Archiwa tagu: pedofilia w kościele

Biskupizm

– Chcąc budować pokój trzeba szukać prawdy, odrzucając wszelkie kłamliwe ideologie. Ten pokój trzeba budować nieustannie, bo nie jest on dany raz na zawsze, jest skarbem, który można łatwo utracić – mówił metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski podczas tradycyjnej pasterki noworocznej w bazylice św. Franciszka w Krakowie.

W czasie noworocznej mszy w bazylice oo. Franciszkanów w Krakowie abp Jędraszewski odwołał się do orędzia papieża Franciszka na 53. Światowy Dzień Pokoju, obchodzony 1 stycznia, mówiąc m.in, że wojna często zaczyna się od złego słowa, „zaczyna się bardzo często w imię tzw. tolerancji, by kogoś innego osadzić w oczekiwanym przez siebie obrazie zła i kłamstwa, by potem móc go bezkarnie oskarżać”.

Cytując Czesława Niemena z utworu „Dziwny jest ten świat”, krakowski metropolita zwrócił uwagę, że „często jest, że ktoś słowem złym zabija tak, jak nożem”, i aby temu przeciwdziałać potrzebny jest powrót do idei braterstwa.

Kmicic z chesterfieldem

Andrzej Stankiewicz szereguje skandale z ubiegłego roku. Wybrał 10 najbardziej spektakularnych. Można je wszystkie nazwać pisowsko-katolskimi

Film braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu” powinien być szokiem dla polskich biskupów. Ale dziś, kilka miesięcy po emisji, Episkopat zachowuje się, jakby nic się nie stało. To kolejny dowód na to, że biskupi nie zamierzają na poważnie wziąć się za rozliczenie pedofilów we własnych szeregach. Mogą sobie na to pozwolić, bo w podzielonym politycznie — i w dużej mierze — światopoglądowo społeczeństwie, wiele ujdzie im na sucho. Zwłaszcza, że wśród najbardziej bezkrytycznych wiernych potrafili wywołać wrażenie, że ujawnianie pedofilskich skandali to walka nie tylko nawet z Kościołem, co z samym Chrystusem. Wcześniej w ten sam sposób hierarchowie rozegrali kłopoty lustracyjne w swych szeregach.

Faktem jest także i to, że Episkopat jest podzielony. Są hierarchowie bagatelizujący skandale seksualne, jak abp Marek Jędraszewski, czy abp Sławoj Leszek Głódź. Są też tacy duchowni jak prymas Wojciech…

View original post 1 576 słów więcej

 

Niemieccy politycy domagają się obcięcia Polsce dotacji UE

Politycy niemal wszystkich niemieckich partii krytycznie oceniają przyjętą w Polsce nową ustawę dyscyplinującą sędziów i domagają się od Brukseli wyciągnięcia konsekwencji.

– Każdy, kto w ten sposób narusza nasze podstawowe wartości, musi się liczyć z sankcjami z Brukseli. Jeżeli zostają demontowane podstawowe zasady demokratyczne i konstytucyjne, muszą zostać obcięte dotacje UE – powiedział w poniedziałek portalowi t-online.de eurodeputowany Daniel Freund (Zieloni).

Freund nazwał postępowanie PiS „szokującym”. – Niezależność sądów jest filarem europejskiej architektury wartości. Przygotowując nowy projekt ustawy Warszawa znowu posługuje się „ciężkim młotem” – dodał polityk Zielonych.

Także rzecznik klubu parlamentarnego FDP ds. polityki europejskiej Michael Link opowiada się za zreformowaniem praktyk przyznawania dotacji unijnych. – Potrzebujemy nareszcie funkcjonującego mechanizmu uzależniającego wypłatę środków unijnych od przestrzegania praworządności – powiedział Link portalowi t-online.de.

„Wykorzystać wszystkie kanały komunikacji”

Rzecznik ds. polityki zagranicznej klubu parlamentarnego SPD Nils Schmid domaga się od Komisji Europejskiej, by uwzględniła ten nowy krok rządu w Warszawie w toczącym się przeciwko Polsce postępowaniu ws. naruszenia prawa unijnego.

Również niemiecki socjaldemokrata jest zdania, że łamanie zasad praworządności powinno mieć w przyszłości odbicie w przydzielaniu funduszy UE. – Kto narusza europejską wspólnotę wartości, nie może się domagać solidarności finansowej – podsumował Schmid.

Z zaniepokojeniem wypowiedział się rzecznik ds. polityki zagranicznej klubu parlamentarnego CDU/CSU Jürgen Hardt. – Niezależność sądów jest kluczowym wymogiem dla utrzymania reguł praworządności. Podjęciem tego kroku Polska odchodzi od podstawowych zasad UE – ocenił Hardt projekt ustawy o dyscyplinowaniu sędziów.

