Archiwa tagu: Andrzej Stankiewicz

Bandyckie metody Ziobry

Ziobro załatwia swoje porachunki z sędzią Wojciechem Łączewskim, stosując bandyckie metody.

Xerofas

460 posłów i 100 senatorów zainaugurowało dzisiaj swoje czteroletnie prace. Obie izby wybrały marszałków, a parlamentarzyści złożyli ślubowania. Uwagę przykuły przemówienia prezydenta Andrzeja Dudy i marszałka seniora Antoniego Macierewicza, a także słowa prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego o „końcu totalnej opozycji”.

  • Marszałkiem Sejmu została Elżbieta Witek z PiS, a marszałkiem Senatu Tomasz Grodzki z KO
  • Andrzej Duda podczas orędzia w Sejmie przestrzegał, że „ryba psuje się od głowy”. – Głowa jest tutaj – zwracał się do posłów
  • Marszałek senior Antoni Macierewicz podkreślał znaczenie konstytucji i wskazał jej trzy artykuły, które uważa za „podstawę naszego ładu państwowego”
  • Barbara Borys-Damięcka relacjonowała zaproszenie Olgi Tokarczuk na pierwsze posiedzenie Senatu. Noblistka je odrzuciła
  • Wicemarszałków wybrał już Sejm. Wciąż nie zrobił tego jeszcze Senat

Marszałkiem Sejmu została posłanka PiS Elżbieta Witek, która piastowała to stanowisko od sierpnia 2019 r. Jej kandydaturę poparła zdecydowana większość – „za” głosowało 314 posłów. Z kolei marszałkiem Senatu został Tomasz…

View original post 3 063 słowa więcej

Tusk rezygnuje ze startu walki o fotel prezydenta

Kmicic z chesterfieldem

>>>

Donald Tusk nie będzie kandydował na prezydenta Polski. – Będę mocno wspierał opozycję w tych wyborach. Te wybory można wygrać, a ja byłbym obciążeniem – ocenił były premier w rozmowie z TVN24 i Polsat News. Donald Tusk dodał, że potrzebna jest kandydatura, która „nie jest obciążona bagażem niepopularnych decyzji”.

– Do tego potrzebna jest kandydatura, która nie jest obciążona bagażem trudnych, niepopularnych decyzji, a ja takim bagażem jestem obciążony od czasów, kiedy byłem premierem. Nie zamierzam się tych trudnych decyzji wypierać – powiedział Donald Tusk.

– Nie chciałbym utrudniać opozycji procesu wyłaniania kandydatów. Będę wspierał mocno opozycję i w wykorzystam każdą możliwość, aby wzmacniać pozycję Polski na świecie – powiedział Donald Tusk.

W sierpniowym wywiadzie dla TVN24, Tusk zapowiadała, że 2 grudnia będzie mógł powiedzieć, jak widzi przyszłość polityczną Polski i swoją. Dodał, że jest kilka propozycji, i będzie je poważnie rozważał, także o charakterze bardziej międzynarodowym. Ale serce…

View original post 233 słowa więcej

Opozycja przywróci normalność. A co z Kaczyńskim i PiS? Bo nie wystarczy posłać ich do kicia

Przywrócenie praworządności i prawa to jeden z głównych celów Koalicji Obywatelskiej po wygranych wyborach. KO zapowiada też program “Otwarty Sejm” i eliminację ekspresowego ustawodawstwa w dziedzinie podatków, samorządu i praw obywatelskich. – Sejm otwarty, państwo wolne, państwo odważnych obywateli, którzy mają prawo krytykować władzę i kontrolować ją – mówi Kazimierz Michał Ujazdowski

Trzy kroki do odnowienia demokracji

Przywrócenie praworządności i prawa to jeden z głównych celów KO po wygranych wyborach, o których mówiła na konferencji Kamila Gasiuk-Pihowicz i Kazimierz Michał Ujazdowski, kandydat KO do Senatu.

Aby to osiągnąć, KO proponuje uporządkowanie prawa po zmianach, jakich PiS dokonał przez ostatnie 4 lata. – Uchwalimy zbiór ustaw Akt Odnowy Demokracji. To pakiet ustaw, który usunie przepisy naruszające konstytucję i przywróci prawa i wolności z konstytucji – mówiła Kamila Gasiuk-Pihowicz i zapowiedziała, że wszyscy winni naruszeń konstytucji zostaną pociągnięci do odpowiedzialności.

Po drugie, KO proponuje “zatrzymanie nadprodukcji prawa”. Jak tłumaczyła posłanka PO-KO, tylko w 2016 roku Sejm uchwalił ponad 40 tys. stron ustaw – Trzeba zatrzymać to szaleństwo. KO proponuje wprowadzenie reguły deregulacyjnej znanej m.in. z Kanady – “one in, two out”, co oznacza jeden uchwalony, dwa przepisy usunięte z porządku prawnego. To sprawdzone rozwiązanie i my je wprowadzimy – mówiła Gasiuk-Pihowicz.

