Archiwa tagu: Marek Suski

Suski to ten pacjent spod okna, jest po lobotomii, dlatego mózg wywaliło mu na ścianę, a język na brodę

Po fali krytyki, którą Marek Suski wywołał swoimi słowami podczas spotkania z delegacją Parlamentu Europejskiego, szef gabinetu politycznego postanowił się wytłumaczyć. Wyjaśnienia Suskiego można także nazwać zadziwiającymi…

Po pierwsze, stwierdził, że cytaty z jego wypowiedzi podane w oficjalnym sprawozdaniu delegacji PE są niedokładne, a Suski – uwaga! – nie autoryzował tego tekstu. Pewnie nie przyszło mu do głowy, że niemożliwe jest autoryzowanie dokumentów Parlamentu Europejskiego przez członków polskiego rządu.

Po drugie, Suski usiłuje odpowiedzialnością za swoje słowa obarczyć… tłumacza. – „Rozmowa była prowadzona przez tłumacza i mogła być niedokładnie tłumaczona” – stwierdził szef gabinetu politycznego premiera.

Po trzecie wreszcie, mówiąc o zakopywaniu przez sędziów złota w ogródku, miał na myśli Jana Burego z PSL, który był członkiem Krajowej Rady Sądownictwa. – „Rozmowa dotyczyła KRS, dlatego podałem przykład Jana Burego i złotą sztabkę zakopaną w ogródku. Fakt ten swego czasu był szeroko opisywany przez media” – „tłumaczył” Suski. Tyle, że były polityk PSL Jan Bury nie jest i nigdy nie był sędzią – w KRS zasiadał jako reprezentant Sejmu. Co do złota, podczas badania tzw. afery podkarpackiej z udziałem Burego pojawił się wątek jednej sztabki złota. Znaleziono ją jednak nie w ogródku, a w sejfie na plebanii.

Byli ministrowie sprawiedliwości – Włodzimierz Cimoszewicz, Zbigniew Ćwiąkalski i Borys Budka – w rozmowie z onet.pl powiedzieli, że słowa Marka Suskiego to pomówienie. Ich zdaniem, sędziowie mają podstawy do złożenia przeciw niemu pozwu.

Suski – to ten pacjent pod oknem. Lobotomia wywaliła mu mózg na ścianę, a język na brodę. Tak leczą w Tworkach.

Depresja plemnika

 „To się nie dzieje naprawdę. Marek Suski jako jeden z argumentów za reformą sądownictwa, powiedział, że „niektórzy sędziowie mają w ogródkach zakopane sztabki złota, nie wiadomo skąd” – napisał na Twitterze Patryk Michalski z RMF FM. Reporter powołuje się na oficjalne sprawozdanie Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i  Spraw Wewnętrznych (LIBE) Parlamentu Europejskiego.

Jej przedstawiciele byli w Polsce we wrześniu ubiegłego roku w sprawie pisowskiej „reformy” wymiaru sprawiedliwości. Spotkali się z przedstawicielami rządu, opozycji, sędziami i organizacjami pozarządowymi.

Marek Suski, który – przypomnijmy jest szefem gabinetu politycznego premiera Morawieckiego – podczas spotkania z komisją z PE twierdził, że dlatego PiS reformuje sądownictwo, bo niektórzy sędziowie poprzedniej Krajowej Rady Sądownictwa są bardzo bogaci, nie wiadomo skąd mają te pieniądze oraz, że… zakopywali złoto w ich ogrodach.

Na jednak nie poprzestał. Jak wynika ze sprawozdania, Suski porównywał  reakcję instytucji unijnych na pisowską reformę do historycznych działań Moskwy. Te „rewelacje” padły na spotkaniu, w którym uczestniczyli także…

View original post 2 366 słów więcej

Reklamy

Lech Kaczyński a podwyżka za prąd

Prowizoryczna ustawa prądowa oznacza nie tylko kłamstwo wyborcze i postępujący drenaż publicznych środków, ale też otwarcie kolejnego frontu walki z Unią Europejską. Według polityków opozycji ustawa w dwóch punktach jest niezgodna z unijnymi regulacjami. Jak mówi poseł PiS Bartosz Kownacki „Nie ma takiego ryzyka”, jak jednak wkrótce dodaje, z jednym zastrzeżeniem: „Jak nie będzie donosu na Polskę, to nic się nie stanie”.

