Archiwa tagu: Jacek Czaputowicz

Kaczyński wymieni dżumę na cholerę. Taka jego zaraza

Trzech ministrów zostało wytypowanych przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego do opuszczenia rządu jeszcze przed wyborami.

Jak donosi „Polska The Times” „lider PiS jest coraz bardziej podrażniony natłokiem kłopotów”. Premier Mateusz Morawiecki będzie musiał wręczyć odwołanie minister Zalewskiej, która według prezesa nie poradziła sobie zupełnie z rosnącym niezadowoleniem środowiska nauczycieli, co wpływa na niższe notowania partii.

Kolejne odwołanie może trafić do minister Teresy Czerwińskiej, która wyraziła wątpliwości czy w budżecie znajdą się wystarczające środki na realizację tzw. „piątki Kaczyńskiego”.

Szarańcza kaczystowska zżera Polskę.

Depresja plemnika

Tutaj >>>

Wierzę, że moja 26-letnia praca w pomocy humanitarnej i rozwojowej dała mi doświadczenie, które mogę przenieść na forum PE. Chcę w ten sposób przypomnieć o idei solidarności” – tak uzasadnia swój strat w wyborach do Parlamentu Europejskiego Janina Ochojska. Jest ona liderką Koalicji Europejskiej na Dolnym Śląsku. Jej kontrkandydatką z listy PiS będzie obecna minister edukacji Anna Zalewska.

Najnowszy spot wyborczy Koalicji Obywatelskiej porównuje dokonania obu pań, stawiając pytanie: „Czy widzisz różnicę między kandydatkami? Przed nami wielki wybór”.

W spocie lektor przypomina całą działalność charytatywną Ochojskiej, m.in. budowę studni w Sudanie, akcję dożywiania dzieci – Pajacyk. O Annie Zalewskiej usłyszymy, że „w zaledwie trzy lata zniszczyła system edukacji, a jeden z jej najbliższych współpracowników został oskarżony o wyprowadzenie pieniędzy z PCK.”

Dodać należy, że Grzegorz Schetyna podczas sobotniej konwencji we stolicy Dolnego Śląska zapowiedział złożenie przez PO wniosku o wotum nieufności wobec minister Zalewskiej za…

View original post 1 509 słów więcej

Reklamy

Katolik pyta o zarobki szparki sekretarki

„W związku z informacjami w mediach dotyczącymi zarobków miesięcznych Pana współpracowniczek w NBP, które zbulwersowały osoby zwracające się do mojego Biura Senatorskiego, zwracam się do Pana Prezesa z pytaniami, które zadają mi moi wyborcy” – napisał do Adama Glapińskiego senator PiS Jana Maria Jackowski. Nie wiedzieć czemu, pytania, które polityk PiS zamieścił na swojej stronie internetowej, zatytułował „Oświadczenie”…

A pytania brzmią następująco: – „Czy prawdą jest, że jedna z współpracowniczek Pana Prezesa zarabia 65 tysięcy zł miesięcznie. Jeżeli nie jest to prawdą, to jakie zarobki miesięcznie z uwzględnieniem wszystkich pochodnych, osiąga ta osoba w NBP. Jaki jest zakres obowiązków wzmiankowanej współpracowniczki i jakie posiada kwalifikacje merytoryczne, by realizować te zadania”. A o dochodach wspomnianej współpracowniczki Martyny Wojciechowskiej pisaliśmy w artykule „Przyboczna” Glapińskiego zarabia nie 65, a… 77-78 tys. zł miesięcznie!”.

Internauci nie kryli zdumienia. – Noooo. Pan Maria, kto by się spodziewał. Chyba, że losowali kto ma to zrobić bo prezes kazał”; – „Wygląda mi to na ustawkę. Co knują Glapiński z Jackowskim?”; – „Jak znam życie – będzie tak: zmiana umowy była 3 dni temu na 5 tys., więc na dziś będzie odpowiedź, panienki nie zarabiają 65 tys. – i zakres obowiązków z dupy – tak się to skończy :)”.