Po trzecie, KO chce rozdzielenie funkcji Prokuratora Generalnego od ministra sprawiedliwości. – Nie może być tak, że politycy jednej partii są ścigani przez prokuraturę kierowaną przez ich partyjnego kolegę. To prokurator powinien patrzeć na ręce politykom, a nie politycy wywierać presję na prokuratorów – tłumaczyła posłanka PO-KO.

Otwarty Sejm dla wszystkich

Od czasu, gdy marszałkiem został Marek Kuchciński, konsekwentnie został ograniczany dostęp do Sejmu zarówno dla obywateli, jak i dziennikarzy. Po 4 latach rządów PiS-u doszło do tego, że Sejm jest na stałe odgrodzony barierkami, a w okolice budynku sali plenarnej można wejść tylko ze specjalną przepustką, na której wydanie zgodzi się straż marszałkowska. Korytarz marszałka został zasłonięty kotarą i wyłączony z ogólnego dostępu także dla dziennikarzy.

– Bramek przed Sejmem nie było w takiej liczbie po 1989 roku. To symbol podeptania parlamentaryzmu i zamknięcia Sejmu dla obywateli. Deklarujemy, że po zwycięstwie wyborczym Sejm będzie otwarty – mówił Kazimierz Michał Ujazdowski.

– Stawka tych wyborów jest bardzo wysoka. To wybór między państwem wolnym a państwem zamkniętym, państwem obywateli a państwem przestraszonego społeczeństwa. Zrobimy wszystko, żeby wygrała ta pierwsza wizja, zgodna z polską i europejską tradycją – dodaje Ujazdowski.

“Przywrócimy kontrolę obywatelską”

Ujazdowski zapowiedział, że KO przywróci zasady kontroli obywatelskiej nad Sejmem, wprowadzając m.in. wysłuchanie publiczne na wniosek 1/3 składu sejmowej komisji. – Każdy ważny projekt ustawy będzie mógł być omówiony w debacie publicznej z organizacjami pozarządowymi i ekspertami – tłumaczył kandydat na senatora.

KO proponuje też zakaz odrzucania projektów obywatelskich w pierwszym czytaniu. – Nie można blokować prac bez możliwości dania wypowiedzenia się obywatelom, którzy złożyli propozycję ustawodawczą – mówił.

Wyeliminowane zostanie ekspresowe ustawodawstwo w dziedzinie podatków, pozycji samorządów i wolności obywatelskich. KO proponuje, aby niezbędny był tu tok prac jak przy regulacjach kodeksowych – z założenia wydłużony, zmuszający do debaty, a także analizy przez ekspertów.

– Sejm otwarty, państwo wolne, państwo odważnych obywateli, którzy mają prawo krytykować władzę i kontrolować ją – mówił Ujazdowski.

PiS śmierdzi dyktaturą

Posłowie opozycji ocenili też propozycje programowe partii rządzącej. – Mamy do czynienia z budową państwa zamkniętego, próbą skoszarowania dziennikarzy, urzędników, niewygodnych prokuratorów i sędziów i wywieraniem presji na zwykłego obywatela, aby lepiej siedział cicho i nie wypowiadał słów krytycznych na temat władzy – ocenił propozycje PiS-u w sprawie ograniczenia immunitetu Kazimierz Michał Ujazdowski.

Podobnie jak propozycje wprowadzenia samorządu dziennikarzy. – Pomysł przymusowego samorządu dla dziennikarzy jest czymś niespotykanym w polskiej tradycji prawnej. To próba poddania kontroli tego świata, który jest gwarancją wolności politycznych – mówił.

Wtórowała mu Kamila Gasiuk-Pihowicz: – Pomysły zlikwidowania immunitetu sędziowskiego, prokuratorskiego i poselskiego śmierdzą dyktaturą.

Pogram Koalicji Obywatelskiej – tutaj >>>

Kmicic z chesterfieldem

Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie kard. Henryka Gulbinowicza, którego oskarżono o molestowanie seksualne. Decyzję podjęła prokurator Dorota Białkowska z powodu przedawnienia się czynu.

Hierarchę oskarżył były uczeń Niższego Seminarium Duchownego w Legnicy. O sprawie w artykule „Karol Chum oskarża kardynała Gulbinowicza o molestowanie”.

– „Spodziewałem się tego. Znaczy, że prawnie nic im zrobić nie mogę. Kościół może natomiast nadal w tym temacie prowadzić swoje postępowanie, gdyż w przypadku dostojnika tej rangi nie stosuje się przedawnień i pozostaje to w gestii papieża. Oczywiście, zakładam, że Kościół zbagatelizuje sprawę i sprawcy pozwoli spokojnie umrzeć. Jednocześnie, nie ma żadnych narzędzi by zamknąć mi usta, a to oznacza, że będę kardynała Gulbinowicza bezkarnie nadal nazywał przestępcą seksualnym” – napisał w oświadczeniu Karol Chum. Rozważa skierowanie sprawy do sądu.

