Archiwa tagu: Sueddeutsche Zeitung

Lichocka

Więcej tutaj: 2 mld zł zamiast na TVP – na onkologię >>>

Kmicic z chesterfieldem

Może Polacy sobie nie uświadamiają, ale już jesteśmy na Wschodzie.

PiS nas wyprowadził z Zachodu, ze standardów demokratycznych, które obowiązują w tej kulturze. Jeszcze się droczy z instytucjami unijnymi, ale to służy tylko mydleniu oczu, grze na czas.

Jesteśmy porównywani z Turcją, Rosją, Azerbejdżanem. Podkład pod zamordyzm więc jest solidny.

Takie pokraczne postaci świadczą o naszej upadłości, jak Morawiecki, Ziobro, Duda i ich polityczny sponsor Kaczyński. W drugim rzędzie snują się smrody Tarczyńskich i podobnych kmiotków.

Nawet adwokatura zadała pytanie prejudycjalne TSUE. Po raz pierwszy w historii.

Dla inteligencji larum grają, znowu praca u podstaw, jak pod zaborami i w PRL.

Gdyby koronawirus dotarł do Polski, przy lewiźnie władzy PiS straty byłyby ogromne. To może być dżuma XXI wieku.

Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy wzywa Dudę, by nie podpisywał ustawy kagańcowej; rząd, by posłuchał uchwały SN; Sejm, by powrócił do wybierania KRS przez sędziów. W rezolucji (140 za, 37 przeciw) deputowani…

View original post 529 słów więcej

 

PiS wywindował szmaciarstwo. O bohaterstwie sędziego Juszczyszyna

Nielegalna „Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego” powołana przez polityków Prawa i Sprawiedliwości do karania niepokornych sędziów zawiesiła w czynnościach zawodowych oraz obniżyła 40 proc. wynagrodzenia sędziemu Pawłowi Juszczyszynowi.

Juszczyszyn dał się poznać z domagania się od przedstawicieli władzy opublikowania list poparcia dla kandydatów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa. To się politykom PiS bardzo nie spodobało (w dalszym ciągu nie podoba) i robią z sędziego Juszczyszyna wroga państwa polskiego.

Mimo postanowienia „Izby Dyscyplinarnej” sędzia przyszedł dzisiaj do pracy – jednak nie mógł jej podjąć, bo dziwnym trafem zachorowała przewodnicząca składu sędziowskiego.

Sędzia Juszczyszyn spotkał się jednak z dziennikarzami i wydał krótkie oświadczenie.

– Prędzej czy później będziemy musieli się spodziewać wyroku Juszczyszyn przeciwko Polsce, w którym Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdzi naruszenie praw sędziego, takie są standardy orzecznicze – ocenia Rzecznik Praw Obywatelskich dr Adam Bodnar.

– Sędzia przyszedł do pracy. Chce pracować, sądzić, orzekać. A rządzący mu tego zakazują. Z trudnych do zrozumienia dla wyborcy powodów. Tak to wygląda. I ciężko będzie przekonać obywateli, że tak właśnie zwalcza się bezwład sądownictwa – komentuje dziennikarz Konrad Piasecki (TVN24).

Eliza Michalik skomentowała sprawę sędziego Pawła Juszczyszyna z Olsztyna.

Eliza Michalik (publicystka): Myślę o tym, co robią sędziemu Juszczyszynowi i innym sędziom. I wiecie co? To są prześladowania. Tak właśnie wygląda prześladowanie człowieka. Jest mi niedobrze, że tak spokojnie się temu przyglądamy. To bezprawne. I niemoralne. I całkowicie przekracza wszelkie granice”.

Do sędziego z Olsztyna zwrócił się w kilku zdaniach konstytucjonalista prof. Marcin Matczak z Uniwersytetu Warszawskiego:

– Panie Sędzio, proszę przyjąć wyrazy najwyższego uznania za Pana postawę – jest i będzie Pan wzorem do naśladowania dla polskich prawników, a ludzie będą dumni z tego, że mieli zaszczyt Pana znać. Proszę pamiętać, że jesteśmy z Panem i będziemy Pana wspierać w każdej sytuacji, czegokolwiek ta chora władza nie wymyśli. Jest Pan wzorem moralnym i po prostu bardzo porządnym, odważnym człowiekiem. Daje Pan nam wszystkim nadzieję na piękną Polskę!

Reżyser Andrzej Saramonowicz z wielkim uznaniem wypowiedział się na temat sędziego Pawła Juszczyszyna.

– Sędzia Paweł Juszczyszyn niezwykle mi imponuje. W chwili, gdy 98 procent Polaków kładzie uszy po sobie i tkwi w bierności (jedna trzecia, bo popiera wzięcie reszty rodaków za mordę, jedna trzecia, bo jest wrażliwa wyłącznie na bodźce materialne i pójdzie za każdym, kto płaci oraz jedna trzecia, bo choć sprzeciwia się władzy, to bardziej troszczy się o tzw. święty spokój osobisty) ten człowiek w pojedynkę staje przed czołgami, które rozjeżdżają resztki polskiego porządku demokratycznego – czytamy na profilu Saramonowicza.

O Juszczyszynie czytaj tutaj >>>

Publicysta i redaktor naczelny portalu wiadomo.co Przemysław Szubartowicz skomentował bieżące tematy polityczne.

Polacy. Moi rodacy – w dużej masie – są ślepi na zło. Ślepi na pogardzanie umową społeczną. Na zdeprawowaną do kości władzę cynicznych nihilistów. Na bolszewicką bezkarność, która napuszcza „prawdziwego Polaka” na „gorszy sort”. I która daje 2 miliardy na ściek telewizyjny zamiast na onkologię. Wstyd”.

