Archiwa tagu: Parlament Europejski

Kempa to tylko Tempa

Były europoseł PiS i politolog Marek Migalski dosadnie, lecz trafnie skomentował elektryzującego newsa o „napadzie” na PiS-owską europosłankę Beatę Kempę w Brukseli. Zarówno TVP Info, jak i Polskie Radio donosiły w czwartek, że Kempa została zaatakowana przez grupę mężczyzn.

Prawdopodobnie byli pod wpływem narkotyków. Agresja tych ludzi była bardzo wysoka” – oceniła europarlamentarzystka PiS. – „Widać, że bezpiecznie nie jest” – skomentowała zdarzenie dla TVP Info. Sama jednak zdementowała doniesienia prorządowych mediów i stwierdziła, że celem agresywnych napastników nie była ani, ona ani jej kierowca, lecz kierowca z Europarlamentu.

Czyli nie ją zaatakowano, lecz jej kierowcę. Nie jej kierowcę, lecz kierowcę PE. Poza tym wszystko się zgadza. TV Erewań. Idioci dla idiotów” – skomentował Migalski na Twitterze.

A tak Kempa opisywała całą sytuację: – „Był roztrzęsiony, to kierowca z Parlamentu Europejskiego. Zachował się bardzo profesjonalnie. Chcę podziękować jego rodzinie. Zaatakowało go trzech dobrze zbudowanych mężczyzn, zaatakowało samochód. Byli bardzo agresywni, policja pojawiła się szybko” – mówiła europosłanka PiS w TVP Info. Sprawcy, którzy w ocenie pani Kempy mieli być ciemnego koloru skóry, uciekli. Samej deputowanej nie spadł włos z głowy.

Kmicic z chesterfieldem

„Mija pół roku od złożenia przez G. Birgfellnera zawiadomienia w spr. oszustwa. Do dziś nie wszczęto śledztwa, ani nie przesłuchano nikogo poza pokrzywdzonym. Nie zabezpieczono też żadnych dowodów. Ta sprawa na zawsze będzie stanowić plamę na honorze polskiej prokuratury” – przypomniał na Twitterze Roman Giertych, pełnomocnik austriackiego biznesmena.

Birgfellner twierdzi, że został oszukany przez prezesa PiS, bo nie otrzymał wynagrodzenia za pracę przy projekcie budowy dwóch wieżowców na działce zajmowanej przez związaną z PiS spółkę Srebrna.

Zawiadomienie Birgfellnera zostało złożone w prokuraturze pod koniec stycznia tego roku, więc wszelkie przewidziane prawem terminy, dotyczące rozpoczęcia przez prokuraturę postępowania lub umorzenia sprawy, już dawno zostały przekroczone. Cóż, Jarosław Kaczyński jeszcze w marcu podczas wywiadu dla RMF FM zadekretował: – „Śledztwo w moim przekonaniu sensu nie ma”.

„Jak można wszczynać śledztwo w sprawie naczelnika państwa, chodzącego kryształu, lekko tylko przysypanego łupieżem, krynicy mądrości i uczciwości? Nie po to przejął wymiar sprawiedliwości i…

View original post 1 536 słów więcej

 

Reklamy

Faszyzm w Polsce jest faktem

Zajścia podczas wczorajszego marszu równości w Białymstoku pokazały, że nagonka na mniejszości seksualne polityków i Kościoła prowadzi wprost do przemocy. Politycy PiS od miesięcy mówią o groźnej ideologii LGBT, przywilejach osób homoseksualnych i rzekomym panującym w Polsce równouprawnieniu. Tymczasem jak mogliśmy zobaczyć wczoraj, ta równość nad Wisłą oznacza prawo do siedzenia cicho i udawanie, że się nie istnieje, ponieważ każde otwarte przyznawanie się do orientacji przez osoby ze środowisk LGBT może skończyć się krzywymi spojrzeniami, wyzwiskami i na przemocy fizycznej jaką widzieliśmy wczoraj kończąc. Tak wygląda realizacja miłosierdzia Chrystusa przez obrońców “tradycyjnych wartości” w Polsce XXI wieku. To co miało miejsce w centrum Podlasia miało jednak szerszy wymiar. Nie doszło bowiem tam tylko do ataku niezorganizowanego tłumu na uczestników pokojowego zgromadzenia. Mamy bowiem tutaj także do czynienia ze skandaliczną próbą medialnej manipulacji, która próbuje tuszować zajścia w sposób godny Josefa Goebbelsa.

W prorządowym wPolityce.pl nie przeczytamy o atakach na demonstrantów, ale o… nietolerancji osób LGBT wobec osób o innych poglądach. Kiedy bowiem po jednej stronie kopano ludzi na chodnikach, prorządowe redakcje roztkliwiały się nad narodowcem, któryskarżył się, że oberwał… jajkiem. Relacje w wykonaniu niszowych Mediów Narodowych zostały wykorzystane masowo także przez pisowską farmę trolli:

Równocześnie wiceminister cyfryzacji z duma ogłosił, że wczoraj nie udało się LGBT sprowokować zamieszek, zignorował doniesienia o przemocy i na koniec zaatakował opozycje za chęć przyjmowania imigrantów:

W tym samym czasie dziennikarz TVP info stworzył teorię spiskową, że przemoc wobec uczestników marszu to… prowokacja samych protestujących:

Niegdysiejszy “niezależny bloger”, jak później ujawniono pracownik Ministerstwa Sprawiedliwości, a dziś radny PiS Dariusz Matecki zaczął odwracać uwagę od wydarzeń poprzez wrzucanie skrajnych przypadków z zagranicy, które nie maja związku z polską rzeczywistością:

Do tego polityk ogłosił, że osoby LGBT wypowiedziały Polakom wojnę:

Do tego prawicowi dziennikarze krążyli jak sępy na marszu, próbując sprowokować uczestników i przechodniów. Liczyli oni, że uda im się zebrać głupie wypowiedzi, które będą wodą na młyn propagandy. Działa to bowiem tak, że po zebraniu kilkudziesięciu rozsądnych wywiadów wybiera się jeden czy dwa najbardziej kompromitujące, aby zrobić z nich symbol wszystkich uczestników. Jest to klasyczna forma manipulacji.

Jednak i w tym wczoraj coś poszło nie tak. W całym morzu hejtu doszło bowiem do bardzo pozytywnej sytuacji i pokazu społecznej solidarności. Media Narodowe próbowały sprowokować jedną z przechodzących i obserwujących zajścia z zewnątrz kobiet do krytyki protestujących. Ta jednak zamiast wejść w z góry założoną narrację jasno stwierdziła, że “Gdyby Jezus tu był, to byłby po stronie uciśnionych i niech Pan uważnie popatrzy, po której stronie są Ci uciśnieni”.

Dziennikarz nie dawał za wygraną i chciał drążyć narrację o “ideologii LGBT” co zostało skontrowane słowami, że “dusza nie ma orientacji seksualnej”. Także argument o adopcji dzieci przez pary jednopłciowe został rozbity w sposób nieoczekiwany przez dziennikarza: “W Polsce ogromny procent dzieci wychowuje się w rodzinach, gdzie wychowują je pary jednopłciowe, mama i babcia”

Na ostatnie koło ratunkowe w postaci oskarżeń o pedofilię padły znamienne słowa: “Nie spotkałam się z tym, ale spotkałam się natomiast z ofiarami molestowania przez księży”.

Niestety takich sytuacji jak powyżej opisana w morzu nienawiści było zdecydowanie zbyt mało.

W ogromie kłamstw i manipulacji widać zatem wyraźnie, że dla PiS mniejszości seksualne nie są częścią naszego społeczeństwa, naszymi rodakami, którzy żyją razem z nami i są częścią naszej wspólnoty narodowej. Kiedy “Gazeta Polska” ogłosiła “Strefę wolną od LGBT” rząd nie protestował, a kiedy akcję skrytykowała ambasador USA, to usłyszała od polityków PiS, aby nie wtrącała się w nasze wewnętrzne sprawy.

Przyzwolenie na przemoc i obrzydliwa próba manipulowania wczorajszymi zdarzeniami pokazuje, że polska prawica realizuje żywcem to, o co oskarżali ją latami, często wydawało się na wyrost, jej przeciwnicy. O ile do 2015 roku mówienie o faszystowskich ciągotach PiS były przesadzone, to o tyle dziś stają się one faktem. Proszę sobie porównać reakcje na wczorajsze zdarzenia do tego, co miałoby miejsce, jeśli lewicowe bojówki zaatakowałyby uczestników procesji Bożego Ciała. PiS wprowadziłby zapewne specustawę, użył całego aparatu dochodzeniowego i przymusu państwa do złapania uczestników i jeszcze miałby na koniec ponad 50% poparcia w sondażach. Jednak wśród ofiar od zawsze byli równi i równiejsi.