Głos w sprawie zabrał rzecznik prasowy wrocławskiej kurii ksiądz Rafał Kowalski. – „W postępowaniu świeckim krajowym, w przypadku przedawnienia czynu, trzeba…

View original post 1 966 słów więcej

 

PiS wyrzuca szmal w amerykańskie błoto. PFN zatrudnia tylko pokraki

Andrzej Rozenek (Lewica Razem) i inni komentują wydatków Polskiej Fundacji Narodowej powołanej przez rząd PiS.

Polska Fundacja Narodowa zapłaciła w ciągu kilkunastu miesięcy ponad 5,5 mln dol. — czyli ponad 20 mln zł — amerykańskiej firmie PR-owskiej za wypromowanie naszego kraju w USA. Amerykanie wzięli pieniądze m.in. za stworzenie w mediach społecznościowych profili o Polsce, które na całym świecie obserwuje po kilkanaście czy kilkadziesiąt osób.

  • Firma White House Writers Group miała poprawić wizerunek Polski w USA. Płaci za to Polska Fundacja Narodowa, finansowana przez największe spółki państwowe
  • Kontrakt został zawarty niemal dwa lata temu, ale PFN utajnia jego ustalenia i rozliczenia z Amerykanami. My je poznaliśmy dzięki prawu amerykańskiemu
  • Firma WHWG początkowo otrzymywała 45 tys. dol. miesięcznie, a dziś inkasuje dwa razy tyle. Do tego PFN pokrywa zwrot kosztów firmy, które są bardzo wysokie i sięgają milionów dolarów
  • WHWG zarządza m.in. profilami o Polsce na Instagramie i YouTube. Pierwszy obserwuje 51 osób, drugi ma 13 subskrypcji. To ich widownia na całym świecie, nie tylko w USA
  • W rozliczeniu z PFN firma z Waszyngtonu przypisuje też sobie m.in. organizację spotkań z amerykańskimi oficjelami, których wcale nie organizowała

Polska Fundacja Narodowa powstała po dojściu PiS-u do władzy. Oficjalnie miała poprawić wizerunek Polski za granicą. Ale nieformalnym zadaniem, jakie prezes PiS Jarosław Kaczyński postawił przed PFN, było przekonywanie do źle ocenianych poza Polską kontrowersyjnych reform PiS, choćby zmian w sądach.

PFN to fundacja, na którą pieniądze wyłożyło 17 największych spółek skarbu państwa, dysponuje więc gigantycznym budżetem. Szkopuł w tym, że znaczących efektów działań PFN jak nie było, tak nie ma, za to w kraju fundacja dała się poznać z kontrowersyjnej kampanii atakującej sędziów. Dwukrotna zmiana prezesa PFN wskazuje na to, że nawet obóz władzy zdaje sobie sprawę, że w fundacji nie wszystko działa tak jak należy.

Człowiek Reagana i ambasador z Barbados

Jedną z podstawowych misji, jaką PFN miało wypełniać, była poprawa wizerunku Polski w USA, kraju kluczowym dla polskiej polityki zagranicznej. W tym celu fundacja podpisała umowę z waszyngtońską firmą White House Writers Group, specjalizującą się w PR, reklamie i doradztwie komunikacyjnym.

WHWG założyli Clark Judge, były doradca ds. komunikacji prezydenta Ronalda Reagana oraz Philip Hughes, były urzędnik amerykańskiej administracji i były ambasador USA na Barbadosie.

Zapytaliśmy PFN o szczegóły umowy z tą firmą. Nie usłyszeliśmy żadnego konkretu, fundacja odpisała za to, że jest rozczarowana naszymi pytaniami: „Pytaniom o kontrolę nad finansami nie towarzyszyła żadna ciekawość reporterska na temat skuteczności trwającego od ponad roku projektu z WHWG” (całą odpowiedź PFN publikujemy poniżej).

Robienie przez PFN tajemnicy z kontraktu z WHWG jest jednak nieroztropne z bardzo prostego powodu. Amerykańska ustawa o lobbingu FARA, uchwalona jeszcze przed II wojną światową, nakłada bowiem na wszystkie amerykańskie firmy, organizacje, a nawet na osoby prywatne obowiązek składania rozliczeń z pieniędzy otrzymywanych od zagranicznych rządów.

WHWG oraz jej współpracownicy szczegółowo informują Departament Sprawiedliwości USA o kolejnych rozliczeniach z Polską Fundacją Narodową. Przeanalizowaliśmy te rozliczenia, które w USA są dostępne publicznie. Znaleźliśmy w nich informacje, które pokazują, jak Amerykanie z White House Writers Group zarabiają krocie z pieniędzy polskiego podatnika za działania przynoszące znikome korzyści dla naszego kraju. I m.in. o tym, że PFN chce postawić w Waszyngtonie pomnik.