Symetryzm. Druzgocącą porażką części polskiej inteligencji – dziennikarze to chyba wciąż inteligencja? – jest impotencja wobec destrukcji PiS. Symetryści, oportuniści, albo namawiają do kompromisu z bezprawiem, albo szukają nieistniejących równoważnych przewin u demokratów. To jest amoralne. Pamiętam, ile było oburzenia; pięknoduchów, symetrystów, oportunistów, gdy Donald Tusk mówił o współczesnych bolszewikach. To ci sami oburzeni napaść na polską konstytucję i sądy nazywają „sporem” i chcą „kompromisu”. Dziś władza gnoi sędziego Juszczyszyna. Słowa Tuska były łagodne.

Wizyta Macrona. Prezydent Macron pouczył w obcym języku, żeby nie bać się Europy. Myślę, że PiS nie boi się Europy. Oni Europy nie znoszą, gardzą jej wartościami, jej dziedzictwem, regułami, historią, otwartością na inność. Ale to dobrze, że te słowa padły. Drażnią państwo PiS, krzepią Polskę”.

Ustawy sądowe. Podpis Dudy pod ustawą represyjną jest kolejnym dowodem na to, że jakiekolwiek pielgrzymki do tego pana, okrągłe stoły, apele, bajędy o szukaniu kompromisu z PiS nie mają żadnego sensu. Symetryści nadal będą w pisowskim puczu widzieć „spór”, ale do innych apeluję: dość złudzeń! Jest tak, jak sobie zaplanowali: po sędziach – właśnie kończą domykać zamordyzm, wezmą się za media – gdy tylko Duda wygra – a polexit nastąpi pod koniec kadencji – jeśli nie formalny, to faktyczny, bo dyktaturka będzie ignorować wyroki i decyzje europejskie. Pa, normalna Polsko. PiS ma ułatwione zadanie destrukcji Polski, ponieważ ma wrażenie, że – jak w wierszu Herberta – „obywatele nie chcą się bronić”, „wybuchła epidemia instynktu samozachowawczego”. Jeszcze kiedyś były protesty, dziś jest przejście do porządku dziennego. Przyzwyczaili nas do zła.

„PiS ośmielił lumpiarstwo” – twierdzi prof. Staniszkis. Według mnie PiS raczej wywindował szmaciarstwo. Tych, którzy służą bezprawiu, poświęcają swoje wykształcenie dyktaturce, robią amoralne kariery, stają się kurtyzanami „dobrej zmiany”. Będziecie w podręcznikach hańby narodowej.

Przyszłość. Normalnej Polsce została już tylko solidarność demokratów – której nie ma – i Unia Europejska, z której PiS nas wypycha. Jak zauważyliście, Kaczyński przyspieszył i weszliśmy w fazę represji wobec niezawisłych sędziów. To jest neobolszewicka rewolucja. Właśnie dlatego straszyliśmy PiS-em. Przypominam, że na PiS głosowało mniej obywateli, niż na opozycję razem wziętą. I choć ta antykonstytucyjna trupa dokonuje zamachu stanu w majestacie mediów udających, że toczy się „spór prawny”, to jednak nie ma mandatu społecznego, by mówić o sobie „cała Polska”. Co to, to nie.

Kmicic z chesterfieldem

Przyzwyczailiśmy się, że Polska przez PiS jest ośmieszana, nasz kraj na zewnątrz jest postrzegany, jako republika bananowa z groteskową demokracją.

Przyzwyczailiśmy się. Godzimy na ośmieszenie, gdyż w innych wypadku protestami wymusilibyśmy odsunięcia od koryta ferajny Kaczyńskiego, której jedynym celem jest czerpać profity nie posiadając niemal żadnych umiejętności rządzenia.

PiS uruchomił dla siebie program Koryto+.

Komisja Europejska chce wstrzymania przez Trybunał Sprawiedliwości UE działania sądowniczej ustawy kagańcowej, która de facto jest wyjściem z Unii Europejskiej (Polexit).

W Parlamencie Europejskim odbyła się debata nad nierządem pisowskim. Europosłowie PiS zaprezentowali się groteskowo, skandalicznie, znowu ośmieszyli nas.

Prym wiodła Beata Szydło, pani od sukcesu 1:27.

To co pisowska propaganda wyprawia ostatnio przekracza wszelkie granice przyzwoitości i zdrowego rozsądku, chociaż zasadniczo nie jest to nic zaskakującego. Nagonka na prof. Grodzkiego trwa, uruchomione zostały pisowskie media. Z całą odpowiedzialnością jako jeden z organizatorów oporu w stanie wojennym stwierdzam, że poziom, kultura, prawdomówność mediów stanu wojennego w…

View original post 353 słowa więcej

 

Jak Ziobro oczernia sędziów. Owo bezprawie to kraty dla tego ancymonka w przyszłości

Jeden z internautów ujawnił kulisy ataku na sędziów Ta historia pokazuje, jak działa medialna propaganda układu władzy wobec sędziów. Szokuje udział znanych nazwisk i bezrefleksyjne atakowanie ludzi za to, że bronią najwyższych wartości…

21 marca 2018 roku planowano w Europarlamencie debatę z udziałem 25 polskich prawników… Sprawa ta rozwścieczyła władzę, która przystąpiła do medialnego ataku.

20 marca o godzinie 12:09 polski ambasador w Brukseli otrzymuje maila z informacją, że odbędzie się debata, z załączoną oryginalną korespondencją Europarlamentu oraz listą zaproszonych (zawierających imię, nazwisko, datę urodzenia i numer dowodu osobistego każdego prawnika).

25 minut później Kazimierz Ujazdowski wysyła wiadomość z priorytetem „Wysoki” do 2 pracownic Ministerstwa Sprawiedliwości: Katarzyny Naszczyńskiej i Małgorzaty Pawelec. Katarzyna Nieszczańska jest zaufaną sędzią, dawną koleżanką Łukasza Piebiaka.

