Archiwa tagu: Waldemar Kuczyński

Karnowscy – zaszczana i gnijąca propaganda pisowskich wlazodupców

Naukowcy z Oxfordu postanowili sprawdzić, jak przed wyborami europejskimi wygląda sytuacja rozpowszechniania dezinformacji m.in. w polskim internecie.

 

Reklamy

Pedofilia w Kościele kat. obciąża PiS

>>>

Tylko państwowa, świecka komisja jest w stanie rozwiązać problem pedofilii w Kościele – mówią politycy PO. W przyszłym tygodniu chcą złożyć projekt ustawy powołujący taki organ. Apelują do innych partii o jego poparcie i przerwanie „chorego sojuszu pisowskiej władzy z ołtarzem”. Według nich sprawy nie rozwiązują na pewno przyjęte przez Sejm zmiany w Kodeksie karnym. – To oszustwo i polityczna hucpa – komentuje lider PO Grzegorz Schetyna. Dlatego politycy Platformy nie wzięli udziału w głosowaniu.

Państwowa, niezależna komisja

– Kościół sam nie poradzi sobie z tym problemem. Powinna powstać państwowa komisja. Wzorem krajów, które radziły sobie z tym problemem, wiemy, że tylko niezależna komisja może skutecznie odpowiedzieć na pytania, które będą zadawane przez ofiary i opinię publiczną. Nie można chować tego pod dywan – mówi Grzegorz Schetyna.

Klub PO-KO zamierza w przyszłym tygodniu złożyć projekt ustawy w tej sprawie. Komisja miałaby się składać z ekspertów i mieć wgląd w archiwa kościelne.

– Czas skończyć z chorym sojuszem pisowskiego tronu z ołtarzem Głódzia i Rydzyka. To szkodzi wszystkim – dodaje krótko poseł PO Krzysztof Brejza.

„PiS nie ma czystych intencji”

W czwartek w nocy Sejm przyjął zmiany w Kodeksie karnym i zaostrzył kary dla pedofilów. Posłowie PO nie brali udziału w głosowaniu, wyciągnęli swoje karty. Dlaczego? – Nie chcieliśmy sankcjonować oszustwa i uczestniczyć w politycznej hucpie. Ta ustawa nie podejmuje walki z pedofilią – tłumaczy przewodniczący PO.

To była bardzo emocjonująca debata. Posłowie Platformy przynieśli ze sobą plansze z napisami „Komisja natychmiast” i „Stop pedofilii”. Poseł Sławomir Nitras próbował za przekazać Jarosławowi Kaczyńskiemu dziecięce buciki, symbolizujące ofiary księży pedofilów. Na „pomoc” prezesowi ruszyli siedzący obok Ryszard Terlecki, Marek Suski i Patryk Jaki. Ostatecznie buciki do niego nie dotarły.

– Ustawa PiS-u to zwyczajne oszustwo dokonane na oczach milionów Polaków. PiS mówi o walce z pedofilią w Kościele, ale nie ma czystych intencji. Debata odbyła się tylko przez strach PiS-u, który zagląda im głęboko w oczy – przekonuje poseł PO Arkadiusz Myrcha.

Posłowie opozycji zgłaszali własne poprawki do ustawy, ale wszystkie zostały odrzucone. – Podczas prac legislacyjnych chcieliśmy urzeczywistnić te zmiany w Kodeksie karnym. Możemy przyjmować najlepsze przepisy, tylko co z tego, jak prokuratorzy Ziobry nie robią z nich użytku. Nie robili z dotychczasowych przepisów i nikt nie ma cienia gwarancji, że zrobią z kolejnych – dodaje Myrcha.

Ustawa trafi teraz do Senatu.

Co uchwalono?

Projekt powstał w Ministerstwie Sprawiedliwości już wcześniej, teraz zmodyfikowano go o przepisy dotyczące przestępstw pedofilskich. W uzasadnieniu czytamy, że chodzi o „wzmocnienie ochrony prawnokarnej w zakresie czynów godzących w tak fundamentalne dobra prawne, jak życie i zdrowie człowieka, wolność seksualna czy własność”.

Zmiany dotyczące walki z pedofilią zakładają, że za zgwałcenie dziecka pedofil trafi do więzienia nawet na 30 lat. Obecnie obowiązujące przepisy za zgwałcenie dziecka przewidują karę od 3 do 15 lat pozbawienia wolności, a jeżeli sprawca działał ze szczególnym okrucieństwem – od 5 do 15 lat. W myśl nowelizacji gwałcicielowi dziecka grozić będzie od 5 do 30 lat więzienia, a jeśli następstwem gwałtu będzie śmierć dziecka – kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Przyjęte zmiany przewidują też podwyższenie kar za seksualne wykorzystanie dzieci, do 15 lat więzienia.

