Archiwa tagu: Komisja Europejska

W pisowcu mało człowieka, za to wiele rakotwórczego diabelstwa

Na trzy dni przed wyborami do Parlamentu Europejskiego odbędzie się wielki protest osób niepełnosprawnych oraz ich opiekunów. Jedna z inicjatorek protestu Iwona Hartwich szacuje, że w Warszawie zjawi się ok. 2 tys. osób, które poczuły się wykluczone po ogłoszeniu przez kierownictwo partii rządzącej tzw. “nowej piątki”.

23 maja w południe protestujący spotkają się przed Pałacem Prezydenckim, przejdą przed Kancelarię Premiera i zakończą manifestację przed Sejmem. Mają przedstawić 14 postulatów, w tym główny aktualny od czasu sejmowego protestu, czyli dodatek 500 zł na życie. Słyszeliśmy, że państwo zbankrutuje, jeżeli niepełnosprawni dostaną dodatek, przed wyborami pieniądze w budżecie się znalazły. W piątce Kaczyńskiego nie znalazły się pieniądze dla najsłabszej grupy – powiedziała Hartwich w rozmowie z RMF FM. Mamy kilka gorzkich słów do powiedzenia panu prezydentowi, który był u nas w Sejmie i tak naprawdę osoby niepełnosprawne czują się bardzo oszukane, bo on wlał wiele nadziei w nasze serca, choć później nic się nie wydarzyło. Później ruszymy przed Kancelarię Premiera, będziemy mówili, jak zostaliśmy potraktowani, przedstawimy nasze postulaty. Następnie ruszymy przed Sejm, do którego mamy zakaz wejścia, tam zakończymy manifestację dużą konferencją – dodała.

Liderka obnażającego bezduszność ekipy rządzącej protestu, jaki miał miejsce w zeszłym roku w Sejmie, zauważa, że w przeciwieństwie do policjantów czy nauczycieli, osoby niepełnosprawne nie mają skutecznego narzędzia nacisku na rząd. Nie mogą wziąć zwolnień chorobowych, czy zaprzestać wykonywania swoich obowiązków, bowiem w takich sytuacjach głównym pokrzywdzonym byliby ich najbliżsi.

My tak naprawdę wypełniamy służbę przez całą dobę, nie obarczając państwa, bo trzeba przypomnieć, że jeżeli rodzic oddałby swoje niepełnosprawne dziecko do Domu Pomocy Społecznej, to państwo ponosi koszt około 6000 zł. Nie rozumiemy tego, że państwo nie chce dołożyć tej drobnej kwoty, żeby osoba niepełnosprawna nie trafiła do Domu Pomocy Społecznej – podkreśla Hartwich.

Czy planowany protest zrobi wrażenie na rządzących? Nic na to nie wskazuje. Już w ubiegłym roku ekipa Prawa i Sprawiedliwości pokazała swoją gorszą twarz, przez wiele tygodni ostentacyjnie lekceważąc postulaty tego marginalizowanego przez wszystkich rządzących środowiska. Tylko czekać, aż jeden lub drugi przedstawiciel Zjednoczonej Prawicy stwierdzi: “Nie mają powodów do protestu, bo przecież dostaną 500+” albo “Na opiekunów osób niepełnosprawnych nikt nie nakłada celibatu”. Ich głos i tak nie ma znaczenia w kontekście wyborczych szans Zjednoczonej Prawicy.

W Kaczyńskim jest mało człowieka, jest złożony z rakotwórczych tkanek zła – diabelstwa.

