Archiwa tagu: Jacek Kurski

Katoliccy i pisowscy Hunowie u bram

Inwazja barbarzyńców na cywilizację Europejską stała się faktem. Oto, za sprawą katolickich biskupów, hordy dzikusów opanowały kraj tylko w jednym celu – by niszczyć dorobek tysiącleci na tym kontynencie. Pod pozorem „obrony wartości chrześcijańskich”, ta dzicz otumaniła CAŁY prawie naród – jednych napełniła duchem nienawiści, a innych zaś przekonała do obojętności. I to wszystko po sztandarami tej wspaniałej kobiety z Nazaretu, której obraz umieszczono na Ciemnej Górze w Częstochowie. Częstochowa, Toruń i Niepokalanów – trzy ogniska niszczenia dwutysiącletniej drogi Europejczyków ku wspólnocie wszystkich ludzi.

Kapitalny tekst ks. Walczaka w całości tutaj >>>

Kmicic z chesterfieldem

Rozpad PiS jest nieunikniony – wszelako pod pewnymi warunkami. Po pierwsze, Polska pozostanie w strukturach zachodnich (UE, demokracja, NATO), a tak mimo wszystko będzie.

Polexit nam grozi, ale elektorat PiS kopnie w zadek Kaczyńskiego i jego ferajnę.

Po drugie, gdyby opozycja musi docierać do wyborców z terenów Polski B i uświadamiać, dlaczego są Polską B.

Po trzecie, młodzież jest świadoma, jak bardzo może odstawać o swoich rówieśników na Zachodzie, gdyby PiS zawłaszczył wszystkie sfery życia publicznego.

PiS w obecnym kształcie musi się rozpaść. Nie stać nas na cofnięcie się do Ciemnogrodu (słynna rechrystianizacja Mateusza Morawieckiego), a w konsekwencji utratę suwerenności, niepodległości.

Wszyscy – nie tylko opozycja polityczna – musimy PiS-owi pomagać w rozpadzie. Będą kraść (to, co dowiadujemy się, to tylko wierzchołek góry lodowej), pluć na nas i zbliżać się ideowo do autokracji typu kremlowskiego, tureckiego.

Wczoraj kilka minut po godzinie 15.00 Senat, po trzydniowej debacie, zagłosował nad tak zwaną…

View original post 662 słowa więcej

 

O pisowskich dziadach: Spieprzajcie!

Dostałem od osoby podpisującej się w imieniu tzw. Izby Dyscyplinarnej SN zaproszenie na wtorek.

Z radością przybędę na zaproszenie tak znamienitych przedstawicieli obecnej władzy. A jako zagajenie naszej bez wątpienia miłej konwersacji chciałbym panom sędziom, którzy prowadzą jakieś postępowanie w mojej, zbrodniczej sprawie (za słowa, że nie ma podstaw do zarzutów dla Tuska za katastrofę smoleńską, a kto by Tuskowi zarzuty postawił to sam będzie mieć kiedyś zarzuty ) opowiedzieć anegdotę.

Gdy zaczynałem aplikację adwokacką mój patron, mec. Zdzisław Krzemiński opowiedział na wykładzie dla aplikantów (a było nas niecałe 30 osób) historię sprzed lat.

Otóż pewnego razu dwóch aplikantów adwokackich protokołowało na zmianę na posiedzeniu sądu karnego w sprawię o znęcanie się. Protokołowanie w tamtych czasach (kto pamięta, to wie o czym mówię) łatwe nie było, gdyż pisało się wszystko ręcznie. Nudzili się więc młodzi adepci prawa setnie.

Około godziny 13 sędzia odroczył o godzinę wydanie wyroku i udał się do baru na obiad, a aplikanci (kiesa pewnie była pusta) zostali na sali. Czekali i się nudzili. Aż postanowili zrobić numer. Jeden ubrał się w togę i łańcuch, a drugi wywołał sprawę trochę wcześniej. Weszli znowu na salę oskarżony i pokrzywdzona, a „sędzia” odczytał od razu wyrok. I „orzekł” że oskarżony zostaje skazany na karę śmierci. Oskarżony zemdlał, a pokrzywdzona zaczęła krzyczeć, że wycofuje zeznania i nie chce, aby oskarżonego „Wysoki Sąd” jej wieszał. Na ten moment wrócił sędzia.