Nie wiemy w jakim kierunku obecne trendy pójdą, ale warto mieć świadomość, że początkowe wykluczenie i dyskryminacja panująca w III Rzeszy także wydawała się dla ludzi z poza grup na celowniku władzy niegroźna. Nikt nie spodziewał się do jakiej ostatecznej formy one doprowadzą. Stad właśnie trzeba być czujnym i reagować, ponieważ nie chodzi o to, że PiS dziś po cichu planuje zamykanie LGBT w obozach, ale że przyzwolenie na obecne wykluczenie i przemoc tworzy furtkę do coraz bardziej radykalnych form dyskryminacji, której ostatecznego wyniku dziś nikt nie potrafi przewidzieć. Bierność jest zatem ryzykiem na jakie nie możemy sobie pozwolić.

Kmicic z chesterfieldem

Po co PiS właściwie wprowadził przepisy o odpowiedzialności dyscyplinarnej i dlaczego istnieje niewielka szansa, by się z nich wycofał? Jest to instrument politycznego wpływania na sędziów, co już widać, ale być może sprawa jest poważniejsza i PiS potrzebuje izby dyscyplinarnej, by przykładowo ograniczyć do niej tylko kompetencje Sądu Najwyższego do uznawania wyborów w kraju za legalne i ważne. To bardzo niebezpieczny instrument i dlatego działania Komisji Europejskiej uważam za w pełni uzasadnione – mówi europeistka prof. Renata Mieńkowska-Norkiene z Instytutu Nauk Politycznych UW. – KE dała 2 miesiące na wycofanie się z przepisów dotyczących systemu dyscyplinowania sędziów. Niezastosowanie się do tego zalecenia KE prawdopodobnie będzie wiązało się ze skierowaniem sprawy do TSUE – dodaje

JUSTYNA KOĆ: KE rozpoczęła drugi etap postępowania o naruszenie prawa unijnego wobec Polski w sprawie nowego systemu dyscyplinarnego dla sędziów. Co to oznacza, z czym się wiąże i kiedy możemy odczuć konsekwencje?

PROF. RENATA MIENKOWSKA-NORKIENE: Komisja Europejska jest strażniczką europejskiego prawa, m.in. w tym…

View original post 3 114 słów więcej

 

Trzy zaparcia, wręcz zatwardzenia Beaty Szydło

Pomimo drugiej już przegranej Beaty Szydło w boju o stanowisko szefowej parlamentarnej komisji zatrudnienia i spraw socjalnych Prawo i Sprawiedliwość nie wycofało jej kandydatury. Jeżeli frakcja, do której należy partia Jarosława Kaczyńskiego również nie zmieni zdania, Szydło czeka kolejna klęska, w trzecim już głosowaniu. Ma to nastąpić w wyniku wystawienia kontrkandydata pozostałych frakcji. Takim sposobem stanowisko szefa komisji straci w następnym głosowaniu nie tylko PiS i frakcja Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, ale i w ogóle Polska.

Jeszcze dotkliwsza porażka?

Beata Szydło za pierwszym razem przegrała stosunkiem głosów 27:21, za drugim razem było jeszcze gorzej, poparło ją 19 eurodeputowanych, przeciw było 34, zaś dwóch wstrzymało się od głosu. Najmłodsza w historii europosłanka z Danii Kira Marie Peter-Hansen tłumaczy – “Chcemy kogoś, kto szanuje zasady praworządności”.

Mimo to Konserwatyści nie przedstawili do tej pory innej propozycji na stanowisko szefa komisji zatrudnienia i spraw socjalnych, a jeżeli będą podtrzymywali swój wybór, pojawi się nowa kandydatura z innego kraju, prawdopodobnie Holandii. Kontrkandydat wystawiony w wyniku porozumienia socjaldemokratów, liberałów i zielonych będzie mieć dużo większe szanse na wygraną, a to za sprawą obecnego podziału mandatów w PE. Już dwukrotnie członkowie owych frakcji głosowali przeciwko byłej premier Polski.

Szybko, jak najszybciej?

Chociaż nie znamy jeszcze terminu kolejnego posiedzenia w sprawie wyboru przewodniczącego komisji, w Parlamencie Europejskim chcą, by nastąpiło to jak najszybciej, gdyż bez jej szefa sama komisja nie może funkcjonować. Jest to istotne, gdyż przez to nie może zapaść decyzja w sprawie oczekujących, nowych komisarzy, którzy mają zostać zaakceptowani przez przez poszczególne frakcje w Parlamencie Europejskim.

Kmicic z chesterfieldem

„Podobno prezes zapowiada pojednanie z opozycją, czyli pakiet demokratyczny 2.0. Super. Pewnie teraz poseł Nitras nie będzie płacił kary na każdym posiedzeniu tylko co drugim, a posłowie opozycji dostaną tyle czasu na wypowiedź, że zdążą dojść na mównicę, zanim im mikrofon wyłączą” – tak skomentował jeden z internautów kolejną już Jarosława Kaczyńskiego zapowiedź łagodzenia nastrojów przed wyborami. O tej wcześniejszej pisaliśmy w artykule „Kaczyński zapowiada koniec z agresywnym językiem. Słyszycie mordy zdradzieckie i kanalie?”.

Prezes PiS w dzisiejszym wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej zapowiedział, że „do wyborów przedstawimy propozycję porozumienia, które miałoby zakończyć wojnę na polskiej scenie politycznej”. Swoim zwyczajem, szczegółów nie podał…

Internauci nie uwierzyli w te zapewnienia: – „Będziecie pisać u Przyłębskiej na obiedzie? To zaproście jeszcze Piotrowicza i Ziobrę”; – „I to się nazywa wiarygodność? Przed wyborami obiecać łagodny język, pakiet demokratyczny, a po wyborach wyzywać od kanalii zdradzieckich mord! Jak można tak traktować Polaków?”;

„To tylko…

View original post 786 słów więcej

 

Związki PiS z Rosją. Tomasz Piątek jest tego mariażu zdradzieckiego największym znawcą

Walka z Kremlem to podstawowy warunek, żeby wygrać, bo to Rosjanie dają zwycięstwa Kaczyńskiemu. To ich agenci podarowali mu aferę taśmową w 2014 r. To kremlowskie trolle i fake newsy wspierają PiS w Internecie – uważa Tomasz Piątek, dziennikarz, autor książek o tajemnicach Macierewicza i Morawieckiego. – Badałem bardzo dokładnie życie Macierewicza. O ile wiem, nigdy nie był homoseksualistą ani pedofilem. Natomiast lubi młodych chłopców z przyczyn politycznych: są bardziej posłuszni. Młody chłopiec na rozkaz ministra włamie się w nocy do Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO, a człowiek trzydziestoparoletni raczej się zastanowi, zanim to zrobi – mówi

MICHAŁ RUSZCZYK: W kontekście Pańskich książek o Antonim Macierewiczu nasuwa się pytanie: czy rzeczywiście uprawniona jest opinia, że żyjemy w państwie, które jest rządzone przez zorganizowaną grupę przestępczą z rosyjskimi powiązaniami? A może raczej należałoby zapytać: od jak dawna w nim żyjemy?

TOMASZ PIĄTEK: To jest dobre pytanie. To drugie, niestety.

OD 2015 R. MAMY DO CZYNIENIA Z ANTYZACHODNIM, ANTYWOLNOŚCIOWYM OBOZEM WŁADZY, KTÓREGO NAJWAŻNIEJSI PRZEDSTAWICIELE, JAK ANTONI MACIEREWICZ CZY MATEUSZ MORAWIECKI, MAJĄ POWIĄZANIA Z MAFIĄ SOŁNCEWSKĄ.

Zostało to dokładnie udokumentowane nie tylko w moich publikacjach, ale także w publikacjach Radosława Grucy i dziennikarza śledczego „Polityki” Grzegorza Rzeczkowskiego, autora książki „Obcym alfabetem. Jak ludzie Kremla i PiS zagrali podsłuchami”.

Mafia sołncewska to jedna z najpotężniejszych organizacji przestępczych na świecie, jeszcze w latach 80. założona przez rosyjski wywiad wojskowy GRU. Tu nasuwa się pytanie, dlaczego za poprzednich rządów służby pozwalały GRU i mafii sołncewskiej penetrować polską politykę. Dlaczego pozwalały działać bezkarnie Macierewiczowi i nie przyjrzały się również Morawieckim – ojcu i synowi?

Nie mam tu na myśli kwestii rodzinnych, ale ich związki polityczno–biznesowe. Obaj mają koneksje, które należy wyjaśnić.

KORNEL MORAWIECKI M.IN. SPONSOROWANY BYŁ PRZEZ FIRMĘ CEDROB, KTÓRA IMPORTUJE PALIWA Z ROSJI I KAZACHSTANU.

