Archiwa tagu: Mariusz Błaszczak

Krystyna Pawłowicz – bohaterka filmu Patryka Vegi „Polityka”

Film Vegi jeszcze nie zdążył wejść na ekrany, a już narobił popłochu w PiSowskich szeregach. Wszystko dzięki scenie zainspirowanej sejmowymi wystąpieniami Krystyny Pawłowicz.

Obawom nie oparł się nawet sam szef partii rządzącej: „Mamy do czynienia z coraz jawniejszym, coraz wyraźniej pokazywanym – pewnie państwo słyszeli o zapowiedziach filmu Vegi – hejtem, czy przygotowaniem do takiego wielkiego hejtu, wielkiego ataku na zasadzie, że nie liczą się żadne fakty albo fakty są wykorzystywane w sposób instrumentalny do uogólnień, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością” – mówił w Spale Kaczyński na XIV Zjeździe Klubów „Gazety Polskiej”.

Lider Prawa i Sprawiedliwości wyjaśniał zebranym zasady działania „mechanizmu” polegającego na „wmawianiu ludziom, że dzieje się coś złego i za wszystkim stoi ich partia”.

Podkreślił, że wokół filmu Vegi toczy się „kampania reklamowa”, która ma pokazać polityków jego ugrupowania jako „ludzi złych i zdemoralizowanych”. „Ludzi, którzy nie służą Polsce, ludzi, którzy w gruncie rzeczy dopuszczają się różnego rodzaju bezeceństw. Tego rodzaju działań będzie bardzo wiele” – przestrzegał Kaczyński.

Prezes PiS wyznaczył w tej sytuacji konkretne zadanie członkom klubów „Gazety Polskiej” na czas kampanii wyborczej: „Dotarcie do każdego człowieka, do każdej parafii, do każdej gminy – to będzie nasze ogromne zadanie” – stwierdził.

Jednocześnie przyznał, że jego obóz polityczny „nie składa się z aniołów” i podkreślił, że „nie ma na świecie obozu politycznego, który składałby się z aniołów”. „Nie żyjemy w stanie świętości, bo święci się rzadko zdarzają, ale na zło reagujemy i je eliminujemy” – stwierdził Kaczyński, zapewniając, że „tam, gdzie doszło do przekroczenia albo przynajmniej do poważnego prawdopodobieństwa przekroczenia prawa karnego, tam wchodzi prokurator.”

Kmicic z chesterfieldem

Zbigniew Ziobro zapowiada pozew przeciwko naukowcom z Uniwersytetu Jagielońskiego, którzy odważyli się skrytykować wprowadzone przez niego zmiany w kodeksie karnym.

Ostatnie dni w mediach to pokaz samozadowolenia polskich polityków, którzy chełpią się “sukcesem” w staraniach na rzecz wzmocnienia bezpieczeństwa Polski. Przyjęcie z honorami w Białym Domu, zwiększenie obecności sojuszników i w końcu zakup supernowoczesnych samolotów F-35 świadczyć mają o rosnącej sile naszego potencjału obronnego. Modernizacja sił zbrojnych pod auspicjami PiS ma bowiem przeżywać złote czasy, kiedy już podpisano kontrakt na dostarczenie “Patriotów” oraz artylerii dalekiego zasięgu, a kolejne zakupy są w toku, a jakby tego było mało liczebność naszej armii ma ulec istotnemu zwiększeniu. Obraz rosnącego potencjału obronnego i mit dobrego gospodarza nie wytrzymuje jednak starcia z danymi o całościowym stanie naszego wojska i wpływu przyjętej przez PiS strategii na jego potencjał. Druzgocąca analiza błędów obecnej linii MON została właśnie stworzona na zlecenie Ośrodka Analiz Strategicznych.

