Archiwa miesięczne: Sierpień 2019

PiS stworzył system upokarzania i oszczerstw Polaków. Tako rzecze Tusk – i ma rację

Donald Tusk nie weźmie udziału w uroczystościach w stolicy, związanych z 80-rocznicą wybuchu drugiej wojny światowej. Polityk ocenił, że nie chce pojawiać się tam, gdzie gospodarze jasno sugerują, że nie jest mile widziany: “Nie, nie wybieram się, ponieważ nie mam żadnych wątpliwości, że organizatorzy tej bardzo ważnej uroczystości w taki sposób postępują, żeby dać do zrozumienia, że nie chcą mnie tam widzieć, a ja nigdy nie narzucam się ze swoją obecnością, kiedy wiem, że nie jestem mile widziany”.

Zamieszanie z zaproszeniem

Szef Rady Europejskiej wskazał przy tym, że o niepoważnym traktowaniu jego, a przede wszystkim reprezentowanej funkcji w Unii świadczył fakt, że oficjalne zaproszenie na uroczystości wpłynęło dopiero dwa dni temu. Warto tutaj zwrócić uwagę, że zostało ono adresowane do “Pana Tuska”, z pominięciem pełnionej przez niego roli. Były premier wskazał, że w Europie, w takich przypadkach obowiązują zupełnie inne standardy, których jako przedstawiciel Unii Europejskiej musi się trzymać: “Problem polega na tym, że ja reprezentuję też UE. Wszyscy w Europie staramy się pewne standardy utrzymywać (…) Zaproszenie na 14 lipca do Francji, na uroczystości narodowe wysyła się do mnie i do kolegów, z którymi współpracuję: premierów, prezydentów, na trzy miesiące przed takimi uroczystościami. Na uroczystości do Izraela prezydent Izraela wysyłał z rocznym wyprzedzeniem i to są pewne standardy”.

Przesłanie do Polaków

Donald Tusk jednak w obszernym wywiadzie dla TVN24 nie ograniczył się tylko do tego. Polityk skomentował także głośne wydarzenia ostatnich tygodni, kierując do Polaków ważne przesłanie. Polityk mówił bowiem o systemowej degradacji standardów debaty publicznej, w które zaangażowana jest cała machina państwa, a nie jak próbuje się przekonywać jednostki:

“Skala hejtu przerosła wyobrażenia, z dość parszywych pomysłów na politykę zrobił się państwowy system, a nie wybryk tego czy innego polityka (…) Mam jednoznaczny pogląd na to, co stało się w tym ministerstwie, ministerstwie, które zaskakująco z Ministerstwa Sprawiedliwości stało się ministerstwem nienawiści i pogardy”.

Donald Tusk wskazał tutaj na jeden kluczowy element, który był pomijany w ocenie afery w MS. Klucz przydziału stanowisk w resorcie przez Zbigniewa Ziobrę nie był bowiem przypadkowy, stąd w świetle afery warto przeanalizować jakimi kompetencjami współpracowników się kierował minister wywyższając ich na tak poważne stanowiska: Między bajki należy włożyć to, że nikt nie wiedział, co się dzieje w tym ministerstwie i co wyprawiają tam wiceministrowie czy inni urzędnicy w tym ministerstwie (…) Wszystko wskazuje na to, że oni znaleźli się tam właśnie dlatego, że mają tego typu przedziwne kwalifikacje. Przecież nie znaleźli się w najbliższym otoczeniu ministra Ziobry ze względów na jakieś nadzwyczajne etyczne czy estetyczne walory. Niestety mam dość głębokie przekonanie, że stali się jakby rdzeniem tego ministerstwa właśnie dlatego, że są zdolni do takich rzeczy”.

Przewodniczący Rady Europejskiej wskazał przy tym, że to co obserwujemy w Polsce jest częścią światowego kryzysu, kiedy nowe technologie i social media stają się narzędziem brudnej gry politycznej: “Bo to pokazuje, że – i przecież nie jest to tylko syndrom Polski – że oszczerstwo, kłamstwo, takie zorganizowane już w bardzo nowoczesny – w sensie technologii – sposób, staje się narzędziem uprawnionym”.

Polityk odniósł się także do słów Adama Hofmana, dawnego posła PiS, który ocenił, że problemem nie są skandaliczne praktyki resortu, ale fakt, że ten popełnił błąd, przez który sprawa się wydała: “Patrząc z boku i z doswiadczenia: @ZiobroPL i całą jego ekipa pokazał że wie, jak wygląda współczesne pole walki. Dla JK tylko tacy zawodnicy się liczą. Oczywiście ktoś popełnił błąd, że tego nie outsourcować w całości i się wydało. Ludzie nie powinni widzieć jak się robi parówki”. Tusk tak to ocenił: Ja się z tym nie mogę jakoś zgodzić. Być może jest to trend – nie tylko w Polsce – ale moim zdaniem trzeba zrobić wszystko, żeby ten trend zatrzymać, a nie żeby ulec tej fascynacji złem. Bo to jest tak naprawdę fascynacja złem, złem, które bywa skuteczne w polityce na krótką metę, ale może poczynić szkody na długie lata, także w takiej społecznej mentalności

Najważniejsze słowa skierowane do Polaków dotyczyły jednak oceny systemu kampanii hejtu: “Jeśli dzisiaj należy naprawdę bić na alarm, to nie dlatego, że jakiś zwyrodnialec uznał za stosowne wymyślać taką kampanię pogardy wobec pani sędzi Gersdorf na przykład, ale że mamy do czynienia ze zorganizowanym systemem upokarzania, z kampanią oszczerstw i to wszystko jest ulokowane gdzieś na szczytach władzy, a nie gdzieś na obrzeżach. To jest naprawdę niepokojące”

Były premier pokazała tym samym, gdzie leży sedno kryzysu życia publicznego w Polsce. Niestety wciąż wielu obywateli ulega tłumaczeniom polityków bagatelizujących sprawę. Jak widać jednak bezkarność rządzących sprawia tylko, że afera ministra Piebiaka zamiast pojedynczym skandalem będzie zaledwie czubkiem stale rosnącej góry lodowej.

Kmicic z chesterfieldem

Prezydent Andrzej Duda rozmawiał z niemieckim dziennikiem “Bild”. Stwierdził, że Polska i Niemcy są “wzorem pojednania”. Mimo tego, prezydent wciąż przywołuje kwestie reparacji, czy w zasadzie przeczy wcześniejszemu twierdzeniu.

– “Reparacje to kwestia odpowiedzialności i moralności. Wojna, o której dziś mówimy, spowodowała w Polsce ogromne straty” – powiedział prezydent RP w rozmowie z dziennikarzem najpoczytniejszego niemieckiego dziennika. Duda dodał, że już Lech Kaczyński zlecił “opracowanie raportu, z którego jasno wynika, że straty te nie zostały nigdy wyrównane”.

Skutki wojny

Prezydent Duda uważa, że na pewno uda się znaleźć rozwiązanie problemu reparacji. Jego zdaniem skutki II wojny światowej skończyły się dla Polski tak naprawdę dopiero w 1989 roku. – “Dziś mogę całym sercem powiedzieć: Polska jest wolna. Nigdy nie zapomnieliśmy historii. Ale Polska i Niemcy całkowicie się pojednały. Jesteśmy przykładem dla innych narodów. Powstało partnerstwo i przyjaźń, która nie ma sobie równych” – uważa.