Pół miliona na początek

Współpraca WHWG z PFN ruszyła w połowie października 2017 r. Wtedy to PFN przelała na konto White House Writers Group 135 tys. dolarów (czyli ponad pół mln zł) jako depozyt na poczet przyszłych rozliczeń.

Warunki współpracy określone zostały nieco wcześniej, na przełomie września i października, w korespondencji prezesa WHWG Clarka S. Judge’a z ówczesnymi szefami PFN — ściśle powiązanymi z obecną władzą Cezarym Jurkiewiczem oraz Maciejem Świrskim. To oni podpisali 13 października 2017 r. umowę z WHWG. Wedle tej umowy, firma miesięcznie miała otrzymywać 45 tys. dol. (ok. 175 tys. zł) wynagrodzenia plus zwrot „uzasadnionych wydatków”. Teoretycznie — bez uprzedniej zgody PFN — nie powinny one przekroczyć 10 proc. miesięcznego wynagrodzenia, czyli 4,5 tys. dol.

Poza tym za organizowane przez WHWG wydarzenia, takie jak konferencje, dyskusje panelowe czy kolacje dla VIP-ów, PFN zobowiązał się płacić ekstra. W umowie WHWG zastrzegło sobie jednak, że „nie gwarantuje żadnych konkretnych rezultatów” swojej działalności dla PFN.

Jedzenie droższe niż Twitter

Już pierwsze sprawozdania WHWG dla Departamentu Sprawiedliwości USA pokazały, że honorarium miesięczne w wysokości 45 tys. dolarów to tylko drobny element przelewów, które PFN kieruje do waszyngtońskiej firmy.

Zaczęło się niewinnie. Wedle sprawozdania złożonego na koniec kwietnia 2018 r. — zawierającego informacje z poprzedzającego półrocza, a zatem od listopada 2017 r. — PFN poza miesięcznymi wpłatami dołożyło ponad 25 tys. dolarów za wydatki, które zgłosili PR-owcy z WHWG.

Najwięcej kosztował przyjazd trójki pracowników firmy do Polski: bilety lotnicze (SAS-em, nie LOT-em) 5 tys. dol. i hotele 3,5 tys. dol. Sporo — aż 6 tys. dol. — poszło dla firmy prawniczej, współpracującej w WHWG.

Fundacja zapłaciła nawet za jedzenie, które kupowali pracownicy WHWG — prawie 1 tys. dol. Nie był to catering na potrzeby konferencji czy paneli dyskusyjnych, bo w tym czasie WHWG nie zorganizowało żadnego takiego wydarzenia dla PFN. Wyżywienie pracowników WHWG kosztowało więcej niż np. reklamy na Twitterze, które firma kupowała dla PFN (350 dol.).

Koszty drastycznie rosną

Wedle kolejnego raportu, za okres maj — październik 2018 r., sumy transferów pieniędzy z Warszawy do Waszyngtonu wzrosły drastycznie, bo firma zaczęła organizować konferencje dla PFN.

W tym czasie Polska Fundacja Narodowa zapłaciła ponad 2,6 mln dol. jako honorarium dla WHWG oraz zwrot wydatków poniesionych na organizację imprez. Do tego zwrot kosztów administracyjnych i logistycznych przekraczający 1,6 mln dol.

Znaleźliśmy tam znów wydatki na jedzenie, przejazdy po mieście i parkingi pracowników firmy. Dania kosztowały od kilkunastu do 200 dol., choć jedna faktura za przelot, hotel, taksówki i jedzenie dla jednej z pracownic WHWG opiewa na ponad 5,5 tys. dol., a druga na prawie 10 tys. dol. — nie ma informacji, co to za wyjazdy.

Czas na podwyżkę

Ostatnie sprawozdanie dotyczy okresu listopad 2018 r. — kwiecień 2019 r. Według naszych ustaleń, w tym czasie stałe opłaty miesięczne wzrosły dwukrotnie do 90 tys. dol. (ponad 350 tys. zł).

Choć PFN nie odpowiedziało na nasze pytania w tej sprawie, są na to dwa dowody.

Po pierwsze, gdy Jurkiewicz został usunięty z szefostwa PFN latem 2018 r., na żądanie jego następcy Filipa Rdesińskiego Amerykanie przysłali sprawozdanie z dotychczasowej współpracy. W piśmie z października 2018 r. zachwalają swoje osiągnięcia i przekonują, że pracy jest tak dużo, że firma musi skierować do niej dodatkowe osoby. „Stąd niedawna zgoda na podwojenie naszego miesięcznego wynagrodzenia” — pisze szef WHWG.

Po wtóre, wedle wykazu złożonego w Departamencie Sprawiedliwości USA, w tym okresie opłaty miesięczne rzeczywiście rosną drastycznie — średnio PFN płaci właśnie po 90 tys. dol.