Wyczytamy w niej, że…

View original post 1 700 słów więcej

 

Reklamy

Pisowski rok 1984

„Każdy, kto będzie mieć inne zdanie niż PiS, zostanie pozwany. Wkrótce Ziobro do kodeksu wpisze kary za myślozbrodnię…” – skomentował Bartosz Wieliński z „GW”. A chodzi o pozew, który Ministerstwo Sprawiedliwości zamierza złożyć przeciw prawnikom z Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego, którzy krytykowali nowelizację Kodeksu karnego, przygotowaną przez Ziobrę.

W swojej opinii eksperci KIPK stwierdzili, że „przepisy dotyczące przestępstw łapownictwa w sektorze publicznym (art. 228 k.k., art. 229 k.k.) mogą nie mieć zastosowania do osób zarządzających największymi, strategicznymi spółkami handlowymi z udziałem Skarbu Państwa, co prowadzi do rażących nierówności wobec prawa i nieuzasadnionego uprzywilejowania niektórych podmiotów gospodarczych”.

 „W myśl poprawki wprowadzonej w Senacie prezes zarządu PKN Orlen S.A. nie mógłby odpowiadać karnie za łapownictwo w sektorze publicznym, podczas gdy odpowiedzialności takiej podlegać będzie przykładowo prezes spółki komunalnej, zajmującej się wywozem nieczystości w małej gminie wiejskiej” – napisali prawnicy z Krakowa. Jeden ze współautorów opinii KIPK dr Mikołaj Małecki na Twitterze napisał: – „Minister Warchoł właśnie przyznał w Sejmie, że zmiany w kk łagodzą odpowiedzialność karną prezesów spółek Skarbu Państwa za korupcję: z max 8 lat (art. 228 kk) na max 5 lat (art. 296a k.k.). #bubelZiobry”.

Ta opinia tak bardzo nie spodobała się resortowi Ziobry, że w jego imieniu wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł zapowiedział złożenie pozwu przeciw ekspertom. – „Czyli będą pozwy dla wszystkich mających inne zdanie niż PiS?”; – „To wyobraźcie sobie, co się będzie działo, jak zostaną drugą kadencję… Ja dziękuję za takie barbarzyńskie, pisowskie państwo”; – „Drodzy prawnicy! Żeby nie było, że pan Warchoł nie ostrzegał. Nie macie prawa do własnej opinii, w myśl zasady – kto nie z nami, ten przeciwko nam”; – „Pozew w sprawie opinii… A nie wystarczy sprostowanie, polemika?”; – „Pozwy za wykładnie prawa. Absurd goni absurd” – komentowali internauci.

Kmicic z chesterfieldem

Co tak w Polsce śmierdzi?

Prezes PiS Jarosław Kaczyński pozywa Platformę Obywatelską i jej posłów za łączenie go z aferą dotyczącą spółki Srebrna. – Jarosław Kaczyński postanowił zakneblować nam usta w sprawie Srebrnej – komentuje pozew Krzysztof Brejza, a Marcin Kierwiński dodaje: – Panie prezesie Kaczyński, jest pan jednym z obywateli tego państwa i obowiązuje pana to samo prawo, co innych obywateli.

Jarosławowi Kaczyńskiemu nie spodobało się to, że posłowie opozycji dopytywali o jego powiązania ze spółką Srebrna i aferą dotyczącą budowy dwóch wież w Warszawie.

Pozew dotyczy zarówno Platformy Obywatelskiej, jak i poszczególnych posłów – Krzysztofa Brejzy, Cezarego Tomczyka i Marcina Kierwińskiego. Chodzi o ochronę dóbr osobistych.

– Jarosław Kaczyński postanowił zakneblować nam usta w sprawie Srebrnej – komentuje pozew Krzysztof Brejza. – Będziemy pytać o to imperium, o oligarchię, która uwłaszczyła się na majątku publicznym poprzez spółkę Srebrną. Będziemy pytać o ten biznes deweloperski, interes życia Jarosława Kaczyńskiego, o szczegóły negocjacji z biznesmenem austriackim, i będziemy pytać, co w biurze partii robił prezes banku – dodaje Krzysztof Brejza.

