Archiwa tagu: Julia Przyłębska

Prywatne państwo PiS

Gazeta Wyborcza informuje o schadzkach prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, premiera rządu Mateusza Morawieckiego z pełniącą obowiązki prezesa Trybunału Konstytucyjnego – JuliąPrzyłębską. Do częstych spotkań ma dochodzić w apartamencie Przyłębskiej przy alei Szucha w Warszawie.

Zdarza się, że prezes partii Jarosław Kaczyński przyjeżdża do Przyłębskiej dwa, a nawet trzy razy w tygodniu – informuje Gazeta Wyborcza.

Prywatne państwo PiS.

Depresja plemnika

„Gazeta Wyborcza” ujawnia, że w mieszkaniu prezes Trybunału Konstytucyjnego, Julii Przyłębskiej odbywają się cykliczne spotkania, w których uczestniczy prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Mateusz Morawiecki. Rozmówcy z rządu w rozmowie z GW podkreślają wprost, że to ważny ośrodek władzy.  Mieszkanie mieści się w reprezentacyjnym budynku z balkonami i dużymi oknami naprzeciwko TK. Obok swoje siedziby mają Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Ministerstwo Edukacji Narodowej, niedaleko jest kancelaria premiera. W PiS od dawna narasta niezadowolenie, że partyjna siedziba przy ul. Nowogrodzkiej nie jest jedynym centrum decyzyjnym.

Jarosław Kaczyński skomentował publiczne swoje kontakty z prezes TK 13 maja w programie „Pytanie na śniadanie” w TVP 2. Niespodziewanie ujawnił w nim, że Przyłębska „jest jego towarzyskim odkryciem ostatnich lat” i bardzo lubi u niej bywać, a spotkania mimo pełnionej przez nią funkcji mają prywatny charakter.

Wypowiedź ta (temat przyjaźni prezesa PiS miał być jednym z zaplanowanych przez jego PR-owców tematów rozmowy) padła w…

View original post 3 519 słów więcej

 

Reklamy

Kaczyński orżnie i niestety wypuści na nas siły policyjne, specjalne, może nawet wojsko

Do wyborów europejskich zostało już mniej niż dwa tygodnie, a w sondażach wewnętrznych Prawa i Sprawiedliwości najwyraźniej nie jest zbyt różowo. Znów rozpoczęła się kampania ocieplania wizerunku prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który wczoraj chwalił się rękami Joachima Brudzińskiego swoim relaksem nad jednym z zachodniopomorskich jezior, a dziś wystąpił nawet w telewizji śniadaniowej, by porozmawiać o swoim pozapolitycznym życiu i pasjach. W sferze polityki też jednak musi decydować się na ruchy niestandardowe i być może niezrozumiałe dla części jego elektoratu.

Pierwszym problemem jest film braci Sekielskich o pedofilii w kościele, który bije rekordy oglądalności na YouTube, w oczywisty sposób bulwersując opinię publiczną. Politycy partii rządzącej, choć od wielu lat pozostają w ścisłym sojuszu z ołtarzem, teraz zmuszeni są wyrażać swoje oburzenie ukrywanym przez najwyższych hierarchów procederem. Zaostrzenie kar za pedofilię, być może jakieś pokazowe zatrzymanie kilku księży – to wszystko musi dziś zapowiadać lider partii rządzącej, by rozgrzana do czerwoności publika nie odniosła wrażenia, że władza stoi dziś po stronie zboczeńców krzywdzących dzieci. PiS zostaje zepchnięte do narożnika w kwestii, której z pewnością nie chciał podnosić na ostatniej prostej wyborczego wyścigu.

Wraca również kwestia izraelskich roszczeń o mienie utracone w wyniku II Wojny Światowej. Temat ten na polskim podwórku bardzo mocno eksponowany jest przez rosnącą w siłę Konfederację (Korwin Mikke, Liroy i Narodowcy), co może jeszcze nie daje im pewnego przekroczenia 5% głosów w wyborach, ale skutecznie odbiera kilka procent twardego, konserwatywnego elektoratu prawicy, które mogą być na wagę złota w końcowych rozrachunku wyborczych głosów. Pewnie dlatego zapadła w ekipie dobrej zmiany decyzja o odwołaniu wizyty izraelskiej delegacji urzędników, którzy mieli w najbliższych dniach pojawić się w Warszawie. Polski MSZ na Twitterze wyraźnie wyeksponował powody takiej decyzji.

