Archiwa tagu: Sławomir Nitras

Kaczyński nie dorasta gen. Jaruzelskiemu do kamaszów

Propisowski portal wpolityce obruszył się w związku ze słowami posła Sławomira Nitrasa. Polityk PO zareagował na zachowanie europosłów PiS w europarlamencie.

– Myślę, że to nie jest Polska, twarz Polski, której byśmy chcieli. Nie może być tak, że pani Kempa w sobotę przyjeżdża i ryczy na homoseksualistów w Polsce, a we wtorek jedzie i reprezentuje, mówi: ja tu reprezentuję Polskę i to jest Polska. To nie jest Polska. Polska to ja, Polska to pan, ludzie którzy mają szacunek do drugiego człowieka. To nie może być twarz Polski. Nowa Platforma jest po to, żeby to nie była twarz Polski – mówił Nitras na antenie Radia Plus.

Polityk Platformy Obywatelskiej skomentował też narrację polityków PiS-u mówiących o racji stanu w kontekście glosowań w Europarlamencie:

– To jest tak, jakby generał Jaruzelski powoływał się na rację stanu i miał pretensje o sankcje amerykańskie czy europejskie w stanie wojennym. Polska złamała Konstytucję. Ja nie mówię, że PiS morduje ludzi na ulicach, ale stan wojenny został wprowadzony z naruszeniem polskiego prawa. Prawo złamał Jaruzelski i WRON. Dzisiaj polski rząd, polski parlament, polski prezydent łamie polską konstytucję i to stawia go w jednym szeregu z komunistami. To jest wstyd.

Waldemar Kuczyński porównał prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego z nieżyjącym gen. Wojciechem Jaruzelskim.

– Nitras obraża gen. Jaruzelskiego stawiając go na równi z Kaczyńskim. Jaruzelski był patriotą Polski w przymusowym sowieckim gorsecie. Kaczyński jest sam gorsetem Polskę wolną dławiącym. Tamten ówczesny odrzucił, ten dzisiejszy nakłada.

– Pod względem cynizmu, nihilizmu, amoralności, patologicznej niemal woli dominacji i paranoicznego oglądu świata Kaczyński bije Jaruzelskiego na głowę. Jaruzelski rządził w groźnych czasach, Kaczyński jest sam zagrożeniem – dodaje Kuczyński.

Kmicic z chesterfieldem

Kampania wyborcza się zaczęła. Sztab Andrzej Dudy kupuje konta trollów, pochodzą z najdziwniejszych miejsc świata, tak działa ten proceder oszustwa.

W sądownictwie mamy dwie rzeczywistości, wybitnych prawników w Sadzie Najwyższym, a naprzeciwko nich niedokształconych ancymonków Zbigniewa Ziobry, który nawet nie potrafił zaliczyć pozytywnie aplikacji w zawodzie prawniczym.

Wywiad Kaczyńskiego dla niemieckiego „Bilda” ciągle jest komentowany, a to dlatego, że Polska pisowska to ewenement kabaret skrzyżowany z Ciemnogrodem i polityką najniższych lotów.

To jest Polska upadła, która musi zmierzać  gdyby nadal trwała – do utraty niepodległości. Opamiętania w PiS-ie nie będzie, zabrnęli w swym oślim uporze zbyt daleko.

Brednie umysłowo odbywają się pod patronatem Tadeusza Rydzyka, papieża Ciemnogrodu. Widzę ten gościu i jego sympatycy posiadają z okresu Kamienia Łupanego.

6000 followersów w ciągu zaledwie ośmiu dni przybyło Andrzejowi Dudzie na Twitterze w styczniu. W większości to anonimowe konta, niedawno założone. Wiele z nich obserwuje również Donalda Trumpa, niektóre także innych polityków…

View original post 579 słów więcej

 

Kempa mało homo sapiens

Czytam doniesienia prasowe dotyczące wypowiedzi Beaty Kempy, w której stwierdza ona, w swoim przekonaniu dowcipnie, że życiowy partner Roberta Biedronia jest „kandydatką na pierwszą damę”. Dzieje się to na sobotniej konwencji Solidarnej Polski, co powoduje wdzięczny rechot heteroseksualnego (przynajmniej teoretycznie) audytorium, ponieważ wciąż nic tak Polaka i Polki na prawicy nie śmieszy jak gej i lesbijka.

Więcej >>>

Kmicic z chesterfieldem

Czy Polacy pozbywają się złudzeń i odkrywają, że rządzi w kraju mafia?

Że już niedługo ten kraj będzie dysfunkcjonalny z pokraką rządzącym zza kordonu ochroniarzy za pomocą ancymonków typu Mateusz Morawiecki?

Materiał TVN o agencie Tomku świadczy, iż staliśmy się republiką bananową i Unia Europejska taki twór musi wydalić, bo jest zbiorem państw demokratycznych.

Czy jest dla nas nadzieja? Wydaje się, że tak. I jedyna formacja, która może wykopać PiS od koryta to Platforma Obywatelska, która właśnie mieniła szefa. Nielubiany Grzegorz Schetyna został zastąpiony przez Borysa Budkę.

