Archiwa tagu: TVP

2 mld zł na wywalenie skurwysyna

Podczas nocnej konferencji w Pałacu Prezydenckim przewodniczący Rady Mediów Narodowych Krzysztof Czabański powiedział, że zarządził korespondencyjne głosowanie nad odwołaniem Jacka Kurskiego z funkcji prezesa TVP. Jak stwierdził wczoraj, spośród 5 członków Rady – czworo opowiedziało się za odwołaniem Kurskiego. Dziś ponoć już wszyscy się pod tym podpisali.

Sprawa jest też żywo komentowana w sieci. – „Sprawa Kurskiego jest mało istotna w haniebnym podpisie Dudy (bo decyzja jest Kaczyńskiego). Paradoksalnie, dla Jacka Kurskiego może być to korzystne. Doprowadził TVPiS do finansowej zapaści, moralnego i etycznego dna, a teraz biorąc olbrzymią odprawę, zejdzie z linii strzału”;

„Ustawka jak stąd do San Escobar. Sam Kurski „oddał się do dyspozycji” Dudy, Duda wykazał się „asertywnością”, a prezes ciućka landrynki i wzdycha jaka ta ciemna hołota naiwna. Kurski wróci i to za jeszcze większe pieniądze niż do tej pory”; – „Odwołają go, zostanie p.o. do czasu rozstrzygnięcia „konkursu” i potem „wygra” konkurs”; – „W państwie Jarka to nie ma znaczenia, kto jest na czele TVP, bo i tak wiadomo, że wszystko będzie robione tak, żeby się Jarkowi podobało. Zresztą Rachonie, Holeckie, Ogórkowe i Ziemkiewicze zostają” – pisali internauci.

W wielu komentarzach pojawia się wątek poprzedniego – nieudanego – odwołania Jacka Kurskiego. Próbowała tego dokonać Rada Mediów Narodowych w sierpniu 2016 r. Jeszcze tego samego dnia – po spotkaniu Czabańskiego i Lichockiej z Jarosławem Kaczyńskim – decyzja została zmieniona.

„W związku z pogłoskami o dymisji Kurskiego przypominam, że podobna ustawka już była. Za Tuska dziadka z Wehrmachtu wyleciał lipnie na kilka miesięcy z PiS. Właśnie w trakcie kampanii prezydenckiej 2005. Potem go przywrócono” – przypomniał Waldemar Kuczyński jeszcze jedną sytuację sprzed lat.

Kmicic z chesterfieldem

Kampania wyborcza Dudy to nieustanne rżnięcie Polaków. Tak ma ten oszust. Co przypominają mu Obywatele RP, którzy nazywają go łgarzem i krzywoprzysięzcą.

Dudzie wspaniale się kłamie w świątyni diabelskiej, w Radiu Maryja.

Tam kłamstwo jest wartością, ledwie mówiący składnie Rydzyk te oszustwa nazywa wartościami chrześcijańskimi.

Aksjologia wartości chrześcijańskich w Polsce osiąga swoisty szczyt: próchnicę kłamstwa Ryzyka i zarażonego Dudy, który poniżył urząd prezydenta i go zdeptał.

Ponadto odnosimy sukcesy na świecie. Niemcy odmówiły wydania w polskie ręce naszego rodaka przestępcy, gdyż przez ustawę kagańcową nie wierzą w praworządność pisowską.

Tak opluł Polskę Kaczyński i jego pachołki.

Prezydent w Radiu Maryja zapewnia słuchaczy: każdy emeryt dostanie przynajmniej 70 złotych waloryzacji. To nieprawda, a wynika to wprost z ustawy, którą Andrzej Duda podpisał niecały miesiąc temu. W ten sposób prezydent oszukuje ok. 300 tys. emerytów. PiS może sobie na to pozwolić, bo 13. emerytura zamazuje obraz rosnących nierówności między emerytami.

Prezydent Duda…

View original post 381 słów więcej

 

Lichocka

Więcej tutaj: 2 mld zł zamiast na TVP – na onkologię >>>

Kmicic z chesterfieldem

Może Polacy sobie nie uświadamiają, ale już jesteśmy na Wschodzie.

PiS nas wyprowadził z Zachodu, ze standardów demokratycznych, które obowiązują w tej kulturze. Jeszcze się droczy z instytucjami unijnymi, ale to służy tylko mydleniu oczu, grze na czas.

Jesteśmy porównywani z Turcją, Rosją, Azerbejdżanem. Podkład pod zamordyzm więc jest solidny.

Takie pokraczne postaci świadczą o naszej upadłości, jak Morawiecki, Ziobro, Duda i ich polityczny sponsor Kaczyński. W drugim rzędzie snują się smrody Tarczyńskich i podobnych kmiotków.