Podkreślił, że powyższe jest zasługą Kościoła…

View original post 1 497 słów więcej

 

Morawiecki dyma Polaków na oczach wszystkich. Taka jego kutaśność

Budżet 2020, który zapowiada premier, to “PiS-owski cud”. Te wysokie dochody mamy w tylko w przyszłym roku. Ani OFE, ani LTE w kolejnym roku już nie będzie. Co więcej, musi przyjść spowolnienie. Nie można liczyć na to, że będzie ciągle takie eldorado. PiS albo tego nie rozumie, albo oszukuje nas wszystkich – mówi Izabela Leszczyna, była wiceminister finansów w rządzie PO-PSL. Rozmawiamy nie tylko o przyszłorocznym budżecie, ale i o kondycji państwa. Pytamy też, czy jeżeli PO stworzy rząd, to zostawi programy socjalne PiS. – Ludzi nie można oszukiwać dwa razy. PiS już ich oszukał mówiąc, że na wszystko są pieniądze. Nie można teraz oszukać ich drugi raz, bo ludzie porobili sobie plany, myślą, że będą mieli ten dochód i trzeba go im zapewnić – dodaje

JUSTYNA KOĆ: Rząd zapowiedział, że budżet 2020 po raz pierwszy o 89 roku będzie bez deficytu. Geniusz premiera czy cud gospodarczy? 

IZABELA LESZCZYNA:  Ani geniusz premiera, ani cud gospodarczy, finansowy, ekonomiczny, tylko wybory. To wręcz wyborcza ściema. Sądzę, że

POLACY NIE ZASŁUŻYLI SOBIE NA TO, ŻEBY W TAKI CYNICZNY I PRYMITYWNY SPOSÓB NIMI MANIPULOWAĆ.

Czyli oszustwo? Dlaczego?
Zacznijmy od tego, że budżet składa się z jednej strony z dochodów, z drugiej wydatków. Ta ogromna manipulacja dotyczy obu stron. O zrównoważonym  budżecie poważni ekonomiści i politycy mówią, kiedy wydatki i wpływy są zrównoważone trwale.

To znaczy?
Trwałe dochody to takie, których z dużym prawdopodobieństwem możemy się spodziewać każdego roku. Takimi dochodami są najczęściej dochody podatkowe. Oprócz tego z drugiej strony mamy one-off, czyli jednorazowy dochód.

TAKIEGO DOCHODU NA SERIO NIE TRAKTUJE NAWET KOMISJA EUROPEJSKA, KTÓRA WYLICZA NAM TE WSZYSTKIE WSKAŹNIKI I PARAMETRY.

Czym jest one-off?
To np. niespotykany skok na OFE. Od wszystkich oszczędności, ponad 160 mld zł, rząd ściągnie 15 proc., czyli ok. 20 mld. Zalicza to do przyszłorocznych dochodów. To są, po pierwsze, dochody jednorazowe, po drugie – niepewne, bo nie wiemy, ile osób się na to zdecyduje, po trzecie ta kwota powinna być rozpisana na dwa lata, bo tak zaplanował rząd. Ale takich oszustw jest więcej. Rząd tą opłatą przekształceniową oszukuje też samorządy, bo od przyszłych dochodów emerytalnych powinniśmy zapłacić PIT. Ten podatek jest dzielony pomiędzy budżet centralny i budżety samorządów. Tymczasem z tych pieniędzy samorządy nie zobaczą nawet kawałka.

DODATKOWO RZĄD ZNIÓSŁ 30-KROTNOŚĆ SKŁADKI ZUS-OWSKIEJ. Z TEGO PLANUJE OK. 5 MLD. TO BĘDĄ PIENIĄDZE WYCIĄGNIĘTE Z KIESZENI POLSKICH PRZEDSIĘBIORCÓW SAMOZATRUDNIONYCH.

Rząd chwali się, że znosi PIT-y dla młodych osób do 26. roku życia, ale jednocześnie ma w planie ozusowanie umów zleceń studentom do 26. roku życia. Zatem zabierze im PIT, ale dołoży składkę ZUS-owską. Co więcej, wszystkie umowy zlecenia mają podlegać ZUS-owi. Platforma wprowadziła zasadę, że tylko do minimalnego wynagrodzenia pobieramy ZUS, po to, żeby ludzie mieli zabezpieczenie emerytalne. Teraz wszystkie umowy zlecenia mają podlegać ZUS-owi. Oczywiście te pieniądze nie wpłyną bezpośrednio do budżetu, ale do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, ale to oznacza, że rząd nie musi przeznaczać dotacji do ZUS-u. Zatem to dla niego cysty zysk.

I na koniec, akurat w przyszłym roku będziemy sprzedawać jako państwo częstotliwość – tzw. szerokopasmowy Internet LTE, czyli to, co PiS z pierwszego roku rządów przerzucił na następne, aby mieć na połowę 500 Plus.

Prawdopodobnie będzie też wysoki zysk NBP, bo złotówka słabo stoi, co jest oczywiście bólem dla osób, które mają kredyty frankowe, ale dla ministra finansów w gruncie rzeczy to jest zysk. NBP ma rezerwę, którą trzyma w walucie obcej, rezerwę dewizową i przy słabym złotym zysk NBP jest wyższy. Zatem

STRONA DOCHODOWA JEST ROZDĘTA DO GRANIC MOŻLIWOŚCI I WLICZONO TAM WSZYSTKIE RZECZY, KTÓRE NAWET NIE WIADOMO, CZY SIĘ ZDARZĄ.

Premier tego nie mówi, przedstawia za to budżet, w którym dzięki zaradności rządu jest 100 mld więcej.
I dodatkowo opakowuje to w narrację, że jest tak pięknie, bo uporali się z mafiami VAT-owskimi. To oczywiście bzdura i prof. Rzońca dokładnie to wyliczył. Przypominam, że ok. 50 mld to jest koniunktura gospodarcza i wzrost PKB, dzięki czemu są wyższe dochody budżetowe. 15 mld to inflacja, kolejne 15 to nowe podatki, a tylko około 20 mld z tych 100 to uszczelnienie systemu podatkowego.

Czyli taki budżet to efekt cudu roku wyborczego?
Ja bym raczej powiedziała, że PiS-owski cud. Te wysokie dochody mamy tylko w przyszłym roku. Ani OFE, ani LTE w kolejnym roku już nie będą. Co więcej, musi przyjść spowolnienie. Nie można liczyć na to, że będzie ciągle takie eldorado.

Główna narracja rządu opiera się na opowiadaniu, że mimo ogromnych programów  socjalnych udało nam się zbilansować budżet, a opozycja krzyczała, że budżet się zawali. Przyzna pani, że to chwytliwa narracja.
Prawdą jest, że rząd ograniczył mocno wydatki.

ŻYJEMY W PAŃSTWIE, GDZIE LUDZIE UMIERAJĄ NA RAKA, BO NIE MA NA LEKI ONKOLOGICZNE, GDZIE LUDZIE UMIERAJĄ NA SERCE, BO ZMIENIONO PROCEDURY KARDIOLOGICZNE.

Za naszych rządów każdy pacjent, który budził wątpliwości, był kierowany na koronografię. Dziś, jeżeli pacjent nie ma silnego stanu przedzawałowego, to nie kwalifikuje się na koronografię i idzie na koniec kolejki. Jeżeli GUS podaje, że Polacy żyją krócej, to m.in. właśnie dlatego, bo ludzie w Polsce umierają na raka i na serce.

Wydatki w przyszłym roku w stosunku do PKB mają być jedne z najniższych w ostatnich latach, nie były takie niskie od lat 90. To oznacza, że rząd sztucznie zaniża wydatki, oszukuje samorządy, nie daje podwyżek nauczycielom, jakie dać powinien.

CAŁA SFERA BUDŻETOWA W CZASACH KONIUNKTURY WŁAŚCIWIE NIE DOSTAŁA PODWYŻKI, WALORYZACJA POKRYWA W ZASADZIE TYLKO INFLACJĘ.

Nie wspomnę już, że dobrze by było uruchomić współfinansowanie publiczne, aby rozhulać inwestycje.

Czym to grozi?
Koszty społeczne będą naprawdę duże. Odpływ ludzi z administracji do gospodarki  to tylko jeden z nich. Usługi publiczne będą coraz gorsze. Widzimy już, co się dzieje z nauczycielami, lekarzami, bo za marne pieniądze młodzi, dobrze wykształceni ludzie nie chcą pracować. Przy odpowiednim zarządzaniu i dobrej koniunkturze po 4 latach rządów powinniśmy widzieć wyraźną poprawę w szpitalach, w których warunki powinny się poprawić, podobnie powinny rozwinąć się szkoły. Tymczasem mam wrażenie, że państwo przez te 4 lata się wręcz zwinęło.