Ustawa, po pierwsze, zakłada rekompensaty dla spółek energetycznych, co może stanowić nieuprawnioną pomoc publiczną. Tempo i tryb pracy nad ustawą pozwala mieć obawy, iż rząd nie wykazał należytej staranności w zbadaniu tej kwestii. Kluczowe regulacje w przedmiocie pomocy publicznej zawarte zostały w art. 107 – 109 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Uznana będzie jedynie „pomoc przeznaczona na ułatwianie rozwoju niektórych działań gospodarczych lub niektórych regionów gospodarczych, o ile nie zmienia warunków wymiany handlowej w zakresie sprzecznym ze wspólnym interesem”. Rozpatrzenie tej kwestii jest jednak bardzo skomplikowane i wymaga czasu.

Drugi punkt zaczepny jest jednak dużo bardziej oczywisty. Według ustawy, Fundusz Wypłaty Różnicy Cen ma być zasilany ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2, z dyrektywy unijnej wynika zaś, iż połowa pieniędzy z uprawnień powinna zasilać zieloną energię. “U nas 80 procent pójdzie na zbijanie rachunków za prąd z węgla […] a tylko 20 procent, czyli jedna piąta, ma pójść na odnawialne źródła energii. Co oznacza, że nie 50 a 20 procent – co jest jawnym pogwałceniem dyrektywy Unii Europejskiej” – powiedziała liderka Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer.

Oczywiście eksperci ministerstwa energii, na których nazwiska nie chce powołać się żaden z polityków Prawa i Sprawiedliwości, mają własne analizy, które mówią coś całkiem innego. Stara śpiewka, jak „szuflady pełne projektów ustaw”. A poza tym, Bartosz Kownacki liczy, że Unia Europejska nie zauważy wprowadzenia do polskiego prawodawstwa kuriozum w postaci tzw. ustawy prądowej. “Ktoś będzie donosił, próbował zainteresować tych urzędników, to siłą rzeczy będą musieli to sprawdzić. Apeluję więc – nie donośmy” – mówił poseł PiS.

No tak… Zrobiliśmy bałagan, a za ewentualną awanturę weźmie odpowiedzialność opozycja. Bo kto inny miałby donieść do Brukseli? Sęk w tym, że nikt już nie musi donosić. Prawo i Sprawiedliwość uczyniło dość, by Polskę kontrolowano niczym nieokrzesanego dzieciaka. Jak naiwnym trzeba być, żeby wierzyć, że, szczególnie teraz, cokolwiek może przejść niezauważone przez machinę unijnej biurokracji.

3 lata nieudolności, głupoty, braku wyobraźni, buty, chamstwa, kłamstwa, poronionych projektów, pseudopatriotycznej fanfaronady, przelewów dla Rydzyka, asystentek za 65 tys, ciemnoty i ośmieszania Polski absolutnie wystarczą. Za 10 miesięcy może być po wszystkim. Tego nam życzę.

Depresja plemnika

Dawno temu, w państwie zwanym PRL, opresyjne prawo skłoniło ludzi do szukania możliwości skutecznego oporu. Tak powstały rozliczne instrukcje postępowania szarego obywatela w razie konfrontacji z czerwonym państwem. Najsłynniejsza z nich, to „Obywatel a Służba Bezpieczeństwa”. Niniejsza praca jest próbą nawiązania do tamtej światłej tradycji piśmienniczej, tak jak Polska PiS jest próbą powrotu do mroków PRL.

I. Prawo stanowione i prawo ludowe

Podstawą działania sądów, prokuratury oraz rozmaitych służb policyjnych jest, jak na razie, Kodeks Postępowania Karnego. Chociaż niektóre jego zapisy wydają się uniwersalne, jednak ich rozumienie, a co za tym idzie, interpretacja, może ulegać gwałtownej ewolucji. Przykładowo: instytucja ułaskawienia przez Prezydenta do niedawna wiązała się z koniecznością prawomocnego skazania. Ułaskawić można było tylko uznanego przez sąd za winnego. Wydawało się to całkiem logiczne, jednak dziś już takie nie jest. Obecnie Prezydent może ułaskawić każdego, kto popadł w konflikt z prawem lub jest o to podejrzany. Bez czekania na wyrok…

View original post 4 037 słów więcej

Dopłaty do prądu są prawdopodobnie nielegalne wg unijnego prawa. I o to PiS chodzi, aby doprowadzić do Polexitu

>>>

Czy nie jest to przypadkiem niedozwolona przez UE pomoc publiczna, co Unia zaraz zakwestionuje? I plan rządu się zawali? Na jak długo uda się te podwyżki cen prądu zatrzymać?

