Archiwa tagu: Krystyna Pawłowicz

Ziobro już wie, co go czeka

Zbigniew Ziobro dwa dni temu zwołał konferencję prasową jako prokurator generalny, gdzie spotkał się z gradem trudnych pytań dziennikarzy. Jedno z nich dotyczyło tego, czy polityk nie powinien skorzystać z okazji, jaką daje ostatnie posiedzenie Sejmu i pozwolić, aby pojawił się wniosek o jego odwołanie, aby mógł udzielić posłom i opinii publicznej stosownych wyjaśnień. Mogłoby to być bowiem w interesie polityka. Ziobrę pytano również o sprawę niewydania dokumentów dotyczących afery hejterskiej posłom opozycji, na co ci zareagowali zapowiedzią zwrócenia się do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Trzecim niewygodnym elementem było poruszanie sprawy postępowania dyscyplinarnego ws. byłego wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka i możliwości jego przyspieszenia. Na powyższe strategiczne pytania dla przejrzystości funkcjonowania Ministerstwa Sprawiedliwości i rzetelnego informowania wyborców w trakcie trwającej kampanii wyborczej trudno było jednak uzyskać odpowiedź. Pełniąca funkcję konferansjera urzędnicza odmówiła bowiem odpowiedzi na powyższe pytania zanim Zbigniew Ziobro mógł nawet zabrać głos. Padły słowa, tu cytat: “Pozwoliłam zadać pytania, ale nie pozwolę na odpowiedź. Bardzo proszę o pytania dotyczące prokuratury”:

Sytuacja jest dosyć kuriozalna, ponieważ funkcjonariusze publiczni nie mogą wybierać sobie pytań, na które wygodnie im odpowiedzieć, a pozostałe zbywać milczeniem. Konferencja prasowa nie jest bowiem medialną ustawką, gdzie mają padać tylko miłe słowa i pytania pozwalające ministrowi chwalić się swoim dorobkiem.

Nagranie przypomina sesję pytań z sali podczas spotkań w terenie z Jarosławem Kaczyńskim. Tam dochodzi bowiem już od lat do rytuału w postaci “spontanicznego” pisania pytań na karteczkach, które następnie jeden z posłów PiS przegląda, odrzucając co mniej wygodne i zadając te, które zostały, albo jak można przypuszczać, z góry wcześniej przygotowany zestaw pytań.

W resorcie starano się wymigać od odpowiedzi argumentem, że pytania dziennikarzy były niezwiązane z tematem konferencji. Jednak przy unikaniu mediów przez związanych z aferami polityków,  nieliczne konferencje z ich udziałem są jedyną okazją do zadawania takich pytań, a nie ma wątpliwości, że Polacy zasługują na odpowiedź na nie. Jednak wspomniana sytuacja, która zajęła zaledwie 30 sekund, pokazuje dobitnie, jak wygląda miejsce obywatela i dziennikarzy w demokracji według Prawa i Sprawiedliwości.

W środę wieczorem Sejm będzie głosował nad wnioskiem opozycji o wotum nieufności dla Zbigniewa Ziobry. Domaga się tego Koalicja Obywatelska. Bezpośrednim powodem jest tzw. afera Piebiaka, byłego już wiceministra sprawiedliwości, który według publikacji w mediach, miał brać udział w nagonkach na sędziów. Po południu wniosek trafił pod obrady Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka.

Komisja zajmuje się wnioskiem o wotum nieufności dla Ziobry

– Bezpośrednim powodem tego wniosku była tzw. afera hejterska, czy fabryka hejtu – jak media określają ministerstwo sprawiedliwości – mówił w uzasadnieniu przed komisją Borys Budka.

Jak dodał, afera „jest sprawą bulwersującą, która nigdy w historii III RP nie miała miejsca”. – Pod okiem bezpośredniego zastępcy ministra sprawiedliwości działała zorganizowana grupa zajmująca się hejtem, atakowaniem niezawisłych sędziów, którzy wbrew linii ministerstwa i partii rządzącej ośmielali się atakować tzw. reformę wymiaru sprawiedliwości – stwierdził. – Polityczna odpowiedzialność jest oczywista – dodał. Budka w swoim wystąpieniu przypominał, że Zbigniew Ziobro domagał się dymisji Zbigniewa Ćwiąkalskiego, gdy w 2009 r. w zakładzie karnym doszło do samobójstwa mordercy Krzysztofa Olewnika.