Dodajmy, że Jan Maria Jackowski wystosował też drugie „oświadczenie”, w którym pyta o zarobki wszystkich osób zatrudnionych w NBP na stanowiskach kierowniczych.

PiS zrobi wszystko, aby nie przegrać wyborów. Sfałszuje, a jak będzie trzeba – spałuje wyborców.

Depresja plemnika

Na Twitterze doszło do kłótni między Kamilem Durczokiem a Joachimem Brudzińskim. Dziennikarz zarzucił ministrowi, że „wykorzystał tragedię w Koszalinie do swoich politycznych celów”, na co szef MSWiA odpowiedział, że się za niego pomodli.

W piątek w tzw. escape roomie (lub „pokoju zagadek”) w Koszalinie doszło do pożaru. Zginęło pięć nastolatek, które brały udział w zabawie z okazji urodzin jednej z nich. Ranny został pracownik escape roomu.

Tragedia wywołała reakcje czołowych polityków. Zarówno premier, jak i prezydent składali kondolencje rodzinom ofiar. Rządzący zapowiedzieli też nie tylko wyjaśnienie tragedii, ale i kontrole w innych tego typu miejscach w Polsce. – Strażacy przegrali tę walkę nie z powodu braku profesjonalizmu, kompetencji czy doświadczenia. Tę walkę strażacy przegrali z tymi, którzy, kierując się chęcią łatwego, szybkiego zysku, narazili na śmierć Bogu ducha winne dzieci – mówił szef MSWiA Joachim Brudziński. Zapowiedział konsekwencje dla właścicieli łamiących prawo.

Sprawa jest też szeroko komentowana w mediach społecznościowych…

View original post 1 915 słów więcej

Co po PiS-ie?

W sobotę opozycja uliczna przegłosowała swój manifest i powołała Parlament Obywatelski. – Chodzi o to, żeby opozycja nie miała pustych szuflad i była przygotowana do przejęcia władzy po PiS – mówił Jacek Szymanderski, jeden z uczestników Kongresu Obywatelskich Ruchów Demokratycznych.

W sobotę opozycja uliczna z całej Polski zjechała się do Warszawskiego Domu Technika NOT. Około 80 fundacji, grup formalnych i nieformalnych wzięło udział w drugim Kongresie Obywatelskich Ruchów Demokratycznych. Byli m.in. Obywatele RP, KOD, Ogólnopolski Strajk Kobiet, Miasto Jest Nasze, przyjechali nawet Wolni Obywatele Zamościa i Rebelianci Podkarpaccy. W sumie blisko 400 osób.

Co po PiS-ie?

Dużo mówiło się o potrzebie jedności. – Inaczej jesteśmy bez szans – mówiła Dorota Stalińska, aktorka i samorządowiec.

Witold Moszyński, prezes fundacji My Obywatele UE: – Jesteśmy pracodawcami polityków. Muszą mieć świadomość, że możemy ich zwolnić z pracy. Ale społeczeństwo obywatelskie czeka na sensowny projekt dla Polski, a nie wyłącznie na odsunięcie PiS od władzy.

Krytyka nie tylko rządów PiS-u, ale również PO pojawiała się zresztą często. – Nie chcemy powrotu do sytuacji sprzed 2015 roku. Ruchy obywatelskie i świadoma opinia publiczna mają odgrywać większą rolę, niż działo się to poprzednio – podkreślał Jacek Szymanderski z organizacji Długi Stół.

A co po Kaczyńskim? – pyta Waldemar Mystkowski (fragment).

Czyżby wspólną cechą polityków PiS było donosicielstwo, agenturalność, przypadłość charakterologiczna wszystkich złamasów, ludzi niegodnych zaufania?

Konteksty powyższych wypowiedzi i awansu są oczywiste, PiS gra na rozwalenie Unii Europejskiej. Więcej będziemy wiedzieli po wizycie wicepremiera Włoch Metteo Salviniego u Kaczyńskiego, lidera antyeuropejskiej Ligi Północnej, ten się nie kryje, że w polityce chodzi mu o rozbicie instytucji europejskich, a przy tym obnosi się z t-shirtem, na którym nosi portret swojego guru i sponsora, Władimira Putina.