MORAWIECKI NA KAŻDE PYTANIE DZIENNIKARZY – CZY O MIESZKANIA, CZY OCHRONĘ ZDROWIA, CZY CZYSTE POWIETRZE I ŚRODOWISKO – ODPOWIADA: „ALE MAMY 500 PLUS”. TYLKO ŻE ZA 500 PLUS CZŁOWIEK NIE KUPI SOBIE ANI POBYTU W SZPITALU, ANI CZYSTEGO POWIETRZA, ANI DOBREJ SZKOŁY DLA DZIECKA.

Ale stać go na korepetycje z matematyki
Ale już na korepetycje z biologii mu nie wystarczy. GUS opublikował ostatnio dane, z których wynika, że rośnie skrajne ubóstwo. Pamiętajmy, że 500 Plus dziś już nie ma tej samej wartości; dziś 500 sprzed 4 lat to bardziej 300 zł. To w naszej świadomości pozostało 500 zł, bo ludzie niestety nie rozumieją ekonomii. Sama słyszałam, jak w sklepie jedna z pań narzekała na ceny, że wszystko jest dużo droższe, a druga z pań jej odpowiedziała, jak to dobrze, że rząd dał nam 500 zł, bo inaczej nie stać by nas było na zakupy. Ludzie nie rozumieją łańcucha przyczynowo-skutkowego i nie zdają sobie sprawy, że wszystko jest drogie właśnie dlatego, że rząd rozdał te 500 zł.

Czy aby opanować inflację, nie powinien zainterweniować NBP?
Powinien zareagować już rok temu. Stopy powinny być podniesione, jednocześnie gospodarka powinna być stymulowana przez inwestycje publiczne. Tymczasem dzieje się odwrotnie. Stopy ciągle są niskie, bo głupio podnosić stopy, bo zdrożeją kredyty, więc

PIS SIĘ BOI TO ZROBIĆ, TROCHĘ JAKBY RZĄD LICZYŁ, ŻE UDA MU SIĘ OSZUKAĆ PRAWA EKONOMII I SPOWOLNIENIE DO POLSKI NIE PRZYJDZIE.

Przewodniczący komisji ds. VAT, poseł Horała z PiS, zapowiedział, że będzie wniosek o postawienie przed Trybunałem Stanu byłych premierów Tuska i Kopacz oraz ministrów finansów Rostowskiego i Szczurka. Jak PO się do tego odniesie?
PiS przeczytał raport NIK, który jednoznacznie pokazał, że kontrola nie stwierdziła świadomych zaniechań mających na celu opóźnienie lub wstrzymanie dyscypliny podatkowej. Jednocześnie NIK zwraca uwagę, że w okresie naszych rządów powstała koncepcja jednolitego pliku kontrolnego itd. Ja przeczytałam ten raport komisji i okazało się, że MF podawało fałszywe dane, tzn. zawyżali wyniki kontroli obecnej skarbówki, a zaniżali wyniki kontroli z naszych czasów. Na marginesie zastanawiamy się nad zgłoszeniem tego oszustwa do prokuratury, bo ministerstwo nie powinno w ten sposób oszukiwać, do NIK-u podając fałszywe dane. Mimo tych fałszywych danych NIK stwierdził, że oczywiście można było coś zrobić wcześniej, ale nie było zaniechań i zamierzonych działań, które miałyby opóźniać uszczelnianie. Horała wie, że nie da się postawić nikomu zarzutów prokuratorskich, próbują coś zarzucić ministrowi Rostowskiemu. Pozostał im Trybunał Stanu. Wiadomo, że nic z tego nie będzie, bo mamy za chwilę wybory.

TO POLITYCZNA HUCPA, KTÓRĄ OD POCZĄTKU JEST ZARÓWNO PRZEWODNICZĄCY HORAŁA, KTÓRY JESZCZE NIEDAWNO NIE WIEDZIAŁ, CO TO FAKTURA VAT, JAK I TA CAŁA KOMISJA.

Jeżeli opozycja stworzy rząd, to zostaną programy socjalne?
Tak jak powiedział Grzegorz Schetyna, nic, co dane, nie będzie zabrane. Ludzi nie można oszukiwać dwa razy. PiS już ich oszukał mówiąc, że na wszystko są pieniądze. Nie można teraz oszukać ich drugi raz, bo ludzie porobili sobie plany, myślą, że będą mieli ten dochód i trzeba go im zapewnić. Natomiast my stawiamy na pracę. Jak ludzie pracują i płacą podatki, to znajdą się pieniądze na politykę społeczną i usługi publiczne. Będziemy chcieli wyciągnąć ludzi z szarej strefy, bo ona ciągle istnieje.

Szara strefa będzie się powiększać, gdy przyjdzie kryzys.
Niestety, i wygląda na to, że PiS też tego nie rozumie. Luka jest zawsze większa w czasie spowolnienia, a maleje w czasie koniunktury. Niemniej chcemy przede wszystkim zachęcać ludzi, żeby pracowali i żeby opłaciło im się pracować, bardziej niż korzystać ze świadczeń socjalnych. Jak zawsze stawiamy też na przedsiębiorców, których możemy zapewnić, że fiskus nie będzie traktować ich jak złodziei i oszustów, ustawy podatkowe nie będą zmieniane kilka razy w ciągu miesiąca, bo tak też się zdarzało, że otoczenie gospodarcze będzie stabilne.

Kmicic z chesterfieldem

Prezydent USA Donald Trump odwołał wizytę w Polsce. Oficjalny powód – zbliżające się do Florydy tornado. Trump miał wziąć udział w obchodach 80 rocznicy II wojny światowej. Do Warszawy przyleci wiceprezydent Mike Pence.

Wiadomość wywołała falę komentarzy. Niektórych, jak Tomasza Lisa z „Newsweeka” nie do końca przekonał podany powód: – „Podróż Trumpa do Polski odwołana pod pretekstem huraganu, który może, podkreślić – może uderzyć we Florydę. Tia… Karczewski niech dzwoni do swego kumpla, ciepłego człowieka z Białorusi”. A jeden z internautów dodał: – „Trump również mógł powiedzieć, że pies zjadł mu paszport”.

Inni internauci zwracali uwagę na inny aspekt zagadnienia: – „Tymczasem gdzieś z okolic Nowogrodzkiej słychać pewnie wycie, bo kampania z Trumpem i kampania bez Trumpa to nie to samo…”;

„I w tym momencie sztab PiS musi przepisać scenariusze klipów wyborczych i wyliczyć naprędce, czy Pence przebija Czajkę czy jednak wciąż rozkręcamy shitstorm w przekazie dnia”; – „Kaczyński…

View original post 715 słów więcej

 

Przydupas Kaczyńskiego, Brudziński, odwrócił bieg Wisły kijem

Mylić się rzecz ludzka, ale żeby „pokręcić” strony świata i odwrócić kierunek biegu królowej polskich rzecz – to już przesada. Mamy jednak kampanię wyborczą i w imię starej PiSowskiej dewizy „ciemny lud to kupi” wszystkie chwyty z kłamstwem włącznie wydają się dozwolone.

Skorzystał z tego Joachim Brudziński, który na antenie Polsat New pytany m.in. o awarię warszawskiej oczyszczalni „Czajka”, która spowodowała kontrolowany wyciek ścieków do Wisły tak się zapędził w swojej argumentacji, iż powiedział, że warszawiacy byli świadkami fali kulminacyjnej, która docierała do Mostu Poniatowskiego. To by oznaczało, że Wisła zmieniła swój bieg.

Tymczasem ścieki spływają do Wisły przy moście Północnym na wysokości ulicy Farysa na warszawskich Bielanach. Most Poniatowskiego położony jest na południe od Bielan i łączy Śródmieście z Pragą.

„Ścieki są podobno zrzucane do Wisły na wysokości Bielan. Wisła płynie na północ. Most Poniatowskiego jest na południe od Bielan. To skąd fala kulminacyjna na jego wysokości?” – zapytał drwiąco Konrad Piasecki z TVN24.