Kaczyński nauczył się, jak opozycję szczuć samą na siebie. I tutaj może być problem, iż zaraz przy nogawce Budki znajdzie się zaraz szczekający piesek pieprzący od rzeczy, w czym ostatnio specjalizuje się Zandberg.

Polska nie jest skazana na klęskę, lecz historia pokazuje, że nie potrafimy się bronić przed wrogami wewnętrznymi. Kiedyś była to Targowica, formacja toczka w toczkę podobna do dzisiejszego PiS, wówczas…

View original post 864 słowa więcej

 

Żwirko i Wigura. Bajan i Pokrzywka

Polski samolot Tweet dnia: Polscy lotnicy, latający polskim samolotem RWD, zwyciężyli w Challenge des Avions de Tourisme, najlepszym w Europie konkursie cywilnym TWICE w 1932 i 1934 roku, pokonując Messerschmitta. @DanVandenberg1 @ron_eisele @marklanebiz @gretzyngier

Kmicic z chesterfieldem

Jest różnica pomiędzy stanem wojennym w PRL a stanem wojennym wprowadzonym wobec sędziów przez PiS. W PRL sędziowie obchodzili dekret o stanie wojennym cichcem, a dziś działają nie tylko z otwartą przyłbicą, ale też dokumentują i nagłaśniają swoje działania – także na całą Europę. I to im daje dodatkową siłę

Projekt, który posłowie PiS-u wnieśli w czwartek (12 grudnia 2019) wieczorem do Sejmu, jest ogłoszeniem stanu wojennego wobec sędziów. Wprowadza prawo stanu wojennego, które stanowi, co wolno, a czego nie wolno sędziemu orzec. I tak: ciężkim deliktem dyscyplinarnym, za które grozi wydalenie z zawodu, ma się stać stosowanie się przez sędziów do art. 379 pkt 4 kodeksu postępowania cywilnego, który nakazuje każdemu sądowi z urzędu badać prawidłowość obsadzenia sądu w sprawie, którą sądzi.

Sytuację można porównać do tej, w jakiej znaleźli się sędziowie po wprowadzeniu przez Komitet Obrony Narodowej (zwany WRONą) dekretu o stanie…

View original post 3 285 słów więcej

 

Ziobro chce dyscyplinować adwokatów

Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego, wbrew wieloletniej linii orzeczniczej, przyznała Prokuratorowi Generalnemu możliwość kasacji jakichkolwiek orzeczeń organów dyscyplinarnych adwokatury. Pretekstem była sprawa Romana Giertycha, który od trzech lat ścigany jest za słowa o „kłamliwej prokuraturze”. To nowy bat na adwokatów

W grudniu 2016 roku Bogdan Święczkowski, I Zastępca Prokuratora Generalnego, zaufany współpracownik Zbigniewa Ziobry, wystąpił do rzecznika dyscyplinarnego Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec Romana Giertycha.

Giertych, były minister edukacji w pierwszym rządzie PiS Jarosława Kaczyńskiego (potem Kazimierza Marcinkiewicza), współzałożyciel Młodzieży Wszechpolskiej, po zakończeniu kariery politycznej powrócił do zawodu adwokata. Powodem interwencji prokuratury było kilka wypowiedzi medialnych Giertycha, który krytykował jej działania w związku ze śledztwem smoleńskim.

Rzecznik dyscyplinarny stołecznej adwokatury umorzył sprawę, uznając wypowiedzi za dopuszczalne. Od decyzji rzecznika odwołał się Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny, ale adwokacki sąd dyscyplinarny odwołania nie uznał i sprawę ponownie umorzył.

Wtedy Bogdan Święczkowski złożył kasację do Sądu Najwyższego. Po zmianach wprowadzonych przez PiS sprawa trafiła do nowopowołanej Izby Dyscyplinarnej.

Na pierwszym posiedzeniu Izby w maju 2019 r. Roman Giertych, powołując się na wątpliwości konstytucyjne co do prawomocności Izby wybranej przez neo-KRS, wnioskował o wyłączenie całego składu sędziowskiego (czyli Tomasza Przesławskiego, Adama Rocha i Konrada Wytrykowskiego).

Argumentował również, że sprawa dotyczy granic obrony klientów przez adwokatów i kasację Święczkowskiego odbiera jako próbę zastraszenia i zamach na niezależność adwokatury.

Co z tą kasacją?

Wniosek Giertycha pozostawiono bez rozpoznania. Izba stanęła jednak przed poważniejszym dylematem: czy działanie Święczkowskiego w ogóle było uprawnione?

Według prawa o adwokaturze Minister Sprawiedliwości posiada prawo do kasacji do SN, ale tylko w stosunku do orzeczeń sądów dyscyplinarnych drugiej instancji.

Zastępca Ziobry złożył jednak kasację powołując się na art. 521 kodeksu postępowania karnego (kpk można stosować w przypadku, gdy przepisy postępowania dyscyplinarnego są niepełne), który mówi, że Prokurator Generalny taką kasację może wnieść od każdego prawomocnego orzeczenia sądu, które kończy postępowanie.

Kolejną wątpliwością był fakt, że orzeczenie w kodeksie postępowania karnego i orzeczenia w postępowaniu dyscyplinarnym nie oznaczają tego samego.