Jak głęboko wg Pana sięgają powiązania rosyjskich służb w Polsce? Jak dalece te służby mogą wpływać na wyniki kolejnych wyborów?
Mogą, oczywiście. Jak udowodnił Grzegorz Rzeczkowski w książce „Obcym alfabetem”, rosyjskie służby za pośrednictwem rosyjskiej mafii założyły słynne „restauracje podsłuchowe” Lemongrass oraz Sowa i Przyjaciele. A gdy rozeszła się plotka, że w Lemongrassie są podsłuchy i trzeba było zlikwidować restaurację, to rosyjskie służby zadziałały w tej sprawie bezpośrednio. W obu lokalach podsłuchiwano polityków Platformy Obywatelskiej. Liczni informatorzy twierdzą, że w Lemongrassie podsłuchiwano również Donalda Tuska. Tego jednak nie wiemy na pewno, gdyż taśmy z Lemongrassu nie zostały upublicznione. Najprawdopodobniej są trzymane w Moskwie i w każdym momencie mogą trafić do mediów. Być może po to, żeby wpłynąć na wynik następnych wyborów.

NIE WIEMY TEŻ, CZY NADAL POLSCY POLITYCY SĄ PODSŁUCHIWANI. ALBO RACZEJ – NIE WIEMY, GDZIE W TEJ CHWILI SĄ PODSŁUCHIWANI.

Bo to, że wciąż są podsłuchiwani, jest co najmniej bardzo prawdopodobne. Nie wiemy, jakie jeszcze niespodzianki mają dla nas wrogie służby.

Jedno natomiast jest jasne: od kilku lat Rosja popiera PiS, mimo że partia rządząca przez lata używała i nadużywała antyrosyjskiej retoryki. To jednak nie jest dla Kremla wielka przeszkoda. Tym bardziej, że partia porzuciła już tę retorykę. Wzywa nas teraz do wojny kulturowej z Zachodem, a nie z Rosją. Podjęła również szereg kroków antyukraińskich, np. stworzenie listy Ukraińców, którym nie wolno wjechać do Polski.

Na koniec można dodać zwiększenie importu rosyjskiego węgla. Broniąc polskiego rynku zbytu dla tego surowca, rząd zablokował działania Unii Europejskiej na rzecz ochrony środowiska przed dalszymi zmianami klimatycznymi.

Mówi się nam, że w ten sposób chronimy nasz węgiel i nasze miejsca pracy. A równocześnie wszyscy wiemy, że w Polsce coraz więcej pali się rosyjskim węglem, dusząc Polaków smogiem i napełniając kieszeń Putinowi. Zatem blokujemy działania UE po to, by bronić interesów Kremla. Mamy więc do czynienia z jawną i jasną prorosyjskością. Rząd jest gotów niszczyć planetę tylko dlatego, żeby palić węglem. A ten węgiel jest już coraz mniej polski, a w coraz większym stopniu rosyjski.

Czy można powiedzieć, że jesteśmy w stanie wojny hybrydowej z Rosją?
Tak.

Jak długo według Pana ta wojna trwa? Kiedy się zaczęła?
Z tego, co wiem,

PIERWSZYM PRÓBNYM KROKIEM „ZACZEPNYM” BYŁA SPRAWA SENATORA KRZYSZTOFA PIESIEWICZA [Z 2009 R.]. ROSJANIE SPRAWDZALI, W JAKI SPOSÓB ZAREAGUJĄ POLSKIE ELITY NA PRZESTĘPCZE UPOKORZENIE POLITYKA, PRAWNIKA I ARTYSTY, KTÓRY CIESZYŁ SIĘ OPINIĄ AUTORYTETU MORALNEGO.

Przypomnę, jak to wyglądało. Senator Piesiewicz jechał samochodem i został zatrzymany przez nieznaną kobietę, która prosiła o podwiezienie. Ta kobieta zaczęła się z nim zaprzyjaźniać. Zapraszała do jego domu znajomych, wreszcie podała mu pigułkę gwałtu. Przebrała go w sukienkę, gdy był nieprzytomny. Zrobiono wtedy symulowane zdjęcia, mające wyglądać tak, jakby senator wciągał biały proszek do nosa. Nagrania te dostarczono do restauracji Lemongrass, do rąk Łukasza N. Tego samego, który później podsłuchiwał polskich polityków w Sowie i Przyjaciołach. Dodajmy również, że Lemongrass został założony przez dyrektora polskiego oddziału rosyjskiego koncernu paliwowego Lukoil. Na ten cel pan dyrektor dostał pieniądze od Andrija Persony, prominentnego przedstawiciela rosyjskiej mafii. Natomiast kiedy rozeszła się plotka, że w restauracji są podsłuchy, przysłano dwóch Rosjan z Kaliningradu w celu likwidacji lokalu. Jeden z nich był absolwentem szkoły FSB (rosyjskich służb specjalnych).

Spróbujmy sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby polskie elity i instytucje opiniotwórcze zareagowały właściwie:

– gdyby media zainteresowały się nie tym, że senator jest w sukience, tylko tym, kto i jak go w nią ubrał;
– gdyby politycy stanęli w obronie ofiary;
– gdyby opinia publiczna zainteresowało się gangiem związanym z polskimi służbami i powiązanym z rosyjskimi;
– gdyby prokuratura nie próbowała zniszczyć senatora Piesiewicza, wmawiając mu, że posiadał jakieś mikroskopijne ilości kokainy.

CÓŻ, GDYBY TO WSZYSTKO SIĘ STAŁO, TO BYĆ MOŻE ROSJANIE TAK ŚMIAŁO BY SOBIE NIE POCZYNALI W POLSCE. ALE STAŁO SIĘ TAK, JAK SIĘ STAŁO. MAMY, NIESTETY, TAKIE ELITY I KRĘGI OPINIOTWÓRCZE.

Dodam jeszcze, że do Lemongrassu próbowano zaciągnąć samego senatora Piesiewicza. On sam potwierdza tę informację. Mówi, że miał w Lemongrassie przekazać pieniądze i otrzymać kompromitujące nagrania, aby uniknąć szantażu. Natomiast w Lemongrassie czekała na niego pułapka. Zamiast swoich nagrań miał dostać materiały pedofilskie. Po to, żeby można go było jeszcze skuteczniej szantażować i niszczyć. Podczas odbioru tych materiałów miał zostać nagrany (dobrze, że wcześniej zawiadomił policję o szantażu).

Najprawdopodobniej to wtedy zaczęła się polsko-rosyjska wojna hybrydowa – albo też hybrydowy podbój Polski przez Rosję. Albowiem my, niestety, okazaliśmy się łatwymi ofiarami. Zbyt rzadko myślimy o tym, co jest poważne i co jest istotne. W tej chwili w polskich mediach i w polskim Internecie toczy się dyskusja – czy Antoni Macierewicz jest homoseksualistą, czy raczej heteroseksualnym uwodzicielem? Badałem bardzo dokładnie życie Macierewicza. O ile wiem, nigdy nie był homoseksualistą ani pedofilem. Natomiast lubi młodych chłopców z przyczyn politycznych: są bardziej posłuszni. Młody chłopiec na rozkaz ministra włamie się w nocy do Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO, a człowiek trzydziestoparoletni raczej się zastanowi, zanim to zrobi.

Niestety,

Z POWODU EKSCYTACJI TAKIMI KWESTIAMI JAK RZEKOMY HOMOSEKSUALIZM MACIEREWICZA MAŁO KTO ZADAJE SOBIE PYTANIA PODSTAWOWE.

Macierewicz wyrzucił z wojska ponad stu generałów i wyższych oficerów o długiej historii współpracy z NATO. Odebrał armii liczne środki, przesuwając je do amatorskich wojsk obrony terytorialnej, które przed niczym nas nie obronią. Do wojsk terytorialnych są werbowani prawicowi ekstremiści, kibole, a nawet jawni zwolennicy Putina z partii Zmiana i organizacji Falanga. Macierewicz zablokował niezbędne zakupy dla armii. Wreszcie, jak powiedział gen. Różański w wywiadzie dla „Polityki” – Antoni Macierewicz zrezygnował z jedynego planu obronnego, który w symulacjach strategicznych dawał możliwość zatrzymania Rosjan przez jakiś czas, gdyby napadli nas zbrojnie. Macierewicz zrezygnował z koncentracji wojsk na linii Wisły. Zamiast tego jednostki zostały rozproszone w taki sposób, że Rosjanie w kilka godzin mogliby je zniszczyć. Za coś takiego ludzie stawali kiedyś przed sądem wojskowym. Ale my w ogóle się tym nie zajmujemy, tylko chichoczemy o rzekomych romansach Antka z jego Misiem. To jest przerażające.

Oczywiście, media społecznościowe doprowadziły do tabloidyzacji życia publicznego i to na całym świecie. My jednak sąsiadujemy z Rosją.

W PRZESZŁOŚCI JUŻ WIELE RAZY BYLIŚMY PRZEZ KREML ATAKOWANI, WIĘC JAKO SPOŁECZEŃSTWO POWINNIŚMY ZACHOWYWAĆ SIĘ ODPOWIEDZIALNIEJ.

