Archiwa tagu: KOD

Gabriela Lazarek, esencja protestu przeciw zachwaszczaniu Polski przez PiS

Rok 2015.
Początki protestów w Polsce

„Kodziarze” na ulicach. Dzikie tłumy, tysiące ludzi. Wśród tych ludzi byłam też ja. Fryzjerka z Cieszyna.

Pamiętam, jak odwoływałam klientki w pracy, żeby zarezerwować dzień na wyjazd na protest do Warszawy. Z dnia na dzień, tak jak tysiące innych obywateli, uczyłam się, jak w mój rozkład dnia wbijać jeszcze gdzieś wyjazd na protesty, czy jakieś spotkania w grupie ludzi, którzy są, tak samo przerażeni sytuacją w kraju, jak ja.

Ze zdumieniem obserwowałam, że nikt za bardzo z mojej okolicy się nie wybierał ze mną. Jedni kompletnie się niczym nie przejmowali albo wzruszali ramionami, inni byli zachwyceni, co było największym szokiem dla mnie w tamtym czasie.

Na fb toczyłam długie dyskusje ze znajomymi, którzy nie rozumieli, co mi się w tym kraju naraz przestało podobać na tyle, że ciągle jeżdżę na protesty i tak narzekam na ten PiS. Nieraz to byli przyjaciele jeszcze z dzieciństwa, ze szkoły z podwórka. Starałam się w tamtym czasie wyczerpująco opisywać sytuacje i motywy działań zarówno ludzi protestujących, jak i PiS.

Z większością tych osób, nie mam od tamtego czasu kontaktu. Nie mogę nawet za bardzo liczyć na „dzień dobry” na ulicy. Dawno jesteśmy poblokowani na fb, a ja z koleżanki, przyjaciółki, z fryzjerki, sąsiadki czy kogo tam jeszcze, stałam się „kodziarą” i „lewakiem”. Odgrzebałam jedną z moich wypowiedzi z tamtego okresu. Minęły cztery lata. Polska się zmieniła. Ale moje zdanie na temat sytuacji w kraju – nie. Teraz, cztery lata od tamtych wydarzeń, startuję w wyborach parlamentarnych. Często słyszę pytania – po co idziesz do polityki? Dlaczego tak narzekasz na ten PiS? O co walczysz? Dzisiaj wyborcom chciałabym powiedzieć dokładnie to, co starałam się mówić swoim znajomym praktycznie codziennie, od czterech lat, uzasadniając wyczerpująco motywy moich działań. Od tamtego czasu zmieniło się tylko tyle, że nauczyłam się już nie mieć problemu z uzewnętrznianiem się na forum. Stało się to koniecznością.

15.12.2015

Może zacznę od tego, że nie piszę tego, żeby Was do czegokolwiek przekonać. Wyrażam tylko i wyłącznie swoje zdanie. Nie lubię się zbytnio uzewnętrzniać na forum ze swoimi przemyśleniami, ale dochodzę do wniosku, że trzeba się teraz tego nauczyć, bo tylko poprzez słowo i wyrażanie własnych myśli jestem w stanie się bronić. A kto wie, jak długo będzie można to robić, skoro zaczynają funkcjonować w społeczeństwie jedyne słuszne racje.

Każdy przez całe swoje życie buduje swój własny system wartości. Miałam to szczęście wychowywać się, dorastać w demokratycznym kraju, gdzie mogłam rozwijać się w zgodzie z własną naturą. Nigdy nie było lekko. Wszyscy wiemy, że w Polsce do miodu z dla wielu Polaków, zawsze było daleko. Mój świat zawsze był zbudowany na emocjach i na tych emocjach budowałam swój światopogląd. I myślę, że wiele przez te lata się nauczyłam. Na wielu, wielu błędach, dzięki którym nauczyłam się również ponosić konsekwencje własnych decyzji. Mam zbudowany swój świat moralny. Nauczyłam się, że ludzie są różni i właśnie ta różnorodność jest piękna. Również w różny sposób starają się w życiu wyrażać siebie. Nauczyłam się, że ludzie potrafią być fascynujący we własnym odkrywaniu i wyrażaniu siebie. Nauczyłam się, że to, co nosimy wewnątrz, te wszystkie nasze doświadczenia, lekcje, porażki, radości, wspomnienia, to jest najpiękniejsze co ofiaruje nam życie. Nie nowy samochód, telefon czy mieszkanie. A najważniejszy jest ten wewnętrzny świat i własne emocje, które pozwalają to wszystko poczuć.

Ale żeby się samodzielnie rozwijać, budować swój światopogląd, nauczyć się co nas w życiu uszczęśliwia, jest potrzebna wolność wyboru, wolność przekonań ze świadomością, że za każdy popełniony błąd płacę sama. Taka mała cena wolności. I nigdy w życiu nie zamieniłabym się za cenę tego, żeby dla mojego świętego spokoju ktoś decydował za mnie, co jest dla mnie dobre, a co złe. Rodzice swoją rolę już spełnili.

Nie daję prawa żadnemu człowiekowi, żeby decydował za mnie, co mogę czytać, oglądać, słuchać. To są moje wybory. Nauczyłam się, że najpiękniejsza w życiu jest miłość. Niekoniecznie tylko ta do drugiej osoby. Ale do zwierząt, do otaczającej przyrody, do siebie, do świata, do ludzi. Ale, żeby to poczuć trzeba najpierw zaakceptować tę różnorodność. I nauczyć się paru niepodważalnych zasad, które pierwotnie niesie ze sobą każda religia, rasa, kultura. Wszystko, co w nich złe jest zbudowane właśnie przez ludzi, którym zachciało się w jakimś czasie bawić w Boga. A te niepodważalne zasady to poszanowanie godności drugiego człowieka, prawo decydowania o sobie i miłość w każdym możliwym znaczeniu. Historia pokazuje, że tylko te prawa są w stanie chronić ludzi i prowadzić do przodu, pozwalają rozwijać się i cieszyć się życiem. Ich przeciwieństwami są nienawiść, uzurpowanie sobie prawa do decydowania o tym, co dla kogo jest dobre co złe, podjudzanie do konfliktów, nieposzanowanie odmienności i prawa do własnego zdania, tworzenie podziałów rasowych wyznaniowych i ogólnopoglądowych, oskarżenia, kłamstwa, spiskowanie, wyzwiska, brak poszanowania ludzkiej godności i odmienności.

