek, które zdawały egzaminy i uzyskiwały zaliczenia u prof. Jacka Majchrowskiego w pokoju nr 71 w motelu Krak w 2004 r.” – takiej treści ulotki pojawiły się w Krakowie w ramach kampanii samorządowej.

Kto stoi za tą nieczystą akcją wymierzoną w długoletniego prezydenta Krakowa i kandydata na prezydenta (popieranego przez Platformę Obywatelską, Nowoczesną, PSL i SLD)? Nie sposób orzec, bo strona internetowa wpisana na ulotce to fejk, za to numer telefonu, pod który należy donosić na prezydenta to telefon dla widzów… TVP Info.

Co na to wszystko Jacek Majchrowski? Na swoim profilu na Facebooku zdecydował się upublicznić poniżające go ulotki i wpisy, przyznając, że zdążył się już przyzwyczaić do tego, że każda, kolejna kampania oznacza zbieranie na niego haków.

A jednak ta samorządowa kampania wyborcza stoi hakami, oszczerstwami i chwytami poniżej pasa, jak dotąd żadna inna.

Ani dróg ani mostów

Weźmy choćby na tapetę klan Morawieckich. Senior rodu Kornel, reprezentujący partię Wolnych i Sprawiedliwych próbował zarejestrować listę wyborczą z podpisami zmarłych. Komisja wyborcza w Warszawie zakwestionowała 198 z dwustu podpisów, z czego kilkanaście należało do nieboszczyków. Córka Kornela, Anna, która zdecydowała się kandydować na burmistrza Obornik Śląskich w jednym z wywiadów zapewniła,że do kandydowania namawiały ją lokalne środowiska, które „znały jej zaangażowanie w sprawy społeczne”. Dodała, że od lat związana jest z gminą, konkretnie z wioską Golędzinów.

– Tu prawie pół wieku mój dziadek z ojcem wybudowali dom, tu się wychowałam, tu jest nasz dom – podkreślała Morawiecka.

W ulotce wyborczej kandydatka na burmistrza napisała, że mieszka w Golędzinowie na stałe od czterech lat. Miejscowi tymczasem twierdzą, że nigdy nie widzieli Morawieckiej, pamiętają jedynie Kornela, jak ten, dawno temu „w gumowcach śmigał przez pola”.

Więcej, wieloletni sołtys Golędzinowa Janusz Jaworski bije się w pierś, że Morawiecką po raz pierwszy ujrzał na wrześniowych dożynkach w pobliskim Pęgowie. Kandydatka odczytała wtedy list od premiera (czyli brata).

Premiera, który wzbił się ostatnio na wyżyny manipulacji. Podczas wyborczego spotkania z mieszkańcami Świebodzina oznajmił, że za rządów Platformy Obywatelskiej „nie było dróg i mostów”.

I będzie już dobrze

– Premier Morawiecki zagrał na emocjach. Tymczasem wystarczy przejrzeć roczniki statystyczne z czasów, kiedy rządziła PO, by przekonać się, że to nieprawda – zauważa Mateusz Zaremba, politolog z Uniwersytetu SWPS, badacz zachowań wyborczych. – Tyle, że wielu wyborców woli wierzyć słowom ulubionych polityków, niż zweryfikować ich wypowiedzi, często brutalne. I wątpliwe etycznie.

Ta kampania jest brutalna, zdaniem Zaremby, również dlatego, że spora część wyborców jest podatna na argumenty populistyczne, które proponują proste rozwiązania takie jak: przyjdą dobrzy ludzie, wyrzucą poza nawias ludzi złych, zrobią kilka prostych rzeczy i będzie już naprawdę dobrze.

– Miejskie imprezy z gwiazdami będą niebiletowane, kamienice podświetlone, Olsztyn będzie piękny – zapewnił ostatnio wyborców Olsztyna Czesław Jerzy Małkowski, były prezydent miasta, skazany w I instancji na pięć lat więzienia za gwałt na urzędniczce w ósmym miesiącu ciąży. To nie przeszkadza mu kandydować po raz kolejny i sugerować, że poprzednie wybory na prezydenta wygrał właśnie on (choć przegrał). Innymi słowy, według Małkowskiego wybory w 2014 roku były sfałszowane. – Niewątpliwie doszliśmy do sytuacji, w której przeważają argumenty emocjonalne, nie rzeczowe – twierdzi Mateusz Zaremba. Powód? – Po 2015 roku zaostrzył się w Polsce konflikt polityczny. Wielu obywateli uważa, że w kraju doszło do złamania standardów konstytucyjnych i wyborczych. Na to nakłada się przekonanie części polityków i części społeczeństwa, że już w 2014 roku, podczas wyborów samorządowych, doszło do nadużyć podczas głosowania. To może elektryzować elektoraty.

– Warto jednak zwrócić uwagę też na to, że tak wielka podaż kłamstw w tych wyborach oznacza, że istnieje spory popyt na oszczerstwa. Przecież premier Morawiecki ma możliwości intelektualne do wypowiedzenia zdania, że „za PO nie wybudowano tyle dróg i mostów, ilu można się było spodziewać”. Ale wolał zagrzmieć, że za czasów Platformy nie było nic! – dopowiada prof. Radosław Markowski, socjolog i politolog z Polskiej Akademii Nauk. – To dowód na to, że dzisiejszy wyborca PiS oczekuje właśnie takich komunikatów. Nieskomplikowanych. I co z tego, że fałszywych?

Jednak nie chwyt retoryczny

– Ta kampania samorządowa tonie w brudzie. Co do technik szkalowania kontrkandydatów mamy ewidentnie sytuację przeniesienia metod z czasu ostatnich wyborów prezydenckich i parlamentarnych. Już nikogo nie dziwią fałszywe konta i boty, wysyłające kłamliwe informacje, które mają wbić w ziemię przeciwnika – mówi prof. Markowski. Zauważa przy okazji, że pojawiają się także nowe techniki manipulowania wyborcami.

– Mało kto wie, że w Polsce pączkują dziś fejkowe ośrodki badania opinii publicznej. Kowalski odbiera telefon, w świętej wierze odpowiada na dwa proste pytania „ankieterów”, po czym jest zalewany hejtem. „A czy pan wie, że jeden z kandydatów na prezydenta Warszawy nocą zamienia się w przestępcę? Wie pan, że taki, a taki kandydat molestuje kobiety w parkach?”.

Na szczęście, brutalna i brunatna kampania miewa czasem w Polsce twarde konsekwencje. Chociaż Sąd Okręgowy w Warszawie, w kuriozalny sposób oddalił rozpatrywany w trybie wyborczym pozew Platformy Obywatelskiej przeciwko premierowi (poszło o te drogi i mosty), uznając, ewidentne łgarstwo Morawieckiego za „chwyt retoryczny”… to sąd apelacyjny zmienił tę decyzję i premier musiał przeprosić PO za swoje słowa. Także na antenie publicznej, a w praktyce – rządowej telewizji.

Polska mapa politycznego hejtu. Gdzie powstaje najwięcej nienawistnych wpisów?

