Archiwa tagu: TVP

Gadzinówka TVP bolszewii PiS śledzi Lisów

Hanna Lis o działaniach dziennikarzy mediów publicznych, którzy robią wszystko, aby pokazać w złym świetle osoby krytykujące obóz władzy.

Kmicic z chesterfieldem

Ujawniamy, że Jarosław Kaczyński to prawdziwy Ojciec Narodu. Pomaga wszystkim, nawet „Małej Emi”… – napisał na Twitterze Wojciech Czuchnowski z „Gazety Wyborczej”.

Mowa oczywiście o internetowej hejterce Emilii, która brała udział w akcji szkalowania sędziów, krytykujących „dobrą zmianę” w sądownictwie. Artykuł w gazecie zatytułowano „Kaczyński pisał do „Emi”.

Część internautów w komentarzach kpiła z „Ojca Narodu”: – „Kaczyński pisał do Emi z dobrej woli, aby pomóc jej w reformie sądownictwa”; – „Bo w nim jest samo dobro, a o rodziny to już dba ponad życie”; – „Ziobro zdymisjonuje Kaczyńskiego?”.

Inni komentowali dosadniej: – „Za każdym razem jak myślę, że PiS jest na moralnym dnie to okazuje się, że oni jednak kopali znacznie głębiej…”; – „Pazerność na władzę zaślepia. Prezes zaczyna popełniać błędy. I do tego mściwość i chorobliwa obsesja na punkcie Tuska”.

Więcej >>>

W tym samym czasie, gdy Grzegorz Schetyna ogłosił zaskakującą decyzję o usunięciu się w cień…

View original post 1 346 słów więcej

 

Reklamy

W gadzinówce TVP nie ma dziennikarzy

Wielowieyska zareagowała na rolę dziennikarzy TVP w aferze Ministerstwa Sprawiedliwości.

Magazyn Press opisał, jak dziennikarze publicznych mediów wspomagali hejterkę Emillę.

Emilia, która współpracowała m.in. z wiceministrem sprawiedliwości Łukaszem Piebiakiem w akcji kompromitowania sędziów krytykujących reformowanie sądów przez PiS, próbowała do współpracy wciągnąć wielu dziennikarzy. Niektórzy chętnie się zgadzali – opisuje redakcja Press.

Screeny z rozmów nie pozostawiają złudzeń. Wśród nazwisk mających kontakt z hejterką czołowi dziennikarze obecnej TVP.

Agnieszka Kublik (Gazeta Wyborcza): Nie ma już wątpliwości – TVP Jacka Kurskiego i jej dziennikarze są istotnym instrumentem grupy sterującejhejtem umiejscowionej na szczytach władzy.

– Afera Piebiaka potwierdziła to, co wiedzieliśmy wcześniej: w TVP nie ma żadnych dziennikarzy, są nieuczciwi i dewastujący życie publiczne funkcjonariusze obozu rządzącego. To część grupy hejterskiej, związanej z resortem sprawiedliwości – komentuje dziennikarka Dominika Wielowieyska.

– To nie są żadni dziennikarze, a ideologiczni lub płatni paszkwilanci, żołnierze na wojnie hybrydowej, jaką PiS prowadzi wykorzystując organy państwa- z przeciwnikami i krytykami jego reżimu – mówi o pracowniach TVP prof. Leszek Balcerowicz. 

Wojciech Kussowski (aktywista opozycyjny): Prof. Staniszkis ma rację. PiS wysługuje się ludźmi słabymi, przegranymi, z kompleksami. Wyznacza im role, których w ramach uczciwej rywalizacji nie mieliby szans pełnić, lojalizując satysfakcją odwetu. Dziennikarz, sędzia, lekarz, aktor, w każdym zawodzie ktoś taki się znajdzie.

Andrzej Bober (publicysta) o „Wiadomościach”

Najpierw połknąłem parę tabletek „positivum”, potem zacisnąłem zęby i o 19.30 włączyłem „Wiadomości” w TVP.
Początek był obiecujący: rośnie nam dobrobyt, coraz częściej wyjeżdżamy za granicę, a turyści przyjeżdżają do nas.