Niemiecki chadek wezwał Brukselę, by zbadała decyzję Sejmu i w razie potrzeby podjęła odpowiednie kroki. Zarazem zaapelował o „wykorzystanie wszystkich kanałów komunikacji z Warszawą”, by umożliwić zmianę stanowiska polskiego rządu i większości parlamentarnej.

Sejm przyjął w piątek nowelizację ustaw sądowych, która przewiduje m.in. odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów za działania utrudniające funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości. W niektórych przypadkach sędziwe mogą zostać nawet odwołani ze stanowiska. PiS tłumaczy reformę sądownictwa koniecznością walki z korupcją. Krytycy dostrzegają w niej zagrożenie niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

Kmicic z chesterfieldem

Powinniśmy jak najszybciej zdekoncentrować sytuację medialną w Polsce, ponieważ ona nie spełnia standardów europejskich” – podkreśla minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Piotr Gliński mówiąc o planach kierowanego przez siebie resortu na najbliższe lata.

Minister zaznaczył, że stosowny projekt jest już od dawna gotowy i czeka tylko na odpowiednią polityczną decyzję. Partia rządząca od początku twierdzi, że media w Polsce, a w szczególności prasa, są opanowane przez koncerny zagraniczne, co wpływa na wolność owych mediów.

Z tą opinią nie zgadza się między innymi były prezes TVP, członek Rady Mediów Narodowych, Juliusz Braun. „To, co mówi minister Piotr Gliński można czytać jako pogróżki pod adresem mediów. Rząd chce po prostu osłabić silne media” – mówi Braun w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl, dodając, że „w Polsce „tak naprawdę nie ma zmonopolizowanych mediów. Widocznie minister kultury jest źle poinformowany.”

Poza planami dekoncentracji mediów, kierowane przez Glińskiego ministerstwo kultury w ciągu najbliższych…

View original post 1 513 słów więcej

 

Kleru mafijna solidarność

Prof. Joanna Senyszyn na temat pogrzebu duchownego Juliusza Paetza. Arcybiskup Kościoła kat. oskarżany o molestowanie nieletnich ma być pochowany w poznańskiej archikatedrze.

„Juliusz Paetz, zmarły arcybiskup senior, zostanie pochowany w archikatedrze w Poznaniu. Taką informację podała kuria archidiecezjalna” – informuje dziennik Super Express.

– Sposób załatwiania sprawy pogrzebu abp Juliusza Paetza doskonale pokazuje styl działania polskiego Kościoła. Nieliczni mają odwagę powiedzieć prawdę i domagać się oceny nie tylko działań arcybiskupa, ale też oceny bronienia go, ukrywania wydarzeń, a także braku reakcji wielu kluczowych postaci polskiego katolicyzmu. Inni wolą udawać, że go nie było, że trzeba go ukryć, ale tak, żeby przypadkiem nie ujawnić, że coś z nim jednak było nie tak, że coś nie tak było z Kościołem w Polsce. A zatem chowa się go w archikatedrze, ale z boku, tak żeby nikt nie widział. A obrządek ma charakter ściśle prywatny. Ale dlaczego tak się robi? Jakie są powody? Tego nikt nie mówi. Dlaczego? Bo wszyscy wiedzą, że tamta afera nie byłaby możliwa, gdyby nie działania innych. A najgorsze jest to, że wielu wydaje się, że postawa ta pozwoli uniknąć skandalu. Otóż nie pozwoli. Udawanie, że król nie jest nagi, nie sprawi, że będzie on ubrany – komentuje pomysł pochówku Pateza w katedrze publicysta Tomasz Terlikowski.

Komentarz prof. Senyszyn

Pochówek abp. Paetza w archikatedrze poznańskiej budzi coraz większe oburzenie. Niesłusznie. Wszak to nieodrodny syn Kościoła: bezczelny, zadufany, żyjący ponad stan hierarcha bezkarnie molestujący podległych kleryków i ukrywający księży pedofilów przed wymiarem sprawiedliwości.
Paetz był ucieleśnieniem zła, które trawi kościół katolicki. Jego pośmiertne rozgrzeszenie i wyniesienie stanowi ożywczy powiew nadziei i optymizmu dla ponad setki polskich biskupów, równie jak Paetz umoczonych w afery, przekręty i zwyczajne przestępstwa. Mają kolejne potwierdzenie, że cokolwiek złego uczynią, piuska im z głowy nie spadnie, bo mafijna solidarność kleru jest silniejsza od uczciwości, przyzwoitości, moralności.