„PiS kłamstwem stoi” odpalił polityk PO, Michał Szczerba. „Kłamca Brudziński kijem próbuje zawrócić Wisłę. Awaryjny zrzut miał miejsce na granicy W-wy i Łomianek. Płynie w kierunku północy. ‚Fala kulminacyjna’ nigdy nie dotarła do Mostu Poniatowskiego. Musiałaby wbrew fizyce i prawom natury płynąć pod prąd!” – czytamy we wpisie posła w sieci.

Po tym, jak na Twitterze wybuchła burza polityk PiS postanowił ponownie zabrać głos i próbował pomniejszyć swą wpadkę, która wygląda raczej na manipulację i PiSowskie ciągoty do hejtu. Jest kampania, więc każda garstka błota przyda się by rzucić nią w przeciwnika.

Nie ma problemu katastrofy ekologicznej i ukrywania przed opinią publiczną przez Rafała Trzaskowskiego awarii oczyszczalni ścieków, wybudowanej za miliardy i z przytupem otwieranej przez polityków PO. Mega aferą okazało się, że zamiast Most Północny powiedziałem Most Poniatowskiego” – przewrotnie usprawiedliwiał się w sieci.

We wtorek rano doszło do awarii jednego z kolektorów przesyłającego ścieki z części lewobrzeżnej Warszawy do oczyszczalni „Czajka”. Nieczystości wówczas skierowano do drugiego z kolektorów, który jednak w środę przestał funkcjonować. Zarząd Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji podjął decyzję o kontrolowanym zrzucie nieczystości do Wisły.

Przypomnijmy, że Czajka jest obecnie jedną z największych oczyszczalni ścieków w Polsce. To ona oczyszcza ścieki całej Warszawy oraz okolicznych gmin. Jej awaria spowodowała natychmiastowe zwołanie sztabu kryzysowego. Miliony litrów nieczystości wylewają się wprost do Wisły.

Kmicic z chesterfieldem

„Wszcząłem postępowania dyscyplinarne przeciwko Waldemarowi Z., SSO w Krakowie i Olimpii B.-M., SSR w Gorzowie Wlkp., w związku z niestosowaniem się do zasady powściągliwości w mediach społecznościowych” – napisał na Twitterze Przemysław Radzik, zastępca rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych. – „To próba odreagowania po tym, co ujawniły media w sprawie afery Ministerstwa Sprawiedliwości, nowej KRS i nominowanych przez Ziobrę rzeczników? Ważne, by zapamiętać to trio: Radzik, Lasota, Schab” – skomentował Marek Tatała z FOR. Te trzy nazwiska to sędziowie, którzy na stanowiska rzeczników dyscyplinarnych zostali powołani przez Zbigniewa Ziobrę.

Radzik w piśmie, które dołączył do tweeta, zarzuca rzecznikowi dawnej KRS oraz sędzi z Sądu Rejonowego w Gorzowie Wlkp. „niestosowanie się do nakazu powściągliwego korzystania z mediów społecznościowych”.

Nie wiadomo, dlaczego postanowił nie używać nazwisk publicznie znanych sędziów, którzy od wielu lat krytycznie odnosili się do pisowskich zmian w sądownictwie.

„Ci Sędziowie mają nazwiska i NIE są przestępcami. Ale panie Radzik…

View original post 2 672 słowa więcej

 

Morawiecki nie ma wpływu na decyzje Kaczyńskiego, dlatego blebla, że prezes byłby lepszym premierem

Generał Mirosław Różański o wypowiedzi Mateusza Morawieckiego w programie Fakty po faktach (TVN24).

Morawiecki został zapytany przez prowadzącą Anitę Werner na temat stanowiska premiera po zbliżających się wyborach parlamentarnych.

– Kierownictwo polityczne podejmie decyzje (kto będzie premierem) w swoim czasie. Dzisiaj nie ma decyzji, co będzie po wyborach. Myślę, że pan prezes Jarosław Kaczyński byłby znakomitym i najlepszym premierem. Pokazał zresztą to jak był premierem. Myślę, że tak (byłby lepszym premierem ode mnie). Jestem przekonany, że pan prezes byłby lepszym premierem – oświadczył PMM.

Wypowiedź ta nie została niezauważona przez internautów, którzy uważają, że jeżeli Kaczyński jest lepszy od niego , to niech zrezygnuje z pełnionej przez siebie funkcji.

– Ingracjacja na najwyższym poziomie!! Premierze, skoro tak, niech się Pan poda do dymisji, jeżeli nie wierzy Pan w swoje kompetencje – komentuje gen. Mirosław Różański. 

– Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, ponieważ wówczas mielibyśmy trudny wybór w konkursie: „Najgorszy Szef Rządu Tysiąclecia” – wypowiada się Piotr Borys (dyrektor biura krajowego PO).

Tomasz Lis (Newsweek): Skoro Kaczyński w oczywisty sposób byłby lepszym premierem niż Morawiecki, co sam Morawiecki przyznaje, to ja, chcąc, by Polska miała premiera lepszego, a nie gorszego, kategorycznie żądam od Morawieckiego dymisji, a od Kaczyńskiego podjęcia się misji.

– Byłby lepszym premierem… Pytanie tylko, czy w kwestii krycia Ziobry, czy bagatelizowania sprawy Plebiaka? – pyta poseł Mariusz Witczak. 

Tomasz Żółciak (Dziennik Gazeta Prawna): Czyli dymisja? Wszak Polska zasługuje na najlepszego premiera, a nie takiego, który wprost sądzi, że w jego środowisku jest ktoś, kto poradziłby sobie na tym stanowisku lepiej niż on sam.

– Jeżeli Morawiecki przyznaje, że nawet Kaczyński byłby od niego lepszym premierem, to powinien natychmiast podać się do dymisji – dołączył się do komentarzy publicysta i związkowiec Piotr Szumlewicz. 

Więcej >>>

Kmicic z chesterfieldem

120 tys. zł – tyle właśnie wynosi koszt postawienia stoiska podczas pikniku Rodziny Radia Maryja w Toruniu. Taką kwotę na trwającą kilka godzin imprezę przeznaczyło Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej – dowiedział się onet.pl.

To już jedenasta edycja pikniku Radia Maryja. Odbędzie się on 7 września pod hasłem „Dziękczynienie w Rodzinie”. I to podczas takiej właśnie imprezy resort zamierza promować… unijny program „Rybactwo i morze” na lata 2014-2020. To, że Toruń dzieli od morza 179 km też nie ma znaczenia dla resortu kierowanego przez Marka Gróbarczyka.

„Państwowe pieniądze, żeby na jakimś świętym pikniku się pokazać…”; – „Wypromować program na lata 2014-2020. Po co promować taki program? Przecież on już się kończy!”;

„Znając pisowskie „umiejętności i możliwości” mogliby przecież za 120 tysięcy naszych, czyli podatników złotych promować rybactwo i morze na lata 1947-1953”; – „A czy Ministerstwo Sprawiedliwości też będzie miało tam stoisko? Z łatwymi do złożenia nawet dla seniora…

View original post 1 189 słów więcej

 

Krystyna Pawłowicz, klasyk szamba

Z konwersacji hejterki Emilii z Krystyną Pawłowicz wynika, że posłanka PiS rozważała odejście z KRS. Emilia zorganizowała więc akcję wśród sędziów „dobrej zmiany”, by odwieść Pawłowicz od tego pomysłu – czytamy w portalu „Gazety Wyborczej”. Przypomnijmy: Pawłowicz działa w sejmowej komisji sprawiedliwości i zasiada w nowej KRS, gdzie reprezentuje Sejm.

O jakich okolicznościach mowa? Gdy 27 sierpnia 2018 r. upolityczniona KRS wybierała kandydatów do Sądu Najwyższego, doszło do ostrego sporu pomiędzy Pawłowicz a ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą. Powodem była kandydatura Kamila Zaradkiewicza, ówczesnego dyrektora z resortu sprawiedliwości, który również kandydował do SN. Pawłowicz próbowała go zablokować, gdyż – jak mu już wcześniej zarzucała – przejawiał „sympatię dla środowisk homoseksualnych”, bo stwierdził, że konstytucja nie definiuje małżeństwa jako „wyłącznie związek kobiety i mężczyzny”.