Hairwald

Jedno jest dziś pewne: bezpieczna, przyjazna i przewidywalna rzeczywistość lat dziewięćdziesiątych, a może i pierwszego dziesięciolecia naszego wieku, należy do bezpowrotnej przeszłości. Przemija postać świata. Niebo się chmurzy – pisze Jerzy Surdykowski w miesięczniku „Odra”, gdzie pierwotnie się ukazał (3/19). „Nasz wiek zaczął się może w 2005 roku, kiedy narody Zachodu odrzuciły projekt dalszej integracji Unii Europejskiej, może w 2016, z chwilą zwycięstwa Trumpa w USA, a może trochę wcześniej, gdy na Węgrzech zwyciężył Orbán, w Grecji „Syriza”, a wkrótce potem w Polsce rządząca dziś partia” – podkreśla autor

Powiada się, że miniony wiek XX wcale nie zaczął się w 1900 roku, lecz czternaście lat później, z chwilą wybuchu pierwszej wielkiej wojny. Wtedy dopiero zaczął odsłaniać swe prawdziwe, ludobójcze i totalitarne oblicze. Nie inaczej z obecnym stuleciem, które bynajmniej nie rozpoczęło się w roku 2000, ani nawet 11 września 2001, kiedy tak tragicznie i spektakularnie ujawnił się światowy terroryzm. Nie on jednak zadecyduje o nadchodzącej przyszłości. Nasz wiek zaczął się może w 2005 roku, kiedy…

View original post 2 456 słów więcej

Reklamy

Nowa strategia PiS: Polexit po cichu

DW: Przed piętnastoma laty wprowadził Pan Polskę do UE. Jaka były wtedy atmosfera w kraju?

Leszek Miller: Pełna oczekiwań, ale także walk politycznych. W czerwcu 2003 roku zorganizowaliśmy referendum, które miało pokazać, czy Polacy życzą sobie przystąpienia do UE na wynegocjowanych warunkach. Musieliśmy ciężko pracować, żeby uzyskać dobry wynik. Wszyscy członkowie rządu jeździli po Polsce, spotykali się z młodzieżą w szkołach, z robotnikami w fabrykach i z rolnikami, którzy mieli największe wątpliwości. Ten wysiłek się opłacił, ponieważ prawie 80 procent uczestników referendum opowiedziało się za wstąpieniem do UE. Było to zwycięstwo sił proeuropejskich.

Czego obawiali się przeciwnicy przystąpienia Polski do UE?

Przeciwnicy przystąpienia Polski do UE, którzy przekonywali do głosowania na „nie”, używali podobnych argumentów jak dzisiejsi eurosceptycy. Chodziło im głównie o to, że Polska utraci suwerenność, że nasza tożsamość rozpłynie się w wielkiej UE, i że Polska przestanie być Polską. Poza tym utrzymywały się obawy rolników, że Niemcy całkowicie legalnie wykupią należące do nich wcześniej tereny, ponieważ ziemia jest w Polsce tańsza niż w Niemczech.

Trzeci argument był taki, że wysokowydajne rolnictwo na Zachodzie zniszczy nasze rolnictwo i nie będziemy mogli niczego eksportować. Były także obawy przed obniżeniem się jakości życia w Polsce.

Większość tych obaw się nie sprawdziła, ale niektóre aspekty ówczesnej walki politycznej są poruszane także dziś, przede wszystkim zarzuty dotyczące utraty suwerenności oraz propagowanie wrogiego wizerunku Niemiec.

Czy oznacza to, że polska polityka nie znalazła w minionych latach zadowalającej odpowiedzi na te obawy?

Mamy mocne kontrargumenty. Bardzo wiele skorzystaliśmy w ciągu ubiegłych 15 lat i dokonaliśmy cywilizacyjnego skoku do przodu. Nasz kraj otrzymał (w formie dotacji, red.) 110 mld euro netto, co oznacza kwotę po odjęciu naszych składek w wysokości 60 mld euro. Gdy jedzie się przez Polskę, te pieniądze widać dosłownie wszędzie. Widzi się je na drogach, dworcach, w miastach i w przedsiębiorstwach.

Nie chodzi tu jedna tylko o pieniądze, chodzi także o swobodę podróżowania, możność wyboru miejsca zamieszkania i miejsca pracy. Wolałbym, oczywiście, żeby młodzi Polacy pracowali w Polsce, ale nikt nie może im zabronić poszukać sobie pracy za granicą.