Kilka pytań opozycji

Posłowie opozycji sprawę pozwu Kaczyńskiego…

View original post 1 581 słów więcej

 

Islam katolicki po pisowsku: W imię Boga zabijajcie!

„W wytycznych w sprawie kształtowania dyscypliny wojskowej przywrócono odniesienia do wartości chrześcijańskich” – poinformowało Ministerstwo Obrony Narodowej. Pismo w tej sprawie podpisał właśnie szef resortu Mariusz Błaszczak. – „Zgodnie z dokumentem utrzymanie wysokiego poziomu dyscypliny wojskowej jest nieodzownym elementem sprawnego działania Sił Zbrojnych RP. Służy też kształtowaniu pożądanych postaw żołnierzy, wynikających z chrześcijańskich wartości Wojska Polskiego, etosu żołnierskiego, w tym zasad żołnierzy niezłomnych. Jest też zgodne z historycznymi tradycjami oręża polskiego, urzeczywistniającymi się w sentencji „Bóg, Honor, Ojczyzna” – brzmi uzasadnienie MON.

We wcześniejszych wytycznych zapisu o przestrzeganiu chrześcijańskich wartościach zabrakło, czego nie omieszkały wytknąć prawicowe media. Zaznaczały, że zapis ten pojawił się za czasów poprzedniego ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza. Jak więc widać – błąd naprawiono. Tłumaczenia resortu brzmią dosyć kuriozalnie: – „W wyniku błędów redakcyjnych, w kwietniowej decyzji zabrakło istotnych odniesień do wartości, którymi kierować się powinni żołnierze Wojska Polskiego” – poinformowało MON.

 „Cześć minister. A co z ateistami, muzułmanami, Żydami i całą resztą gorszego sortu? Twój przodek był w wojsku w 2RP? Pewnie nie, to sobie poczytaj, hełmofonie jeden”;

„Wojsko to nie armia Boga, a Polski!”; – „Ale zaraz przecież Polska to państwo świeckie i domagam się tego od organizacji utrzymywanych z publicznych pieniędzy!!!”; – „Ateista nie może być żołnierzem?” – pytali i komentowali internauci.

Nauczyciele nie przestają strajkować

Broniarz: Byłbym raczej sceptyczny jeżeli chodzi o możliwość zawieszenia strajku w dniu dzisiejszym

– Zapewne będą takie szkoły, przedszkola, gdzie ten strajk, decyzją komitetów strajkowych, zostanie zawieszony, ale patrząc na atmosferę, na to, co dzieje się w szkołach, na te napięcia, na niektóre wypowiedzi polityków w ostatnich dniach, to raczej z mojego punktu widzenia i patrząc na to, co się dzieje, byłbym raczej sceptyczny jeżeli chodzi o możliwość zawieszenia strajku w dniu dzisiejszym – stwierdził Sławomir Broniarz w rozmowie z Konradem Piaseckim w „Rozmowie Piaseckiego” TVN24.

Broniarz: Nadal strajkuje około 13 tys. placówek

– Informacja z piątku to była informacja na poziomie 2100 [szkół zawiesiło protest, wróciło do pracy] na ponad 15 tys. szkół, które strajkowały. Tak że nadal w tej fazie strajku mamy około 13 tys. placówek i co najważniejsze, narasta determinacja wsród tych, którzy mówią: jesteśmy ostatnim ogniwem, w tym procesie walki, mówię o liceach – stwierdził Sławomir Broniarz w TVN24.

Broniarz: Byłbym za podtrzymaniem akcji strajkowej w tej formie, jaka jest

– Moja rekomendacja jest rzeczą wtórną w stosunku do tych emocji, które się rozgrywają. Byłbym za podtrzymaniem akcji strajkowej. W tej formie, jaka jest [teraz] – stwierdził Sławomir Broniarz w rozmowie z Konradem Piaseckim.