Co miałoby zastąpić Unię Europejską? Oczywista oczywistość dla Kaczyńskiego, Salviniego, Marine le Pen i innych nacjonalistów, neofaszystów – egoizmy narodowe. A te wielokroć na naszych kontynencie przerabiano z takimi spektakularnymi „finałami”, jak I i II wojny światowe. Od 1945 roku gwarantem, iż do takich hekatomb nie dochodziło, była Unia Europejska. Jak to właściwie ujął szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker: „Wystarczy iść na cmentarz wojenny, by zdać sobie sprawę z tego, jaka jest alternatywa dla jedności europejskiej”.

I za tym optuje prezes PiS – za cmentarzem. Wybitna poetka Ewa Lipska pisze: „Był już taki egzamin z historii / kiedy naraz wszyscy uczniowie oblali. / I został po nich uroczysty cmentarz”. Politycy opozycji wszystkich opcji muszą odstawić Kaczyńskiego i jego „złamasów” od rządów, bo zostanie po nas cmentarz.

>>>

Petycja w sprawie podjęcia prac legislacyjnych w celu uchwalenia ustawy o świeckim charakterze Rzeczypospolitej Polskiej

W imieniu Stowarzyszenia Inicjatywa Polska oraz tych Obywatelek i Obywateli Rzeczypospolitej Polskiej, którym leży na sercu świecki charakter Polski oraz realizacja zapisów art. 25 Konstytucji RP, zwracamy się do Sejmu RP z petycją w sprawie podjęcia prac legislacyjnych w celu uchwalenia ustawy o świeckim charakterze Rzeczypospolitej Polskiej.

Projekt ustawy wraz z uzasadnieniem stanowi załącznik do niniejszej petycji.

Zasady państwa świeckiego określone są w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej i wynikają wprost z art. 1 Konstytucji, który stanowi, iż Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli oraz z art. 25 Konstytucji, który stanowi, iż władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej ma więc obowiązek stwierdzić w drodze ustawy, że Polska jest państwem świeckim, w którym istnieje ścisły rozdział kościołów i związków wyznaniowych od państwa.

W celu zabezpieczenia świeckiego charakteru Rzeczypospolitej Polskiej należy ustanowić prawo, które wypełni zapisy Konstytucji. Praktyka pokazuje tymczasem, że kościoły, w szczególności Kościół katolicki, wywierają realny nacisk na władze publiczne w sferze materialnej i niematerialnej. Państwo polskie finansuje naukę religii w szkołach, czyli naukę wiary bez naukowych podstaw, finansuje składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne duchownych. Taki stan rzeczy i takie zachowania naruszają neutralność światopoglądową państwa. Przedstawiciele władz publicznych nie powinni eksponować swoich przekonań religijnych. Powinni zachowywać realną neutralność wobec wszelkich religijnych przekonań.

Celem ustawy jest:

– zaprzestanie finansowania lekcji religii ze środków publicznych, precyzyjne uregulowanie jej obecności w publicznych szkołach oraz wzmocnienie neutralności światopoglądowej systemu edukacji w Polsce;

– zaprzestanie finansowania składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne duchownych oraz likwidacja Funduszu Kościelnego;

– likwidacja wspólnych komisji rządowo – kościelnych i ustanowienie jednej komisji złożonej z przedstawicieli rządu, kościołów, związków wyznaniowych oraz organizacji świeckich skupiających agnostyków i ateistów.

W poczuciu konieczności ustanowienia faktycznego rozdziału kościołów i związków wyznaniowych od państwa oraz wypełnienia zapisów art. 25 Konstytucji RP, zwracamy się o podjęcie prac legislacyjnych nad przedłożonym projektem ustawy.