Nie obchodzi mnie kto, jaką partię popiera. Obchodzi mnie to, czym kierują się ludzie, którzy chcą decydować o losie milionów ludzi i jakie niosą ze sobą przesłanie. Ja się buntuję, bo widzę tylko oskarżenia, nienawiść, kłamstwa, manipulacje i ludzi, których rozwój emocjonalny się zatrzymał. On nie zwolnił. On się po prostu zatrzymał. A może nawet ten rozwój nigdy się nie rozpoczął? Miejsce tego rozwoju emocjonalnego zajęła pycha, żądza władzy, nienawiść i na tym skupiają całą swoją energię. I niech mi nikt nie wmawia,że to ja jestem zmanipulowana przez „lewackie media” przez „śmierdzący konsumpcyjny zachód.” Nie po to przez tyle lat budowałam swój świat, który jest dla mnie piękny i szczęśliwy, żeby ktoś przyszedł i chciał sobie teraz tym tyłek wytrzeć. Nie pozwolę na to. Podam Wam przykład. Wyobraźcie sobie ludzi, którym okradziono dom. Ich rozpacz. Wiecie, z czego ona najczęściej wynika? Nie z tego, że wyniesiono im telewizor lub komputer. Rozpaczają, bo ktoś naruszył ich prywatność! Z tym się wiąże trauma po kradzieży. Ktoś bezprawnie wdarł się w ich świat. Właśnie przez to naruszenie prywatności ludzie tracą poczucie bezpieczeństwa.

Nikt mi nie może zarzucić, że płaczę za PO i stąd panika, bo ja nawet na PO nie głosowałam. Samej przez te lata nie było mi lekko i na wiele rzeczy się wkurzałam. I też się czułam okradana. Ale to miało tylko wymiar materialny. Mogłam stracić właśnie ten telefon i telewizor. Wolałabym stracić wszystko. Zostać w samych skarpetkach. Ale nigdy nie pozwolę się okraść z prawa do własnych poglądów, z prawa do decydowania o własnym życiu. Z prawa do wolności, do popełniania własnych błędów i ponoszenia tego konsekwencji. A teraz czuję się zagrożona jak nigdy i trzeba być naprawdę zaślepionym, żeby tego nie widzieć.

Wiem, że ludzi myślących w ten sposób są miliony. I wiecie co? Tak jak nie czułam się nigdy jakoś patriotką, może inaczej – nie czułam potrzeby, żeby jakoś się specjalnie kulturowo identyfikować, bo czułam raczej się obywatelką świata, człowiekiem po prostu, to teraz zaczynam dopiero doceniać wartość patriotyzmu. Ale tego zdrowego – nie niosącego za sobą podziałów.

Wyrosło nowe pokolenie patriotów. Patriotów, którzy doceniają, czym jest prawo do wolności własnych przekonań. Bo jednak można kochać swój kraj. Takim niedoskonałym, z codziennymi problemami. Bo wszędzie są tylko ludzie. Mniej lub bardziej doskonali. Nigdzie jeszcze nie znaleziono na ten niedoskonały system recepty. Ale przez lata, które tutaj żyłam i kształtowałam się, miałam możliwość nauczyć się czym jest wolność i prawo do własnego zdania. Prawo do życia w zgodzie ze sobą. Dla wielu to może nie zbyt wielkiej wartości – jak widać. Ale dla mnie to jest WSZYSTKO. To całe moje życie. Nikt nie zmusi mnie do nienawiści, do chodzenia do kościoła wyznaczonego mi przez drugą osobę jako jedyny słuszny wybór, do czytania określonych książek i zabraniania czegokolwiek, co nie godzi w drugiego człowieka, a konsekwencje moich decyzji spadną tylko na mnie. Będę chciała oglądać, czytać „świństwa” to będę to robić! Będę robić to, na co mam ochotę, jeżeli tylko będę wiedziała, że moim działaniem nie skrzywdzę drugiego człowieka. To jest granica wyznaczająca tolerancję.

Dzisiaj jest odwrotnie. Podstawowe prawa są ukracane, a główne prawo – do poszanowania czyjejś wolności, poglądów jest naruszane. Czy nie widzicie paradoksu w tym, że ci, co to tak strasznie chcą budować Polskę dla Polaków, właśnie podzielili naród? Popatrzcie – my też znamy się od lat. Bez względu na różnice poglądów nie przyszłoby nikomu nawet do głowy, żeby z tego powodu kogoś mniej szanować. A teraz? Już znam i widzę wiele przykładów, gdzie najbliżsi sobie ludzie są politycznie skłóceni.

Wszystko, co tutaj napisałam, jest u mnie wypracowane przez lata i nie czuję żadnej sprzeczności z tym, co mówiłam rok, czy pięć lat temu. Jeszcze niedawno byłoby to wyrażanie własnego zdania, teraz dla Was to jest”lewacki bełkot” i POpłuczyny odciętych od koryta. Przepraszam, czy ja kiedykolwiek coś z tego koryta uczknęłam? Czy przez te lata cokolwiek od kogoś chciałam? Nie. Chciałam mieć tylko prawo do wolności i bez narzekania na rzeczywistość, ciężko na nią pracowałam.