Gdy do tego dodamy także informację o tym, że polityk Konfederacji został siłą wyprowadzony ze studia rządowej TVP, a informacje o marszu narodowców pt. “Stop 447” (amerykańska ustawa JUST >>447<< dotycząca restytucji mienia pożydowskiego), to widać gołym okiem, że PiS bardzo obawia się wzrostu notowań tego ugrupowania, które opiera końcówkę kampanii na wytykaniu Prawu i Sprawiedliwości kłamstwa w kwestii “wstawania z kolan”.

Trudno nie odnieść wrażenia, że w końcówce kampanii wyborczej, partia rządząca znajduje się w głębokiej defensywie, a pomysłów na odwrócenie trendu i narzucenie korzystnej dla siebie narracji jakby brak. Najbliższe dwa tygodnie będą miały decydujące znaczenie dla finalnego wyniku.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński był dzisiaj gościem programu „Pytanie na śniadanie”. Lider formacji rządzącej pochwalił się swoją bliską znajomością z magister Julią Przyłębską.

Teokracja pisowska 2

PiS przyspiesza rechrystianizację.

Depresja plemnika

Dobra zmiana w Trybunale Konstytucyjnym doprowadziła do bezprecedensowego wręcz paraliżu pracy instytucji. Problemem nie okazuje się bowiem tylko upolitycznienie składu sędziowskiego i spełnianie każdego polecenia partii rządzącej przez prezes Julię Przyłębską, ponieważ TK nie radzi sobie już nawet ze sprawami czysto organizacyjnymi. O trwającym kryzysie najdobitniej mówi fakt, że na 13 wyznaczonych w tym roku przez Trybunał Konstytucyjny wokand aż sześć zostało odwołanych.

Przyczyny takiego stanu rzeczy nie są do końca jasne, ponieważ instytucja nie udzieliła w tej sprawie oficjalnego komentarza. Jednak, jak donosi Dziennik Gazeta Prawna spekuluje się, że za chaos może odpowiadać m.in przeforsowane przez PiS w toku walk w Sejmie wyznaczanie terminów rozpraw ze względu na „wagę” spraw a nie w kolejności ich wpływania. Sprawia to zaś, że są one rozpatrywane często w oderwaniu od wszelkich wymagań procesowych, co nieuchronnie prowadzi do odroczeń.

Jeden z sędziów dla DGP opisał, jak od kuchni wygląda chaos prac Trybunału…

View original post 4 142 słowa więcej

Prokuratura nie chce podjąć decyzji w sprawie taśm Kaczyńskiego, boi się go. W kraju panoszy się bezprawie

„Prokurator nie może jeszcze podjąć decyzji o wszczęciu lub odmowie wszczęcia postępowania po zawiadomieniu Geralda Birgfellnera. Niezbędna jest kontynuacja przesłuchania” – poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Łukasz Łapczyński. Austriacki biznesmen Gerald Birgfellner już po raz szósty stawił się w warszawskiej prokuraturze okręgowej w związku ze złożonym przez siebie zawiadomieniem o możliwości popełnienia oszustwa przez Jarosława Kaczyńskiego.

Łapczyński dodał, że „mimo żądania prokuratora dostarczenia przetłumaczonych na język polski dokumentów, do chwili obecnej strona ich nie złożyła”. – „Wobec braku stosownych tłumaczeń prokurator będzie zmuszony powołać biegłego w celu ich przetłumaczenia” – stwierdził Łapczyński.