Nawet adwokatura zadała pytanie prejudycjalne TSUE. Po raz pierwszy w historii.

Dla inteligencji larum grają, znowu praca u podstaw, jak pod zaborami i w PRL.

Gdyby koronawirus dotarł do Polski, przy lewiźnie władzy PiS straty byłyby ogromne. To może być dżuma XXI wieku.

Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy wzywa Dudę, by nie podpisywał ustawy kagańcowej; rząd, by posłuchał uchwały SN; Sejm, by powrócił do wybierania KRS przez sędziów. W rezolucji (140 za, 37 przeciw) deputowani…

View original post 529 słów więcej

 

2 mld zł na onkologię, a nie na gadzinówkę TVP

Więcej tutaj: 2 mld zł zamiast na TVP – na onkologię >>>

Kmicic z chesterfieldem

Wzmożenie pseudo-patriotyzmu na prawicy jest szczególne, im się gotują umysły z nienawiści, a nie z żadnej miłości.

Z nienawiści do mniemanych wrogów i do tych, którzy widzą ich nienawiść.

Nienawiść prawicę (pisowców) uskrzydla i latają jakoby świnie nad korytem.

Kapitalne przemówienie z okazji rocznicy wyzwolenia Auschwitz wygłosił Marian Turski, b. więzień tego obozu koncentracyjnego.

Zachowanie pisowskich polityków jest szczególne, to ludzie bez empatii, zapatrzeni tylko w koryto, z którego na chybcika siorbają, bo zostaną prędzej niż później odsunięci.

Jakiś matołek zamówił mszę za neo-KRS. Ależ trzeba być ćwokiem, aby takie rzeczy czynić. Niejaki Jarosław Dudzicz ma nasrane w łepetynie.

Tak samo jak poseł od Gowina, Wypij, wypisz-wymaluj osiołek, który nie ma wiedzy o przedmiocie, w którym się wypowiada.

Niektórzy sędziowie, mianowańcy nielegalnego KRS, potrafią zachować się przyzwoicie, jak Michał Kluska z Łodzi.

Nie bądźcie obojętni, gdy widzicie kłamstwa historyczne. Gdy przeszłość jest naciągana do potrzeb polityki. Gdy jakakolwiek mniejszość jest…

View original post 446 słów więcej

 

Katoliccy i pisowscy Hunowie u bram

Inwazja barbarzyńców na cywilizację Europejską stała się faktem. Oto, za sprawą katolickich biskupów, hordy dzikusów opanowały kraj tylko w jednym celu – by niszczyć dorobek tysiącleci na tym kontynencie. Pod pozorem „obrony wartości chrześcijańskich”, ta dzicz otumaniła CAŁY prawie naród – jednych napełniła duchem nienawiści, a innych zaś przekonała do obojętności. I to wszystko po sztandarami tej wspaniałej kobiety z Nazaretu, której obraz umieszczono na Ciemnej Górze w Częstochowie. Częstochowa, Toruń i Niepokalanów – trzy ogniska niszczenia dwutysiącletniej drogi Europejczyków ku wspólnocie wszystkich ludzi.

Kapitalny tekst ks. Walczaka w całości tutaj >>>

Kmicic z chesterfieldem

Rozpad PiS jest nieunikniony – wszelako pod pewnymi warunkami. Po pierwsze, Polska pozostanie w strukturach zachodnich (UE, demokracja, NATO), a tak mimo wszystko będzie.

Polexit nam grozi, ale elektorat PiS kopnie w zadek Kaczyńskiego i jego ferajnę.

Po drugie, gdyby opozycja musi docierać do wyborców z terenów Polski B i uświadamiać, dlaczego są Polską B.

Po trzecie, młodzież jest świadoma, jak bardzo może odstawać o swoich rówieśników na Zachodzie, gdyby PiS zawłaszczył wszystkie sfery życia publicznego.

PiS w obecnym kształcie musi się rozpaść. Nie stać nas na cofnięcie się do Ciemnogrodu (słynna rechrystianizacja Mateusza Morawieckiego), a w konsekwencji utratę suwerenności, niepodległości.

Wszyscy – nie tylko opozycja polityczna – musimy PiS-owi pomagać w rozpadzie. Będą kraść (to, co dowiadujemy się, to tylko wierzchołek góry lodowej), pluć na nas i zbliżać się ideowo do autokracji typu kremlowskiego, tureckiego.

Wczoraj kilka minut po godzinie 15.00 Senat, po trzydniowej debacie, zagłosował nad tak zwaną…

View original post 662 słowa więcej

 

O pisowskich dziadach: Spieprzajcie!