I tu mec. Zdzisław Krzemiński zawiesił głos. Wszyscy czekaliśmy na pointę opowieści. Po chwili milczenia powiedział: „może niektórych dowcip ten rozśmieszył, ale aplikanci ci zostali wydaleni z adwokatury, skazani na dwa lata w zawieszeniu na trzy, a ostatnio jednego z nich spotkałem jak wydawał grzecznie palta w szatni sądowej. Widać ciągnęło go do sądu” – zakończył mec. Krzemiński.

Do zobaczenia we wtorek!

Język dyplomacji w wydaniu senatora PiS. Niebywałe. W co ja wdepnąłem?

Kiedy zadawałem pytanie ministrowi, w czasie debaty dotyczącej blisko 2 mld zł na media narodowe z naszych kieszeni, i mówiłem o „zapisie” na mnie (zakaz wstępu do TVP i Radia), jeden z senatorów PiS krzyknął: „i dobrze”.

Po zakończeniu wypowiedzi podszedłem do senatora PiS i grzecznie zapytałem, czy ma do mnie jakieś pytania i czy chce coś mi powiedzieć? Zmroziło mnie, kiedy w odpowiedzi usłyszałem: spieprzaj.
I tak dobrze, że nie „spieprzaj dziadu”.

Osobiście się nie znamy, nie jestesmy na „ty”, co nie przeszkodziło senatorowi PiS użyć wobec mnie knajackiego języka podczas obrad Senatu.

Szok. I po co mi to było? Jeśli taki ma być poziom debaty publicznej, to… ręce opadają. Jaki Pan, taki kram.

P.S. Nazwiska póki co nie podaję. Senatorowie je znają. Rozważam skierowanie sprawy do Komisji Etyki Senatu. Owy „kulturalny” senator PiS jest widoczny na załączonym zdjęciu.

W pisdoo tutaj >>>

Kmicic z chesterfieldem

Wchodzimy w decydujące momenty dla naszego kraju. Albo demokracja w Polsce powróci do obowiązujących standardów w Unii Europejskiej, albo nastąpi to, co najgorsze – Polexit, a w jakiejś perspektywie utrata niepodległości.

PiS zniszczył nam ojczyznę, jest jednak ona do odbudowania, myślę o prestiżu i godnym miejscu w Europie.

Skierowanie przez Komisję Europejska do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu o zastosowanie  wstrzymania w Polsce działania ustaw sądowniczych, które są kagańcem na wolność władzy sądowniczej, są radykalnym krokiem Brukseli.

Sytuacją mamy albo-albo. Albo demokracja, albo autokracja.

„Komisja zwróci się do Trybunału Sprawiedliwości UE o zarządzenie środka tymczasowego ws. reżimu dyscyplinarnego dla sędziów” – ogłosiła KE po spotkaniu komisarzy 14 stycznia. Środkiem ma być zawieszenie funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej SN. „Jeśli TSUE się zgodzi, postępowania w Izbie powinny zostać wstrzymane” – tłumaczy dr hab. Piotr Bogdanowicz z UW.

„Kolegium komisarzy dało zielone światło służbom prawnym Komisji, by wnioskowały do TSUE o zarządzenie tzw. środka…

View original post 558 słów więcej

 

 

Narodowe miętoszenie ptaszka

Ruch Narodowy i ogólnie, narodowcy, w Polsce kojarzeni są raczej z bardziej nietolerancyjnymi postawami. Przez lata jednym z głównych znaków rozpoznawczych Młodzieży Wszechpolskiej był “zakaz pedałowania”, można było go zobaczyć nie tylko na kontrmanifestacjach Marszy Równości, ale także na patriotycznych wydarzeniach. Tym bardziej zaskakuje wypowiedź lidera RN, Krzysztofa Bosaka, w której stwierdził, że: Homoseksualista może być członkiem Ruchu Narodowego.