„5 minut przerwy. Prokuratura poinformowała, że oprócz dzisiejszego terminu będzie chciała wezwać nas ponownie, ale dopiero w kwietniu, gdyż tłumaczka jest w marcu zajęta. Prokuratura potwierdziła, że żąda od świadka przetłumaczenia ok. 20000 stron dokumentów (koszt ok.1 mln zł)” – napisał na Twitterze Roman Giertych, jeden z pełnomocników Austriaka. Dodał, że „Tłumaczenie to obowiązek prokuratury. W postępowaniu nie można nawet wykorzystać dokumentów tłumaczonych przez stronę”. Giertych zapowiedział złożenie do sądu skargi na przewlekłość postępowania.

Podczas wcześniejszej przerwy drugi z pełnomocników austriackiego biznesmena mec. Jacek Dubois mówił, że ze strony prokuratury ciągle padają pytania, na które już udzielono odpowiedzi. – „Jak wychodziłem z domu, rodzina się mnie pytała, gdzie idziesz. Ja odpowiedziałem: do KOK-u. Co to jest KOK? To jest Komitet Obrony Kaczyńskiego, bo inaczej nie można potraktować sytuacji, w której nic się nie dzieje, terminy ustawowe są przekroczone i nie możemy posunąć się dalej. Ja mam takie jedno pytanie: zastanawiam się (…), czy nasz klient więcej czasu spędził na straconej pracy dla pana Kaczyńskiego czy więcej spędzi w prokuraturze, która miała mu w tej sprawie pomóc” – powiedział mec. Dubois.

Polska to republika bananowa, ośmieszona w Europie przez Kaczyńskiego i jego pokraki.

Depresja plemnika

„Wartości” Kaczyńskiego, czyli PIĄTKA KACZYŃSKIEGO

Jarosław Kaczyński ogłosił najważniejszy punkt programu PiS na wybory europejskie, to przywracanie WARTOŚCI, na których budowana była Unia Europejska. Przyjrzyjmy się więc wartościom wprowadzanym w życie przez Jarosława Kaczyńskiego od kilku już lat w naszym kraju.

1/ wykorzystywanie władzy do budowy imperium finansowego. Przykładem starania o wybudowanie dwóch „wież Kaczyńskich” w centrum Warszawy. Gdyby Emmanuel Macron prezydent Francji zrobił to, co zrobił Kaczyński nie byłby już prezydentem Francji. A afera KNF, to nie tylko afera Marka Ch., bo widać zorganizowane działania z udziałem służb specjalnych /agent CBA kierowcą właściciela Getin Group/, a nawet niewyjaśnioną rolę prezesa banku centralnego, w celu przejęcia prywatnego banku.

2/ wartości chrześcijańskie w postaci sojuszu tronu z ołtarzem. Kościół panoszy się za przyzwoleniem władzy we wszystkich sferach państwowego życia: milionowe dotacje, właściwie z każdej instytucji państwowej, specjalne prawo i przywileje dla kościoła i jego instytucji, chociażby w postaci zwolnień podatkowych. Kościół…

View original post 1 723 słowa więcej

Andruszkiewicz – agent wpływu Rosji

– Rosjanie od 20 lat stawiają na sianie fermentu w Unii Europejskiej (…) Nie wypowiadam się na temat pewności, co do tego raportu (dot. wpływów Rosji w Europie Środkowej – red.), natomiast jeśli mam ocenić zachowanie pana Andruszkiewicza, to zgadzam się z tezą nieświadomego agenta wpływu Rosji – powiedział w programie „Polityka na Ostro” poseł PO Tomasz Cimoszewicz.

W 2017 roku węgierski instytut Political Capital opublikował raport dotyczący wpływów Rosji w Europie Środkowej. Jeden z rozdziałów odnosi się bezpośrednio do Polski. Specjaliści z Budapesztu umieścili w nim Polaków, którzy świadomie lub nie mieliby pomagać w politycznej grze Kremla.

Andruszkiewicz na węgierskiej liście

Na liście znaleźli się m.in. Janusz Korwin-Mikke, Krzysztof Bosak, Artur Zawisza oraz posłowie: Sylwester Chruszcz, Robert Winnicki i Adam Andruszkiewicz. Ten ostatni został w poniedziałek mianowany na stanowisko wiceministra cyfryzacji w rządzie Mateusza Morawieckiego. W przeszłości Andruszkiewicz był prezesem Młodzieży Wszechpolskiej.