Plik: projekt ustawy Świeckie Państwo preambuła

Plik: uzasadnienie ustawy Świeckie Państwo

Plik: tabela do zbierania podpisów

Strona internetowa akcji: www.inicjatywa25.pl

Podpisy pod petycją mozna również zbierać fizycznie. Jest to alternatywa dla tych, którzy popieraja nasz projekt, ale z różnych powodów są „wykluczeni cyfrowo”. Petycję po podpisaniu wersji papierowej prosimy o przesłanie na adres: Stowarzyszenie Inicjatywa Polska – Łódź, ul. Gdańska 40; 90-730 Łódź.

>>>

Rosyjska agentura rządzi PiS-em, a w konsekwencji Polską?

Liczba doniesień o uzależnieniu Polski od Rosji, która na różne sposoby steruje polskimi politykami z PiS i okolic, przekroczyła już dawno masę krytyczną, powyżej której wszelki racjonalny opór ustaje. Z narracji Piątka o Macierewiczu wynika jasno, że ten szaleniec przez całe dekady monitorowany jest i inspirowany przez rosyjskich agentów. Również tropy afery taśmowej prowadzą do Falenty, pisowskich agentów w służbach, no i, rzecz jasna, do Rosji.

Ktoś był zaskoczony? Nawet żałosny Andruszkiewicz, choć tak drobnego jest sortu, obstawiony jest ruską agenturą i namierzony przez Political Capital Institute jako tzw. agent wpływu. Rasistowskie męty, przebrane za bogobojnych polonusów, dziwni sponsorzy nabożnych „dzieł” medialnych, owi wielcy przyjaciele Polski i Pana Antoniego – to samo. W mediach zatrzęsienie publikacji na ten temat, ale jako że nic z tym nie możemy zrobić ani na to poradzić, to po prostu łykamy te niusy i jedziemy dalej. Nasza bezsilność – ich bezkarność. Taki jest teraz układ sił i emocji.

W sieci aż się roi od polskojęzycznych propagandowych tożsamości agenturalnych. Niezliczone wpisy, komentarze, a nawet całe media – polska sieć staje się w coraz większym stopniu bajorem zamulanym przez ruskie boty, a raczej rynsztokiem. Trudno powiedzieć, jak daleko sięga rosyjska infiltracja, ale skoro Tomasz Piątek i Grzegorz Rzeczkowski twierdzą, że sięga najbliższych doradców Kaczyńskiego, to dlaczego mielibyśmy im nie wierzyć? To zawodowcy, wykonujący bardzo specjalistyczną i niebezpieczną pracę śledczą. Bylibyśmy niewdzięcznikami, lekceważąc efekty ich śledztw. Zresztą skoro od dawna już wiadomo, że rosyjskie służby starają się wspierać warchołów, faszystów i innych rozrabiaków na całym świecie, a nawet mieszać się do wyborów w USA i zachodniej Europie, to niby dlaczego mielibyśmy jakoś specjalnie nie dowierzać wiadomościom o dziwnych relacjach polskich polityków z dziwnymi ludźmi ze Wschodu?

Przy tym horrorze, jaki zafundował nam PiS, nasze dawne ekscytacje meczami tenisowymi Kwaśniewskiego z rosyjskim szpiegiem, a tym bardziej rewelacje o Oleksym, który jeszcze jako sekretarz wojewódzki PZPR dostarczał Ruskim jakieś materiały, wydają się dziecinadą. Dziś trzeba sobie powiedzieć jasno – Polska realizuje plan polityczny Moskwy, którego centralnym punktem jest osłabienie Unii Europejskiej. Pożytecznymi idiotami, pomagającymi Rosji dezintegrować Zachód, są różni mali faszyści i więksi dyktatorzy na obrzeżach Zachodu, tacy jak Orbán i Kaczyński. Nacjonalizm i ksenofobia są doskonałą pożywką dla kampanii nienawiści i anarchizującego „uogólnionego zbuntowania”, które Rosja stara się pobudzać wszędzie na świecie. Destabilizując świat, sama jawi się jako oaza spokoju i racjonalności – razem z Chinami, rzecz jasna. A takie kraje jak Polska to tylko pionki w tej grze. Wyizolowana, skompromitowana Polska to dla Rosji marchia, czyli ziemia niczyja, terytorium potencjalnie sporne…

