Archiwa tagu: Roman Imielski

Kaczyńskiego wyciąć jak wyrostek robaczkowy

– Sam osobiście czuję się nieco urażony, bo niezwykle dbałem o to, żeby wszyscy senatorowie Platformy Obywatelskiej mogli się wypowiadać, debatować, dyskutować – powiedział Stanisław Karczewski w TVN 24. Były marszałek Senatu zbulwersowany był również tym, że do mediów wyciekł protokoł z głosowania w izbie wyższej.

Pierwsze posiedzenie Senatu X kadencji budziło ogromne emocje. O fotel marszałka wyższej izby parlamentu walczyło dwóch kandydatów – Tomasz Grodzki z Platformy Obywatelskiej i Stanisław Karczewski z PiS. Ostatecznie 51 senatorów zagłosowało za Grodzkim, za Karczewskim zaś 48, a niezależna senator Lidia Staroń wstrzymała się od głosu.

Karczewski mówi o „niegodziwości”

Karczewski przyjął porażkę z bólem. Najpierw powiedział, że jest zbulwersowany, ponieważ „jeden z senatorów PO, senator Dunin sfotografował protokół [z głosowania – red.] i wysłał go do Onetu”. – Wysłał przed ogłoszeniem, obraził wszystkich senatorów, postąpił niezgodnie z godnością senatora, bo my powinniśmy być pierwszymi, którzy usłyszą, jakie są wyniki, a nie – z całym szacunkiem – czytelnicy Onetu – ocenił Karczewski, którego słowa cytuje Interia.pl.

Zapowiedział, że będzie rozmawiać o tym incydencie z marszałkiem Grodzkim. – Nie może dochodzić do takiej sytuacji, to niegodziwość. Bardzo nas to dotknęło. Sam jestem senatorem piątą kadencję, nigdy nie mieliśmy z czymś takim do czynienia i mam nadzieję, że w stosunku do pana senatora zostaną wyciągnięte odpowiednie konsekwencje. Zgłosimy tę sprawę również do komisji regulaminowej – poinformował.

Bardziej refleksyjny ton przybrał w rozmowie w TVN 24. – Chciałbym, żeby te emocje opadły, żebyśmy mogli prowadzić tutaj dialog polityczny. Liczę na to, że jako wicemarszałek, że jak lekarz z lekarzem, chirurg z chirurgiem dogadamy się – mówił w były już marszałek Senatu. Jednocześnie dodał, że „osobiście czuje się nieco urażony”.  – Nigdy nie ograniczałem czasu, nigdy nie wyłączałem mikrofonów. Szkoda, że tego nie pamiętają. Tu była pełna swoboda prowadzenia debaty politycznej. Przykro mi, że tego nie dostrzeżono – mówił.

Chcemy wyrazić nasze zaniepokojenie działaniami polskiego rządu, które zagrażają niezależności mediów i Trybunału Konstytucyjnego oraz psują wizerunek Polski jako wzorca przemian demokratycznych – napisali w liście amerykańscy senatorowie w 2016 r.

Teraz marszałek Senatu planuje lecieć do USA, aby przypomnieć ten list w amerykańskim Senacie i podziękować za zaangażowanie w sprawy polskiej demokracji.

– Przypomnę słynny list senatorów Johna McCaina, Dicka Durbina i Bena Cardina, który w początkach bojów o Trybunał Konstytucyjny tutaj wpłynął. I jestem to w swoim sumieniu winien amerykańskiemu Senatowi – mówi Grodzki w rozmowie z RMF FM.

***

Do planu wizyty Grodzkiego w USA odniósł się były marszałek Stanisław Karczewski:

– Wolałbym, żeby zainteresowanie pana marszałka było inne – na rozwiązywaniu problemów tutaj, nie jeżdżenie za granicę, tylko jednak praca tutaj na miejscu. Po co wyjazd za granicę? – pyta polityk PiS.

Karczewskiemu wtóruje jego partyjny kolega Kazimierz Smoliński: – Czyli Pan Marszałek Senatu z KO Grodzki jeszcze poważnie nie rozpoczął pracy a już wybiera się w podróż służbową do USA? Pięknie. Co potem? Peru?

Sławomir Nitras (poseł, PO): Stanisław Karczewski krytykuje plan wizyty nowego Marszałka Senatu w USA i radzi mu zająć się sprawami w kraju. A ja wciąż mam w pamięci braterską wizytę Stanisława Karczewskiego u prezydenta Łukaszenki na Białorusi. Wujek dobra rada”.