Piszecie, że przesadzam. Naprawdę nie widzicie, co się dzieje? Jak ludzie są podzieleni? Jak starzy znajomi przestają ze sobą rozmawiać i patrzą na siebie z nienawiścią? Jak myślicie, do czego to prowadzi? Wiem, że interesujecie się historią. Naprawdę nie widzicie absolutnie żadnych analogii? Jeszcze trochę i nienawiść zaślepi nas wszystkich. Tylko jak się otworzą oczy, to już naprawdę nie będzie czego oglądać.

Przykro mi, ale jaśniej i bardziej szczerze nie potrafię uzasadnić moich działań i odpowiedzieć na pytanie – DLACZEGO?

Kmicic z chesterfieldem

Prawo i Sprawiedliwość ruszyło wczoraj z kontrofensywą medialną przeciwko swoim poprzednikom i konkurentom wyborczym.  Narracją akcji są środki o horrendalnej skali, które nie trafił do budżetu z powodu działalności mafii paliwowej. Oczywiście, przekaz rządzących poszedł w radykalnym kierunku oskarżenia przeciwników w zasadzie o zmowę z przestępcami i działanie na szkodę skarbu państwa.

To już prawie tradycja – Andrzej Duda często opowiada anegdoty, które praktycznie tylko jego śmieszą. Nie inaczej było i tym razem, kiedy pojechał uroczyście wmurować akt erekcyjny pod rozbudowę strzelnicy w Centralnym Ośrodku Szkolenia Straży Granicznej w Koszalinie.

– „Nie wZ jednej strony atakując politycy PiS ponownie wyjęli argumenty, jak to dzięki rządowi znalazły się środki na problemy społeczne i wsparcie choćby polskich rodzin.

W tym kontekście warto wypomnieć rządzącym ich największy własny konwój wstydu tej kadencji. I nie mowa tutaj wcale o tak głośnym temacie nagród w rządzie, ale biedzie, na którą rządzący skazali polskich emerytów.

View original post 1 252 słowa więcej

 

Reklamy

Morawiecki, notoryczny kłamca

„Czuję się troszeczkę jak na gali Oskarów. Bardzo serdecznie dziękuję, za tą laudację taką bardzo ciepłą” – powiedział Morawiecki odbierając tytuł. Setki powtarzanych uparcie kłamstw i manipulacji – o sądach, szkołach, uchodźcach, Żydach, gospodarce i klimacie – nie zagroziły kandydaturze premiera. Biznes w Krynicy docenia „wpływ na rzeczywistość”

„Tak się zastanawiałem, czy się rzeczywiście udało tyle zrobić w tak krótkim czasie, w tych 4 latach. Brzmiało to, jakby miało zająć co najmniej 14 lat” – stwierdził Morawiecki po wysłuchaniu laudacji od Zygmunta Berdychowskiego, organizatora Forum Ekonomicznego w Krynicy-Zdroju.

Forum to doroczna impreza, na którą zjeżdżają przedstawiciele świata polityki i biznesu, a także eksperci i dziennikarze. W 2019 roku odbyło się już po raz 27.

Rada Programowa Forum niejednokrotnie podlizywała się rządzącym politykom. W 2000 roku nagrodę Człowieka Roku otrzymał Aleksander Kwaśniewski, w 2007 Donald Tusk, w 2011 Bronisław Komorowski, w 2014 Jarosław Kaczyński, a w 2016 Beata Szydło. Członkowie Rady nie omieszkali uhonorować także kontrowersyjnych polityków z zagranicy – nagrody otrzymali węgierski autokrata Viktor Orbán (w 2015) i słowacki premier Robert Fico (w 2012).

„To nigdy nie była nagroda ekonomiczna. To zawsze była nagroda polityczna. To politycy na przestrzeni ostatnich lat najbardziej wpływali na naszą rzeczywistość” – tłumaczył w 2018 roku założyciel Forum Zygmunt Berdychowski.

Morawiecki był nominowany już dwukrotnie. W 2016 minimalnie przegrał z Beatą Szydło, a w 2017 miał poprosić, by jego kandydatury nie brać pod uwagę. Rok później najwyraźniej nie miał już żadnych obiekcji.

Przypominamy, co o Mateuszu Morawieckim pisaliśmy w OKO.press. Ten artykuł to jednak tylko fragment bogatej antologii jego kłamstw i manipulacji, którą zgromadziliśmy w ostatnich latach. Premierowi chętniej nadalibyśmy tytuł Przodownika Fałszu.

Mistrz kłamstwa

Bo polskiemu premierowi z prawdą nie jest po drodze. W lipcu 2018 roku podsumowaliśmy siedem najbardziej bezczelnych (do tamtej pory) kłamstw szefa rządu.

Jak zaznaczyliśmy – bezczelnych – bo Morawiecki mógł z łatwością dotrzeć do prawdziwych danych. Postanowił jednak tworzyć alternatywną rzeczywistość. I tak premier kłamał, gdy

  • podawał liczbę czeczeńskich uchodźców w Polsce – zawyżając ją, zgodnie z ówczesną strategią polityczną PiS, ponad sześciokrotnie;
  • kłamał i manipulował w sprawie świadczeń dla osób z niepełnosprawnością, mówiąc, że za rządów PiS wzrosły o 50 proc. Tymczasem w latach 2015-2018 świadczenia wzrosły o 28 proc., ale tylko niektóre. Potrzebujących jest znacznie więcej;
  • z ukraińskich migrantów celowo robił uchodźców, by na forum międzynarodowym móc bronić „polityki uchodźczej” rządu PiS. I odpierać krytykę europejskich partnerów, którzy domagali się polskiej pomocy w rozbrajaniu kryzysu uchodźczego;
  • kręcił, gdy mówił o polskiej „pomocy na miejscu”, jako rozwiązaniu lepszym od relokacji uchodźców. Jak pisaliśmy wydatki na ten cel były w 2017 roku śmiesznie małe;
  • kłamał w sprawie luki VAT, która miała zmniejszyć się o 40 mld zł. W rzeczywistości zmalała o 13 mld;
  • twierdził, że płace w Polsce pod rządami PiS wzrosły najbardziej od 25 lat. Tymczasem wyższy wzrost notowano co najmniej kilkakrotnie;
  • znacznie przeszacowywał liczbę nowych miejsc pracy, które powstały w polskim przemyśle w 2017 roku. Twierdził, że było to aż 2/3 takich miejsc pracy w Europie. Utrzymywał, że Polskę chwalą za to w prywatnych rozmowach komisarze UE. Liczba, którą podawał była jednak zwyczajnie fałszywa.