O tym, jak bardzo jesteśmy już bezbronni wobec Rosji, najlepiej świadczy całkowity zanik stosunków dyplomatycznych z imperium, z którym przecież graniczymy. Putin nie potrzebuje z nikim tutaj rozmawiać. Nie ma o czym. Relacje z Polską załatwiane są na poziomie służb – dyplomacja nie odgrywa już żadnej roli. Jesteśmy jako państwo ignorowani. Miło, że chociaż KGB ma jakiś budżet na obsługę Przywiślańskiego Kraju. Pewnie oszczędnościowy, ale dobre i to. Zawsze to jakaś satysfakcja, że wydają na nas jakieś pieniądze.

Dla Kremla władze w Warszawie to banda żałosnych pętaków i idiotów, umiejących tylko skamlać o amerykańskie rakiety i łasić się do wujka Sama, który mniej więcej tak się z nimi liczy jak z Namibią i Paragwajem. Wszystko, na co możemy liczyć, to poklepanie po plecach ciężką owłosioną łapą starego Jankesa. Moskwa nie musi się przed nikim tłumaczyć, ile jabłuszek i wieprzowinki sprowadza lub nie sprowadza z Polski. Ani którędy puszcza rurkę. Jeszcze może Angela się zafrasuje czasem, bo, wiadomo, wojna była, ale Angela już kartony pakuje. Się sentymenty zaraz w Belinie skończą.

Paranoja smoleńska, którą rozpętali Kaczyński z Macierewiczem, dostarczyła Rosjanom doskonałego pretekstu do lekceważenia Polski. Niby dlaczego mieliby poważnie rozmawiać ze świrami, którzy oskarżają ich o zamordowanie prezydenta (w zmowie z polskim premierem w dodatku)? I nikt nie będzie miał do Rosji pretensji, że w takich okolicznościach traktuje Polskę jak powietrze. W dużych rozgrywkach upraszcza się pole gry – tam, gdzie chodzi o gaz, rakiety, Bliski Wschód i inne sprawy dużych chłopców, maluchy są odsyłane do domu. Jeśli go mają. Polska już nie ma.

Jesteśmy krajem sierotą. Nic ważnego nie produkujemy, nie wnosimy, nie zagrażamy nikomu. Przez jakiś czas wydawało się, że należymy do rodziny, ale to było złudzenie. Byliśmy fajni, mądrzy, postępowi, obiecujący. Było, minęło. Teraz jesteśmy „bijącym sercem Europy” – żałosną Beatą Szydło i żenującym Mateuszem Morawieckim, straszącymi na korytarzach i przeszkadzającymi na zebraniach. Śmieszni dla gojów, a wkurzający dla Żydów. Jakieś gospodarstwo pomocnicze Watykanu. Kawał przetrzebionej puszczy. Cholera wie, co jeszcze. Wstali sobie z kolan, a kolanka spod krótkich spodenek wystają, całe w jodynie. Za górami, za lasami jest Warszawa, a w Warszawie podobno jakiś przedpotopowy dziwak nazwiskiem Katschynsky, którego jednakże nikt na oczy nie widział i nie wiadomo do końca, czy naprawdę istnieje. Wszyscy pytają o niego Tuska, a Tusk się głupio uśmiecha i przeprasza. Tak se ludzie wybrali, cóż począć.

Nasza sytuacja jest przerażająca. Nie tylko wypadliśmy już z Unii Europejskiej, do której należymy jeszcze tylko formalnie, w dodatku wpadliśmy w łapy Rosjan, a USA mają to w nosie. Pies z kulawą nogą nie będzie się za nami wstawiał, gdyby „zielone ludziki” pojawiły się na Zasaniu albo na „marszu niepodległości”. Nie mamy własnych sił obronnych, żadne społeczeństwo Zachodu nie da nam swoich dzieci, żeby ginęły za Gdańsk, więc co?