Najnowszy sondaż dla „Głosu Wielkopolskiego” jasno pokazuje stawkę poznańskiej gry o władzę w mieście. Jacek Jaśkowiak (Platforma Obywatelska) startujący jako kandydat Koalicji Obywatelskiej w pierwszej turze zdobyłby 42,5 proc. głosów, za nim z 25,1 proc. poparcia plasuje się Tadeusz Zysk popierany przez Prawo i Sprawiedliwość. Trzecie miejsce w przedwyborczym rankingu zajmuje kandydat koalicji lewicy, obecny wiceprezydent Tomasz Lewandowski z 14,7 proc. głosów. Popierany przez byłego prezydenta Jarosław Pucek z KWW Dobro Miasta ma szansę na 10,8 proc., kandydatka ruchów miejskich Dorota Bonk-Hammermeister z Prawa do Miasta to 4,6 proc., w końcu Wojciech Bratkowski z KWW Poznań od Nowa to 2,3 proc. potencjalnych głosów.

Kto zdobędzie władzę w największych polskich miastach?

Jacek Jaśkowiak, prezydent z zaskoczenia

Wszystko wskazuje więc na ponowne zwycięstwo Jacka Jaśkowiaka, który wygrał cztery lata temu, zaskakując obserwatorów prognozujących zwycięstwo Ryszarda Grobelnego, wieloletniego prezydenta miasta. Jaśkowiak chętnie podkreśla, że korzenie jego zaangażowania w sprawy miejskie tkwią w ruchach miejskich – w 2010 r. wystartował jako kandydat ruchu My Poznaniacy, zdobywając 7,16 proc. głosów. W 2014 r. Jaśkowiak wygrał w drugiej turze jako kandydat Platformy Obywatelskiej, zwycięstwo było jednak możliwe dzięki mobilizacji sił społecznikowskich i lewicy.

Prawdziwa stawka wyborów samorządowych

Nowy prezydent zasłynął spektakularnymi działaniami, przeciwstawiając się Antoniemu Macierewiczowi, gdy ten forsował pomysł, by uroczystościom ku czci ofiar Czerwca 1956 towarzyszyło odczytanie apelu smoleńskiego; objął patronatem Marsz Równościi sprzeciwił się przywróceniu Pomnika Wdzięczności (Chrystusa Pana) w lokalizacji oczekiwanej przez inicjatorów pomysłu. W ratuszu najtrudniejszy „resort” – zarządzanie infrastrukturą – powierzył wiceprezydentowi Maciejowi Wudarskiemu z ruchów miejskich.

Maciej Wudarski i Joanna Jaśkowiak nie będą rywalizować z prezydentem

Wudarski, mimo że był inicjatorem wspólnego komitetu wyborczego Prawo do Miasta, łączącego miejskie siły społeczne, nie zdecydował się na kandydowanie, uznając, że byłoby to nielojalne wobec szefa, czyli prezydenta Jaśkowiaka. W powstaniu Prawa do Miasta uczestniczyła Joanna Jaśkowiak, żona prezydenta, co wywołało spekulacje, czy aby małżonkowie nie będą z sobą konkurować w wyborczym wyścigu. Joanna Jaśkowiak przecięła dywagacje, wycofując się w ostatniej chwili. Kandydatką ruchów miejskich w Poznaniu została więc Dorota Bonk-Hammermeister.

Wyborcza mobilizacja ruchów miejskich

Czego Poznaniowi trzeba, by stał się metropolią o znaczeniu międzynarodowym

Dorota Bonk-Hammermeister w wywiadzie dla poznańskiego wydania „Gazety Wyborczej” wskazała katalog spraw, jakich dotychczas nie udało się zrealizować, a mieszczą się w wizji dobrego miasta promowanej przez ruchy: program rowerowy, uspokojenie ruchu na Jeżycach, dokończenie buspasu na Garbarach. To szczegółowe przykłady rozwiązań, jakie Poznań podejmuje lub musi podjąć, by zmierzyć się z wyzwaniami przyszłości, jakie w pełni identyfikuje nowa strategia rozwoju 2020+ przyjęta w 2017 r.

Badania ewaluacyjne przeprowadzone przez poznańskich socjologów pokazały, że największym bodaj problemem rozwojowym miasta jest przekonanie jego mieszkańców o szklanym suficie, który uniemożliwia realizację w mieście ambitnych projektów i pełne wykorzystanie zasobów ludzkich oraz materialnych, w jakie obfituje Poznań. Jacek Jaśkowiak, który wygrywając w 2014 r. zadeklarował, że nie chce kierować miastem dłużej niż przez dwie kadencje, przekonuje, że wie, jak ów szklany sufit usunąć i uczynić z Poznania metropolię o znaczeniu międzynarodowym.

Tadeusz Zysk obiecuje walkę z korkami i wielkie inwestycje

Najpoważniejszym kontrkandydatem w staraniach o drugą, a więc i – zgodnie z deklaracjami – ostatnią kadencję jest Tadeusz Zysk, znany wydawca kandydujący z poparciem PiS. W pierwszym punkcie swojego programu umieścił budowę premetra, czyli szybkiego bezkolizyjnego tramwaju. Dwie linie premetra miałyby rozwiązać problem korków w rozwijającym się mieście. Kolejne pomysły Zyska na miasto to wielkie inwestycje: Park Stulecia, hala widowiskowo-sportowa, Muzeum Powstania Wielkopolskiego (mimo że jego budowę zainicjował już Jacek Jaśkowiak).

Do wyborów 2018 trzeba się dobrze przygotować

Debaty przedwyborcze bez kandydatów

Cechą charakterystyczną rozkręcającej się poznańskiej kampanii jest nieobecność najważniejszych kandydatów podczas przedwyborczych debat. Ostatnio Jacek Jaśkowiak nie dotarł na debatę organizowaną przez TOK Fm, a Tadeusz Zysk opuścił salę w trakcie spotkania.

Wyniki sondaży wskazują na zwycięstwo Jacka Jaśkowiaka, ale on sam najlepiej wie, że do wygranej w I turze jeszcze sporo brakuje, a II tura zawsze oznacza ryzyko nawet dla faworyta, gdy ten musi liczyć się ze sporym negatywnym elektoratem. Należą do niego m.in. ci wszyscy, którym nie odpowiada nadmiernie progresywna ekspresja prezydenta.

75. urodziny Lecha Wałęsy.

Brawo UE! Wstyd polsko!

27 przywódców UE podpisało sie pod życzeniami urodzinowymi dla p.Prezydenta ktore przywiózł do Gdańska p.Prezydent . Wsród nich jest podpis Premiera Węgier ,Victora Orbana. Zabrakło tylko życzeń od Premiera RP

– Wszyscy udają, że dla dobra Kościoła go krytykują i marzą o tym, żeby w Kościele katolickim działo się lepiej. Ja odwrotnie, chcę żeby działo się jak najgorzej – tłumaczył Jerzy Urban podczas premiery „Kleru”, w rozmowie z serwisem przeAmbitni.pl.