Osoba posiadająca skłonności homoseksualne, ale żyjąca w czystości, tak. – w ten sposób poseł Konfederacji odpowiedział na pytanie czy homoseksualista może działać w Ruchu Narodowym. Bosak dodał, że aktywny seksualnie gej nie może być członkiem tej organizacji.

Poseł Konfederacji nie rozwinął w jaki sposób władze Ruchu Narodowego weryfikują te groteskowe wymagania. Wywiad ukazał się w dodatku do Rzeczpospolitej “Plus Minus”, z Krzysztofem Bosakiem rozmawiał Piotr Witwicki. Bosak jest jednym z kandydatów w prawyborach Konfederacji, które mają wyłonić kandydata tego ugrupowania do walki o Pałac Prezydencki.

Osoby biseksualne, transseksualne, gejów i lesbijki poseł nazywa “ideologią”. Bosak czuje się przez nich atakowany i obrażany. Mówi o tym, że zaszczuwają “normalnych ludzi”. To dehumanizacja i dyskryminacja Polaków o odmiennej orientacji seksualnej. Konfederacja to organizacja, która słynie z kontrowersyjnych wypowiedzi, które często godzą w moralność i etykę społeczną. Jednocześnie poseł argumentuje, że właśnie moralności chce bronić.

Kmicic z chesterfieldem

Władza pisowska wprowadziła nowe „standardy”, których nie uświadczysz w zachodnich demokracjach.

Codziennie skandal, który zmiata ze sceny politycznej rządzących, ale nie PiS.

Najważniejsze osoby kłamią w każdym wystąpieniu. Mateusz Morawiecki jest pod tym względem mistrzem. U niego często występuje wyśrubowany rekord kilka kłamstw w jednym zdaniu.

Rządzi nami oszust pisany przez duże O – Oszust Morawiecki.

A Jarosław Kaczyński to tchórz nad tchórze (otoczony kordonem ochroniarzy, których sponsorami jesteśmy myy wszyscy). Trafne jest określenie Kaczyńskiego: Kaczyński Samo Zło.

>>>

– „Pozycja szefa Rady Europejskiej ograniczała mnie, kazała zachować neutralną poprawność, ale słyszałem, że jestem zbyt ekspresyjny i naruszam reguły. To było męczące, bo przecież zaciskałem zęby. Dlatego teraz wracam do nazywania rzeczy po imieniu. Debata musi polegać na wyraźnie ciosanych argumentach. W polityce nie należy się bać walki, kiedy chodzi o poważne sprawy, ale nie powinny temu towarzyszyć pogarda czy brak elementarnego szacunku dla oponenta” – powiedział w wywiadzie dla…

View original post 507 słów więcej

 

 

Ziobrze pali się dupa. Oj, chłoptaś beknie w kiciu

Więcej >>>

Radio RMF FM informuje o nowelizacji ustawy rządu Prawa i Sprawiedliwości ws. sądów. Władza deklaruje, że ma to być kolejny krok do powstrzymania chaosu w sądownictwie.

– PiS ma gotową ustawę dyscyplinującą sędziów. Nowelizacja ustawy o ustroju sądów powszechnych i ustawy o Sądzie Najwyzszym – informuje RMF.

– Złożenie z urzędu za krytykę władzy – to w dużym skrócie zakłada projekt nowego prawa przygotowanego przez PiS by dyscyplinować sędziów. Nowelizacje ustaw o sądach powszechnych i Sądzie Najwyższym zawierają jednak dużo więcej kontrowersyjnych zmian – opisuje dziennikarz Bartłomiej Eider (RMF FM).

– Kolejna zmiana dyscyplinująca sędziów w projekcie ustawy PiS: brak opinii kolegiów sądów dotyczących kandydatów na nowych sędziów, będzie oznaczał wydanie pozytywnej opinii. Prawo i Sprawiedliwość rozważało wprowadzenie kary do 5 lat więzienia dla sędziów za kwestionowanie statusu innych sędziów. Ta zmiana nie znalazła się jednak w projekcie – dodaje Patryk Michalski (RMF FM).