Polska stoi przez to w obliczu wielkiego problemu demograficznego. Młodzież emigruje, a Polki rodzą w innych krajach unijnych więcej dzieci niż w kraju ojczystym.

Wynika to z różnego poziomu życia. Gdy 15 lat temu wstępowaliśmy do UE polski PKB na głowę mieszkańcy wynosił około 42, 43 procent średniego PKB w UE. Po 15 latach mamy około 70 procent średniego PKB w UE. Średnie zarobki w Polsce są dwa do dwóch i pół raza niższe niż, wynosi unijna średnia. Dlatego część naszych obywateli w dalszym ciągu szuka pracy za granicą i będzie to trwało tak długo, jak długo te różnice będą się utrzymywać. Zmieni się to tylko wtedy, gdy poziom życia i świadczenia państwowe, takie jak opieka lekarska i poziom oświaty, się wyrównają.

Prawicowo-nacjonalistyczna partia PiS odkryła tę lukę, która zwiększyła się po przystąpieniu Polski do UE. Wygrała wybory dzięki swojej polityce socjalnej.

Tak, PiS wystartował z wieloma płatnościami transferowymi, które w oczywisty sposób pomogły wielu Polakom, ale PiS mógł uruchomić te świadczenia socjalne także dlatego, że do Polski wpłynęło te 110 mld euro.

Z danych Eurobarometru wynika, że znaczna część Polaków popiera członkostwo Polski w UE, ale w prognozach przed majowymi wyborami do Parlamentu Europejskiego PiS nadal znajduje się na pierwszym miejscu. Prowadzi w nich zatem partia, która często popada w konflikt z Brukselą. Jakiej UE zatem chcą Polacy?

Są różne wizje Unii Europejskiej. W Polsce nie ma jednej, dominującej. Można spotkać się z wizją euroentuzjastów, którzy życzą sobie jeszcze większej integracji UE, nadania jeszcze większego znaczenia unijnym instytucjom oraz wspólnej, unijnej polityki zagranicznej, finansowej, podatkowej i płacowej. Inni są temu przeciwni i prezentują poglądy zbliżone do wysuniętej przez Charlesa de Gaulle’a koncepcji „europy ojczyzn”, opartej na nadaniu większego znaczenia państwom narodowym i ich znacznie luźniejszej integracji.

Z punktu widzenia partii PiS, najlepszą byłaby integracja oparta wyłącznie na płaszczyźnie ekonomicznej. To znaczy – współpracujemy ze sobą na płaszczyźnie gospodarczej, ale nie mamy wspólnych wartości, nie mamy zasady trójpodziału władzy i nie mamy niezależnego wymiaru sprawiedliwości.

Co pomyślał Pan, gdy Emmanuela Macrona uznano nagle za nowego przywódcę UE?

Podoba mi się jego manifest, w którym pisze, że Europa musi się wyzwolić z impasu dzięki nowym ideom. Szkoda, że ten dokument nie wzbudził żadnej, szerszej dyskusji. Ani premier, ani prezydent nie zajęli wobec niego stanowiska. Manifest Macrona nie wzbudził większego echa w Polsce. Macron jest w tej chwili nieformalnym liderem ruchu proeuropejskiego.

Macron jest zwolennikiem koncepcji Europy dwóch prędkości, to jest Europy opartej na osi Paryż – Berlin, w której nie ma miejsca na Polskę.

Muszę przyznać, że moim zdaniem nie da się uniknąć Europy dwóch prędkości. Europę pierwszej prędkości będą tworzyć państwa strefy euro posiadające wspólny budżet. Polska, niestety, należy do Europy drugiej prędkości.

Jeśli wyobrazimy sobie pociąg jadący w kierunku wspólnej Europy, Polacy będą w nim siedzieć w drugiej klasie. Bardzo mnie to niepokoi, ale liczę na to, że po rządach partii PiS do władzy dojdzie inna orientacja polityczna, która uczyni wszystko, żeby Polska znalazła się w Europie pierwszej prędkości.

W ubiegłych miesiącach w polskich mediach wciąż na nowo pojawiało się hasło „polexitu”. Czy uważa Pan, że wyjście Polski z UE jest realnym scenariuszem?