Ale potem już było ostro: poseł KO Brejza w swoim mateczniku w Inowrocławiu, mając podejrzenia o korupcję, zorganizował tam opłacaną „fermę trolli”, które niszczą okolicznych zasłużonych obywateli. Ten wątek miał ciąg dalszy: jakaś bliżej nieznana pani Emilia też trudniła się sraniem na innych, ale natychmiast została wytłumaczona: przeczytano b.obszerny list męża pani Emilii. Ten napisał, że jest z żoną w trakcie rozwodu, bo to notoryczna alkoholiczka wąchająca prochy, wielokrotna klientka różnych szpitali, w tym psychiatrycznych. I on, ten mąż, bardzo przeprasza tych wszystkich uczciwych obywateli, których pani Emilia skrzywdziła swoim hejtowaniem.
Dalej było już bardzo grubo i bardzo śmiesznie: propagandysta Adamczyk ogłosił triumfalnie, że rząd ogłasza właśnie program „zero hejtu w internecie”. W tym miejscu „positivum” przestało działać, i już tylko kątem oka ujrzałem zatroskaną twarz posła Eugeniusza Kłopotka, który nas poinformował, że w imię protestu nie będzie kandydować w wyborach. Zainteresowanych przepraszam, że nie wytrzymałem do końca, i walnąłem lufę wyborowej na otrzeźwienie.

Kmicic z chesterfieldem

Obserwując okładki prorządowych tygodników, można było już zobaczyć tak wielką kreatywność twórców, że rzadko kiedy w rachubę wchodzi zaskoczenie. Teraz jednak Tygodnik “Sieci” braci Karnowskich, w swoim najnowszym wydaniu przesuwa granicę kreowania wizerunku Jarosława Kaczyńskiego na wydaje się najwyższy możliwy poziom.

Lider PiS zostaje bowiem porównany do Donalda Trumpa, kiedy to obaj przywódcy niczym równi sobie liderzy świata są zestawieni ze wspólnym potężnym obozem wrogich sił, które chcą ich zniszczyć. W wiele mówiącym wydaniu “Mężowie stanu pod ostrzałem!” tygodnik stara się przekonać, że obu liderów “łączy więcej niż myślicie”, ponieważ m.in. “wygrali wbrew mediom i kastom. Rozkręcili gospodarki i wzmocnili państwa”. Karnowscy postawili tutaj na radykalny patetyzm, co oddaje zapowiedź nowego wydania tygodnika:

Tygodnik prezentuje podobieństwa drogi dojścia…

View original post 1 962 słowa więcej

 

PiS dociera do Ciemnogrodu i go tworzy w Polsce be. Duże miasta poza zasięgiem kacyka Kaczyńskiego

Narodowo-katolicki obóz PiS zajmuje się nieustannymi, brutalnymi atakami na władze Gdańska. Obrażana jest prezydent miasta Aleksandra Dulkiewicz i jej rodzina, rządzący przejęli też kontrolę nad obchodami rocznicy Westerplatte. Czym spowodowana jest nienawiść prawicy do Gdańska i jego mieszkańców? Chodzi o kalkulacje wyborcze – Gdańsk jest jednym z niewielu miejsc, gdzie PiS z pewnością nie odniesie wyborczego sukcesu.

Marcin Palade opublikował badanie na temat wyborczych tendencji z lipca bieżącego roku. Okazuje się, że kilka polskich miast ma skrajnie antyPiS-owskie nastawienie i politycy „dobrej zmiany” nie mają tam czego szukać.

Wśród najbardziej opozycyjnych miast znajdują się Warszawa, Gdańsk i Poznań. Miasta te stanowią jedyne okręgi wyborcze, gdzie Koalicja Obywatelska odnosi zwycięstwo nad połączonymi siłami prawicy.

W Gdańsku aż 43% wyborców deklaruje chęć oddania głosu na KO, PiS popiera 37%, Lewicę 9%, reszta partii (PSL, Kukiz’15 i ekstremistyczna Konfederacja) cieszy się marginalnym poparciem. KO prawdopodobnie otrzyma 6-7 mandatów, PiS 5-6, a Lewica 1.

Jeszcze bardziej antyPiS-owska okazuje się stolica kraju. Wśród warszawiaków jest 41% sympatyków KO, 32,5% PiS i 15% Lewicy. KO może tym samym liczyć na 9-11 mandatów, PiS 7-9, Lewica 3-4.

Również Poznań odgrywa ważną rolę na opozycyjnej mapie Polski. 46% jego mieszkańców to zdeklarowani wyborcy KO, 27,5% PiS, 14,5% Lewicy. Największe ugrupowanie demokratyczne liczyć może na 6-7 mandatów, PiS na 3-4, a blok SLD, Razem i Wiosny na 1-2.