– Nieświadomy agent wpływu – skomentował we wtorek raport Tomasz Cimoszewicz (PO) w programie „Polityka na Ostro”. – Rosjanie od 20 lat stawiają na sianie fermentu w Unii Europejskiej. Robią to na różnych etapach. Im więcej takich ludzi na jak najwyższych stanowiskach, którzy sieją ferment, stosują mowę antyunijną, to jest nieświadome działanie na rzecz Rosji – dodał.

Poseł PO podkreślił, że „nie wypowiada się na temat pewność tego raportu”. – Jeżeli mam sam ocenić zachowania pana Andruszkiewicza z ostatnich trzech lat, to zgadzam się z tezą nieświadomego agenta wpływu Rosji – powiedział polityk Platformy.

Cimoszewiczowi odpowiedział warszawski radny PiS Jacek Ozdoba. – Jeśli ktoś uważa, że Unia Europejska powinna być zreformowana, to nie jest agentem Rosji – podkreślił.

„Można sprawdzić, jakie zasługi ma pańska rodzina” 

W dalszej części programu poseł PO wspomniał o „marszach nacjonalistów” w Hajnówce, „tak bardzo dotkniętej przez bandę Burego”. – Po jednym z takich marszy Andruszkiewicz pojechał pod jedną z nieruchomości, starą chatkę pana, którego rodzina została wymordowana na jego oczach przez Burego i jego bandę. Andruszkiewicz przy jego domu robił sobie zdjęcie – mówił Cimoszewicz.

– Nie chciałbym być nieuprzejmy, ale pan akurat, jeśli chodzi o historię i o to, kto kogo mordował, powinien jednak być bardziej wstrzemięźliwy – odpowiedział mu Ozdoba.

– Proszę powstrzymać język – odparł poseł PO. Jak dodał, „kolega radny jest chamski”.

Dopytywany przez Agnieszkę Gozdyrę, Ozdoba wyjaśnił, co miał na myśli. – Można sprawdzić, jakie zasługi ma pańska rodzina na rzecz Rzeczpospolitej i można to ocenić – powiedział.

– No faktycznie, podpis mojego ojca jest na traktacie z Aten o wprowadzeniu Polski do Unii Europejskiej, z której wy nas chcecie wyprowadzić – odpowiedział Cimoszewicz.

– Akurat o ojca nie chodziło – powiedział radny PiS.

Ozdobie najprawdopodobniej chodziło o zarzuty kierowane kilkukrotnie wobec dziadka Cimoszewicza i ojca byłego premiera Włodzimierza Cimoszewicza, które formułowali m.in. posłowie PiS Dominik Tarczyński i Krystyna Pawłowicz. Politycy Zjednoczonej Prawicy sugerowali, że ojciec byłego premiera i dziadek posła PO miał uczestniczyć w represjach przeciwko żołnierzom wyklętym. Włodzimierz Cimoszewicz publicznie stanowczo zaprzeczył tym oskarżeniom. „Na początku lat 90. jeden z posłów również mówił takie rzeczy o moim ojcu i przegrał w sądzie” – powiedział Cimoszewicz w wywiadzie dla TVN24 w lutym ubiegłego roku.

Nowy wiceminister cyfryzacji Adam Andruszkiewicz, były członek ONR i były prezes Młodzieży Wszechpolskiej, znany jest głównie z antyniemieckich, antyuchodźczych i antyunijnych tyrad w TVP Info. A także z konta na Twitterze, gdzie wcześniej gromił „lewactwo” i „gejostwo” oraz straszył muzułmańskimi imigrantami, a ostatnio głównie wychwala premiera Mateusza Morawieckiego.

