Archiwa tagu: Roman Giertych

Pisowska zemsta na doktorze Haidarze za WOŚP

– To jest rewanż, zemsta polityczna za przegrane wybory – powiedział reporterowi RMF FM Riad Haidar, lekarz oraz poseł Koalicji Obywatelskiej, który został odwołany z funkcji ordynatora oddziału neonatologii w Białej Podlaskiej. Haidar dowodził oddziałem przez blisko 30 lat.

Riad Haidar, który z pochodzenia jest Syryjczykiem, od ponad 40 lat mieszka i pracuje w Polsce. W październikowych wyborach uzyskał mandat do Sejmu z listy Koalicji Obywatelskiej. Decyzję o pozbawieniu go stanowiska ordynatora oddziału Haidar określił jako „zaskakującą” i „niezrozumiałą”. „Prawie 30 lat kierowałem tym oddziałem i nigdy nie było żadnych zarzutów do mojej pracy, wręcz przeciwnie. Oddział uznawany jest za jeden z najlepszych w Polsce i zapewnia leczenie na najwyższym światowym poziomie” – pisze lekarz. Dodaje, że jest to decyzja „wyłącznie polityczna i nie ma na uwadze dobra moich małych podopiecznych i ich rodziców”.

W rozmowie z RMF FM Riad Haidar zapowiedział, że nie przedłuży kontraktu ze szpitalem w Białej Podlaskiej bez stanowiska ordynatora. – To sprawa honorowa. Niczym nie zasłużyłem sobie na degradację, z bycia ordynatorem na asystenta, bo takie stanowisko jest mi proponowane – powiedział Haidar.

W tle jednak jest wyraźny kontekst polityczny. To jest rewanż, zemsta polityczna za przegrane wybory

– ocenił lekarz. Nowym dyrektorem szpitala jest radny PiS Adam Chodziński. Polityk był wcześniej zastępcą prezydentem Białej Podlaskiej, a swoje stanowisko – jak przypomina RMF FM – stracił wraz z wygraną kandydata popieranego przez Haidara.

Na stronie szpitala zamieszczono w poniedziałek oświadczenie rzecznika placówki Magdaleny Us. Umowa Haidara wygasła z końcem roku. „Podczas spotkania 18 grudnia br. dyrektor placówki zaproponował panu doktorowi dalszą współpracę z Wojewódzkim Szpitalem Specjalistycznym w Białej Podlaskiej na udzielanie świadczeń w ww. oddziale. Została mu przedstawiona jednostronnie podpisana umowa dalszej współpracy na dogodnych warunkach. Umowa nie przewidywała kierowania i zarządzania oddziałem. Pan doktor – nad czym ubolewamy – nie przyjął powyższej propozycji” – napisała.

„Lekarz i poseł KO Riad Haidar od stycznia nie będzie kierował oddziałem neonatologicznym szpitala w Białej Podlaskiej. Zadecydował o tym dyrektor szpitala, radny Zjednoczonej Prawicy” – napisał w poniedziałek na Twitterze szef PO Grzegorz Schetyna.

Oddział Haidara wsławił się także tym, że aż 90 procent sprzętu było zakupionego przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Z tego powodu parę lat temu oddział oficjalnie ochrzczono imieniem WOŚP. Sprzęt fundacji używany na oddziale ma łączną wartość 2,9 miliona złotych.

Kmicic z chesterfieldem

Politycy PiS, a za nimi TVP, nie przestają mówić o socjalnych osiągnięciach rządu – to ma być wciąż jeden z filarów „dobrej zmiany”. Ale czy faktycznie jest się czym chwalić? 2019 rok przyniósł trzy zaniechania w polityce PiS, które uderzają w biednych

Pierwsze 3 lata rządów PiS w polityce społecznej przynajmniej pod jednym względem były przełomowe: żaden z poprzednich rządów nie umieścił “socjalu” w centrum swojej opowieści politycznej.

Tymczasem “rodzina 500 plus” zdominowała debatę w Polsce, dziwnie mieszając się przy tym z kwestią praworządności. Choć politycy głównych partii opozycji zaakceptowali program, a przynajmniej nauczyli się nie potępiać go w czambuł, to część ich wyborców niezmiennie jest zdania, że polska demokracja została “sprzedana za 500 plus”, a transakcji dokonali wyborcy PiS.

Władza przy pomocy TVP wykorzystuje te emocje, strasząc, że rządy opozycji oznaczają odebranie zdobyczy socjalnych ostatnich lat: wysokiego świadczenia na każde dziecko i niższego wieku emerytalnego. W tej opowieści rządy…

View original post 1 070 słów więcej

 

Niemieccy politycy domagają się obcięcia Polsce dotacji UE

Politycy niemal wszystkich niemieckich partii krytycznie oceniają przyjętą w Polsce nową ustawę dyscyplinującą sędziów i domagają się od Brukseli wyciągnięcia konsekwencji.

– Każdy, kto w ten sposób narusza nasze podstawowe wartości, musi się liczyć z sankcjami z Brukseli. Jeżeli zostają demontowane podstawowe zasady demokratyczne i konstytucyjne, muszą zostać obcięte dotacje UE – powiedział w poniedziałek portalowi t-online.de eurodeputowany Daniel Freund (Zieloni).

