Archiwa tagu: Elżbieta Witek

Misiewicz Piotra Glińskiego, Przekwas

Kariera to w iście amerykańskim stylu. Nie pierwsza i nie jedyna w PiSowskiej Polsce. Teraz tylko ścieżka dochodzenia do rządowego stołka jest nieco odmienna i prowadzi wprost ze smażalni kurczaków do ministerstwa kultury. Chodzi o nowego asystenta szefa resortu kultury Krzysztofa Przekwasa, który choć ukończył politologię, to jednak przed „skokiem w kulturę” przez okrągłe trzy lata pracował w restauracji KFC przy ul. Puławskiej w Warszawie.

Przekwasowi tak się jednak trafiło, że od września jest pracownikiem Glińskiego, a po wyborach ponownie został zatrudniony na stanowisku asystenta politycznego. Pensję dostaje z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Na jego stanowisku wymagane jest wykształcenie wyższe i minimum dwa lata stażu pracy, choć można z tego zrezygnować w „szczególnie uzasadnionych przypadkach”. No i widać musiały takowe mieć miejsce…

Jak informuje Piotr Mazurek, szef gabinetu politycznego ministra Piotra Glińskiego, Krzysztof Przekwas ma dodatkowe atuty w postaci „doświadczenia zawodowego, społecznego, wolontariackiego, uzyskanej wiedzy i doświadczenia w postaci dodatkowych szkoleń, kursów i programów edukacyjno-formacyjnych”. Jakich? Gdzie? Kiedy? Historia milczy.

Przekwas nie spełnia wymogów, jakie stawia się asystentom wicepremierów stwierdza senator opozycji Brejza w rozmowie z „Rzeczpospolitą”. „To niedopełnienie standardów. W gabinecie politycznym wicepremiera nie powinno być człowieka z gołym CV” – przekonuje senator.

O czym jednakże mówimy? To taka PiSowska praktyka. Nikt chyba nie zapomniał młodego aptekarza z Łomianek Bartłomieja Misiewicza, który zrobił w MON oszałamiającą karierę. Bez oporów przyjmował defiladę, a żołnierze witając go skandowali „czołem panie ministrze”, pozwalał wysokiej rangi oficerom trzymać nad sobą parasol w czasie deszczu. Ta kariera zakończyła się wielką kompromitacją i zarzutami prokuratorskimi oraz aresztem.

A  Edmund Janniger? 20- letni doradca szefa MON? Wydało się w końcu, że Macierewicz był bliskim znajomym jego rodziny. Młodzieniec był zapraszany i goszczony w USA na koszt podatnika, co wynika z rozliczeń firmy White House Writers Group (WHWG). „Za przelot do USA i zakwaterowanie Jannigera Polsk Fundacja Narodowa zapłaciła w maju 6 tys. 284 dolary, czyli niemal 25 tys. zł. Hotel kosztował ponad tysiąc dolarów (niemal 4 tys. zł), a bilet lotniczy — 5 tys. 280 dolarów (ponad 20 tys zł)” – przypomina w swojej publikacji Onet.

Kmicic z chesterfieldem

„Nie będzie miękkiej gry w walce o wolność słowa” – straszy w wywiadzie dla „Sieci” prezes TVP. Jacek Kurski chwali obiektywizm telewizji, którą rządzi i narzeka nawet, że „Wiadomości” zrobiły się zbyt nudne. OKO.press porównuje fantazje Kurskiego z rzeczywistością

„Wiele osób chciałoby być prezesem TVP, zwłaszcza teraz kiedy została ona tak odbudowana, jest silna i rozpędzona. Część krytyki mojej prezesury wynika z takich ambicji” – wyznaje w rozmowie z tygodnikiem „Sieci” prezes TVP. Na początku rozmowy Kurski chwali się epokowym sukcesem, czyli Eurowizją Junior („Mam nadzieję, że teraz nikt już nie będzie nas pouczał, jak walczyć o pozycję Polski w Europie”). Dalsza rozmowa tylko potwierdza, że to na prezesie Kurskim Telewizja Polska stoi.