Tomasz Lis (Newsweek): Francja kiedyś miała marszałka, który nazywał się Ferdinand Foch. Od wczoraj słuchając byłego marszałka Senatu mam wrażenie, że Polska ma podobnego marszałka. Stanisław foch„.

Reakcje internautów:

Kiedy pan Karczewski zacznie radzić, że lepiej mieszka się w domu poselskim, a taniej jeździ transportem publicznym?”.

Nie potrafi odejść z godnością. W sumie nie dziwi, godność, honor, to pojęcia im obce”.

Kmicic z chesterfieldem

Andrzej Bober o  inauguracyjnym posiedzeniu Sejmu, otwartym przez marszałka seniora Antoniego Macierewicza (PiS).

Macierewicz w Sejmie

Chociaż w poprzedniej kadencji Sejmu przeprowadzono fundamentalne zmiany, odpowiedzialność za ostateczne uporanie się z ciemną spuścizną komunizmu spada na nas. (…) Absolutna większość wyborców wsparła te ugrupowania, które jednoznacznie odwoływały się do wartości narodowych, niepodległościowych, katolickich. (…) Wiemy jaką cenę płacimy za porozumienia Okrągłego Stołu i jak wygląda kolejna faza postmarksistowskiego ataku oraz dokąd prowadzi ideologia gender. (…) Naród, który nie jest w stanie obronić swojej niepodległości i odbudować potencjału demograficznego, musi upaść.

– Ani prezydent, ani Marszałek Senior nie przywitali przedstawicieli sądownictwa, pani Prezes TK, pani Pierwszej Prezes SN, ani Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara. Bardzo wymowne przemilczenie – komentuje poseł Franciszek Sterczewski.

Marcelina Zawisza (posłanka): Macierewicz podczas swojego przemówienia mówił o całkowitym zakazie aborcji. Polska już teraz ma barbarzyńskie prawo. Lewica się nie boi – ani Macierewicza, ani księży…

View original post 867 słów więcej

 

Pokonać Dudę! Zadanie dla kandydatów opozycji. Nie powinno być trudne

Donald Tusk, Rafał Trzaskowski czy Małgorzata Kidawa-Błońska? Zanim największa partia opozycyjna postawi na kandydata na prezydenta, musi się rozliczyć z Grzegorzem Schetyną.

Słoneczny poranek przy Wiejskiej. W gmachu Sejmu atmosfera uroczysta, nowi posłowie zwiedzają budynek. W holu prowizoryczne atelier, parlamentarzyści robią sobie zdjęcia. Przy stoliku obok podpisują listę obecności, debiutanci szkolą się przed czteroletnią kadencją.

Godzina 18, modna ulica Foksal w centrum Warszawy. Cicha knajpka pełna gości. Gospodarzem jest nowy senator niezależny, były poseł PO Stanisław Gawłowski. Minione miesiące były dla niego pełne niespodzianek – w 2018 r. spędził czas w areszcie, ma zarzuty o korupcję.

– Dostałem zaproszenie na spotkanie Gawłowskiego. Kilkudziesięciu gości, większość baronów PO – opowiada jeden z biesiadników. – Podpisali wyrok na Schetynę. Chcieli, by to wiedział. Dlatego umówili się w centrum Warszawy, dali przecieki do tabloidów.

– Nie wszystkim się to podobało. Chcemy zmian, ale nie w takim stylu. Zależy nam, by po rewolucji nie zostały tylko zgliszcza. Rywalizacja powinna być fair play – mówi inny uczestnik biesiady.

Relację ze spotkania daje tygodnik „Wprost”. Wśród gości tzw. frakcja młodych: Borys Budka, Cezary Tomczyk, Sławomir Nitras, Bartosz Arłukowicz i szef partii w Warszawie Marcin Kierwiński, do niedawna kojarzony ze Schetyną.

Jest czołówka PO i polityczni przyjaciele: mecenas Roman Giertych, europoseł Radosław Sikorski, Cezary Grabarczyk, Michał Kamiński, Paweł Poncyljusz, Izabela Leszczyna, z Białegostoku przyjeżdża prezydent Tadeusz Truskolaski.

Lista zaproszonych jest długa, ale niektórych brakuje: Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, Tomasza Siemoniaka, Andrzeja Halickiego.

Goście Gawłowskiego sypią anegdotami, bohaterem jest Schetyna. Wznoszą toasty na pohybel przewodniczącego PO.

– Schetyna jak Balcerowicz!

– Czyli jak?

– Musi odejść!