Broniarz: Na pewno nie bierzemy pod uwagę zakończenia strajku. Trzy propozycje leżą na stole

– Na drugim biegunie mamy zawieszenie akcji strajkowej, natomiast na pewno nie bierzemy pod uwagę zakończenia strajku jako takiego. Są także głosy mówiące o tym, że możemy wejść w strajk rotacyjny, część placówek już w ubiegłym tygodniu w takim systemie strajkowała. Te trzy propozycje leżą dzisiaj na stole – stwierdził Sławomir Broniarz w rozmowie z Konradem Piaseckim w „Rozmowie Piaseckiego” TVN24.

https://twitter.com/darekk79/status/1120195979758788609

Nadal strajkuje około 13 tys. placówek.

Depresja plemnika

Mateusz Morawiecki udał się do Stanów Zjednoczonych na dwudniową wizytę.

Podczas pierwszego dnia wizyty szef rządu wziął udział w Okrągłym Stole z udziałem amerykańskich biznesmenów, którego organizatorem był think tank „The Chicago Council on Global Affairs”. Spotkanie miało na celu nawiązanie kontaktów z amerykańskimi inwestorami i pokazanie Polski, jako potencjału do inwestowania. Premier złożył także kwiaty pod pomnikiem Tadeusza Kościuszki w Chicago – informuje Kancelaria Premiera.

W czasie drugiego dnia wizyty premier Mateusz Morawiecki wziął udział w premierze filmu „Poland: The Royal Tour” oraz wystąpił w amerykańskiej telewizji, w której skrytykował polskich sędziów. – Zmiany w polskim sądownictwie są jak rozliczenie z francuskimi kolaborantami-mówił polityk PiS. Na słowa szefa rządu zareagował na Twitterze mecenas Michał Wawrykiewicz.

Do filmu umieszczonego przez MON odniósł się także pułkownik w stanie spoczynku Adam Mazguła, który zwrócił się do ministra Mariusza Błaszczaka.

Panie Mariuszu Błaszczak, zobaczyłem reklamówkę defilady z okazji 3…

View original post 439 słów więcej

Najpierw Macierewicz, teraz Błaszczak, niszczą polską obronność

Jak będzie wyglądało pole bitwy przyszłości? Na to pytanie muszą odpowiedzieć sobie dowódcy każdej armii świata. Zdolność przygotowania personelu i wyposażenia na warunki i czas trwania potencjalnego konfliktu jest kluczowa, aby państwo mogło mówić o zdolności zapewnienia własnego bezpieczeństwa. W przypadku Polski zamiast profesjonalizmu i myślenia strategicznego mamy w tym zakresie jednak do czynienia z improwizacją, chaosem i niekończącym się pasmem organizacyjnych wpadek. Przykładem może tu być nowy kontrakt MON na wyrzutnie HIMARS, który ma opiewać na znaczącą dla budżetu resortu kwotę 1,57 mld zł netto. Deklaracja MON o warunkach umowy z Amerykanami wprawiła bowiem ekspertów w stan konsternacji. Strona Polska zamówiła sprzęt, jakby spodziewała się, że ewentualny konflikt zbrojny potrwa… niecałe 24 godziny. Takie zapasy amunicji do nowych wyrzutni przewidziało ministerstwo.

Do zamawianych 20 wyrzutni HIMARS o zdolności niszczenia celów naziemnych w odległości nawet 300 km zdecydowano się kupić zaledwie 300 pocisków. Biorąc pod uwagę, że każda wyrzutnia mieści 6 pocisków, a w każdy cel trzeba wystrzelić kilka sztuk amunicji, to łatwo policzyć, że na takich zapasach polska artyleria będzie miała zdolność ledwie kilka razy użycia pełnej siły ognia. Mogłoby to oznaczać teoretycznie nawet wyczerpanie pocisków w ciągu godziny. Jednak biorąc pod uwagę dynamikę konfliktu, gdzie nie strzela się na oślep, a w celu unikania odwetu po każdym odpaleniu zmienia lokalizację, to jak podał portal money.pl, zakupione wyrzutnie zachowałyby zdolności bojowe przez około 1 dzień walki.