Dostałem od osoby podpisującej się w imieniu tzw. Izby Dyscyplinarnej SN zaproszenie na wtorek.

Z radością przybędę na zaproszenie tak znamienitych przedstawicieli obecnej władzy. A jako zagajenie naszej bez wątpienia miłej konwersacji chciałbym panom sędziom, którzy prowadzą jakieś postępowanie w mojej, zbrodniczej sprawie (za słowa, że nie ma podstaw do zarzutów dla Tuska za katastrofę smoleńską, a kto by Tuskowi zarzuty postawił to sam będzie mieć kiedyś zarzuty ) opowiedzieć anegdotę.

Gdy zaczynałem aplikację adwokacką mój patron, mec. Zdzisław Krzemiński opowiedział na wykładzie dla aplikantów (a było nas niecałe 30 osób) historię sprzed lat.

Otóż pewnego razu dwóch aplikantów adwokackich protokołowało na zmianę na posiedzeniu sądu karnego w sprawię o znęcanie się. Protokołowanie w tamtych czasach (kto pamięta, to wie o czym mówię) łatwe nie było, gdyż pisało się wszystko ręcznie. Nudzili się więc młodzi adepci prawa setnie.

Około godziny 13 sędzia odroczył o godzinę wydanie wyroku i udał się do baru na obiad, a aplikanci (kiesa pewnie była pusta) zostali na sali. Czekali i się nudzili. Aż postanowili zrobić numer. Jeden ubrał się w togę i łańcuch, a drugi wywołał sprawę trochę wcześniej. Weszli znowu na salę oskarżony i pokrzywdzona, a „sędzia” odczytał od razu wyrok. I „orzekł” że oskarżony zostaje skazany na karę śmierci. Oskarżony zemdlał, a pokrzywdzona zaczęła krzyczeć, że wycofuje zeznania i nie chce, aby oskarżonego „Wysoki Sąd” jej wieszał. Na ten moment wrócił sędzia.

I tu mec. Zdzisław Krzemiński zawiesił głos. Wszyscy czekaliśmy na pointę opowieści. Po chwili milczenia powiedział: „może niektórych dowcip ten rozśmieszył, ale aplikanci ci zostali wydaleni z adwokatury, skazani na dwa lata w zawieszeniu na trzy, a ostatnio jednego z nich spotkałem jak wydawał grzecznie palta w szatni sądowej. Widać ciągnęło go do sądu” – zakończył mec. Krzemiński.

Do zobaczenia we wtorek!

Język dyplomacji w wydaniu senatora PiS. Niebywałe. W co ja wdepnąłem?

Kiedy zadawałem pytanie ministrowi, w czasie debaty dotyczącej blisko 2 mld zł na media narodowe z naszych kieszeni, i mówiłem o „zapisie” na mnie (zakaz wstępu do TVP i Radia), jeden z senatorów PiS krzyknął: „i dobrze”.

Po zakończeniu wypowiedzi podszedłem do senatora PiS i grzecznie zapytałem, czy ma do mnie jakieś pytania i czy chce coś mi powiedzieć? Zmroziło mnie, kiedy w odpowiedzi usłyszałem: spieprzaj.
I tak dobrze, że nie „spieprzaj dziadu”.

Osobiście się nie znamy, nie jestesmy na „ty”, co nie przeszkodziło senatorowi PiS użyć wobec mnie knajackiego języka podczas obrad Senatu.

Szok. I po co mi to było? Jeśli taki ma być poziom debaty publicznej, to… ręce opadają. Jaki Pan, taki kram.

P.S. Nazwiska póki co nie podaję. Senatorowie je znają. Rozważam skierowanie sprawy do Komisji Etyki Senatu. Owy „kulturalny” senator PiS jest widoczny na załączonym zdjęciu.

W pisdoo tutaj >>>

Kmicic z chesterfieldem

Wchodzimy w decydujące momenty dla naszego kraju. Albo demokracja w Polsce powróci do obowiązujących standardów w Unii Europejskiej, albo nastąpi to, co najgorsze – Polexit, a w jakiejś perspektywie utrata niepodległości.

PiS zniszczył nam ojczyznę, jest jednak ona do odbudowania, myślę o prestiżu i godnym miejscu w Europie.

Skierowanie przez Komisję Europejska do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu o zastosowanie  wstrzymania w Polsce działania ustaw sądowniczych, które są kagańcem na wolność władzy sądowniczej, są radykalnym krokiem Brukseli.

Sytuacją mamy albo-albo. Albo demokracja, albo autokracja.