Freund nazwał postępowanie PiS „szokującym”. – Niezależność sądów jest filarem europejskiej architektury wartości. Przygotowując nowy projekt ustawy Warszawa znowu posługuje się „ciężkim młotem” – dodał polityk Zielonych.

Także rzecznik klubu parlamentarnego FDP ds. polityki europejskiej Michael Link opowiada się za zreformowaniem praktyk przyznawania dotacji unijnych. – Potrzebujemy nareszcie funkcjonującego mechanizmu uzależniającego wypłatę środków unijnych od przestrzegania praworządności – powiedział Link portalowi t-online.de.

„Wykorzystać wszystkie kanały komunikacji”

Rzecznik ds. polityki zagranicznej klubu parlamentarnego SPD Nils Schmid domaga się od Komisji Europejskiej, by uwzględniła ten nowy krok rządu w Warszawie w toczącym się przeciwko Polsce postępowaniu ws. naruszenia prawa unijnego.

Również niemiecki socjaldemokrata jest zdania, że łamanie zasad praworządności powinno mieć w przyszłości odbicie w przydzielaniu funduszy UE. – Kto narusza europejską wspólnotę wartości, nie może się domagać solidarności finansowej – podsumował Schmid.

Z zaniepokojeniem wypowiedział się rzecznik ds. polityki zagranicznej klubu parlamentarnego CDU/CSU Jürgen Hardt. – Niezależność sądów jest kluczowym wymogiem dla utrzymania reguł praworządności. Podjęciem tego kroku Polska odchodzi od podstawowych zasad UE – ocenił Hardt projekt ustawy o dyscyplinowaniu sędziów.

Niemiecki chadek wezwał Brukselę, by zbadała decyzję Sejmu i w razie potrzeby podjęła odpowiednie kroki. Zarazem zaapelował o „wykorzystanie wszystkich kanałów komunikacji z Warszawą”, by umożliwić zmianę stanowiska polskiego rządu i większości parlamentarnej.

Sejm przyjął w piątek nowelizację ustaw sądowych, która przewiduje m.in. odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów za działania utrudniające funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości. W niektórych przypadkach sędziwe mogą zostać nawet odwołani ze stanowiska. PiS tłumaczy reformę sądownictwa koniecznością walki z korupcją. Krytycy dostrzegają w niej zagrożenie niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

Kmicic z chesterfieldem

Powinniśmy jak najszybciej zdekoncentrować sytuację medialną w Polsce, ponieważ ona nie spełnia standardów europejskich” – podkreśla minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Piotr Gliński mówiąc o planach kierowanego przez siebie resortu na najbliższe lata.

Minister zaznaczył, że stosowny projekt jest już od dawna gotowy i czeka tylko na odpowiednią polityczną decyzję. Partia rządząca od początku twierdzi, że media w Polsce, a w szczególności prasa, są opanowane przez koncerny zagraniczne, co wpływa na wolność owych mediów.

Z tą opinią nie zgadza się między innymi były prezes TVP, członek Rady Mediów Narodowych, Juliusz Braun. „To, co mówi minister Piotr Gliński można czytać jako pogróżki pod adresem mediów. Rząd chce po prostu osłabić silne media” – mówi Braun w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl, dodając, że „w Polsce „tak naprawdę nie ma zmonopolizowanych mediów. Widocznie minister kultury jest źle poinformowany.”

Poza planami dekoncentracji mediów, kierowane przez Glińskiego ministerstwo kultury w ciągu najbliższych…

View original post 1 513 słów więcej

 

Krystyna Pawłowicz na pewno jest osobą niezrównoważoną. Czy normalną?

Prof. Marcin Matczak jak i m.in. mecenas Roman Giertych odnieśli się do słów Krystyny Pawłowicz w stosunku do Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

Pawłowicz odpowiedziała na post Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na Twitterze.

– Wstyd to pojęcie obce dla prezydentury Andrzeja Dudy. Jej symbolem będzie wielokrotne złamanie konstytucji, przyjęcie ślubowania od Piotrowicza i Pawłowicz, skandaliczne ataki na sędziów. I te słowa, że nie jest Prezydentem wszystkich Polaków. Wstyd! – napisała polityczka Platformy Obywatelskiej.

– Wstydem, proszę pani Kidawy-Błońskiej to jest pani BEZWSTYD; bezwstyd bezkrytycznej marionetki, bezwstyd nieudanego socjologa z infantylnymi pretensjami do bycia „prezydentem”…Litość – odpowiedziała Pawłowicz.

– Pani to pisze jako sędzia Trybunału Konstytucyjnego? Zgodnie z nowymi przepisami, powinno to być karane – zaragował jeden z internautów.

– Piszę jako sędzia TK zaczepiona chamsko przez wicemarszałek Sejmu panią Kidawę – zripostowała Pawłowicz.

– Krystyna Pawłowicz złamała kodeks etyczny sędziów Trybunału Konstytucyjnego. § 16.3. Sędzia nie uczestniczy w debacie publicznej dotyczącej spraw politycznych ani nie angażuje się w działania partii politycznych i ruchów społecznych zajmujących się bieżącą polityką. Składamy skargę w tej sprawie – czytamy w oświadczeniu Ośrodka Monitorującego Zachowania Rasistowskie i Ksenofobiczne.