Ryszard Balicki (konstytucjonalista, Uniwersytet Wrocławski): Partia władzy nadal zwalcza sędziów. Ale łaskawcy z nich, chcą karać finansowo i usunąć z zawodu, ale kary więzienia na razie nie będzie”.

Piotr Baran (radca prawny): „Czyli jak w stanie wojennym. Usuwanie sędziów za niezawisłość”.

Reakcje internautów:

Model turecki”.

Naiwni! Nie da się wygrać z prawnikami, tym bardziej, jeśli reprezentują znakomitą większość środowiska. Nie wspominając o jakości prawników popierających „dobrą zmianę”.

„To kolejny zamach na trzecią władzę, a sędziowie nie mają nawet prawa do strajku”.

Kmicic z chesterfieldem

PiS ma aktualnie 35% poparcia w najnowszym sondażu Kantar. Tego spadku nie zatrzyma już nic. Przedłużająca się afera Banasia ciągnie partię Kaczyńskiego w dół.

Zastępca rzecznika dyscyplinarnego Przemysław Radzik zrobił kolejną dyscyplinarkę sędziemu Krystianowi Markiewiczowi. Zarzuca mu 55 przewinień, m.in. podżeganie sędziów do odmowy współpracy z powołaną przez PiS Izbą Dyscyplinarną SN i podważanie legalności nowej KRS

O nowych zarzutach dla szefa Iustitii poinformował Główny Rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab w środę 4 grudnia 2019. Z jego komunikatu wynika, że sędzia Markiewicz dostał zarzuty popełnienia 55 przewinień dyscyplinarnych „oczywistej i rażącej obrazy przepisów prawa i uchybienia godności urzędu sędziego”.

Zastępcy głównego rzecznika Przemysławowi  Radzikowi nie spodobało się to, że w maju 2019 Markiewicz jako szef Iustitii skierował do prezesów sądów i sędziów dyscyplinarnych działających przy sądach apelacyjnych list, w którym zarząd Iustitii wzywał m.in. do powstrzymania się od orzekania w sprawach dyscyplinarnych oraz do nieprzesyłania akt z odwołaniami do Izby Dyscyplinarnej…

View original post 1 982 słowa więcej

 

Misiewicz Piotra Glińskiego, Przekwas

Kariera to w iście amerykańskim stylu. Nie pierwsza i nie jedyna w PiSowskiej Polsce. Teraz tylko ścieżka dochodzenia do rządowego stołka jest nieco odmienna i prowadzi wprost ze smażalni kurczaków do ministerstwa kultury. Chodzi o nowego asystenta szefa resortu kultury Krzysztofa Przekwasa, który choć ukończył politologię, to jednak przed „skokiem w kulturę” przez okrągłe trzy lata pracował w restauracji KFC przy ul. Puławskiej w Warszawie.

Przekwasowi tak się jednak trafiło, że od września jest pracownikiem Glińskiego, a po wyborach ponownie został zatrudniony na stanowisku asystenta politycznego. Pensję dostaje z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Na jego stanowisku wymagane jest wykształcenie wyższe i minimum dwa lata stażu pracy, choć można z tego zrezygnować w „szczególnie uzasadnionych przypadkach”. No i widać musiały takowe mieć miejsce…

Jak informuje Piotr Mazurek, szef gabinetu politycznego ministra Piotra Glińskiego, Krzysztof Przekwas ma dodatkowe atuty w postaci „doświadczenia zawodowego, społecznego, wolontariackiego, uzyskanej wiedzy i doświadczenia w postaci dodatkowych szkoleń, kursów i programów edukacyjno-formacyjnych”. Jakich? Gdzie? Kiedy? Historia milczy.

Przekwas nie spełnia wymogów, jakie stawia się asystentom wicepremierów stwierdza senator opozycji Brejza w rozmowie z „Rzeczpospolitą”. „To niedopełnienie standardów. W gabinecie politycznym wicepremiera nie powinno być człowieka z gołym CV” – przekonuje senator.