TVP zawsze z partią

Kiedy prezes Kurski charakteryzuje „Wiadomości” i politykę informacyjną telewizji publicznej, na myśl przychodzi wiersz Władimira Majakowskiego:

„Mó­wi­my – Le­nin, a w do­my­śle – par­tia,
mó­wi­my – par­tia, a w do­my­śle – Le­nin”.

Tyle…

View original post 3 611 słów więcej

 

Wieszanie i zabijanie: od symbolu do czynu – do tego zmierza PiS. Przykładem śmierć Pawła Adamowicza

W opinii śledczych, uczestnicy zorganizowanego przez środowiska narodowe zgromadzenia pod hasłem „Stop współczesnej Targowicy. Manifestacja w obronie wartości narodowych i patriotycznych” nie dopuścili się przestępstwa. Sposób wyrażania przez nich poglądów prokuratura oceniła krytycznie w kategoriach moralno-etycznych.

Kmicic z chesterfieldem

„Dlaczego akurat ta władza i teraz ściąga do Polski nasze rezerwy złota bezpiecznie przechowywane w Londynie? To mi pachnie jakimś przekrętem” – zastanawiał się na Twitterze przedsiębiorca Ryszard Wojtkowski.

Sprowadzeniem do Polski 100 ton złota chwalił się prezes NBP Adam Glapiński. Wartość kruszcu to 18,3 mld zł.

Na zdjęciach, które umieszczono w sieci w związku ze sprowadzeniem złota, widać Glapińskiego z dumą prezentującego sztabki na tle skarbca. Obok prezesa stoją dawni ministrowie rządu PiS, których partia przeniosła do NBP – Teresa Czerwińska i Paweł Szałamacha.

Równie podejrzliwi jak Wojtkowski byli inni internauci: – „PiS dobrał się do rezerw złota. Roztrwonią cały majątek, który należy do wszystkich…

View original post 823 słowa więcej

 

Kaczyński krzyczy do Witek: – Anuluj

Zapis też jest!

#TrzebaAnulowaćBoPrzegramy

W opublikowanym dziś stenogramie z nocnych i burzliwych obrad Sejmu brakuje słów Dariusza Salamończyka, zastępcy szefa Kancelarii Sejmu. W brakującym fragmencie urzędnik zwraca marszałek Elżbiecie Witek uwagę dot. trybu ponownego głosowania nad kandydatami do KRS.

Ze stenogramu zniknął poniższy fragment.

Dariusz Salamończyk, zastępca szefa Kancelarii Sejmu: – Nie, nie, nie. To musi być wniosek (o reasumpcję – red.). Nie można tak, pani marszałek. Ja melduję, że wszyscy posłowie zagłosowali, ci którzy są na sali. Wszyscy oddali głosy.

Ale to trzeba albo zakończyć… Nie można odłożyć. Trzeba albo podjąć decyzję, że pani anuluje, albo pokazać wyniki i uznać.

Wczoraj, w wieczornym bloku głosowań Sejm wybierał czterech posłów do Krajowej Rady Sądownictwa. Klub PiS zgłosił kandydatury: Marka Asta, Bartosza Kownackiego, Arkadiusza Mularczyka i Kazimierza Smolińskiego. Klub KO – Kamilę Gasiuk-Pihowicz, a klub Lewicy – Joannę Senyszyn. W rezultacie powtórzonego głosowania Sejm wybrał do KRS posłów PiS.

Na stronie internetowej Sejmu pojawił się stenogram z burzliwych obrad Sejmu, w tym głosowania dot. KRS. Wynika z niego, że marszałek Witek przed głosowaniem przedstawiła instrukcję. Wskazała, że głosowanie odbędzie się za pomocą urządzenia do liczenia głosów. Dodała, że należy wykorzystać „funkcję tego urządzenia umożliwiającą dokonanie wyboru z listy”.

„Czy wszyscy posłowie są już gotowi do przeprowadzenia głosowania? Proszę sprawdzić, czy wszystkie karty działają, czy światełka się nie świecą” – pytała Witek posłów.

„Wszystko działa? Przechodzimy wobec tego do głosowania (…). Proszę obecnie panie i panów posłów o podejmowanie decyzji w sprawie wyboru posłów członków Krajowej Rady Sądownictwa” – oświadczyła chwilę później marszałek.