O godzinie 14:34 informacja o debacie oraz pełna lista z danymi osobowymi prawników trafia na zewnątrz Ministerstwa Sprawiedliwości. Żeby nie zostawiać śladów, zostaje wysłana komunikatorem jako…zdjęcie ekranu komputera pracownika ministerstwa. Następnie zostaje przesłana do prorządowych mediów.

O godzinie 14:56 Michał Rachoń z TVP publikuje informację na Twitterze. W 20 minut udało mu się uzyskać z Ministerstwa Sprawiedliwości dostęp do oryginalnego pliku i listy uczestników, którą wrzuca online. Dla zmylenia tropów, pokazuje, że dokument pochodzi z Komisji Europejskiej.

Niecałą godzinę później, tę samą informację, okraszoną jednak oryginalnymi „starymi” zdjęciami „z monitora” publikuje Wojciech Biedroń z portalu wPolityce. 3 miesiące później, na publikację Biedronia powoła się posłanka Krystyna Pawłowicz, blokując awans sędzi Kożuchowskiej-Warywody w KRS.

Tak, że drodzy prawnicy, Ministerstwo Sprawiedliwości szasta waszymi danymi osobowymi na prawo i lewo. Ma je Wojciech Biedroń, ma je Michał Rachoń i paru innych dziennikarzy. Dane wychodzą bezpośrednio z Ministerstwa dosłownie „na telefon”…

Kmicic z chesterfieldem

Polska przez PiS została zdegradowana w Unii Europejskiej, to B klasa, podrzędność. Jest w tym zamysł Jarosława Kaczyńskiego, wymiksować kraj z Europy, zwalić na innych: na Brukselę, Berlin, Paryż, aby chwycić naród za mordę.

Damy się?

Rok 2020 będzie ciężki dla Europy, przewidują dziennikarze POLITICO. Wśród przykładów podają możliwy kryzys finansowy, zaostrzającą się globalną wojnę handlową i coraz gwałtowniejszy konflikt w Iranie. Ale zapowiadają też ostrą walkę o wdrożenie unijnej agendy w obronie klimatu, w której Polska wskazana jest jako główny hamulcowy oraz ostrzegają, że stosunki Warszawy z Brukselą znalazły się „w punkcie zwrotnym”.

(…)

Pomimo wygranej w wyborach parlamentarnych w ubiegłym roku, PiS czeka walka o polityczne być albo nie być w tegorocznych wyborach prezydenckich. Prezydent Andrzej Duda, sprzymierzeniec PiS, prowadzi w sondażach opinii publicznej, ale polskie prezydenckie rywalizacje już zaskakiwały w przeszłości.

Jeśli Duda przegra, to radykalne zmiany wprowadzane przez lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego zostaną zablokowane, niwecząc jego…

View original post 710 słów więcej

 

Katolicka Polska nie chce się zająć pedofilią w Kościele

Warszawski korespondent „Sueddeutsche Zeitung” (SZ) przedstawia opisywany wcześniej przez polskie media przypadek Marka Lisińskiego – ofiary molestowania, którego papież Franciszek w lutym podczas audiencji w Watykanie w geście zadośćuczynienia pocałował w rękę. – To był nadzwyczajny moment, wyraz szacunku nie tylko dla mnie, lecz dla wszystkich, którzy byli w Polsce wykorzystywani seksualnie przez duchownych – cytuje Lisińskiego Hassel.

Marek Lisiński kieruje obecnie fundacją „Nie lękajcie się”, której głównym celem jest pomoc ofiarom przemocy seksualnej duchownych.

Powikłane losy ofiary molestowania

Niemiecki dziennikarz pisze, że Lisiński jako 13-letni chłopiec został zgwałcony przez księdza. Traktowany jak „zastępca Boga” duchowny cieszył się w liczącej 200 domów wsi Poniatowo niepodważalnym autorytetem.

Ani matka, ani dziadek, którym chłopiec po 9 miesiącach opowiedział o incydencie, nie uwierzyli mu – podkreśla autor. Chłopiec musiał wyjechać z rodzinnej wsi, wychowywał się w internacie i zszedł na złą drogę. Dopiero po upływie 25 lat rozpoczął terapię i przepracował wydarzenia z dzieciństwa – czytamy w SZ.

Katolicka Polska pozostaje daleko w tyle

Florian Hassel zaznacza, że w USA, Irlandii i Australii powstały komisje śledcze, które udokumentowały tysiące przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci i młodzieży w minionych dziesięcioleciach. „Jeśli chodzi o wyjaśnienie takich przypadków, katolicka Polska pozostaje daleko w tyle” – ocenia autor.

Marek Lisiński mówi, że podejmowane przez jego fundację próby wyjaśnienia przypadków molestowania seksualnego, długo natrafiały na mur milczenia. Jak zaznacza, ani przedstawiciele Kościoła, ani parlamentarzyści nie chcieli się zająć tym tematem – „ze strachu przed Kościołem i w obawie przed utratą głosów”.

Florian Hassel wyjaśnia, że losy Marka Lisińskiego posłużyły za kanwę scenariusza filmu „Kler” Wojciecha Smarzowskiego. Film obejrzało ponad 5 mln widzów, a temat molestowania stał się narodowym problemem. Biskupi obiecali wyjaśnienie sprawy – czytamy w „Sueddeutsche Zeitung” .

Krytycznie o biskupach

Hassel krytycznie ocenia dotychczasowe działania polskich biskupów. „W przeciwieństwie do Niemiec, Irlandii czy Australii nie powołano niezależnych ekspertów ani świadków, nie wykorzystano też państwowych instrumentów. Okres powojenny do upadku komunizmu został pominięty” – tłumaczy.

14 marca biskupi przedstawili raport oparty na ankietach z diecezji, w którym mowa jest o 382 przypadkach molestowania nieletnich. Mniej niż połowa spraw skierowana została do sądu. Tylko jedna czwarta uznanych za winnych księży musiała zrezygnować z kapłaństwa – krytykuje SZ.