„Komisja zwróci się do Trybunału Sprawiedliwości UE o zarządzenie środka tymczasowego ws. reżimu dyscyplinarnego dla sędziów” – ogłosiła KE po spotkaniu komisarzy 14 stycznia. Środkiem ma być zawieszenie funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej SN. „Jeśli TSUE się zgodzi, postępowania w Izbie powinny zostać wstrzymane” – tłumaczy dr hab. Piotr Bogdanowicz z UW.

„Kolegium komisarzy dało zielone światło służbom prawnym Komisji, by wnioskowały do TSUE o zarządzenie tzw. środka…

View original post 558 słów więcej

 

 

Misiewicz Piotra Glińskiego, Przekwas

Kariera to w iście amerykańskim stylu. Nie pierwsza i nie jedyna w PiSowskiej Polsce. Teraz tylko ścieżka dochodzenia do rządowego stołka jest nieco odmienna i prowadzi wprost ze smażalni kurczaków do ministerstwa kultury. Chodzi o nowego asystenta szefa resortu kultury Krzysztofa Przekwasa, który choć ukończył politologię, to jednak przed „skokiem w kulturę” przez okrągłe trzy lata pracował w restauracji KFC przy ul. Puławskiej w Warszawie.

Przekwasowi tak się jednak trafiło, że od września jest pracownikiem Glińskiego, a po wyborach ponownie został zatrudniony na stanowisku asystenta politycznego. Pensję dostaje z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Na jego stanowisku wymagane jest wykształcenie wyższe i minimum dwa lata stażu pracy, choć można z tego zrezygnować w „szczególnie uzasadnionych przypadkach”. No i widać musiały takowe mieć miejsce…

Jak informuje Piotr Mazurek, szef gabinetu politycznego ministra Piotra Glińskiego, Krzysztof Przekwas ma dodatkowe atuty w postaci „doświadczenia zawodowego, społecznego, wolontariackiego, uzyskanej wiedzy i doświadczenia w postaci dodatkowych szkoleń, kursów i programów edukacyjno-formacyjnych”. Jakich? Gdzie? Kiedy? Historia milczy.

Przekwas nie spełnia wymogów, jakie stawia się asystentom wicepremierów stwierdza senator opozycji Brejza w rozmowie z „Rzeczpospolitą”. „To niedopełnienie standardów. W gabinecie politycznym wicepremiera nie powinno być człowieka z gołym CV” – przekonuje senator.

O czym jednakże mówimy? To taka PiSowska praktyka. Nikt chyba nie zapomniał młodego aptekarza z Łomianek Bartłomieja Misiewicza, który zrobił w MON oszałamiającą karierę. Bez oporów przyjmował defiladę, a żołnierze witając go skandowali „czołem panie ministrze”, pozwalał wysokiej rangi oficerom trzymać nad sobą parasol w czasie deszczu. Ta kariera zakończyła się wielką kompromitacją i zarzutami prokuratorskimi oraz aresztem.

A  Edmund Janniger? 20- letni doradca szefa MON? Wydało się w końcu, że Macierewicz był bliskim znajomym jego rodziny. Młodzieniec był zapraszany i goszczony w USA na koszt podatnika, co wynika z rozliczeń firmy White House Writers Group (WHWG). „Za przelot do USA i zakwaterowanie Jannigera Polsk Fundacja Narodowa zapłaciła w maju 6 tys. 284 dolary, czyli niemal 25 tys. zł. Hotel kosztował ponad tysiąc dolarów (niemal 4 tys. zł), a bilet lotniczy — 5 tys. 280 dolarów (ponad 20 tys zł)” – przypomina w swojej publikacji Onet.

Kmicic z chesterfieldem

„Nie będzie miękkiej gry w walce o wolność słowa” – straszy w wywiadzie dla „Sieci” prezes TVP. Jacek Kurski chwali obiektywizm telewizji, którą rządzi i narzeka nawet, że „Wiadomości” zrobiły się zbyt nudne. OKO.press porównuje fantazje Kurskiego z rzeczywistością

„Wiele osób chciałoby być prezesem TVP, zwłaszcza teraz kiedy została ona tak odbudowana, jest silna i rozpędzona. Część krytyki mojej prezesury wynika z takich ambicji” – wyznaje w rozmowie z tygodnikiem „Sieci” prezes TVP. Na początku rozmowy Kurski chwali się epokowym sukcesem, czyli Eurowizją Junior („Mam nadzieję, że teraz nikt już nie będzie nas pouczał, jak walczyć o pozycję Polski w Europie”). Dalsza rozmowa tylko potwierdza, że to na prezesie Kurskim Telewizja Polska stoi.

TVP zawsze z partią

Kiedy prezes Kurski charakteryzuje „Wiadomości” i politykę informacyjną telewizji publicznej, na myśl przychodzi wiersz Władimira Majakowskiego:

„Mó­wi­my – Le­nin, a w do­my­śle – par­tia,
mó­wi­my – par­tia, a w do­my­śle – Le­nin”.