Łączne poparcie dla opozycji jest również większe w miastach, takich jak: Szczecin, Katowice, Łódź, Gdynia i Wrocław. PiS wysuwa się jednak na pierwsze miejsce, ze względu na osobny start PSL i Lewicy.

Słabe wyniki rządzących w Warszawie, Gdańsku i Poznaniu tłumaczą nieustającą furię, z jaką atakowani są przez nich samorządowcy z tych miast.

Jak ustaliliśmy, Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska, dostaje więcej wiadomości z groźbami i obelgami niż Paweł Adamowicz. Po ostatnich materiałach TVP wyzwiska łączone są z ideologią nazistowską. Jeden z listów przyszedł do zakładu karnego, gdzie osadzony był Stefan W., zabójca Adamowicza. O sprawie zawiadomiono ABW.

Źródło

Więcej >>>

Kmicic z chesterfieldem

O tym, jaka przyszłość czeka marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, który z przysługujących mu przywilejów postanowił wycisnąć najwięcej jak się tylko da, dowiemy się pewnie na początku nowego tygodnia. “Na mieście” mówi się, że najbardziej prawdopodobny scenariusz to jego rezygnacja “ze względów osobistych”, bowiem każde inne rozwiązanie byłoby dla PiS fatalne w skutkach. Odwołać go nie mogą, bo przyznaliby opozycji rację, bronić z mównicy sejmowej w najbliższy piątek, gdy odbędzie się debata nad jego odwołaniem też nie, bo jego zachowania tłumaczyć po prostu nie sposób. Wyborcy Prawa i Sprawiedliwości są jednak powoli przygotowywani na szok, jakim będzie odejście formalnie drugiej osoby w państwie i dziś w ten proces włączył się także premier Mateusz Morawiecki.

Podczas odbywającego się w Bojszowach na Śląsku pikniku PiS, szef rządu przekonywał swoich sympatyków że drobne błędy, jakie popełnia ekipa rządząca nie mogą przesłonić wielkich sukcesów, jakie odniosła.

“Chcę żeby Polska rozwijała się w najszybszym możliwym tempie…

View original post 2 013 słów więcej

 

Kaczyński z Polski robi Rosję

Kmicic z chesterfieldem

Wieść o niedzielnym pobiciu księdza w zakrystii szczecińskiej bazyliki obiegła opinię publiczną lotem błyskawicy. Prawicowe media i TVP podniosły raban, że sprawcy chcieli wykraść szaty liturgiczne, gdyż chcieli odprawić “homoseksualny ślub”. Ksiądz miał im zagrodzić drogę, odmówić wydania szat, za co został przez chuliganów dotkliwie pobity. Obrażenia były na tyle poważne, że wymagały interwencji chirurgicznej.

Okazuje się jednak, że napadnięty ksiądz Aleksander Ziejewski stanowczo zaprzeczył wersji zdarzeń, którą usilnie próbują lansować TVP i cały szereg prawicowych portali.

Mianowicie, pobity duchowny w rozmowie z dziennikiem Fakt stwierdził, że: “Nie mogę tego potwierdzić, niczego takiego nie słyszałem”. 

Okazuje się zatem, że po raz kolejny kłamliwa narracja mediów narodowych zostaje z dziecinną łatwością obnażona, zaś wszystko wskazuje na to, że ksiądz został napadnięty przez chuliganów, którzy nie mają nic wspólnego z tak znienawidzonym przez władzę środowiskiem LGBT.

Dla przypomnienia TVP jak i prawicowe media opublikowały relację rzekomych świadków zdarzenia, z których…

View original post 1 532 słowa więcej

 

Kempa to tylko Tempa

Były europoseł PiS i politolog Marek Migalski dosadnie, lecz trafnie skomentował elektryzującego newsa o „napadzie” na PiS-owską europosłankę Beatę Kempę w Brukseli. Zarówno TVP Info, jak i Polskie Radio donosiły w czwartek, że Kempa została zaatakowana przez grupę mężczyzn.

Prawdopodobnie byli pod wpływem narkotyków. Agresja tych ludzi była bardzo wysoka” – oceniła europarlamentarzystka PiS. – „Widać, że bezpiecznie nie jest” – skomentowała zdarzenie dla TVP Info. Sama jednak zdementowała doniesienia prorządowych mediów i stwierdziła, że celem agresywnych napastników nie była ani, ona ani jej kierowca, lecz kierowca z Europarlamentu.