Reakcje internautów:

„Jako Poznaniaka z urodzenia, ale też jako Polka nie zgadzam się, aby Juliusz Paetz spoczął w Katedrze Poznańskiej obok Mieszka I i Bolesława Chrobrego, gdzie Mieszko I przyjął chrzest.

„Paetz powinien zostać pochowany pod pomnikiem Jankowskiego”.

Oskarżenia o molestowanie wobec czcigodnego zmarłego pojawiły się w 2002. Przez 17 lat nie postawiono mu zarzutów, nie stanął przed sądem, nie składał wyjaśnień. To jest właśnie problem świeckiego państwa”.

Kmicic z chesterfieldem

Wiele wskazuje na to, że miejscem pochówku będzie archikatedra. I trzeba powiedzieć jasno, że jeśli tak będzie to będzie to decyzja skandaliczna i haniebna. Skandaliczna, bo nie licząca się z ofiarami, a haniebna, bo dowodząca, że wina w takiej sytuacji nie ma znaczenia, i że solidarność hierarchii jest ważniejsza niż sprawiedliwość” – taki wpisem na Facebooku Tomasz Terlikowski ocenił decyzję dotyczącą miejsca pochówku abp. Paetza.

Zmarły w piątek duchowny miał zakaz głoszenia kazań ze względu na oskarżenia o seksualne molestowanie młodych księży i kleryków.

Kuria archidiecezjalna w oficjalnym komunikacie poinformowała, że pogrzeb hierarchy kościelnego będzie miał charakter prywatny, a na miejsce pochówku została wybrana poznańska katedra.

Miejsce pochówku oraz forma pogrzebu są zgodne z normami Kodeksu Prawa Kanonicznego i zostały ustalone ze Stolicą Apostolską, Nuncjaturą Apostolską w Polsce oraz rodziną duchownego” – taką informację przekazała kuria.

Zdaniem Tomasza Terlikowskiego ta decyzja jest nieprzemyślana. „Trudno sobie wyobrazić, by te…

View original post 1 530 słów więcej

 

Hierarcha Kościoła kat. Juliusz Paetz był przestępcą

Pułkownik Adam Mazguła o śmierci duchownego Kościoła katolickiego Juliusza Paetza.

Dnia 15 listopada 2019 r. zmarł śp. abp Juliusz Paetz, arcybiskup metropolita poznański w latach 1996-2002. Pogrzeb śp. abp. Juliusza Paetza odbędzie się w formie ściśle prywatnej w katedrze poznańskiej. Miejsce pochówku, jak również forma pogrzebu, zgodne z normami Kodeksu Prawa Kanonicznego (kan. 1178, kan. 1242), zostały ustalone w wyniku konsultacji ze Stolicą Apostolską i Nuncjaturą Apostolską w Polsce oraz Rodziną Zmarłego. Requiem aeternam dona ei Domine et lux perpetua luceat ei. – poinformowała Archidiecezja Poznańska.

Paetz ma zostać w najbliższych dniach pochowany w archikatedrze poznańskiej.

Tomasz Terlikowski (publicysta): Wiele wskazuje na to, że miejscem pochówku będzie archikatedra. I trzeba powiedzieć jasno, że jeśli tak będzie, to będzie to decyzja skandaliczna i haniebna. Skandaliczna, bo nielicząca się z ofiarami, a haniebna, bo dowodząca, że wina w takiej sytuacji nie ma znaczenia i że solidarność hierarchii jest ważniejsza niż sprawiedliwość. Warto mieć jednak świadomość, że przede wszystkim będzie to decyzja bardzo nieroztropna. Jeśli archidiecezja poznańska chce mieć problem z profanowaniem katedry, to będzie to miała. Trudno sobie wyobrazić, by te wydarzenia nie przyciągnęły antyklerykałów, by nie sprawiły, że ten grób będzie regularnie bezczeszczony. I stanie się to na życzenie kurii, Stolicy Apostolskiej i rodziny. Przykre to pisać, ale tak właśnie będzie. Jest jeszcze czas, żeby z tej decyzji się wycofać. Trzeba się modlić, by polskiemu Kościołowi starczyło mądrości, a arcybiskupowi Stanisławowi Gądeckiemu odwagi, by to zrobić”.