Czy sądzi Pan, że budzące się w Europie i Ameryce tendencje autorytarne i antydemokratyczne są indukowane przez rosyjskie służby? Czy może jednak to naturalna i niesprowokowana przez zewnętrzne oddziaływania zmiana?
Twierdzenie, że Putin jest przyczyną całego zła na świecie, byłoby absurdalne. Nie, Putin nie jest demiurgiem. Na Kremlu siedzą bardzo sprytni ludzie, ale oni nie są w stanie zrobić wszystkiego.

Tendencja do autorytaryzmu, którą obserwujemy, bierze się z tego, że niektóre społeczeństwa zbiedniały, a niemal wszystkie – także te, które się względnie bogacą – coraz boleśniej przeżywają wszelkie nierówności. Nie tylko nierówności pieniężne, ale też „godnościowe” – poczucie, że ktoś inny ma więcej mocy, władzy, decyzyjności, chwały, dostępu do mediów etc. Na pewno zostało zachwiane poczucie bezpieczeństwa społecznego. Neoliberałowie zdemontowali państwo dobrobytu, które istniało na Zachodzie i do którego my też dążyliśmy. Przecież „Solidarność” walczyła z komuną, żeby wprowadzić w Polsce państwo dobrobytu, a nie po to, żeby wprowadzić dziki kapitalizm. Chodziło o kapitalizm cywilizowany i socjaldemokratyczny. Demontaż tego cywilizowanego kapitalizmu spowodował frustrację. Wielkim źródłem frustracji był kryzys 2008 r., który całkiem już realnie zagroził podstawom bytu wielkich mas ludzi, także na Zachodzie.

DRUGA RZECZ TO POSTĘPUJĄCA DEZINTELEKTUALIZACJA NASZEGO ŻYCIA SPOŁECZNEGO. TA DEZINTELEKTUALIZACJA WIĄŻE SIĘ Z EKSPLOZJĄ NOWYCH MEDIÓW, PRZED KTÓRYMI NIE UMIEMY SIĘ BRONIĆ.

Znamy to zjawisko z historii, ale teraz mamy je w zupełnie nowym natężeniu. Gdy pojawiło się radio, to wywołało wielkie zagrożenia, ale po jakimś czasie – i po wielu tragediach – ludzie wytworzyli sobie jakieś „przeciwciała intelektualne”, które zwiększyły ich odporność na radio. Podobnie było z telewizją. W tej chwili jesteśmy bombardowani przez Internet i media społecznościowe natłokiem informacji, często bezsensownych lub nieprawdziwych. To powoduje, że ludzie przestają sobie radzić z informacjami. Przestają je analizować, przestają odróżniać prawdę od kłamstwa, a nawet dobro od zła. Na pewno trzeba wysiłku indywidualnego i zbiorowego – wysiłku znacznie większego, niż ten, który był konieczny w przypadku radia – żebyśmy wytworzyli sobie odporność na Internet i media społecznościowe. Społeczeństwa i państwa powinny stworzyć nad nimi mechanizm kontroli. Przecież dobrze wiemy, że gdy pojawia się nowe medium, a jednocześnie trwa kryzys gospodarczy, to dzieją się rzeczy niedobre. Dobrym przykładem są lata 30., epoka wielkiej kariery Hitlera. Radio rozwinęło się wtedy jako medium masowe, a jednocześnie trwał wielki kryzys gospodarczy. To pozwoliło Hitlerowi wygrać. On był „radiowym celebrytą”. Jego siłą były przemówienia, których dzisiaj się nam dziwnie słucha. Miał głos zimny, wysoki, wibrujący, a momentami piskliwy. Ale najwyraźniej to odpowiadało ludziom, którzy wówczas czuli się zagrożeni nędzą. A

HITLER SWOIM GŁOSEM I SWOIMI SŁOWAMI SKUTECZNIE WYRAŻAŁ STRES, ZAGUBIENIE, FRUSTRACJĘ I PŁYNĄCĄ Z NICH AGRESJĘ. DZISIAJ NIE MA TAKIEGO HITLERA, NA SZCZĘŚCIE. ALE NA KREMLU SIEDZĄ SPRYTNI LUDZIE, KTÓRZY OBECNE SZKODLIWE TENDENCJE POTRAFIĄ DOBRZE WYKORZYSTAĆ.

Kremlowscy kozacy zobaczyli dzikiego rumaka i wskoczyli mu na grzbiet. Teraz już nauczyli się nad nim panować. Nie mieli roli sprawczej w naszych kłopotach, ale za chwilę będą już ją mieć. Będą panami naszych kłopotów.

Niestety, wszędzie na Zachodzie mają sojuszników. Wypatrzyli ich, gdy byli jeszcze słabi i pomogli im urosnąć w siłę. Myślę o takich sprzymierzeńcach Kremla jak Matteo Salvini we Włoszech. On nie zawsze, ale często działa na korzyść Rosji. Chodząc z podobizną Putina na koszulce i chwaląc jego poczynania, niszczy autorytet demokracji w naszych krajach. A przede wszystkim dąży do zniszczenia europejskiej waluty. Byłoby to spełnienie marzeń Władimira Putina. Zdaniem wielu analityków Putin dąży do tego, by Unia Europejska się rozpadła jako organizm polityczny i gospodarczy. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: każde państwo oddzielnie Rosja będzie mogła sobie łatwiej podporządkować.

Z kolei w Niemczech mamy AfD, która jest przez Putina wspierana, ma też związki z polskimi zwolennikami Kremla, z organizacją Falanga. Udowodniono, że niemiecki działacz AfD finansował prowokację polskich putinowców na Ukrainie (podpalenie ośrodka mniejszości węgierskiej – chodziło o podżeganie Węgrów przeciwko Ukraińcom). We Francji jest Marine Le Pen, otwarcie finansowana przez Putina. W Wielkiej Brytanii mamy brexitowców, którzy – jak się okazuje – finansowani byli przez multimilionera robiącego interesy z Rosją.

W POLSCE MAMY PIS, KTÓRY W CORAZ OCZYWISTSZY SPOSÓB JEST ZWIĄZANY Z KREMLEM. I MAMY TEŻ KONFEDERACJĘ, KTÓRA OTWARCIE PRZYZNAJE SIĘ DO PROROSYJSKOŚCI.

W USA jest Donald Trump. Jak piszą amerykańscy dziennikarze – przede wszystkim Brian Frydenborg i Craig Under – Trump sponsorowany był przez Rosjan na długo zanim został prezydentem. Działo się to wtedy, gdy był tylko ekscentrycznym przedsiębiorcą w ciągłych tarapatach finansowych, z których wyciągali go Rosjanie. Bardzo ciekawą postacią jest współpracownik prezydenta Trumpa od zadań specjalnych i tajnych, Felix Sater z firmy Bayrock, która pomagała Trumpowi jako biznesmenowi. Sater to syn Michaiła Szeferowskiego – jednego z przybocznych głównego superbossa rosyjskiej mafii, Siemiona Mogilewicza. Tego samego Mogilewicza, którego przybocznym był także Andrij Persona, czyli sponsor warszawskiej „restauracji podsłuchowej” Lemongrass. Mamy więc do czynienia z skomplikowaną, ale spójną i zwartą siatką. To rosyjskie służby działające za pośrednictwem mafii i biznesu.

Czy da się nauczyć społeczeństwo obrony przed tym natłokiem informacji tak samo jak to miało miejsce w przypadku radia i telewizji?
To wielki kłopot, ponieważ ten natłok dostarcza nam ogromnej ilości przyjemności. Z radiem i telewizją problem był mniejszy, gdyż informacje radiowo-telewizyjne przez bardzo długi czas w ogóle nie były interaktywne. I nadal są interaktywne w bardzo małym stopniu. Oglądało się to, co akurat „leciało” w telewizji – i w dużej mierze nadal tak się ogląda TV. Natomiast Internet z definicji jest interaktywny.

JEŻELI KTOŚ CHCE „PRZYJEMNOŚCI” POLEGAJĄCEJ NA NIENAWIŚCI, JEŚLI CHCE OTRZYMYWAĆ MATERIAŁY NIENAWISTNE, NP. NA TEMAT ŻYDÓW, ARABÓW, GEJÓW, NIEMCÓW ITD. – TO MOŻE JE SOBIE DOSTARCZAĆ NIEUSTANNIE.

Wobec tego o wiele trudniej jest się opamiętać, ocknąć, nabrać dystansu. Nawet za Hitlera radio nie nadawało jego przemówień bez przerwy. Teraz ktoś, kto chce słuchać przemówień Trumpa lub czytać putinowskie fake newsy na polskojęzycznych anonimowych „portalach informacyjnych”, może to robić bez przerwy.

Trudno przekonać ludzi, by zrezygnowali z czegoś, co daje im nieograniczoną ilość rozkoszy. Trudno też przekonywać miłośników nienawiści, żeby przerzucili się na inne przyjemności. Nienawiść i pogarda to emocje o szczególnej mocy. W porównaniu z nimi inne rozrywki mogą się jawić jak mdła kaszka z mleczkiem. Nawet ktoś, kto w dobrej wierze próbuje się przerzucić z kremlowskich wylęgarni nienawiści na portale hobbystyczne dla majsterkowiczów, to zawsze ma pod ręką kuszący ocean zła.