O czym jednakże mówimy? To taka PiSowska praktyka. Nikt chyba nie zapomniał młodego aptekarza z Łomianek Bartłomieja Misiewicza, który zrobił w MON oszałamiającą karierę. Bez oporów przyjmował defiladę, a żołnierze witając go skandowali „czołem panie ministrze”, pozwalał wysokiej rangi oficerom trzymać nad sobą parasol w czasie deszczu. Ta kariera zakończyła się wielką kompromitacją i zarzutami prokuratorskimi oraz aresztem.

A  Edmund Janniger? 20- letni doradca szefa MON? Wydało się w końcu, że Macierewicz był bliskim znajomym jego rodziny. Młodzieniec był zapraszany i goszczony w USA na koszt podatnika, co wynika z rozliczeń firmy White House Writers Group (WHWG). „Za przelot do USA i zakwaterowanie Jannigera Polsk Fundacja Narodowa zapłaciła w maju 6 tys. 284 dolary, czyli niemal 25 tys. zł. Hotel kosztował ponad tysiąc dolarów (niemal 4 tys. zł), a bilet lotniczy — 5 tys. 280 dolarów (ponad 20 tys zł)” – przypomina w swojej publikacji Onet.

Kmicic z chesterfieldem

„Nie będzie miękkiej gry w walce o wolność słowa” – straszy w wywiadzie dla „Sieci” prezes TVP. Jacek Kurski chwali obiektywizm telewizji, którą rządzi i narzeka nawet, że „Wiadomości” zrobiły się zbyt nudne. OKO.press porównuje fantazje Kurskiego z rzeczywistością

„Wiele osób chciałoby być prezesem TVP, zwłaszcza teraz kiedy została ona tak odbudowana, jest silna i rozpędzona. Część krytyki mojej prezesury wynika z takich ambicji” – wyznaje w rozmowie z tygodnikiem „Sieci” prezes TVP. Na początku rozmowy Kurski chwali się epokowym sukcesem, czyli Eurowizją Junior („Mam nadzieję, że teraz nikt już nie będzie nas pouczał, jak walczyć o pozycję Polski w Europie”). Dalsza rozmowa tylko potwierdza, że to na prezesie Kurskim Telewizja Polska stoi.

TVP zawsze z partią

Kiedy prezes Kurski charakteryzuje „Wiadomości” i politykę informacyjną telewizji publicznej, na myśl przychodzi wiersz Władimira Majakowskiego:

„Mó­wi­my – Le­nin, a w do­my­śle – par­tia,
mó­wi­my – par­tia, a w do­my­śle – Le­nin”.

Tyle…

View original post 3 611 słów więcej

 

Szpetna twarz Kościoła kat.

W czwartek przed godziną 7 rano dyżurny Straży Miejskiej w Świdnicy przyjął telefoniczne zgłoszenie z Katedry św. Stanisława i Wacława. Dzwoniący prosili o interwencję w sprawie starszej kobiety, która ich zdaniem wtargnęła tuż przed mszą do zakrystii.

Kobieta miała zażądać od księży by udzielono jej pomocy, gdyż jest osoba bezdomną i kościół powinien się nią zaopiekować. Mimo próśb nie chciała opuścić pomieszczenia zakrystii.
– Skierowani na miejsce strażnicy porozmawiali z kobietą i zaproponowali inną pomoc. Przewieziono ją do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej i przekazano pracownikom socjalnym, którzy zaopiekowali się seniorką – relacjonuje dyżurny Straży Miejskiej w Świdnicy.

Dodajmy do tego inny news – o dziecku, które wypluło hostię >>>

Kmicic z chesterfieldem

Aż dwie trzecie wyborców KO chciałoby jednego opozycyjnego kandydata w I turze wyborów prezydenckich. Lewica i PSL niewiele ustępują w tym entuzjazmie. Analiza wyników wyborczych wskazuje, że to wariant raczej nieracjonalny, ale wyraża marzenie, byśmy „wszyscy razem” odsunęli Dudę od prezydenckiej godności [SONDAŻ OKO.PRESS]

W październikowym sondażu Ipsos badaliśmy pojedynek kilku kandydatów opozycji z Andrzejem Dudą w I turze. Sprawdzaliśmy, kto na opozycji ma największy negatywny elektorat,  co może decydować o wyniku II tury. Ale zapytaliśmy też o inny wariant wyborczy:

Czy wolał(a)by Pan/Pani, żeby opozycja: Koalicja Obywatelska, Lewica oraz Polskie Stronnictwo Ludowe wystawiły w pierwszej turze wyborów prezydenckich w 2020 r. jednego wspólnego kandydata czy też każde z ugrupowań własnego?