Taka sytuacja dziwi, ponieważ wcześniej mówiło się o zakupie nawet 1800 pocisków. Jest to jednak element większej układanki, której punktem centralnym jest organizacyjna kompromitacja MON i Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

Pierwotnie bowiem mówiono o zakupie 160 wyrzutni, liczba ta spadła następnie do 54, aby zatrzymać się finalnie na 20. Resort nie ograniczył jednak tylko skali zamówienia, ale wypatroszył je także jakościowo. Pierwotnie z kontaktem miał iść rozległy offset, który zagwarantowałby udział polskiego przemysłu w produkcji sprzętu i wyposażyłby go w nowoczesne technologie.Jednak rządzący z tego planu zrezygnowali, zadowalając się zakupem wyposażenia bez zdolności samodzielnego uzupełnienia jego strat i amunicji w sytuacji potencjalnego konfliktu. Tymczasem ta właśnie zdolność jest warunkiem prowadzenia samodzielnej, ale i skutecznej polityki obronnej. Tajemnicą poliszynela takiego stanu rzeczy jest sytuacja w samej Polskiej Grupie Zbrojeniowej, która będąc siedliskiem Misiewiczów, z tytułowym włącznie,  na każdym kroku pokazuje, że nie ma zdolności organizacyjnych i technicznych, aby podjąć się współpracy z partnerami zagranicznymi. Klejnot w koronie przemysłu zbrojeniowego jest tutaj obok ograniczonego finansowania kamieniem węgielnym klęski modernizacji sił zbrojnych. W przypadku omawianego zakupu oferta grupy była po prostu nieadekwatnie wygórowana cenowo.

Tymczasem trzeba mieć na uwadze, że rozwiązania pokazowe z myślą o defiladach to dla obronności za mało, ponieważ w przypadku naszego kraju wsparcie sojuszników nie nadejdzie natychmiast co sprawia, że w początkowej fazie konfliktu musimy posiadać zdolność samodzielnego prowadzenia walki.

Wszystko wskazuje na to, że zamówienie nowych wyrzutni rakietowych stanowi kolejny przykład osobliwego rozumienia narracji “dotrzymujemy słowa”. Rządzący “wywiązują” się bowiem ze swoich rozbudowanych obietnic, ale dostarczają coś, co poza nazwą ma niewiele wspólnego z obiecanym pierwowzorem. Co z tego, że kolejny kontrakt nie przyniósł transferu kluczowych technologii do Polski, co z tego, że sprzętu będzie kilkakrotnie mniej niż dla potrzeb obronnych zakładali sami planiści MON. W mediach można przecież powiedzieć, że siły zbrojne rosną w oczach, a Polska sięga po sprzęt z najwyższej półki. W warunkach wiecznej walki o słupki poparcia, fakt, że taka taktyka zamówień na niewiele się zda w chwili militarnej próby, zdaje się nikogo dziś nie obchodzić. Polak najwyraźniej wciąż woli być mądry po szkodzie.

Prezent od Kaczyńskiego z naszej wspólnej kasy. Groteskowa polityka PiS. Tylko na to ich stać – być śmiesznymi.

https://twitter.com/PanWaldemar/status/1099566326211899392

Depresja plemnika

Wór obietnic, którymi partia rządząca chce „uszczęśliwić” czy raczej kupić wyborców jest naprawdę pokaźny. Problem w tym, że aby spełnić choć część z nich będą musieli zapłacić wszyscy bez wyjątku.

Pisowskie mamienie wyborców spotkało się z ostrą krytyką dziennikarzy i opozycji. Lider partii Teraz!, Ryszard Petru napisał na Twitterze, że tylko dwie z przedstawionych przez PiS deklaracji będą kosztowały budżet państwa 56 mld złotych rocznie (500+ na pierwsze dziecko – 45 mld, a 13 emerytura – ok. 11 mld). „Dla władzy są w stanie zniszczyć gospodarkę” – twierdzi Petru.