Katolicy zawiedzeni

Katolicy, którzy liczyli na pokorę ze strony biskupów, zawiedli się – pisze Hassel. Arcybiskup Stanisław Gądecki porównał „Kler” do propagandowego filmu nazistowskiego „Jud Suess”.

Przedstawiając wyniki ankiety, biskupi bagatelizowali sprawę. Pedofilia to globalny problem, termin „pedofilia w Kościele” jest „czystym ideologicznym konstruktem”, który ma podważyć autorytet Kościoła. Stanowisko biskupów wywołało u wielu katolików „szok i oburzenie” – cytuje Hassel „Tygodnik Powszechny”. Przypomina, że przed upadkiem komunizmu Kościół cieszył się zaufaniem niemal 90 proc. Polaków, obecnie tylko 54 proc.

Marek Lisiński twierdzi, że do jego fundacji zgłoszono ponad 700 przypadków molestowania przez księży. Wiele ofiar chce zeznawać dopiero po utworzeniu komisji śledczej, która byłaby w stanie ich bronić.

Posłanka partii „Teraz” Joanna Scheuring-Wielgus uważa, że komisja śledcza będzie mogła powstać dopiero po utracie władzy przez PiS. „Komisja ma szanse na powstanie tylko wtedy, gdy rząd PiS utraci na jesieni większość w parlamencie” – powiedziała parlamentarzystka cytowana przez SZ.

Depresja plemnika

Korzystając z zamieszania wokół strajku nauczycieli, Prawo i Sprawiedliwość postanowiło przeprowadzić decydujący szturm na Sąd Najwyższy tak, by jeszcze przed wyborami parlamentarnymi zapewnić sobie przejęcie tej instytucji i obsadzenie prezesów izb kandydatami, których do Sądu Najwyższego nominowała upolityczniona Krajowa Rada Sądownictwa. Wie bowiem, że dotychczasowe działania w tym zakresie nie przyniosły upragnionego władztwa nad tą najwyższą instancją wymiaru sprawiedliwości.

Jak pisze Tomasz Skory z RMF FM, przypominając że to już ósma nowelizacja ustawy o SN, rządzący planują wprowadzić w tej instytucji zmiany otwarcie sprzeczne z literalnym brzmieniem zapisów Konstytucji, przyznając prezydentowi Andrzejowi Dudzie prawo wyboru I prezesa SN oraz prezesów izb także spośród kandydatów, których Zgromadzenie Ogólne sędziów SN nie wskazało. Według obecnych przepisów kandydatów na te stanowiska wskazują zgromadzenia sędziów, przy wymaganej obecności 2/3, a jeśli to się nie uda – 3/5 liczby uprawnionych sędziów.

Nowe przypisy wprowadzają dwa kolejne stopnie. Jeśli do wskazania kandydatów na I Prezesa bądź prezesów…

View original post 676 słów więcej

 

Donald Tusk dokładnie 2 lata temu sprawił PiS łomot 27:1

Prawo i Sprawiedliwość nękane kolejnymi aferami zdaje sobie sprawę, że narracja o “układzie III RP” już dłużej nie wystarczy do trzymania elektoratu w szachu. Kiedy bowiem swoi żerują na państwie na potęgę, coraz ciężej sprzedać przekaz, że PiS przyszedł do władzy, aby odepchnąć złodziei od koryta. Stąd z braku alternatyw po ujawnieniu taśm Jarosława Kaczyńskiego sięgnięto po kosztowny festiwal wyborczych obietnic. Kiedy jednak “piątka” prezesa PiS jest swoistą marchewką, to rządzący wciąż potrzebowali dla paranoicznej części elektoratu przysłowiowego “kija”. Tym ostatnim, nowym wrogiem ideologicznym stała się społeczność LGBT. Podpisanie przez Rafała Trzaskowskiego karty LGBT+ zostało wykorzystane wczoraj przez rządzących do rozpoczęcia kampanii nienawiści skierowanej w mniejszości seksualne. Hostel dla ofiar przemocy, pomoc psychologiczna i monitoring sytuacji młodzieży LGBT zostały nazwane przez prezesa wielkim zagrożeniem, określone jako “atak na rodzinę i to atak przeprowadzony w sposób najgorszy z możliwych, bo jest to w istocie atak na dzieci”. Słowa lidera obozu władzy były jednak wstępem do szerszej kampanii, która zalała także prawicowe media i sieć. W tej ostatniej falę oburzenia wywołał marszałek senatu Stanisław Karczewski, który opublikował grafikę przedstawiającą uśmiechniętą rodzinę osłanianą parasolem z podpisem PiS przed tęczowym deszczem – społecznością LGBT.

Do walki włączyła się tradycyjnie także Krystyna Pawłowicz, która ogłosiła wojnę kulturową o “polską tożsamość i kulturę”, w kontrze do “Agendy Sorosa, lewackich patologii obyczajowych”:

Ostro na przekaz rządzących zareagował Tomasz Lis, oceniając wpis marszałka Senatu: “Najbardziej obrzydliwa grafika jaką ostatnio widziałem. Już były takie partie, które „chroniły” narody przed zgubnymi wpływami homoseksualizmu. Kilkadziesiąt lat temu w komunizmie i jeszcze wcześniej u naszych sąsiadów na zachodzie. Tam po prostu wsadzano gejów do obozów.