Hairwald

Prawo i Sprawiedliwość to bardzo ciekawa partia, pełna wewnętrznych sprzeczności i paradoksów. Dobra zmiana obiecywała walkę z arogancją i bizantyjskimi standardami władzy, żeby następne wypłacać sama sobie, głównie rękoma byłej premier Beaty Szydło, wielomilionowe nagrody. Zjednoczona Prawica ma sztandarach wyborczych niosła hasła zerwania z nepotyzmem i kolesiostwem w spółkach Skarbu Państwa, by następnie zrobić z Bartłomieja Misiewicza symbol niekompetentnego karierowicza, który pracę dostaje po układzie, a nie dzięki umiejętnościom. Wszystko to jednak bije na głowę fakt, że PiS twarzą skoku na Trybunał Konstytucyjny, a następnie na wymiar sprawiedliwości, uczynił komunistycznego prokuratora Stanisława Piotrowicza.

Okazuje się, że Piotrowicz nie jest taki zły, jak go malują. Poseł swego czasu sam twierdził, że będąc członkiem egzekutywy PZPR, de facto pomagał oskarżonym opozycjonistom i próbował rozwalać poprzedni system od środka. Według najnowszej teorii twierdzenia Piotorowicza mogą polegać na prawdzie. Zgodnie z tą koncepcją na siłę wcielono go do PZPR…

View original post 256 słów więcej

Lenin mógłby uczyć się od Kaczyńskiego. W PiS zamiast towarzyszy mają profesorów

Julia Przyłębska, prezes TK, z okazji 100 rocznicy wybuchu Powstania Wielkopolskiego, została nagrodzona Medalem 100-lecia Odzyskania Niepodległości. Informację o tym wspaniałym wydarzeniu przekazały „Wiadomości”, opatrując materiał paskiem, na którym przedstawiono Przyłębską jako profesora.

Pani Przyłębska nie ma tytułu profesorskiego. Uzyskała tytuł magistra na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, a pracę obroniła zaledwie na ocenę dostateczną.

Mało tego, negatywna ocena jej pracy w czasie, gdy jeszcze była poznańskim sędzią, wyraźnie pokazała, że profesura jest całkowicie poza jej zasięgiem.

Teraz jednak wiele się zmieniło. Pani Przyłębska jest lojalnym współpracownikiem partii rządzącej i to jest najważniejsze. Tak więc „pani profesor” znalazła się w gronie wybitnych Wielkopolan i  telewizja przypięła jej tytuł profesorski, by chociaż tak uzasadnić sens nadania jej takiego odznaczenia.

A może telewizja publiczna ma jakieś przecieki i wie, że wierność pani prezes TK zostanie odpowiednio wynagrodzona?  Jeśli Zybertowiczowi i Szczerskiemu nadano profesurę, nie za wybitne dokonania naukowe, ale za oddanie PiS-owi, to i Przyłębska może się załapać, prawda? W końcu „swoich” trzeba odpowiednio ustawić…

Prokuratura odrzuciła donosy J. Przyłebskiej na rzekomą obrazę pisowskiego TK przez publikacje Gazety Wyborczej, że jej zastępca M. Muszyński był agentem UOP i prowadził jej męża Andrzeja, za PIS-ambasadora w Berlinie. Boją się ujawnienia materiałów? (Czuchnowski).

Depresja plemnika

Przeciwko Jackowi Międlarowi – narodowcowi i antysemicie – toczyło się lub toczy kilka postępowań w prokuraturze. Jak dotąd byłemu księdzu nie postawiono zarzutów w toczących się śledztwach. Zdaniem reporterów TVN 24, roztoczono nad nim parasol ochronny.

Jednym z przykładów jest sprawa wystąpienia Międlara na obchodach 82 rocznicy powstania ONR. – „Ciemiężyciele i pasywny żydowski motłoch będzie chciał was rzucić na kolana, przeczołgać, przemielić, przełknąć, przetrawić, a na koniec będzie chciał was wypluć, bo jesteście niewygodni” – mówił do zebranych były ksiądz.