Tyle…

View original post 3 611 słów więcej

 

Populizm PiS, który będzie skutkował Polexitem

Grecja padła ofiarą nieodpowiedzialnych i rozrzutnych rządów. Zaniedbywania edukacji, inwestycji i badań naukowych, natomiast rozdawano przeróżne przywileje socjalne – trzynaste emerytury, skracanie czasu pracy, niski wiek emerytalny i niepłacenie podatków. Idziemy bardzo podobną drogą – mówi prof. Dariusz Rosati, b. minister spraw zagranicznych, ekonomista, poseł Koalicji Obywatelskiej. – Według szacunków ZUS-u zabraknie 210-355 miliardów złotych na pokrycie wydatków emerytalnych, które są o 1/3 większe, niż gdyby tej reformy nie cofnięto – dodaje

MICHAŁ RUSZCZYK: W wyniku programów socjalnych rządu dużo ludzi, zwłaszcza kobiet, zrezygnowało z życia zawodowego. Jak pana zdaniem zaktywizować te osoby? Czy w ogóle jest to możliwe?

DARIUSZ ROSATI: Moim zdaniem tak. Badania pokazują, że

150 TYSIĘCY KOBIET ZREZYGNOWAŁO Z PRACY W WYNIKU PROGRAMU 500+. MOIM ZDANIEM WYNIKA TO Z BŁĘDÓW W PROGRAMIE, GDYŻ NIE JEST UZALEŻNIONY OD PROGU DOCHODOWEGO.

Natomiast w kontekście aktywności zawodowej uważam, że świadczenie powinno być powiązane z pracą. To nie może być świadczenie zamiast pracy, tylko uzupełnienie finansowe dla kogoś, kto pracuje i jest w stanie sobie pomóc. Uważam, że nie powinno się obejmować tym programem rodzin, w których rodzice dobrowolnie rezygnują z aktywności zawodowej.

Ostatnio pojawiła się informacja, że jeden z prominentnych przedstawicieli ZUS zakomunikował, iż albo wypłacane emerytury będą niższe, albo należy podwyższyć wiek emerytalny. Czy pana zdaniem wpływ na to ma obecnie obowiązujący wiek emerytalny, czy także stan finansów publicznych?
To jest oczywiste od kilku lat. Cała reforma polegająca na wydłużeniu wieku emerytalnego była wprowadzana w 2013 roku przez rząd PO-PSL, zresztą rozłożono ją na trzydzieści lat. Powodem jej wprowadzenia były określone trendy demograficzne, społeczne i gospodarcze. Biorąc to pod uwagę, można powiedzieć, że

ALBO BĘDZIEMY PRACOWAĆ DŁUŻEJ I BĘDZIEMY MIELI GODNE EMERYTURY, ALBO KRÓCEJ, A WÓWCZAS BĘDZIEMY MIELI GŁODOWE EMERYTURY.

Oczywiście na tę decyzję wpływ miała sytuacja budżetu państwa, które musiałoby dopłacać do emerytur w sytuacji, gdy emeryci nie mogliby przeżyć od pierwszego do pierwszego, ale to była wtórna sprawa. Najważniejsze było zapewnienie godnych emerytur, dlatego została wprowadzona ta reforma. Zresztą żyjemy dłużej niż kiedyś i jesteśmy zdrowsi.

Cofnięcie tej reformy jest chyba największym błędem, jaki popełniło PiS w czasie swoich rządów. Niestety, skutki będą odczuwalne dopiero za jakiś czas, gdyż cofnięcie tej reformy spowoduje, że obciążenia składek ZUS-u wzrosną i ten komunikat jest tylko potwierdzeniem tego, o czym mówimy od czterech czy pięciu lat.

WEDŁUG SZACUNKÓW ZUS-U ZABRAKNIE 210-355 MILIARDÓW ZŁOTYCH NA POKRYCIE WYDATKÓW EMERYTALNYCH, KTÓRE SĄ O 1/3 WIĘKSZE, NIŻ GDYBY TEJ REFORMY NIE COFNIĘTO.

Skąd te pieniądze się wezmą? Budżet będzie musiał dopłacić, opodatkowując obywateli i przedsiębiorców, a jednocześnie będzie musiał zmniejszyć inne wydatki usług publicznych, na które już teraz nie ma pieniędzy.