– To są dni, w które należy skupić się na modlitwie za zmarłego abp. Paetza. Nie zmienia to faktu, że Kościół musi zmierzyć się ze swoją trudną kartą historii, która dotyczy zmarłego duchownego. Pobłogosław Panie Kościołowi Poznańskiemu. Przebacz Panie Zmarłemu. RIP. Gdy umiera bp diecezji, biją dzwony w diecezji, obwieszcza się modlitewne zgromadzenia. Tym razem sprawa jest trudna. Dzwony milczą, ale Mszę Św. niebawem odprawię za byłego poznańskiego metropolitę. Pomodlę się też o rozwiązanie sprawy Paetza, gdyż tego wymaga Dobro Kościoła – wypowiada się proboszcz Daniel Wachowiak, parafia w Piłce.

Komentarz płk Mazguły

Zmarł przestępca, pedofil, zmora wielu kleryków, bezkarny pieszczoch kościoła. Nie wiedząc, dlaczego, tę wiadomość podały wszystkie ważniejsze stacje telewizyjne, radiowe i portale internetowe. Jego nazwisko poprzedzały tytuły: arcybiskup, metropolita, … tak, jakby było się kim chwalić.

Wygląda to, jak dumne ogłoszenie kościoła o pogardzie dla prawa i społeczeństwa, pokazująca bezkarność i butę hierarchów. To tak, jakby zakomunikowali: zmarł spokojnie i co? Nic żeście mu nie uczynili, chociaż on uczynił wiele krzywd ludzkich, a i tak do końca był naszym arcybiskupem, dumą naszego kościoła.
Módlcie się za niego!

Zmarły arcybiskup Paetz zrobił karierę przy trzech papieżach, konsekrował rasistę Jędraszewskiego, zmarnował życie wielu klerykom. Bezkarność zapewniali mu Dziwisz i nuncjusz Kowalczyk. Symbol kipiącego hipokryzją kościoła.

Spuście zasłonę milczenia i wstydu nad tą śmiercią. Jeśli czujecie potrzebę, to módlcie się nie za jego duszę, jak nawołują hierarchowie, ale za jego ofiary i upadły moralnie Kościół katolicki.

Kmicic z chesterfieldem

Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie. Walczę o państwo prawa, wolności obywatelskie, w tym wolność od pełnego zła Kościoła. A kaczyści precz!

Krystyna Pawłowicz, która obiecywała zawiesić działalność na Twitterze, właśnie opublikowała kolejne już – po złożeniu tej obietnicy – wpisy. „Tłumaczy” w nich, jak to jest możliwe, że mimo swojego wieku może kandydować do Trybunału Konstytucyjnego. Była posłanka PiS ma 67 lat.

– „ŻADNE przepisy, ani art.3 ustawy o TK, ani art.30 ustawy o SN określający „wymogi” dla bycia sędzią SN – JEDYNY do którego w sprawie „wymogów” odsyła art.3 ustawy o sędziach TK – NIE określają „końcowego” wieku dla kandydowania do SN/TK” – napisała Pawłowicz.

W następnym wpisie dodała: – „Przepis o 65 latach, po osiągnięciu których sędzia SN przechodzi z ustawy w stan spoczynku NIE MA przy tym jednak charakteru bezwzględnego, bo na wniosek tego sędziego można mu PRZEDŁUŻYĆ jeszcze o kilka lat czas wykonyw…

View original post 1 514 słów więcej

 

Krystyna Pawłowicz i Stanisław Piotrowicz stworzyli prawo, które nie pozwala im być sędziami Trybunału Konstytucyjnego. Bareja tego by nie wymyślił

Krystyna Pawłowicz, Stanisław Piorowicz i Elżbieta Chojny-Duch zostali zgłoszeni przez PiS jako kandydaci do Trybunału Konstytucyjnego. Żadne z nich nie spełnia wymagań koniecznych do tego, by mogli w nim zasiąść. Przynajmniej według przepisów, które forsowali Piotrowicz i Pawłowicz. Wszyscy oni bowiem mają już więcej niż 65 lat.

Zgodnie z przepisami, za których uchwaleniem głosowali Krystyna Pawłowicz i Stanisław Piotrowicz, sędziowie Trybunału Konstytucyjnego muszą przejść w stan spoczynku w dniu ukończenia 65. roku życia. Krystyna Pawłowicz, 67 lat, skończyła w kwietniu tego roku, Stanisław Piotrowicz 67. urodziny obchodził w lipcu, a Elżbieta Chojna-Duch ma lat 71. Jak zauważają reporterzy RMF FM Tomasz Skory – jeśli ci kandydaci zostaną powołani do TK, to zaczną pełnić nowe funkcje w wieku, w którym zgodnie z prawem nie mogą robić tego inni doświadczeni już sędziowie.