Podczas posiedzenia trzyosobowy skład Izby Dyscyplinarnej zdecydowała, że zada pytanie prawne do składu 7-osobowego Izby, bo „przepisy nie są jednoznaczne” i brak jest przepisów wyłączających artykuł 521 kpk z postępowań dyscyplinarnych adwokatów.

Co ciekawe, w tej sprawie zdanie odrębne, na korzyść adwokatów złożył Adam Roch, referent tej sprawy. W jego ocenie interpretacja prawa jest jasna i nie ma przesłanek do zadania pytania prawnego.

Izba Dyscyplinarna zbiera się ponownie

Podczas posiedzenie siedmioosobowego składu 27 listopada 2019 sędzia sprawozdawca (Adam Tomczyński) zapowiedział, że choć cała sprawa rozpoczęła się od wpisu mecenasa Giertycha w mediach społecznościowych, to sąd skoncentruje się na aspekcie proceduralnym.

A mianowicie – czy istnieje możliwość składania kasacji od orzeczeń sądów dyscyplinarnych dla adwokatów w pierwszej instancji.

„Gdybyśmy zajmowali się tylko art. 91a prawo o adwokaturze odpowiedź byłaby oczywista – nie ma możliwości kasacji od orzeczenia w I instancji. Ale zgodnie z art. 521 kodeksu postępowania karnego Prokurator Generalny może wnieść kasację od każdego prawomocnego orzeczenia” – argumentował.

Sąd stwierdził, że podstawową sprawą do rozstrzygnięcia jest problem, czy przepisy ustawy prawo o prokuraturze są przepisami pełnymi, czy regulują tylko kwestie w obrębie 91a, czyli orzeczeń sądów II instancji. A gdy do czynienia mamy z orzeczeniem sądu I instancji można używać art. 521 kodeksu postępowania karnego.

Przypomniano, że postępowanie w sprawie wypowiedzi Giertycha było bardziej postępowaniem przygotowawczym, niż karnym. Istnieją również uchwały SN, w których stwierdzano, że nie ma możliwości składania kasacji od postanowień w fazie przygotowawczej.

Dlaczego zatem sędziowie Izby Dyscyplinarnej roztrząsają tę sprawę? Wymieniono aż pięć powodów:

  1. Prokurator Generalny ma specjalną pieczę nad adwokaturą – „organy państwa mogą do pewnego stopnia kontrolować to, co dzieje się w korporacji adwokackiej, czy radcowskiej. Przede wszystkim mają uprawnienia dotyczące kontrolowania nieprawidłowości”. Z tego powodu sąd chce rozważyć, czy „piecza Ministra Sprawiedliwości nie powoduje, że powinna być dopuszczalna kasacja od wszystkich postanowień sądów”.
  2. Prawo do sądu (art. 45 i 175 Konstytucji). „Na ile sąd korporacyjny niezłożony z sędziów gwarantuje prawo do sądu? Gdyby nie ta kasacja, to postępowanie dyscyplinarne odbywałoby się tylko przed sądem korporacyjnym, nie państwowym”.
  3. Brak możliwości złożenia kasacji może zdaniem sądu uderzać w uprawnienia pokrzywdzonych. Sąd powołał się na pisma Andrzeja Jezuska, który twierdzi, że pokrzywdzony może mieć zamkniętą drogę do doprowadzenia do skazania osoby winnej. „Korporacja potencjalnie może być bardziej zainteresowana ochroną swojego członka, niż interesem pokrzywdzonego.
  4. Trzeba rozstrzygnąć stosunek art. 91a prawa o adwokaturze i art. 521 kpk.
  5. Trzeba wzięć pod uwagę, że w postępowaniu dyscyplinarnym stosuje się odpowiednio nie tylko przepisy kodeksu postępowania karnego, ale i zasady etyczne, normy deontologiczne.

Giertych złożył wniosek formalny o uzupełnienie referatu o stanowisko rzecznika dyscyplinarnego adwokatury. Wniosek odrzucono. Kolejnym wnioskiem Giertycha był wniosek o zawieszenie postępowania do czasu rozstrzygnięcia przez Izbę Pracy Sądu Najwyższego kwestii legalności powołania Izby Dyscyplinarnej, zgodnie z wyrokiem TSUE z 19 listopada.

„Posiedzenia Izby Pracy ma przesądzić o tym, czy Izba Dyscyplinarna w tym składzie może w ogóle rozstrzygać. Ponieważ to posiedzenie odnosi się od przełamania wieloletniej linii orzeczniczej, to zgodnie z ekonomiką procesową należałoby poczekać na orzeczenie, czy ta Izba ma do tego w ogóle prawo”.

„Rozstrzygnięcie tego pytania prawnego może mieć miejsce dopiero, o ile w ogóle Izba Dyscyplinarna przetrwa to orzeczenie”.

Stanowisko zastępcy rzecznika i prokurator

Prokurator reprezentująca Święczkowskiego wniosła o podjęcie przez Izbę Dyscyplinarną uchwały, że Prokurator Generalny ma prawo wnosić takie kasacje na etapie, które kończą postępowanie. Argumentowała tym, że powinien mieć „możliwość prawnego reagowania na oczywiście niezasadne postanowienia”.