Powyższe działania są pokłosiem prostej logiki Nowogrodzkiej – emocje łatwiej przemawiają do wyborców niż fakty. Takie obszary jak aborcja, prawa mniejszości od lat rozpalają debatę publiczną służąc jako podstawowe tematy zastępcze. Działania rządzących trafiają jednak na podatny grunt. Warto bowiem prześledzić komentarze w sieci nie tylko wokół Karty LGBT+, ale choćby wcześniejszej głośnej akcji Tęczowy Piątek. PiS swój przekaz zaadresował zarówno do wąskiej grupy tych, którzy nawet dziś odmawiają osobom LGBT pełni człowieczeństwa, ale przede wszystkim do większości, która zwyczajnie problemów mniejszości nie zauważa, a czuje się urażona pouczaniem ze strony autorów kampanii protolerancyjnych. Nikt nie lubi być krytykowanym, zwłaszcza jeśli nie poczuwa się do żadnej odpowiedzialności. Wynika to często z błędu poznawczego, a nie homofobii, ponieważ w przypadku niemal każdego zjawiska dyskryminacyjnego jego obserwacja w najbliższym otoczeniu przez osoby, których ono nie dotyczy, jest z reguły marginalna. Tymczasem przemoc, kłopoty psychologiczne i wykluczenie dotyka dzieci i młodzież o odmiennej orientacji i to jest atak na dzieci, którego zarówno PiS jak i większość polskiego społeczeństwa ani nie dostrzega, ani nie uznaje.

Absurd i najgorsze wzorce działań obecnej władzy można zawrzeć w drobnym, ale istotnym szczególe. Edukacja seksualna nie jest w Polsce przedmiotem obowiązkowym, co oznacza, że obojętnie co rodzice sądzą o Karcie LGBT+, to nikt ich dzieciom nie narzuci bez ich zgody jakiejkolwiek “seksualizacji”. Jest to zwyczajna manipulacja. Tak z reszta jest z cała narracja ataku na tradycyjną rodzinę. Jakież musi mieć ona wątłe fundamenty, że potrafi ją zniszczyć kilka lekcji w szkole. Paniczny strach w tym obszarze, jeśli patrzeć przez pryzmat logiki, a nie emocji, świadczyłby o zwyczajnej klęsce wychowawczej rodziców. Obecnie obserwowana awantura wpisuje się zresztą w hipokryzje stosunku społeczeństwa do polskiej szkoły. Kiedy przychodzi do odpowiedzialności za przemoc i wszelkie inne patologiczne wzorce zachowań dzieci i młodzieży, to winny jest system oświaty, a nie rodzice, a kiedy system chce w końcu problem się zająć, to nagle następuje fala oburzonych komentarzy, że za wychowanie odpowiadają rodzice. Z tego względu ciężko mówić, że kampania hejtu obozu rządzącego jest tylko i wyłącznie zjawiskiem politycznej patologi, ponieważ źródło opisanych zdarzeń sięga szeregu innych strukturalnych problemów systemowych i społecznych w naszym kraju.

Pawłowicz znów posunęła się za daleko w swoich komentarzach. Wróciła do starego, dobrego straszenia Niemcami, „seksualizacją” dzieci, „homolobby”, Unią Europejską i uchodźcami.

Pawłowicz w swoim żywiole. Szambo wybija, pławi się w nim.

Depresja plemnika

„Edukacja seksualna w szkołach to bardzo niebezpieczna pokusa szatana”

Powyższy cytat pochodzi z listu biskupa świdnickiego Ignacego Deca, który zostanie odczytany jutro w kościołach tej diecezji. Biskup postanowił przybliżyć wiernym współczesną postać rzeczonej pokusy. – „Pokusa ta przybiera dziś bardzo konkretną postać seksualizacji dzieci i to już od wczesnych lat przedszkolnych. Słyszymy o niezwykłej determinacji, z jaką niektórzy wprowadzają do szkół postulaty tzw. ruchów LGBT” – napisał biskup Dec.

Według Deca wspomniane zajęcia tak naprawdę służą demoralizacji”. – „Dzieci na tym etapie rozwoju nie wiedzą, co jest dla nich dobre, a co złe. Natomiast to, co wydaje się chwilowo przyjemne, w przyszłości może prowadzić do nieszczęść” – uważa biskup świdnicki.

Nalega więc w liście, żeby rodzicie i opiekunowie podjęli „odpowiednie” działania, które „uniemożliwią coraz śmielsze działania gorszycieli”. – „Czuwajcie więc i pilnujcie: kto i jak wychowuje Wasze pociechy. Na co zgadzacie się, podpisując podsuwane Wam dokumenty na początku roku…

View original post 643 słowa więcej

Układy Kaczyńskiego: PCK, radomski. Niech koleś od chorych głowy i kolana zajmnie się tymi aferami

W minioną sobotę Jarosław Kaczyński wraz z premierem Morawieckim odwiedzili Zduńską Wolę.  Jak zwykle, była mowa o dokonaniach partii rządzącej, planach, pracy na rzecz wspólnego dobra i nieustająca krytyka rządów PO/PSL.

Tym razem jednak prezes PiS mocno zaskoczył. Nie wiadomo, czy stracił kontrolę nad tym, co mówi czy też po prostu się przejęzyczył, ale gdy nagle powiedział, że „Nie możemy pozwolić na to, żeby społeczeństwo miało wiedzieć, że to my kłamiemy”, wprawił osoby słuchające go w wielkie zdziwienie.

Trzeba przyznać, że nikt się takich słów po prezesie nie spodziewał. Do tej pory jego partia oszukiwała ludzi, manipulowała nimi, głosząc kłamliwe informacje o budowie dróg, powstaniu Solidarności, wprowadzeniu Polski do UE. Te kłamstwa pozwalają partii rządzącej utrzymać swój elektorat w ryzach, dając całkowicie sfałszowany obraz rzeczywistości, w który tak wielu ludzi wierzy. Kaczyński dobrze wie, że nie może już wrócić do prawdy, bo to będzie oznaczało koniec władzy.