Budka o reakcji Ziobry na aferę Piebiaka: Chowa głowę w piasek

Według posła PO w sprawie ostatniej afery Ziobro chowa „chowa głowę w piasek”. – Udaje, ze jego zastępca znalazł się w resorcie przypadkowo, został tam zesłany przez opozycję. To był taki niemalże koń trojański i tylko dzięki szybkiej reakcji nieomylnego ministra sprawiedliwości doszło do jego zwolnienia. Nawet, jeśli przyjąć te tłumaczenia, to tym bardziej świadczy o tym, że w ministerstwie sprawiedliwości na najwyższym stanowisku znalazła się osoba nieodpowiedzialna. Dlatego, że powołała na swojego zastępce osobę, której nie znała – podnosił Budka.

Polityk przypomniał, że w marcu tego roku Prokuratura Regionalna w Katowicach zabezpieczyli materiały, które mogły być obciążające dla Łukasza Piebiaka. – Czy ktokolwiek z państwa na tej sali jest w stanie uwierzyć, ze minister sprawiedliwości, który jest także prokuratorem generalnym, nie wiedział, że w materiałach zajętych przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach znajdują się informacje, mogące obciążać jego bezpośredniego zastępcę? Jeżeli jest tak, że nie miał wiedzy w tej sprawie, to wówczas powinien zostać zdymisjonowany jako prokurator generalny – konkludował Budka.

Wiceminister: Ubolewam, że tu kawy nie ma

Na komisji obecne jest całe kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości, w tym Zbigniew Ziobro. Szef resortu stwierdził, że Budka nie mówił merytorycznie. Obrony Ziobry podjął się jego zastępca Michał Wójcik. Ten zaczął od pokpiwania z Budki. – Ubolewam, że tu kawy nie ma, bo pan poseł Budka prawie mnie uśpił, nie przekazał niczego merytorycznego – powiedział Wójcik. Stwierdził, że opozycja wykorzystuje wniosek o wotum nieufności jako pretekst do ataku na jego szefa. Wójcik wymieniał wszystkie osiągnięcia rządzonego przez Ziobrę resorty – od walki z wyłudzeniami VAT-owskimi, przez utworzenie tzw. rejestru pedofilów czy prace komisji weryfikacyjnej.

Wójcik, odnosząc się do sprawy nagonki na sędziów, stwierdził, że doszło do „podziału w środowisku sędziowskim i konfrontacji”. – Część sędziów, którzy byli atakowani, uległa emocjom i na prywatnych forach użyła słów, które paść nie powinny. Ze strony ministra Zbigniewa Ziobry została podjęta natychmiastowa decyzja o dymisji wiceministra, nie przesądzając o winie – mówił wiceminister.

Po nim do uzasadnienia wniosku odniósł się Bogdan Święczkowski. Prokurator krajowy komentował zastrzeżenia opozycji dotyczące działań śledczych ws. śmierci Dawida Kosteckiego i tzw. afery podkarpackiej. Święczkowski podkreślał, że zgony w więzieniach było objęte śledztwem i ustalone zostały przyczyny śmierci. – Jest mi przykro, że były minister sprawiedliwości opowiada takie rzeczy, uzasadniając wniosek o wotum nieufności. Mówi nieprawdę – powiedział.

Kmicic z chesterfieldem

Prezes Jarosław Kaczyński zabrał głos w sprawie podniesienia płacy minimalnej; polityk uważa, że reforma jest zasadna i wszelkie głosy jej krytyki są nieuzasadnione. Swoimi przemyśleniami podzielił się w Programie 1 Polskiego Radia.