W stenogramie pojawia się „głos z sali” mówiący: „Nie działa”.

„Proszę państwa, u kogo nie działa czytnik?” – pytała marszałek Witek.

„Czy u kogoś z państwa jeszcze nie działa karta? Działa. Proszę państwa, nie może być tak, że u jednych działa, a u innych nie działa. Działa?” – dopytywała Witek.

W stenogramie czytamy, że z sali pojawiają się głosy: „Działa, działa”.

„Proszę państwa, ja widzę, że nowi posłowie mają problemy z głosowaniem w czytniku, chociaż nie tylko nowi… Nie ma problemów?” – pyta dalej marszałek Witek. Na to odzywa się szef klubu KO Borys Budka: „Nie, my nie mamy”.

„Jest problem?” – dopytuje Witek. Z sali pojawiają się głosy, że „jest problem” i „nie działa”.

„Kto ma problem?” – pyta marszałek.

„Możemy jeszcze raz?” – mówił głos z sali. „Nie ma nowych maszynek” – kolejny głos z sali. Jak czytamy w stenogramie kolejny głos z sali mówi: „Prezes ma”.

„Dobrze. Proszę państwa, w takim razie, jeżeli nie działają, mogę anulować to głosowanie, powtórzyć” – oświadcza Witek. Na co z sali ktoś mówi: „Tak, anulować”. Inny głos stwierdza: „Nie”.

Następnie pojawia się głos z sali. Jeden z posłów zwraca się do Witek, że nie może być tak, że jednym działa, a drugim nie działa. „Pytam właśnie, czy jednym działa, a drugim nie działa” – odpowiada marszałek.

Kolejny głos z sali stwierdza: „Pani marszałek, trzeba anulować, bo my przegramy. Za dużo osób po prostu jest. Naprawdę”.

„Proszę państwa, jest prośba posłów Platformy Obywatelskiej… I tu, że państwo, że nie działa i że państwo…” – mówiła Witek.

Ze stenogramu wynika, że sali padają głosy: „Działa. Działa” oraz „Wszystkim działa”.

„Pani poseł przed chwileczką od państwa była z taką samą prośbą” – mówiła Witek.

„Ale już działa” – mówi głos z sali.

W tym momencie część posłów skanduje: „Wyniki, wyniki, wyniki”. Z kolei marszałek Witek informuje, że decyzję o tym, czy dokonać reasumpcji głosowania, można podjąć gdy wniosek złoży 30 posłów. Dodaje, że za chwilę w sprawie głosowania zarządzi przerwę i Konwent Seniorów. „Więc czekam na wniosek 30 posłów chcących dokonać reasumpcji głosowania” – mówi.

Część posłów – jak czytamy w stenogramie – uderza w pulpity i skanduje: „Wyniki! Wyniki! Wyniki!”.

„Proszę państwa, zgodnie z decyzją marszałka anuluję to głosowanie na prośbę posłów, na prośbę posłów opozycji” – oświadcza marszałek Witek co skutkuje okrzykami z sali: „Skandal!” oraz „Hańba!”, „Dyktatura!”.

Powtórne głosowanie w Sejmie. Wybrano czterech posłów PiS do KRS

Następnie zostało przeprowadzone powtórne głosowanie, w którym wybrano czterech posłów PiS do KRS. Powtórzenie głosowania wywołało oburzenie posłów opozycji, którzy krzyczeli: Fałszerze, Skandal oraz Hańba.

„Ponieważ był wniosek o reasumpcję tamtego głosowania ogłoszę krótką przerwę i zwołam konwent seniorów” – mówiła Witek po ogłoszeniu wyników. Jak dodała, że na pytanie na jakiej podstawie anulowała głosowanie powiedziała, że na takiej samej jak poprzednie, gdy poseł Borys Budka stwierdził, że nie działa mu karta do głosowania.