Zapewne zrobiłby wszystko, by cofnąć te słowa, ale nie ma na to szans. Internauci już je podchwycili i internet aż huczy. Ludzie piszą – „na kłamstwie zdobywają laury. kłamstwo ma krótkie nogi .Liczyłem że będzie to władza myśląca o dobrobycie wszystkich POLAKÓW ale tak nie jest życie jest krótkie ,żyje sie raz a tu człowiek człowiekowi czyni tyle zła”, „Kłamać trzeba umieć.Ale jak się zaplącze taki ( nawet Jaki -taki ) w swoich kłamstwach to już nie ma odwrotu.Trzeba powiedzieć wtedy że ten co słuchał ,słuchać nie umie .Brawo panie JK.Lubię patrzeć jak sobie kłamcy strzelają w piętę” czy „Opozycjo, wykorzystajcie dobrze, te słowa” .

Jest nawet prośba do opozycji, by rozpowszechnić słowa Kaczyńskiego na 1000 billboardach w całej Polsce. Trzeba przyznać, że pomysł świetny.

„Uważamy, że układ radomski, czyli to wszystko, co dzieje się w Radomiu powinno być pod szczególnym nadzorem służb państwa. Przypadek radomski wyjaśnia, dlaczego Mateuszowi Morawieckiemu i PiS tak spieszy się do tego, by wyznaczać nowe trasy i budować więcej dróg. Rozumiem, że mogą być za tym ukryte różne motywacje, niekoniecznie, żeby dostarczyć Polakom dróg” – powiedziała szefowa Nowoczesnej Katarzyny Lubnauer Dodała, że sprawą powinna zająć się prokuratura.

Chodzi o przedstawione w „Superwizjerze” TVN24 powiązania biznesmena z branży budowlanej Romana Saczywki z radomskimi politykami PiS m.in. z Dariuszem Wójcikiem, wieloletnim przewodniczącym Rady Miasta oraz z byłym wiceprezydentem Radomia, nadzorującym miejskie inwestycje, Igorem Marszałkiewiczem. Więcej szczegółów w artykule „PiS-owski układ radomski – rozjedzie gminę Kowala”.

Przewodniczący PO Grzegorz Schetyna powiedział, że sprawa jest bulwersująca. – „Mamy sygnały także z innych miejsc, że drogi krajowe są przez „ekspertów” pisane w sposób absolutnie dziwny. Będziemy żądać informacji od ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka, czy taki sposób pracy nad wyznaczeniem korytarzy dróg krajowych to jest norma, czy wyjątek, który tylko potwierdza regułę. Chcemy wyjaśnienia tej kwestii. Nie zostawimy tego” – powiedział  Schetyna.

Także PSL chce natychmiastowych wyjaśnień w tej sprawie. – „Będziemy się domagać na najbliższym posiedzeniu Sejmu informacji i działań służb” – zapowiedział prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

Już w lutym 2016 CBA miała materiał dla prokuratury. Zarzutów korupcji nie postawiono. Rozpracowani to posłowie PiS Andrzej (wieloletni prezydent Radomia) i Krzysztof . Dodatkowo : radny Karol i jego kuzyn, wiceprezydent Radomia Igor .

Smarzowski: Hipokryzja dotyczy 90 proc. księży

„Newsweek” Nakręcił pan „Kler” ze złości czy bezsilności wobec poczynań Kościoła?

Wojciech Smarzowski: Zawsze robię filmy o tym, co mnie boli.Oczywiście wiele rzeczy uwiera mnie pod czapką, ale czasami przychodzi moment, w którym trzeba powiedzieć: dość. Czułem i czuję się osaczony Kościołem i religią. Religia jest wszędzie – w prasie, w telewizji, w urzędach i na ulicy. Kroplą, która przepełniła czarę, było zderzenie się z religią w szkole. Moi synowie rozpoczęli edukację i nagle uświadomiłem sobie skalę zjawiska. Nie chodzi o jednostkowy przypadek moich synów ani o konkretnego księdza, ale o to, że wszystko zaczyna się w szkole. Społeczeństwo jest przyzwyczajane od najmłodszych lat do wszechobecności Kościoła z życiu. Efekt jest taki, że nasze dzieci mają wyprane mózgi, bo wychowuje się je w przesądach.

Religia uczy bierności wobec działań Kościoła?

Nasze pokolenie wydaje się stracone, ale może uda się z tego zaklętego kręgu wyzwolić nasze dzieci? Obecność w życiu katechety, a potem księdza powinna być wyborem, a nie sytuacją zastaną, na którą jesteśmy skazani.

Naprawdę jesteśmy skazani?

Oczywiście istnieje margines wyboru. Jestem ateistą i nikt nie zmusza mnie do ochrzczenia dzieci albo chodzenia na mszę, jednak gdy wchodzę na pocztę, to mam wrażenie, że ilość kalendarzy z papieżami, śpiewników oazowych i żywotów świętych nie pozostawia już miejsca na listy. Gdy jadę przez Polskę i mijam coraz brzydsze kościoły, coraz wyższe krzyże – to myślę, że ktoś zabiera mi mój kraj. Gdy państwo łoży coraz większe kwoty na kościelne inwestycje albo uroczystości – również z moich podatków – to czuję się oszukany, bo finanse kościelne są poza prawem. Tak samo jak poza prawem, a właściwie ponad prawem jest kler. Gdy Ministerstwo Sprawiedliwości ujawniło rejestr pedofilów, to nie znalazł się w nim żaden ze skazanych za takie przestępstwa księży. Na taką rzeczywistość nie ma we mnie zgody!

W Polsce jest 33 tysiące duchownych, w tym ponad stu biskupów. Ilu z nich dotyczą problemy pokazane w „Klerze” – chciwość, pomiatanie ludźmi, korupcja, zblatanie z władzą, hipokryzja, kochanki, alkoholizm, pedofilia?