Czym dla zaplecza politycznego PiS-u jest spółka Srebrna? Dlaczego sprawa tej afery tak słabo przebija się do opinii publicznej, chociaż chyba mogłaby być głównym „paliwem” obecnej kampanii wyborczej?
Nie sądzę, żeby ta afera mogła być paliwem kampanii. Sprawa jest oczywiście skandaliczna i przez chwilę nadszarpnęła mocno wizerunek Jarosława Kaczyńskiego, co było widać w sondażach. Prezes jednak rozwiązał problem ogromną ilością pieniędzy. Wydał 40 mld zł na różnego rodzaju programy socjalne.

ZAPLECZE POLITYCZNE PIS OGŁOSIŁO, ŻE AFERA SREBRNEJ JEST MOKRYM KAPISZONEM. CÓŻ, BYŁ TO NAJDROŻSZY MOKRY KAPISZON W HISTORII ŚWIATA. GDYBY NIE TE WYDATKI SOCJALNE, TO SKANDAL ZE SREBRNĄ MÓGŁBY STAĆ SIĘ GŁÓWNYM MOTYWEM KAMPANII WYBORCZEJ.

Jarosław Kaczyński z dobrotliwego staruszka, pochylającego się nad losem emerytów, bezrobotnych młodych ludzi i „brutalnie atakowanego” Kościoła katolickiego, przeobraziłby się w cynicznego miliardera–dewelopera. Byłoby to zabójcze – gdyby nie wspomniane programy socjalne. Po ich ogłoszeniu elektorat PiS powiedział sobie: „Jedni i drudzy kradną, pisowcy nie są święci – ale pisowcy się z nami dzielą”. A kto to jest złodziej, który się z nami dzieli? To jest Robin Hood. Może pisowcy nie są święci, ale są Robin Hoodami. Dlatego – dopóki Kaczyński będzie miał pieniądze na różne programy socjalne – pisowskie afery raczej nie wzmocnią opozycji.

Natomiast powiązania z Rosją – to jest dla PiS znacznie większy problem. Według polskich badań co najmniej 50 proc. Polaków wciąż się boi Rosji. A według badań zachodnich nawet 58 proc. Wśród tych, którzy się boją, wielu jest zwolenników PiS. PiS o tym dobrze wie. Na moje publikacje media sympatyzujące z partią rządzącą reagują histerycznie. Za każdym razem, choć nagłaśnianie ich to ze strony pisowców poważny błąd.

Dlatego

DZIWI MNIE TO, ŻE WIELU PRZECIWNIKÓW PIS WCIĄŻ BOI SIĘ MÓWIĆ O EWIDENTNYCH ZWIĄZKACH TEJ PARTII Z ROSJĄ.

Dziwi mnie też milczenie, z którym spotkała się książka Piotra Maciążka „Stawka większa niż gaz”. Maciążek pisze o naszym uzależnieniu od rosyjskich paliw. To temat kluczowy ze względu na nasze przetrwanie jako Polaków – i jako ludzi. Rosja jest krajem żyjącym z paliw kopalnianych. Dlatego chce je eksportować i znacząco przyczynia się do dyskredytowania ruchów ekologicznych. Nie zważa przy tym na los planety, choć sama stanowi sporą jej część. Zatem pcha nas wszystkich ku katastrofie. Oczywiście, możemy się pocieszać, że ekologowie przesadzają. Ale nawet jeśli podzielić ich prognozy na pół czy na ćwierć, to i tak musimy się liczyć z gigantycznymi katastrofami. Kreml jednak o to nie dba.

Dlatego zachęcam wszystkich czytelników tego wywiadu, żeby nagłaśniali rosyjskie wpływy w Polsce. Chodzi nie tylko o kampanię wyborczą. Chodzi o nas, o naszą kondycję jako społeczeństwa.

ŻEBY ODEPRZEĆ ATAKI KREMLA, NIE WYSTARCZY JEDNO ZWYCIĘSTWO W WYBORACH. PRZECIEŻ LUDZIE MOSKWY SĄ NIE TYLKO NA PRAWICY. TO ONA CIESZY SIĘ TERAZ NAJWIĘKSZYM POPARCIEM PUTINA, ALE KREML WRZUCA SWOJE JAJKA DO WSZYSTKICH GNIAZD.

Musimy nad sobą pracować. Musimy więcej czytać. Musimy sprawdzać informacje, w które wierzymy. Musimy sprawdzać polityków, na których głosujemy. W miarę możności musimy bojkotować firmy i organizacje, które mają istotne powiązania z Kremlem. Musimy odrzucać łatwą nienawiść do wyimaginowanych wrogów – gejów, Niemców, Żydów, Arabów, etc. – którą podsuwa nam wróg prawdziwy. Także wtedy, gdy ktoś nam podsuwa fake newsy o rzekomym homoseksualizmie Macierewicza. Ekscytowanie się takimi sprawami nas osłabia, rozprasza i redukuje do poziomu przeciwnika. Czas to wszystko odrzucić. Jak pan słusznie zauważył, jesteśmy w stanie wojny hybrydowej z Rosją. Konieczny jest zryw, który by nas wzmocnił. Konieczny jest kolejny wielki wysiłek cywilizacyjny, który zbliżyłby nas do Zachodu. Putin wydaje miliardy na propagandę w Internecie. Cóż, my powinniśmy wydawać co najmniej miliard na blokowanie i demaskowanie tej propagandy. A drugi miliard powinniśmy wydawać na docieranie z prawdą do Rosjan, na przeciwdziałanie putinowskiej propagandzie u jej źródła. To wielkie wydatki? To wielkie inwestycje w naszą przyszłość. To kilkadziesiąt tysięcy miejsc pracy, nie tylko zresztą dla informatyków i humanistów.

ANTYKREMLOWSKI ZRYW NIE MUSI BYĆ TYLKO „ANTY”. TO MÓGŁBY BYĆ POZYTYWNY PROGRAM DLA POLSKI I EUROPY.

Jaką pozycję według Pana zajmuje Kościół w układance powiązań PiS-u z rosyjskimi służbami?
Kościół katolicki jest w Polsce podzielony. Spora część kleru odrywa się od względnie lewicującego Watykanu. A hierarchom, którzy nadają ton polskiemu Kościołowi katolickiemu, bliżej jest do moskiewskiej cerkwi „putinowskiego prawosławia”. Prawosławie to głęboka i bogata duchowość, ale kremlowska cerkiew stanowi twór zinfiltrowany przez KGB i putinowskich aparatczyków.

Warto przypomnieć, że w sierpniu 2012 roku do Warszawy przybył patriarcha Cyryl – zdaniem badaczy wieloletni konfident sowieckiego KGB. Po co Cyryl przybył do Warszawy? Spotkał się z arcybiskupem Michalikiem. Przy tej okazji wzywali, aby oprzeć życie społeczne na „wartościach”. O jakie wartości Cyryl walczy w Rosji? Jego cerkiew błogosławi Kozaków, którzy katują na ulicach homoseksualistów.

W TYM SAMYM CZASIE, W KTÓRYM DO WARSZAWY PRZYJECHAŁ CYRYL, ZACZĘŁA SIĘ U NAS „WALKA Z GENDER”. NIEDŁUGO POTEM NA UCZELNIACH I W MEDIACH ROZPOCZĘŁA SIĘ WIELKA OFENSYWA „SPECJALISTÓW” Z ORDO IURIS.

To nie są nawet katolicy – Ordo Iuris związane jest z brazylijską sektą TFP potępioną przez katolickich biskupów Brazylii już w latach 80. Przywódcy Ordo Iuris przyznają się do związków z sektą, ale wbrew brazylijskim biskupom twierdzą, że ta sekta stanowi najprawdziwszy katolicyzm… Co gorsza, Ordo Iuris jest częścią tzw. Światowego Kongresu Rodzin, który jest sponsorowany przez przyjaciela Putina – oligarchę Władimira Jakunina. Jakunin sponsoruje „wykładowców” z Ordo Iuris, dzięki czemu mogą jeździć po świecie i rozsiewać nienawiść do homoseksualistów.

W ten obraz wpisują się też niektóre homilie arcybiskupa Jędraszewskiego. Jedna z nich brzmiała jak „przeklejona” w stu procentach z rosyjskiej propagandy – tej przeznaczonej dla ludzi z Zachodu i wymierzonej w uchodźców. Mianowicie Jędraszewski ogłosił, że w przyszłości „biali ludzie” w Europie zostaną zepchnięci do rezerwatów jak Indianie w Ameryce…

Jest również biskup z Drohiczyna – Antoni Dydycz. Dydycza zdaje się łączyć niezwykła nić sympatii z Robertem Szustkowskim. Szustkowski to biznesmen związany z rosyjską mafią, który założył w Polsce deweloperską Grupę Radius za pieniądze uzyskane od oligarchów tej mafii.