Wydaje mi się, że poziom złudzeń i nieodpowiedzialności, z jakim mamy dziś w Polsce do czynienia, odpowiada temu z drugiej połowy lat 30. Wtedy też mieliśmy piękne sojusze – najpierw z Niemcami, a potem z Wielką Brytanią. I armię też mieliśmy piękną – wyszczotkowane końskie zady aż błyszczały na paradach. Marzyliśmy o koloniach i wysłaniu Żydów na Madagaskar. A potem było wiadomo co. Ale spokojnie, Rosja nie ma żadnego powodu, aby na nas napadać. Wystarczy, że będzie nas kontrolować i trzymać z dala od Zachodu. Witajcie więc w rosyjskiej strefie wpływów i uszy do góry!

Przy tym horrorze, jaki zafundował nam PiS, nasze dawne ekscytacje meczami tenisowymi Kwaśniewskiego z rosyjskim szpiegiem, a tym bardziej rewelacje o Oleksym, który jeszcze jako sekretarz wojewódzki PZPR dostarczał Ruskim jakieś materiały, wydają się dziecinadą. Dziś trzeba sobie powiedzieć jasno – Polska realizuje plan polityczny Moskwy, którego centralnym punktem jest osłabienie Unii Europejskiej.

Depresja plemnika

W plebiscycie na słowo roku 2018 wygrała „Konstytucja”. Ja stawiałam na „serce”. A na drugim miejscu na „żarówkę”. Tym bardziej, że za sprawą przedstawicieli partii aktualnie rządzącej, serce z żarówką nieoczekiwanie wpisały się nam w kontekst europejski.

Bo tak: pan premier Morawiecki, w ramach kampanii przed wyborami do PE, dokonał analizy europejskiej anatomii pod kątem etnicznym i wyszło mu, że Polska to Serce Unii. I to by się zgadzało. Bo Zachód od stuleci utożsamiany jest z Rozumem.

Serce jest też symbolem miłości, która owładnęła partią aktualnie rządzącą. To niespodziewane uczucie spadło na formację władzy akurat tuż przed wyborami. No, ale z miłością tak właśnie bywa, że kto się czubi, ten się lubi.

Gwałtowność uczucia ku Unii może też, po trosze, wynikać ze specyfiki naszego Serca, bo funkcjonuje ono nieco na przekór oficjalnej wiedzy medycznej. Mamy je – otóż – po prawej stronie, bowiem trudno, żeby cokolwiek pod rządami aktualnej władzy…

View original post 2 382 słowa więcej

Blondynka plus. Program PiS dla podreperowania libido kolesi Kaczyńskiego

Dla pisowców kasa państwa to Sezam. Wpadła banda Alibaby i partyjnych rozbójników – i grabi Polskę.

Depresja plemnika

Były szef departamentu operacyjno-śledczego w CBA, Paweł W. w grudniu został powołany na stanowisko kierownicze w Biurze Przeciwdziałania Nadużyciom i Audytu w Państwowych Portach Lotniczych.

Być może nie byłoby w tym fakcie nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że na Pawle W. ciąży oskarżenie prokuratury za jazdę samochodem bez prawa jazdy. Zostało mu ono wcześniej zabrane za przekroczenie dozwolonej liczby punktów karnych.

Paweł W. jest doskonałym przykładem na proceder obsadzania ważnych stanowisk państwowych ludźmi związanymi z Prawem i Sprawiedliwością, tym bardziej, że poprzednie swoje stanowisko w CBA również zawdzięczał partyjnemu powiązaniu.

Powołanie Pawła W. na szefa BPNiA może mieć powiązanie ze zwolnieniami ludzi, nawet z kilkunastoletnim stażem pracy, ale nie związanych z partią rządzącą.

„Musiałam zwalniać dyscyplinarnie pracowników z 10-20-letnim stażem pracy, prawie we wszystkich przypadkach bez uzasadnienia” – mówiła dziennikarzom „Wyborczej” była kadrowa PPL, Renata Grzywna, która też została zwolniona.