Trzaskowski wraca do gry

Ten wieczór lider PO spędza daleko. W Strasburgu ostrzega Radę Europy o „próbie zmiany werdyktu wyborczego przez PiS”. Gdy pozuje do zdjęcia z sekretarz Rady, jego przeciwnicy liczą szable w stolicy.

– Pytali, czy dołączę. Odmówiłem, bo nawet jeśli ze Schetyną już nie wygrywamy, to jaka jest gwarancja, że wygramy z Budką? – mówi nam polityk PO.

Są różne pomysły, jak odsunąć Schetynę. Kilka osób forsuje stanowisko wicemarszałka Sejmu dla szefa PO i marginalizację jego najbliższych współpracowników. Inni chcą blokować nominatów Schetyny do Senatu.

Ale naprzeciw jastrzębi w PO stają też gołębie. Mówią, że na koniec chcieliby przybić piątkę ze Schetyną. Wszystko ma się rozegrać po 12 listopada, gdy opozycja ułoży się w Senacie. Pierwszym testem będzie wybór szefa klubu parlamentarnego. Budka już się zgłosił.

Ciszej o samego siebie walczy Schetyna. Odwołał wyjazdowe posiedzenie klubu, ale znalazł czas na spotkanie z posłami debiutantami. Natychmiast pojawiły się komentarze, że szuka sojuszników, bo parlamentarzyści z automatu wchodzą do rady krajowej PO. To zaplecze partii.

Jak opowiadają nasi rozmówcy, miał zaproponować drugiej stronie, by do gry o prezydenturę wrócił Rafał Trzaskowski związany z młodymi w PO. – Jego kandydatura upadła, gdy wyskoczył z kartą LGBT. W partii uznali, że jest za bardzo lewicowy, że nie pozbiera głosów tradycyjnych wyborców, a prezydent musi mieć jak najszersze poparcie. Ostatnio młodzi podnieśli głowy, Schetyna da im wszystko, na czym im zależy. Na ich: „Grzegorz, zabijemy cię”, odpowiedział: „Chłopaki, nie zabijajcie mnie, Trzaskowski na prezydenta” – ujawnia polityk PO.

Z prezydentem Warszawy jest pewien problem. Zwycięski scenariusz to komisarz w stołecznym ratuszu, którego wskaże premier. To oznaczałoby, że stolica – wyborczy bastion PO – dostanie się w ręce nominata PiS. Komisarz będzie rządził miastem do nowych wyborów, które muszą być rozpisane w ciągu trzech miesięcy.

Samorządowa ekipa PO jest już przyzwyczajona do kontroli wysłanych przez państwowe służby. Ostatnia to CBA, które przysłało agentów w kominiarkach, co dobrze wygląda w TVP. Zażądali dokumentów oczyszczalni ścieków Czajka. – Czytamy to jako sygnał, że druga strona obawia się kandydata Trzaskowskiego – mówi warszawski polityk PO.

Tusk mobilizuje wyborców PiS

Trzaskowski to tylko jedna z propozycji, przede wszystkim PO czeka na decyzje jej byłego lidera Donalda Tuska. Ale ma on własne plany, startuje na szefa Europejskiej Partii Ludowej. Rzecz rozstrzygnie się dopiero 21 listopada.

To opóźnienie nie było do końca po myśli Schetyny. Po przegranych wyborach do Sejmu chciał uspokoić wrzenie w Platformie, wprowadzając do partyjnej debaty temat kandydata na prezydenta. Daleko szukać nie musiał. Kidawa-Błońska, którą wcześniej zrobił twarzą kampanii wyborczej, zdobyła w Warszawie 416 tys. głosów.

Schetyna uznał, że to kapitał, który daje jej realne szanse w starciu z Andrzejem Dudą. Ludzie z otoczenia przewodniczącego zaczęli przekonywać, że czas goni i trzeba się błyskawicznie decydować. By pójść dalej, potrzebował deklaracji Tuska, ale szef Rady Europejskiej się nie zadeklarował.

Spotkali się w Brukseli, gdzie Schetyna miał usłyszeć, że Tusk niczego nie wyklucza, ale uważa, że opozycji nie stać na pomyłki i kandydaci, których wybierze PO, muszą być gruntownie przebadani.

W partii mówią też o prawyborach. Jeśli PO się na to zdecyduje, to nie pierwszy raz – w ten sposób nominację dostał Bronisław Komorowski, z którym konkurował w 2010 r. Sikorski.

Tusk wie, że wzbudza skrajne emocje. Jest mocnym kandydatem po stronie opozycji, ale po drugiej stronie barykady ma zdeklarowanych przeciwników. W PiS też to wiedzą. Sztabowcy partii doskonale zdają sobie sprawę z tego, że ich elektorat najbardziej mobilizują Tusk, Wałęsa i Giertych.