Czyli nie ją zaatakowano, lecz jej kierowcę. Nie jej kierowcę, lecz kierowcę PE. Poza tym wszystko się zgadza. TV Erewań. Idioci dla idiotów” – skomentował Migalski na Twitterze.

A tak Kempa opisywała całą sytuację: – „Był roztrzęsiony, to kierowca z Parlamentu Europejskiego. Zachował się bardzo profesjonalnie. Chcę podziękować jego rodzinie. Zaatakowało go trzech dobrze zbudowanych mężczyzn, zaatakowało samochód. Byli bardzo agresywni, policja pojawiła się szybko” – mówiła europosłanka PiS w TVP Info. Sprawcy, którzy w ocenie pani Kempy mieli być ciemnego koloru skóry, uciekli. Samej deputowanej nie spadł włos z głowy.

Kmicic z chesterfieldem

„Mija pół roku od złożenia przez G. Birgfellnera zawiadomienia w spr. oszustwa. Do dziś nie wszczęto śledztwa, ani nie przesłuchano nikogo poza pokrzywdzonym. Nie zabezpieczono też żadnych dowodów. Ta sprawa na zawsze będzie stanowić plamę na honorze polskiej prokuratury” – przypomniał na Twitterze Roman Giertych, pełnomocnik austriackiego biznesmena.

Birgfellner twierdzi, że został oszukany przez prezesa PiS, bo nie otrzymał wynagrodzenia za pracę przy projekcie budowy dwóch wieżowców na działce zajmowanej przez związaną z PiS spółkę Srebrna.

Zawiadomienie Birgfellnera zostało złożone w prokuraturze pod koniec stycznia tego roku, więc wszelkie przewidziane prawem terminy, dotyczące rozpoczęcia przez prokuraturę postępowania lub umorzenia sprawy, już dawno zostały przekroczone. Cóż, Jarosław Kaczyński jeszcze w marcu podczas wywiadu dla RMF FM zadekretował: – „Śledztwo w moim przekonaniu sensu nie ma”.

„Jak można wszczynać śledztwo w sprawie naczelnika państwa, chodzącego kryształu, lekko tylko przysypanego łupieżem, krynicy mądrości i uczciwości? Nie po to przejął wymiar sprawiedliwości i…

View original post 1 536 słów więcej

 

Rydzyk jest obecny w filmie Patryka Vegi ze swymi samochodami od bezdomnego, który wziął i umarł

Jeśli kontrowersyjny reżyser nie zwolni tempa, do premiery „Polityki” poznamy większą część jego filmu. Teraz Patryk Vega uderza w o. Tadeusza Rydzyka.

– Kochani, tak przy poniedziałku pozdrowienia od ojca dyrektora – mówi na video dostępnym w mediach społecznościowych Vega i prezentuje nowy fragment swojego filmu, którego premiera jest zaplanowana na początek września.

Cios w Rydzyka

Po Krystynie Pawłowicz, premierze Mateuszu Morawieckim i Jarosławie Kaczyńskim (w tym przypadku poznaliśmy tylko kadr z filmu), przyszedł czas na prezentację kolejnego bohatera „Polityki” – ojca Tadeusza Rydzyka. Duchowny – grany przez Zbigniewa Zamachowskiego, więc wyglądający dużo młodziej niż pierwowzór – na pokazanym video tłumaczy się z posiadania dwóch drogich samochodów.

– Od bezdomnego dostałem, tak im powiedz. Przyjechał bezdomny i dał mi dwa samochody. Pan Stanisław z Warszawy. A potem wziął i umarł – mówi Zamachowski, grający Rydzyka. To oczywiście nawiązanie do kontrowersyjnej wypowiedzi duchownego, który w dość dziwny sposób tłumaczył się z posiadania luksusowych pojazdów.

– Akurat ten samochód to dostaliśmy – nie wiecie o tym – od bezdomnego. Tak, dwa samochody dostaliśmy. Przyjechał bezdomny i dał nam dwa samochody – opowiadał trzy lata temu o. Rydzyk w programie „W naszej rodzinie”.

Redakcja Wirtualnej Polski odnalazła teraz całość rozmowy. Dowiadujemy się z niej, że auta to “volkswageniki”, a bezdomny miał je, ponieważ wygrał 1 milion 350 tysięcy złotych w totolotka.

Vega pokona PiS?