PiS wycofuje kandydaturę Stanisława Piotrowicza? Do TK prawdopodobnie trafi były polityk partii

Piotrowicz i Pawłowicz a zmiany w ustawie o statusie sędziego Trybunału Konstytucyjnego

Obowiązująca obecnie ustawa o statusie sędziego Trybunału Konstytucyjnego mówi, że „Sędzią Trybunału może zostać osoba, która wyróżnia się wiedzą prawniczą oraz spełnia wymagania niezbędne do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego Sądu Najwyższego lub sędziego Naczelnego Sądu Administracyjnego”.

Kmicic z chesterfieldem

O pedofilskich skłonnościach ks. Mariusza W. poinformowała Szkoła Podstawowa nr 5 w Nowym Targu, gdzie uczył on religii. Sprawa została ujawniona podczas zajęć wychowawczych – nauczycielka poruszyła z dziećmi temat molestowania seksualnego. Kilka uczennic przyznało, że takich zachowań dopuścił się ich katecheta.

Szkolni pedagodzy zawiadomili o tym prokuraturę. Ksiądz Mariusz W., początkowo, zaprzeczał oskarżeniom i twierdził, że jest niewinny. Uznawał się nawet za „duszpasterza dzieci”.

Duchowny – jak poinformowała „Gazeta Krakowska” – zmienił zdanie w zeszłym tygodniu i przyznał się do zarzucanych mu czynów. „Przyznaję się, zrobiłem to” – oznajmił. Deklaracja nie kończy sprawy. Proces dalej trwa, a wyrok jeszcze nie zapadł.

Sprawa jest o tyle bulwersująca, że po nagłośnieniu sytuacji ksiądz został przeniesiony do innej parafii. W Nowym Targu zorganizowano pożegnalną mszę, a część wiernych deklarowało swoje poparcie dla zboczeńca w sutannie, który „umiał zjednywać do siebie ludzi przez swoją otwartość”.

Ofiary zboczeńca miały od 9 do…

View original post 2 212 słów więcej

 

PiS składa się z odpadów moralnych

Były minister w rządzie Tadeusza Mazowieckiego – obecnie publicysta – Waldemar Kuczyński o kandydatach do objęcia stanowiska sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

Stanisław Piotrowicz, Krystyna Pawłowicz i Elżbieta Chojna-Duch są kandydatami klubu PiS DO Trybunału Konstytucyjnego. Wszyscy troje mają zająć miejsca po sędziach, których kadencja kończy się na początku grudnia.

– Nowych sędziów wybierze Sejm wyłoniony w jesiennych wyborach, który do grudnia powinien rozpocząć obrady. PiS będzie miał w nim większość, co gwarantuje, że kandydaci partii zostaną wybrani do TK – informuje Gazeta Wyborcza.

Od dawna piszę, że PiS stworzył nową nomenklaturę, czy jak mówi Kaczyński, elitę z odpadów zawodowych i moralnych, z takich bubli, a czasem wręcz ze ścieku – zareagował na Twitterze Waldemar Kuczyński.

Mariusz Witczak (poseł, Platforma Obywatelska): Dawny komunistyczny aparatczyk, hejterka i była minister, która zaskarbiła sobie wdzięczność PiS mają trafić do Trybunału Konstytucyjnego. Totalny upadek”.

– TK był na skraju przepaści… a teraz wykona duży krok naprzód – mówi konstytucjonalista dr Ryszard Balicki (Uniwersytet Wrocławski).

Marcin Szwed (prawnik): Trybunał Konstytucyjny jest de facto martwy od początku 2017 r. i chyba już mało kto traktuje ten organ poważnie. Nominacja K. Pawłowicz czy S. Piotrowicza niewiele tu zmieni”.

Mariusz Baczyński (dziennikarz, ONET): „W ramach walki o dekomunizację sądów PiS wprowadzi do Trybunału Konstytucyjnego Stanisława Piotrowicza. Dla podniesienia standardów życia publicznego dołoży Krystynę Pawłowicz. A wszystko na koniec pochwali Marek Król”.

Reakcje internautów:

Równie dobrze mogliby wprowadzić konia do TK. Z całym szacunkiem do koni”.

Robią z ludzi kompletnych idiotów, a mimo to mają takie poparcie. Jak to świadczy o ich wyborcach ?”.

Czas chyba pomyśleć nad wyjazdem za granicę, bo to jest dramat, co z tym krajem się dzieje”.

Totalny upadek państwa praworządnego”.

Kmicic z chesterfieldem

W wieku 13 lat Kasia przeszła przez piekło – przez kilkanaście miesięcy była przetrzymywana, bita i gwałcona przez księdza. Po latach wywalczyła odszkodowanie, jednak zakon złożył skargę kasacyjną do SN. Wyrok zapadnie w grudniu, a w składzie sędziowskim zasiadają sędziowie z nadania neo-KRS. Podpisz petycję – Sędziowie w togach, nie sutannach!