Jacek Nizinkiewicz (dziennikarz, Rzeczpospolita): PiS łamie narzucone przez siebie reguły. Krystyna Pawłowicz, zgodnie z forsowanymi przepisami przez PiS, powinna przestać być sędzią TK. PiS upartyjnił TK, Andrzej Duda podważa funkcjonowanie I Prezes Sądu Najwyższego. Władza podważa narzucany przez siebie nowy porządek prawny”.

– Wyobraźcie sobie, że sędzia Marek Safjan pisze publicznie do Lecha Kaczyńskiego startującego w wyborach prezydenckich: „Jest Pan bezwstydem, jest Pan marionetką, infantylnym prawnikiem od prawa pracy, z pretensjami do bycia prezydentem”. Pawłowicz w Trybunale Konstytucyjnym to Martyniuk w filharmonii – komentuje prof. Marcin Matczak (Uniwersytet Warszawski).

Kmicic z chesterfieldem

Premiera „Szczerze” Donalda Tuska 12 grudnia. Już dziś publikujemy fragmenty bardzo osobistych dzienników byłego przewodniczącego Rady Europejskiej i obecnego szefa Europejskiej Partii Ludowej (EPP).

Książka autorstwa Donalda Tuska ma formę osobistego dziennika. Są to zapiski z lat 2014-2019 uzupełnione i wzbogacone późniejszymi przemyśleniami. Były premier Polski opisuje kolejne dni na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej (czy, jak woli jego wnuk, Króla Europy). Relacjonuje spotkania z Angelą Merkel, Petrem Poroszenką, Francois Hollande’em, Barackiem Obamą czy Davidem Cameronem. Ujawnia kulisy narad na szczytach europejskich władz. Możemy wraz z nim śledzić m.in. pierwsze przymiarki do referendum brexitowego czy narastający konflikt w UE w sprawach dotyczących sankcji na Rosję, wsparcia dla Ukrainy oraz kryzysu w Grecji. Tusk dużo miejsca poświęca też swoim bliskim i sprawom polskim, do których jako szef RE musiał zachowywać dyplomatyczny dystans.

Poniżej pierwsze fragmenty książki Donalda Tuska. Premiera książki zaplanowana jest na 12 grudnia, a 14 grudnia w sobotę w Centrum…

View original post 2 269 słów więcej

 

PiS chce w całości przejąć państwo

Na prośbę Stowarzyszenia Sędziów Polskich #IustitiaPolska staniemy jutro przed Sądami w całej Polsce, w imię solidarności z Sędziami. Aktualizowana lista miejsc, w których jutro o 16:00 odbędą się obywatelskie protesty. #NieDamySięZastraszyć #KOD

ruchkod.pl

Kmicic z chesterfieldem

Mateusz Morawiecki w wywiadzie dla PAP udowadnia, że albo nie rozumie, czym są pytania prejudycjalne, albo udaje, że nie rozumie. Przedstawia triumfalną narrację o rzekomo korzystnym dla PiS wyroku TSUE z 19 listopada. Zaciekle broni nowej KRS i znów atakuje sędziów

Premier Mateusz Morawiecki w rozmowie z PAP przedstawił zdumiewającą interpretację wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada. Oczerniał też sędziów, którym zarzucał politykierstwo i bronienie swoich przywilejów.

Morawiecki to kolejny obok prezydenta Andrzeja Dudy, ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry oraz wiceministra sprawiedliwości Sebastiana Kalety polityk najwyższego szczebla, który nastawia opinię publiczną przeciwko sędziom stosującym się do wyroku luksemburskiego Trybunału.


Politycy i media wspierające „reformę” sądownictwa nasiliły ataki na sedziów po wyroku TSUE. W takiej sytuacji obywatelskim obowiązkiem jest okazanie solidarności z sędziami, którzy są dziś w Polsce poddawani naciskom i represjonowani za orzekanie zgodnie z literą prawa oraz stosowanie się do orzeczeń najważniejszego sądu UE.

W niedzielę 1 grudnia…

View original post 2 475 słów więcej

 

Ziobro chce dyscyplinować adwokatów

Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego, wbrew wieloletniej linii orzeczniczej, przyznała Prokuratorowi Generalnemu możliwość kasacji jakichkolwiek orzeczeń organów dyscyplinarnych adwokatury. Pretekstem była sprawa Romana Giertycha, który od trzech lat ścigany jest za słowa o „kłamliwej prokuraturze”. To nowy bat na adwokatów

W grudniu 2016 roku Bogdan Święczkowski, I Zastępca Prokuratora Generalnego, zaufany współpracownik Zbigniewa Ziobry, wystąpił do rzecznika dyscyplinarnego Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec Romana Giertycha.

Giertych, były minister edukacji w pierwszym rządzie PiS Jarosława Kaczyńskiego (potem Kazimierza Marcinkiewicza), współzałożyciel Młodzieży Wszechpolskiej, po zakończeniu kariery politycznej powrócił do zawodu adwokata. Powodem interwencji prokuratury było kilka wypowiedzi medialnych Giertycha, który krytykował jej działania w związku ze śledztwem smoleńskim.

Rzecznik dyscyplinarny stołecznej adwokatury umorzył sprawę, uznając wypowiedzi za dopuszczalne. Od decyzji rzecznika odwołał się Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny, ale adwokacki sąd dyscyplinarny odwołania nie uznał i sprawę ponownie umorzył.