Zastępca rzecznika dyscyplinarnego adwokatury, Grzegorz Fertak, zwrócił uwagę, że „piecza” o której wspominał sąd, wygląda bardziej jak „kontrola”. I ta piecza-kontrola musi znajdować uzasadnienie w przepisach prawa.

Tymczasem sam Sąd Najwyższy wielokrotnie podkreślał zasadnicze różnice w postępowaniu karnym i dyscyplinarnym. I to nie tylko Izba Karna SN (która kiedyś zajmowała się dyscyplinarkami), ale nawet sama Izba Dyscyplinarna.

Fertak przywołał jej orzeczenie z lipca 2019 roku (I DS 1/19), w którym stwierdzono, że o ile w postępowaniu karnym pokrzywdzony może być oskarżycielem, to w postępowaniu dyscyplinarnym oskarżycielem może być tylko rzecznik. Przenoszenie uprawnień pokrzywdzonego w postępowaniu karnym na postępowanie dyscyplinarne jest po prostu nieuprawnione.

„Sąd wyszedł z roli organu interpretującego prawo i wszedł w rolę organu kreującego prawo. To niedopuszczalne. Nie można sobie od tak przenosić instytucji z jednej ustawy do drugiej. Sam SN powiedział, że orzeczenie w postępowaniu karnym i w postępowaniu dyscyplinarnym to dwie różne rzeczy”.

Giertych podtrzymuje swoje słowa

Podczas posiedzenia sądu głos zabrał również Roman Giertych. Podkreślał, że nie można, wbrew poglądowi sędziego sprawozdawcy, abstrahować od istoty całego sporu. Zdaniem Giertycha sprawa dotyczy bowiem istoty zawodu adwokata:

„Adwokatura jest po to, żeby realizować interesy swojego klienta. Prokurator Krajowy zgłosił mnie (!) za to, że ośmieliłem się skrytykować prokuraturę za działania w sprawie mojego mocodawcy, Donalda Tuska (…)

Ja ten pogląd całkowicie podtrzymuję. Nie ma żadnych dowodów na tezy, które osoby sprawujące władzę uporczywie, bezczelnie powtarzają – że mój mocodawca rzekomo popełnił zbrodnię polegającą na doprowadzeniu do katastrofy w Smoleńsku.

Te działania doprowadziły do pojawienia się w przestrzeni publicznej przeświadczenia, które mojego mocodawcę oczernia i odziera z godności. To wbrew zasadom prawa i etyki. Nie wolno takich rzeczy głosić”.

Giertych dodał, że czas potwierdził jego słowa. Minęły cztery lata i nie przedstawiono Tuskowi żadnych zarzutów. A prokuratura miałaby taki obowiązek, gdyby były jakiekolwiek dowody.

„A tak mówili ci ludzie, którzy twierdzili na różnych wiecach, że »dochodzą do prawdy«. Te osoby robiły to dla celów politycznych. By dyskredytować mojego mocodawcę, dojść do władzy. Taka jest prawda i za tę prawdę próbuje się mnie teraz pociągnąć do odpowiedzialności dyscyplinarnej”. I tę prawdę nazwano »godzeniem w powagę prokuratury«”.

Giertych podkreślał wielokrotnie, że wszystkie jego wypowiedzi były tylko obroną interesu jego klienta. Nie obyło się też bez odwołań do ostatnich wydarzeń, a nawet złośliwości pod adresem sądu:

„Jeśli będzie to oceniał sąd przyjmijmy, że niezależny, to rozpozna w tym zwyczajny atak na adwokaturę. Tu nie chodzi o pieczę, a o kontrolę (…)

W mediach społecznościowych napisałem ironicznie, że wolałbym kopać rowy, niż służyć władzy. Jak ktoś chce służyć władzy, to idzie do policji albo prokuratury. A jeśli ktoś chce służyć państwu i obywatelom, to zostaje adwokatem albo pełni inne funkcje publiczne.

Spór jest o to, czy adwokatura będzie zbrojnym narzędziem prokuratury i rządu, czy będzie służyć obywatelom, bronić ich przed władzą (…)

Tak próbują już krępować sędziów – zły wyrok, to się go odwołuje z delegacji. I to samo rząd próbuje teraz robić z adwokaturą. Właśnie poprzez takie opresyjne działania wobec adwokatów”.

Giertych dodał też, że według słów I Prezes SN Małgorzaty Gersdorf Izba Pracy zbierze się już niedługo, żeby orzec w sprawie statusu Izby Dyscyplinarnej:

„Trzeba trochę poczekać, żeby zobaczyć, czy te wszystkie wypowiadane z kurtuazji słowa »wysoki sądzie« nie były na wyrost”.

Izba Dyscyplinarna przełamuje linię orzeczniczą

Wniosek o zawieszenie postępowania Giertycha do czasu rozstrzygnięcia statusu ID został pozostawiony bez rozpoznania. Uznano, że to rozstrzygnięcie abstrakcyjne, a nie indywidualne i w takim wypadku nie ma zastosowania kodeks postępowania karnego.

Zaznaczono także, że jakiekolwiek rozstrzygnięcie Izby Pracy nie będzie miało wpływu na Izbę Dyscyplinarną. Sędzia sprawozdawca stwierdził, że w wyroku TSUE nie ma żadnych przesłanek dotyczących statusu ID.