Sądzę, że stratedzy PiS nie wykluczają „polexitu”. Być może rozumieją przez to coś innego niż Wielka Brytania przez jej brexit. To, co zdarzyło się w Wielkiej Brytanii, ma działanie odstraszające dla jej naśladowców. Ruchy prawicowo-populistyczne, związane z takimi politykami jak Marine Le Pen we Francji, czy Matteo Salvini we Włoszech, nie chcą wyprowadzić tych państw z UE. Uczynią jednak wszystko, żeby zmienić UE w myśl swoich wyobrażeń i zakłócić proces integracji europejskiej. W przyszłości może to doprowadzić do rozpadu UE. Jest to większe zagrożenie niż wyjście tych państw z UE, w której mogą teraz odgrywać rolę konia trojańskiego.

PiS różni się od ruchów politycznych we Francji, czy we Włoszech. Historia polskiej polityki jest inna. Skąd biorą się dziś w Polsce wątpliwości wobec UE?

Wątpliwości te najlepiej oddaje slogan: dawniej Moskwa, dziś Bruksela. Nic się zatem nie zmieniło. My, biedni Polacy, powstaliśmy wreszcie z kolan, na których klęczeliśmy przez cały czas przed Brukselą, tylko dzięki Prawu i Sprawiedliwości. Chęć wyrwania się spod uzależnienia, prawdziwego czy rzekomego, jest w Polsce bardzo silna i wielu Polaków wierzy, że jest tak, jak powiedziałem przed chwilą. Dochodzi do tego problem uchodźców. Kilka lat temu Angela Merkel popełniła błąd. Nie skonsultowała się z innymi przywódcami w UE i obeszła obowiązujące prawo, otwierając na własną rękę granice przed uchodźcami. To silnie wstrząsnęło całą UE.

>>>

Polexit po cichu – nowa strategia PiS.

Depresja plemnika

Europoseł Jacek Saryusz-Wolski (dawniej PO, obecnie pupilek prezesa) przyznał niedawno, że to bracia Kaczyńscy wprowadzili Polskę do Unii Europejskiej. Teraz twierdzi, że jego słowa zostały zmanipulowane przez „Rzeczpospolitą”.

(…) również bracia Kaczyńscy, jako architekci naszej drogi do niepodległości, wprowadzali Polskę do UE, będąc aktywnymi uczestnikami tego długiego procesu, od NSZZ Solidarność poczynając. Już w 1991 roku ówczesne PC (Porozumienie Centrum) poprzednie wcielenie dzisiejszego PiS, jako pierwsza partia deklarowało wejście Polski do struktur NATO i EWG, jako priorytet w swoich postulatach politycznych, w przeciwieństwie do wielu polityków dzisiejszej Koalicji Europejskiej, optujących wówczas za zakonserwowaniem starego porządku geopolitycznego w postaci NATO-bis i EWG-bis” – mówił w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” Saryusz-Wolski.

Teraz europoseł twierdzi, że jego słowa zostały zmanipulowane. W rzeczywistości – jak twierdzi Saryusz-Wolski – treść niektórych pytań została zmieniona.

Było 12 pisemnych pytań i odpowiedzi. Zamiast: 1/3 wywiadu, dot.4 oryg pytań > teraz 7 pytań 1,2,4,5 zmienione, 6,7…

View original post 1 565 słów więcej

Chryja pod Radiem Maryja jednak się odbędzie

Sąd Okręgowy w Toruniu uchylił decyzję pisowskiego wojewody, uniemożliwiającą przeprowadzenie zaplanowanej na 3 maja manifestacji „Chryja pod Radiem Maryja”. O zakazie wydanym przez Mikołaja Bogdanowicza w artykule „Pisowski wojewoda zablokował „Chryję pod Radiem Maryja”.