TERAZ PAN SZUSTKOWSKI POZYWA LUDZI, KTÓRZY UJAWNIAJĄ JEGO ZWIĄZKI Z ROSJĄ. A DO POZWÓW DOŁĄCZA LIST POLECAJĄCY DLA SĄDU, KTÓRY DOSTAŁ OD BISKUPA DYDYCZA. DYDYCZ PISZE W NIM, ŻE SZUSTKOWSKI BYŁBY ŚWIETNYM… AMBASADOREM POLSKI W MOSKWIE!

Kim jest według Pana ojciec Tadeusz Rydzyk?
Ojciec Tadeusz Rydzyk to tajemnicza postać. Według informatorów, gdy Rydzyk w latach 80. wyjechał na Zachód, to zniknął tam na pół roku. Jego znajomi, jego kościelni przełożeni nie mieli pojęcia, gdzie jest. A gdy później rozwijał Radio Maryja w Polsce, pomagali mu Rosjanie. Dostał od nich nadajniki dla swojej stacji. To oznacza, że Rosjanie są mu przychylni. Rydzyk ma też zaskakujące kontakty z administracją prorosyjskiego prezydenta Trumpa. Opisałem to w „Gazecie Wyborczej”. Chodzi o Ralpha Reeda, przywódcę koalicji ewangelikalnych protestantów. Mimo że stacja Rydzyka obraża protestantów, Reedowi to nie przeszkadza. Ralph Reed ściśle też współpracował z przestępcą Jackiem Abramoffem, który z kolei pracował m.in. dla rosyjskiej firmy Naftasib związanej ze służbami specjalnymi Kremla.

OCZYWIŚCIE NIE MOŻNA RÓWNIEŻ POMINĄĆ TEGO, ŻE RADIO MARYJA I TV TRWAM CO TYDZIEŃ NADAJĄ WYSTĄPIENIA ANTONIEGO MACIEREWICZA. ZATEM REGULARNIE PROMUJĄ TEGO POLITYKA, KTÓREGO ZWIĄZKI Z ROSJĄ SĄ NAJDOKŁADNIEJ UDOWODNIONE.

Z teologicznego i kulturowego punktu widzenia działalność ojca Rydzyka to odciąganie polskiego katolicyzmu od chrześcijaństwa zachodniego. To przeciąganie polskiego katolicyzmu w stronę Kremla i kremlowskiego pseudochrześcijaństwa.

Albowiem Rydzykowe pseudochrześcijaństwo niezwykle przypomina kremlowskie. W jednym i drugim przypadku mamy do czynienia z czymś w rodzaju pogańskiej religii politycznej – nacjonalistycznej, nienawistnej i amoralnej, głoszącej rzekomą świętość narodu i autorytarnego państwa.

Niestety, wielu z nas wciąż woli walczyć z narzędziem wroga, z PiS-em, z Rydzykiem – zamiast z samym wrogiem. Wielu z nas nie chce przyznać, że Kreml ciągle działa w Polsce i znowu robi w niej, co chce. Wielu z nas przyznaje to tylko po cichu.

Skąd to chowanie głowy w piasek? Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Ale czasem potrzeba obserwatora zewnętrznego, żeby zobaczyć coś, czego my sami nie widzimy. Francesca Paci z „La Stampy” powiedziała mi, że może chodzić o dumę narodową. Dla Polaków powodem do chwały jest to, że mieliśmy Rosjan na swoich ziemiach, ale ich wypchnęliśmy. Dlatego czujemy się jak Dawid, który zwyciężył potężnego Goliata. Tymczasem

PUBLIKACJE GRUCY, RZECZKOWSKIEGO I MOJE POKAZUJĄ, ŻE ROSJANIE CIĄGLE TU SĄ. TO MOŻE STANOWIĆ NADMIERNY SZOK DLA WIELU POLAKÓW.

Bo trudno przyznać, że nie odnieśliśmy tego wielkiego zwycięstwa, którym się chwalimy – takie wrażenie odniosła włoska dziennikarka.

Marek Falenta w swoim liście do prezydenta napisał, że pomógł PiS-owi wygrać wybory w 2015 roku poprzez nagrywanie polityków ówczesnej koalicji PO-PSL. Jeżeli Falenta ma dowody na prawdziwość swoich słów i da radę je upublicznić, jakie mogłyby być konsekwencje tego dla PiS-u?
To, że Falenta pomógł PiS, od dawna wiadomo. Od dawna wiadomo, że zrobił to świadomie. Marek Falenta przecież przyniósł nagrania kierownictwu partii, żeby zadecydowało, jak rozkręcić aferę taśmową. Tę część intrygi dobrze opisał Wojciech Czuchnowski w „Gazecie Wyborczej”.

CZUCHNOWSKI CO PRAWDA NIE NAPISAŁ, W JAKI SPOSÓB FALENTA UZYSKAŁ TE NAGRANIA. NIE NAPISAŁ, ŻE MAREK FALENTA JE DOSTAŁ OD AGENTÓW KREMLA. TO JEDNAK OPISUJE W SWOJEJ KSIĄŻCE GRZEGORZ RZECZKOWSKI, KTÓRY UDOKUMENTOWAŁ ROSYJSKĄ STRONĘ AFERY.

Jak pisze Czuchnowski, Marek Falenta przyszedł ze swoimi nagraniami do skarbnika PiS, Stanisława Kostrzewskiego. W ten sposób trafiły one do wąskiego kręgu, który kieruje tą partią. Zgodnie z decyzją członków tego kręgu, najprawdopodobniej więc również samego Kaczyńskiego, nagrania przekazano wrocławskim funkcjonariuszom CBA związanym z PiS.

Tą drogą dotarły one do pisowskich mediów – „Wprost” i „Do Rzeczy”.

Co to wszystko znaczy dla wyborców, którzy teraz dostają pomoc socjalną od PiS? Dla wyborców, którzy przez dwadzieścia parę lat dowiadywali się od poprzednich rządów, że nic nie dostaną? Cóż, mało interesuje ich to, że PiS wygrał dzięki nielegalnym podsłuchom. Może to i brudne metody – powiedzą sobie – ale wyszło na dobre. PiS to nasi Robin Hoodowie. Szlachetni przestępcy, którzy nam dają pieniądze, choć nie zawsze używają legalnych metod.

Sprawa natomiast robi się poważniejsza, gdy wszyscy się dowiadujemy, że PiS znajduje się pod protekcją Rosjan i mógł zostać skorumpowany za pomocą „podsłuchowej” przysługi. Sprawa robi się znacznie poważniejsza, jeżeli wsparcie, które elektorat dostał od PiS, pośrednio pochodzi też od Rosjan.

KORZYŚCI, KTÓRE UZYSKUJĄ WYBORCY – TAKŻE KORZYŚCI PIENIĘŻNE – OKAZUJĄ SIĘ BRUDNE. POJAWIA SIĘ PYTANIE, CZY NIE SĄ TO RUBLE POPLAMIONE WĘGLEM, ROPĄ I KRWIĄ.

Dodam na marginesie, że w dużej mierze popieram politykę socjalną PiS. Natomiast w polityce socjalnej ważne jest, żeby jej beneficjent zachowywał się odpowiedzialnie. Odbiorca pomocy powinien zadawać sobie pytanie, jakim kosztem ją dostaje i jakiego rodzaju zobowiązania przy tej okazji zaciąga. To jest kluczowe dla dobrze działającej demokracji. A zwłaszcza dla socjaldemokracji, która nie powinna przeobrażać się w masowe kupowanie wyborców.

Czy jakakolwiek opozycja ma szanse na wygraną z tak teflonowym ugrupowaniem, jakim jest Zjednoczona Prawica? Czy nasz kraj po czteroletnich rządach obozu „dobrej zmiany” ma jeszcze szanse na powrót do normalności – bez wojny hybrydowej i Rosjan?
Jak najlepiej zakończyć wojnę? Trzeba ją wygrać! Putina raczej nie obalimy – to zadanie samych Rosjan. Możemy jednak wypchnąć Putina z Polski. Możemy obalić lub zneutralizować jego agentów i jego propagandę. W tym celu musimy nieustannie nagłaśniać najistotniejsze fakty, docierając nie tylko do naszych znajomych, którzy myślą podobnie. Pewna osoba, której tutaj bardzo dziękuję, skserowała mapy powiązań z książki „Morawiecki i jego tajemnice”. Zrobiła to w dużej ilości. Następnie powrzucała te skserowane mapy do wszystkich skrzynek pocztowych w swoim mieście (dodam od razu, że niedużym). Zaraz potem były wybory – i PiS poniósł klęskę w tym mieście.

Zatem

NA WSZELKIE MOŻLIWE SPOSOBY, TAKŻE KREATYWNE I ZASKAKUJĄCE, MUSIMY INFORMOWAĆ WSZYSTKIE POLKI I WSZYSTKICH POLAKÓW, ŻE PIS STAŁ SIĘ NARZĘDZIEM WROGIEGO MOCARSTWA.