Zobacz: TSUE daje Sądowi Najwyższemu kryteria oceny, czy Izba Dyscyplinarna SN jest niezawisłym sądem

Izba Dyscyplinarna podjęła ostatecznie uchwałę, że Prokuratorowi Generalnemu przysługuje kasacja przewidziana w art. 521 kpk do wszystkich orzeczeń w postępowaniu dyscyplinarnym.

Sędzia sprawozdawca powoływał się na orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego, który już w 2004 stwierdził, że ministrowi przysługuje „pewna punktowa kontrola nad samorządem adwokackim”.

Podkreślano wielokrotnie, że obywatelom nie można zabrać prawa do sądu, dochodzenia swoich praw. „Pokrzywdzeni nie są profesjonalistami, a stają przeciwko profesjonaliście i stają przed sądem korporacyjnym”.

Warto pamiętać, że choć sędziowie Izby Dyscyplinarnej powtarzali, że zagadnienie jest abstrakcyjne, to tym pokrzywdzonym obywatelem w sprawie Romana Giertycha była prokuratura. Co więcej, postępowanie dyscyplinarne nie tylko nie jest jedyną, ale nie jest podstawową metodą dochodzenia swoich praw przez obywateli. Od tego są przecież procesy karne i cywilne.

Ale sędzia Tomczyński powtarzał: „My nie zajmujemy się tym, czy kasacja w pana sprawie jest słuszna. My zajmujemy się tym, czy powinno istnieć takie narzędzie kontroli. Pana sprawę rozstrzygnie sąd, my tylko podjęliśmy uchwałę”.

Zdanie odrębne złożył sędzia Paweł Zubert. Argumentował, że

  • z przyczyn formalnych Izba powinna była odmówić uchwały, od 2017 składy sędziowskie nie mogą podejmować takich abstrakcyjnych kwestii;
  • linia orzecznicza jest już ugruntowana (I KZP 6/16) – po prostu nie można do postanowień sądu rozstrzygających zażalenia, umorzenia, odmowy wszczęcia, zarówno w fazie in rem jak i ad personam stosować kasacji Prokuratora Generalnego.

Posiedzenie zakończył sędzia przewodniczący Ryszard Witkowski zwracając się bezpośrednio do Giertycha: „Padły tu słowa, że jeśli ktoś chce służyć państwu, to idzie do adwokatury, a jeśli władzy to do policji i prokuratury. To przejaw braku szacunku do wszystkich, którzy chcą służyć państwo u obywatelom. Panie mecenacie, prosiłbym, żeby takie słowa nie padały. Z takimi tezami się nie zgadzamy”.

W obronie pokrzywdzonych czy w interesie prokuratora?

Po zakończeniu posiedzenia uchwałę komentował Grzegorz Fertak: „Oznacza to, że jeśli nie było deliktu dyscyplinarnego i postępowanie zostało umorzone, nie było podstaw do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego, prokurator może wnieść kasację dzięki tej uchwale. I domagać się prowadzenia tego postępowania”.

Ta kasacja, jak podkreślali sędziowie Izby Dyscyplinarnej prowadzić będzie jednak do reaktywacji postępowania przez rzecznikiem dyscyplinarnym adwokatów. Ale:

„Jeśli rzecznik uzna, że nie ma powodów do wszczęcia, a minister-sprawiedliwości-prokurator-generalny złoży kasację, to trzeba przyznać, że dochodzi do zasadniczej rozbieżności. Rozbieżności między intencją ministerstwa, a rolą procesową adwokatury”

– wyjaśniał Fertak.

I dodawał, że minister ma i tak różne narzędzia, takie jak np. polecenie prowadzenia postępowania, z których wobec adwokatury korzysta w dużej ilości.

„Najbardziej zadziwiające jest opieranie tego orzeczenia na »lansowaniu« osoby pokrzywdzonej, skoro art. 521 kpk w ogóle nie mówi o pokrzywdzonych. Mówimy o pokrzywdzonych, a dajemy uprawnienia prokuratorowi-ministrowi. Nie jestem w stanie tego pojąć”.

Przypomniał, że w ramach postępowania dyscyplinarnego, odmiennie niż w postępowaniu karnym, osoba pokrzywdzona jest stroną, nie musi składać wniosku o udział w charakterze oskarżyciela posiłkowego tak jak w postępowaniu karnym.

Zdaniem Fertaka uchwała Izby Dyscyplinarnej wprowadzi tylko więcej chaosu prawnego.

Kmicic z chesterfieldem

– Prezydent Andrzej Duda od początku umywa ręce od decyzji wyboru pięciu sędziów do Trybunału Konstytucyjnego. Twierdzi, że wykonał „decyzję polityczną”. Tyle że prezydent stoi na straży Konstytucji i miał w ręku narzędzia, które mogłyby zweryfikować legalność decyzji ws. nowych sędziów – pisze prof. Stanisław Biernat, były wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego i analizuje rozmowę, w której prezydent – jak uważa autor – przyznał się do złamania Konstytucji.