Wtedy Bogdan Święczkowski złożył kasację do Sądu Najwyższego. Po zmianach wprowadzonych przez PiS sprawa trafiła do nowopowołanej Izby Dyscyplinarnej.

Na pierwszym posiedzeniu Izby w maju 2019 r. Roman Giertych, powołując się na wątpliwości konstytucyjne co do prawomocności Izby wybranej przez neo-KRS, wnioskował o wyłączenie całego składu sędziowskiego (czyli Tomasza Przesławskiego, Adama Rocha i Konrada Wytrykowskiego).

Argumentował również, że sprawa dotyczy granic obrony klientów przez adwokatów i kasację Święczkowskiego odbiera jako próbę zastraszenia i zamach na niezależność adwokatury.

Co z tą kasacją?

Wniosek Giertycha pozostawiono bez rozpoznania. Izba stanęła jednak przed poważniejszym dylematem: czy działanie Święczkowskiego w ogóle było uprawnione?

Według prawa o adwokaturze Minister Sprawiedliwości posiada prawo do kasacji do SN, ale tylko w stosunku do orzeczeń sądów dyscyplinarnych drugiej instancji.

Zastępca Ziobry złożył jednak kasację powołując się na art. 521 kodeksu postępowania karnego (kpk można stosować w przypadku, gdy przepisy postępowania dyscyplinarnego są niepełne), który mówi, że Prokurator Generalny taką kasację może wnieść od każdego prawomocnego orzeczenia sądu, które kończy postępowanie.

Kolejną wątpliwością był fakt, że orzeczenie w kodeksie postępowania karnego i orzeczenia w postępowaniu dyscyplinarnym nie oznaczają tego samego.

Podczas posiedzenia trzyosobowy skład Izby Dyscyplinarnej zdecydowała, że zada pytanie prawne do składu 7-osobowego Izby, bo „przepisy nie są jednoznaczne” i brak jest przepisów wyłączających artykuł 521 kpk z postępowań dyscyplinarnych adwokatów.

Co ciekawe, w tej sprawie zdanie odrębne, na korzyść adwokatów złożył Adam Roch, referent tej sprawy. W jego ocenie interpretacja prawa jest jasna i nie ma przesłanek do zadania pytania prawnego.

Izba Dyscyplinarna zbiera się ponownie

Podczas posiedzenie siedmioosobowego składu 27 listopada 2019 sędzia sprawozdawca (Adam Tomczyński) zapowiedział, że choć cała sprawa rozpoczęła się od wpisu mecenasa Giertycha w mediach społecznościowych, to sąd skoncentruje się na aspekcie proceduralnym.

A mianowicie – czy istnieje możliwość składania kasacji od orzeczeń sądów dyscyplinarnych dla adwokatów w pierwszej instancji.

„Gdybyśmy zajmowali się tylko art. 91a prawo o adwokaturze odpowiedź byłaby oczywista – nie ma możliwości kasacji od orzeczenia w I instancji. Ale zgodnie z art. 521 kodeksu postępowania karnego Prokurator Generalny może wnieść kasację od każdego prawomocnego orzeczenia” – argumentował.

Sąd stwierdził, że podstawową sprawą do rozstrzygnięcia jest problem, czy przepisy ustawy prawo o prokuraturze są przepisami pełnymi, czy regulują tylko kwestie w obrębie 91a, czyli orzeczeń sądów II instancji. A gdy do czynienia mamy z orzeczeniem sądu I instancji można używać art. 521 kodeksu postępowania karnego.

Przypomniano, że postępowanie w sprawie wypowiedzi Giertycha było bardziej postępowaniem przygotowawczym, niż karnym. Istnieją również uchwały SN, w których stwierdzano, że nie ma możliwości składania kasacji od postanowień w fazie przygotowawczej.

Dlaczego zatem sędziowie Izby Dyscyplinarnej roztrząsają tę sprawę? Wymieniono aż pięć powodów:

  1. Prokurator Generalny ma specjalną pieczę nad adwokaturą – „organy państwa mogą do pewnego stopnia kontrolować to, co dzieje się w korporacji adwokackiej, czy radcowskiej. Przede wszystkim mają uprawnienia dotyczące kontrolowania nieprawidłowości”. Z tego powodu sąd chce rozważyć, czy „piecza Ministra Sprawiedliwości nie powoduje, że powinna być dopuszczalna kasacja od wszystkich postanowień sądów”.
  2. Prawo do sądu (art. 45 i 175 Konstytucji). „Na ile sąd korporacyjny niezłożony z sędziów gwarantuje prawo do sądu? Gdyby nie ta kasacja, to postępowanie dyscyplinarne odbywałoby się tylko przed sądem korporacyjnym, nie państwowym”.
  3. Brak możliwości złożenia kasacji może zdaniem sądu uderzać w uprawnienia pokrzywdzonych. Sąd powołał się na pisma Andrzeja Jezuska, który twierdzi, że pokrzywdzony może mieć zamkniętą drogę do doprowadzenia do skazania osoby winnej. „Korporacja potencjalnie może być bardziej zainteresowana ochroną swojego członka, niż interesem pokrzywdzonego.
  4. Trzeba rozstrzygnąć stosunek art. 91a prawa o adwokaturze i art. 521 kpk.
  5. Trzeba wzięć pod uwagę, że w postępowaniu dyscyplinarnym stosuje się odpowiednio nie tylko przepisy kodeksu postępowania karnego, ale i zasady etyczne, normy deontologiczne.