Niedawno w ramach kampanii wyborczej premier Morawiecki ogłosił, że po raz pierwszy w ostatnim trzydziestoleciu Polska będzie miała zrównoważony budżet. Czy jest to w ogóle możliwe w sytuacji pewnego spowolnienia gospodarczego, intensywnego rozdawnictwa socjalnego i przy obniżce PIT-u?
To jest zwykła manipulacja. Oczywiście można doprowadzić do zrównoważenia budżetu, jak się zamrozi niektóre wydatki. W tej chwili widzimy, że wydatki na inwestycje z budżetu centralnego oraz te współfinansowane z środków Unii Europejskiej uległy gwałtownemu skurczeniu. Patrząc na statystyki, to Polska znajduje się na czwartym miejscu od końca, jeżeli chodzi o statystki w PKB, dlatego że rząd nie ma pieniędzy, by inwestować, gdyż finansuje bardzo kosztowne programy socjalne oraz szykuje się do zrównoważenia budżetu w momencie, gdy idzie spowolnienie gospodarcze.

JEST TO ZDUMIEWAJĄCE, GDYŻ WIĘKSZOŚĆ PAŃSTW CZŁONKOWSKICH MA NADWYŻKĘ W BUDŻECIE I KORZYSTA Z KONIUNKTURY GOSPODARCZEJ. NATOMIAST MY MAMY DEFICYT. TA KONIUNKTURA JUŻ SIĘ KOŃCZY, A W PRZYSZŁYM ROKU BĘDZIE SPOWOLNIENIE.

Patrząc na politykę gospodarczą rządu – jak długo według pana trzeba będzie przywracać równowagę finansów publicznych po odsunięciu PiS-u od władzy?
PiS nie prowadzi żadnej polityki gospodarczej, tylko rozdaje pieniądze. Natomiast nie ma polityki w sensie z góry realizowanych celów. Przypomnę, że cztery lata temu premier Morawiecki zapowiedział wzrost inwestycji do 25 proc., wzrost PKB, rozwój przemysłu stoczniowego, rozwój produkcji samochodów elektrycznych, ogromny program mieszkaniowy itd., a nic się z tych obietnic nie zrealizowało. To wszystko są wielkie propagandowe hasła, których nie udało się zrealizować, gdyż nie ma polityki gospodarczej. Z jakiego powodu inwestycje w Polsce mają rosnąć? Rząd wstrzymuje inwestycje, bo nie ma pieniędzy, a sektor prywatny boi się inwestować z powodu gwałtownych zmian w podatkach oraz niestabilnego prawa, które jest wymierzone w biznes.

Ze wszystkich 28 państw członkowskich mamy najniższy procent inwestycji prywatnych – 14 proc. PiS wykorzystał płytkie rezerwy, czyli jednorazowe źródła dochodu, takie jak sprzedaż częstotliwości 5G, wyjątkowo wysokie zyski NBP czy też na przyszły rok 15 miliardów opłaty przekształceniowej z OFE. Mamy do czynienia z polityką gospodarczą, która polega na zaciąganiu stałych zobowiązań, gdyż te wszystkie świadczenia socjalne są wpisane w ustawę i muszą być co roku wypłacane, ale są wypłacane jednorazowymi dochodami z budżetu państwa.

SKALA LUKI BUDŻETOWEJ BĘDZIE PORÓWNYWALNA DO DZIURY BAUCA I ŹLE TO ROKUJE.

Czy uzasadniona jest teza, że grozi nam podobny kryzys, jaki pojawił się w Grecji?
Tak. To jest ten sam model gospodarowania oparty na populizmie i podlizywaniu się wyborcom. Grecja padła ofiarą nieodpowiedzialnych i rozrzutnych rządów. Zaniedbywania edukacji, inwestycji i badań naukowych, natomiast rozdawano przeróżne przywileje socjalne – trzynaste emerytury, skracanie czasu pracy, niski wiek emerytalny i niepłacenie podatków. Idziemy bardzo podobną drogą.

Mamy oczywiście dużo niższe zadłużenie, niż Grecja, ale to się zmieni ze względu na potrzeby ZUS-u lub też ze względu na potrzeby władzy i realizację obietnic wyborczych.

JEŻELI NIE DOJDZIE DO POWROTU NA NORMALNĄ ŚCIEŻKĘ POLITYKI GOSPODARCZEJ, TO RZECZYWIŚCIE ZMIERZAMY DO KATASTROFY FINANSOWEJ. JEST TYLKO KWESTIA, CZY WYDARZY SIĘ ONA ZA CZTERY CZY PIĘĆ LAT, ALE Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ BĘDZIEMY MIELI DO CZYNIENIA Z WIELKIMI TRUDNOŚCIAMI I PO PROSTU WIELKA SZKODA, ŻE PIS ZMARNOTRAWIŁ WYSIŁEK POPRZEDNIEGO RZĄDU.