Posłance Pawłowicz blokada się nie powiodła. Zbigniew Ziobro stawił się na posiedzeniu Rady, by bronić podwładnego, na które przyniósł pisemne stanowisko Zaradkiewicza o tym, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny. Rada wybrała więc Zaradkiewicza do SN w uzupełniającym głosowaniu. Z rozmowy Pawłowicz z Emilią wynika, że z powodu tych wydarzeń posłanka mogła rozważać rezygnację z miejsca w Radzie.

Wówczas właśnie, jak podaje wyborcza.pl, wspierające ją oświadczenia – za pośrednictwem internetowych komunikatorów – wystosował m.in. sędzia Sądu Okręgowego w Gliwicach Arkadiusz Cichocki i Michał Lasota, sędzia Sądu Rejonowego w Nowym Mieście Lubawskim i jeden z głównych rzeczników dyscyplinarnych w kraju powołanych przez ministra sprawiedliwości. W tej właśnie roli ściga sędziów, którzy upominają się o niezależność sądownictwa. To on wysyła Emilii wiadomość „dla Pani Profesor”. „Pani Profesor, KRS i Polska Pani potrzebują. Proszę się nie przejmować Zaradkiewiczem. Walczyła Pani jak lwica. Serdecznie Panią pozdrawiam. Michał Lasota” – napisał. Dla odmiany Cichocki używa porównań historycznych: „Wczoraj była rocznica śmierci Inki, która zawsze zachowywała się jak trzeba. Nie czas, by się poddawać. Nawet jeśli bolą nas zgniłe kompromisy na szczytach władzy. Proszę się nie poddawać. Z wyrazami głębokiego szacunku Arkadiusz Cichocki, sędzia” – czytamy w jednej z wiadomości.

Jak zareagowała posłanka Pawłowicz? „Bardzo Pani dziękuję za te osobistą akcję podtrzymywania mnie na duchu. Sprawa jeszcze nie jest przesądzona” – odpisała Emilii. „Proszę podziękować ode mnie Panom Sędziom i pozdrowić ich” – dodała i zaznaczyła: „Jeszcze raz BARDZO Panią proszę o utrzymanie tych informacji tylko dla siebie”. „Ja nic nikomu nie mówiłam Pani poseł” – odpisała wówczas hejterka.

Tymczasem etyka zawodowa sędziów nakazuje „unikać wszelkiego rodzaju kontaktów osobistych, a także unikać podejmowania działań, które mogłyby rodzić konflikt interesów i przez to negatywnie wpływać na postrzeganie sędziego jako osoby bezstronnej oraz podważać zaufanie do urzędu sędziego”.

>>>

Według informatorów „Gazety Wyborczej” zarówno Cichocki, jak i Lasota działali w utworzonej na WhatsAppie grupie „Kasta”, gdzie planowano działania przeciw niepokornym sędziom. W grupie miał także działać m.in. były wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak.

Kmicic z chesterfieldem

Przed Kancelarią Premiera w Warszawie zgromadziły się tłumy. Uczestnicy demonstracji domagali się dymisji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Przynieśli czerwone kartki z hasłem „Ziobro musi odejść” i „Wolna prokuratura, wolne sądy, wolni ludzie”. Składali podpisy pod symboliczną dymisją Ziobry.

Protest zorganizowała Akcja Demokracja. – „Jest wiele powodów, że tutaj jesteśmy. Ja mam wiarę, że nasze państwo może wyglądać inaczej. Mam przekonanie, że odpowiedzialnym za to, co się dzieje, jest Ziobro” – mówiła do zebranych Weronika Paszewska, dyrektorka Akcji Demokracji.

– „To nie jest jednodniowa afera, pokazuje ona stan, w jakim jest polskie państwo. Mamy problem z nienawiścią w życiu publicznym. Zbigniew Ziobro albo wiedział, co się dzieje w jego ministerstwie, o akcji zorganizowanego hejtu albo nie wiedział, nie panował nad podwładnymi, tak więc nie nadaje się na ministra” – powiedział prof. Marcin Matczak.

„Prokuratura nie może być narzędziem w rękach władzy. My, prokuratorzy nie godzimy się, abyście wy, wolni ludzie…

View original post 713 słów więcej

 

W gadzinówce TVP nie ma dziennikarzy

Wielowieyska zareagowała na rolę dziennikarzy TVP w aferze Ministerstwa Sprawiedliwości.

Magazyn Press opisał, jak dziennikarze publicznych mediów wspomagali hejterkę Emillę.

Emilia, która współpracowała m.in. z wiceministrem sprawiedliwości Łukaszem Piebiakiem w akcji kompromitowania sędziów krytykujących reformowanie sądów przez PiS, próbowała do współpracy wciągnąć wielu dziennikarzy. Niektórzy chętnie się zgadzali – opisuje redakcja Press.

Screeny z rozmów nie pozostawiają złudzeń. Wśród nazwisk mających kontakt z hejterką czołowi dziennikarze obecnej TVP.

Agnieszka Kublik (Gazeta Wyborcza): Nie ma już wątpliwości – TVP Jacka Kurskiego i jej dziennikarze są istotnym instrumentem grupy sterującejhejtem umiejscowionej na szczytach władzy.

– Afera Piebiaka potwierdziła to, co wiedzieliśmy wcześniej: w TVP nie ma żadnych dziennikarzy, są nieuczciwi i dewastujący życie publiczne funkcjonariusze obozu rządzącego. To część grupy hejterskiej, związanej z resortem sprawiedliwości – komentuje dziennikarka Dominika Wielowieyska.

– To nie są żadni dziennikarze, a ideologiczni lub płatni paszkwilanci, żołnierze na wojnie hybrydowej, jaką PiS prowadzi wykorzystując organy państwa- z przeciwnikami i krytykami jego reżimu – mówi o pracowniach TVP prof. Leszek Balcerowicz. 

Wojciech Kussowski (aktywista opozycyjny): Prof. Staniszkis ma rację. PiS wysługuje się ludźmi słabymi, przegranymi, z kompleksami. Wyznacza im role, których w ramach uczciwej rywalizacji nie mieliby szans pełnić, lojalizując satysfakcją odwetu. Dziennikarz, sędzia, lekarz, aktor, w każdym zawodzie ktoś taki się znajdzie.

Andrzej Bober (publicysta) o „Wiadomościach”

Najpierw połknąłem parę tabletek „positivum”, potem zacisnąłem zęby i o 19.30 włączyłem „Wiadomości” w TVP.
Początek był obiecujący: rośnie nam dobrobyt, coraz częściej wyjeżdżamy za granicę, a turyści przyjeżdżają do nas.

Ale potem już było ostro: poseł KO Brejza w swoim mateczniku w Inowrocławiu, mając podejrzenia o korupcję, zorganizował tam opłacaną „fermę trolli”, które niszczą okolicznych zasłużonych obywateli. Ten wątek miał ciąg dalszy: jakaś bliżej nieznana pani Emilia też trudniła się sraniem na innych, ale natychmiast została wytłumaczona: przeczytano b.obszerny list męża pani Emilii. Ten napisał, że jest z żoną w trakcie rozwodu, bo to notoryczna alkoholiczka wąchająca prochy, wielokrotna klientka różnych szpitali, w tym psychiatrycznych. I on, ten mąż, bardzo przeprasza tych wszystkich uczciwych obywateli, których pani Emilia skrzywdziła swoim hejtowaniem.
Dalej było już bardzo grubo i bardzo śmiesznie: propagandysta Adamczyk ogłosił triumfalnie, że rząd ogłasza właśnie program „zero hejtu w internecie”. W tym miejscu „positivum” przestało działać, i już tylko kątem oka ujrzałem zatroskaną twarz posła Eugeniusza Kłopotka, który nas poinformował, że w imię protestu nie będzie kandydować w wyborach. Zainteresowanych przepraszam, że nie wytrzymałem do końca, i walnąłem lufę wyborowej na otrzeźwienie.