Giertych złożył wniosek formalny o uzupełnienie referatu o stanowisko rzecznika dyscyplinarnego adwokatury. Wniosek odrzucono. Kolejnym wnioskiem Giertycha był wniosek o zawieszenie postępowania do czasu rozstrzygnięcia przez Izbę Pracy Sądu Najwyższego kwestii legalności powołania Izby Dyscyplinarnej, zgodnie z wyrokiem TSUE z 19 listopada.

„Posiedzenia Izby Pracy ma przesądzić o tym, czy Izba Dyscyplinarna w tym składzie może w ogóle rozstrzygać. Ponieważ to posiedzenie odnosi się od przełamania wieloletniej linii orzeczniczej, to zgodnie z ekonomiką procesową należałoby poczekać na orzeczenie, czy ta Izba ma do tego w ogóle prawo”.

„Rozstrzygnięcie tego pytania prawnego może mieć miejsce dopiero, o ile w ogóle Izba Dyscyplinarna przetrwa to orzeczenie”.

Stanowisko zastępcy rzecznika i prokurator

Prokurator reprezentująca Święczkowskiego wniosła o podjęcie przez Izbę Dyscyplinarną uchwały, że Prokurator Generalny ma prawo wnosić takie kasacje na etapie, które kończą postępowanie. Argumentowała tym, że powinien mieć „możliwość prawnego reagowania na oczywiście niezasadne postanowienia”.

Zastępca rzecznika dyscyplinarnego adwokatury, Grzegorz Fertak, zwrócił uwagę, że „piecza” o której wspominał sąd, wygląda bardziej jak „kontrola”. I ta piecza-kontrola musi znajdować uzasadnienie w przepisach prawa.

Tymczasem sam Sąd Najwyższy wielokrotnie podkreślał zasadnicze różnice w postępowaniu karnym i dyscyplinarnym. I to nie tylko Izba Karna SN (która kiedyś zajmowała się dyscyplinarkami), ale nawet sama Izba Dyscyplinarna.

Fertak przywołał jej orzeczenie z lipca 2019 roku (I DS 1/19), w którym stwierdzono, że o ile w postępowaniu karnym pokrzywdzony może być oskarżycielem, to w postępowaniu dyscyplinarnym oskarżycielem może być tylko rzecznik. Przenoszenie uprawnień pokrzywdzonego w postępowaniu karnym na postępowanie dyscyplinarne jest po prostu nieuprawnione.

„Sąd wyszedł z roli organu interpretującego prawo i wszedł w rolę organu kreującego prawo. To niedopuszczalne. Nie można sobie od tak przenosić instytucji z jednej ustawy do drugiej. Sam SN powiedział, że orzeczenie w postępowaniu karnym i w postępowaniu dyscyplinarnym to dwie różne rzeczy”.

Giertych podtrzymuje swoje słowa

Podczas posiedzenia sądu głos zabrał również Roman Giertych. Podkreślał, że nie można, wbrew poglądowi sędziego sprawozdawcy, abstrahować od istoty całego sporu. Zdaniem Giertycha sprawa dotyczy bowiem istoty zawodu adwokata:

„Adwokatura jest po to, żeby realizować interesy swojego klienta. Prokurator Krajowy zgłosił mnie (!) za to, że ośmieliłem się skrytykować prokuraturę za działania w sprawie mojego mocodawcy, Donalda Tuska (…)

Ja ten pogląd całkowicie podtrzymuję. Nie ma żadnych dowodów na tezy, które osoby sprawujące władzę uporczywie, bezczelnie powtarzają – że mój mocodawca rzekomo popełnił zbrodnię polegającą na doprowadzeniu do katastrofy w Smoleńsku.

Te działania doprowadziły do pojawienia się w przestrzeni publicznej przeświadczenia, które mojego mocodawcę oczernia i odziera z godności. To wbrew zasadom prawa i etyki. Nie wolno takich rzeczy głosić”.

Giertych dodał, że czas potwierdził jego słowa. Minęły cztery lata i nie przedstawiono Tuskowi żadnych zarzutów. A prokuratura miałaby taki obowiązek, gdyby były jakiekolwiek dowody.

„A tak mówili ci ludzie, którzy twierdzili na różnych wiecach, że »dochodzą do prawdy«. Te osoby robiły to dla celów politycznych. By dyskredytować mojego mocodawcę, dojść do władzy. Taka jest prawda i za tę prawdę próbuje się mnie teraz pociągnąć do odpowiedzialności dyscyplinarnej”. I tę prawdę nazwano »godzeniem w powagę prokuratury«”.

Giertych podkreślał wielokrotnie, że wszystkie jego wypowiedzi były tylko obroną interesu jego klienta. Nie obyło się też bez odwołań do ostatnich wydarzeń, a nawet złośliwości pod adresem sądu:

„Jeśli będzie to oceniał sąd przyjmijmy, że niezależny, to rozpozna w tym zwyczajny atak na adwokaturę. Tu nie chodzi o pieczę, a o kontrolę (…)

W mediach społecznościowych napisałem ironicznie, że wolałbym kopać rowy, niż służyć władzy. Jak ktoś chce służyć władzy, to idzie do policji albo prokuratury. A jeśli ktoś chce służyć państwu i obywatelom, to zostaje adwokatem albo pełni inne funkcje publiczne.