Okazało się, że:

  • 44 proc. badanych opowiedziało się za wspólnym kandydatem;
  • 44 proc. stwierdziło, że każde z trzech ugrupowań powinno wystawić swojego kandydata;
  • 12 proc. nie miało zdania.

Wśród kobiet wyraźnie wygrywa koncepcja jednego kandydata/kandydatki w pierwszej turze (50…

View original post 3 006 słów więcej

 

Anarchia prawna. O to chodzi Kaczyńskiemu, aby pogrążyć kraj w apatii i nim zarządzać

Tak naprawdę nie mamy już zaufania do najważniejszych organów, które mają podejmować decyzje ostateczne. Obecnie wiemy, że w tych nowych Izbach znalazły się osoby wybrane w niekonstytucyjnym trybie, z udziałem niekonstytucyjnego organu i w oparciu o przesłanki polityczne. W tym momencie tracimy więc zaufanie nawet do Sądu Najwyższego. To jest poważny problem, z którym przychodzi nam żyć. To jest stan anarchii prawnej, który został przez partię rządzącą zbudowany – mówi prof. Ryszard Balicki, konstytucjonalista z Uniwersytetu Wrocławskiego. – Demokratyczne państwo – kiedy znowu takim się staniemy – będzie musiało się do tego w jakiś sposób odnieść – dodaje

JUSTYNA KOĆ: Sąd Najwyższy pozostawił bez dalszego biegu pierwszy protest wyborczy PiS-u dotyczący okręgu 75. Jest pan zaskoczony?

RYSZARD BALICKI: Informacja o tym, że skład trzyosobowy pozostawił bez dalszego biegu protest, który był zgłoszony bez żadnego merytorycznego uzasadnienia, nie może zaskakiwać. Ten protest nie miał żadnych podstaw prawnych, więc tak należało z nim postąpić, ale prawdą też jest, że po tym składzie Izby mogliśmy się spodziewać wszystkiego.

CIESZĘ SIĘ JEDNAK, ŻE PRZEWAŻYŁA WIEDZA I PROFESJONALNE PODEJŚCIE WŚRÓD CZŁONKÓW TEGO SKŁADU. TO JEST INFORMACJA POZYTYWNA I OPTYMISTYCZNA.

Liczy pan na podobne decyzje przy pozostałych protestach?
Uważam, że w każdej sprawie, w której nie ma potwierdzonej informacji o złamaniu prawa, takie rozstrzygnięcie powinno zapaść. Taka jest konsekwencja procedury protestów wyborczych, które składa się wtedy, kiedy są wątpliwości co do prawidłowości przebiegu wyborów albo rozstrzygnięcia, które zostało uczynione. W innej sytuacji protest jest bezzasadny i tyle.

Co należy zrobić z szefem NIK-u Marianem Banasiem? Co kilka dni pojawiają się kolejne obciążające go informacje.
Musimy mieć świadomość, że nie mamy dostępu do wszystkich informacji i tak naprawdę nie wiemy, co było w tych zeznaniach majątkowych pana Banasia. Być może jakimś rozwiązaniem byłoby wszczęcie procedury odpowiedzialności konstytucyjnej, ale musielibyśmy analizować szczegóły, bezpośrednio dotyczące danej osoby, a nie mamy takiej możliwości. Najważniejszy wniosek z tej całej sytuacji powinien być jednak jeden –

NIE MOŻNA WYBIERAĆ NA NAJWAŻNIEJSZE URZĘDY OSÓB WYŁĄCZNIE W OPARCIU O KRYTERIA POLITYCZNE. WAŻNE SĄ KRYTERIA MERYTORYCZNE I MORALNE, A W TYM PRZYPADKU OKAZAŁO SIĘ, ŻE KANDYDAT ICH NIE MIAŁ.