Nowy film Vegi z pewnością będzie hitem kasowym. Wielu komentatorów uważa, że może też uderzyć w PiS i doprowadzić do klęski partii Kaczyńskiego jesienią. Tyle że to mało realne. Tak samo mówiono o „Klerze” Wojciecha Smarzowskiego” i ostatnim dokumencie braci Sekielskich, który dotyczył molestowania dzieci przez księży.

Ponadto warto przypomnieć inny kasowy przebój Vegi – „Służby specjalne”. Także ten film był reklamowany przez pryzmat kontrowersji, jakie były związane z działalnością Antoniego Macierewicza w strukturach służb specjalnych. Po premierze okazało się jednak, że produkcja była tylko zlepkiem teorii spiskowych. Ot, nawet wciągające kino sensacyjne, ale żadne dzieło zmieniające życie i poglądy milionów widzów.

Tak samo Vega pokazał kulisy działania polskiej mafii w „Kobietach mafii”. Całkiem więc realne wydaje się, że teraz poszedł tym samym tropem i nakręcił obraz, który może i będzie się dobrze oglądało (choć to przyjemność z serii guilty pleaser), ale nie wpłynie on na wyborcze decyzje Polaków.

Kmicic z chesterfieldem

Na rynku w Przemyślu policjanci wynieśli mężczyznę, który krzyczał „Precz z polskim faszyzmem”.

W ten sposób protestował przeciwko osobom, które przeszkadzały w happeningu na rzecz dialogu polsko – ukraińskiego. Postawiono mu zarzuty za obrazę polskiego narodu.

Happening był zorganizowany przez Annę Dąbrowską ze stowarzyszenia Homo Faber.

Celem wydarzenia było przypomnienie o Ukraińcach mieszkających w mieście oraz rozwijanie dialogu polsko – ukraińskiego. W wydarzeniu brał również udział prezes Związku Ukrainców w Polsce – Piotr Tyma. Wydarzenie było zgłoszone władzom miasta, ale prezydent – Wojciech Bakun (Kukiz15) nie zgodził się na nie. Decyzję tłumaczył, że organizatorzy nie dopełnili formalności.

Jednak po interwencji Biura Rzecznika Praw Obywatelskich happening się odbył, a ludzie na rynek przynosili flagi polskie, unijne i ukraińskie. W miejsce…

View original post 1 513 słów więcej

 

Metoda Morawieckiego: jak okradać państwo

„Gazeta Wyborcza” nie odpuszcza Mateuszowi Morawieckiemu. Dzisiaj pojawił się kolejny artykuł, dotyczący tych nieszczęsnych działek, które wydają się być bardzo niewygodnym dla premiera tematem. Na światło dzienne wychodzą coraz to nowe fakty, pojawiają się kolejne pytania, a szef rządu i jego znajomi, którzy nieźle wzbogacili się na nich, konsekwentnie milczą…

Wiemy już, że Morawiecki najpierw kupił od wrocławskiej parafii garnizonowej działkę za 700 tys. zł, potem odsprzedał jej część swojemu przyjacielowi Bogdanowi Szagdajowi za 190 tys. zł, po czym odkupił ją za 1,9 mln zł. Toż to 10-krotne przebicie i trudno uwierzyć, że biznesmen pokroju Morawieckiego ot tak, kupił za grosze, sprzedał za grosze, a potem zapłacił aż taką kwotę. Wydaje się, że brak tu logiki, jednak musiał to być świetny interes.  Trudno dzisiaj powiedzieć, jaki, bo pan premier milczy jak zaklęty.

>>>

Bogdan Szagdaj i jego brat są właścicielami jeszcze dwóch działek, kupionych od wrocławskiej parafii. Działka pana Bogdana leży w bezpośrednim sąsiedztwie Autostradowej Obwodnicy Wrocławia. W 2003 roku Szagdaj kupił w imieniu swojej teściowej, wówczas 68 –latki, kolejną działkę od parafii, tym razem w Oławie. Zapłacił za nią 460 tys. zł, podzielił i odsprzedał pewną jej część gminie Wrocław za 365 tys. zł, Poczcie Polskiej za 378 tys. zł i jakiemuś prywatnemu przedsiębiorcy za 300 tys. zł. Trzeba przyznać, że zrobił na tym niezły interes. Teściowa Szagdaja, przesłuchiwana w śledztwie w sprawie obracania gruntami przez Agencję Nieruchomości Rolnych, niewiele miała do powiedzenia i zasłaniała się niepamięcią.