Kmicic z chesterfieldem

W nocy z czwartku na piątek marszałek Elżbieta Witek nie podała w Sejmie wyników głosowania na czterech posłów członków Krajowej Rady Sądownictwa. Jak przyznaje jedna z posłanek na zarejestrowanym przypadkowo nagraniu, przegraliby je kandydaci PiS. „To łamanie zasad parlamentaryzmu. Żądamy ogłoszenia wyników!” – apelowała opozycja. Bezskutecznie

„Oszustwo, oszustwo!” – skandowali politycy opozycji na zakończenie I posiedzenia IX kadencji Sejmu w nocy z czwartku na piątek 22 listopada.

Marszałek Sejmu Elżbieta Witek odmówiła podania wyników głosowania na posłów członków KRS. „Anulowała” je i zarządziła na nowo, choć takiej procedury nie przewiduje Regulamin Sejmu.

Dlaczego? Wszystko przez specjalne maszynki do głosowania, których obsługa nastręczyła trudności części posłów. Po głosowaniu w szeregach PiS zapanował chaos, a do mównicy sejmowej podszedł nawet Jarosław Kaczyński.

„Trzeba anulować, bo my przegramy” – mówi w opublikowanym nagraniu jedna z posłanek PiS, najpewniej Joanna Borowiak.

View original post 6 167 słów więcej

 

Duda, Błaszczak, Macierewicz nie są gorsi od Pawłowicz i Piotrowicza

Więcej >>>

Marszałek @profGrodzki  w punkt!

Kmicic z chesterfieldem

Szanowni państwo, trzymajcie się za kieszenie i portfele, bo PiS zaczyna realizować swoje obietnice wyborcze – mówi Izabela Leszczyna o projekcie likwidacji limitu 30-krotności przy składkach ZUS. Koalicja Obywatelska chce w tej sprawie zwołania komisji finansów.

Pierwszy projekt nowej kadencji

PiS wprowadza pierwszy projekt poselski – co oznacza krótszą ścieżkę legislacji – dotyczący likwidacji limitu 30-krotności przy składkach ZUS.

– Około 400 tys. pracowników zatrudnionych na umowę o pracę, ludzi dobrze wykształconych, innowacyjnych, czyli takich, którzy mają szanse sprawić, że polska gospodarka stanie się konkurencyjna i innowacyjna. Oni będą zarabiać mniej – tłumaczyła Izabela Leszczyna z KO.

– Mimo że w kampanii wielokrotnie słyszeliśmy, że tej ustawy nie będzie, pierwsza jest właśnie ta. Dlaczego PiS to robi? Powód jest tylko jeden – do budżetu musi wpłynąć ponad 5 mld zł więcej ze składek, bo budżet nigdy nie był zrównoważony – mówiła Leszczyna.

Szukanie pieniędzy w portfelach Polaków

Projekt zakłada likwidację od 2020 roku górny limit przychodu, do którego płaci się składki na ubezpieczenie emerytalne i zdrowotne. Ten zabieg ma przynieść dodatkowe 7,1 mld zł więcej. PiS potrzebuje…

View original post 1 584 słowa więcej

Zdziecinniała Polska

Kmicic z chesterfieldem

Taki dzień.

Apel do pazernych klechów

„Brak wpadek odróżnia prezydenta Dudę od Bronisława Komorowskiego – ogłosił w „Kropce nad i” Kamil Bortniczuk z Porozumienia Jarosława Gowina. To ciekawa opinia. Z tym, że nie ma oparcia w faktach

Goszcząc w programie Moniki Olejnik, poseł Porozumienia Jarosława Gowina wygłosił laurkę dla prezydenta Andrzeja Dudy – jego zdaniem to najlepszy prezydent, jaki mógł się Polsce przytrafić.

Rzeczywiście, im bliżej było końca kadencji prezydenta Bronisława Komorowskiego, tym bardziej kojarzył się on wyborcom jako chodząca gafa. Po części była to etykieta zasłużona, po części – krzywdząca.

Natomiast jeśli uznamy, że Komorowskiemu często przydarzały się wpadki, Duda z całą pewnością mu nie ustępuje.