Między listopadem 2018 r. a kwietniem 2019 r. opłaty i zwroty kosztów na rzecz WHWG wynoszą łącznie niemal 800 tys. dol., zaś kwoty na pokrycie wydatków logistycznych i administracyjnych przekraczają 400 tys. dol.

Z tego dziesiątki tysięcy dolarów idą na firmy prawnicze i PR, które podnajmuje WHWG. Ale tradycyjnie firma rozlicza nawet drobne wydatki na przejazdy i jedzenie, szczególnie z restauracji Bangkok Joe’s, znajdującej się w odległości jednej minuty spaceru od waszyngtońskiej siedziby WHWG.

W rejestrze FARA nie znaleźliśmy informacji o owych dodatkowych osobach pracujących nad projektem Polskiej Fundacji Narodowej, o czym pisał szef WHWG do prezesa Rdesińskiego. A prawo amerykańskie wymaga od WHWG zgłoszenia każdego takiego pracownika.

Nikt nie ogląda, ale jest

W swych sprawozdaniach dla Departamentu Sprawiedliwości WHWG opisuje działania, jakie podejmuje w ramach kontraktu z PFN. Firma prowadzi więc m.in. promocję Polski w internecie. „Stworzyliśmy i zarządzamy stroną PolandPerspectives.org oraz kontami na portalach społecznościowych: na Twitterze (@Polish_Fndtn) oraz Instagramie (@HeartofPoland)” — pisze firma, dodając: „Na zlecenie PFN zarządzamy też na YouTube kanałem Poland Perspectives”.

Sprawdziliśmy. Anglojęzyczny serwis @Polish_Fndtn obserwuje na Twitterze niespełna 6 tys. osób, czyli mniej niż profil PFN po polsku. Ale to i tak dobry wynik, porównując go z innymi serwisami prowadzonymi przez WHWG.

Na Instagramie profil HeartofPoland ma zaledwie 51 obserwujących, w tym m.in. pracowników WHWG. Ale kompletną katastrofą jest serwis na YouTube, który subskrybuje trzynaście osób. Niemal wszystkie z prawie 40 umieszczonych tam filmów to wypowiedzi z konferencji organizowanych przez WHWG dla Polskiej Fundacji Narodowej. Najczęstsza oglądalność — poniżej 10 wyświetleń, choć materiały wiszą od kilku miesięcy.

W korespondencji z Polską Fundacją Narodową Amerykanie nazywają swe serwisy internetowe „hubem informacyjnym” dla Polski. Przekonują też, że współtworzą „strategiczną infrastrukturę informacyjną, którą Polska będzie mogła wykorzystywać przez lata”.

Pieniądze za wysłanie e-maila

W sprawozdaniach dla Departamentu Sprawiedliwości firma podaje także, że w ramach promowania Polski kontaktuje się z przedstawicielami administracji USA. Problem w tym, że owo kontaktowanie się polega głównie na wysyłaniu e-maili.

W sprawozdaniu za maj — październik 2018 r. takich pozycji jest sześć. Cztery dotyczą wymiany e-maili dotyczących organizacji konferencji „Ronald Reagan i papież Jan Paweł II: partnerstwo, które zmieniło świat”, którą WHWG prezentuje jako swoje największe osiągnięcie (jedynym przedstawicielem amerykańskiej administracji, który uczestniczył w tej konferencji, była ambasador USA w Watykanie Callista Gingrich, żona byłego republikańskiego polityka).

Dwa punkty dotyczą kontaktów e-mailowych, poświęconych relacjom Polski z USA (są tam np. e-maile pracownicy WHWG do… ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher).

W sprawozdaniu za listopad 2018 — kwiecień 2019 są trzy takie punkty. Jednym z nich jest spotkanie z Mary Kissel, doradczynią sekretarza stanu Mike’a Pompeo. Pozostałe dwa to znów e-maile do Gingrich i Mosbacher oraz spotkania z nimi.

Lunche na koszt ambasady

W rozliczeniu WHWD wymienia też trzy lunche zorganizowane między grudniem 2017 r. a marcem 2018 r., na których przedstawiciele firmy mieli promować Polskę. Tyle że — jak ustalił Onet — dwa z nich organizowane były nie przez WHWG, lecz przez polską ambasadę w Waszyngtonie w ramach cyklicznych spotkań, na które ambasador Piotr Wilczek zaprasza amerykańskich polityków i urzędników.