Niezrozumiani przez świat

Premier jest też niezłomnym obrońcą „dobrej zmiany” w polskim sądownictwie. Główna linia argumentacji? Zachód i Unia Europejska reform Zbigniewa Ziobry po prostu nie rozumieją. Bo kraje, które nie doświadczyły komunizmu, nie są w stanie pojąć skali patologii, która dotknęła polskie sądy.

Stąd krytyczne głosy partnerów w UE i stąd konflikt z Komisją Europejską i TSUE.

W OKO.press relacjonowaliśmy m.in. wywiad Morawieckiego dla Polsat News z sierpnia 2018 roku. W tym 33-minutowym wystąpieniu kłamał i manipulował ponad 20 razy, bagatelizując skalę konfliktu z Unią o polską praworządność.

W grudniu 2018 roku oznajmił radośnie, że rząd PiS wniósł „fundamentalne zmiany dla podniesienia niezawisłości sędziów” i że „wystarczy spytać sędziów, czy zwiększyło to ich niezależność”.

Jak pisaliśmy odmiennego zdania jest KE, zaprzeczają polskie stowarzyszenia sędziowskie. Wszystkie wskazują na uparte próby podporządkowania wymiaru sprawiedliwości woli polityków PiS.

Swoje kłamstwa Morawiecki chętnie eksportuje. Podczas wizyty w USA w październiku 2018 udzielił wywiadu telewizji CNN. Powtarzał tam argument o czyszczeniu sądów z postkomunistów. Oraz kłamał bez żadnych ogródek, mówiąc, że polska Krajowa Rada Sądownictwa po reformach PiS jest wybierana w większości przez sędziów. Jak pisaliśmy – jest zupełnie odwrotnie.

W prawicowym francuskim dzienniku „Le Figaro” szkalował sędziów przeciwnych „dobrej zmianie” w lutym 2019. Tłumaczył, że 100 proc. sędziów zostało na stanowiskach po upadku PRL, a polskie sądownictwo jest najmniej wydajne w Europie. „Reformy” Ziobry mają tylko je uleczyć.

Na uniwersytecie nowojorskim w kwietniu 2019 porównał sędziów sprzeciwiających się niekonstytucyjnym zmianom do kolaborantów z Vichy. Potem dementował swoją własną wypowiedź.

W OKO.press wielokrotnie i drobiazgowo demaskowaliśmy kłamliwą narrację premiera.

Jasna Góra – symbol polskości

„Jasna Góro, Czarna Madonno, nasza matko, miej w opiece naród cały, który żyje dla Twej chwały” – tak modlił się Morawiecki w grudniu 2018 roku na 27. urodzinach Radia Maryja. Jak relacjonowaliśmy, pokazał wówczas, że jedyną wersją patriotyzmu i w ogóle wartości w życiu publicznym jest dla niego trójca: ojczyzna-tradycja-katolicyzm. A wszystko inne to „podkop pod Polskę”.

Swoje modlitwy premier kierował do tych „którzy nie kochają Polski aż tak mocno, jak my tutaj, jak Rodzina Radia Maryja”.

„Tradycyjnych wartości” Morawiecki bronił niejednokrotnie. W sierpniu 2019 pisaliśmy, że podczas pikniku rodzinnego premier wychwalał „nasze polskie kobiety”, które tworzą mur przed „fanaberiami ideologicznymi”. Tymczasem z sondaży OKO.press wynika jasno, że „polskie kobiety” mają poglądy znacznie bardziej rewolucyjne niż mężczyźni.

Szef rządu kreuje się na żarliwego katolika. Wiemy np., że ściśle przestrzega cotygodniowego postu. Znana anegdota mówi, że w podróży służbowej odmówił zjedzenia ukraińskich pielmieni. Bo akurat był piątek, a pierożki były z wieprzowiną. Przyszły premier miał obgryźć samo ciasto, nadzienie zostawić.

Ale wiara Morawieckiego, pod pozorem „wszechogarniającej dobroci” nosi znamiona fanatyzmu, a sam premier wyklucza z polskiego społeczeństwa tych, którzy nie podzielają jego religijnych uczuć.

Skromny biznesmen

Bogobojny Morawiecki pokazał też swoją mniej skromną twarz.

Na początku października 2018 roku Onet ujawnił nagranie z restauracji „Sowa i Przyjaciele” z 2013 roku. Rozmówcami byli prezes PKO BP Zbigniew Jagiełło (przyjaciel Morawieckiego), prezes PGE Krzysztof Kilian (wieloletni przyjaciel Tuska), jego zastępczyni Bogusława Matuszewska i… Mateusz Morawiecki, wówczas od pięciu lat prezes banku BZ WBK.

Przytoczone wypowiedzi przeczą obrazowi pokornego i skromnego polityka. Jak się okazało, przyszły premier potrafi soczyście zakląć – nie gorzej niż podsłuchani biznesmeni i politycy PO.

Na jednym z nagrań Morawiecki obiecuje też, że załatwi pracę Aleksandrowi Gradowi z PO. „Pięć dych czy siedem, czy stówkę mu damy na jakieś badania czy na coś” – mówi. Chodziło oczywiście o 50-100 tys. złotych.