1. Wpadki zagraniczne

Bronisławowi Komorowskiemu pamięta się niefortunną wypowiedź podczas wizyty w Stanach Zjednoczonych w grudniu 2010 r. Podczas spotkania z Barackiem Obamą Komorowski stwierdził:

„Fundamentem naszych relacji jest umiłowanie – amerykańskie i polskie – wolności. Jeśli mamy razem iść na wielkie polowanie…

View original post 2 468 słów więcej

 

Ziobro już wie, co go czeka

Zbigniew Ziobro dwa dni temu zwołał konferencję prasową jako prokurator generalny, gdzie spotkał się z gradem trudnych pytań dziennikarzy. Jedno z nich dotyczyło tego, czy polityk nie powinien skorzystać z okazji, jaką daje ostatnie posiedzenie Sejmu i pozwolić, aby pojawił się wniosek o jego odwołanie, aby mógł udzielić posłom i opinii publicznej stosownych wyjaśnień. Mogłoby to być bowiem w interesie polityka. Ziobrę pytano również o sprawę niewydania dokumentów dotyczących afery hejterskiej posłom opozycji, na co ci zareagowali zapowiedzią zwrócenia się do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Trzecim niewygodnym elementem było poruszanie sprawy postępowania dyscyplinarnego ws. byłego wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka i możliwości jego przyspieszenia. Na powyższe strategiczne pytania dla przejrzystości funkcjonowania Ministerstwa Sprawiedliwości i rzetelnego informowania wyborców w trakcie trwającej kampanii wyborczej trudno było jednak uzyskać odpowiedź. Pełniąca funkcję konferansjera urzędnicza odmówiła bowiem odpowiedzi na powyższe pytania zanim Zbigniew Ziobro mógł nawet zabrać głos. Padły słowa, tu cytat: “Pozwoliłam zadać pytania, ale nie pozwolę na odpowiedź. Bardzo proszę o pytania dotyczące prokuratury”:

Sytuacja jest dosyć kuriozalna, ponieważ funkcjonariusze publiczni nie mogą wybierać sobie pytań, na które wygodnie im odpowiedzieć, a pozostałe zbywać milczeniem. Konferencja prasowa nie jest bowiem medialną ustawką, gdzie mają padać tylko miłe słowa i pytania pozwalające ministrowi chwalić się swoim dorobkiem.

Nagranie przypomina sesję pytań z sali podczas spotkań w terenie z Jarosławem Kaczyńskim. Tam dochodzi bowiem już od lat do rytuału w postaci “spontanicznego” pisania pytań na karteczkach, które następnie jeden z posłów PiS przegląda, odrzucając co mniej wygodne i zadając te, które zostały, albo jak można przypuszczać, z góry wcześniej przygotowany zestaw pytań.

W resorcie starano się wymigać od odpowiedzi argumentem, że pytania dziennikarzy były niezwiązane z tematem konferencji. Jednak przy unikaniu mediów przez związanych z aferami polityków,  nieliczne konferencje z ich udziałem są jedyną okazją do zadawania takich pytań, a nie ma wątpliwości, że Polacy zasługują na odpowiedź na nie. Jednak wspomniana sytuacja, która zajęła zaledwie 30 sekund, pokazuje dobitnie, jak wygląda miejsce obywatela i dziennikarzy w demokracji według Prawa i Sprawiedliwości.

W środę wieczorem Sejm będzie głosował nad wnioskiem opozycji o wotum nieufności dla Zbigniewa Ziobry. Domaga się tego Koalicja Obywatelska. Bezpośrednim powodem jest tzw. afera Piebiaka, byłego już wiceministra sprawiedliwości, który według publikacji w mediach, miał brać udział w nagonkach na sędziów. Po południu wniosek trafił pod obrady Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka.

Komisja zajmuje się wnioskiem o wotum nieufności dla Ziobry

– Bezpośrednim powodem tego wniosku była tzw. afera hejterska, czy fabryka hejtu – jak media określają ministerstwo sprawiedliwości – mówił w uzasadnieniu przed komisją Borys Budka.