Kaczyński w pełni popiera zwiększenie płacy minimalnej do pułapu 4 tys. zł brutto. „Powtarzałem od wielu lat, że nie można bez przerwy mówić społeczeństwu, że trzeba zaciskać pasa” – stwierdził prezes Prawa i Sprawiedliwości. Prawicowy polityk twierdzi, że „jeśli zwiększą się płace, tworzy to nacisk na ulepszenie gospodarki” – z taką tezą z pewnością nie zgodzi się zdecydowana większość liberalnych ekonomistów.

Szef „dobrej zmiany” usiłował również wykreować się na obrońcę polskich pracowników, którym z pewnością nie jest. Prezes mówił m.in. o fali „fake…

View original post 1 068 słów więcej

 

Reklamy

Krystyna Pawłowicz, klasyk szamba

Z konwersacji hejterki Emilii z Krystyną Pawłowicz wynika, że posłanka PiS rozważała odejście z KRS. Emilia zorganizowała więc akcję wśród sędziów „dobrej zmiany”, by odwieść Pawłowicz od tego pomysłu – czytamy w portalu „Gazety Wyborczej”. Przypomnijmy: Pawłowicz działa w sejmowej komisji sprawiedliwości i zasiada w nowej KRS, gdzie reprezentuje Sejm.

O jakich okolicznościach mowa? Gdy 27 sierpnia 2018 r. upolityczniona KRS wybierała kandydatów do Sądu Najwyższego, doszło do ostrego sporu pomiędzy Pawłowicz a ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą. Powodem była kandydatura Kamila Zaradkiewicza, ówczesnego dyrektora z resortu sprawiedliwości, który również kandydował do SN. Pawłowicz próbowała go zablokować, gdyż – jak mu już wcześniej zarzucała – przejawiał „sympatię dla środowisk homoseksualnych”, bo stwierdził, że konstytucja nie definiuje małżeństwa jako „wyłącznie związek kobiety i mężczyzny”.

Posłance Pawłowicz blokada się nie powiodła. Zbigniew Ziobro stawił się na posiedzeniu Rady, by bronić podwładnego, na które przyniósł pisemne stanowisko Zaradkiewicza o tym, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny. Rada wybrała więc Zaradkiewicza do SN w uzupełniającym głosowaniu. Z rozmowy Pawłowicz z Emilią wynika, że z powodu tych wydarzeń posłanka mogła rozważać rezygnację z miejsca w Radzie.

Wówczas właśnie, jak podaje wyborcza.pl, wspierające ją oświadczenia – za pośrednictwem internetowych komunikatorów – wystosował m.in. sędzia Sądu Okręgowego w Gliwicach Arkadiusz Cichocki i Michał Lasota, sędzia Sądu Rejonowego w Nowym Mieście Lubawskim i jeden z głównych rzeczników dyscyplinarnych w kraju powołanych przez ministra sprawiedliwości. W tej właśnie roli ściga sędziów, którzy upominają się o niezależność sądownictwa. To on wysyła Emilii wiadomość „dla Pani Profesor”. „Pani Profesor, KRS i Polska Pani potrzebują. Proszę się nie przejmować Zaradkiewiczem. Walczyła Pani jak lwica. Serdecznie Panią pozdrawiam. Michał Lasota” – napisał. Dla odmiany Cichocki używa porównań historycznych: „Wczoraj była rocznica śmierci Inki, która zawsze zachowywała się jak trzeba. Nie czas, by się poddawać. Nawet jeśli bolą nas zgniłe kompromisy na szczytach władzy. Proszę się nie poddawać. Z wyrazami głębokiego szacunku Arkadiusz Cichocki, sędzia” – czytamy w jednej z wiadomości.

Jak zareagowała posłanka Pawłowicz? „Bardzo Pani dziękuję za te osobistą akcję podtrzymywania mnie na duchu. Sprawa jeszcze nie jest przesądzona” – odpisała Emilii. „Proszę podziękować ode mnie Panom Sędziom i pozdrowić ich” – dodała i zaznaczyła: „Jeszcze raz BARDZO Panią proszę o utrzymanie tych informacji tylko dla siebie”. „Ja nic nikomu nie mówiłam Pani poseł” – odpisała wówczas hejterka.