Kilka dni temu w Warszawie odbyła się uroczysta premiera filmu „Kler”. Wśród aktorów i celebrytów, którzy przybyli na pokaz, pojawił się również Jerzy Urban. Redaktor naczelny tygodnika „Nie” w rozmowie z serwisem przeAmbitni.pl szczerze przyznał czego życzy Kościołowi katolickiemu.

„Chcę jak najgorzej dla Kościoła”

Zapytany o kontrowersje jakie wzbudza „Kler”, Urban stwierdził: „To wzbudza moje mieszane uczucie, bo ja redaguję pismo silnie antyklerykalne i taki film i jego wielka popularność (…), banalizuje temat i jakby odbiera mi dotychczasową niemal wyłączność na atakowanie kleru, ja tracę jakby silnik swojego biznesu”.

Dalej Urban podkreślił, że taki „aplauz dla tego filmu” to dla niego „bardzo ciekawe zjawisko”. – Ja w tym dostrzegam kawał swojej roboty też, bo to się nie wzięło z niczego. Ja ma tylko inne podejście do tej kwestii niż antyklerykałowie. Ja nie jestem antyklerykalny, tylko antyreligijny – tłumaczył dalej w rozmowie z dziennikarką.

– Wszyscy udają, że dla dobra Kościoła go krytykują i marzą o tym, żeby w Kościele katolickim działo się lepiej. Ja odwrotnie, chcę żeby działo się jak najgorzej. Żeby byli sami pedofile, sami kanciarze i żeby Kościół był jeszcze ohydniejszy niż jest – stwierdził w końcu szczerze Urban.

Jak dodał, problemy Kościoła oznaczałyby „mniej podatnych na oszustwo jakim jest – jego zdaniem – wiara”. – Religijna szczególnie. Inne wiary też są mylące i sam tego doświadczyłem – podkreślił Urban.

Celna obserwacja.

W najnowszym Newsweeku rozmowa z Wojciechem Smarzowskim i reportaż o – tak jest – dobrych księżach : co w Kościele i w Polsce zmieni „Kler”.

Metaforyczna sytuacja.

Trzepanie kasiory, a w alkowie na zakrystii trzepanie…

>>>

Były prezydent Radomia Andrzej Kosztowniak dziś jest posłem. Dogląda w Sejmie projektu obwodnicy miasta, która nagle zaczęła się wić i falować. Przebiegnie dzięki temu przez wiele działek należących do powiązanych z posłem samorządowców, bogatego biznesmena oraz ich rodzin.

– Wie pan, do czego służy poseł w tym kraju? Do przyciskania przycisków – te słowa biznesmena powiązanego z lokalnymi politykami kończą reportaż TVN o „radomskim układzie korupcyjnym”.

Z wyemitowanego w sobotę materiału „Superwizjera” TVN wynika, że samorządowcy i posłowie PiS oraz Roman Saczywko, miejscowy potentat branży budowlanej, przez lata wypracowali korzystny dla siebie układ zależności. Interesy polityków i biznesmena skupiły się m.in. wokół terenów, przez które przechodzić ma droga S12 – część obwodnicy Radomia. Wykupili tam działki, na których zarobić mogą ogromne pieniądze z odszkodowań od państwa.

W Sejmie zespołem ds. budowy trasy S12 kieruje poseł PiS Andrzej Kosztowniak, były prezydent Radomia. Jego siostra zaś jest w grupie właścicieli działek.

„Ktoś wpływowy chce zarobić…”

Reporter TVN Bertold Kittel skupił swoje dziennikarskie śledztwo na nagłych, tajemniczych zmianach planu przebiegu drogi S12, południowej obwodnicy Radomia. W filmie występują mieszkańcy gminy Kowala. Są przerażeni, że w projekcie Generalnej Dyrekcji Krajowych Dróg i Autostrad znienacka umieszczono wariant, w którym S12 biegnie przez tereny zabudowane, przecinając na pół okoliczne wsie i gminę. Szok mieszkańców jest tym większy, że w początkowych planach droga przebiegała przez nieużytki, a jej przeprowadzenie nie wymagało wyburzania domów i wywłaszczania ludzi.

Wojciech Maziarski na koduj24.pl pisze o KOD.

Mamy prawdziwą zagadkę: jak to jest, że od wyborów w 2015 r. namnożyło się takich nadgorliwców…

– „To nie cenzura, lecz nadgorliwość i głupota” – powiedział prezes TVP Jacek Kurski, gdy jego podwładni, nadzorujący transmisję z festiwalu filmowego w Gdyni, wycięli fragment wypowiedzi reżysera Wojciecha Smarzowskiego. Okropnego pecha ma pan prezes TVP. Ktoś mu chyba złośliwie podsyła takich nieinteligentnych pracowników, którzy ni stąd, ni zowąd samowolnie wycinają różne rzeczy. Skąd im w ogóle do głowy przychodzi, że można coś wycinać? Przecież kierownictwo TVP bardzo dba o zachowanie standardów i przestrzeganie reguł dobrego dziennikarstwa i nigdy w życiu nie zgodziłoby się, by tak ingerować w treść transmisji.

Ale nie tylko Kurski ma tak ciężkie życie z podwładnymi. Zbigniewowi Ziobrze i Joachimowi Brudzińskiemu też nie jest lekko. Wśród ich pracowników również trafiają się tacy nadgorliwi. Gdy w Białej Podlaskiej pewien jegomość powiesił koszulkę z wulgarnym słowem „Konstytucja” na szlachetnej figurze Lecha Kaczyńskiego, policjanci wparowali bladym świtem do domu tego chuligana, przeprowadzili rewizję, narobili hałasu, przestraszyli małe dziecko. – „To było działanie nieadekwatne” – przyznał minister Brudziński.

Pewnie było mu strasznie przykro, że jego podwładni zachowali się tak głupio i postawili go w niezręcznej sytuacji. Zwłaszcza, że w tym tygodniu sąd stwierdził, iż robienie rewizji domowej z powodu koszulki na pomniku było działaniem nieuzasadnionym i nieadekwatnym do przedmiotu sprawy: – „Prokurator wydając zaskarżone postanowienie nadał prymat ochronie porządku publicznego rozumianego jako estetyka miejsca publicznego nad chronioną konstytucyjnie nietykalnością osobistą i prawem do prywatności oraz nienaruszalnością mieszkania”.

No i znowu powstaje to samo pytanie: co tym nieinteligentnym funkcjonariuszom do łbów strzeliło? Jak mogli wpaść na tak głupi pomysł, żeby robić rewizję w domu? Przecież kierownictwo resortu bardzo pilnuje, żeby zawsze postępować adekwatnie do przedmiotu sprawy i przestrzegać reguł.
Wszystko to dowodzi, że jakieś fatum wisi nad „dobrą zmianą”. Albo mamy do czynienia ze spiskiem. Może jakiś wróg celowo nasyła takich nadgorliwców, którzy podejmują nieadekwatne działania?