PiS wycofał się za to z pomysłu podwyższenia wieku, poniżej którego współżycie seksualne traktowane jest jako pedofilia. Jarosław Kaczyński obiecywał, że wiek ten wyniesie 16, a nie 15 lat jak dziś. Ale ostatecznie granica ochrony małoletnich przed czynami pedofilskim pozostanie na obecnie obowiązującym poziomie.

Poza tym „przemycono” także poważne i drakońskie zmiany: wyeliminowywanie kary 25 lat pozbawienia wolności, wydłużenie kary terminowego pozbawienia wolności do 30 lat, wprowadzenie kary dożywotniego pozbawienia wolności bez możliwości warunkowego zwolnienia.

Depresja plemnika

„Ładnie się musi palić, żeby iść już w takie bzdury totalne… To już jest walenie na oślep. Raz weszło straszenie uchodźcami, to pójdziemy jeszcze raz. Mam złą wiadomość: ten temat już wygasł” – skomentował jeden z internatów powrót prezesa PiS do retoryki sprzed prawie czterech lat. Na konwencji w Łodzi Kaczyński znowu wywołał temat zagrożeń, które stanowią uchodźcy.

„Co się dzieje na zachód od naszych granic, to państwo wiecie. Nie chcę tego opowiadać, bo znów będą mówili, że mam jakieś uprzedzenia. A ja mówię po prostu o faktach. Faktach, którym się nie da zaprzeczyć” – twierdził Kaczyński. Jak zwykle – nie przytoczył ani jednego rzekomego faktu. Zapytał działaczy PiS zebranych w sali 4-gwiazdkowego hotelu w Łodzi: – „Czy chcecie państwo, żeby w Polsce były strefy, gdzie rządzi szariat?”. Oczywiście, usłyszał chóralnie „Nie”.

Przypomnijmy – w 2015 r. Kaczyński w Sejmie podczas debaty na temat uchodźców stwierdził, że „W Szwecji są…

View original post 1 199 słów więcej

 

Co po trupie Kaczyńskiego?

Kaczyński się śpieszy, czas ucieka, prezes umiera. Co po jego trupie? – oto jest pytanie.

Depresja plemnika

„Ładnie się musi palić, żeby iść już w takie bzdury totalne… To już jest walenie na oślep. Raz weszło straszenie uchodźcami, to pójdziemy jeszcze raz. Mam złą wiadomość: ten temat już wygasł” – skomentował jeden z internatów powrót prezesa PiS do retoryki sprzed prawie czterech lat. Na konwencji w Łodzi Kaczyński znowu wywołał temat zagrożeń, które stanowią uchodźcy.

„Co się dzieje na zachód od naszych granic, to państwo wiecie. Nie chcę tego opowiadać, bo znów będą mówili, że mam jakieś uprzedzenia. A ja mówię po prostu o faktach. Faktach, którym się nie da zaprzeczyć” – twierdził Kaczyński. Jak zwykle – nie przytoczył ani jednego rzekomego faktu. Zapytał działaczy PiS zebranych w sali 4-gwiazdkowego hotelu w Łodzi: – „Czy chcecie państwo, żeby w Polsce były strefy, gdzie rządzi szariat?”. Oczywiście, usłyszał chóralnie „Nie”.

Przypomnijmy – w 2015 r. Kaczyński w Sejmie podczas debaty na temat uchodźców stwierdził, że „W Szwecji są…

View original post 1 199 słów więcej

Mafia i Ciemnogród, czyli PiS i Kościół katolicki

Manuela Gretkowska była gościem Tomasza Sekielskiego w programie Onet Radio. Pisarka i publicystka mówiła o Kościele katolickim.

Symbioza mafii i Ciemnogrodu mają się dobrze w dzisiejszej Polsce. Będą się wspierać, bo ich żywot zależy nawzajem od siebie. Nieistotne, kto na kim pasożytuje, bo raz jest tak, a innym – inaczej. Piszę o PiS i Kościele katolickim.

Depresja plemnika

Prawniczka prof. Monika Płatek wypowiedziała się na temat zaostrzenia – przez polityków Prawa i Spraeidliwości – prawa karnego ws. przestępstw na tle seksualnym.

Duchowni Kościoła katolickiego są niemal bezkarni ws. przestępstw na tle seksualnym. Dobitnie lekceważące podejście instytucji państwa do przestępstw księży-pedofilów obrazują statystyki.

 „Czytam projekt zmian kk druk 3451. To jest oszustwo! To nie jest o pedofilii! Jest m.in. o kradzieży tablic sam., przestępstwach przeciw mieniu, bankowych, zmowach przetargowych, kradzieżach paliw, terroryzmie. Ziobro wykorzystuje sytuację. PiS nie czyta, co uchwala” – napisał na Twitterze Sławomir Nitras. Rzeczony druk sejmowy to zgłoszony przez PiS projekt zmian w Kodeksie karnym.