Moim zdaniem hipokryzja dotyczy 90 procent księży. Pozostali są izolowani i mają zakaz wypowiedzi. A ryba psuje się od głowy. Myślę, że w grupie hierarchów musi być wielu mających coś za uszami, bo to daje przyzwolenie reszcie. Mnie zarzuca się pokazywanie wyłącznie ciemnej strony Kościoła, ale przygotowując się do tego filmu, zrozumiałem, że wiedza o tej instytucji jest bardzo rozproszona. Powstają porażające reportaże, pojawiło się kilka książek, czasami zapadnie jakiś wyrok w sprawie księdza pedofila, jest o tym głośno przez dzień, a następnego ludzie w sutannach zamiatają wszystko skrzętnie pod dywan. A przecież pedofilia wśród duchownych wciąż ma miejsce, wciąż rodzą się dzieci księży, wciąż duchowni powodują po pijanemu wypadki, potępiają z ambony homoseksualizm, choć – jak pokazują badania – w ich szeregach 30 procent to geje. Dopiero gdy spojrzy się całościowo, widać, jak to zepsuta instytucja. Wszystkim krytykom odpowiadam więc: „Kler” to film fabularny, nie dokument, film, który pozwala pokazać opisywany świat w pigułce.

Grupa skrajnie prawicowych aktywistów nie czeka na masowe blokady kin – doszło do ataku w jednym z sieci kin. Oczywiście chodzi o „KLER”.

Pięciu mężczyzn nabyło bilety na jedne z pierwszych seansów – widzów nie ma wtedy zbyt dużo – jak krzyczeli po ataku  – „Daliśmy przestrogę”.

Mężczyźni zaatakowali widzów – oblali ich colą i obsypali popcornem oraz opluli i wybiegli z sali. Cała sytuacja miała miejsce na jednym z pokazów w Warszawie – na prośbę kina nie ujawniamy miejsca zdarzenia.

Do ataku nie przyznała się żadna organizacja, a całość na szczęście skończyła się tylko na zniszczonej odzieży, ale napastnicy krzyczeli, że później „już nie będzie pobłażania…

Macierewicz, gdzie jesteś smrodzie!

Andrzej Karmiński na dokuj24.pl pisze o tym, co ma w pompie.

W tej sprawie mam w pompie poprawność polityczną, cywilizacyjną i każdą inną.  Uczciwie przyznaję: nie lubię Obcych. Nie rozumiem ich, nie akceptuję, organicznie nie znoszę, a czasem po prostu ich się boję. Łączy mnie z nimi niewiele ponad przynależność do rasy homo sapiens, a dzieli właściwie wszystko: język, wiara, poglądy, kultura, obyczaje i sposób na życie. Dlatego nie interesuje mnie z jakich pobojowisk się wywodzą i jest mi obojętne dokąd się wyniosą. Byle prędko, bo każdego dnia Obcy poszerzają sferę swoich wpływów i infekują umysły rodaków.  Niektórzy przyglądają się ich poczynaniom z ciekawością, ale też przybywa ludzi gotowych akceptować obce obyczaje i podporządkować się chorym ideom. Coraz mniej Polaków dostrzega zagrożenie cywilizacyjne, a coraz więcej obawia się przeciwstawić najazdowi prymitywnego ludu.

Obcy promują obcą kulturę – wciskają nam swój obraz historii i współczesnego świata, ale sami żyją w zamkniętych enklawach, w irracjonalnej krainie, na przekór cywilizacji. Kultywują obyczaje plemienne i za nic mają reguły demokracji. Ich struktura władzy nie wywodzi się z wyborów. Funkcyjni są wyznaczani, a wódz, który sprawuje rządy absolutne, wybiera się sam. Obcy to plemię agresywne, którego celem jest podbój i narzucenie podbitym swojej władzy, woli oraz prymitywnej wizji powrotu do dawno minionych czasów. Nie akceptują kodeksów państwa swojego pobytu, tylko narzucają współmieszkańcom własne prawa, wymyślane, poprawiane i zmieniane zgodnie z aktualnymi fanaberiami wodza. Słabo skrywają, że ich prawa służą legalizacji własnego bezprawia i zastraszaniu przeciwników, a docelowo usunięciu ich z życia politycznego.

Obcy to ludzie obcej wiary – dziwacznej, całkowicie odmiennej od naszej, powstałej w wyniku schizmy w kościele miłości bliźniego. Ci egocentryczni innowiercy wierzą w wieczną szczęśliwość tylko dla swoich. Straszą dzieci herezjami o diabłach i karzącej ręce mściwego Boga. Praktykują wypędzanie złych duchów, które z jakiegoś powodu lubią włazić w ciało i umysł człowieka. Cenzurują naukę i kulturę. Wierzą, że przychylność Stwórcy można kupić, składając daniny Jego funkcjonariuszom… Wiara Obcych to pogańskie zabobony – mroczne i nienawistne wobec niewiernych.  To wierzenia fanatyczne, a jednocześnie powierzchowne, rytualne, zapewniające status człowieka religijnego każdemu, kto gorliwie i wystarczająco demonstracyjnie uczestniczy w obrzędach. Obcy wierzą, że symbioza Kościoła z państwem zapewnia ludziom władzy akceptację wszelkich decyzji, nawet sprzecznych z nakazami wiary, a dary składane Kościołowi dają im prawo naruszania dowolnych kanonów w życiu publicznym i prywatnym.

Obcy używają obcego języka. Języka swoistego, niezrozumiałego, krzykliwego. Ich słownik pełen jest bogoojczyźnianych frazesów, ale także inwektyw i nowotworów, właściwych dla wyrażania pogardy.  Sporo tam przymiotników wielce przydatnych w konstruowaniu kampanii nienawiści do kolejnych grup niepokornych. W słowniku Obcych znaleźć też można wyrazy dla wielu ludzi niezrozumiałe, takie jak omnipotencja, imposybilizm czy ojkofobia, niezbędne dla podkreślania fałszywego dostojeństwa prymitywnych machinacji politycznych. Tym swoistym narzeczem Obcy oszukują, kłamią, mamią, a bywa, że również hipnotyzują.