Czy należy próbować zmienić konstytucję, aby móc go odwołać? A może próbować zwykłą ustawą zmienić zasady odwołania szefa NIK-u, tak jak PiS próbował w przypadku I prezes SN? Jak rozwiązać tę patową sytuację?
Oczywiście nie należy zmieniać konstytucji w związku z pojedynczym przypadkiem, który tak naprawdę jest dowodem na błąd ugrupowania rządzącego. Konstytucja jest dokumentem ważnym i nie można z byle powodu, nawet tak poważnego jak obecna sytuacja szefa NIK-u, próbować w niej manipulować. Tym bardziej, że mamy taki a nie inny czas polityczny i obecnie każda próba zmiany konstytucji skończyłaby się dla tej konstytucji na pewno źle.

Po drugie: czy należy stosować jakieś kruczki ustawowe? Nie ja jestem od doradzania partii rządzącej, ale gdyby mnie o to spytano, to na pewno nie doradzałbym stosowania żadnych „wytrychów” prawnych. Mogę zachęcić tylko do jednego, aby na stanowiska, które należy obsadzić, wybierać osoby kompetentne, o wysokich kwalifikacjach merytorycznych, ale i moralnych. To jest tak naprawdę jedyny sposób na uniknięcie problemów podobnych do obecnego.

SPRAWA PANA BANASIA WZIĘŁA SIĘ Z BŁĘDNYCH DECYZJI PARTII RZĄDZĄCEJ I TO ONA MUSI ZNALEŹĆ JEJ ROZWIĄZANIE.

Pytanie, czy będzie chciała.
No cóż, sposób i efekty postępowania w sprawie pana Banasia będą tylko potwierdzeniem, jakie zamiary ma partia rządząca i jakie wartości są dla niej ważne.

Sędzia SN Piotr Schab, rzecznik dyscyplinarny sędziów, nie znalazł podstaw, by wszcząć postępowania dyscyplinarne wobec bohaterów afery hejterskiej, m.in. wiceministra Piebiaka. To polityczna decyzja?
Trudno ją inaczej oceniać, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że sędziowie i prokuratorzy są ścigani przez rzeczników dyscyplinarnych z bzdurnych powodów, a czasami bez powodu. Opinia „nic się nie stało” w odniesieniu do sytuacji, w którą zamieszane były osoby na najwyższych stanowiskach obecnej władzy, musi zaskakiwać, ale

JEŻELI TO PAN RZECZNIK SCHAB, POWOŁANY DO PEŁNIENIA TEJ FUNKCJI PRZEZ PANA ZBIGNIEWA ZIOBRĘ – MINISTRA, PROKURATORA I POLITYKA W JEDNYM – WYSTAWIA CERTYFIKAT DLA PANA MINISTRA PIEBIAKA, TO NIE MAM NIC WIĘCEJ DO POWIEDZENIA.

Czy pana zdaniem żyjemy w państwie prawa?
Niestety nie. Konstytucja co prawda taką formułę wprowadza, ale rzeczywistość polityczna pod rządami partii rządzącej doprowadziła do sytuacji, że to nie normy prawne, lecz decyzje określonych osób mają charakter decydujący. Nie jesteśmy już państwem prawa takim, jak opisuje to nasza konstytucja.

Jakie to rodzi konsekwencje? Mieliśmy przykład, czym to grozi przy składaniu protestów wyborczych, które budziły realne obawy o uczciwy wynik nowej Izby SN.
Jeżeli mówimy o protestach wyborczych, to musimy sobie uświadomić, że problemem nie jest sam protest wyborczy, zwłaszcza gdyby był dobrze uzasadniony. Taka procedura przysługuje zarówno wyborcom, jak i przedstawicielom komitetów wyborczych. Oczywiście zdziwienie musiało budzić uzasadnienie protestów co do niektórych z nich, czyli brak wykazania złamania zasad prawa wyborczego. Sytuacja staje się jednak poważniejsza, jeżeli weźmiemy pod uwagę, w jakim państwie żyjemy.