Kmicic z chesterfieldem

Obserwując okładki prorządowych tygodników, można było już zobaczyć tak wielką kreatywność twórców, że rzadko kiedy w rachubę wchodzi zaskoczenie. Teraz jednak Tygodnik “Sieci” braci Karnowskich, w swoim najnowszym wydaniu przesuwa granicę kreowania wizerunku Jarosława Kaczyńskiego na wydaje się najwyższy możliwy poziom.

Lider PiS zostaje bowiem porównany do Donalda Trumpa, kiedy to obaj przywódcy niczym równi sobie liderzy świata są zestawieni ze wspólnym potężnym obozem wrogich sił, które chcą ich zniszczyć. W wiele mówiącym wydaniu “Mężowie stanu pod ostrzałem!” tygodnik stara się przekonać, że obu liderów “łączy więcej niż myślicie”, ponieważ m.in. “wygrali wbrew mediom i kastom. Rozkręcili gospodarki i wzmocnili państwa”. Karnowscy postawili tutaj na radykalny patetyzm, co oddaje zapowiedź nowego wydania tygodnika:

Tygodnik prezentuje podobieństwa drogi dojścia…

View original post 1 962 słowa więcej

 

Krzysztof Brejza pozwie gadzinówkę TVP

Zarzuty postawiono PiS-owcom, ale telewizja publiczna opisując proceder wystawiania lewych faktur w urzędzie miasta w Inowrocławiu atakuje posła PO Krzysztofa Brejzę. Pan poseł długo nie czekając zapowiedział na Twitterze, że złoży pozew przeciwko TVP, i to nie jeden.

W rozmowie z dziennikarzami powiedział, że sprawa ma przykryć aferę w resorcie sprawiedliwości. „Wymyślono, że trzeba ją przykryć czymś na Brejzę. Robi się pokazówkę. Uruchamia się aparat szczucia nienawiści i hejtu. Wszystko dla odwrócenia uwagi od wielkiej afery PiS – zorganizowanego systemu niszczenia przeciwników politycznych” – powiedział Brejza portalowi wyborcza.pl. „Przeszukania to szczucie i próba zniszczenia mojej rodziny. Wiem, że moi bliscy cierpią przeze mnie, ponoszą konsekwencje za moją czteroletnią działalność. Tak działa państwo bolszewickie” – dodał polityk PO.

Sama sprawa w zasadzie jest stara. Pierwsza kontrola CBA w ratuszu miała miejsce w 2017 r. Głównymi jej postaciami są lokalna biznesmenka Małgorzata S. oraz Agnieszka Ch. była szefowa wydziału kultury, promocji i komunikacji społecznej. S. w latach 2015 – 2017 miała wystawiać faktury za niewykonane usługi, z kolei Ch. je przyjmowała.

Straty poniesione przez miasto w związku z procederem mogą wynosić ponad 200 tys. zł. Obie kobiety są powiązane z PiS, urzędniczka należała do partii, natomiast S. startowała w wyborach do Parlamentu Europejskiego z list PiS.

Teraz TVP lansuje tezę o istniejącej w inowrocławskim urzędzie „farmie trolli” i szafuje takim określeniami, jak choćby „wydział nienawiści”. Wszystko dzięki zeznaniom Małgorzaty S., które mają obciążać Brejzę.

Portal tvp.info w piątek opublikowała ich fragmenty.

„Przy fakturach płaconych przelewem schemat był taki, że po przelaniu pieniędzy przedsiębiorca przychodził do mego biura, przychodziła też pani W. ze swoim zeszytem i ona obliczała jaką ma zostawić kwotę. […] za tę kwotę opłacała osoby, które komentowały wpisy w internecie. Były to wpisy szkalujące osoby wskazane przez posła Brejzę i prezydenta Ryszarda Brejzę” miała zeznać Ch.

W toku śledztwa padło 181 zarzutów wobec 16 osób, ale TVP. Info dyskretnie przemilcza pochodzenie polityczne  podejrzanych, w tym Małgorzaty S. Z kolei  Ireneusz Stachowiak, były wiceprezydent Inowrocławia, działacz Solidarnej Polski, obecnie kandydat PiS do Sejmu przekonuje w swoich wystąpieniach, nieustannie pokazywanych w materiałach TVP, że Brejza powinien zrezygnować ze startu do Senatu, bo „stał za zorganizowaną grupą hejterów”. Co ważne, prokuratura rozpoczęła śledztwo ws. pracowników urzędu po doniesieniu prezydenta Inowrocławia Ryszarda Brejzy, ojca posła PO.

Inny ważny wątek w tej historii, skwapliwie pomijany w mediach publicznych, to kariera Agnieszki Ch.. która przed rozpoczęciem pracy w inowrocławskim UM była dyrektorką Centrum Kultury i Sportu „Ziemowit” w Kruszwicy. W maju ubiegłego roku informował o tym TVN 24. Z doniesienia do prokuratury, które cytowała redakcja i które powstało po audycie CBA w „Ziemowicie”. wynika, że kobieta miała „podrabiać dokumenty w celu osiągnięcia korzyści majątkowej”. Tutaj również chodziło o fałszowanie faktur.

– Nie jesteśmy stowarzyszeniem aniołów, tylko ludźmi. Jeżeli paru idiotów w taki, a nie inny sposób zachowuje się w stosunku do innych osób, jest to niedopuszczalne i są reakcje – podkreślił Paweł Szefernaker, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji w programie „Woronicza 17”. Komentował w ten sposób zarzuty opozycji dotyczące nieodpowiednich reakcji w rządzie na aferę Piebiaka.

W programie „Woronicza 17” Michała Rachonia w TVP Info jednym z głównych tematów niedzielnej dyskusji była afera Piebiaka. Doszło m.in. do konfrontacji poglądów między Dariuszem Jońskim i Pawłem Szefernakerem, sekretarzem stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Dariusz Joński krytykuje reakcję PiS na aferę Piebiaka

Dariusz Joński wyraził opinię, że po śmierci Pawła Adamowicza w Gdańsku, rząd polski, a zwłaszcza Ministerstwo Sprawiedliwości, powinny jednoznacznie zareagować na doniesienia medialne o działaniach urzędników MS skierowanych przeciwko sędziom krytykującym „dobrą zmianę” w wymiarze sprawiedliwości.

– To jest dokładnie tak, jakby do pana do domu wszedł jakiś bandyta, pan by go złapał na gorącym uczynku, on by powiedział „przepraszam, ja już wychodzę, wszystko jest ok”. Wy tak zrobiliście: odwołaliście, jedziemy dalej, wszystko jest ok – skomentował reakcję Ministerstwa Sprawiedlwości i rządu na aferę Piebiaka.

Zapytał również, kto będzie wyjaśniał tę sprawę. – Prokurator generalny Ziobro będzie przesłuchiwał ministra Ziobro? To bardzo chora sytuacja – stwierdził.

Press: Emilię w „walce o dobro Polski” wspierali dziennikarze. Na liście m.in. Wenerski i Rachoń

Paweł Szefernaker: Patologiczna sytuacja kilku idiotów

Paweł Szefernaker odpowiedział, że decyzja o dymisji wiceministra sprawiedliwości zapadła niemalże od razu po upublicznieniu dyskredytujących go materiałów, podobnie jak w przypadku sędziego Jakuba Iwańca.

– Tego samego dnia była reakcja i dymisja. My nie jesteśmy stowarzyszeniem aniołów, tylko ludźmi. Jeżeli paru idiotów w taki, a nie inny sposób zachowuje się w stosunku do innych osób, jest to niedopuszczalne i są reakcje – podkreślił polityk. – To była patologiczna sytuacja kilku osób i reakcja była natychmiastowa. Tak powinna wyglądać reakcja przyzwoitych polityków – stwierdził Paweł Szefernaker.