Cały wywód prof. Bernata o złamasie Dudzie tutaj >>>

Lotna Brygada Opozycji pojawiła się przez Ministerstwem Sprawiedliwości z nietypowym bałwanem – nie z kul śniegowych, a z główek kapusty. Po decyzji prokuratury o umorzeniu śledztwa w sprawie powieszenia zdjęć europosłów na szubienicach, członkowie Brygady przyszli zapytać Zbigniewa Ziobrę, jaka jest „jedynie słuszna wykładnia” happeningu.

Przynieśli rekwizyty, które okazywali ministrowi – a to zdjęcia prominentnych polityków PiS, a to taczki, a to drabinkę… – „Panie prokuratorze, panie ministrze. Nie wiem, jak się zwracać do tego…

View original post 2 239 słów więcej

 

Kaczyńskiego wyciąć jak wyrostek robaczkowy

– Sam osobiście czuję się nieco urażony, bo niezwykle dbałem o to, żeby wszyscy senatorowie Platformy Obywatelskiej mogli się wypowiadać, debatować, dyskutować – powiedział Stanisław Karczewski w TVN 24. Były marszałek Senatu zbulwersowany był również tym, że do mediów wyciekł protokoł z głosowania w izbie wyższej.

Pierwsze posiedzenie Senatu X kadencji budziło ogromne emocje. O fotel marszałka wyższej izby parlamentu walczyło dwóch kandydatów – Tomasz Grodzki z Platformy Obywatelskiej i Stanisław Karczewski z PiS. Ostatecznie 51 senatorów zagłosowało za Grodzkim, za Karczewskim zaś 48, a niezależna senator Lidia Staroń wstrzymała się od głosu.

Karczewski mówi o „niegodziwości”

Karczewski przyjął porażkę z bólem. Najpierw powiedział, że jest zbulwersowany, ponieważ „jeden z senatorów PO, senator Dunin sfotografował protokół [z głosowania – red.] i wysłał go do Onetu”. – Wysłał przed ogłoszeniem, obraził wszystkich senatorów, postąpił niezgodnie z godnością senatora, bo my powinniśmy być pierwszymi, którzy usłyszą, jakie są wyniki, a nie – z całym szacunkiem – czytelnicy Onetu – ocenił Karczewski, którego słowa cytuje Interia.pl.

Zapowiedział, że będzie rozmawiać o tym incydencie z marszałkiem Grodzkim. – Nie może dochodzić do takiej sytuacji, to niegodziwość. Bardzo nas to dotknęło. Sam jestem senatorem piątą kadencję, nigdy nie mieliśmy z czymś takim do czynienia i mam nadzieję, że w stosunku do pana senatora zostaną wyciągnięte odpowiednie konsekwencje. Zgłosimy tę sprawę również do komisji regulaminowej – poinformował.

Bardziej refleksyjny ton przybrał w rozmowie w TVN 24. – Chciałbym, żeby te emocje opadły, żebyśmy mogli prowadzić tutaj dialog polityczny. Liczę na to, że jako wicemarszałek, że jak lekarz z lekarzem, chirurg z chirurgiem dogadamy się – mówił w były już marszałek Senatu. Jednocześnie dodał, że „osobiście czuje się nieco urażony”.  – Nigdy nie ograniczałem czasu, nigdy nie wyłączałem mikrofonów. Szkoda, że tego nie pamiętają. Tu była pełna swoboda prowadzenia debaty politycznej. Przykro mi, że tego nie dostrzeżono – mówił.

Chcemy wyrazić nasze zaniepokojenie działaniami polskiego rządu, które zagrażają niezależności mediów i Trybunału Konstytucyjnego oraz psują wizerunek Polski jako wzorca przemian demokratycznych – napisali w liście amerykańscy senatorowie w 2016 r.

Teraz marszałek Senatu planuje lecieć do USA, aby przypomnieć ten list w amerykańskim Senacie i podziękować za zaangażowanie w sprawy polskiej demokracji.

– Przypomnę słynny list senatorów Johna McCaina, Dicka Durbina i Bena Cardina, który w początkach bojów o Trybunał Konstytucyjny tutaj wpłynął. I jestem to w swoim sumieniu winien amerykańskiemu Senatowi – mówi Grodzki w rozmowie z RMF FM.

***

Do planu wizyty Grodzkiego w USA odniósł się były marszałek Stanisław Karczewski:

– Wolałbym, żeby zainteresowanie pana marszałka było inne – na rozwiązywaniu problemów tutaj, nie jeżdżenie za granicę, tylko jednak praca tutaj na miejscu. Po co wyjazd za granicę? – pyta polityk PiS.

Karczewskiemu wtóruje jego partyjny kolega Kazimierz Smoliński: – Czyli Pan Marszałek Senatu z KO Grodzki jeszcze poważnie nie rozpoczął pracy a już wybiera się w podróż służbową do USA? Pięknie. Co potem? Peru?

Sławomir Nitras (poseł, PO): Stanisław Karczewski krytykuje plan wizyty nowego Marszałka Senatu w USA i radzi mu zająć się sprawami w kraju. A ja wciąż mam w pamięci braterską wizytę Stanisława Karczewskiego u prezydenta Łukaszenki na Białorusi. Wujek dobra rada”.