O zakupionej na podobnych zasadach innej działki od parafii garnizonowej nie chce też rozmawiać Danuta K., znajoma kolejnych przyjaciół Morawieckiego, małżeństwa H. Za 15 ha gruntów położonych w sąsiedztwie działki premiera zapłaciła ona 600 tys. zł i jakoś nikogo nie zainteresowało, skąd wzięła tyle pieniędzy. Również i ona, jak i małżeństwo H. nabrała wody w usta i konsekwentnie milczy.

W całej tej sprawie są jeszcze dwa wątki, które aż się proszą o wyjaśnienie. Przede wszystkim, ukrywany przez Morawieckiego fakt, iż w latach 90-tych był współpracownikiem Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa, która to właśnie, na przełomie XX i XXI w., przekazywała grunty kościołowi w ramach rekompensaty za mienie utracone w czasach PRL. Jak twierdzi jeden z dyrektorów wrocławskiego oddziału Agencji, nasz pan premier miał zajmować się się właśnie bankowym postępowaniem ugodowym.

Wydaje się więc, że to stąd posiadał on wiedzę o gruntach parafii garnizonowej, choć tego nie potwierdza. Woli mówić, że to abp. Henryk Gulbinowicz był jego źródłem i powołuje się na przyjazne relacje z nim. I tu pojawia się druga wątpliwość, bo zgodnie z tym, co mówią znajomi premiera, Gulbinowicz nie utrzymywał przyjacielskich kontaktów z rodziną Morawieckiego, nie spotykał się z nią na gruncie prywatnym i nie ukrywał swej antypatii do ojca premiera.

Według Józefa Piniora i Władysława Frasyniuka działki „naraił” Morawieckiemu Wiesław Kilian, członek zarządu miasta Wrocławia, a łącznikiem w sprawie był ks. Stanisław Krzemień, wówczas ekonom Kurii. To właśnie Kilian naciskał, by przekazać parafii działki na Oporowie, które dzisiaj są szczególnie atrakcyjne ze względu na swoje położenie i to właśnie dzisiaj znajdują się w rękach premiera. Decyzję o przekazaniu działek właśnie w tym miejscu, podpisał Zbigniew N., były dyrektor w AWRS, skazany później za domaganie się od niektórych duchownych łapówek.

Kilian również należał do kręgu bliskich przyjaciół Morawieckiego. Nie można go jednak zapytać o nic, bo zmarł kilka miesięcy temu. Pewne światło mógłby rzucić na tę sprawę Ks. Krzemień, ale i on milczy, zasłaniając się swoją niechęcią do „Gazety Wyborczej”.

Jedno jest pewne. Ta sprawa wymaga dogłębnego wyjaśnienia. Czy to przypadek, że parafia garnizonowa otrzymuje w ramach rekompensaty, działki na terenie, który, jak czas pokazał, jest jak żyła złota, a niebawem przechodzą one w posiadanie premiera i jego przyjaciół. Czy premier Morawiecki wyłoży się na niej? W obecnych realiach politycznych, nie ma na to szans.

Kmicic z chesterfieldem

>>>

 „To, co powiedział prezes Jarosław Kaczyński jest absurdalne. To klasyczny przykład fake newsa. Zdecydowanie się temu sprzeciwiam i będę żądał sprostowania, jak również przeprosin” – powiedział były premier Jan Krzysztof Bielecki w Polsat News. Chodzi o wypowiedź prezesa PiS, który stwierdził, że to właśnie Bielecki rzekomo miał proponować likwidację polskiej armii.

„Proponowano mi, a dokładnie to był premier Bielecki, likwidację Wojska Polskiego, Polska miała być krajem bez armii. Polska jako podmiot polityki zagranicznej miała zostać zlikwidowana” – stwierdził prezes PiS podczas sobotniego Zjazdu Klubów „Gazety Polskiej” w Spale. Więcej na ten temat w artykule „Kaczyński ogłosił publicznie kolejne zagrożenie, przed którym może obronić Polskę tylko PiS”.

„Nie jest problemem, że jest taki JK i czasami bredzi. Problemem jest to, że duża grupa ludzi uwierzy w te brednie, bo wypowiedział je sam JK” – skomentował jeden z internautów.

„JK: „Proponowano wtedy (w 91), a dokładnie premier Bielecki, likwidację Wojska…

View original post 975 słów więcej