Zwrócił też uwagę, że według niego to w Koalicji Obywatelskiej przymyka się oko na tego typu sytuacje. – W pana środowisku politycznym takich reakcji nie ma, bo szefem klubu Platformy Obywatelskiej jest Sławomir Neumann, który ma zarzuty prokuratorskie. W moim okręgu do senatu będzie z państwa poparciem startował Stanisław Gawłowski, który ma zarzuty. I jaka jest reakcja waszego środowiska? – pytał.

Szefernaker do Jońskiego: Wie pan, co każdy ratownik pisze na smartfonie?

 W dyskusji głos zabrała m.in. Anna Maria Żukowska z Lewicy. Jak zaznaczyła, „doszło do rzeczy skandalicznej”.

– Nastąpił ewidentnie błąd w nadzorze, bo nie ma takiej możliwości, żeby minister, pod którego zarządem jest Ministerstwo Sprawiedliwości, nie wiedział, co się w nim dzieje. Powinien wiedzieć, w co angażują się jego pracownicy, nawet nie szeregowi, ale jego podsekretarz stanu – podkreśliła. Zgodził się z tym również Dariusz Joński.

Paweł Szefernaker odniósł się do tego zarzutu, zwracając się Dariusza Jońskiego, który w styczniu 2019 roku został wiceprezesem łódzkiego Aquaparku Fala: – Wie pan, co każdy ratownik pisze na komunikatorze na smartfonie? – zapytał.

– Oczekuję, że będzie wszczęte postępowanie dyscyplinarne w sprawie pana Piebiaka, bo to nie może być tak, że on sobie teraz wróci do pracy w sądach powszechnych, będzie orzekał, jakby się nigdy nic nie stało – zaznaczyła Anna Maria Żukowska.

Afera Piebiaka. Wiceminister sprawiedliwości został zdymisjonowany

Na początku poprzedniego tygodnia portal Onet.pl ujawnił, że wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak miał współpracować z internetową hejterką Emilią S. w celu dyskredytowania sędziów krytykujących reformę wymiary sprawiedliwości przeprowadzoną przez PiS. Miał m.in. ujawnić adres zamieszkania prezesa Stowarzyszenia „Iustitia” prof. Krystiana Markiewicza.

W związku z tymi doniesieniami wiceminister Łukasz Piebiak został zdymisjonowany. Podobnie potraktowany został sędzia Jakub Iwaniec, który miał wyszukiwać „haki” na sędziów i przekazywać je Emilii S. Dodatkowo prokuratura wszczęła postępowanie sprawdzające. Sprawą zainteresował się również Urząd Ochrony Danych Osobowych.

Kmicic z chesterfieldem

„A może Ziobro ma już zbyt wielką wiedzę, także o ludziach obecnego układu rządzącego, aby się go pozbyć? Jeśli przesądza ten ostatni argument, znaczy to, że wszechwładny lider dał się złapać w pułapkę. Postawił na człowieka, którego niespecjalnie cenił i któremu nie ufał. Teraz jego dymisja byłaby symbolicznym podważeniem „reformy wymiaru sprawiedliwości”. A ona jest wciąż na sztandarach”– napisał jeden z prawicowych publicystów Piotr Zaremba. Jego felieton o aferze Piebiaka nosi tytuł: „Ciężko uwierzyć, że Zbigniew Ziobro nie wiedział, co dzieje się w resorcie”.

Publicysta przypomina, że to nie jedyna afera związana z Ziobrą. Wymienia nieopublikowanie list poparcia dla kandydatów do nowej KRS mimo prawomocnego wyroku NSA. – „Jeśli wśród osób zgłaszających kandydatów do KRS przeważali faktyczni urzędnicy ministerstwa, obciąża to tego ministra. Widać gołym okiem, że Ziobrze udaje się, choć pewnie połowicznie, coś, co nie udawało się poprzednikom z innych partii. Że buduje z mniejszości środowiska zwartą grupę…

View original post 2 120 słów więcej

 

Politycy PiS to buce, a ich elektorat to analfabeci

Wybitna pisarka Manuela Gretkowska w felietonie na temat sytuacji politycznej w Polsce.

1. Mój kraj jest kibolem: Jak kibole łamie prawo – niszcząc Trybunał i sądy. Jak kibole robi to maskując twarz, więc nie wiadomo kto rekomendował kandydatów do KRS. Kto zniszczył reformą szkolne podręczniki. Jak kibole stosuje bezkarnie przemoc. Jak kibole działa na zasadzie mafijnych układów. Jak u kiboli – jego protegowani są prostakami. A wszyscy, którzy tego narodowego socjalizmu 500 plus, wspieranego przez narodowy Kościół, nie akceptują, są komunistami. Dzieci wypisujące w internecie „Ty komunisto, lewaku” nie mają pojęcia o historii. I jej nie poznają w nowej szkole. Zagnane do kin obejrzą za to rekonstrukcje historyczne z pisowskim podtekstem, patokatolicyzmu dla neopolaków.

2. Ciekawe co PiS obiecał PSL-owi za koalicję z Kukizem. Chłopi wiedzą, że dorwać się do koryta, najpierw przez chlew, wygląda kulturalniej. Mam nadzieję, że trzech tenorów Lewicy nie zostanie wkrótce trzema kastratami. Po wyborach. Wtedy Ziobro wysłucha nabożnego pienia Sobeckiej i otoczy kler specjalną opieką prawną, najlepiej taką przysługującą świadkom koronnym, nawróconym przestępcom.

3. Bezkarna jak świadek koronny upadku Rzeczpospolitej jest już w Brukseli Zalewska. A powinna stanąć przed sądem wojskowym. Przerzucała nasze dzieci jak dywizje na ruskim froncie, bez względu na ludzkie koszty. Po to, by zameldować Prezesowi: Zadanie wykonane! W nagrodę jest za granicą, razem z Szydło. Szyderstwo? U Szydło to szydłerstwo, gdy mówi o lepszym traktowaniu LGBT w Polsce niż w Unii. Jej równie poczytalna koleżanka Mazurek, niedawno nasyłała na mnie syna Szydło, batmana w koloratce i pelerynce, żeby się o mnie, albo do mnie (?) modlił. Teraz Mazurek wymyśliła Szwedów uciekających do nas po azyl. I odparowuje, dementującemu te pisowskie dyrdymały, szwedzkiemu ministrowi, że brakuje mu kompetencji, by udowodnić jej kłamstwo.

4. Jasne, trzeba mieć kompetencje buldożera, żeby dotrzeć do zakutych łbów. Ale PiS nie musi już nikogo przekonywać. Jego elektorat to intelektualni analfabeci. Propaganda skleja im w zdania i ciągi myślowe oderwane słowa, np. „samolot,, życie, zamrożone narządy, komunistyczny prokurator, Kuchciński ”. Da się to połączyć w relację, którą wszyscy obejrzeliśmy: Umiłowany poseł Piotrowicz opowiada o transporcie rządowym samolotem zamrożonych lekarstw, albo zębów swojej żony po wizycie u stomatologa. Akurat Kuchciński tamtędy przelatywał…
Według medycznych fachowców, Piotrowicz kłamie. Co z tego? W TVP przeszła by i wersja przewożenia samolotem zamrożonego w płynnym azocie mózgu Prezesa, żeby się nie zużywał.
Idiotom już nic nie trzeba mówić. Widzom TVP-info wystarczy nieruchoma twarz Kaczyńskiego czuwająca nad nimi z ekranu. Nic nie powie, a uwierzą we wszystko. W standardy dla samolotów rządowych opracowane przez Prezesa. Nowe przepisy pozwolą latać tak wysoko, że staną się polskim programem podboju kosmosu. I Kuchciński dostanie order za niebezpieczne loty do Rzeszowa. Mógł przecież być następną ofiarą smoleńską pracując w „zawyżonych standardach”. Sam je sobie zawyżył, do 14 -letnich dziewczynek, jak zeznał agent CBŚ – Janik. Agent nie obejrzał do końca taśm z burdelu, bo go zemdliło. To wystarczający powód, by uznać Janika za chorego psychicznie, a zamieszanego w aferę boksera „powiesić – się”, w więzieniu.