Tymczasem etyka zawodowa sędziów nakazuje „unikać wszelkiego rodzaju kontaktów osobistych, a także unikać podejmowania działań, które mogłyby rodzić konflikt interesów i przez to negatywnie wpływać na postrzeganie sędziego jako osoby bezstronnej oraz podważać zaufanie do urzędu sędziego”.

>>>

Według informatorów „Gazety Wyborczej” zarówno Cichocki, jak i Lasota działali w utworzonej na WhatsAppie grupie „Kasta”, gdzie planowano działania przeciw niepokornym sędziom. W grupie miał także działać m.in. były wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak.

Kmicic z chesterfieldem

Przed Kancelarią Premiera w Warszawie zgromadziły się tłumy. Uczestnicy demonstracji domagali się dymisji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Przynieśli czerwone kartki z hasłem „Ziobro musi odejść” i „Wolna prokuratura, wolne sądy, wolni ludzie”. Składali podpisy pod symboliczną dymisją Ziobry.

Protest zorganizowała Akcja Demokracja. – „Jest wiele powodów, że tutaj jesteśmy. Ja mam wiarę, że nasze państwo może wyglądać inaczej. Mam przekonanie, że odpowiedzialnym za to, co się dzieje, jest Ziobro” – mówiła do zebranych Weronika Paszewska, dyrektorka Akcji Demokracji.

– „To nie jest jednodniowa afera, pokazuje ona stan, w jakim jest polskie państwo. Mamy problem z nienawiścią w życiu publicznym. Zbigniew Ziobro albo wiedział, co się dzieje w jego ministerstwie, o akcji zorganizowanego hejtu albo nie wiedział, nie panował nad podwładnymi, tak więc nie nadaje się na ministra” – powiedział prof. Marcin Matczak.

„Prokuratura nie może być narzędziem w rękach władzy. My, prokuratorzy nie godzimy się, abyście wy, wolni ludzie…

View original post 713 słów więcej

 

PiS szykuje podwyższenie składki emerytalnej, pieniądz straci wartość. PiS gwarantem katastrofy

Prezydent Nowej Soli Wadim Tyszkiewicz skomentował plany polityków PiS, którzy chcą po wyborach podnieść składki na ZUS.

 

PiS można tylko wysłać w kosmos – w Pisdu. Leć Kaczyński w Pisdu, pisdzielcu.

Xerofas

– Pan Marszałek nie złamał prawa ani istniejących w tej dziedzinie obyczajów – podkreślił prezes PiS. – Skoro Państwo mają inne zdanie, mogę powiedzieć, że decyzja Pana Marszałka jest dowodem postawy związanej z naszym hasłem: słuchać Polaków, służyć Polsce – stwierdził Jarosław Kaczyński. – Trzeba słuchać opinii publicznej – dodał.

Polacy chcieli dymisji marszałka Kuchcińskiego

„Czy w związku z ujawnieniem informacji o lotach rodziny marszałka Sejmu rządowymi samolotami. Marek Kuchciński powinien podać się do dymisji?” – takie pytanie zadano uczestnikom sondażu SW Research dla rp.pl.

Az 67,7 proc. uczestników sondażu odpowiedziało: „tak”. Przeciw dymisji marszałka Sejmu jest 14,7 proc. ankietowanych. 17,5 proc. badanych stwierdziło, że „nie ma zdania na ten temat”.

– Częściej za dymisją Kuchcińskiego są mężczyźni (73%), osoby powyżej 50 lat (75%) oraz respondenci o wykształceniu wyższym (71%). Tego zdania są też ankietowani o dochodzie od 2001 do 3000 zł (76%) oraz osoby z miast od 100 do 199…

View original post 234 słowa więcej

 

Kaczyński z Polski robi Rosję

Kmicic z chesterfieldem

Wieść o niedzielnym pobiciu księdza w zakrystii szczecińskiej bazyliki obiegła opinię publiczną lotem błyskawicy. Prawicowe media i TVP podniosły raban, że sprawcy chcieli wykraść szaty liturgiczne, gdyż chcieli odprawić “homoseksualny ślub”. Ksiądz miał im zagrodzić drogę, odmówić wydania szat, za co został przez chuliganów dotkliwie pobity. Obrażenia były na tyle poważne, że wymagały interwencji chirurgicznej.