Morawicki ukrywał też zasobność własnego portfela, który powiększył się znacznie dzięki akcjom BZ WBK. Premier zachował je po tym, jak wszedł do rządu PiS, co pozwoliło mu wzbogacić się o 1,23 mln zł. Część miał przekazać na cele charytatywne – nie ujawnił jednak, na jakie. Akcje sprzedał dopiero po dwóch latach w fotelu ministra, bo, jak tłumaczył, „nie zdążył”.

Na cele charytatywne miał pójść także zysk ze sprzedaży działki, którą w 2002 roku Morawiecki kupił znacznie poniżej rynkowej ceny od proboszcza podwrocławskiej parafii garnizonowej. Wykryta dzięki śledztwu „Wyborczej” afera poważnie nadszarpnęła wizerunek premiera, który stara się ukryć fakt, że jest człowiekiem majętnym, zaprzyjaźnionym ze światem wielkiego biznesu.

Drzewko dla Polski

W 2017 roku Morawiecki stwierdził, że ma żydowskie pochodzenie (jego ojciec stwierdził natomiast, że nic mu o tym nie wiadomo). Ta deklaracja nie przeszkadza Morawieckiemu przekłamywać polskiej historii tak, by wybielać udział Polaków w Zagładzie.

„Kiedy mówimy o antysemityzmie, to też przychodzi mi do głowy, że coraz częściej spotykamy się z antypolonizmem. Ja chcę walczyć z tym antypolonizmem, tak jak skutecznie nasi żydowscy bracia walczą z antysemityzmem” – rozwodził się premier w rocznicę Marca ’68.

Ofiarą narodowej megalomanii padła prof. Barbara Engelking, którą skreślono Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej w maju 2018 roku. Engelking, wybitna badaczka, która odsłaniała skalę udziału polskiej ludności w Zagładzie, straciła stanowisko, bo zabrakło jej „polskiej wrażliwości”.

Premier, za przykładem ojca, domaga się też międzynarodowego uznania dla polskich zasług w walce z Holokaustem. W 2017 roku stwierdził, że „Instytut Yad Vashem powinien docenić odwagę Polaków i cały naród polski powinien mieć jedno wielkie drzewo Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata”.

W lutym 2019 w OKO.press pisaliśmy, że premier o żydowskich korzeniach został bohaterem polskich antysemitów – gdy odmówił wyjazdu na szczyt Grupy Wyszehradzkiej do Izraela.

Miłość własna mimo wszystko

Ale to nie koniec „sukcesów” rządu, z których musiał tłumaczyć się przed opinią publiczną w Polsce i Europie. I nie koniec kłamstw.

  • Wziął w obronę katastrofalną w skutkach reformę edukacji, którą zafundowała polskim szkołom była już minister Anna Zalewska. Podczas strajku nauczycieli grał też pierwsze skrzypce w deprecjonowaniu żądań protestujących. „Pracują mniej, a chcą zarabiać więcej” – mówił Morawiecki, rozpowszechniając niebezpieczny mit. Rezultat? Rozjuszeni nauczyciele, zmanipulowane społeczeństwo.
  • Kolejnym „sukcesem” było zablokowanie przyjęcia przez UE deklaracji dążenia do pełnej neutralności klimatycznej w czerwcu 2019. „Nie mamy sobie nic do zarzucenia” – skwitował wówczas Morawiecki, pokazując jasno, że jego rząd nie bierze na poważnie zbliżającej się katastrofy.
  • Bronił też Zbigniewa Ziobry, gdy wybuchła tzw. afera Piebiaka. W kuriozalnym wywiadzie dla TVN24 Morawiecki stwierdził, że Ziobro o aferze nic „nie wiedział, bo tak mu powiedział”. Koronny argument!
  • Premier kłamał też obficie o sukcesach polityki demograficznej PiS. Wbrew zapewnieniom Morawieckiego 500 plus nie sprawiło, że w Polsce rodzi się więcej dzieci. Wręcz przeciwnie, liczba urodzeń spada.
  • Okazją do wielu przekłamań były wybory – samorządowe jesienią 2018 i europejskie w maju 2019. I tak we wrześniu 2018 pisaliśmy m.in. o 3000 km drogowych kłamstw Morawieckiego, a w marcu 2019 demaskowaliśmy fałsz, gdy zapewniał, że PiS nie zamierza budować sojuszy z antyeuropejskimi partiami. Zamierzał i zbudował.

Choć jego praca zdaje się polegać na upartym powtarzaniu postprawd i tłumaczeniu się z kolejnych wtop, premier zachowuje sporo uznania dla samego siebie. Pochwał nie szczędzą mu przychylne PiS media, a także – jak się dziś przekonaliśmy – świat biznesu.

Kmicic z chesterfieldem

>>>

Więcej >>>

„Tak działa kombajn nienawiści i hejtu. A w tajnej grupie atakującej mnie i moją rodzinę DWÓCH DYREKTORÓW SĄDÓW nominatów Z. Ziobry – dyr. Sądu Rejonowego w Inowrocławiu i dyr. Sądu Okręgowego w Bydgoszczy” – podsumował Krzysztof Brejza doniesienia gazeta.pl. Portal zamieścił fragmenty rozmów z 2018 r., które prowadzili działacze Solidarnej Polski i PiS z Inowrocławia na komunikatorze WhatsApp.

Administratorem tej grupy był Ireneusz Stachowiak, polityk Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry. Należeli do niej m.in. dwaj dzisiejsi dyrektorzy sądów: Karol Adamski (dyrektor Sądu Rejonowego w Inowrocławiu) oraz Szymon Kosmalski (zastępca dyrektora Sądu Okręgowego w Bydgoszczy). A także pracująca obecnie w Urzędzie Wojewódzkim w Bydgoszczy była redaktor naczelna wydawanego przez ratusz miesięcznika „Nasze Miasto Inowrocław” – Beata Zarzycka.