Jak dodał, afera „jest sprawą bulwersującą, która nigdy w historii III RP nie miała miejsca”. – Pod okiem bezpośredniego zastępcy ministra sprawiedliwości działała zorganizowana grupa zajmująca się hejtem, atakowaniem niezawisłych sędziów, którzy wbrew linii ministerstwa i partii rządzącej ośmielali się atakować tzw. reformę wymiaru sprawiedliwości – stwierdził. – Polityczna odpowiedzialność jest oczywista – dodał. Budka w swoim wystąpieniu przypominał, że Zbigniew Ziobro domagał się dymisji Zbigniewa Ćwiąkalskiego, gdy w 2009 r. w zakładzie karnym doszło do samobójstwa mordercy Krzysztofa Olewnika.

Budka o reakcji Ziobry na aferę Piebiaka: Chowa głowę w piasek

Według posła PO w sprawie ostatniej afery Ziobro chowa „chowa głowę w piasek”. – Udaje, ze jego zastępca znalazł się w resorcie przypadkowo, został tam zesłany przez opozycję. To był taki niemalże koń trojański i tylko dzięki szybkiej reakcji nieomylnego ministra sprawiedliwości doszło do jego zwolnienia. Nawet, jeśli przyjąć te tłumaczenia, to tym bardziej świadczy o tym, że w ministerstwie sprawiedliwości na najwyższym stanowisku znalazła się osoba nieodpowiedzialna. Dlatego, że powołała na swojego zastępce osobę, której nie znała – podnosił Budka.

Polityk przypomniał, że w marcu tego roku Prokuratura Regionalna w Katowicach zabezpieczyli materiały, które mogły być obciążające dla Łukasza Piebiaka. – Czy ktokolwiek z państwa na tej sali jest w stanie uwierzyć, ze minister sprawiedliwości, który jest także prokuratorem generalnym, nie wiedział, że w materiałach zajętych przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach znajdują się informacje, mogące obciążać jego bezpośredniego zastępcę? Jeżeli jest tak, że nie miał wiedzy w tej sprawie, to wówczas powinien zostać zdymisjonowany jako prokurator generalny – konkludował Budka.

Wiceminister: Ubolewam, że tu kawy nie ma

Na komisji obecne jest całe kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości, w tym Zbigniew Ziobro. Szef resortu stwierdził, że Budka nie mówił merytorycznie. Obrony Ziobry podjął się jego zastępca Michał Wójcik. Ten zaczął od pokpiwania z Budki. – Ubolewam, że tu kawy nie ma, bo pan poseł Budka prawie mnie uśpił, nie przekazał niczego merytorycznego – powiedział Wójcik. Stwierdził, że opozycja wykorzystuje wniosek o wotum nieufności jako pretekst do ataku na jego szefa. Wójcik wymieniał wszystkie osiągnięcia rządzonego przez Ziobrę resorty – od walki z wyłudzeniami VAT-owskimi, przez utworzenie tzw. rejestru pedofilów czy prace komisji weryfikacyjnej.

Wójcik, odnosząc się do sprawy nagonki na sędziów, stwierdził, że doszło do „podziału w środowisku sędziowskim i konfrontacji”. – Część sędziów, którzy byli atakowani, uległa emocjom i na prywatnych forach użyła słów, które paść nie powinny. Ze strony ministra Zbigniewa Ziobry została podjęta natychmiastowa decyzja o dymisji wiceministra, nie przesądzając o winie – mówił wiceminister.

Po nim do uzasadnienia wniosku odniósł się Bogdan Święczkowski. Prokurator krajowy komentował zastrzeżenia opozycji dotyczące działań śledczych ws. śmierci Dawida Kosteckiego i tzw. afery podkarpackiej. Święczkowski podkreślał, że zgony w więzieniach było objęte śledztwem i ustalone zostały przyczyny śmierci. – Jest mi przykro, że były minister sprawiedliwości opowiada takie rzeczy, uzasadniając wniosek o wotum nieufności. Mówi nieprawdę – powiedział.

Kmicic z chesterfieldem

Prezes Jarosław Kaczyński zabrał głos w sprawie podniesienia płacy minimalnej; polityk uważa, że reforma jest zasadna i wszelkie głosy jej krytyki są nieuzasadnione. Swoimi przemyśleniami podzielił się w Programie 1 Polskiego Radia.