Nadrzędnym celem Biura Przeciwdziałania Nadużyciom i Audytu jest według prezesa PPA…

View original post 41 słów więcej

Asystentki od libido Glapińskiego – Pixi i Dixi. Zarabiają jak metresa Ludwika XV de Pompadour

Wystarczy studiować filologię rosyjsko-ukraińską i już można zasiadać w radzie Bankowego Funduszu Gwarancyjnego… A i oczywiście trzeba jeszcze pracować u szefa NBP Adama Glapińskiego… Do takich wniosków można dojść po doniesieniach portalu oko.press, który informuje, że dyrektorka departamentu komunikacji i promocji NBP Martyna Wojciechowska w banku zarabia ok 65 tys. zł miesięcznie a dodatkowo z BFG co miesiąc otrzymuje 11 -12 tys. zł.

Wojciechowską do rady Bankowego Funduszu Gwarancyjnego delegował Glapiński. Od  połowy 2017 r. jest ona tam przedstawicielką NBP. Według oko.press, dostawała za to w 2017 r. ponad 11 tys. zł miesięcznie (łącznie przez sześć miesięcy 66 054 zł), a w zeszłym roku – prawie 12 tys. zł miesięcznie (w sumie 142 184 zł).

Więcej o niej i drugiej „przybocznej” szefa NBP Kamili Sukiennik w artykule „Folwark Glapińskiego? Zadziwiające kariery w Narodowym Banku Polskim”. Wynagrodzeniom współpracowniczek szefa banku centralnego przyjrzy się NIK, która właśnie rozpoczęła kontrolę w NBP.

Świetne określenie dwórek zaspakajających libido Adama Glapińskiego – Pixi i Dixi.

Depresja plemnika

Na początku roku, w którym odbędą się wybory do europarlamentu, nominację na stanowisko wiceministra cyfryzacji uzyskał Adam Andruszkiewicz: narodowiec, prymitywny homofob i przeciwnik UE. A w przyszłym tygodniu do Warszawy – na zaproszenie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego – przybywa Matteo Salvini, lider włoskiej Ligi Północnej, minister spraw wewnętrznych Włoch, przeciwnik „elit brukselskich” i sankcji wobec Rosji.

Andruszkiewicz jest pierwszym ministrem polskiego rządu, który uznał za konieczne oświadczyć w „Super Expressie”, że „nigdy nie był faszystą”. Salvini, który przez część przywódców unijnych jest oskarżany o faszyzm, m.in. za swój stosunek do uchodźców, już na to określenie się nie obraża. „To nie faszyzm, to stosowanie prawa” – mówi.

Te dwa zdarzenia obrazują ideową ewolucję PiS. Kończy się „eksperyment”, w ramach którego szef MSZ Jacek Czaputowicz miał poprawić relacje z Unią, zabagnione za czasów jego poprzednika Witolda Waszczykowskiego. Dziś Czaputowicz publicznie obraża szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska oraz europejskich partnerów takich jak Francja.

View original post 2 082 słowa więcej

Rydzyk dostał z budżetu państwa od PiS 510 mln. Mało mu

Kościół za rządów Prawa i Sprawiedliwości nie może narzekać na brak pieniędzy, w latach 2016-2018 otrzymał z budżetu państwa łącznie około 510 mln złotych. W ramach programu “Infrastruktura kultury”, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przyznało 4 mln zł na budowę Centrum Opatrzności Bożej, a 170 mln zł z budżetu państwa wsparło organizację Światowych Dni Młodzieży. Fundacja ojca Rydzyka Lux Veritas dostała także ponad 26 mln rekompensaty za decyzję poprzedniego rządu, który cofnął dotację na odwierty geotermalne. Olbrzymi zastrzyk gotówki dostały też fundacje, spółki, uczelnia i media powiązane z toruńskim redemptorystą, łącznie niemal 100 mln złotych.