Depresja plemnika

„Spytałem Z. Ziobrę o to, czy przeprosi W. Kwaśniaka za słowa o „rozzuchwalaniu przestępców”. Pismo kierowane na Min. Sprawiedliwości-PG i wychodzi rozdwojenie jaźni. Min. Spraw. odmawia odpowiedzi, twierdząc, że ZZ wypowiedział te słowa jako… Prokurator Generalny” – napisał poseł PO Krzysztof Brejza na Twitterze. Do wpisu dołączył swoją korespondencję z szefem resortu sprawiedliwości – prokuratorem generalnym. O słowach Ziobry na temat byłego wiceprzewodniczącego KNF Wojciecha Kwaśniaka pisała w swoim felietonie Eliza Michalik „Ziobro chciał „przykryć” aferę KNF „aferą Kwaśniaka”.

Internauci nie kryli oburzenia odpowiedzią, którą otrzymał poseł Brejza. – „Czy nie jest to lekceważenie i kpina z urzędu. Ci ludzie już tak się rozzuchwalili i są pewni, że będą rządzić dalej, że miło będzie popatrzeć na ich rozczarowanie. Buta kroczy przed upadkiem. W tym przypadku upadek będzie bolesny”; – „To może zrzutka na wizytę u psychiatry dla MS-PG. Rozdwojenie jaźni, niebezpieczne schorzenie”. – „To szczyt bezczelności czy głupoty?” – skomentował…

View original post 2 969 słów więcej

Ordynarne kłamstwo TVP, gadzinówki PiS

Widzowie TVP Info dowiedzieli się w piątek z paska informacyjnego, że posłowie PiS… „blokują wzrost cen prądu spowodowany decyzjami rządu PO-PSL”. Nawet komuchy tak nie rżnęli widzów.

Depresja plemnika

W Sądzie Okręgowym w Warszawie rozpoczął się proces przeciw redaktorowi naczelnemu „Gazety Polskiej” Tomaszowi Sakiewiczowi. Pozew złożyli krakowscy sędziowie, którzy domagają się zamieszczenia sprostowania fragmentu wywiadu z premierem, zamieszczonego w tym tygodniku.

Chodzi o wypowiedź Mateusza Morawieckiego, w której krytykował on krakowskich sędziów, którzy wystąpili przeciwko nominowanej przez Ziobrę prezes Sądu Okręgowego w Krakowie. – „W mojej opinii szczególnie znamienny jest przykład sądu z Krakowa. Będę zachęcał pana Timmermansa, aby się przyjrzał temu przykładowi bardzo uważnie. Wszystko wskazuje bowiem na to, że działała tam zorganizowana grupa przestępcza” – mówił premier.

Przedstawiciel sędziów Dariusz Mazur przypomniał, że każdy prawnik, a sędziowie szczególnie, zna kodeksowe znaczenie słów „zorganizowana grupa przestępcza” i przekazu, jaki za tym określeniem stoi. – „Dlatego sędziowie jako wykonujący zawód, wobec którego wymagane są szczególne standardy, nie mogą się na taki stwierdzenia godzić. Taka odpowiedź jest też jedną z najcięższych obelg, którą może usłyszeć sędzia. Jest też niezgodnym z…

View original post 366 słów więcej

Pisowcom za mało Smoleńska. Żyją katastrofą ci ludzie o zrujnowanych psychikach

Politycy PiS Jacek Sasin i Marek Suski poinformowali na Facebooku, że Pomnik Ofiar Tragedii Smoleńskiej ma zostać rozbudowany. Brakuje im jednak na to pieniędzy, więc poprosili o datki na rzecz ich społecznego komitetu.

Nowe elementy pomnika mają się pojawić przed kolejną rocznicą smoleńską, czyli przed 10 kwietnia 2019 roku. Przy pomniku ma powstać jeszcze ściana zieleni z krzyżem. – Tym krzyżem, który towarzyszył Polakom pod Pałacem Prezydenckim w tragicznych dniach po tej wielkiej tragedii, jaką była katastrofa smoleńska” – powiedział Sasin.