Okazuje się jednak, że napadnięty ksiądz Aleksander Ziejewski stanowczo zaprzeczył wersji zdarzeń, którą usilnie próbują lansować TVP i cały szereg prawicowych portali.

Mianowicie, pobity duchowny w rozmowie z dziennikiem Fakt stwierdził, że: “Nie mogę tego potwierdzić, niczego takiego nie słyszałem”. 

Okazuje się zatem, że po raz kolejny kłamliwa narracja mediów narodowych zostaje z dziecinną łatwością obnażona, zaś wszystko wskazuje na to, że ksiądz został napadnięty przez chuliganów, którzy nie mają nic wspólnego z tak znienawidzonym przez władzę środowiskiem LGBT.

Dla przypomnienia TVP jak i prawicowe media opublikowały relację rzekomych świadków zdarzenia, z których…

View original post 1 532 słowa więcej

 

Pseudochrześcijaństwo Rydzyka sprzedawane rządowi PiS jako kit

Garść refleksji pisarza i reżysera Andrzeja Saramonowicza na temat Kościoła kat. i państwa po pobiciu przedstawicieli środowiska LGBT w Białymstoku.

W chaosie poznawczym, wytwarzanym po pogromie w Białymstoku przez polskie prawactwo w jego szerokim wachlarzu od radykalnego po umiarkowany, warte objaśnienia jest kilka spraw:

Rzuca się w oczy niezwykle groźne dla wspólnoty narodowej oraz państwa jako instytucji zbudowanej na porządku prawnym, prawicowe przekonanie, że dopuszczalne – a więc legalne – jest wyłącznie to, co zgadza się z wulgarnym, neokonserwatywnym systemem wartości.

Już nie wystarczy obywatelskie prawo do wolności, swobodnych zgromadzeń i prezentowania własnych poglądów. Legalny i zgłoszony prawnie Marsz Równości staje się zatem w oczach rodzimych prawaków nielegalny (ergo – rzekomo łamiący prawo), wyłącznie dlatego, że prezentowane na nim postawy, zachowania czy hasła stoją w sprzeczności z porządkiem światopoglądowym, który polska prawica – głosem swoich liderów i ich propagandowych zauszników – uznaje za jedynie obowiązujący.

Ów światopogląd – trzeba to powiedzieć z całą ostrością – jest zaś zlepkiem wynaturzonej i całkowicie oderwanej od swojej pierwotnej istoty myśli chrześcijańskiej (większość polskiego Kościoła i jego hierarchów już od dawna pozostaje w schizmatyckim wygibasie wobec obecnego papieża i Kościoła Powszechnego) oraz endeckiego konceptu na wspólnotę narodową, który nie dba ani trochę o jej poszerzenie, za to niczym więzienny strażnik pilnuje czystości krwi”. Tę zaś sprawdza się u nas obecnie przez bezmyślną jedność myśli i czynu; przede wszystkim dlatego, iż współczesna neopolska czerń (której brakuje podglebia kultury wyższej, czyli fundamentu polskości romantycznej, jedynej, jaka istnieje) tylko to jest w stanie pojąć i pokochać. Myśl i czyn są tu jedynie odruchami instynktownymi, powstałymi nie w korze mózgowej (Mickiewicz, Słowacki, Norwid), ale gdzieś w gadzim pniu mózgu (Jakub Szela) polskości, odpowiedzialnym za bezwarunkowe impulsy.

To żałosne uwstecznienie polskości, które ogranicza ją do odruchów instynktownych, objawiających się dygotem i mimowolnymi skurczami, jest czymś, co XXI-wiecznąprawicę neopolską najbardziej obciąża, albowiem od dekad nie było nic, co by mocniej destruowało polską wspólnotę niż to właśnie. Od momentu, kiedy Jarosław Kaczyński – jako lider politycznego skrzydła – oraz Tadeusz Rydzyk – odpowiedzialny za nasząpseudochrześcijańskość – stworzyli neopolskie imaginarium religijno-wspólnotowe z jego językiem, wartościami, marzeniami i celami, trwa konsekwentna zamiana narodu w zbiegowisko narodowe. A tam, gdzie jest zbiegowisko, tam są i zbiegowiska rytuały, z których najpierwszą jest agresja na widok każdego, kto w zbiegowisku uczestniczyć nie chce. Bowiem – jak pisał Ortega y Gasset – masa nie spocznie, póki wszystkiego, co nie jest nią, nie zniszczy bądź nie zamieni w siebie samą.