W tych dniach mamy nowy przykład z Radomia: pan Dariusz Przytuła sfilmował komórką, jak wrogowie wieszają koszulkę z „Konstytucją” na pomniku (tym razem była to figura Eugeniusza Kwiatkowskiego) – i policja zaraz wzięła go na przesłuchanie, bo skoro widział, sfilmował i umieścił na Facebooku, a nie zgłosił, to znaczy, że sam złamał prawo. Niezgłoszenie przestępstwa jest karalne. W sumie słusznie postąpiła policja, ale chyba znowu nadgorliwie. Może być z tego kolejna afera.

Albo pamiętacie, jak nadgorliwa pełnomocniczka wojewody we Wrocławiu Dominika Arendt-Wittchen przywaliła z liścia wrogowi narodu? Niby się należało, ale wybuchł kolejny skandal i trzeba się było tłumaczyć, że przeholowała.

Gdyby to wszystko zsumować, to mamy prawdziwą zagadkę: jak to jest, że od wyborów w 2015 r. namnożyło się takich nadgorliwców? Zupełnie jakby się uwzięli i celowo postanowili skompromitować obóz władzy. Ciekawe, kto ich podpuścił. Bardzo ciekawe.

Waldemar Mystkowski pisze o Wałęsie.

Wkład Lecha Wałęsy w historię Polski jest nie do przecenienia. Jego miejsce w podręcznikach historii jest obok największych. Gdy dzisiejsze emocje wyparują i znajdą swoje miejsce w obiektywnej narracji, Wałęsa będzie jednym tchem wymieniany wśród 5-10 najważniejszych postaci w dziejach Polski.

Gdyby nie było Wałęsy, czy upadłby komunizm? Tak, ale wyglądałoby to inaczej, najprawdopodobniej dłużej by przetrwał i nie obyłoby się bez rozlewu krwi. Piszę Wałęsa, myślę „Solidarność” – ta klasyczna, bo dzisiejsza Piotra Dudy to antySolidarność, odpowiednik komuszego CRZZ.

Wiele zawdzięczają Wałęsie Rosja (ZSRR) i kraje byłego Układu Warszawskiego. Wałęsa przyspieszył erozję komuszego reżimu, był katalizatorem przemian. To dzięki niemu komuniści rosyjscy zdecydowali się na Gorbaczowa, który zainspirowany „Solidarnością” rozpoczął pierestrojkę. Głównym burzycielem Muru Berlińskiego był Wałęsa. Gdyby Polacy potrafili wykorzystać siłę mitu Wałęsy, Niemcy nie odmówiliby, aby w Berlinie stanął pomnik naszego wielkiego ziomka.

Dlaczego tak się stało, że Wałęsa jest dzisiaj w kraju przez jedną ze stron postponowany? Stało się tak nie dlatego, że jesteśmy narodem wichrzycieli (bo jesteśmy), ale dlatego, że polskie społeczeństwo nie ma w swoim kodzie paradygmatu demokracji i procedur wolności. Jesteśmy powierzchowni, a więc nasza odpowiedzialność za kraj jest śliska, dlatego tak łatwo niektórym politykom przedstawiać kłamstwa jako prawdy. Gombrowicz tę przypadłość nazywał niedojrzałością, zielonością. Tak było w okresie międzywojennym, tak jest dzisiaj. Po czasach bohaterów „Solidarności” przyszedł czas tchórzy – Kaczyńskich, Morawieckich, Dudów.

Tchórz nie stanie na ubitej ziemi, ale się schowa za kordonem ochroniarzy i pomówień. Jeszcze Polska jest bezpiecznie usytuowana geopolitycznie w dużym organizmie politycznym Unii Europejskiej, ale to może się w każdej chwili zmienić. Wówczas przypomnimy sobie o mądrości Wałęsy, o mądrości zbiorowej „Solidarności”. Czy będzie już jednak za późno? Nie chcę kasandryczyć, acz czarno widzę, gdy PiS dłużej utrzyma się u władzy.

Dzisiaj Lech Wałęsa obchodzi 75 lat, trzy ćwiartki wieku. Powinien być wyniesiony w naszej pamięci i grzać się w chwale zwycięzcy, niestety tchórze są innego zdania. Pierwszy przewodniczący „Solidarności” udzielił wywiadu Deutsche Welle, w którym ostro wyraził się o rządzących od 3 lat: – „Mamy nieodpowiednich, niezbadanych medycznie ludzi, ludzi małych, zakompleksionych, którzy przypadkiem zdobyli władzę”.

Polska po przypadkach II wojny i reżimu komuszego przetrwała, acz okaleczona, więc po przypadku PiS też tak będzie, zatem ten „przypadek zdobycia władzy” trzeba im wytrącić z rąk. Wałęsa nam i młodszym dawał przykład, tak jak wcześniej Piłsudski, a jeszcze wcześniej Kościuszko. Lech Wałęsa nie jest przypadkiem bohaterem, jest nim pełną gębą.

>>>

Żeby można było napisać te słowa Polacy musieli pokonać Amerykanów, którzy sprawiali wrażenie, że są nie do przejścia. A jednak w turyńskim półfinale zatrzymał ich zespół Vitala Heynena. Było 3:2 w setach (25:22,20:25,23:25 i 15:11).

Turyn: polscy siatkarze awansowali do półfinału mistrzostw świata

Wielki powrót Bartosza Kurka

Jeśli trzeba byłoby wskazać tego jednego, od którego najwięcej zależało, to prawie wszyscy wskazaliby atakującego Bartosza Kurka. Przeżywa swoje wielkie dni. Cztery lata temu miał być filarem ówczesnej reprezentacji. Trudno było uwierzyć, że skreślił go z kadry, prawie w ostatniej chwili, trener Stephane Antiga. A jednak końcowy triumf sprawił, że mało kto podważał tę zaskakującą decyzję. Kurek nie załamał się, choć kolejne sezony nie były przecież jednym wielkim pasmem sukcesów. Nawet na początku tych zawodów można było mieć wątpliwości, czy stawianie na tego atakującego nie jest jeszcze jedną ekstrawagancją dowodzącego kadrą Belga. Szybko okazało się, że ten wybór, jak wiele innych, sprawdził się w stu procentach.

Polacy mocniejsi od statystyk

Przed półfinałem lepiej było nie zaglądać do statystyk. Jeśli są takie zespoły, które nie leżą Polakom, to Amerykanie byliby na czele listy. Teraz z niej znikną. Również teoretyczne porównanie klasy poszczególnych graczy nie wypadało dobrze dla naszych. Może i tak jest w rzeczywistości, ale to nie Amerykanie, tylko Polacy potrafili stworzyć w sobotni wieczór mocniejszy zespół. Nikt nie może przecież powiedzieć, że sukces jest niezasłużony.

W pierwszym secie poszło nadspodziewanie łatwo dla Polaków, w drugim na odwrót. Po wyrównanym trzecim wydawało się, że nasza ekipa może stracić wiarę w finał. Ale pogodzenie się z porażką jest pojęciem nieznanym w naszym obozie. Analizując na zimno, czwarty set i tie-break to pokaz przewagi sportowej i mentalnej biało-czerwonych.