Obcy odbierają nam pracę. Zwalniają ludzi, którzy ośmielają się oponować przeciw okupacyjnym prawom najeźdźców. Na atrakcyjnych stanowiskach zatrudniają wyłącznie swoich pobratymców. Płacą sobie niebotyczne premie kosztem obietnic podniesienia wynagrodzeń grupom zawodowym, których nie muszą się obawiać.  Nie interesują się prawidłami gospodarki. Nie oglądają się na koszty, nie przejmują rosnącym zadłużeniem, nie myślą o przyszłości – całkiem jak prymitywne i agresywne ludy, funkcjonujące wedle zasady: napaść, zagarnąć, obłowić się i zniknąć, pozostawiając za sobą dymiące zgliszcza.

Obcy są niebezpieczni. Już zdążyli rozbroić mój kraj. Pozbawili nas nowoczesnego sprzętu, usunęli doświadczonych dowódców, a teraz cichcem podkopują sojusze. Ku uciesze wrogów pozbywają się kolejnych przyjaciół Polski. Są zadufani, bezczelni i gotowi do awantur z całym światem w obronie godności, którą już dawno zastąpili kompromitacją.

Za granicą kpią ze mnie pytając, dlaczego dopuściłem do najazdu i jak długo jeszcze zamierzam tolerować okupantów? Otóż chcę właśnie powiedzieć, że nie zamierzam.  Choćby nie wiem co.

Waldemar Mystkowski pisze o Gowinie.

Jarosława Gowina jakby nie było, nie chce głośno popierać bezprawia PiS, stosuje się do swej wymyślonej naprędce dialektyki: „głosuje jak PiS, ale z tego się nie cieszy”. Sformułowanie padło po głosowaniach nad ustawami sądowymi w lipcu ubiegłego roku. Wówczas obiegło media zdjęcie Gowina, na którym przyjął pozę Stańczyka: rząd PiS klaszcze i tańczy z radości kazaczoka, a on siedzi smutny i niemal z tej depresji palec wskazujący wkłada do nosa.

Od tamtego czasu sprawy sądownicze potoczyły się wartko, jesteśmy w innym miejscu – dużo mniej demokratycznym, a Gowin nadaje tej sytuacji nowe znaczenia dialektyczne. Tym razem mimowolnie odkrywają one strategię PiS w stosunku do polityki wewnętrznej i unijnej.

W dwóch wywiadach udzielonych niemieckiej gazecie „Sueddeutsche Zeitung” i polskiej „Rzeczpospolitej” (pełny wywiad w „Rz” ukaże się w wydaniu poniedziałkowym) padają te same sformułowania i bodaj niechcący Gowin puścił juchę. Mianowicie o ustosunkowaniu się rządu PiS do przyszłego werdyktu Trybunału Sprawiedliwości UE mówi: „Należymy do grona nielicznych krajów, które respektują wszystkie orzeczenia TSUE.”

Zauważmy, że dotyczy to werdyktów, które zapadały, a które nie dotyczą rządu PiS. Twardo stwierdza także Gowin, iż „prawo unijne stoi ponad prawem krajowym (ustawami)”.  Chciałoby się bić mu brawo. Lecz powstrzymajmy się, bo wracamy do dialektyki Gowina (nie cieszy się): „Ale w Europie coraz szersze kręgi zatacza dyskusja czy Trybunał Sprawiedliwości ma prawo ingerować w rozstrzygnięcia konstytucyjne państw członkowskich. Podobnie jak niemiecki Trybunał Konstytucyjny uważam, że nie.”

W tym Gowin grzebie pisowskiego psa („pies pogrzebany”, palec w nosie też). Darujmy sobie, co sądzi niemiecki Federalny Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe, bo to nieprawda, co twierdzi Gowin. Akurat tego nie mówi dla niemieckiej gazety, ale dla „Rzeczpospolitej”. Clou pada w tym oto określeniu: TSUE nie powinien ingerować w rozstrzygnięcia konstytucyjne. Może tylko na podstawie tychże rozstrzygnięć konstytucyjnych wydawać werdykty, być poza tym arbitrem w sprawach między członkami UE.

Kto zatem powinien rozstrzygać wg konstytucji? Tylko krajowe Trybunały Konstytucyjne. Gowin więc na razie poddaje się werdyktowi TSUE (in spe) o Sądzie Najwyższym, ale z tego się nie cieszy. Na tym opiera się strategia PiS. Gdyby ją zastosować, to musiałby być zmieniony traktat akcesyjny. A to oznacza, że Unia przestaje być organizmem wspólnych wartości demokratycznych, sprowadzona byłaby do strefy wspólnego handlu i wschodniego sobiepaństwa władz, do której mogłaby przystąpić nawet Rosja, bo spełnia standardy, z którymi zgadzają się Gowin i PiS.

Zrozumiałe więc jest, iż Kornel Morawiecki tak a nie inaczej mówi o Rosji, i to nie spotyka się z potępieniem syna Mateusza, ani nikogo z rządzących. Praworządność unijna w rozumieniu Gowina szybko doprowadziłaby do rozpadu UE – i zdaje się o to chodzi. Jemu i rządzącej partii nie o Polexit, ale rozpad Unii – w to gra PiS.

A gdzie nas prowadzi partia rządząca? Ano – do marzeń prezesa Kaczyńskiego. W Bydgoszczy Mateusz Morawiecki zacytował książkę prezesa z poprzednich kampanii: „zbudujemy taką Rzeczpospolitą naszych marzeń”W PiS można mieć tylko marzenia takie, jak prezes i te marzenia będą narzucane wszystkim Polakom.

Na czym miałyby polegać „nasze marzenia PiS”? Na rechrystianizacji – to już jakiś czas temu słyszeliśmy, ale także na reindustrializacji. Zaleciało Leninem, prawda? Chcą nas cofnąć ideowo do Średniowiecza, a marzenia do PRL-u.