Musimy im również przypominać, że łatwych wyimaginowanych wrogów podsuwa nam prawdziwy i trudny wróg. Kto sieje nienawiść do gejów, „lewaków”, liberałów, Niemców, Żydów czy Arabów, ten służy Kremlowi. Nawet gdy tego nie wie lub nie chce wiedzieć. Jeśli wiedza o tych kremlowskich manipulacjach się rozszerzy, Polki i Polacy zaczną zatykać sobie uszy na podszepty nienawiści – czy to pisowskiej, czy konfederackiej, czy jakiejkolwiek innej.

Walka z Kremlem to podstawowy warunek, żeby wygrać, bo to Rosjanie dają zwycięstwa Kaczyńskiemu. To ich agenci podarowali mu aferę taśmową w 2014 r. To kremlowskie trolle i fake newsy wspierają PiS w Internecie. Warto też zadać pytanie, czemu Kaczyński czuje się tak pewny siebie, jeżeli chodzi o wydatki budżetowe. Przecież lekką ręką rozdaje miliardy… Być może trwają właśnie zakulisowe rozmowy dotyczące wsparcia dla polskiego rządu w razie zachwiania się równowagi budżetowej państwa. Być może Polska otrzyma wtedy pomoc finansową od jakiegoś mocarstwa niedemokratycznego – od Rosji lub od Chin. Taka pożyczka czy inwestycja jeszcze bardziej oddaliłaby nas od Zachodu. Obawy są o tyle zasadne, że Orbán już korzysta z pomocy Chin.

MOŻNA SPYTAĆ, CZY NIE MA W POLSCE LUDZI, KTÓRZY BYLIBY GOTOWI ZIGNOROWAĆ FAKT, ŻE „DOBRA ZMIANA” TO PREZENT OD ROSJAN.

Można przypuścić, że niektórzy wyborcy powiedzieliby sobie: „Ten Putin nie jest taki zły, skoro zainstalował w Polsce taki dobry, taki hojny rząd!”. Wiemy jednak, że co najmniej połowa Polek i Polaków obawia się Rosji. Wśród nich są także wyborcy PiS. Wielka część elektoratu partii rządzącej ma problem z informacjami o rosyjskich powiązaniach PiS. Dlatego opozycja powinna o nich krzyczeć. My wszyscy powinniśmy o nich krzyczeć. Ale nie po to lub nie tylko po to, żeby pokonać PiS. Przede wszystkim dlatego, że to sprawdzone, udokumentowane fakty.

Kmicic z chesterfieldem

Lech Wałęsa skomentował kolejną porażkę Beaty Szydło w Parlamencie Europejskim. Europosłanka PiS kolejny raz została odrzucona przez polityków unijnych i nie zajmie stanowiska szefowej komisji ds. zatrudnienia.

„W świetle (nie ukrywajmy tego) totalnej klęski (19:34) ostatni wynik (21:27) był niewiarygodnym sukcesem. Podsuwam Pani jednak pomysł jak uzasadnić tę katastrofę” – napisał na Facebooku Roman Giertych w kolejnym liście do Beaty Szydło. Po poprzednim głosowaniu też się do niej odezwał („Wałęsa i Giertych podsumowali kolejny „sukces” PiS 21:27 w PE”).

Jak więc – zdaniem Giertycha – była premier powinna uzasadnić tę katastrofę? – „Otóż odpowiedź jest prosta: to była germańska zemsta. Na zimno i z premedytacją zaplanowana i wykonana właśnie w rocznicę Grunwaldu. 609 lat czekali, aby odpowiedzieć na cios zadany przez Jagiełłę. Czekali, czekali i się doczekali. I tak jak my wycięliśmy wówczas kwiat teutońskiego rycerstwa, tak oni Panią-kwiat obozu rządzącego wycięli z tej ważnej i należnej Pani funkcji i…

View original post 593 słowa więcej

 

Lech Wałęsa i Roman Giertych z dobrymi radami dla Beaty Szydło

Roman Giertych skomentował porażkę Beaty Szydło w Parlamencie Europejskim. Była premier nie została wybrana na szefową komisji ds. zatrudnienia.

List z gratulacjami dla Beaty Szydło.

Szanowna Pani Poseł! No przyzna Pani, że dzisiaj jestem oryginalny, iż zamiast nabijać się z Pani jak wszyscy, to spieszę ze szczerymi gratulacjami.

Tak, pani poseł. Na wiernych przyjaciół można zawsze liczyć. I gratuluję Pani dzisiejszego wyniku (21:27), bo wiem, że zrobiła Pani ogromny postęp! Skoro prezes Kaczyński uznał 1:27 za sukces godny witania Panią kwiatami, to dzisiejszy wynik jest o 21 razy lepszy! Jeżeli 1 było sukcesem, to 21 jest porównywalne tylko z Wiktorią Wiedeńską (wiem, wiem o Wiedniu i mieszkającym tam Austriaku prezes nie chce nic słyszeć, bo się denerwuje, że będzie musiał tam pojechać.)

Tak, czy siak wiktoria to wielka i sławiona będzie w TVP przez wiele dni. I nie przyćmi jej żaden matematyczny haczyk, że 27 (znowu te 27!) jest większe niż 21.

Piszę do Pani z propozycją rozwiązania problemu, że uznano, na bazie przestarzałych zasad matematycznych, iż nie zyskała Pani większości i nie została szefową komisji.

Należy taką decyzję zaskarżyć do TK, gdzie już kucharka pana prezesa postara się o uchylenie tego przeświadczenia. I ogłosi, że na terenie RP 21 jest większe niż 27 i to pani jest szefową tej komisji, bo się Pani to po prostu należy! I już. I w ten sposób klęska zamieni się w sukces! Nie będą nam układy konserwatywnych matematyków blokować postępu „dobrej zmiany”.

Zawsze Pani życzliwy Roman Giertych. PS Lepiej niech Pani do kraju nie wraca, bo leków na nadciśnienie (zrozumiałe w takiej sytuacji) tutaj Pani nie znajdzie. Ale w Brukseli za pensje europosła, to w każdej aptece Pani kupi.

Lech Wałęsa: 

„Słyszę, że po zwycięstwie 1:27 , znów jest zwycięstwo, tym razem 21:27. Powiedzcie Kaczyńskiemu, że to dopiero początek zwycięstwjego najlepszych polityków w Parlamencie Europejskim. Niektórzy mogli siedzieć wygodnie w kraju, a nie pchać się na europejskie salony. Europa jest solidarna i będzie pamiętać kobietę, która będąc Premierem, głosowała jako jedyna przeciw swojemu rodakowi na jedno z najwyższych stanowisk w Unii Europejskiej”.

Kmicic z chesterfieldem

Wirtualna Polska napisała o najnowszym apelu T. Rydzyka, w którym redemptorysta domaga się od wiernych kasy na zakup nowego wozu transmisyjnego dla toruńskiej rozgłośni. Okazją do zbiórki na ten cel będzie zapowiedziana na najbliższy weekend 28. pielgrzymka „Rodziny Radia Maryja” do Częstochowy.

„Zapraszamy wszystkich – przybywajcie osobiście, w grupach zorganizowanych i indywidualnie, różnymi środkami lokomocji. W domach niech zostaną tylko chorzy” – napisał duchowny

Apel nie pozostał bez zgryźliwych komentarzy, bo choć Rydzyk skarży się, iż dotychczasowy sprzęt, jakim dysponuje radio liczy sobie już 16 lat, jest zdezelowany i bez 5 mln zł nie uda się go zastąpić nowym lepszym, to nie wszystkim ta nienowa inicjatywa redemptorysty przypadła do gustu.

Pikanterii dodaje jej precyzyjny instruktarz: „…prosimy o pomoc, o symboliczną ‘Różę’ dla Matki Najświętszej – dla Jej radia, bo to jest Jej radio. Te ofiary składamy w małych namiotach pomiędzy namiotami Fundacji ‘Nasza Przyszłość’, w małych kopertach, podpisanych imieniem, nazwiskiem…

View original post 872 słowa więcej

 

Antysemityzm – wytwór prawicy i Kościoła kat. (pogrom kielecki i Jedwabne)

4 lipca – rocznica pogromu kieleckiego. 10 lipca – rocznica mordu w Jedwabnem. W dwóch powyższych przypadkach (jak również w wielu innych, ale nie o tym tutaj) żydowskich sąsiadów mordowali Polacy.

Podczas pogromu Kieleckiego, Polacy mordowali ocalonych. Ocalonych od komór gazowych, dołów w sosnowych laskach, ocalonych z obozów zagłady i tych, którym udało się przeżyć w gettach i poza nimi, tych, którzy uciekli z transportów, tych którym być może jakiś Sprawiedliwy udzielił pomocy.

W Jedwabnem polscy mieszkańcy spalili żywcem żydowskich sąsiadów. W opracowaniach pojawia się określenie, że zrobili to z „niemieckiej inspiracji” lub „zmuszeni przez Niemców”. W Kielcach pojawia się wątek ubeckiej prowokacji.