Według gazeta.pl, członkowie grupy publikowali komentarze i produkowali memy atakujące posła Brejzę. Jeden z nich napisał: – „Zrobię z niego [Krzysztofa Brejzy – przyp.] Misiewicza lepszego niż z Bartka Misiewicza zrobili”. Uczestników…

View original post 1 173 słowa więcej

 

Politycy PiS dążą do przelewu krwi

Mateusz Morawiecki uczestniczył w obchodach rocznicy Sierpnia’80 w Gdańsku. Przed Europejskim Centrum Solidarności pojawili się protestujący. Musiała interweniować policja.

Obchody rocznicy powstania „Solidarności” w Gdańsku naznaczone były odrębnymi uroczystościami miast i zwaśnionych z nimi związkowców. W tych drugich brał udział premier Morawiecki. Pojawili się także zwolennicy opozycji z KODu.

Uroczystości rządowe rozpoczęła msza święta w bazylice św. Brygidy. Stamtąd uczestnicy przeszli na plac Solidarności, gdzie premier wraz z delegacją złożył kwiaty pod bramą Stoczni Gdańskiej.

Dalsza część obchodów odbyła się w Sali BHP, gdzie 39 lat temu podpisano Porozumienia Sierpniowe. To tam premiera odprowadziła grupa protestujących. Między zwolennikami PiSu i protestującymi doszło do wymiany zdań i trzeba było interwencji policji.

Kmicic z chesterfieldem

Donald Trump odwołał swoją wizytę w Polsce. Oficjalną przyczyną jest huragan Dorian, który może na początku przyszłego tygodnia uderzyć we Florydę.

Amerykańscy dziennikarze zwracają jednak uwagę, że prezydent weekend spędza czas na prywatnym polu golfowym.

Biały Dom podkreśla, że prezydent w niedzielę uda się do Federalnej Agencji Zarządzania Kryzysowego. Donald Trump opuścił Biały Dom w piątek i udał się helikopterem do swojej rezydencji w Camp David w Maryland, a stamtąd helikopterm poleciał do posiadłości w Wirginii.

Prezydent umila sobie czas grając w golfa, ale są z nim eksperci, którzy śledzą trasę huraganu.

Według najnowszych prognoz „Dorian” zmierza na północ i przejdzie wzdłuż wybrzeża. Władze apelują do mieszkańców Florydy, aby nadal zachowali czujność. Ostrzegają też przed zagrożeniem inne stany.

Szanowny Panie…

View original post 2 115 słów więcej

 

PiS jest śmiertelnym zagrożeniem, w tym dla małżeństwa Brejzów

Krzysztof Brejza przyzwyczaił swoich wyborców do tego, że od dawna demaskuje nieścisłości w poczynaniach rządu PiS. Dorota nie pozostaje w tyle za mężem, choć miejscem jej działania jest nie sala sejmowa, lecz Twitter i media.

„Ludzie z PiS zawsze mają jakieś ale. Głosują, ale się nie cieszą. Piją, ale się nie fraternizują. Potępiają, ale rozumieją. Mają wyroki, ale zatarte, biją żony, ale co tam, dają ciumka, ale nie molestują. Ale – słowo klucz tej władzy. #hipokryci” – napisała ostatnio. To przytyk do licznych rozbieżności w wypowiedziach polityków PiS: począwszy od Jarosława Kaczyńskiego, który zarzekał się, że jego brat nie pił z komunistami (choć są nagrania, na których widać jak to robił), poprzez obronę księdza z Tylawy w wykonaniu Stanisława Piotrowicza, czy aferę z posłem Łukaszem Zbonikowskim, który miał być agresywny w stosunku do swojej żony.

Z kolei w wywiadzie, udzielonym niedawno portalowi naTemat.pl Dorota Brejza mówila: „Przykład Srebrnej i Birgfellnera jak w soczewce pokazuje, do jakiego paraliżu doprowadziła deforma Ziobry, a w szczególności połączenie urzędu Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego. To co dzieje się wokół tego postępowania byłoby zabawne, gdyby nie było tragiczne”.

W jej ocenie – poprzez tę sprawę – widoczna jest „kompletna niemoc państwa do wyjaśnienia potencjalnie przestępnego zdarzenia, a to wszystko tylko dlatego, że w orbicie sprawy pojawia się Jarosław Kaczyński”. Z drugiej strony, jak zauważyła, „nadaktywność państwa w ściganiu domniemanych przestępstw osób związanych z opozycją i rozumowanie na zasadzie daj mi człowieka, a paragraf się znajdzie. Przerażające”.

Depresja plemnika

Media informują o wzroście cen produktów w sklepach, które są coraz bardziej odczuwalne dla portfeli Polaków.

Wojciech Mann może mieć problemy w pracy po tym, jak subtelnie skrytykował na antenie premiera Mateusza Morawieckiego.

„Złożymy pozew o ochronę dóbr osobistych wraz z zapłatą zadośćuczynienia na rzecz organizacji dobroczynnej, np. WOŚP” – zapowiedział Jarosław Marciniak, sekretarz zarządu KOD. To reakcja na wypowiedź Marka Suskiego, szefa gabinetu politycznego Mateusza Morawieckiego.

Suski w TVP Info komentował przemówienie Donalda Tuska w Gdańsku podczas obchodów 30 rocznicy wyborów 4 czerwca. – Mówił do ludzi pod sztandarami KOD-u, że to wy jesteście ci dobrzy, uwierzcie w to. A tam wielu ludzi w KOD-zie to są osoby, które służyły obcemu mocarstwu i jeszcze mają przeszłość różnych służb PRL-owskich. Do takich ludzi, którzy tworzyli ścieżki zdrowia, bili robotników i byli po tamtej stronie okrągłego stołu, mówi, że to wy jesteście ci dobrzy i obalcie władzę, sugerując, że jest…

View original post 894 słowa więcej

 

Sekta, smród zgnilizny, watykanskie szambo. O Kościele po filmie „Tylko nie mów nikomu”

Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź wypowiedział się dzisiaj w Krakowie na temat filmu „Tylko nie mów nikomu” poświęconemu pedofilii w Kościele Katolickim.