Kaczyński w pełni popiera zwiększenie płacy minimalnej do pułapu 4 tys. zł brutto. „Powtarzałem od wielu lat, że nie można bez przerwy mówić społeczeństwu, że trzeba zaciskać pasa” – stwierdził prezes Prawa i Sprawiedliwości. Prawicowy polityk twierdzi, że „jeśli zwiększą się płace, tworzy to nacisk na ulepszenie gospodarki” – z taką tezą z pewnością nie zgodzi się zdecydowana większość liberalnych ekonomistów.

Szef „dobrej zmiany” usiłował również wykreować się na obrońcę polskich pracowników, którym z pewnością nie jest. Prezes mówił m.in. o fali „fake…

View original post 1 068 słów więcej

 

Morawiecki jest trujący jak smog

Więcej >>>

W nocy z piątku na sobotę aktywiści Greenpeace wyświetlili twarz premiera Mateusza Morawieckiego na chłodni kominowej elektrowni w Bełchatowie. W ten sposób wyrazili swój sprzeciw w sprawie zablokowania przez premiera zapisów dotyczących dojścia przez państwa Unii Europejskiej do neutralności klimatycznej do 2050 roku.

Jak podkreślają lokalne media akcja Greenpeace nie wymagała wejścia na teren elektrowni, co zdarzało się przy wcześniejszych protestach aktywistów. Na swojej stronie internetowej organizatorzy akcji w Bełchatowie w sobotę umieścili komunikat, w którym mówią, że chcieli przypomnieć premierowi o „pilnej potrzebie ochrony środowiska w odpowiedzi na zablokowanie przez Polskę zobowiązania UE do osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 roku”.

Do akcji odniósł się Marek Józefiak – koordynator kampanii „Klimat i energia” w Greenpeace. Jak czytamy w komentarzu Józefiaka – „na zdjęciach z nocnej projekcji aktywistów można dojrzeć dwóch największych niszczycieli klimatu w Polsce. Pierwszy to największy europejski emitent dwutlenku węgla – elektrownia w Bełchatowie. Natomiast drugi to premier Morawiecki, który w nieodpowiedzialny sposób zablokował potrzebny Europie i Polsce cel neutralności klimatycznej”.

Józefiak również podkreślił, że premier zasłaniając się „dobrem obywateli” skazuje ich tylko na większe fale upałów, częstsze powodzie, suszę i niebezpieczne zjawiska atmosferyczne. Mateusz Morawiecki ma szansę przejść do historii jako premier, który zgodził się na niszczenie klimatu – podkreślił.

Premier do swojej decyzji o zablokowaniu zapisu o dojściu do neutralności klimatycznej odniósł się w czasie porannej rozmowy w RMF FM. Mówił w niej, że nie może być tak, żeby koszty zmian klimatycznych ponosili najbiedniejsi.

Kmicic z chesterfieldem

Kiedy Rzecznik Praw Obywatelskich, Adam Bodnar wskazał na nieprawidłowości, które miały miejsce podczas zatrzymania Jakuba A., 22-latka podejrzanego o zamordowanie kilkuletniej Kristiny, spotkał się krytyczną oceną ze strony prawicowych polityków.

Wśród nich znalazła się szefowa MSWiA, Elżbieta Witek, która stwierdziła m.in., że „sąd, decydując o areszcie dla oskarżonego, nie dopatrzył się żadnych naruszeń ze strony policji.”

Sedno tkwi w tym, że zgodnie z art, 246 kpk. są wydając nakaz aresztowania nie poddaje ocenie prawidłowości zatrzymania, o czym nowa minister nie zdążyła pewnie doczytać.

Prof. Magdalena Środa wypowiada się ws. Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara, który jest atakowany przez środowisko prawicowe, rządowe.

„Jeśli te przepisy wejdą w życie, nikt o zdrowych zmysłach nie zaryzykuje swojej wolności, by pomóc pacjentowi. Nam, położnikom, będzie groziło 15 lat więzienia, jeśli umrze matka i dziecko. To może się przydarzyć mnie albo mojemu koledze, to jest loteria” – tak między innymi mówił lekarz, Wojciech Chróściel…

View original post 1 458 słów więcej