Janusz Piechociński (były wicepremier): Patrząc na ogłoszoną listę Kandydatów do Parlamentu można krótko powiedzieć „Lista Rodzinnatrzyma się dzielnie a w Klubie PiS z czcią: wymawiane będzie: wujku, stryjku, ojcze, synu, ciociu, szwagrze. Jak dodamy do tego urzędywojewódzkie, samorząd i PE wyjdzie Rodzina+

Kmicic z chesterfieldem

Chyba nikt nie spodziewał się, że na mniej niż dwa miesiące przed wyborami parlamentarnymi, mającymi się przecież według planów zakończyć widowiskowym zwycięstwem Zjednoczonej Prawicy nad “totalną opozycją”, partia Jarosława Kaczyńskiego znajdzie się w tak dużym kryzysie.

Niestety dla kierownictwa PiS, fatalne są pierwsze reakcje opinii publicznej na ujawnione przez portal Onet.pl, a później rozszerzane przez “Gazetę Wyborczą” kulisy funkcjonowania specjalnej grupy, złożonej z czołowych postaci “dobrozmianowego” wymiaru sprawiedliwości, która zajmowała się obrzydliwym szkalowaniem osób ze swojego środowiska, w oczywiście politycznym celu.

Wbrew oczekiwaniom premiera Morawieckiego, dymisja wiceministra Piebiaka i jego współpracownika, sędziego Iwańca sprawy zdecydowanie nie zamyka. Wręcz przeciwnie, im więcej dowiadujemy się o prawdziwym charakterze tego procederu i im więcej nazwisk w niego zaangażowanych się pojawia, tym gorzej wygląda cały obóz dobrej zmiany, który za nich przecież ręczył, powierzając im odpowiedzialne funkcje w strukturach rzekomo oczyszczonej trzeciej władzy.

Pojawiają się pogłoski, że prezes Kaczyński tylko dlatego jeszcze nie…

View original post 1 313 słów więcej

 

PiS szykuje podwyższenie składki emerytalnej, pieniądz straci wartość. PiS gwarantem katastrofy

Prezydent Nowej Soli Wadim Tyszkiewicz skomentował plany polityków PiS, którzy chcą po wyborach podnieść składki na ZUS.

 

PiS można tylko wysłać w kosmos – w Pisdu. Leć Kaczyński w Pisdu, pisdzielcu.

Xerofas

– Pan Marszałek nie złamał prawa ani istniejących w tej dziedzinie obyczajów – podkreślił prezes PiS. – Skoro Państwo mają inne zdanie, mogę powiedzieć, że decyzja Pana Marszałka jest dowodem postawy związanej z naszym hasłem: słuchać Polaków, służyć Polsce – stwierdził Jarosław Kaczyński. – Trzeba słuchać opinii publicznej – dodał.

Polacy chcieli dymisji marszałka Kuchcińskiego

„Czy w związku z ujawnieniem informacji o lotach rodziny marszałka Sejmu rządowymi samolotami. Marek Kuchciński powinien podać się do dymisji?” – takie pytanie zadano uczestnikom sondażu SW Research dla rp.pl.

Az 67,7 proc. uczestników sondażu odpowiedziało: „tak”. Przeciw dymisji marszałka Sejmu jest 14,7 proc. ankietowanych. 17,5 proc. badanych stwierdziło, że „nie ma zdania na ten temat”.

– Częściej za dymisją Kuchcińskiego są mężczyźni (73%), osoby powyżej 50 lat (75%) oraz respondenci o wykształceniu wyższym (71%). Tego zdania są też ankietowani o dochodzie od 2001 do 3000 zł (76%) oraz osoby z miast od 100 do 199…

View original post 234 słowa więcej

 

Kaczyński przejął od Kuchcińskiego przegraną gębę

Po czwartkowym „spektaklu” na Nowogrodzkiej, podczas którego Marek Kuchciński zrezygnował ze stanowiska marszałka Sejmu, można by sądzić, że żyjemy w swego rodzaju „zaawansowanej demokracji”.

Oto szeregowy poseł zdymisjonował marszałka Sejmu. Opisując kulisy tej „operacji” gazeta.pl dowodzi, że Kuchciński wcale nie chciał opuścić swojego wygodnego fotela. Kuchciński się bronił, ale prezes PiS „był surowy”, bo marszałek zataił informacje o lotach.

Komentując rezygnację marszałka prof. Sławomir Sowiński, ekspert z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, powiedział w Radiu TOK FM: „Byliśmy świadkami szczególnej, osobliwej sceny politycznej, do której pewnie będziemy nie raz wracali. Ta scena była próbą ucieczki do przodu. Próbą odzyskania przewagi politycznej, którą do niedawna PiS miał nad swoimi przeciwnikami. Ale to próba ryzykowna – stwierdził i dodał, że przekaz prezesa był „bardzo szczególny”. „Prezes mówi nam – opinii publicznej: właściwie nie macie racji; wasza krytyka marszałka jest nieuzasadniona – ale ustępujemy. To rodzaj znanego zwrotu „przepraszamy tych, którzy czują się urażeni”, choć nie ma za co przepraszać. Część wyborców może to lekko zirytować” –ocenił gość stacji.

Kaczyński faktycznie zarzekał się, że w przypadku podróży marszałka nie doszło do złamania prawa. „Ale skoro państwo najwyraźniej mają inne zdanie (…) to w związku z tym mogę powiedzieć, iż decyzja pana marszałka jest dowodem postawy, która jest związana z naszym hasłem: „Słuchać Polaków, służyć Polsce” – oznajmił.

Na tym prezes nie skończył, wskazał natomiast na „nadużycia”, jakich miał dopuścić się Donald Tusk, gdy pełnił funkcję premiera. „Nie da się wygrać dwóch kampanii, odgrzewając tego samego kotleta” – ocenił profesor.

Wysiłki PiS na rzecz ratowania twarzy skrytykował też dr Tomasz Słomka z Katedry Systemów Politycznych UW.

Przekonywał, że cała ta afera może być początkiem końca partii rządzącej. „Nagle może się okazać, że ludzie dostrzegają szereg rzeczy, które były marginalizowane, pomijane i mogą urosnąć do rangi czegoś ważnego” – ocenił na antenie TOK FM.

„Odniosłem wrażenie, że wystąpienie prezesa jest, pierwszy raz od dawna, wystąpieniem przegranego.  Przebijało z niego poczucie, że coś się zmieniło, urwało. W tej kadencji nie było dymisji, która byłaby następstwem doniesień medialnych. To znak, że obóz władzy ma świadomość głębokiego kryzysu i może to być problemem w kampanii” – podsumował.

Kmicic z chesterfieldem

Czy poseł Stanisław Piotrowicz kłamał? Być może minął się on z prawdą przy swoich tłumaczeniach dotyczących podniebnych rejsów w towarzystwie marszałka Kuchcińskiego?

Piotrowicz twierdził, że leciał samolotem tylko ze względu na chorą żonę, która miała mieć ze sobą leki otrzymane w warszawskim Instytucie Hematologii i Transfuzjologii. Lek – zdaniem Piotrowicza – znajdował się w stanie silnego zamrożenia. Podróż motywowana była więc jak najszybszą potrzebą umieszczenia cennego lekarstwa w zamrażarce.

Portal gazeta.pl o zasadność tłumaczeń Piotrowicza zapytał doktora Pawła Grzesiowskiego, specjalistę z zakresu terapii zakażeń i immunologii. „Wyobrażam sobie, że w grę wchodzą jakieś preparaty stosowane w chorobach krwi. Obecnie nie wydaje się pacjentowi preparatów krwiopochodnych w stanie zamrożonym. Osocze czy krioprecypitat są przechowywane w stanie zamrożenia, ale stosowane wyłącznie w obszarze medycznym, bo może to zrobić jedynie uprawniona służba krwi” – stwierdził dr Grzesiowski.

Nie wydajemy leków pacjentom w postaci niegotowej do użycia (…). Natomiast są wyjątki, biorąc pod…

View original post 2 219 słów więcej