Czternastka Vitala Heynena

Kilkutygodniowe zawody, w których trzeba wychodzić aż dwanaście razy na plac gry, żeby bić się o najwyższe stawki, są przedsięwzięciem wycieńczającym i wyniszczającym. Tym bardziej widać teraz głęboki sens zabiegów Vitala Heynena mających na celu przygotowane czternastki, z której każdy będzie gotów wejść pod siatkę w najtrudniejszym nawet momencie. Półfinał wywalczyli Bartosz Kubiak, Michał Kubiak, Paweł Zatorski, ich koledzy z pierwszej szóstki i wszyscy pozostali, którzy trochę częściej siedzą na ławce. Przecież ci teoretycznie rezerwowi Dawid Konarski, Aleksander Śliwka, Grzegorz Łomacz i pozostali też mieli swój bardzo wymierny wkład w tak wielkie osiągnięcie, które może być jeszcze większe. Mistrzowie świata chcą przecież obronić tytuł.

To jest to!

Reklamy

Wałęsa, bohater

Ambasador USA  złożyła życzenia Wałęsie, wszyscy przywódcy krajowi Unii Europejskiej, ale nie… rządzące pokraki PiS – Duda i Morawiecki. Hańba!

Gdańsk dla Lecha Wałęsy

Ogromnych rozmiarów instalacja składająca się z tysiąca wstążek, pamiątkowa tablica na murach kościoła św. Brygidy oraz gromkie „Sto lat” od Obywateli RP – gdańszczanie uczcili w sobotę 75. urodziny Lecha Wałęsy, a także 35. rocznicę przyznania mu Pokojowej Nagrody Nobla.

Instalacja długa na 32 metry i szeroka na 26 metrów stanęła na Targu Węglowym, w sąsiedztwie Teatru Wybrzeże i Zbrojowni. Jej autorem jest Jerzy Janiszewski, twórca logo Solidarności i absolwent gdańskiego Wydziału Sztuk Pięknych.

Lech Wałęsa z lotu ptaka

Na stalowej siatce rozpiętej między czterema rusztowaniami Janiszewski zawiesił ponad tysiąc biało-czerwonych wstążek. Z poziomu ulicy przypominają chaotyczną układankę – wystarczy podmuch wiatru i mieszają się barwami, wydając szeleszczące dźwięki. Ale widziane z lotu ptaka układają się w portret Lecha Wałęsy.

Nie możemy zniszczyć tamtego zwycięstwa

Instalacja ma przypominać o przypadających w sobotę 75. urodzinach byłego prezydenta i 35. rocznicy przyznania mu Pokojowej Nagrody Nobla.

>>>

Droga Wolności Lecha Wałęsy

Jurek Owsiak wypowiedział się krótko o „Klerze”.

Poseł Szymon Ziółkowski i internauci odnieśli się do podróży Jarosława Kaczyńskiego po Polsce.

W Gdańsku powstał Szlak Wolności Lecha Wałęsy. Były prezydent obchodzi dziś 75 urodziny, a na początku października minie 35 rocznica przyznania mu Pokojowej Nagrody Nobla.

Pierwsza tablica na Szlaku została odsłonięta przy budynku Plebanii Bazyliki św. Brygidy w Gdańsku. – „Pod tym adresem, dzięki ks. Henrykowi Jankowskiemu, Lech Wałęsa przyjmował gości zza „żelaznej kurtyny” – polityków, działaczy społecznych, dziennikarzy” – napisał prezydent Gdańska Paweł Adamowicz na Facebooku. Kolejne tablice zostaną zamontowane w siedzibie Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego NSZZ, gdzie znajdowała się aż do wprowadzenia stanu wojennego główna siedziba „Solidarności” oraz przy hali Olivia – miejscu I Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ „Solidarność” w 1981 r.

Z okazji urodzin Lecha Wałęsy na Targu Węglowym odsłonięto instalację artystyczna Jerzego Janiszewskiego, autora m.in. logo „Solidarności”. Jest ona złożona z 44 kilometrów wstążek. Z lotu ptaka widać wizerunek byłego prezydenta.

Prokuratura Rejonowa Gdańsk – Śródmieście zmieniła formę postępowania wobec Młodzieży Wszechpolskiej z dochodzenia na śledztwo. Przypomnijmy, sprawa dotyczy historii, która miała miejsce ponad rok temu. Wówczas to jedenastu prezydentów miast (Bydgoszczy, Białegostoku, Gdańska, Krakowa, Lublina, Łodzi, Poznania, Rzeszowa, Szczecina, Warszawy i Wrocławia), zrzeszonych w Unii Metropolii Polskich, podpisało deklarację migracji wewnętrznych i zewnętrznych. – „My, przedstawiciele największych polskich miast, rozumiemy znaczenie migracji w rozwoju naszych metropolii. Przez wieki Polska była krajem wieloetnicznym i wielokulturowym, przyjmującym nowych przybyszów, gościnnym dla ludzi innych narodowości, ras czy religii” – napisali we wspomnianej deklaracji.

Młodzież Wszechpolska zareagowała na deklarację wystawieniem prezydentom aktów zgonu politycznego. Grafika do złudzenia przypomina prawdziwy dokument. Jest na nim zdjęcie każdego z prezydentów, a jako przyczynę zgonu podano: „liberalizm, multikulturalizm i głupotę”. „Organem wystawiającym” ów żenujący akt była Młodzież Wszechpolska i naród polski. – „To jest „akt zgonu politycznego”. Ma charakter symboliczny. Liczymy na to, że w najbliższych wyborach samorządowych obywatele pokażą tzw. parszywej jedenastce, że więcej ich nie chcą na tych stanowiskach” – tłumaczył rzecznik MW Mateusz Pławski.

W sprawie toczyło się dochodzenie. Teraz prokurator wszczął śledztwo argumentując, tym, że „trzeba ją przeanalizować już nie tylko pod kątem artykułu 256 kodeksu karnego, mówiącego o nawoływaniu do nienawiści. Analizowane są już też bowiem kolejne dwa przepisy karne – groźba bezprawna (artykuł 119 k.k.) i znieważenie symboli państwowych (art. 137 k.k.).” Sprawa ma mieć finał jeszcze w tym roku. Wtedy okaże się, czy zostaną postawione zarzuty członkom Młodzieży Wszechpolskiej, czy cała sprawa zostanie umorzona i zamieciona pod dywan.

Premier musi prezentować najwyższe standardy.

Morawiecki znowu kłamał❗️Tym razem o opłatach za autostrady. Dzięki serwisowi zestawiliśmy średnie opłaty z różnych państw Europy. Trudno mówić, że Polacy płacą najwięcej❗️

Rydzyk, Kaczyński, Morawiecki – samo zło

Trzeba zburzyć to, co zostało zbudowane na krwi i cierpieniu ludzkim. Kościół Katolicki.

Andrzej Jaworski – jeden z bardziej prominentnych polityków PiS, związany z Tadeuszem Rydzykiem, ma zostać wykluczony z partii. Został już zawieszony w prawach członka PiS, a teraz – jak twierdzi „Fakt” – Jarosław Kaczyński osobiście wnioskował o wszczęcie wobec Jaworskiego postępowania dyscyplinarnego.