Sędzia Hanna Kraszewska powiedziała, że organizatorki demonstracji Toruński Strajk Kobiet złożyły wniosek w sprawie zorganizowania swojego zgromadzenia 4 kwietnia. Natomiast przedstawiciel samorządu studentów uczelni Tadeusza Rydzyka swoje zgłoszenie złożył dopiero 26 kwietnia, twierdząc, że przynajmniej od czterech lat odbywały się przed Radiem Maryja spotkania patriotyczne. Sędzia uznała, że nie przedstawiono wiarygodnych dowodów na to, że studenci uczelni Rydzyka organizowali obchody uchwalenia Konstytucji 3 Maja w poprzednich latach, co jest warunkiem wydania pozwolenia na zgromadzenia cykliczne.

„Sędzia przyznała dziś, że wydany nam zakaz był ograniczeniem swobód obywatelskich. Poza tym, żeby nabyć prawo do zgromadzenia cyklicznego, studenci powinni udowodnić, że w ostatnich latach 3 maja obchodzili Święto Konstytucji przy ul. Żwirki i Wigury. A nie przedstawili na to żadnych mocnych dowodów. Żadnych zdjęć, filmów, zgłoszeń do policji. Nic. Z naszej analizy ich mediów społecznościowych wynika, że ostatnim świętem, jakie obchodzili, było święto pączka” – powiedziała onet.pl Agata Chyżewska-Pawlikowska z Toruńskiego Strajku Kobiet. Postanowienie nie jest prawomocne. Strony mogą się odwołać do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku.

Polska nie przetrwa drugą kadencję Ciemnogrodu: Kaczynskiego i Rydzyka.

Raskolnikow

Trzy teksty Waldemara Mystkowskiego.

To także zniszczenie demokracji w Polsce i wykopanie nas ze struktur europejskich.

Grzegorz Schetyna ponownie wezwał Jarosława Kaczyńskiego do debaty o pozycji Polski w Europie. Szef Platformy Obywatelskiej podstawę rozmowy zawarł w trzech pytaniach, które definiują dzisiejszą sytuację kraju w Unii Europejskiej. I nie jest to definicja, która musi się prezesowi PiS podobać. Schetyna pyta, czy standardy demokratyczne przestaną być łamane, te są bowiem warunkiem członkostwa w europejskiej wspólnocie. Dwa następne pytania są trudniejsze, ale i one muszą być zadane: czy PiS potrafi odzyskać pieniądze, które zostały przegrane w dotychczasowych negocjacjach nad przyszłym budżetem UE oraz – czy Kaczyński zerwie sojusze z siłami, które dążą do rozbicia Unii od środka.

Nie są to pytania wydumane ani politycznie konfrontacyjne. Wynikają z utraconej przez PiS pozycji Polski w Europie. Stajemy się krajem coraz bardziej marginalnym. I o to może chodzić Kaczyńskiemu – wówczas rządzić autorytarnie jest o…

View original post 1 060 słów więcej

Katolicka Polska nie chce się zająć pedofilią w Kościele

Warszawski korespondent „Sueddeutsche Zeitung” (SZ) przedstawia opisywany wcześniej przez polskie media przypadek Marka Lisińskiego – ofiary molestowania, którego papież Franciszek w lutym podczas audiencji w Watykanie w geście zadośćuczynienia pocałował w rękę. – To był nadzwyczajny moment, wyraz szacunku nie tylko dla mnie, lecz dla wszystkich, którzy byli w Polsce wykorzystywani seksualnie przez duchownych – cytuje Lisińskiego Hassel.

Marek Lisiński kieruje obecnie fundacją „Nie lękajcie się”, której głównym celem jest pomoc ofiarom przemocy seksualnej duchownych.

Powikłane losy ofiary molestowania

Niemiecki dziennikarz pisze, że Lisiński jako 13-letni chłopiec został zgwałcony przez księdza. Traktowany jak „zastępca Boga” duchowny cieszył się w liczącej 200 domów wsi Poniatowo niepodważalnym autorytetem.