Spór jest o to, czy adwokatura będzie zbrojnym narzędziem prokuratury i rządu, czy będzie służyć obywatelom, bronić ich przed władzą (…)

Tak próbują już krępować sędziów – zły wyrok, to się go odwołuje z delegacji. I to samo rząd próbuje teraz robić z adwokaturą. Właśnie poprzez takie opresyjne działania wobec adwokatów”.

Giertych dodał też, że według słów I Prezes SN Małgorzaty Gersdorf Izba Pracy zbierze się już niedługo, żeby orzec w sprawie statusu Izby Dyscyplinarnej:

„Trzeba trochę poczekać, żeby zobaczyć, czy te wszystkie wypowiadane z kurtuazji słowa »wysoki sądzie« nie były na wyrost”.

Izba Dyscyplinarna przełamuje linię orzeczniczą

Wniosek o zawieszenie postępowania Giertycha do czasu rozstrzygnięcia statusu ID został pozostawiony bez rozpoznania. Uznano, że to rozstrzygnięcie abstrakcyjne, a nie indywidualne i w takim wypadku nie ma zastosowania kodeks postępowania karnego.

Zaznaczono także, że jakiekolwiek rozstrzygnięcie Izby Pracy nie będzie miało wpływu na Izbę Dyscyplinarną. Sędzia sprawozdawca stwierdził, że w wyroku TSUE nie ma żadnych przesłanek dotyczących statusu ID.

Zobacz: TSUE daje Sądowi Najwyższemu kryteria oceny, czy Izba Dyscyplinarna SN jest niezawisłym sądem

Izba Dyscyplinarna podjęła ostatecznie uchwałę, że Prokuratorowi Generalnemu przysługuje kasacja przewidziana w art. 521 kpk do wszystkich orzeczeń w postępowaniu dyscyplinarnym.

Sędzia sprawozdawca powoływał się na orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego, który już w 2004 stwierdził, że ministrowi przysługuje „pewna punktowa kontrola nad samorządem adwokackim”.

Podkreślano wielokrotnie, że obywatelom nie można zabrać prawa do sądu, dochodzenia swoich praw. „Pokrzywdzeni nie są profesjonalistami, a stają przeciwko profesjonaliście i stają przed sądem korporacyjnym”.

Warto pamiętać, że choć sędziowie Izby Dyscyplinarnej powtarzali, że zagadnienie jest abstrakcyjne, to tym pokrzywdzonym obywatelem w sprawie Romana Giertycha była prokuratura. Co więcej, postępowanie dyscyplinarne nie tylko nie jest jedyną, ale nie jest podstawową metodą dochodzenia swoich praw przez obywateli. Od tego są przecież procesy karne i cywilne.

Ale sędzia Tomczyński powtarzał: „My nie zajmujemy się tym, czy kasacja w pana sprawie jest słuszna. My zajmujemy się tym, czy powinno istnieć takie narzędzie kontroli. Pana sprawę rozstrzygnie sąd, my tylko podjęliśmy uchwałę”.

Zdanie odrębne złożył sędzia Paweł Zubert. Argumentował, że

  • z przyczyn formalnych Izba powinna była odmówić uchwały, od 2017 składy sędziowskie nie mogą podejmować takich abstrakcyjnych kwestii;
  • linia orzecznicza jest już ugruntowana (I KZP 6/16) – po prostu nie można do postanowień sądu rozstrzygających zażalenia, umorzenia, odmowy wszczęcia, zarówno w fazie in rem jak i ad personam stosować kasacji Prokuratora Generalnego.

Posiedzenie zakończył sędzia przewodniczący Ryszard Witkowski zwracając się bezpośrednio do Giertycha: „Padły tu słowa, że jeśli ktoś chce służyć państwu, to idzie do adwokatury, a jeśli władzy to do policji i prokuratury. To przejaw braku szacunku do wszystkich, którzy chcą służyć państwo u obywatelom. Panie mecenacie, prosiłbym, żeby takie słowa nie padały. Z takimi tezami się nie zgadzamy”.

W obronie pokrzywdzonych czy w interesie prokuratora?

Po zakończeniu posiedzenia uchwałę komentował Grzegorz Fertak: „Oznacza to, że jeśli nie było deliktu dyscyplinarnego i postępowanie zostało umorzone, nie było podstaw do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego, prokurator może wnieść kasację dzięki tej uchwale. I domagać się prowadzenia tego postępowania”.

Ta kasacja, jak podkreślali sędziowie Izby Dyscyplinarnej prowadzić będzie jednak do reaktywacji postępowania przez rzecznikiem dyscyplinarnym adwokatów. Ale:

„Jeśli rzecznik uzna, że nie ma powodów do wszczęcia, a minister-sprawiedliwości-prokurator-generalny złoży kasację, to trzeba przyznać, że dochodzi do zasadniczej rozbieżności. Rozbieżności między intencją ministerstwa, a rolą procesową adwokatury”

– wyjaśniał Fertak.