– „To jego koniec w partii. Gwoździem do trumny było to, że Jaworski nie popierał naszego kandydata na prezydenta Gdańska Kacpra Płażyńskiego. Tworzył jakieś własne kółka wzajemnej adoracji i układy” – powiedział „Faktowi” członek władz PiS. A podobno Kaczyński dał Jaworskiemu jasne wytyczne – miał porzucić lokalną politykę.

Andrzej Jaworski kiedyś nazywany był nawet „szarą eminencją” braci Kaczyńskich w Gdańsku. Od lat jest też związany z Tadeuszem Rydzykiem i jego mediami. Po wyborach w 2015 r. dostał posadę w PZU, której zrzekł się na rzecz Małgorzaty Sadurskiej. W listopadzie 2017 r. trafił do zarządu kontrolowanej przez Skarb Państwa Krajowej Spółki Cukrowej. Miesiąc temu złożył rezygnację z tej funkcji. Czy Tadeusz Rydzyk ujmie się za jednym ze swoich ulubieńców?

…Nie możemy pozwolić na to, żeby społeczeństwo miało wiedzieć , że my kłamiemy..??

„Szczyny” rozbawiły

Lech Wałęsa jest darem dla Polski

Jest tym, co nas spotkało najlepszego.

Elżbieta Bieńkowska: Dla przynajmniej kilku bardzo dużych krajów UE kryzys w Polsce jest ważniejszy niż brexit

Europa zaniepokojona demontażem demokracji w Polsce

„Sieć Prezesów Sądów Najwyższych Unii Europejskiej śledzi z poważnym zaniepokojeniem pogarszającą się sytuację w Polsce i jednoznacznie popiera działania profesor Małgorzaty Gersdorf jako pierwszej prezes SN” – napisali europejscy sędziowie. Zebrali się na nadzwyczajnym posiedzeniu w Karlsruhe. Gościem specjalnym była Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf.

W oświadczeniu napisali też, że w Polsce następuje „reorganizacja Sądu Najwyższego. Wysyłanie sędziów na emerytury wprost wynika z wpływu rządu na sądy”. Podkreślają, że postawa polskiego rządu nie zmienia się, mimo międzynarodowej krytyki, z jaką spotykają się „tak zwane reformy sądownictwa”.

Prezes Federalnego Trybunału Sprawiedliwości Niemiec Bettina Limperg powiedziała, że dla europejskich sędziów status prof. Małgorzaty Gersdorf nie zmienił się. – „Nie zostaliśmy oficjalnie powiadomieni o ewentualnym zwolnieniu Pierwszej Prezes, jest więc nadal pełnoprawnym członkiem naszej sieci. O zmianie I Prezesa informują nas organy władzy lub – zazwyczaj – sam sąd. Wysyłane jest do nas oficjalne pismo w tej sprawie. Tym razem nie dostaliśmy żadnych informacji z Sądu Najwyższego. Dla nas Małgorzata Gersdorf jest nadal jego prezesem” – oświadczyła Limperg.

Podczas posiedzenia głos zabrała także prof. Gersdorf. – „W moim mniemaniu i w rozumieniu Konstytucji jestem Pierwszym Prezesem Sądu Najwyższego. To nie jest komfortowa dla mnie sytuacja, jeżeli rząd nie uznaje mnie. Ale mam nadzieję, że przemyśli tę sprawę i cofnie się” – stwierdziła Pierwsza Prezes SN.

– Krucjata ideologiczna to nie jest zadanie samorządu – krzyczał z trybuny prezes Jarosław Kaczyński, nawiązując do prezydentury Jacka Jaśkowiaka. – Kaczorek dyktatorek! Mateuszek kłamczuszek! – przywitali działaczy PiS jego przeciwnicy przed wejściem do hali MTP w Poznaniu.

To, co mówią biskupi, woła o pomstę do nieba.Kiedyś się mówiło, że jest Kościół łagiewnicki i Kościół toruński. Ten łagiewnicki miał być taki bardziej nowoczesny, otwarty, liberalny, jednak bardzo szybko się okazało, że to była raczej zabawa w dobrego i złego policjanta.

Hairwald

Wojciech Smarzowski był zaskoczony reakcją duchownych na film „Kler” – Wszystkie postacie są fikcyjne, ale księża, którzy obejrzeli go na wstępnym etapie montażu, pokazywali palcem i mówili konkretne nazwisko – mówił reżyser w rozmowie z Patrycją Wanat.

Smarzowski: Społeczeństwo patrzy na księdza jak na świętego. Chciałbym, żeby po tym filmie to się zmieniło

Wojciech Smarzowski był zaskoczony reakcją duchownych na film „Kler” – Wszystkie postacie są fikcyjne, ale księża, którzy obejrzeli go na wstępnym etapie montażu, pokazywali palcem i mówili konkretne nazwisko – mówił reżyser w rozmowie z Patrycją Wanat.

Film „Kler” jeszcze przed pierwszymi pokazami wywołał wiele kontrowersji. Na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni zdobył trzy nagrody: publiczności, za scenografię (Jagna Janicka) oraz specjalną za podjęcie ważnego społecznie tematu (Wojciech Smarzowski).

Skomentowała to Krystyna Pawłowicz, która na Twitterze stwierdziła, że „wyróżnienie przez publiczność w Gdyni filmu „Kler” pokazuje, że „publika aktorsko-filmowa także choruje na chorobę nienawiści do swej…

View original post 2 896 słów więcej

„Kler” idzie na rekord, Duda zaś wlecze się na śmietnik

Tak uznał dziś Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej. – „Decyzja o przeprowadzeniu przeszukania była nieuzasadniona i nieadekwatna do przedmiotu sprawy” – powiedziała sędzia Marta Załęska.

Na początku sierpnia działacze KOD Ryszard Filipiuk i Stanisław Dembowski nałożyli na pomnik Lecha Kaczyńskiego w Białej Podlaskiej koszulkę z napisem „Konstytucja”. Pierwszemu z nich policjanci o godz. 6.30 rano przeszukali mieszkanie. Ryszard Filipiuk nie ma wątpliwości że rewizja miała na celu zastraszenie. – „Jesteśmy solą w oku dla tutejszych władz PiS-owskich. To było działanie polityczne na zlecenie partii” – stwierdził działacz KOD.

Filipiuk przypomniał, jak wyglądało to przeszukanie. – „Ok. 6:30 do domu wtargnęła policja. Mnie wtedy nie było. Zszokowana żona zadzwoniła do mnie i przez słuchawkę usłyszałem od policji, że będą za mną wysyłać list gończy. Na piętrze domu mieszka synowa po operacji serca, z wnuczką. Żona prosiła, żeby tam nie wchodzić, ale policja nie uszanowała tego. Wnuczka obudziła się z płaczem” – opisywał Filipiuk.