Do wspomnianych wyżej dwóch obiecanek dodać należy jeszcze obniżenie kosztów pracy i likwidację podatku PIT dla pracowników przed 26 rokiem życia. „Będzie tak, jak musi być: jedną ręką się zabierze, żeby drugą rozdawać. A ja przez moment myślałem, że już więcej rozdawać się nie da.” – komentuje pisowskie rozdawnictwo Łukasz Warzecha.

Podobnego zdania jest Robert Gwiazdowski, twórca ruchu Polska…

View original post 605 słów więcej

Macierewicz i Błaszczak rozwalali i rozwalają polską obronność. Łgarz i pokraka

Zakupione jeszcze za rządów Macierewicza – trzy Boeingi 737 z przeznaczeniem dla najważniejszych osób w państwie to koszt ok. 2,5 miliarda.

Pierwsza z maszyn stoi już w Polsce od ponad roku, lecz ani razu nie oderwała się od ziemi z VIPem na pokładzie, bo żaden wojskowy pilot nie ma odpowiednich do tego umiejętności i uprawnień. Rząd będzie więc dalej dzierżawił maszyny od LOT-u, bo o szkoleniach spece w MON pomyśleli dopiero po kupnie maszyny.

Myliłby się ten kto by sądził, że w Polsce brakuje pilotów z odpowiednimi umiejętnościami, rzecz jednak w tym, że za transport najważniejszych osób w państwie odpowiada MON.

Resort natomiast uznał, że zatrudnienie cywilnych pilotów z linii lotniczych byłoby ujmą dla honoru wojska polskiego i Boeinga musi pilotować wojskowy lotnik.

Wojskowi piloci będą tymczasem gotowi do pracy dopiero w 2020 roku. Muszą oni nabyć nie tylko umiejętności latania Boeingiem, ale i wylatać odpowiednią liczbę godzin.

Czas leci, pieniądze uciekają, a jak się dowiadujemy z Wyborczej szkolenie wojskowych ciągle trwa. I potrwa jeszcze długo, bo wyszło na jaw, iż MON przedłuży wypożyczenie samolotów Embraer z PLL LOT. Jak informuje „Polska Zbrojna będzie to kosztowało 160 mln złotych.

Dlaczego o tym jak dobrym politykiem był Adamowicz większość z nas dowiaduje się dopiero po jego śmierci? Bo na co dzień media, publicyści wolą mówić o tym co złe, agresywne, głupie. Efekt: powszechna pogarda do polityki. Mój apel: mówmy więcej o tym, co dobrego robią czynni politycy!

Depresja plemnika

Na spotkaniu, które odbyło się po pogrzebie Pawła Adamowicza, wielu obecnych po raz kolejny zabrało głos. – Wielkie dzieło przed nami wszystkimi. Tak byśmy byli warci Pawła życia i, niestety, jego śmierci – mówił Donald Tusk o odbudowaniu Gdańska po tragicznej śmierci prezydenta.

Jak podaje Wirtualna Polska, w Europejskim Centrum Solidarności po pogrzebie Pawła Adamowicza spotkali się jego przyjaciele, rodzina, ale także politycy i samorządowcy. Pojawili się m.in. Aleksander Kwaśniewski, Bronisław Komorowski czy Kazimierz Marcinkiewicz. Obecny był również wieloletni przyjaciel Pawła Adamowicza, Donald Tusk.

Donald Tusk wspominał Pawła Adamowicza

Przewodniczący Rady Europejskiej wspominał przyjaciela jako człowieka, który „nie dość, że miał swój pogląd, ale Gdańsk potrafił naprawdę urządzić tak, że dzisiaj ludzie nie wierzą własnym oczom”.