Internauci pospieszyli z „radami”, dotyczącymi rozbudowy: – „Drugie piętro dodadzą? Czy wzorem Lenina od razu mauzoleum?”; – „Podobno mają być poręcze i zjeżdżalnia”; – „Jak tak dalej pójdzie, to przeniosą Bazylikę Opatrzności Bożej na plac Piłsudskiego”.

PiS realizuje zasady leninowskie. Jak mówił Lenin, kadry są najważniejsze

Tydzień temu Gazeta Wyborcza opublikowała artykuł “40 milionów i nie będzie kłopotów”. W marcu tego roku były już przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Marek Chrzanowski miał zaoferować układ właścicielowi Getin Noble Banku Leszkowi Czarneckiemu. Czarnecki twierdzi, że w zamian za przychylność szef KNF oczekiwał zatrudnienia wskazanego prawnika z wynagrodzeniem w wysokości około 40 mln. Podczas rozmowy pada również nazwisko Zdzisława Sokala, przedstawiciela prezydenta w KNF i prezesa Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.

Z doniesień medialnych wynika, że obóz władzy wybrał strategię “na przeczekanie” całej afery. Dymisja Marka Chrzanowskiego miała być – według przekazów dnia – zakończeniem sprawy. Jednak nic takiego nie ma miejsca, a dziennikarze drążą coraz głębiej temat propozycji złożonej Czarneckiemu. Rzeczpospolita opisała szybką i kontrowersyjną karierę naukową szefa KNF. Z kolei Gazeta Wyborcza przejrzała zapisy wideo z dziwnego głosowania nad radcą Grzegorzem Kowalczykiem, zgłoszonego do rady nadzorczej Giełdy Papierów Wartościowych, którego Chrzanowski zaproponował Czarneckiemu. Kowalczyk zasiada w radzie nadzorczej Plus Banku Zygmunta Solorza.

Lenin mawiał – kadry są najważniejsze. Wtedy rewolucja może być udana. Rewolucja Prawa i Sprawiedliwości obnaża po raz kolejny nowego Misiewicza. W historii Marka Chrzanowskiego jest wiele podobieństw do kariery najbardziej zaufanego podwładnego Antoniego Macierewicza. Przykładem pierwszym z brzegu jest wpływanie przez Misiewicza na dymisje zasłużonych wojskowych, w przypadku Chrzanowskiego jest to delegowanie do banków swojego człowieka. Proces habilitacji Chrzanowskiego pozostawia wiele do życzenia, u Bartłomieja Misiewicza też miały miejsce małe krętactwa odnośnie wykształcenia.

Bartłomiej Misiewicz stał się symbolem kadr Prawa i Sprawiedliwości, które jak szarańcza rzuciły się za aprobatą swoich protegowanych na państwo. Zarówno wypromowany przez byłego szefa MON Misiewicz, jak i Chrzanowski, którego politycznym “ojcem chrzestnym” jest aktualny prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński, działali w bardzo newralgicznych z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa sektorach. Jeden z zerowym doświadczeniem w obszarze wojskowości, drugi z pomysłami koropcjogennymi w finansach i bankowości. Nie wiemy, czy to był tylko jeden numer Chrzanowskiego, ale można przypuszczać, że bank Zygmunta Solorza usłyszał coś podobnego.

Tego typu ludzie jak były szef KNF, to wspaniała pożywka dla wywiadów niekoniecznie przychylnie nastawionych do Polski. Wizja ingerencji obcego państwa w bądź co bądź stabilny system bankowy w Polsce, jest uprawdopodobniona w tym momencie w bardzo wysokim stopniu. Biorąc pod uwagę ciągoty, jakie cechują Marka Chrzanowskiego, dzisiaj powinien być pod stałą opieką ABW, ponieważ wyniósł w swojej głowie wiele dokumentów oraz rozmów do domu.

Nakładając na to bardzo newralgiczny sektor energetyki, gdzie doszło do prowokacjidziennikarskiej i wymyślony ekspert zaczął publikować na branżowych portalach teksty dezinformujące oraz zdobywać niejawne informacje o gazociągu Baltic Pipe, to mamy dopełnienie obrazu działania państwa na szczególnie ważnych polach. Nie wiem czy odpowiednie służby wciągnęły jakiekolwiek wnioski z energetycznej prowokacji, ale jednoznacznie widać, że w przypadku Chrzanowskiego należy podjąć nadzwyczajne środki.

Kadry są najważniejsze. Pierwsza zasada leninowska.