Osobną, budzącą wiele kontrowersji, sprawą jest preferencyjne traktowanie instytucji kościelnej w ramach ustawy o obrocie ziemią. Rząd wyłączył z niej związki wyznaniowe, przez co Kościół nie musi spełniać restrykcyjnych warunków przy zakupie państwowych gruntów. Przypadków ukłonów PiS w stronę duchowieństwa jest więcej. Pod koniec stycznia 2016 roku poprawka o odebraniu 20 mln złotych z finansowania hospicjów w województwie łódzkim. Pieniądze miały być przekazane na Fundusz Kościelny, jednak pod wpływem nacisków i oburzenia pozostałych posłów z głosowania nad poprawką zrezygnowano.

Tygodnik Wprost donosi, że w obozie dobrej zmiany zaczyna narastać niechęć do hierarchów kościelnych – “Tyle pieniędzy, ile Kościół dostaje za naszych rządów, nigdy wcześniej nie otrzymywał i ciągle im mało” – mówi rozmówca tygodnika. Politycy Zjednoczonej Prawicy mają spory ból głowy z powodu nacisku kościelnych dostojników w sprawie aborcji. Hierarchowie życzyliby sobie zakazania przerywania ciąży z powodów eugenicznych, czyli gdy płód jest ciężko i nieodwracalnie uszkodzony.Na niecały rok przed wyborami, stawia to w kłopotliwej sytuacji rządzących, którzy mając w pamięci Czarne Protesty, woleliby uniknąć kolejnych manifestacji.  – “Oni wiedzą, że to jest działanie na osłabienie PiS przed wyborami, a jednak ciągle to podnoszą” – pisze Wprost cytując polityka z obozu rządzącego.

Z tego co mówi rozmówca Wprost, można wywnioskować, że pieniądze płynące szerokim strumieniem do kasy Kościoła miały załatwić zamknięcie tematu aborcji. Tak się jednak nie stało. Nie ma dnia, by w mediach kontrolowanych przez ojca Rydzyka nie pojawiały się materiały atakujące partię Jarosława Kaczyńskiego, za nie wywiązanie się z obietnic wyborczych i brak chęci do zaostrzenia prawa antyaborcyjnego. Oliwy do ognia dolewa sam ojciec dyrektor. Dla nowo powstałej partii stworzonej przez ludzi z jego otoczenia, kwestia aborcji eugenicznej jest jednym z priorytetów. Najwyraźniej płynąca od 3 lat rzeka pieniędzy to za mało, żeby zahamować polityczne dążenia duchownych…

Rządzi szarańcza PiS, ale ma konkurencję nowotwór Kościoła, który drenuje państwo i osłabia.

Depresja plemnika

Od dłuższego już czasu co niektórzy politycy zastanawiają się nad deglomeracją czyli przeniesieniem niektórych instytucji rządowych poza Warszawę. Jednym z orędowników tego pomysłu jest Jarosław Gowin, który już na konwencji PiS rzucił taką propozycję, tłumacząc, że ma to jakiś sens, bo „nie wszyscy Polacy się w Warszawie pomieszczą”. Zaproponował wówczas, by część instytucji przenieść do dawnych miast wojewódzkich, np. Chełma czy Jeleniej Góry. Dokładniej i w szczegółach omówi Gowin ten temat na najbliższym kongresie swojej partii Porozumienie.

Koncepcja ta ma swoich zwolenników. Pozytywnie wypowiadają się o niej m. in. Sasin z PiS, Andrzej Duda czy też Robert Biedroń. Według Piotra Trudnowskiego, prezesa prezes think tanku Klubu Jagiellońskiego, którego członkiem honorowym jest też Jarosław Gowin, wszystkie partie są za deglomeracją. Klub Jagielloński już jakiś czas temu zbierał podpisy za deglomeracją w Krakowie, licząc na przychylny stosunek do sprawy Witolda Kozłowskiego, nowego marszałka województwa małopolskiego, który nie ukrywał, że pomysł…

View original post 1 004 słowa więcej