Czy według pana w momencie kryzysu gospodarczego może dojść do podobnych wydarzeń jak w 1989 roku – wyjścia ludzi na ulice i jakiegoś okrągłego stołu w celu rozstrzygnięcia konfliktu politycznego i gospodarczego?
Kryzysy mają różną postać i przebieg, ale według mnie my nie jesteśmy jeszcze na tym etapie. Rząd jest w takiej sytuacji, że w momencie kryzysu może pożyczać pieniądze i kosztem coraz większego zadłużania budżetu takie niepokoje są mniej prawdopodobne, ale prędzej czy później, tak samo jak w przypadku rządu greckiego, może zdarzyć się sytuacja, że nikt już nie będzie chciał udzielać pożyczek.

Jeżeli będziemy prowadzili taką politykę – rozdawania pieniędzy, niedofinansowywania edukacji czy służby zdrowia oraz braku inwestycji – to prędzej czy później dojdziemy do podobnej sytuacji.

TRUDNO POWIEDZIEĆ, JAKA BĘDZIE „POSTAĆ” PROTESTÓW SPOŁECZNYCH. MAM NADZIEJĘ, ŻE DO TEGO NIE DOJDZIE.

Wielu Polaków jest przekonanych, że oferta socjalna PiS-u jest finansowana z zasobów tej partii, że to prezes Kaczyński „daje”. Czy pana zdaniem potrzebne są pewne zmiany w zakresie podstawowego kształcenia? Czy w szkole przydałyby się lekcje ekonomii choćby w zakresie podstawowych pojęć?
Oczywiście. Cały czas to podkreślam, że w szkołach powinniśmy uczyć o budżecie, długu publicznym w celu wyrabiania pewnej odpowiedzialności wśród ludzi. To, co pan mówi, rzeczywiście się słyszy od ludzi z brakiem wykształcenia i ja nad tym ubolewam. Bo to, że PiS wygrywa wybory dwa razy z rzędu i jeszcze obiecuje gruszki na wierzbie, bardzo źle świadczy o naszym systemie edukacji. Moim zdaniem ludzie byli lepiej wyedukowani trzydzieści lat temu, niż obecnie.

W TEJ CHWILI MAMY DO CZYNIENIA Z MYŚLENIEM, ŻE RZĄD ROZDAJE PIENIĄDZE Z „KASY PARTII”. MAŁO LUDZIE ROZUMIE, ŻE SĄ TO PIENIĄDZE Z NASZYCH PODATKÓW.

Patrząc na dzisiejszy system i poziom edukacji w Polsce i w PRL-u, można zadać pytanie, co według pana się stało, że 40-30 lat temu ludzie byli lepiej wyedukowani niż teraz.
W systemie socjalistycznym edukacja była naprawdę na bardzo wysokim poziomie. To był jeden z nielicznych obszarów, w których nie odstępowaliśmy od krajów zachodnich. Poziom wykształcenia mieliśmy znacznie lepszy, niż takie kraje jak Hiszpania czy Włochy. Po prostu brakowało tego, o czym pan wspomniał, a co powinno być na lekcjach WOS-u o podatkach, budżecie, o tym, na co państwo jest stać i skąd się biorą pieniądze. Tego brakuje.

Czy jesteśmy przygotowani na europejski kryzys gospodarczy? Co nas czeka w takiej sytuacji?
Nie sądzę, żebyśmy mieli kryzys porównywalny do tego z 2008/2009 roku. Będzie normalne cykliczne spowolnienie. Sądzę, że gospodarka w krajach europejskich zwolni do 0 albo do 0,5, ale nie będzie recesji. Są ryzyka, które mogą zmienić ten scenariusz. Pierwszy to wpływ wojen handlowych prezydenta USA. Drugi to brexit, którego losy nie są do końca jeszcze ustalone. Trzeci to wady systemu bankowego Europy we Włoszech i Hiszpanii.

MAMY RÓWNIEŻ RYZYKO POLITYCZNE, GDYŻ W EUROPIE ROŚNIE TENDENCJA POPARCIA DLA PARTII POPULISTYCZNYCH I EUROSCEPTYCZNYCH, CO ZAGRAŻA JEDNOLITEMU RYNKOWI.

Jeżeli nurt antyeuropejski dalej będzie zwyciężał, to możemy mieć do czynienia do powrotu barier gospodarczych. Już zresztą mamy problemy z polskimi kierowcami, różne ograniczenia do rynku itd. To jest pewien obszar ryzyka i na razie sytuacja nie wygląda aż tak źle, bo większość rządów chce iść do przodu, ale nie wiadomo, jak dalej będzie się sytuacja rozwijać.