Ani matka, ani dziadek, którym chłopiec po 9 miesiącach opowiedział o incydencie, nie uwierzyli mu – podkreśla autor. Chłopiec musiał wyjechać z rodzinnej wsi, wychowywał się w internacie i zszedł na złą drogę. Dopiero po upływie 25 lat rozpoczął terapię i przepracował wydarzenia z dzieciństwa – czytamy w SZ.

Katolicka Polska pozostaje daleko w tyle

Florian Hassel zaznacza, że w USA, Irlandii i Australii powstały komisje śledcze, które udokumentowały tysiące przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci i młodzieży w minionych dziesięcioleciach. „Jeśli chodzi o wyjaśnienie takich przypadków, katolicka Polska pozostaje daleko w tyle” – ocenia autor.

Marek Lisiński mówi, że podejmowane przez jego fundację próby wyjaśnienia przypadków molestowania seksualnego, długo natrafiały na mur milczenia. Jak zaznacza, ani przedstawiciele Kościoła, ani parlamentarzyści nie chcieli się zająć tym tematem – „ze strachu przed Kościołem i w obawie przed utratą głosów”.

Florian Hassel wyjaśnia, że losy Marka Lisińskiego posłużyły za kanwę scenariusza filmu „Kler” Wojciecha Smarzowskiego. Film obejrzało ponad 5 mln widzów, a temat molestowania stał się narodowym problemem. Biskupi obiecali wyjaśnienie sprawy – czytamy w „Sueddeutsche Zeitung” .

Krytycznie o biskupach

Hassel krytycznie ocenia dotychczasowe działania polskich biskupów. „W przeciwieństwie do Niemiec, Irlandii czy Australii nie powołano niezależnych ekspertów ani świadków, nie wykorzystano też państwowych instrumentów. Okres powojenny do upadku komunizmu został pominięty” – tłumaczy.

14 marca biskupi przedstawili raport oparty na ankietach z diecezji, w którym mowa jest o 382 przypadkach molestowania nieletnich. Mniej niż połowa spraw skierowana została do sądu. Tylko jedna czwarta uznanych za winnych księży musiała zrezygnować z kapłaństwa – krytykuje SZ.

Katolicy zawiedzeni

Katolicy, którzy liczyli na pokorę ze strony biskupów, zawiedli się – pisze Hassel. Arcybiskup Stanisław Gądecki porównał „Kler” do propagandowego filmu nazistowskiego „Jud Suess”.

Przedstawiając wyniki ankiety, biskupi bagatelizowali sprawę. Pedofilia to globalny problem, termin „pedofilia w Kościele” jest „czystym ideologicznym konstruktem”, który ma podważyć autorytet Kościoła. Stanowisko biskupów wywołało u wielu katolików „szok i oburzenie” – cytuje Hassel „Tygodnik Powszechny”. Przypomina, że przed upadkiem komunizmu Kościół cieszył się zaufaniem niemal 90 proc. Polaków, obecnie tylko 54 proc.

Marek Lisiński twierdzi, że do jego fundacji zgłoszono ponad 700 przypadków molestowania przez księży. Wiele ofiar chce zeznawać dopiero po utworzeniu komisji śledczej, która byłaby w stanie ich bronić.

Posłanka partii „Teraz” Joanna Scheuring-Wielgus uważa, że komisja śledcza będzie mogła powstać dopiero po utracie władzy przez PiS. „Komisja ma szanse na powstanie tylko wtedy, gdy rząd PiS utraci na jesieni większość w parlamencie” – powiedziała parlamentarzystka cytowana przez SZ.

Depresja plemnika

Korzystając z zamieszania wokół strajku nauczycieli, Prawo i Sprawiedliwość postanowiło przeprowadzić decydujący szturm na Sąd Najwyższy tak, by jeszcze przed wyborami parlamentarnymi zapewnić sobie przejęcie tej instytucji i obsadzenie prezesów izb kandydatami, których do Sądu Najwyższego nominowała upolityczniona Krajowa Rada Sądownictwa. Wie bowiem, że dotychczasowe działania w tym zakresie nie przyniosły upragnionego władztwa nad tą najwyższą instancją wymiaru sprawiedliwości.