Abp Marek Jędraszewski w najbliższym tygodniu ma zjawić się w Poznaniu, aby odprawić mszę z okazji 100-lecia Liceum nr 1 im. Karola Marcinkowskiego.

Manuela Gretkowska wypowiedziała się na temat filmu Tomasza Sekielskiego „Tylko nie mówi nikomu” o pedofilii w polskim Kościele katolickim. Pisarka w swoim komentarzu odniosła się do słów dziennikarza Szymona Hołowni, który obejrzał fragment dokumentu.

„Tylko nie mów nikomu” wstrząsa, boli. Konieczne pilne działania władz i organów ścigania, zdecydowana postawa instytucji publicznych i wielu, dziś wstrząśnięty katolików. Dość zaburzeń w relacjach państwo-kościół. Rozdział i jasne zasady, tego się domagamy – mówi Barbara Nowacka z Koalicji Europejskiej.

Aktor i działacz społeczny Krzysztof Pieczyński (stowarzyszenie Polska Laicka) skomentował dokument „Tylko nie mów nikomu” Tomasza Sekielskiego o pedofilii w Kościele katolickim.

Film braci Sekielskich oczywiście wstrząsający. Oprócz osobistych tragedii pokazuje systemowe mechanizmy, które sprzyjają pedofilii w kościele i pomagają w ochronie przestępców. Wykorzystajmy szok wywołany filmem jako szansę na rozprawienie się z tym koszmarnym zjawiskiem.

Wielokrotnie w wywiadach głośno podkreślałem, że kościół polski jako instytucję, ominęło Oświecenie. To nie ma nic do wspólnoty wiernych czy samej treści religii. To kościół jako instytucja wymaga reformy. Proponuję taki plan:

1. Stwórzmy państwową komisję (o szerokim autorytecie publicznym i z reprezentacją środowisk obywatelskich ) do walki z pedofilią. Zróbmy użytek ze sprawdzonych rozwiązań w innych krajach: w Stanach Zjednoczonych, Australii, Irlandii, Wielkiej Brytanii i innych. Obrona dzieci i wymierzanie sprawiedliwości to zadanie dla państwa, nie dla kościoła.

2. Niech komisja i państwowe organy ścigania uzyskają pełny dostęp do archiwów kościelnych. Niestety najpewniej kryje się tam masa informacji o przestępstwach i próbach ich tuszowania, które nie zostały ujęte w statystykach niedawno ogłoszonych przez Konferencję Episkopatu.

3. Wprowadźmy przejrzystość postępowań kościelnych w sprawach dotyczących podejrzeń o pedofilię. Oczywiście w poszanowaniu takich praw jak prywatność czy godność osobista. Zbyt często poufność wewnętrznych procedur kościelnych służy do faktycznej ochrony przestępców.

4. Zamiatanie przypadków pedofilii pod dywan przez przełożonych i innych powinno być konsekwentnie karane jako współudział w przestępstwie. Wszelkie zmiany w wewnętrznych procedurach kościoła w ostatnich latach są potrzebne i ważne. Ale indolencja i odwracanie oczu pozostaje jednym z głównych systemowych problemów, który trzeba wyeliminować. Upewnijmy się, że wykorzystujemy wszelkie narzędzia prawne, które mamy do dyspozycji.

5. Konkordat minus? Sprawdźmy, czy umowa konkordatowa nie roztacza parasola ochronnego nad przestępcami. Renegocjujmy ją, jeśli tego wymaga ochrona dzieci przed przestępstwami seksualnymi.

6. Wreszcie — wzmacniajmy programy i instytucje wsparcia dla ofiar (rządowe i pozarządowe). Stwórzmy programy edukacyjne na wzmocnienie cielesnej suwerenności dzieci (w wieku przedszkolnym i szkolnym). Na filmie widzimy, że dzieci zbyt często są bezradne wobec presji ze strony starszych, silniejszych osób, które w wielu przypadkach cieszą się niezasłużonym autorytetem.

Ruja i poróbstwo klechów to mało powiedziane.

Depresja plemnika

Przykładem cynicznej i wyrachowanej manipulacji po ujawnieniu przypadków pedofilii w polskim kościele jest postawa TVP i przyjęta narracja „Wiadomości”, przypominająca stara radziecką technikę propagandową. Na zarzut odpowiada się niewygodnym dla pytającego stwierdzeniem, które ma go zdyskredytować Kiedyś brzmiało to tak „…a w USA biją murzynów”.

Widać wyraźnie, że „argument murzyński” do dziś nie stracił na swojej aktualności i objawił się w całej krasie przy okazji premiery dokumentu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”.

Telewizja publiczna w materiale „Podwójne standardy opozycji”, nie wspominając o nim w ogóle, skupiła się ni z tego, ni z owego, na osobach trzech pedofilów, którzy – zdaniem PiSowskich dziennikarzy – byli związani z opozycją.

Zaprezentowano więc sylwetkę Piotra Z., byłego radnego PO ze Słupska, który został skazany w 2012 r. za czyny…

View original post 665 słów więcej

 

Tusk, Donald Tusk

Prof. Jan Hartman zachwycony wystąpieniem przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska.