Kolejną sprawą wielkiej wagi, która wymaga kilku słów objaśnienia, jest niepojęta histeria, jaką wywołuje obecnie u rządzących, lwiej części duchownych oraz propagandowych funkcjonariuszy prawicowych mediów (których nie sposób nazwać dziennikarzami) tak zwana ideologia LGBT. Wbrew ich codziennym deklaracjom nie chodzi tu o oburzenie rzekomo potężnie groźną propagandą homoseksualizmu. Homoseksualistów jest w PiS-ie, ONR czy wśród prawicowych propagandzistów tyle samo, co wszędzie indziej, a wśród duchownych katolickich ów odsetek jest znacznie wyższy niż wśród innych grup zawodowych.

Wściekłość i agresja wobec tego, co prawaccy politycy i ich kościelni współsprawcy określają jako ideologia LGBT, bierze się z tego, że ten ruch już dawno przestał byćLGBT. W jednym szeregu stają homoseksualiści i heteroseksualiści, którym chodzi po prostu o konstytucyjne prawa obywatelskie.

Nieszczęściem i przyczyną porażek ruchu liberalnego – co doskonale opisał amerykański socjolog Mark Lilla w książce Koniec liberalizmu, jaki znamy – jest tzw. polityka tożsamości, która rozbiła liberalną wspólnotę na szereg gett. Kobiety interesują się tylko losem kobiet, geje losem gejów, pszczelarze chcą walczyć wyłącznie o interesy pszczelarzy, a filateliści o swoje prawo do zbierania znaczków i nic więcej ich nie obchodzi. Piszę o tym z ironią, ale rzecz jest poważna, albowiem polityka tożsamości (czyli identyfikuję się wyłącznie z tym kim sam jestem, a na los pozostałych pozostaję obojętny) uniemożliwia stworzenie powszechnego programu liberalnego, który byłby w stanie zbudować wielką wspólnotę obywatelską, zdolną do wygrywania z populistami w wyborach powszechnych. Każdy sobie rzepkę skrobie to najlepszy sposób na wieczną porażkę.

Tymczasem podstawą naszych zachowań społecznych winno być jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. Popieram postulaty kobiecej emancypacji społecznej nie dlatego, że jestem kobietą, ale dlatego, że prawa równościowe kobiet są ich prawami konstytucyjnymi. Nie będąc homoseksualistą, chcę by homoseksualiści nie byli ograniczani w swoich prawach obywatelskich itd. itp.

Marsze Równości stały się – któż mógł to przewidzieć? – wspólną agorą, na której w walce o prawa obywatelskie stanęli w Polsce w jednym szeregu homoseksualiści i heteroseksualiści. I tych drugich – co warte podkreślenia! – jest znacznie więcej. Tworzy się (może się utworzyć) wspólnota, która wychodzi poza partykularyzm ograniczeń tzw. polityki tożsamości. Polscy prawacy zdają sobie z tego doskonale sprawę, stąd ich wściekłość i chęć zniszczenia potencjalnie wielkiej siły w zarodku.

W zrozumieniu tego procesu politycy prawicy i ich propagandowi akolici są ciągle o krok (a może o dwa?) od polityków opozycji, mam tu na myśli zwłaszcza Platformę Obywatelską. Ich deklaracje, że nie pójdą w marszach solidarności po pogromie białostockim są przejawem obywatelskiej ślepoty i ciągłego myślenia w kategoriach polityki tożsamości, tym razem wyłącznie ze sobą. Trudno o silniejszy dowód, że partyjniactwo obecnych władz platformerskich i płynące zeń ewentualne zawodowe profity, jest dla nich ważniejsze niż poglądy i oczekiwania własnego elektoratu.