„Domagamy się dla Katarzyny i pozostałych ofiar pedofilii w kościele sprawiedliwych procesów i składów sędziowskich, które zagwarantują bezstronność procesu.

Upolityczniony skład orzekający nie gwarantuje, że Katarzynę spotka sprawiedliwe traktowanie i budzi obawy, że niesprawiedliwym wyrokiem zostanie ukarana za to, że odważyła się mówić o swojej krzywdzie i dochodzić praw na drodze sądowej”,

pisze w petycji do Sądu Najwyższego i Towarzystwa Chrystusowego Agnieszka Ziółkowska, poznańska aktywistka.

Pod petycją podpisało się już ponad 2 tys. osób.

„Inna szkodliwość przestępstwa”

Chodzi o sprawę Katarzyny, którą ksiądz z Towarzystwa Chrystusowego przetrzymywał i gwałcił przez kilkanaście miesięcy, gdy miała 13 lat. Nikt nie reagował…

View original post 2 873 słowa więcej

 

Czy Banaś, Ziobro i Kamiński mają nagrania na pisowskich kumpli?

Czy boję się hejtu? Już mnie dotknął, już witałam CBA o szóstej rano w domu. Bezradności? Iwona Hartwich śpiąca na sejmowych korytarzach z niepełnosprawnymi też wyglądała na bezradną. A jej upór spowodował wiele zmian.

Aleksandra Lewińska: Czytam w komentarzach, że wygrała pani na „ładną buzię”.

Magdalena Łośko: Jeśli by tak było, to, nie ujmując oczywiście urodzie kolegów z lepszymi wynikami, w Bydgoszczy powinnam wygrać w cuglach (śmiech).

A ponad 11 z 14 tys. głosów zawdzięcza pani mieszkańcom Inowrocławia i powiatu inowrocławskiego.

– Znają mnie i jestem pewna, że nie postawili krzyżyka za ładne oczy. Od 2010 r. jestem inowrocławską radną, od kilku lat wiceprzewodniczącą rady. Jestem społeczniczką, podejmowałam wiele inicjatyw lokalnych, ważnych dla mieszkańców. Cieszy mnie, że to dostrzegli, docenili i dali mi szansę na to, by działać także dla szerszej społeczności.

Bydgoszczanie nie znają. Wielu ma wrażenie, że wchodzi pani do Sejmu jako „skrzydłowa Krzysztofa Brejzy”. Jego asystentka.

– Przez wiele lat byłam dyrektorką biura poselskiego Krzysztofa Brejzy. Tam miałam okazję przyglądać się polityce krajowej i obserwować ją „od kuchni”. Jest fascynująca. Obserwowałam poselską pracę i zaangażowanie Krzysztofa. Szybko jednak zaczęłam pracować na własny rachunek. Niemal dziesięć lat pracy w samorządzie wiele mnie nauczyło. Ale jak ktoś chce nazywać mnie „asystentką”, jego sprawa.

Asystentka w ustach złośliwych bardziej „upupia”.

– Jasne. Ale obrażalska nie jestem. I mam poczucie, że nie muszę wybijać się na niepodległość, niczego udowadniać. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, z jakim zaangażowaniem pracowałam w samorządzie. Wśród ważnych tematów, którymi zajmowałam się przez lata, jest choćby walka o obwodnicę Inowrocławia. Ja także mam w tym swój udział. Było też wiele innych inicjatyw interesujących bardziej społeczność lokalną, więc pewnie to nie miejsce na ich wymienianie. A teraz przede mną czas rozwijania działalności, rozszerzania terytorium, na którym działam.

Ale poparcie Brejzy pomogło.

– Bardzo je sobie cenię. Zaufał mi, wierzy w moje możliwości. Dla mnie to duża nobilitacja.

Przyjaźnicie się?

– Tak zwyczajnie, po ludzku – tak. Ale przede wszystkim współpracujemy zawodowo. Poseł Brejza jest wymagający, ja zaangażowana i pracowita. Myślę, że to zdecydowało o jego wsparciu.

Nie boi się pani, że ta ścisła współpraca szybko uczyni z pani kolejną czarną postać prezentowaną regularnie w Wiadomościach?

Jako samorządowiec doświadczyłam już hejtu nie raz i nie dwa. Od opluwania mnie w internecie, po seksistowskie komentarze. Nagonka w TVP na posła Brejzę też uderzyła we mnie rykoszetem. O 6 rano otwierałam drzwi panom z CBA, którzy weszli do mieszkania na przeszukanie i po sprzęt elektroniczny.