Odwołał się również do obietnicy, którą złożył Pawłowi Adamowiczowi 10 dni przed jego śmiercią, która dotyczyła obchodów rocznicowych wyborów 4 czerwca 1989 roku. – Paweł z pewną wyobraźnią wiedział, że ten dzień może odwrócić zło…

View original post 1 567 słów więcej

PiS po stronie katów, a nie ofiar

>>>

Przygotowaniom do sylwestra towarzyszy niespotykana wprost fala hejtu pod adresem ławeczek niepodległości, które postawiło Ministerstwo Obrony Narodowej z okazji rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę w 1918 roku.

Program postawienia ponad 100 ławek z logiem „Niepodległa” w różnych miejscach kraju kosztował 4 miliony złotych. A wywołał emocje, których wartość reklamowa jest znacznie większa niż ta suma. To już pierwszy sukces.

W dodatku ławeczka jest ładna, przypomina taki większy power-bank, czyli pudełeczko do ładowania smartfona. A że nowoczesne telefony często się wyładowują, ławeczka budzić będzie dużo pozytywnych emocji.

Zamontowane na niej krzesełko zaś przywodzi na myśl podróż tramwajem lub autobusem i to z pewnością jest metafora podróży, jaką Polska przebyła przez te ostatnie lata. Nie rozumiem, dlaczego zamiast próby zrozumienia symboliki ławeczki, w sieci mamy seans nienawiści, prawdziwy oburzing.

No ale przecież łatwiej się oburzać, niż poszukać w decyzji ministra Mariusza Błaszczaka głębszego sensu. No, ale cóż, taką mamy rzeczywistość.

A przecież ławeczka ma wiele innych zalet. Wiemy bowiem dobrze, że zakupu uzbrojenia dla armii idą jak po grudzie. 4 mln złotych wydane na ławeczki rozliczymy jako wydatki na obronność i pochwali nas Donald Trump, że polskie ministerstwo obrony wydaje więcej niż inni członkowie NATO.

Ławeczki mają też głęboką sferę symboliczną: mogą stać się świetną metaforą rządów PiS. To połączenie patriotycznego wzmożenia, rocznicowego nabzdyczenia ze zwykłą tandetą, brakiem kompetencji i dobrego gustu i wydawania milionów z państwowej kasy zupełnie bez sensu przecież idealnie pasuje do dobrej zmiany. I jest świetnym podsumowaniem ostatnich trzech lat.

Dlatego nie dołączę się do hejtu, lecz napiszę do Mariusza Błaszczaka szczere: dziękuję, panie ministrze, za ławeczki niepodległości!

PiS znów po stronie katów a nie ofiar. To ich prawdziwe oblicze . Polko, pobita raz nie będziesz ofiarą przemocy! Będziesz bardziej narażona na przemoc, bez pomocy. To jest po prostu ohydne, podle i złe.

Depresja plemnika

politicalcapital.hu/wp-content>>>

Tam gdzie zanika autorytet pojawia się siła, a tam gdzie i siła zanika rządzi rozpaczliwy nakaz

Episkopat przypomniał właśnie wiernym, że uczestnictwo w mszy 1 stycznia jest obowiązkowe! Co to znaczy i o jaki rodzaj obowiązku chodzi? Czy chodzi o obowiązek prawny, instytucjonalny czy moralny?

Kościół mimo swojej niekwestionowanej potęgi politycznej nie ma na razie zdolności prawnych; prawo naturalne, w które ma ponoć wgląd, należy do porządku boskiego a nie ludzkiego i funkcji prawa pozytywnego nie może pełnić. To znaczy: nie może w krajach demokratycznych, w fundamentalistycznych – jak najbardziej, choć w Polsce coraz częściej słychać i to nie tylko z ust hierarchów ale również polityków, że prawo boże jest ponad konstytucją i ponad prawem ludzkim.

Póki co prawo pozytywne, które obowiązuje obywateli jest stanowione przez sejm a nie kościół (na razie). Kościół może przypominać wiernym o obowiązkach moralnych, jakie wynikają z przyjętej przez nich wiary ale nakładać na…

View original post 4 107 słów więcej