Tomasz Lis (Newsweek): Francja kiedyś miała marszałka, który nazywał się Ferdinand Foch. Od wczoraj słuchając byłego marszałka Senatu mam wrażenie, że Polska ma podobnego marszałka. Stanisław foch„.

Reakcje internautów:

Kiedy pan Karczewski zacznie radzić, że lepiej mieszka się w domu poselskim, a taniej jeździ transportem publicznym?”.

Nie potrafi odejść z godnością. W sumie nie dziwi, godność, honor, to pojęcia im obce”.

Kmicic z chesterfieldem

Andrzej Bober o  inauguracyjnym posiedzeniu Sejmu, otwartym przez marszałka seniora Antoniego Macierewicza (PiS).

Macierewicz w Sejmie

Chociaż w poprzedniej kadencji Sejmu przeprowadzono fundamentalne zmiany, odpowiedzialność za ostateczne uporanie się z ciemną spuścizną komunizmu spada na nas. (…) Absolutna większość wyborców wsparła te ugrupowania, które jednoznacznie odwoływały się do wartości narodowych, niepodległościowych, katolickich. (…) Wiemy jaką cenę płacimy za porozumienia Okrągłego Stołu i jak wygląda kolejna faza postmarksistowskiego ataku oraz dokąd prowadzi ideologia gender. (…) Naród, który nie jest w stanie obronić swojej niepodległości i odbudować potencjału demograficznego, musi upaść.

– Ani prezydent, ani Marszałek Senior nie przywitali przedstawicieli sądownictwa, pani Prezes TK, pani Pierwszej Prezes SN, ani Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara. Bardzo wymowne przemilczenie – komentuje poseł Franciszek Sterczewski.

Marcelina Zawisza (posłanka): Macierewicz podczas swojego przemówienia mówił o całkowitym zakazie aborcji. Polska już teraz ma barbarzyńskie prawo. Lewica się nie boi – ani Macierewicza, ani księży…

View original post 867 słów więcej

 

Korupcji niet, pisowskie sowiety zwiedzione Robertem Dowhanem

Senator Koalicji Obywatelskiej Robert Dowhan sprostował plotki na swój temat łączące go z obozem PiS w Senacie w zamian za tekę ministra sportu.

Szanowni Państwo w związku z pojawiającymi się informacjami zapewniam, że nie wybieram się do żadnego ministerstwa, przynajmniej w tej kadencji.

Moje poglądy polityczne są stałe, a tak duże poparcie mojej osoby w tych i poprzednich wyborach są dla mnie oznaką wielkiego zaufania. I ja Państwa nie zawiodę. Miłego weekendu – czytamy w oficjalnym komunikacie senatora Roberta Dowhana.

***

Plotki na temat Dowhana zrodziły się po dzisiejszym wywiadzie polityka PiS Waldemara Parucha w RMF FMF. Mówił on, że Nie jest to wykluczone. Nie jest to wykluczone. Wszędzie poszukujemy rozwiązania w Senacie – odnośnie możliwości ofiarowania teki ministra sportu senatorowi opozycji.

Sławomir Nitras (poseł): Co to za państwo, w którym premier przedstawiając rząd zostawia nieobsadzone stanowisko, żeby kupić senatora, a jakiś główny strateg dzień później mówi to publicznie w imieniu rządu? Dokąd my do cholery zmierzamy?”.

Jan Grabiec (poseł): Kolejna nieudana próba korupcji politycznej ze strony PiS. Do czego jeszcze się posuną?”.

Barbara Nowacka (posłanka): PiS-owi naprawdę wydaje się, że każdy jest do kupienia. Otóż nie, nie jest. Może kiedyś zrozumiecie, że problemem są wasze niskie standardy etyczne – Bansie, Misiewicze, Piebiaki dziwnym trafem masowo występują u Was. I tylko u Was na tę skalę”.

Kmicic z chesterfieldem

„Kryzys polityczny wywołany rządami PiS jest tak wielki, że należy wszystko zrobić, by nie pozwolić tej partii niszczyć przez kolejne cztery lata ładu ustrojowego i praworządności. Kandydatem powinien być więc ktoś, kto w sposób wiarygodny, autentyczny, z przekonaniem, będzie budował poparcie ponad połowy Polaków” – powiedział Donald Tusk w rozmowie z Jurkiem Kuczkiewiczem z „Le Soir”. Wywiad publikuje „Gazeta Wyborcza”.

Tusk podkreślił, że jego bardzo wyraziste poglądy „nie są poglądami większościowymi w Polsce”. – „Poczynając od nieodpowiedzialnej polityki finansowej. Pomijam 500 plus, nikt już tego nie odbierze. Ale jak wiadomo, rząd PiS na tym nie poprzestał. I widać wyraźnie, że – na sposób południowoamerykański – on połączył to, co jest przyjemne, łatwe i atrakcyjne w lewicowej i prawicowej polityce. Wiadomo, że to się musi skończyć dramatem” – powiedział.