Być może warto zatem przypomnieć i dedykować liderom PO anegdotę o wielkim polskim aktorze, który – gdy tajemnicą poliszynela stało się, iż jego urocza żona obdarza swoimi wdziękami młodszego kolegę, również wspaniałego aktora – miał powiedzieć:Lepiej jeść ciastko we dwóch, niż gówno samemu”.

O ogromnym szmalu, który Rydzyk dostał z budżetu naszego od władzy pisowskiej czytaj tutaj >>>

Kmicic z chesterfieldem

Jarosław Kaczyński zdaje sobie sprawę, że nadchodzące wybory parlamentarne są dla jego obozu grą o wszystko. Choć po klęsce w eurowyborach po stronie opozycji morale uległo znacznemu obniżeniu, a Koalicja Europejska się rozpadła, to jednak prezes PiS nie traci czujności i zamierza zadać w październiku oponentom ostateczny cios. Służyć temu, poza “piątką Kaczyńskiego” i potęgą prorządowych mediów, ma także wielka metamorfoza wizerunkowa samej partii rządzącej.

Prezes PiS uświadomił sobie bowiem, że strategia rządu w postaci cementowania poparcia przez wieczny konflikt w dotychczasowej formule się wyczerpała. Wybieranie małych grup i uczynienie z nich wrogów, czy też przypisywanie oponentem najgorszych cech skonsolidowało wokół władzy miliony, jednak równocześnie obraźliwe, hejterskie wypowiedzi wielu polityków partii rządzącej nieustannie zniechęcały do rządu znaczną część wyborców politycznego centrum. Niezadowolenia grupy tej nie widzieliśmy przy urnach tylko dlatego, że w warunkach równoczesnego rozczarowania opozycją znaczna jej część została w domach, z czego wynika właśnie 7% luki między PiS…

View original post 2 044 słowa więcej

 

Zajady Krystyny Pawłowicz

„POLSKA,aby PRZETRWAĆ MUSI być WOLNA od IDEOLOGII HOMO,TRANS,BIS itp patologii obyczaj.- seksual. PRECZ z agresją i skrajną NIENAWiŚCIĄ OSÓB chorych seksual. WOBEC Polaków i naszej wiary PRECZ z bezczelnym i wbrew woli rodziców zarażaniem patologiami polskich dzieci i młodzieży” [pisownia oryg. – przyp. red.] – napisała na Twitterze Krystyna Pawłowicz. Posłanka PiS dołączyła zdjęcie naklejki „Strefa wolna od LGBT”, która ma zostać dołączona do prawicowego tygodnika, którego redaktorem naczelnym jest Tomasz Sakiewicz.

„Kto Panią tak skrzywdził? Skąd u Pani tyle jadu i nienawiści?”; – „Zawsze mnie ciekawiło, co ksiądz może wiedzieć o współżyciu dwojga ludzi… Co może powiedzieć, ktoś kto nie ma dzieci, a mówi jak je wychowywać i wiele innych pytań…”;

„Ty masz kobieto rozdwojenie jaźni. „Precz z agresją i skrajną nienawiścią …wobec naszej wiary”…??? Plujesz jadem, szerząc wiarę??? Poważnie???”; – „Katolicy wybierają sobie dogodne rzeczy z religii i wychodzą na debili. Religia miłości, a to najwięcej katoli krzyczy „pedofilia = LGBT”, „to nie jest normalne”, „palić pedałów”. I zapytam, gdzie ta miłość?” – pisali oburzeni internauci.

Do Pawłowicz nie trafiła nawet wypowiedź osoby bliskiej jej światopoglądowo, czyli Tomasza Terlikowskiego. Prawicowy publicysta napisał na Facebooku, że naklejka „nie pomaga w głoszeniu Ewangelii ani tym bardziej nie jest wyrazem szacunku dla ludzi”.

Kmicic z chesterfieldem

Ultrakatolicka organizacja Ordo Iuris rozesłała do stowarzyszeń i fundacji, działających na rzecz środowisk LGBT czy wspierających ofiary przemocy wnioski o udostępnienie informacji publicznej. Domaga się od nich „wyszczególnienia i opisania wszystkich projektów”, którymi się zajmują i dostarczenia kopii wszystkich umów, zawartych od początku ich istnienia aż do 17 lipca 2019 r., czyli dnia wysłania wniosku przez Ordo Iuris.