Prokuratura w Białymstoku, która najpierw zajęła się sprawą, umorzyła postępowanie. Jednak później prokuratura z Wrocławia włączyła ten wątek do własnego śledztwa w sprawie innych wypowiedzi byłego księdza. Według TVN 24, śledczy z Wrocławia chcieli postawić Międlarowi zarzuty dotyczące mowy nienawiści. Odebrano im jednak śledztwo i przekazano do prokuratury w Białymstoku, czyli tam, gdzie tak łagodnie go potraktowano.

Prokuratorzy białostoccy zażądali „kompleksowej opinii z zakresu tzw. mowy nienawiści”, mimo że…

View original post 3 385 słów więcej

Adam Bodnar o Piotrze Szczęsnym na II Kongresie Praw Obywatelskich

„Wciąż prawdziwe jest stwierdzenie z manifestu Piotra Szczęsnego, że „każda chwila zwłoki powoduje, że sytuacja w kraju staje się coraz trudniejsza i coraz trudniej będzie wszystko naprawić”. Brak spokoju nie służy praworządności, nie służy przestrzeganiu praw obywatelskich, nie służy Konstytucji” – powiedział Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, otwierając II Kongres Praw Obywatelskich. Bierze w nim udział ponad 1200 osób, w 43 dyskusjach panelowych i warsztatach uczestniczy około 200 zaproszonych ekspertów z Polski i zagranicy.

Video-KOD z Kongresu >>>

Prof. Mirosław Wyrzykowski z UW, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, członek rady społecznej przy RPO, swoje przemówienie poświęcił obecnej sytuacji w Polsce. – „Na plakacie „KonsTYtucJA”, który jest dziś przez niektórych uznawany za akt wrogi porządkowi, jest „JA” i „MY”. (…) W Konstytucji wszystko jest o nas. My jesteśmy Konstytucją. Dziś ta Konstytucja jest intencjonalnie naruszana. Porządek konstytucyjny zmieniany jest ustawami. Co najmniej 30 przepisów Konstytucji zostało naruszonych. Nie wystarczy je odnotowywać. Trzeba się im przeciwstawiać, by nie została na nie nałożona maska legalności. To nie jest bal maskowy! Stoimy dziś przed szantażem – jeśli mu się raz poddamy, nigdy nie wyjdziemy już z jego pułapki” – powiedział prof. Wyrzykowski.

Prezes Izby Karnej Sądu Najwyższego Stanisław Zabłocki wyraził nadzieję, że „kongres będzie potwierdzeniem tego, że idea praw człowieka i obywatela tak głęboko już tkwi w sercach Polaków, iż nie są jej w stanie zaszkodzić nawet nieco trudniejsze czasy”.

Kłamcy boją się prawdy. PiS zmarnowało to, co zostawili im poprzednicy – rząd PO-PSL.

Depresja plemnika

W piątek wieczorem Sejm zajął się wnioskiem PO o konstruktywne wotum nieufności dla Rady Ministrów. Kandydatem na nowego premiera był lider Platformy Grzegorz Schetyna, który jako pierwszy zabrał głos. – Kłamcy boją się prawdy. Zmarnowaliście to, co wam zostawialiśmy, a efekt jest taki, że poziom inwestycji w stosunku do PKB spadł do najniższego poziomu od 20 lat – mówił. Przedstawił też plan, jaki PO ma po wygraniu wyborów. – Przygotujemy Akt Odnowy Rzeczypospolitej, który wycofa antydemokratyczne przepisy, które wprowadziliście – mówił. Zapowiedział też m.in. zatrzymanie pełzającego Polexitu, powrót do Europy, większe środki z funduszy unijnych, naprawę szkolnictwa, armii i polityki zagranicznej, podwyżki, nowy system podatkowy, a także rozszerzenie programu 500 Plus.

Kłamcy boją się prawdy

Mimo późnej pory w Sejmie nie brakowało emocji. – Kłamcy boją się prawdy – rozpoczął Grzegorz Schetyna, informując, że składa konstruktywne wotum nieufności.

Lider PO zaczął od wytknięcia błędów i kłamstw. – Kłamał pan na…

View original post 4 461 słów więcej