Jak pisze Tomasz Skory z RMF FM, przypominając że to już ósma nowelizacja ustawy o SN, rządzący planują wprowadzić w tej instytucji zmiany otwarcie sprzeczne z literalnym brzmieniem zapisów Konstytucji, przyznając prezydentowi Andrzejowi Dudzie prawo wyboru I prezesa SN oraz prezesów izb także spośród kandydatów, których Zgromadzenie Ogólne sędziów SN nie wskazało. Według obecnych przepisów kandydatów na te stanowiska wskazują zgromadzenia sędziów, przy wymaganej obecności 2/3, a jeśli to się nie uda – 3/5 liczby uprawnionych sędziów.

Nowe przypisy wprowadzają dwa kolejne stopnie. Jeśli do wskazania kandydatów na I Prezesa bądź prezesów…

View original post 676 słów więcej

 

Polska zidiociała pod rządami PiS. Kolejny Kononowicz – Grzegorz Braun

Doszło do tego, że nawet prawicowy portal wPolityce zastanawia się czy Grzegorza Brauna z „Konfederacji” i jego pomysły można traktować poważnie. Reżyser, jeszcze niedawny kandydat na stanowisko prezydenta Gdańska, opowiada przerażające farmazony, wymyślając kary dla homoseksualistów.

W studiu telewizji wrealu24.pl oznajmił, że co prawda nie jest takim radykałem, jak sułtan Brunei, lecz zastanawia się nad projektem batożenia homosksualistów. Dopuszcza nawet przeprowadzenie projektu przez Sejm.

„My tej tamy nie postawimy uprawiając jakieś subtelne dysputy, jakie to my granice postawimy. Trzeba powiedzieć, że to jest przestępcze. Nie negocjujmy granic tolerancji, tylko penalizacji” – powiedział Braun.

Z kolei w rozmowie z „Super Expresem” stwierdził: „Bardzo naiwne jest oczekiwanie, że zawodowi zboczeńcy w końcu sami się zreflektują. Trzeba im więc z naszej strony pokazać większą skalę możliwości, niech zobaczą, co mają do stracenia” – podsumował Braun, który nie wiadomo, czy nie dostrzega tego, że ośmiesza w równym stopniu siebie, jak i ważne kwestiach w których zabiera głos.

Wszelacy Kononowicze dowartościowani dzięki PiS.

Depresja plemnika

Po fali ujawnień pedofilii w kościele można odnieść wrażenie, że odsetek zbrodniczych czynów w całej populacji ludzkiej jest mniejszy, niż w samym kościele. Może to tylko mylne wrażenie wynikające ze zbyt długo trwającej bezkarności księży, niemniej niezwykle szokująca jest liczba już ujawnionych księży dewiantów.

Kolejnym przypadkiem jest wikary z Wielączy koło Zamościa, Łukasz P, który, jak się okazało, ma słabość do nagich dziewczynek. Nie tylko kolekcjonował treści pornograficzne z udziałem małoletnich, ale także sam fotografował z ukrycia dziecięce nagości. Robił to ukrytą kamerą w przymierzalniach i toaletach. I właśnie taką ukrytą kamerą, będąc w Chorwacji latem 2017 roku, nagrywał w przebieralni na plaży małoletnią dziewczynkę. Szczęśliwie został przyłapany i zatrzymany. Chorwacka prokuratura zabezpieczyła telefon i komputer księdza, a zebrany materiał przekazała prokuraturze w Zamościu.

Księdzu przedstawiono siedem zarzutów. Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zamościu Artur Szykuła „obejmują one wiele zachowań podejrzanego polegających na posiadaniu treści pornograficznych z udziałem małoletnich…

View original post 1 252 słowa więcej

Wpier…ol plus chwilowo odwołany

Albert Einstein w 1932 r.: „największym problemem, przeszkadzającym uporządkowaniu stosunków międzynarodowych, jest potwornie wybujały nacjonalizm, posługujący się też pięknie brzmiącym, lecz nadużywanym pojęciem patriotyzmu”. Historia się powtarza?