— Te nieformalne spotkania, zainicjowane, organizowane i finansowane przez ambasadę, były częścią naszej dyplomacji publicznej. Spotkania te nie były organizowane we współpracy z żadną organizacją, instytucją ani fundacją — mówi Onetowi amb. Wilczek. — Uczestniczyły w nich zazwyczaj trzy osoby pracujące dla WHWG. Firma ta nie współorganizowała tych spotkań, chyba że jej pracownicy swój udział w tych spotkaniach traktowali jako realizację zadań firmy. Jeśli takie było ich podejście do udziału w tych spotkaniach, to nie byłem tego świadomy, a traktowanie w sprawozdaniu FARA tych spotkań organizowanych przeze mnie w mojej rezydencji jako przykładów realizacji zadań zleconych firmie WHWG, stanowi dla mnie kompletne zaskoczenie – mówi ambasador.

Trzecie spotkanie, które WHWD umieściło w sprawozdaniu, także nie było organizowane przez tę firmę. Na początku stycznia 2018 r. przedstawiciel WHWD poszedł na płatny (25 dol. od osoby), dwugodzinny lunch z byłym ambasadorem USA w Polsce Danielem Friedem. Miał tam rozmawiać z Patrickiem Harveyem, urzędnikiem odpowiedzialnym za PR w Departamencie Stanu USA.

Jest i pomnik

Wedle sprawozdań firma przygotowywała i wysyłała „komentarze, informacje prasowe i zestawienia faktograficzne różnym dziennikarzom różnych redakcji”. Wśród osiągnięć wymieniony jest wywiad pracownicy WHWG dla katolickiego Ave Maria Radio, lokalnego radia nadającego w kilku miastach w stanie Michigan.

Wysłuchaliśmy tego wywiadu — to wywiad telefoniczny, w większości poświęcony polskiej historii w czasie II wojny światowej, choć rozmówczyni życzliwie wypowiada się także o obecnej władzy w Polsce.

W rozliczeniu podane są też „inne wywiady w mediach”, ale nie pada żaden konkret. Są tam też ogólnikowe informacje o tym, że WHWG organizowało lub też „ułatwiało” spotkania „amerykańskich liderów środowiska biznesowego z przedstawicielami polskiego rządu”. Nie ma też konkretów w sprawie „spotkań z think-tankami oraz fundacjami w kwestii organizacji paneli i konferencji”.

Do tego WHWD twierdzi, że „asystowało” PFN w produkcji reklamy telewizyjnej oraz w badaniach marketingowych. W ostatnich dokumentach WHWG obiecało również polskiej fundacji „zaplanowanie pomnika w Waszyngtonie, upamiętniającego zwycięstwo nad komunizmem w 1920 r. w Bitwie Warszawskiej”.

Nie pomogli w sprawie Holokaustu

Akurat gdy WHWG zaczęła inkasować duże pieniądze z PFN — czyli wiosną 2018 r. — miał miejsce najpoważniejszy od upadku komunizmu konflikt polsko-amerykański. W tym czasie PiS uchwaliło nowelizację ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, wprowadzając kary więzienia za przypisywanie Polakom współodpowiedzialności za Holocaust. Te przepisy wywołały konflikt dyplomatyczny Polski z USA.

W dokumentach nie widać, by w tamtym czasie firma WHWG podjęła jakiekolwiek działania, by pomóc polskim władzom — i reputacji Polski, która była wówczas oskarżana o unikanie współodpowiedzialności za Holokaust.

A tak się składa, że obrona dobrego imienia Polski w tej kwestii było jednym z priorytetów, jakie PFN stawiała przed amerykańską firmą przy podpisywaniu kontraktu. „Prostowanie fałszywej narracji, niebezpiecznej dla bezpieczeństwa Polski i jej roli w NATO i UE, co do polskiego udziału w Holokauście, tworzeniu obozów koncentracyjnych i innych zbrodniach wojennych. Lansowane aktywnie przez wrogich sąsiadów, kłamstwa te oczerniają reputację największych ofiar II wojny, zrównując je z największymi kryminalistami” — to fragment oficjalnej korespondencji między fundacją a WHWG.

To zresztą tylko fragment planu zadań, jakie opracowała PFN dla Amerykanów. Inne brzmią tak:

• „Budowanie zrozumienia w USA, UE i NATO, że obecne polskie reformy mają na celu osiągnięcie politycznej uczciwości poprzez usunięcie ognisk korupcji w instytucjach, strukturach i praktykach odziedziczonych po komunizmie”.

• „Wyjaśnianie, że reforma polskiego wymiaru sprawiedliwości jest kluczowa dla wyeliminowania korupcji i bezkarności oraz zatorów w rozpatrywaniu spraw, co utrudnia dostęp do sprawiedliwości tysiącom Polaków rocznie — czyli wprowadzenia, czy też przywrócenia mechanizmu kontroli i równowagi, wyeliminowanego przez wzorowany na sowieckim system sądownictwa w Polsce, odziedziczony w momencie odzyskania wolności ponad ćwierć wieku temu”.

• „Tłumaczenie, że podejście Polski do kryzysu imigracyjnego (…) odzwierciedla wolę polskich wyborców i ich prawa obywatelskie w wolnym, a nie wasalnym państwie”.