To szalenie smutne, że telewizja, która nazywa się publiczną, która powinna realizować misję, stać na straży obiektywizmu i rzetelności przekazu, w istocie jest tubą propagandową partii rządzącej, źródłem hejtu, platformą wykluczania wszystkich, którym nie po drodze z PiS.

Coś w tym sprzęcie CBA znalazło?

– Nic, bo nie mieli czego w nich szukać. Nie mam nic do ukrycia.

Gdy CBA postanowiło grzebać w telefonach dzieci, nie miała pani ochoty rozstać się z polityką? Żeby oszczędzić takich chwil rodzinie?

– Przemknęło mi to przez głowę. Ale zaraz potem przyszła inna refleksja. Mam za sobą dziesięć lat pracy na szczeblu samorządowym, zaufanie wyborców, bliskość, chęć rozwiązywania ich problemów. Za dużo przeszłam, za dużo osiągnęłam, by myśleć o wycofywaniu się. To byłoby poddanie się. Druga sprawa: w sytuacji gdy CBA, z powodów czysto politycznych, puka do twoich drzwi o 6 rano, z jednej strony pojawia się myśl: „polityka to bagno, to nie dla mnie”. Z drugiej: „polityka potrzebuje więcej takich jak ja, by standardy w niej panujące wreszcie się zmieniły”. Przedyskutowaliśmy temat z mężem, zdecydowaliśmy, że nie kapitulujemy.

I zdobyła pani trzeci wynik na liście Koalicji w naszym okręgu. Zaskoczona?

– Jasne! Mimo że wiedziałam, że jestem poważnym zawodnikiem. Już trzecią kadencję pracuję w radzie miasta. W każdych kolejnych wyborach zdobywam coraz więcej głosów. W ostatnich – miałam najlepszy wynik w swoim okręgu, pomimo silnej konkurencji. Ale w polityce niczego nie można być pewnym. Z pokorą czekałam na wyniki w niedzielę. Spływające częściowe dane szalenie cieszyły, okazało się, że Inowrocław to bastion, w którym Koalicja wygrywała niemal dwukrotną przewagą nad kandydatami PiS.

Z naszego okręgu do Sejmu dostały się tylko trzy kobiety. Mało.

– Ale z całej Polski już 131. To nieźle, choć wciąż, oczywiście, dużo za mało. Polska polityka, co widać obecnie tak wyraźnie, jak nigdy przedtem, potrzebuje kobiet.

Tylko niech pani nie mówi, że „złagodzą obyczaje”?

– Nie zubażajmy naszej roli. Tu nie o łagodność, ale o determinację i zaangażowanie chodzi. Kobiety patrzą z innej perspektywy. Coraz donośniej upominają się o swoje prawa, o prawa najsłabszych. Mają pomysły na uzdrowienie edukacji, o której matki przecież naprawdę dużo wiedzą. Nasza wrażliwość, wyczulenie na problemy społeczne, są polskiej polityce, szczególnie dziś, bardzo potrzebne. Myślę, że najbliższe lata będą czasem kobiet.

Serio? Przy większości PiS w Sejmie?

– To nie ułatwia sprawy. Ale nie zakładam, że podczas tej kadencji będę bezradną posłanką. Wierzę, że determinacja przynosi efekty. Przykładem niech będzie pani Iwona Hartwich z Torunia, która nocowała na sejmowych korytarzach z niepełnosprawnymi. Też wyglądało na to, że jest bezradna. Ale jej upór spowodował wiele zmian.

Dziś w internecie krąży symboliczne zdjęcie, na którym Iwona Hartwich biegnie za Bernadetą Krynicką, prosząc ją o uwagę i zainteresowanie ważkim problemem niepełnosprawności. Wszyscy wiemy, jak obie panie zostały zweryfikowane w wyborach. Buta i arogancja PiS otrzyma prędzej czy później rachunek od Polaków.

Protestowała pani w ostatnich czterech latach?

– Oczywiście. Współorganizowałam Czarny Protest w Inowrocławiu, pikiety w obronie wolnych sądów i niezależnych mediów. Sprawy kobiet są mi oczywiście bliskie.

Teraz będzie pani walczyć w Sejmie, nie na ulicy. O co?

– O to, czego potrzebują ludzie. Taką strategię przyjęłam w samorządzie. I sprawdziła się. Tylko takie uprawianie polityki daje prawdziwą satysfakcję. Jako radna starałam się być tak blisko ludzi, jak to możliwe. Mam za sobą liczne spotkania, dyżury, wiele problemów, często niełatwych, które udało się rozwiązać. Słucham ludzi, nie tracę kontaktu z rzeczywistością.