ISTNIEJE POWAŻNA OBAWA, ŻE PARTIA RZĄDZĄCA, WYKORZYSTUJĄC WCZEŚNIEJ PODJĘTE POLITYCZNE DECYZJE I UKSZTAŁTOWANY W TEN SPOSÓB SKŁAD IZBY, MA WPŁYW NA STWIERDZENIE WAŻNOŚCI WYBORÓW I MOŻE W TYM TRYBIE DOKONAĆ ZMIANY WERDYKTU WYBORCÓW. TO JEST PRZERAŻAJĄCE.

My tak naprawdę nie mamy już zaufania do najważniejszych organów, które mają podejmować decyzje ostateczne. Dotychczas sprawa była jasna: werdykt SN był uznawany za ostateczny i nawet jeżeli strony się z nim czasem nie zgadzały, to wiedziały, że był to wyrok wydany w oparciu o literę prawa przez najlepszych sędziów, ekspertów z danej dziedziny prawa. Obecnie wiemy, że w tych nowych Izbach znalazły się osoby wybrane w niekonstytucyjnym trybie, z udziałem niekonstytucyjnego organu i w oparciu o przesłanki polityczne. W tym momencie tracimy więc zaufanie nawet do SN. To jest poważny problem, z którym przychodzi nam żyć. To jest stan anarchii prawnej, który został przez partię rządzącą zbudowany.

Co, jeżeli niekonstytucyjny sędzia SN wyda decyzję? Gdzie się od niej odwołać?
W chwili obecnej takiej procedury nie ma, chyba że będziemy próbować dochodzić sprawy w sądach międzynarodowych. Jestem przekonany, że docelowo potrzebne będą rozwiązania ustawowe, które będą musiały odnieść się do ważności takich orzeczeń. Z jednej strony mamy do czynienia z osobą nieuprawnioną do wydawania orzeczeń, ale z drugiej strony – z konkretnymi sprawami konkretnych osób, które mają prawo do rozwiązania sporu na drodze sądowej. Tego nie można pozostawić bez rozstrzygnięcia.

DEMOKRATYCZNE PAŃSTWO – KIEDY ZNOWU TAKIM SIĘ STANIEMY – BĘDZIE MUSIAŁO SIĘ DO TEGO W JAKIŚ SPOSÓB ODNIEŚĆ.

Pana zdaniem nie jesteśmy obecnie demokratycznym państwem?
Demokracja to nie tylko wybory. Wybory się odbyły i wybraliśmy ugrupowanie, które może i powinno rządzić, ale demokracja to również poszanowanie zasad konstytucyjnych. Niestety, tych zasad partia rządząca nie przestrzega.

Kmicic z chesterfieldem

16 księży archidiecezji gdańskiej w oświadczeniu wysłanym do nuncjusza apostolskiego w Polsce abpa Salvatore Pennacchio potwierdziło prawdziwość informacji zawartych w reportażu TVN24 „Czarno na białym” na temat metropolity gdańskiego Sławoja Leszka Głódzia. „Ksiądz o abp Głódziu: „Publiczne poniżanie – on jest w tym naprawdę niezły”.

W swoim oświadczeniu duchowni wyrażają gotowość powtórzenia zarzutów wobec abpa Głódzia nuncjuszowi apostolskiemu w Polsce. Mówią o publicznym poniżaniu przez metropolitę gdańskiego, wymuszaniu pieniędzy i ubliżaniu im za zbyt niskie datki.

Nazwiska 16 księży zostały podane do wiadomości nuncjusza. Treść oświadczenia przekazano też do wiadomości Sekretariatu Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski.

Z reportażu TVN24 wynikało, że składane wcześniej przez księży skargi na postępowanie Głódzia pozostały bez echa. Nie zareagował na nie ani poprzedni, ani obecny nuncjusz  apostolski w Polsce.

– „W tym wypadku tylko systematyczna akcja typu: nie idziemy do kościoła (i nie dajemy na tace i inne) wywoła jakiś efekt, na reakcję z…

View original post 489 słów więcej