Depresja plemnika

„Proszę pani, Podlasie, Lubelszczyzna, Białystok, Elbląg oraz cała wschodnia Polska NIE SĄ „CZĘŚCIĄ” Rosji ani Białorusi… Jakie szkoły pani kończyła…? Proszę opanować swą POGARDĘ dla Polski. PIS szanuje WSZYSTKICH Polaków, którzy GŁOSUJĄ NA PIS” [pisownia oryg. – przyp. red.] – to odpowiedź Krystyny Pawłowicz na wpis posłanki PO Joanny Muchy. Cóż, czyli tych, którzy na tę partię nie głosują, PiS nie szanuje. Można też powiedzieć, że po części to powielenie niedawnych słów prezesa PiS, który niepełnosprawnej kobiecie powiedział: „Proszę nas popierać, a nie przeszkadzać”!

Co takiego napisała Mucha, że wywołała taką reakcję Pawłowicz? – „Polska sercem Europy” … Wschodniej. Czyli tej części, gdzie leży europejska cześć Rosji i Białoruś. Pamiętajcie o tym, kiedy po raz kolejny zobaczycie hasło wyborcze PiSu” – brzmiał wpis posłanki PO. W dyskusję na Twitterze włączyła się inna posłanka PO Krystyna Skowrońska. – „Wam ku­ry szczać pro­wadzić, a nie po­litykę robić” jak mawiał klasyk” – napisała…

View original post 2 375 słów więcej

Kaczor stchórzy, taka jego natura skunksa

Kaczyńskiego obleciał tchórz

W ostatnią środę lider Prawa i Sprawiedliwości postanowił wezwać liderów ugrupowań opozycyjnych do podpisania wspólnej deklaracji w sprawie przyszłości wprowadzenia waluty euro w naszym kraju. Jak zapewne zakładali stratedzy partii rządzącej, taki chwyt miał po raz kolejny sprowadzić debatę publiczną na wygodne dla niej tory i postawić opozycję w niewygodnym położeniu. Przy okazji taki ruch miał odwrócić uwagę od rozpalających opinię publiczną tematów czyli największego od 20 lat strajku polskich nauczycieli (z którym PiS nijak nie potrafi sobie poradzić) oraz kwestii grabieży majątku Polaków w ramach likwidacji II filaru systemu emerytalnego. 

Dziś jednak na Nowogrodzkiej mogą pożałować tamtego występu Jarosława Kaczyńskiego. Opozycja początkowo nie dała się wciągnąć w jego gierki, zauważając że temat jest w tej chwili abstrakcyjny i wobec innych ważnych kwestii dziś nieistotny, a kropkę nad i postawił niezawodny Donald Tusk, przy okazji wbijając szpilę premierowi Morawieckiemu.

Dziś natomiast Koalicja Europejska postanowiła odbić piłeczkę rzuconą przez Jarosława Kaczyńskiego, stawiając go w bardzo nieprzyjemnym położeniu. Grzegorz Schetyna zaproponował mu bowiem bezpośrednią konfrontację w debacie na tematy europejskiej przyszłości Polski, która miałaby odbyć się jeszcze w tej kampanii wyborczej.

„Byłem adresatem listu pana prezesa Kaczyńskiego ws. euro i naszej opinii w tej kwestii. Chcę powiedzieć, że to, co możemy i powinniśmy powiedzieć w tej kwestii, jesteśmy gotowi, ja osobiście jestem gotowy do tego, żeby powiedzieć opinii publicznej, prezesowi Kaczyńskiemu, twarzą w twarz, w bezpośredniej debacie. To zawsze kampania wyborcza, wybory, czas przedwyborczy jest czasem na debatę, na zderzenie opinii, na pokazanie prawdziwych stanowisk partii, które reprezentujemy. Jestem do takiej debaty gotowy” – mówił na konferencji prasowej przewodniczący PO Grzegorz Schetyna. Lider Koalicji Europejskiej wysłał też do prezesa Kaczyńskiego list, w którym zadaje trzy pytania dot. polityki prowadzonej przez PiS w ramach Unii Europejskiej.

Pytania o łamane standardy demokratyczne (które powrócą ze zdwojoną mocą po kolejnej nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym), utratę miliardów euro straconych w prowadzonych przez PiS negocjacjach nad unijnym budżetem czy poruszanie kwestii zawierania sojuszy z europejskimi ugrupowaniami, które pozostają w mocnym związku z putinowską Rosją to z pewnością nie są kwestie, z którymi Kaczyński chciałby się zmierzyć w publicznej rozmowie. Może się jednak okazać, że nie będzie miał wyjścia.

TVP ponoć odtrąbiła już sukces wizyty Morawieckiego za Oceanem, rzeczywistość jednak skrzeczy, a spostrzeżenie byłego ambasadora RP w Kanadzie obala wszelkie mity:

„Nieśmiałe pytanie: dlaczego nie doszła do skutku wizyta PMM w Waszyngtonie, nad którą ambasada pracowała miesiące? Że wiceprezydent nie chciał się spotkać – przykre, choć zrozumiałe, wziąwszy pod uwagę pozycję tego rządu. Ale nawet doradca ds. bezpieczeństwa?” – napisał na Twitterze były ambasador Polski w Kanadzie, a obecnie kandydat do europarlamentu z ramienia KE Marcin Bosacki.

„Jak to jest w ogóle możliwe, że premier 38 milionowego kraju jedzie z wizytą do innego państwa i nikt nie spotyka się z nim z władz tego państwa? nowa jakość wstawania z kolan!” – zastanawia się jeden z użytkowników Twittera.

Odpowiedź otrzymuje natychmiast, w następnym wpisie: „Przecież na świecie nikt już go nie traktuje poważnie, bo kontakt z nim to jak pocałunek śmierci. W każdym normalnym, demokratycznym państwie dla polityka, u którego sąd (kilkakrotnie) prawomocnie stwierdził posługiwanie się kłamstwem, nie byłoby miejsca w przestrzeni politycznej.”

Jakiekolwiek wątpliwości w tej kwestii rozwiewa amerykańska prasa donosząc, że spotkanie polskiego premiera w sprawach bezpieczeństwa „zostało przełożone”.