W narracji obecnie rządzących już nie pamiętam kto, z nieprzeciętnych umysłowości „dobrej zmiany” stwierdził, że „w Kielcach nie mordowali Polacy, tylko komuniści”, a w Jedwabnem „nie Polacy, ponieważ wtedy nie było Polski”. Tak czy inaczej, tego się nie da obronić. Te dwa mordy (i wiele innych) dokonały się polskimi rękami.

Więc teraz jak co roku, znowu się zacznie. Zaczną się moje ulubione wyliczanki. Te ohydne rzeźnickie rachunki. „A ilu Żydów zmieści się do takiej stodoły?” – zapyta jeden z drugim obrońca dobrego imienia mieszkańców polskiej ziemi. „Liczby są zawyżone przez wiadome środowiska!” – zauważy bystry patriota na klinicznym wyparciu. A że była wojna i cóż było robić. A że jak drwa rąbią to wióry lecą. A że to nie była żadna Polska (Kielce), tylko sowiecki łagier, że to wszystko przez nich, że Polacy jak to Polacy – Bogu ducha winni. Albo moje ulubione żonglowanie ofiarami, kto więcej, my czy Żydzi. A że Pawiak i Powstanie, a że w Auschwitz pierwszy transport to byli Polacy, a że mamy najwięcej Sprawiedliwych i nie mamy się czego wstydzić. Niech się Francuzi wstydzą, i Rumuni, i Węgrzy (chociaż Węgrom „dobra zmiana” nie wypomni, niepolitycznie byłoby w obecnej sytuacji wytykać te 400 tysięcy Żydów posłanych przez Węgrów do Auschwitz, teraz – kiedy to nasz jedyny w Europie sojusznik).

Tymczasem przed nami dwie „niezręczne” rocznice. Niezręczne dla zakochanych w sobie, wierzących w historyczne brednie i legendy potomków Wandy, która nie chciała Niemca, potomków zwycięzców spod Grunwaldu i Wiednia.

Żeby nie przedłużać i nie liczyć wspólnie z obrońcami dobrego imienia mieszkańców tej ziemi, nie liczyć tych wszystkich pomordowanych polskimi rękami Żydów, żeby nie rachować tych, na których Polak/Polka doniósł, nie rachować tych odprowadzonych na posterunek granatowej policji, tych dobitych przy torach, tych spalonych w stodołach, zatłuczonych kijem, nabitych na widły, żeby nie prowadzić tych żałosnych badań pojemnościowych (stodoły, wagony, groby), na koniec pragnę zauważyć, że taką samą hańbą okrywają się mordercy, kiedy palą w stodole kilkuset Żydów lub jednego Żyda, jedną Żydówkę lub jedno Żydowskie dziecko. Ponieważ hańbiący i bez usprawiedliwienia jest każdy mord dokonany na ludziach, za to, kim się urodzili i tylko dlatego, że ktoś pozwolił ich bezkarnie mordować.

To się proszę Państwa nie skończyło. Ten mechanizm jest uniwersalny i świetnie pracuje. Doskonale sprawdzał się wtedy, sprawdza się obecnie i kapitalnie sprawdzi się w przyszłości, kiedy znowu nadarzy się okazja, kiedy znowu, ktoś powie, że „można”, że „wolno”. „A przecież tyle dobra u innych, tyle niesprawiedliwości, tyle krzywd do wyrównania”. Tak to działa. Proponuję być ostrożnym. Nie wiemy, po której stronie będziemy tym razem.

A w przypadku Jedwabnego, Kielc i wielu innych miejsc, w których Polki i Polacy mordowali Żydów – po prostu, jesteśmy winni. I nic się nie zmieni, dopóki tego faktu nie zaakceptujemy. Powinniśmy to zrobić jak najszybciej, ponieważ po pierwsze, mówimy o faktach, po drugie – historia ma to do siebie, że lubi się powtarzać, trzeba tylko chcieć to zaważyć. Wtedy palono i mordowano Żydów. Trudno powiedzieć, kto będzie następny. Z całą pewnością gdzieś powstają już jakieś propozycje.

Kmicic z chesterfieldem

„Pani prezes TK Julia Przyłębska jest wybitną postacią świata prawniczego. Absolutnie niezależnie podejmuje swoje decyzje” – tak obwieścił narodowi Mateusz Morawiecki w wywiadzie dla Polsat News. Ta wypowiedź nie mogła przejść bez echa.

Internauci przypominali prawnicze „sukcesy” Przyłębskiej. – „Wybitną…. na jej koncie sędziego ma wybitnie dużo błędów przy wydawaniu orzeczeń, wybitnie dużo uchylanych wyroków i wybitnie wysoką absencję w pracy. Samodzielnych wyroków TK zero”;

„Mgr Przyłębska zdała egzamin sędziowski na ocenę dostateczną. Sędzia wizytator A. Rusek w 2001 wskazała, że w/w często miała uchylane wyroki, bo nie przeprowadziła postępowania dowodowego, nie ustaliła istotnych faktów i pisała błędne uzasadnienia. Zaiste, wybitna postać. Szacun”; – „Przyłębska i wybitna postać świata prawniczego. Nie…nie…nie… te dwa sformułowania się wykluczają”.

Pozostali kpili ze słów Morawieckiego i zarzucali mu mówienie nieprawdy. – „Taaa… a Ryszard Czarnecki jest wybitnym sportowcem!!!”; – „Tak samo można powiedzieć, że pan Morawiecki nigdy nie został przez Sąd uznany kłamcą i…

View original post 2 085 słów więcej

 

Misiu Macierewicza w swych brudnych majtkach ma kolejną aferę „praca za seks”

Wielką karierę w stylu Nikodema Dyzmy, Bartłomiej Misiewicz ma już za sobą. Jego „wybitna” działalność w MON, pod czułym okiem Antoniego Macierewicza zakończyła się postawieniem zarzutów o działanie na szkodę Polskiej Grupy Zbrojeniowej, za co grozi mu 8 lat więzienia.

Wraz z byłym już posłem PiS Antonim K. miał on, powołując się na wpływy „w instytucji państwowej i pośredniczyć w załatwieniu określonych spraw celem uzyskania korzyści majątkowej w kwocie ponad 90 tys. zł” oraz doprowadzić wspólnie z pracownicą resortu obrony narodowej, Agnieszką M. do wyrządzenia PGZ szkody w wysokości 491 964 zł.

Jak donosi „Gazeta Wyborcza” teraz śledczy badają kolejny wątek, który dotyczy oferowania „pracy za seks” i niegospodarności przy zakupie Stoczni Marynarki Wojennej. Podczas pobytu w Bełchatowie, u swojego kolegi Sławomira Z., również działacza PiS oraz prezesa spółki PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna, obaj panowie po sporej dawce alkoholu, rozpoczęli w ramach zabawy, rekrutację do pracy. Jednej z kandydatek mieli zaproponować zatrudnienie w zamian za usługi seksualne. Kobieta nie zgodziła się i napisała skargę do prezesa Kaczyńskiego.

Ciekawe, czy Macierewicz wspomaga swojego pupila, czy PiS obroni chłopaka czy też pozostanie on pozostawiony sam sobie i przykładnie ukarany.

Chwilami odnoszę wrażenie, że w całej tej sprawie wcale nie chodzi o sprawiedliwość, a Misiewicz stał się ofiarą własnej formacji politycznej, która wystawiła go na pożarcie, by pokazać swój nieskazitelny wizerunek uczciwości i prawości. Takich Misiewiczów w PiS-ie przecież sporo, ale mogą spać spokojnie. Ten jeden zapewne wystarczy, by naród uwierzył, że partia rządząca jest krystalicznie czysta i kieruje się właściwym systemem wartości.

Kmicic z chesterfieldem

„Hymn Unii na pierwszym posiedzeniu PE. Partia Brexit tyłem. Waszczykowski i Zalewska nawet nie wstali” – napisał na Twitterze Bartosz Wieliński z „GW”. Byli ministrowie w rządzie PiS, a obecnie europosłowie tak się zachowali podczas inauguracji obrad Parlamentu Europejskiego w Strasburgu.

Podczas odgrywania „Ody do radości” była minister edukacji Anna Zalewska i były minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski nawet nie podnieśli się z foteli. Ociągając się, wstali Anna Fotyga i Patryk Jaki. Natomiast Jacek Saryusz-Wolski robił sobie podczas hymnu UE selfie.

Internauci z oburzeniem komentowali zachowanie europosłów PiS: – „Zalewska i Waszczykowski siedzą podczas hymnu UE. Partia Brexit UK stoi tyłem. Co towarzystwo miernot. Idziemy w bardzo złym kierunku. Hasło Polska sercem Europy to pic na wodę i kłamstwo. PiS właśnie pokazał to „tętniące” serce z kampanii. PiS to Polexit!”;

Robić cyrk i strzelać focha potrafią, ale euro im nie śmierdzi. Jak im tak bardzo UE nie pasuje, to…

View original post 1 233 słowa więcej