Wcześniej problem, o którym pisze poseł PO, sygnalizował też jeden z internautów: – Pilny projekt zmian w prawie karnym w zakresie pedofilii stwarza okazję do zmiany szeregu innych przepisów, które zostaną przepchnięte „przy okazji”. Ofc wiecie, że czekali z tym projektem akurat na taką chwilę, w której nikt nie będzie…

View original post 807 słów więcej

 

Po śmierci Kaczyńskiego długo będziemy przywracać normalność w kraju

PiS z Kaczyńskim pojawili się dzisiaj w województwie kujawsko-pomorskim.

Teokracja pisowska 2

PiS przyspiesza rechrystianizację.

Depresja plemnika

Dobra zmiana w Trybunale Konstytucyjnym doprowadziła do bezprecedensowego wręcz paraliżu pracy instytucji. Problemem nie okazuje się bowiem tylko upolitycznienie składu sędziowskiego i spełnianie każdego polecenia partii rządzącej przez prezes Julię Przyłębską, ponieważ TK nie radzi sobie już nawet ze sprawami czysto organizacyjnymi. O trwającym kryzysie najdobitniej mówi fakt, że na 13 wyznaczonych w tym roku przez Trybunał Konstytucyjny wokand aż sześć zostało odwołanych.

Przyczyny takiego stanu rzeczy nie są do końca jasne, ponieważ instytucja nie udzieliła w tej sprawie oficjalnego komentarza. Jednak, jak donosi Dziennik Gazeta Prawna spekuluje się, że za chaos może odpowiadać m.in przeforsowane przez PiS w toku walk w Sejmie wyznaczanie terminów rozpraw ze względu na „wagę” spraw a nie w kolejności ich wpływania. Sprawia to zaś, że są one rozpatrywane często w oderwaniu od wszelkich wymagań procesowych, co nieuchronnie prowadzi do odroczeń.

Jeden z sędziów dla DGP opisał, jak od kuchni wygląda chaos prac Trybunału…

View original post 4 142 słowa więcej

Teokracja pisowska

Wielki sukces polskiej policji. Udało jej się zaaresztować kilkadziesiąt obrazków przedstawiających żyjącą 2000 lat temu Żydówkę w tęczowej aureoli oraz żyjącą współcześnie 51-letnią kobietę. Policja sprawdza czy chodzi o tę samą osobę.

>>>

Minister Joachim Brudziński podał na Twitterze, że policja zatrzymała podejrzaną o upublicznianie ikony Matki Boskiej Częstochowskiej z Dzieciątkiem i aureolami w barwach tęczy zamiast złota oryginału. „Żadne bajanie o wolności i tolerancji NIKOMU nie daje prawa do obrażania uczuć ludzi wierzących”, zatweetował. Postępowanie w związku z domniemaną profanacją ikony stawia jednak przed obywatelami fundamentalną kwestię natury teologicznej i karnej.

Otóż gdyby aureole na zmienionej ikonie ociekały, powiedzmy, krwią albo miały postać szubienicznych pętli, wówczas uprawnione byłoby domniemanie, że ich autor mógł „znieważyć publicznie przedmiot czci”, a tym samym „obrazić uczucia religijne”, a więc mógł wyczerpać znamiona art. 196kk, na który powołuje się pan minister. To, czy tak rzeczywiście się stało, musiałby jednak stwierdzić niezawisły sąd; opinia ministra policji mimo niewątpliwej wagi, jakiej nadaje jej możność użycia policyjnej pałki, pozostawałaby tu jedynie opinią, którą w praworządnym kraju zachowałby dla siebie. Rozumiem jednak, że mówiąc o „bajaniu o wolności i tolerancji”, minister przypomniał nam, w jakim kraju rzeczywiście żyjemy.

>>>

„Część wykształconych, wykonujących inteligenckie zawody i aktywnych społecznie Polaków, z pokolenia, które świadomie przeżyło PRL, uległa zaślepieniu proponowaną przez PiS ideologią” – pisze Magdalena Bajer w tekście miesięcznika „Odra”, gdzie pierwotnie się ukazał (nr 2/19). I dodaje: „Dała się przekonać, że wizja państwa, jaką ta partia urzeczywistnia, jest dobrym wariantem demokracji, czyli ustroju powszechnie pożądanego. W miarę poczynań władzy zamykali oczy coraz mocniej, powtarzając, że za poprzedników było gorzej. Można się tylko pocieszać, że z zamkniętymi oczami nie da się żyć długo. Oby się otworzyły w porę – jeszcze w tym roku”

Nie znam statystyk mówiących o tym, ilu przedstawicieli inteligencji pamiętających epokę PRL-u opowiada się dzisiaj za Prawem i Sprawiedliwością. Znam osobiście pewną liczbę takich osób – i wydaje mi się ona zadziwiająco i niepokojąco duża.