I dodawał, że minister ma i tak różne narzędzia, takie jak np. polecenie prowadzenia postępowania, z których wobec adwokatury korzysta w dużej ilości.

„Najbardziej zadziwiające jest opieranie tego orzeczenia na »lansowaniu« osoby pokrzywdzonej, skoro art. 521 kpk w ogóle nie mówi o pokrzywdzonych. Mówimy o pokrzywdzonych, a dajemy uprawnienia prokuratorowi-ministrowi. Nie jestem w stanie tego pojąć”.

Przypomniał, że w ramach postępowania dyscyplinarnego, odmiennie niż w postępowaniu karnym, osoba pokrzywdzona jest stroną, nie musi składać wniosku o udział w charakterze oskarżyciela posiłkowego tak jak w postępowaniu karnym.

Zdaniem Fertaka uchwała Izby Dyscyplinarnej wprowadzi tylko więcej chaosu prawnego.

Kmicic z chesterfieldem

– Prezydent Andrzej Duda od początku umywa ręce od decyzji wyboru pięciu sędziów do Trybunału Konstytucyjnego. Twierdzi, że wykonał „decyzję polityczną”. Tyle że prezydent stoi na straży Konstytucji i miał w ręku narzędzia, które mogłyby zweryfikować legalność decyzji ws. nowych sędziów – pisze prof. Stanisław Biernat, były wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego i analizuje rozmowę, w której prezydent – jak uważa autor – przyznał się do złamania Konstytucji.

Cały wywód prof. Bernata o złamasie Dudzie tutaj >>>

Lotna Brygada Opozycji pojawiła się przez Ministerstwem Sprawiedliwości z nietypowym bałwanem – nie z kul śniegowych, a z główek kapusty. Po decyzji prokuratury o umorzeniu śledztwa w sprawie powieszenia zdjęć europosłów na szubienicach, członkowie Brygady przyszli zapytać Zbigniewa Ziobrę, jaka jest „jedynie słuszna wykładnia” happeningu.

Przynieśli rekwizyty, które okazywali ministrowi – a to zdjęcia prominentnych polityków PiS, a to taczki, a to drabinkę… – „Panie prokuratorze, panie ministrze. Nie wiem, jak się zwracać do tego…

View original post 2 239 słów więcej

 

Duda pali głupka

Andrzej Duda został zapytany przez dziennikarzy – po dzisiejszym exposé premiera Mateusza Morawieckiego w Sejmie – o wyrok Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej ws. powołania Krajowej Rady Sądownictwa przez rząd Prawa i Sprawiedliwości.

Z dzisiejszego wyroku TSUE wynika, że to Sąd Najwyższy powinien zbadać niezależność Izby Dyscyplinarnej SN i Krajowej Rady Sądownictwa.

Mec. Roman Giertych: TSUE uznał za sprzeczne z prawem UE tworzenie upolitycznionych sądów i scedował uprawnienie do ostatecznego stwierdzenia upolitycznienia Izby Dyscyplinarnej SN oraz KRS na Sąd Najwyższy. Oznacza to, że to wyrok Sądu Najwyższego przesądzi o legalności orzeczeń wydawanych przez nowych sędziów”.

– Przeczytałem. Dobre orzeczenie. TSUE poprowadził nas za rączkę i stanowczo zasugerował, że nowa KRS i Izba Dyscyplinarna out – komentuje prawnik Patryk Wachowiec (Forum Obywatelskiego Rozwoju).

Prof. Marcin Matczak (Uniwersytet Warszawski): Wyrok TSUE oznacza odroczoną śmierć neoKRS, Izby Dyscyplinarnej i Izby Kontroli Nadzwyczajnej. Ta śmierć nastąpi nie w wyniku bezpośredniego działania TSUE, ale przez działanie sądów w Polsce i Unii Europejskiej, które na podstawie wyroku TSUE będą pomijać decyzje sędziów powołanych przez neoKRS. Ludzie, doceńcie mądrość TSUE. Gdyby sam wysadził w powietrze neoKRS i ID, byłaby wojna PiS z UE, z dalszym pogorszeniem wzajemnych relacji. Więc TSUE dał polskim sądom dynamit. Efekt będzie podobny, tyle że odpowiedzialność za jego użycie spada na nas, nie na Europę”.

Komentarz Dudy

Jeżeli spojrzymy na ten fragment, w którym TSUE mówi o tym, że Sąd Najwyższy powinien sam spojrzeć na te kwestie, w których zadał pytania prejudycjalne, to moim zdaniem można się w tym dopatrzeć takiego, w jakimś sensie ukrytego stanowiska Sądu Najwyższego, że po prostu te sprawy, o które Sąd Najwyższy zadał pytania, czy niektórzy sędziowie SN, to tak naprawdę są kwestie, które są kwestiami politycznymi, które powinny zostać rozstrzygnięte w naszym kraju. (…) Są sędziowie z poprzedniej epoki, którzy uważają, że lepiej było być sędzią nominowanym przez władze komunistyczne niż władze wolnej Polski. To specyficzne.

Przemysław Szubartowicz (publicysta, wiadomo.co): Komentując wyrok TSUE, Duda z pobłażliwym uśmieszkiem bagatelizuje go i znów mówi coś o sędziach komunistycznych w SN. Kompromitujący facet, który według medialnych elit nie ma z kim przegrać. Tymczasem w normalnym kraju ze zdrowym moralnie społeczeństwem przegrałby z byle kim”.