 „Dzisiaj mój pogląd nie jest dominujący” – przyznał Tusk, ale dodał: – „Przy czym jestem przekonany do swoich racji, będę ich bronił…

View original post 1 848 słów więcej

 

Kasta prezesa, państwo mafijne. Takiej doczekaliśmy Polski banasiowej. Burdel

Odmowa wszczęcia śledztwa przez prokuraturę ws. „dwóch wież” spółki Srebrna i roli, jaką odegrał Jarosław Kaczyński podczas negocjacji wartego 1,3 mld zł projektu, to kpiny z państwa prawa. I najjaskrawszy przykład partyjnej oligarchizacji Polski.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie po cichu odmówiła wszczęcia śledztwa ws. oszustwa, jakiego miał się dopuścić Jarosław Kaczyński podczas tajnych negocjacji z austriackim biznesmenem w sprawie budowy drapacza chmur przez spółkę Srebrna. I tego, że wymusił na Geraldzie Birgfellnerze 50 tys. zł dla ks. Rafała Sawicza, bez którego zgody nie dało się rozpocząć projektu.

Na potwierdzenie wszystkiego są świadkowie i różne dokumenty. Są nagrania, które opublikowaliśmy w „Wyborczej” w styczniu br. Jest wreszcie oświadczenie pełnomocnika ks. Sawicza, który nie zaprzeczył, że duchowny pieniądze dostał. I dodał, że Sawicz jest do dyspozycji organów ścigania, jeśli tylko będą chciały go przesłuchać. Bo po naszym pierwszym artykule zniknął.

W normalnej sytuacji, gdyby sprawa dotyczyła Jana Kowalskiego, prokuratura działałaby bardzo szybko. Ale to nie była sprawa zwykłego Kowalskiego.

Związana z PiS spółka Srebrna to oczko w głowie prezesa Kaczyńskiego, którego polityczne środowisko uwłaszczyło się na początku lat 90. podczas likwidacji komunistycznego molocha medialnego RSW Prasa-Książka-Ruch. Dziś właścicielem Srebrnej jest Instytut im. Lecha Kaczyńskiego (minimalne udziały ma też zaufana asystentka Kaczyńskiego Barbara Skrzypek wraz z synem). Przez lata spółka była przechowalnią ludzi prezesa PiS, gdy partia była w opozycji.

Ale najważniejsza jest w tej historii osoba samego Kaczyńskiego. Zwykły poseł rządzi Polską z tylnego szeregu i kroi państwo pod swoje potrzeby. I nic nie może stanąć mu na przeszkodzie, a sam, jeśli trzeba, ma być ponad prawem.

Po to były zmiany w prokuraturze, która dziś jest upolitycznionym ramieniem PiS. Po to ma być dokończona „reforma” wymiaru sprawiedliwości. A jeśli już zapadną wyroki, które władzy się nie podobają, to się je lekceważy – jak w przypadku Naczelnego Sądu Administracyjnego i nakazu opublikowania list poparcia dla członków nowej Krajowej Rady Sądownictwa. Po to była repolonizacja banku Pekao SA, by jego szef Michał Krupiński był na partyjne wezwania – osobiście przyjeżdżał do centrali PiS przy ul. Nowogrodzkiej, by zapewniać Kaczyńskiego, że sfinansuje „dwie wieże”.

Obóz władzy lubi powtarzać slogany o różnych kastach stawiających się ponad prawem i niszczących Polskę. Sprawa „dwóch wież” pokazuje, że rzeczywiście jedna kasta naprawdę istnieje – to kasta ludzi nietykalnych z Kaczyńskim na czele.

Zastanawiam się, czy jeżeli PiS przeliczy głosy i nagle, cudem, odzyska senat, następnie powoła, wbrew wyborcom, do sejmu Piotrowicza, czy Polaków wreszcie szlag trafi i wyjdą na ulicę, czy pozostaniemy przy towarzyskim narzekaniu, jaki ten PiS zły?

>>>

Joachim Brudziński mógłby służyć jako logo PiS, jedna z najbardziej zakłamanych postaci życia publicznego. Etyczny i estetyczny rynsztok, przed którym przestrzegał Zbigniew Herbert w „Potędze smaku”.

Kmicic z chesterfieldem

PiS złożył w Sądzie Najwyższym protest wyborczy i domaga się ponownego przeliczenia głosów w dwóch okręgach w wyborach do Senatu.

Wybory do Senatu były niezwykle zacięte. PiS będzie miał tam 49 senatorów, partie opozycyjne – 51. Różnica jest niewielka, więc od razu po wyborach partia Jarosława Kaczyńskiego zaczęła kusić senatorów opozycji. Na razie bezskutecznie. Teraz okazuje się, że walka o Senat przybrała także inną formę. Polska Agencja Prasowa poinformowała, że PiS złożył wniosek do Sądu Najwyższego o ponowne przeliczenie głosów w dwóch okręgach w wyborach do Senatu.

Zażarta walka pomiędzy trzema kandydatami

Protesty dotyczą okręgów nr 75 (Mysłowice i Tychy) oraz nr 100 (Koszalin). W koszalińskim okręgu wyborczym do końca trwała zażarta walka pomiędzy trzema kandydatami – ostatecznie zwyciężył tam Stanisław Gawłowski, poseł PO, z wynikiem 33,67 proc. Tuż za nim umiejscowił się Krzysztof Nieckarz z PiS z wynikiem 33,43 proc., a na trzecim miejscu niezależny Krzysztof Berezowski (32,90 proc.).

Różnica pomiędzy pierwszym…

View original post 4 939 słów więcej