Jak według pana walczyć z eurosceptykami?
Przede wszystkim pracą u podstaw, edukacją i informacją o Unii, bo większość tych populistów opowiada takie bzdury o wspólnocie, które nie mają z rzeczywistością nic wspólnego. Teraz przed wyborami byłem uczestnikiem debaty wraz z przedstawicielem Konfederacji, który z wykształcenia jest prawnikiem. W czasie debaty upierał się, że Polska jest płatnikiem netto w UE. Oczywiście twierdził, że przedstawiciele europarlamentu zajmują się nieistotnymi sprawami, jak krzywizna banana, i ingerują w niepodległość i suwerenność Polski.

WIDZĘ TUTAJ JAKĄŚ LUKĘ W WYKSZTAŁCENIU, GDYŻ LUDZIE NIE ROZUMIEJĄ, ŻE KRAJE EUROPEJSKIE NA TLE POTĘG TAKICH JAK USA CZY CHINY W POJEDYNKĘ NIE MAJĄ SZANS I INTEGRACJA EUROPEJSKA JEST JEDYNYM ROZWIĄZANIEM.

Donald Tusk ogłosił, że rezygnuje ze startu w wyborach prezydenckich. Czy pana zdaniem jest to dobra decyzja? Czy był pan nią zaskoczony?
Żałuję bardzo. Dla mnie nie jest to dobra decyzja, ale ją szanuję. Chciałbym, żeby był prezydentem. Uważam go za wybitnego polityka i sądzę, że byłby to prezydent, który Polsce by bardzo dużo pomógł w odróżnieniu od Andrzeja Dudy, który nas kompromituje w kraju i za granicą.

No, ale znowu Donald Tusk pewnie dokonał pewnej analizy szans i zagrożeń i uznał, że nie chce podejmować tego ryzyka, wskazując na to, że ma bardzo duży elektorat negatywny wynikający z jego „bagażu” rządzenia. Mimo to nadal uważam, że powinien starować, ale z szacunkiem odnoszę się do jego decyzji.

Czy sądzi pan, że opozycja powinna wystawić jednego kandydata na prezydenta?
Sądzę, że to nie jest realne. Owszem, gdybyśmy się wszyscy dogadali, że wystawiamy jednego kandydata i wszyscy na niego głosujemy, ale elektorat może powiedzieć, że nie będzie na tego czy innego kandydata głosował. Myślę, że

PRAGMATYCZNYM ROZWIĄZANIEM JEST WYSTAWIENIE PRZEZ KAŻDĄ PARTIĘ SWOJEGO KANDYDATA W I TURZE, A DOPIERO POTEM TRZEBA MIEĆ UZGODNIONE WCZEŚNIEJ POROZUMIENIE, ŻE OPOZYCJA POPRZE TEGO KANDYDATA, KTÓRY PRZEJDZIE DO II TURY.

W związku z tym w tym porozumieniu trzeba również zawrzeć, że kandydat – czy to będzie Kidawa-Błońska, czy Kosiniak-Kamysz – będzie brał pod uwagę interesy pozostałych partii opozycyjnych, których kandydaci nie przejdą. Tylko wtedy można zadbać, żeby kandydat opozycji dostał poparcie ze strony wyborców partii opozycyjnych. To jest jedyne realistyczne rozwiązanie.

Kmicic z chesterfieldem

Art. 190 Kpk § 1. Przed rozpoczęciem przesłuchania należy uprzedzić świadka o odpowiedzialności karnej za zeznanie nieprawdy lub zatajenie prawdy. No chyba, że słuchamy J.Kaczyńskiego. W trosce o to, by nikt jemu nigdy nie postawił zarzutów z 233 kk.

Dosłownie dwa dni przed wyborami prokurator Renata Śpiewak odmówiła dalszego prowadzenia śledztwa w głośnej sprawie „afery Dwóch Wież”. Ujawniona dziesięć dni później decyzja sprawiła, że nie trzeba było przesłuchiwać żadnych świadków, – w tym Jarosława Kaczyńskiego – na których powoływał się Gerald Birgfellner.

A jednak, jak udało się ustalić „Gazecie Wyborczej” w aktach znajduje się zapis przesłuchania prezesa PiS. Z tych zeznań wynika, że Jarosław Kaczyński padł ofiarą manipulacji austriackiego przedsiębiorcy, który wykorzystał jego „powiązania rodzinne” i wprowadził prezesa w błąd.

W trakcie przesłuchania Kaczyński stwierdził, że „może prowadzić rozmowy z przedstawicielami spółki, jednak nie posiada podstaw formalnych do wydawania im poleceń”. Słowa te są całkowitym zaprzeczeniem tego co zastało…

View original post 2 267 słów więcej