Depresja plemnika

Prawo i Sprawiedliwość zrobiło wiele, aby ugrać polityczny kapitał wokół sprawy cen prądu. Rząd oskarżany o sprowadzenie drożyzny wierzył, że znalazł drogę do populizmu doskonałego, aby raz na zawsze przypieczętować przekaz “dotrzymujemy słowa”. Tu na drodze Nowogrodzkiej stanowcze “nie” lada moment może powiedzieć Komisja Europejska. PiS swoją hucpą wokół prądu złamał bowiem panujące we wspólnocie reguły gry. Rząd zignorował unijne zasady udzielania pomocy publicznej i o swoim planie Brukseli nawet nie poinformował, co zostało zauważone. Rzeczniczka KE powiedziała:

“Państwa członkowskie są zobowiązane do notyfikowania Komisji Europejskiej o wszelkich działaniach o pomocy publicznej przed ich wdrożeniem. Do tej pory nie otrzymaliśmy notyfikacji od polskich władz, ale tego byśmy oczekiwali”.

Powyższe słowa nie są może mocne, ale kryje się za nimi realna groźba. Władze unijne mają bowiem narzędzia, aby blokować łamiące nasze zobowiązania formy publicznej interwencji. Dlatego choćby rząd PO-PSL z niesamowitą ostrożnością musiał negocjować wsparcie dla polskich stoczni.

Uległości…

View original post 346 słów więcej

PiS i drobny cwaniczak z Żoliborza skazali nas na prymitywną peryferyjność

W 2019r. czekają nas wybory parlamentarne – czy Koalicja Obywatelska odsunie PiS od władzy? – Jeśli Koalicja Obywatelska ma tak wygrać, że za pół roku się pokłócą i rozpadną. I będzie, jeszcze przy prezydencie Dudzie, nowe rozdanie, to lepiej żeby nie wygrywała. Ten rząd powinien odejść z rozliczeniem tych wszystkich niegodziwości, których dokonali – mówił w TOK FM prof. Radosław Markowski z SWPS. 

I dodał: – Skazaliśmy się na prymitywną peryferyjność, gdzie drobny cwaniaczek z Żoliborza, z innym cwaniaczkiem z Poznania, załatwia sprawy. Parlament, który działa jak przedszkolaki w piaskownicy, parlament, w którym nie można mówić. Skansen polityczny! 

Rozliczyć Kaczyńskiego z niegodziwości, do których posunęli się jego podwładni. Bo to on jest demonem zła!

Markowski: Ten rząd powinien odejść z rozliczeniem tych wszystkich niegodziwości, których dokonali.

Depresja plemnika

Michał Wojciechowicz, dziś pisarz, jako 17-latek strajkujący w Stoczni Gdańskiej, a jednocześnie jedna z ofiar oskarżonego o molestowanie nieletnich ks. Henryka Jankowskiego opublikował na Facebooku post, w którym domaga się usunięcia pomnika duchownego. „Weźcie ten apel do serca, bo będzie dym!!!” – napisał.

Wpis pojawił się w mediach społecznościowych 28 grudnia. O sprawie poinformował m.in. Polsat News.

Michał Wojciechowicz obiecał w nim, że były kapelan Solidarności „spadnie z cokołu”. „Mija prawie miesiąc od pojawienia się doniesień o pedofilskiej jeździe księdza, prałata Henryka Jankowskiego, proboszcza Kościoła Św. Brygidy w Gdańsku, kapelana Solidarności i niby to bohatera walki z komunizmem” – zaznaczył pisarz na Facebooku. W ironiczny sposób przywołał niejasności, które wiązały się z życiorysem duchownego, m.in. fakt, że miał współpracować ze Służbami Bezpieczeństwa PRL. Przypomniał również, że o jego skłonnościach seksualnych wiedziało wiele osób, ale nikt nie reagował.

„Jak do tej pory, nikt z rządzących miastem [Gdańskiem – przyp. red.], ani…

View original post 1 680 słów więcej