Sąd uznał także, że nałożenie na pomnik koszulki z napisem „Konstytucja” nie ma znamion przestępstwa czy wykroczenia zwłaszcza, że „napis nie posiada wydźwięku pejoratywnego, a tym bardziej znieważającego”. Sędzia Załęska stwierdziła również, że działacze KOD zawieszając koszulkę dopuścili się legalnej krytyki i wyrażenia opinii.

Prokuratura jednak nadal prowadzi śledztwo wobec Filipiuka i Dembowskiego, zarzucając im znieważenie pomnika Kaczyńskiego.

„Kler” wszedł aż na 478 ekranów w całej Polsce. – Taki szturm na kina pamiętam tylko przy „Avatarze” (2009) i „Titanicu” (1997). Z polskich tytułów zainteresowanie „Klerem” można porównać tylko z pospolitym ruszeniem na „Ogniem i mieczem” w 1999 r. – mówi Sławomir Fijałkowski, szef kina Charlie w Łodzi. Jedno z kin na Śląsku gra „Kler” 24 razy dziennie.

Fijałkowski prowadzi renomowane kino przy Piotrkowskiej od 24 lat, ale takich premierowych piątków jak 28 września 2018 r. pamięta ledwie kilka. – Myśleliśmy, że instytucja konika sprzedającego na lewo bilety przed kinami umarła na zawsze jakieś 15 lat temu. Otóż właśnie powróciła – mówi.

I dodaje: – Do mojego kina po bilety przychodzą osoby, które nie były w kinie od lat, niektóre nawet od kilkudziesięciu. Twórcy „Kleru” powinni być też wdzięczni wszystkim nadgorliwcom, którzy atakowali ten film przed premierą i dokonywali rozmaitych prób cenzury. Gdyby nie to, wielu ludzi nie poszłoby na „Kler”. Teraz pójdą z przekory. Bo, jak mi tłumaczą, „nikt im nie będzie mówił, co mają oglądać, a czego nie”.

Do bojkotu „Kleru” wezwało m.in. Stowarzyszenie Dziennikarzy Katolickich.

>>>

Religia chrześcijańska jest dla Polaków ważna, ale księża głoszący nauki Kościoła, nie są dla nas autorytetem. Wynika to z badania dla Wirtualnej Polski przeprowadzonego na panelu Ariadna. I jeszcze jedno – wchodzący do kin „Kler” rozbije bank.

Przyjaciele Andrzeja Dudy z Krakowa, niektórzy jeszcze z podstawówki i harcerstwa, mają dziś największy wpływ na politykę Pałacu Prezydenckiego. – To ekipa na miarę burmistrza Radomska, a nie prezydenta Polski – mówi wpływowy polityk obozu rządzącego.

Pierwszy poniedziałek września zaskoczył najbliższych współpracowników Andrzeja Dudy. Bez rozgłosu i nagle dymisję złożył Krzysztof Łapiński. Był trzecim rzecznikiem prezydenta po Katarzynie Adamiak-Sroczyńskiej i Marku Magierowskim. Wcześniej zmienili się też szefowa Kancelarii Prezydenta i szef gabinetu głowy państwa.

– Tylko grupa krakowska od początku trzyma się mocno i pilnuje swojej strefy wpływów – podkreślają w Pałacu Prezydenckim. – I Magierowski, i Łapiński chcieli prowadzić zbyt samodzielną politykę, a na to Kraków nie mógł pozwolić – opowiada polityk PiS.

Magierowski w Pałacu wytrzymał rok. Łapiński też. Pierwszy nie miał ministerialnej teki, odszedł po strukturalnych porządkach w Kancelarii, gdy stanowisko dyrektora biura prasowego podporządkowano prezydenckiemu ministrowi Krzysztofowi Szczerskiemu. Dziś Magierowski jest ambasadorem w Izraelu.

Łapiński zakłada własną firmę PR. Zrezygnował z pracy dla prezydenta, bo często blokowała go grupa krakowska. Ale z Pałacu słychać też oskarżenia. – Łapiński miał jedno z większych biur prasowych pod opieką i nie potrafił tego wykorzystać. Bardziej promował siebie niż prezydenta. Co niedzielę chodził do TVN, ale bez koncepcji na przekaz – mówi jeden ze współpracowników prezydenta. – Jemu się zbierało od dłuższego czasu, wobec niego były większe oczekiwania – słyszymy od innej osoby.

— AGATA KONDZIŃSKA O GRUPIE TRZYMAJĄCEJ PAŁAC – pisze w GW: “Kędryna ironizuje: – Oczywiście, że jest grupa krakowska, tylko proszę napisać, że jestem w niej najstarszy. Bo jak coś takiego pojawia się w mediach, to potem dużo łatwiej załatwia mi się sprawy urzędowe. Kolarski podobnie: – Tak, grupa krakowska jest niezwykle wpływowa i każdy, kto zna historię sztuki, może sobie przyporządkować nazwiska. Grupa nie jest przypadkowa. Duda i Kędryna są przyjaciółmi z krakowskiej podstawówki i z harcerstwa. Kolarski to kolega prezydenta i z harcerstwa, i z liceum, był w jednej klasie z Agatą Kornhauser-Dudą. Znajomość Szczerskiego i prezydenta trwa od pierwszych rządów PiS w latach 2005-07. Duda był wiceministrem sprawiedliwości, Szczerski – wiceministrem spraw zagranicznych”.

Będzie kontynuacja bestsellerowej powieści „Król” Szczepana Twardocha. „Królestwo” w księgarniach zadebiutuje 31 października. – To pod każdym względem książka zupełnie inna od poprzedniej – podkreśla pisarz.

„W zimnie, w ciemnościach, w nieustającej trwodze”. To zdanie rozpoczyna „Królestwo”, kontynuację bestsellerowego „Króla” Szczepana Twardocha. Premiera książki 31 października, prapremiera – na Targach Książki w Krakowie, gdzie 27 października będzie można spotkać pisarza.

„Król” – „kryminał retro, miejska ballada o rozmytym rodowodzie (trochę Grzesiuka, trochę »West Side Story«), gangsterska pikareska czy polityczny thriller o spisku zawiązanym na szczytach władzy” – ukazał się przed dwoma laty i zdobył zarówno uznanie krytyków (nominacja do Nagrody Literackiej „Gdynia”), jak i miłość czytelników. Do tej pory sprzedało się ponad 120 tys. egzemplarzy książki, a powieść zdobyła też tytuł książki roku portalu Lubimy Czytać.

Głównym bohaterem „Króla” jest bokser Jakub Szapiro, „wysoki, przystojny Żyd o szerokich ramionach i zgarbionych plecach machabejskiego boksera”, niepokonany zawodnik klubu sportowego Makabi. Posyła na deski Polaków na kilka lat przed wybuchem wojny, gdy szerzy się propaganda antysemicka, w siłę rosną ONR i inne radykalne organizacje.

>>>

Kościuł, czyli koś i ciułaj kasę

Pisarka Manuela Gretkowska jasno określa swoje stanowisko wobec Kościoła katolickiego, który otrzymuje z pieniędzy polskich podatników ok. 14 mld rocznie.