Jacek Nizinkiewicz (dziennikarz, Rzeczpospolita):  „Po błyskawicznych zmianach ustaw nocą, zmianach w KRS i Trybunale Konstytucyjnym, zapowiedź zmian w konstytucji jest kolejnym krokiem w tę samą stronę. Gdyby Polacy chcieli, żeby PiS zmieniło ustawę zasadniczą, to daliby partii Jarosława Kaczyńskiego większość konstytucyjną. A nie dali”.

Kmicic z chesterfieldem

Mateusz Morawiecki wygłosił exposé. Nie obyło się rzecz jasna bez odwołań do historii, niekiedy bardzo zawiłych. Ale premier nie pominął też i kwestii ubóstwa, nierówności społecznych, wychowywania młodego pokolenia i … problemu bezpieczeństwa pieszych. Słowem, dla każdego coś miłego.

Rozpoczynając expose Morawiecki przypomniał postać Czesława Mostka, pseudonim “Wilk”, który zmarł dokładnie przed rokiem, w wieku 103 lat. Był on uczestnikiem asysty wojskowej, która  wiozła serce zmarłego marszałka Józefa Piłsudskiego do Wilna.

Jeśli o Marszałku mowa, premier nie omieszkał podzielić się refleksją, co było dla niego ważne, przy okazji… miksując przesłanie Piłsudskiego z cytatem z… jego politycznego rywala – Romana Dmowskiego. –  Używając po raz pierwszy fonografu [Piłsudski] powiedział, że stoi przed „dziwaczną trąbą” i choć nasze czasy wydawałyby mu się jeszcze dziwniejsze, nie zmieniłaby się zasada, którą miał w sercu i w głowie. Trzeba robić wszystko co buduje silną i normalną Polskę. Jesteśmy Polakami, więc trzeba nam mieć obowiązki polskie”

View original post 909 słów więcej

 

Krystyna Pawłowicz i Stanisław Piotrowicz stworzyli prawo, które nie pozwala im być sędziami Trybunału Konstytucyjnego. Bareja tego by nie wymyślił

Krystyna Pawłowicz, Stanisław Piorowicz i Elżbieta Chojny-Duch zostali zgłoszeni przez PiS jako kandydaci do Trybunału Konstytucyjnego. Żadne z nich nie spełnia wymagań koniecznych do tego, by mogli w nim zasiąść. Przynajmniej według przepisów, które forsowali Piotrowicz i Pawłowicz. Wszyscy oni bowiem mają już więcej niż 65 lat.

Zgodnie z przepisami, za których uchwaleniem głosowali Krystyna Pawłowicz i Stanisław Piotrowicz, sędziowie Trybunału Konstytucyjnego muszą przejść w stan spoczynku w dniu ukończenia 65. roku życia. Krystyna Pawłowicz, 67 lat, skończyła w kwietniu tego roku, Stanisław Piotrowicz 67. urodziny obchodził w lipcu, a Elżbieta Chojna-Duch ma lat 71. Jak zauważają reporterzy RMF FM Tomasz Skory – jeśli ci kandydaci zostaną powołani do TK, to zaczną pełnić nowe funkcje w wieku, w którym zgodnie z prawem nie mogą robić tego inni doświadczeni już sędziowie.

PiS wycofuje kandydaturę Stanisława Piotrowicza? Do TK prawdopodobnie trafi były polityk partii

Piotrowicz i Pawłowicz a zmiany w ustawie o statusie sędziego Trybunału Konstytucyjnego

Obowiązująca obecnie ustawa o statusie sędziego Trybunału Konstytucyjnego mówi, że „Sędzią Trybunału może zostać osoba, która wyróżnia się wiedzą prawniczą oraz spełnia wymagania niezbędne do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego Sądu Najwyższego lub sędziego Naczelnego Sądu Administracyjnego”.

Kmicic z chesterfieldem

O pedofilskich skłonnościach ks. Mariusza W. poinformowała Szkoła Podstawowa nr 5 w Nowym Targu, gdzie uczył on religii. Sprawa została ujawniona podczas zajęć wychowawczych – nauczycielka poruszyła z dziećmi temat molestowania seksualnego. Kilka uczennic przyznało, że takich zachowań dopuścił się ich katecheta.

Szkolni pedagodzy zawiadomili o tym prokuraturę. Ksiądz Mariusz W., początkowo, zaprzeczał oskarżeniom i twierdził, że jest niewinny. Uznawał się nawet za „duszpasterza dzieci”.

Duchowny – jak poinformowała „Gazeta Krakowska” – zmienił zdanie w zeszłym tygodniu i przyznał się do zarzucanych mu czynów. „Przyznaję się, zrobiłem to” – oznajmił. Deklaracja nie kończy sprawy. Proces dalej trwa, a wyrok jeszcze nie zapadł.

Sprawa jest o tyle bulwersująca, że po nagłośnieniu sytuacji ksiądz został przeniesiony do innej parafii. W Nowym Targu zorganizowano pożegnalną mszę, a część wiernych deklarowało swoje poparcie dla zboczeńca w sutannie, który „umiał zjednywać do siebie ludzi przez swoją otwartość”.

Ofiary zboczeńca miały od 9 do…

View original post 2 212 słów więcej