W dokumentach, wysyłanych amerykańskim władzom, WHWG napisała, że PFN to „fundacja charytatywna”.

Tajemnice fundacji

Kontrakt z WHWG to tylko drobny element finansów Polskiej Fundacji Narodowej. Choć fundacja operuje publicznymi pieniędzmi — na start dostała 100 mln zł, teraz ma ponad 200 mln zł, a w ciągu dekady ma to być pół miliarda — to ukrywa sposób, w jaki je wydaje. Można jedynie ocenić, czy jest skuteczna. A o PFN mówi się prawie wyłącznie w kontekście wpadek.

Jacht, który fundacja kupiła za ok. 1 mln euro, stoi w amerykańskim porcie. Złamał maszt, co PFN ukrywała przez kilka tygodni. „I love Poland” — jak nazwany został jacht — miał przez najbliższe lata promować Polskę na świecie. A dziś nie wiadomo, ile miesięcy jeszcze postoi i ile będzie kosztować jego naprawa.

W 2018 r. PFN zerwała kontrakt z Fundacją Navigare Mateusza Kusznierewicza, który także miał promować Polskę podczas rejsu dookoła świata. „Wynika to z faktu, że po otrzymaniu rozliczenia pierwszej transzy funduszy, które zostały przekazane z PFN do Fundacji Navigare okazało się, że pozycje zawarte w tych dokumentach finansowych budzą bardzo poważne wątpliwości — tłumaczył wówczas Maciej Świrski z zarządu PFN. Rejs miał kosztować, według różnych szacunków, 10-20 mln zł.

Fundacja chwaliła się także zasięgami swych zagranicznych kampanii informacyjnych „Today, we are still on the side of truth” („Dziś nadal jesteśmy po stronie prawdy”) i „Testimony of truth” („Świadectwo prawdy”). Przekonywała, że kampanijne filmy dotarły do prawie 180 mln osób na całym świecie, w tym w USA do ponad 75 mln osób, w Wielkiej Brytanii do ponad 27 mln, a w Niemczech – do prawie 20 mln osób. Czy to dane wiarygodne? Widać to dobrze na przykładzie Izraela. Według PFN, jej kampanie widziało tam prawie 8 mln ludzi. Tymczasem w Izraelu żyje ok. 8,5 mln osób, a dostęp do internetu ma niespełna 7 mln. Wszystko wskazuje na to, że PFN — lub firma, która to dla fundacji robiła — zliczyła odsłony klipów, a nie unikalnych użytkowników.

Odpowiedź PFN na pytania Onetu o rozliczenia z WHWG:

Z rozczarowaniem odebraliśmy zapytania od dziennikarza Onet na temat projektu PFN w Stanach Zjednoczonych, gdyż pytaniom o kontrolę nad finansami nie towarzyszyła żadna ciekawość reporterska na temat skuteczności trwającego od ponad roku projektu z WHWG. Ponieważ te dwa aspekty działań są nierozłączne, traktujemy je w poniższej odpowiedzi na pytania Onet jako całość.

Praca, rozliczenia i finanse projektu są regularnie oceniane i nadzorowane przez Biuro Finansów i Administracji Polskiej Fundacji Narodowej, Biuro Audytu i Kontroli Polskiej Fundacji Narodowej zarówno z Warszawy jak i na miejscu, w biurze WHWG w Waszyngtonie, gdzie realizowane są regularne kontrole. Wszystkie rozliczenia związane z projektem są częścią formalnej i merytorycznej oceny. Osoba wymieniona przez dziennikarza Onetu nie ma kontraktu z PFN, natomiast jak kilkudziesięciu innych znanych, wybitnych ekspertów ze Stanów Zjednoczonych, Izraela, Polski, Wielkiej Brytanii i innych krajów europejskich był uczestnikiem jednego panelu w jednej z siedmiu konferencji.

W ramach działań projektowych w USA nawiązaliśmy bliską współpracę z licznymi członkami opiniotwórczych środowisk amerykańskich, zorganizowaliśmy w partnerstwie z czołowymi think-tankami w Stanach Zjednoczonych panele dyskusyjne, konferencje eksperckie, spotkania z mediami, spoty okolicznościowe w mediach analogowych i cyfrowych oraz umieściliśmy artykuły w prasie.

Jesteśmy składową społeczeństwa obywatelskiego, fundacją której działania projektowe kształtują pozytywną percepcję Polski i tłumaczą jej rolę w historii Europy dwudziestego wieku, jej tradycje wolnościowe, tożsamość kulturową, jak również polską rację stanu, która służy nie tylko samej Polsce, ale również Stanom Zjednoczonym i Europie. Skuteczność przekazu zależy od zrozumienia go przez publiczność zachodnią posługującą się amerykańskim kodem kulturowym.