Ewa Sadowska Cieślak (była doradczyni prezesa Narodowego Banku Polskiego – Leszka Balcerowicza) oraz internauci odnieśli się do sprawy pedofilii w Kościele katolickim i stanowiska Episkopatu.

Państwo teoretyczne

❗️Kilka tygodni po emisji reportażu Superwizjera „Działacz i kariera w państwowej spółce” rozmówca dziennikarzy zostaje zatrzymany na polecenie prokuratury… przypadek? 🤔 i chce być bezkarny 👇

Dalsza strategia działania metodą faktów dokonanych przez polski rząd być może pozostaje skuteczna w kwestii utrzymywania pożądanej mobilizacji elektoratu partii rządzącej, jednak długofalowo jest dla Polski fatalna w skutkach. Każdy kolejny miesiąc trwania otwartej konfrontacji z unijnymi instytucjami i Trybunałem Sprawiedliwości UE to większe zagrożenie olbrzymimi finansowymi karami, oraz stopniowe pogrążanie wizerunku naszego kraju na arenie międzynarodowej do poziomu, z którego przez długie dekady możemy się nie wygrzebać.

Jak ustaliła korespondentka RMF FM w Brukseli, najbliższe tygodnie będą dla Prawa i Sprawiedliwości czasem permanentnego tłumaczenia się przed szeregiem unijnych gremiów. Tylko w ciągu najbliższych dwóch miesięcy, rząd czterokrotnie zostanie wezwany “na dywanik”, zarówno przez Parlamentem Europejskim, Radą UE czy unijnymi komisarzami. Unijny dyplomaci nie ukrywają, że chodzi o ciągłe wywieranie na Polskę presji tak, by rząd Prawa i Sprawiedliwości rozważył powstrzymanie wprowadzania w życie zmian, które otwarcie łamią zasady UE.

Biorąc z kolei pod uwagę fakt, iż kolejne polskie sądy zwracają się o pomoc w rozstrzygnięciu zapytań prawnych do TSUE, wszystkie wnioskując o tryb przyspieszony i zastosowanie środków zabezpieczających, lada moment te tłumaczenia mogą się odbywać już z wyrokami “skazującymi” w tle. Tym bardziej, że sądy stają się coraz bardziej śmiałe, już wprost zamieszczając w pytaniach prejudycjalnych tezę, że wprowadzone przez rząd rozwiązania dają władzy wykonawczej nieprawdopodobny wpływ na kwestie dyscyplinarne sędziów, a to w oczywisty sposób narusza ich niezawisłość i może wpływać na treść orzeczeń. Fragment zapytania z sądu w Gorzowie Wlkp. ujawnił na Twitterze Tomasz Skory z RMF FM.

Sędziowie najwyraźniej nie dają się zastraszyć, a efekt mrożenia, jaki ma wywołać demonstracyjne uruchamianie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów, którzy takie pytania prejudycjalne do TSUE wysyłają, nie przynosi spodziewanych skutków, wręcz potwierdzając znajdujące się w pytaniach zarzuty.

Jeśli zatem Prawo i Sprawiedliwość nie chce trwale postawić się faktycznie poza unijnym systemem prawnym, prędzej czy później będzie musiało pójść na ustępstwa i to w najgorszym dla nich momencie, czyli w czasie wyborczego maratonu.

Od intensywnej obrony naszego międzynarodowego porządku opartego na regułach przez mieszanie się w wyborach i zmianę klimatu na przesłanie Mandeli i Wałęsy, jak nigdy nie kapitulować.

Zobacz najważniejsze fragmenty mojego przemówienia #UNGA:

— 3 PAŹDZIERNIKA PREMIERA KSIĄŻKI BARTŁOMIEJA SIENKIEWICZA – PAŃSTWO TEORETYCZNE: “Napisana ostrym językiem przez analityka i polityka. Bartłomiej Sienkiewicz, były minister spraw wewnętrznych w rządzie Donalda Tuska, autor słynnego stwierdzenia, że „państwo polskie istnieje teoretycznie”, opowiada o kulisach polityki. Ale przede wszystkim pisze o państwie, które mimo zaklęć kolejnych ekip rządzących jest nadal obce dla swoich obywateli. Więcej, polskie państwo jest niezrozumiałe, a czasami wręcz dramatycznie nieporadne. W „Państwie teoretycznym” autor stawia tylko z pozoru paradoksalne pytania: „Dlaczego kodeks drogowy jest ważny dla obrony sądów?”, „Czy szkoła w Polsce jest formą demoralizacji?”, „Dlaczego pożary wysypisk śmieci to ostrzeżenie przed potencjalną wojną?”. Sienkiewicz zastanawia się, co można zrobić, żeby państwo w Polsce było sprawne, a nie teoretyczne. Przedstawia swoją receptę na polskie choroby w niebanalny, często zaskakujący sposób. Nie cofa się przy tym przed przyznaniem się do własnych błędów. Jest bezlitosny w demaskowaniu zakłamania polskiej polityki”.
https://arbitror.pl >>>

— ZWIASTUN DOBREJ ZMIANY: Dobra zmiana – oficjalny zwiastun nowego filmu Konrada Szołajskiego. “Pierwszy polski film dokumentalny o… dobrej zmianie. Jego bohaterkami są dwie kobiety, reprezentujące dwie strony politycznego podziału naszego kraju. Obserwujemy je w życiu codziennym, starając się zrozumieć, co i dlaczego je różni. Obie czują się patriotkami, tyle że dla Marty patriotyzm ma odcień narodowy i katolicki, a dla Tity – europejski i liberalny. Film jest ich intymnym portretem, a zarazem to rzetelny, społeczny dokument o współczesnej Polsce. Bohaterki filmu nic o sobie nie wiedzą, uczestniczą w manifestacjach po dwóch stronach barykady, odgrodzone barierkami i kordonem policji. Czy uda się kiedyś doprowadzić do tego, żeby mogły ze sobą porozmawiać?”
https://youtu.be/3TIxjOohwkc

— AGATA KONDZIŃSKA O GRUPIE TRZYMAJĄCEJ PAŁAC – pisze w GW: “Kędryna ironizuje: – Oczywiście, że jest grupa krakowska, tylko proszę napisać, że jestem w niej najstarszy. Bo jak coś takiego pojawia się w mediach, to potem dużo łatwiej załatwia mi się sprawy urzędowe. Kolarski podobnie: – Tak, grupa krakowska jest niezwykle wpływowa i każdy, kto zna historię sztuki, może sobie przyporządkować nazwiska. Grupa nie jest przypadkowa. Duda i Kędryna są przyjaciółmi z krakowskiej podstawówki i z harcerstwa. Kolarski to kolega prezydenta i z harcerstwa, i z liceum, był w jednej klasie z Agatą Kornhauser-Dudą. Znajomość Szczerskiego i prezydenta trwa od pierwszych rządów PiS w latach 2005-07. Duda był wiceministrem sprawiedliwości, Szczerski – wiceministrem spraw zagranicznych”.
http://wyborcza.pl >>>

>>>