Dotyczy to mojego pokolenia, ale ów fenomen obejmuje także ludzi dorastających już w wolnej Polsce, kiedy to w oficjalnym przekazie, w szkole, w publicznych odniesieniach do historii najnowszej, ale i w domach przekonywano (ilustrując przykładami), jak szkodliwe jest uleganie ideologii, któremu nie towarzyszy refleksja intelektualna i moralna wrażliwość. Zdawałoby się, że po lekcji marksizmu oraz ludowej demokracji, przerabianej przez Polaków prawie pół wieku, będziemy bardziej odporni na ponowne zaślepienie.

Niezniszczalny bagaż

Słuchaj, czuję, że uwierzę. Słyszę to od rana do wieczora, sama to muszę mówić i w pewnym momencie czuję takie rozdwojenie, rozumiesz? Z jednej strony przejmuję się, chcę, by to znalazło oddźwięk, krzyczę z przekonaniem, z drugiej śmieję się w duchu z siebie i z nich wszystkich. Ale ta druga strona jest już coraz słabsza. Sama przyłapuję się na tym, że chcę ich zwycięstwa, że po prostu jestem po ich stronie! Wiesz, zaczynam znajdować coraz więcej argumentów na ich korzyść, nie widzę strony przeciwnej. [1]

To przejmujące wyznanie młodej dziewczyny zapisała we wspomnieniach Hanna Świda-Ziemba, profesor socjologii, działaczka opozycji demokratycznej, przenikliwa obserwatorka czasów stalinowskich, na które przypadła jej dojrzała młodość. W tych paru zdaniach zawarty jest obraz przyczyn, dla których wcale niemała część jej pokolenia dała się uwieść ideologii w gruncie rzeczy zupełnie przeciwstawnej wartościom, jakie to pokolenie polskiej inteligencji wyniosło z rodzinnych domów i przedwojennej szkoły.

Ową sprzeczność rzecznicy systemu komunistycznego starannie ukrywali, głosząc ponętne, zwłaszcza dla wrażliwej moralnie młodzieży, i ubrane w jednoznacznie wymowną formę hasła – równości, sprawiedliwości społecznej i naprawiania krzywd doznawanych przez warstwy upośledzone w niesprawiedliwym, ale obalonym już ustroju. Dobrze pamiętam to oddziaływanie, bo dorastałam niewiele później niż autorka przytoczonych zdań. Pamiętam także i to, że trwało ono „od rana do wieczora”, uprawiała je szkoła, organizacje młodzieżowe, rychło zaś jedna powszechna organizacja – Związek Młodzieży Polskiej.

Przejrzeliśmy na oczy nie od razu, po kolejnych kryzysach, w miarę rozwoju opozycji demokratycznej; ostatecznie, jak się zdawało, w Trzeciej Rzeczypospolitej. Okazało się wszakże, że w umysłach sporej części Polaków pewne elementy bagażu minionej epoki, od której dziedzictwa się odżegnujemy, i to czasem gromko, osadziły się trwale. Takim elementem jest bezkrytyczne, może zgoła bezrefleksyjne, uznanie egalitaryzmu za nadrzędny standard społeczny, jaki należy z całą konsekwencją, w każdych okolicznościach urzeczywistniać. Znalazło to wyraz na przykład w krytyce działań Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, która programowo wspiera najlepszych, a nie wszystkich równo.

A gdy Prawo i Sprawiedliwość wywiesiło ów egalitarny ideał i sprawiedliwość społeczną na swoich partyjnych sztandarach, znalazło posłuch także u wielu spośród tych, po których spodziewalibyśmy się przynajmniej rezerwy wobec jawnego populizmu. Przy sceptycyzmie wobec ogłaszanych wciąż sondaży nie można jednak zlekceważyć faktu, że poparcie dla partii rządzącej jeśli spada, to nieznacznie i nietrwale, nawet po takich doświadczeniach jak haniebne potraktowanie przez władze protestujących niepełnosprawnych – i to przy silnym poparciu społecznym dla protestu. Sondaże uprzytamniają przy okazji, jak bardzo odruch pomocy niesionej cierpiącym współistnieje z ufnością, że wybrani przez większość rządzący ten odruch podzielają, choć w praktyce nierzadko postępują wbrew niemu. Owszem, PiS nieustannie przekonuje o tym, jak bardzo demokratyczną jest partią, mówi o swojej zasadniczej odmienności od „naszych poprzedników” (każda wypowiedź medialna tym się zaczyna lub kończy); mogłoby się jednak wydawać, że przynajmniej ci, którzy przeżyli powojenne półwiecze, powinni być na to odporni.

Więcej >>>