Depresja plemnika

Polska gospodarka stale rośnie i jest to jeden z najbardziej dynamicznych wzrostów w Unii Europejskiej. Przez londyńską giełdę papierów wartościowych Polska została uznana za gospodarkę rozwiniętą jako pierwszy kraj w regionie. W istocie należymy do najszybciej rozwijających się krajów świata i od 1989 r. dokonaliśmy skoku porównywalnego z takim tygrysem światowej gospodarki jak Korea Południowa.

Giertych twierdzi, że istnieje kolejne nagranie kompromitujące szefa KNF

Polska jak Włochy czy Grecja

Z pewnością Polska świetnie wykorzystała szansę, jaką dało wejście do gospodarki światowej ze stosunkowo wykwalifikowaną i tanią siłą roboczą. Moment, jaki ma dziś, w latach 80. miały Włochy i Grecja. Dziś oba te państwa są dotknięte długoletnią stagnacją, a ich współfinansowana w przeszłości przez UE infrastruktura zaczyna się sypać. Włoskie lotniska wyglądają starzej niż Terminal 1 na Okęciu, a wielu greckim rodzinom nie wystarczyło środków na budowę domów, które zatrzymują się dziś na pierwszym piętrze, strasząc strzelającymi w niebo prętami. Czasy prosperity dobiegają końca w każdym dorabiającym się kraju. Pytanie na dziś brzmi: czy wpadniemy w grecką…

View original post 2 294 słowa więcej

Mundur jak najdalej od sutanny

Pułkownik Adam Mazguła krytycznie wypowiedział się na temat wojskowych, którzy prezentują się w kościołach w mundurach.

Choroba filipińska Dudy.

Marek Suski jako Forrest Gump o IQ 72.

Pisowskie jaja impotentów

Powszechnie wiadomo, że w obozie dobrej zmiany nic nie dzieje się bez przyczyny. Wszystkie te z pozoru bezsensowne i nieprzemyślane ruchy mają swoje drugie dno, wynikają z mozolnie układanej i realizowanej strategii, w żadnym przypadku nie są wytworem chorej i nieposkromionej wyobraźni rządzących.

Nie inaczej jest z wprowadzonym naprędce nowym dniem wolnym, który czeka nas już za 3 tygodnie. Mowa oczywiście o 12 listopada, który to miłościwie nam rządzący postanowili ofiarować Polakom jako kolejny dzień wolny od pracy. Co tam gospodarka, co tam odpowiedzialność.

Teorii na to, czemu dobra zmiana zdecydowała się na wprowadzenie dodatkowego dnia wolnego od pracy zaraz po święcie niepodległości, jest co niemiara. Trzy najbardziej popularne zakładają, że:

1. Skoro wstaliśmy z kolan i odzyskaliśmy godność, to nie ma powodu, żebyśmy stali się pierwszym państwem w cywilizowanym świecie, które swoje święto niepodległości obchodzić będzie de facto przez dwa dni. Tak jest, kto bogatemu zabroni?

2. Inna teoria zakłada z kolei, że politycy obozu władzy tak hucznie podchodzą do świętowania najważniejszych obchodów państwowych, że przyda im się po prostu dzień wytchnienia, który pozwoli w domowym zaciszu wrócić szybko do formy. Na potwierdzenie tej tezy można znaleźć film z prezydentem Andrzejem Dudą, który tak hucznie świętował obchody rzezi na Wołyniu, że ledwo był w stanie utrzymać pion siedząc kościele.

Poseł Suski też pewnie wolałby mieć wtedy wolne niż z rana odpowiadać na trudne pytania dotyczące polityki.

3. Powód na tak szybkie procedowanie ustawy i na wprowadzenie dnia wolnego od pracy akurat 12 listopada może być jednak prozaiczny. W takim ujęciu nie ma on nic wspólnego z przedłużeniem obchodów święta niepodległości. Mianowicie 12 listopada 2018 roku obchodzimy 60. rocznicę wejścia do kin słynnego filmu “O dwóch takich, co ukradli księżyc”. W filmie tym główne role zagrali bracia Kaczyńscy: Lech i Jarosław.  

Który z tych powodów wydaje Wam się najbardziej prawdopodobny?

Pisowskie jaja – tylko tak się mówi – bo to są impotenci, bezjajeczni wielbiciele Kaczyńskiego, któremu libido poszło w ego.