Dlatego w działaniach projektowych, WHWG współpracuje z zachodnimi ekspertami z mediów, historii, polityki energetycznej, bezpieczeństwa, politologii, socjologii, filozofii politycznej, stosunków międzynarodowych, itd. Jednocześnie wśród nich niezbędni są specjaliści dwujęzyczni i dwukulturowi, których ekspertyzę zachodnią uzupełnia wyszukane zrozumienie rzeczywistości polskiej. Poza Polską jest to oczywiście niewielka grupa. Tylko takie podejście jest skuteczne.

W ramach projektu przekazywana jest szeroko rozumiana polska narracja historyczna i polska racja stanu: poprzez panele i konferencje tematyczne, wizyty studyjne w Polsce ze środowisk dyplomatycznych, biznesu i bezpieczeństwa narodowego, spoty i kampanie reklamowe, strony internetowe i media społecznościowe, artykuły i artykuły sponsorowane, włącznie z bezprecedensową kampanią „Opowiadamy o Polsce”. Nasze spoty obejrzało ponad 100 milionów amerykańskich odbiorców, nasze konferencje były emitowane na CSPAN i FOX. Wśród uczestników naszych paneli znaleźli się wybitni intelektualiści z USA, Wielkiej Brytanii, Polski i Izraela. Stworzyliśmy Program Polski w partnerstwie z Victims of Communism Foundation, zapewniając Polsce możliwość opowiedzenia w stolicy Stanów Zjednoczonych brakujących rozdziałów historii Polski XX wieku.

Wszystkie aspekty projektu, przede wszystkim jego skuteczność, podlegają kontroli i ewaluacji. Zgodnie z procedurami i standardem działań realizowanych przez Fundację, dokonujemy bieżącej ewaluacji ex ante, on-going, ex post prac WHWG i w zależności od rezultatów podejmujemy decyzje o kontynuacji w kolejnych interwałach.

Z poważaniem, Biuro Prasowe, Polska Fundacja Narodowa

Kmicic z chesterfieldem

Na konwencji Prawa i Sprawiedliwości, która odbyła się w niedzielę 15 sierpnia w Legnicy, Jarosław Kaczyński poruszył temat zniesienia immunitetów poselskich, sędziowskich i prokuratorskich. Zauważył jednak, że zniesienie immunitetów złamałoby Konstytucję RP. A że Prawo i Sprawiedliwość nie chce tego robić, to zamierza ją po wygranych wyborach zmienić.

Do słów Kaczyńskiego odniósł się europoseł Prawa i Sprawiedliwości Adam Bielan, w rozmowie z Beatą Lubecką w Radiu ZET. Potwierdził oczywiście, że PiS chce zmienić konstytucję, jednak zauważył, że do zmiany tego dokumentu potrzeba głosów 307 posłów, co może nie być proste do osiągnięcia dla Prawa i Sprawiedliwości.

„Musielibyśmy mieć albo samodzielnie 307 głosów, co będzie bardzo trudne do wykonania, albo znaleźć sojuszników do zmiany konstytucji. Będziemy namawiać partie, które znajdą się w przyszłym parlamencie, żeby to zmienić” – powiedział.

No cóż, Jarosław Kaczyński ma również tę świadomość, ale kto mu zabroni pomarzyć: -„Przyjdzie taki dzień, że zmienimy konstytucję na potrzebną, która będzie gwarantowała prawdziwą…

View original post 2 394 słowa więcej

 

Krystyna Pawłowicz na dużym ekranie. Istna Gina Lollobrigida

Krystyna Pawłowicz zareagowała na fragment najnowszego filmu Patryka Vegi Polityka.

Kmicic z chesterfieldem

Politycy PiS robią co mogą, aby zdeprecjonować najnowsze informacje biznesmena Marka Falenty skazanego przez sąd ws. afery taśmowej.

„Administracja Donalda Trumpa nadała wizycie polskiego prezydenta wysoką rangę i „rozjeżdżała czołgiem” każdą próbę jej sabotowania” – podaje dziennikarz Wirtualnej Polski Marcin Makowski – powołując się na swoje źródło z MSZ.

Dodaje, że właśnie dlatego sprawa listu amerykańskich kongresmenów – na temat sytuacji w Polsce – wystosowanego do prezydenta USA, w przededniu wizyty Andrzeja Dudy w Białym Domu, została skutecznie storpedowana, lecz teraz powoli nabiera rozgłosu.

Jego inicjatorzy Eliot L. Engel, przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów w Kongresie oraz William R. Keating, przewodniczący Podkomisji ds. Europy, Eurazji, Energii i Środowiska wraz z 13 demokratycznymi członkami Izby Reprezentantów apelują w nim o zwrócenie uwagi na „pogwałcenie wolności słowa” w Polsce, „uzależnienie sądownictwa”, „zagrożenie dla praworządności” oraz nierozwiązaną kwestię „restytucji mienia pożydowskiego”.

Autorzy listu domagają się interwencji w sprawie…

View original post 966 słów więcej