„Dostaliśmy pismo od organizacji posiadającej ogromne zasoby, organizacji, która domaga się od nas przegrzebania dokumentów sprzed lat. Mamy na to 14 dni. Nikt w Fabryce Równości nie pracuje na nawet skrawku etatu. Od lat usilnie walczymy z wiatrakami i próbujemy zagwarantować podstawowe prawa człowieka osobom LGBT. Jest to w dużej mierze akcja przemyślana na dręczenie naszego środowiska, być może w jakimś stopniu próbę zastraszania. Zbiegło się to niezwykle fortunnie z akcją pewnej prawicowej gazety, która postanowiła dołączyć do swojego najnowszego numeru naklejki „Strefa wolna od LGBT+” – napisali na Facebooku działacze Stowarzyszenia…

View original post 2 426 słów więcej

Opozycjo, pora na rozwalenie skamieliny PiS, niektórych posadzić, a resztę na śmieci

Ostateczna decyzja zapadła: „Idziemy do wyrobów jako Koalicja Obywatelska, ale nie jako koalicja partii politycznych, ale jako koalicja tych wszystkich, którzy podzielają nasz pogląd, nasz pomysł na Polskę, chcą bronić praworządności, demokracji i pozycji polski w Unii Europejskiej” – oznajmił w czwartek lider Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna.

Zdradził nową formułę KO, mówiąc że będzie rozszerzona o społeczników, ekspertów, samorządowców, organizacje pozarządowe i  zapewnił, że zadba o to, aby na listach wyborczych KO znalazło się co najmniej 20 proc. miejsc dla osób o takich korzeniach politycznych. „5, 10 i ostatnie miejsce zostawimy wskazaniom samorządowców” – mówił Grzegorz Schetyna.

Decyzja PSL kończy historię Koalicji Europejskiej. To nasza odpowiedź na nową jakość życia polskiej polityki. Uważamy, że tylko nowa forma polityki ma szansę stanąć przeciwko PiS-owi. Zapraszamy do nowej formuły Koalicji Obywatelskiej – wszyscy się w niej zmieszczą” – oświadczył Grzegorz Schetyna.

Lider KO zaapelował, żeby w wyborach do Senatu, gdzie okręgi są jednomandatowe, Koalicja Obywatelska i PSL nie poszły przeciwko sobie w bratobójczej walce. „Zrobię wszystko, żeby tak się nie stało”.

Listy wyborcze Koalicji Obywatelskiej, w skład której wejdą Platforma Obywatelska, Nowoczesna i Inicjatywa Polska zostaną przedstawione w piątek 26 lipca.

Kmicic z chesterfieldem

Krystyna Pawłowicz po raz kolejny zadziwiła obserwatorów życia politycznego. Kiedy PiS dokonuje kolejnego skoku na Sąd Najwyższy, tym razem za pomocą fasadowego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, posłanka PiS ogłasza wszem i wobec tezę, że to sędziowie wykorzystują politycznie sądy do… nękania obozu władzy. Co jeszcze bardziej absurdalne, ta niecodzienna teza jest poparta argumentami w postaci przegranych procesów przez polityków PiS. Pawłowicz utrzymuje bowiem wypowiedzi w tonie, jakby każdy wyrok nie na rękę władzy był działaniem “stronniczym”. W myśl polityk Prawo i Sprawiedliwość, niczym niegdyś władza ludowa, jest nieomylne, a decyzje niekwestionowalne. W oczach posłanki sądy działają w celu “ochrony agresorów” – sił, jak mamy się domyślać, nękających obóz władzy – czyli “obrońców demokracji”. Obywatelski sprzeciw wobec skandalicznego skoku na instytucje wymiaru sprawiedliwości jest zatem dziś wyrazem nękania. Choć wśród protestujących znajdują się też postawy co najmniej etycznie wątpliwe, to jednak posłanka Pawłowicz jest ostatnią osoba, która może wytykać tego…

View original post 792 słowa więcej