Przykład?

– Choćby sprawa z masztem telekomunikacyjnym, który miał stanąć na jednym z osiedli w Inowrocławiu. Zatrzymanie tej inwestycji wymagało ogromnego zaangażowania. Rozmawiałam z ludźmi, słałam w ich imieniu pisma do urzędów, prokuratury. Stanęłam po stronie mieszkańców.

Maszty szkodzą?

– A wiemy, że na pewno nie szkodzą? Moim zdaniem prawo jest zbyt liberalne dla firm telekomunikacyjnych. Wspólnie z samorządowcami zebraliśmy 4 tys. podpisów sprzeciwiających się mieszkańców. Byliśmy skuteczni.

Czym się pani zajmie jako posłanka?

– Dla mnie bardzo ważna jest edukacja, służba zdrowia i ekologia. Wiem, że reforma edukacji, z punktu widzenia wielu rodziców, była błędem. Powinniśmy się skupić na zmianach w programie nauczania. Dzieci są niezmiernie obciążone. Ciężkimi jak ołów plecakami, ale też ciągłymi zmianami. Do tego dochodzą niepokojące zjawiska społeczne. Przecież hejt to nie tylko polityka w internecie. Dotyka też uczniów, wchodzi do szkół. To są realne problemy edukacji. Realnym problemem jest też wykształcenie odpowiedniej liczby lekarzy i zatrzymanie ich w kraju, jeśli nie chcemy zamykać kolejnych szpitalnych oddziałów. Zostając przy temacie służby zdrowia, najbardziej na sercu leży mi kwestia dostępności do nowoczesnych metod leczenia. Każdy z nas ma lub miał wśród bliskich osobę chorą onkologicznie. Ja również. I bardzo boli, że w Polsce nie mają dostępu do nowoczesnych leków. Że chory pewnie żyłby dłużej, gdyby urodził się gdzie indziej. W tym zakresie jest bardzo dużo do zrobienia.

Podobnie jak w kwestii ekologii.

– Choć partia rządząca uważa, że np. problemu smogu nie ma… Rozmawiam z ludźmi i wiem, że oni go dostrzegają. I martwią się zanieczyszczonym powietrzem. Na szczeblu samorządowym zabiegałam o to, by dotacje na wymianę „kopciuchów” były większe. I podniesiono je w Inowrocławiu z 25 do 50 proc. W Sejmie będę walczyć o to, by rząd wsparł samorządy w walce ze smogiem. Bez tego polegną. A to ostatni dzwonek, by podjąć realne działania.

Magdalena Łośko – uzyskała w wyborach do Sejmu, startując z piątego miejsca, 14 407 głosów. To trzeci wynik w Koalicji Obywatelskiej w naszym okręgu. Od 2008 była szefową biura poselskiego Krzysztofa Brejzy, dwa lata później została inowrocławską radną, a w 2014 – wiceprzewodniczącą rady miasta. Pięć lat później – naczelnikiem wydziału kultury i promocji Starostwa Powiatowego w Inowrocławiu. Ma 35 lat, jest mężatką, mamą bliźniaczek, ukończyła pedagogikę na UKW w Bydgoszczy.

Kmicic z chesterfieldem

„Mamy takiego swojego Jankowskiego teraz, w naszych czasach” – oznajmiła na antenie TOK FM posłanka opozycji Joanna Scheuring-Wielgus w rozmowie Piotrem Kraśko. – „To jest ksiądz Dymer ze Szczecina, który ma powiązania ze wszystkimi politykami, od prawa po Platformę Obywatelską, a który robi rzeczy niewyobrażalne, jeśli chodzi o przestępstwa seksualne. Jest cały czas kryty przez władzę, przez polityków, przez biznesmenów ze Szczecina. Musimy o tym mówić” – oświadczyła.

O duchownym pisała także szczecińska „Gazeta Wyborcza”, ujawniając, że prokuratura wszczynała śledztwa dwukrotnie. Oba zostały umorzone. Także kilkuletni proces, do którego w końcu doszło, zakończył się uniewinnieniem duchownego.

Polityczka zapowiedziała, że w tej sytuacji powoła zespół parlamentarny, który będzie zajmować się Kościołem. – „Mogę zagwarantować, że to będzie jeden z głównych tematów, którymi się zajmę” – zapewniła.

Przy okazji nawiązała do toczącej się obecnie w Sejmie debaty na temat edukacji seksualnej, zwracając uwagę

To ona apelowała w Sejmie, by odrzucić obywatelski projekt…

View original post 2 064 słowa więcej