– Do 21 listopada raczej nie należy się spodziewać twardych deklaracji po naszej stronie. Jeśli wtedy Tusk zostanie szefem Europejskiej Partii Ludowej, to są marne szanse na start w Polsce. Prezydent jest apolityczny, więc musiałby zrezygnować ze stanowiska, które dopiero co zdobył – słyszymy w PO. Ale są też tacy, którzy twierdzą, że rezygnacja nie będzie problemem.

Kaczyński wskazuje Dudę

W tej politycznej układance pewny jest jeden kandydat. Wskazał go Jarosław Kaczyński. – Prezydent Andrzej Duda odnosi sukcesy, które bardzo sobie cenimy. Byłoby z naszej strony wielce nieroztropne i nierozsądne, gdybyśmy chcieli szukać kogoś innego – stwierdził we wrześniu w „Super Expressie.”

Duda czasu nie marnuje, od czterech lat jest w trasie. Przejechał 117 powiatów już jako prezydent, teraz chce dojechać tam, gdzie nie był jeszcze nigdy żaden prezydent. PiS też się już szykuje, z kampanii parlamentarnej chce przejść płynnie w prezydencką. – Dzień po wyborach parlamentarnych jesteśmy gotowi do ostatniej, czwartej i mam nadzieję zwycięskiej – to usłyszeli dziennikarze na śniadaniu prasowym, które w środę wydał PiS. Na Nowogrodzkiej pokazali szczegółowe analizy poziomu poparcia dla partii Kaczyńskiego. To one m.in. posłużą do rozpisania strategii kampanijnej Dudy.

Wcześniej Joachim Brudziński uchylił rąbka tajemnicy, że w najbliższych dniach partia przedstawi sztab wyborczy. Ponieważ nie spodobało się to w Pałacu Prezydenckim, Brudziński stwierdził, że „palnął”, bo była godzina siódma rano.

Ale niezależnie od tego, co teraz głosi europoseł PiS, partia faktycznie przymierza się do wiosennej kampanii prezydenckiej. Z kilku powodów.

Po odbiciu Senatu przez opozycję w PiS wiedzą już, że mają realnego konkurenta. – Zdaję sobie sprawę, że to nie będzie spacerek – mówił o kampanii prezydenckiej wicepremier Jacek Sasin. Bo jeśli druga strona ułoży po swojemu Senat i wybierze swojego marszałka, to on, a nie Nowogrodzka, ogłosi termin wyborów prezydenckich.

PiS chce też wykorzystać zamieszanie i wewnętrzne rozliczenia w Platformie, by w ten sposób pokazać wyborcy porządek w obozie władzy i chaos po stronie głównej partii opozycji.

PSL: Zróbmy prawybory opozycji

Bo w PSL i na Lewicy kryzysu nie ma. W grze są Robert Biedroń z Wiosny i szef ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz.

– Schetyna ma wyjście. Może skorzystać z naszego pomysłu i odwrócić uwagę od tego, co się dzieje u niego w partii – mówi „Wyborczej” jeden z ludowców. PSL też proponuje prawybory, w których kandydatów do urzędu prezydenta wystawia cała opozycja. – To jest coś nowego, czego jeszcze w polskiej polityce nie było. Kandydaci spotykają się i debatują, śledzą to media i wyborcy, więc gra toczy się na naszym podwórku. Po trzech tygodniach robimy duże badania, który z kandydatów ma największe szanse, i tego wystawiamy – mówi „Wyborczej” Władysław Kosiniak-Kamysz.

Ale pomysł nie ma wielu zwolenników. – Jeśli faktycznie przegrani w takich prawyborach wycofaliby się ze startu, uznając jednego kandydata opozycji, byłoby to godne rozważenia. Ale jakoś sobie tego nie wyobrażam – mówi ważny polityk PO.

Tomasz Siemoniak, wiceszef PO, stronnik Schetyny, ocenia, że propozycja PSL jest nierealistyczna, bo każdy, kto zajmuje się polityką, pamięta, co się stało z Unią Wolności, gdy nie zgłosiła kandydata na prezydenta w 2000 r. – Skończyło się to fatalnie, UW praktycznie przestała istnieć – przypomina.

To wspomnienie przywołują kolejni rozmówcy od PiS po SLD. Budka uważa, że najlepsze prawybory dla opozycji to pierwsza tura wyborów prezydenckich.

W prezydenckiej grze chce zagrać też lewica, która po czterech latach wróciła do Sejmu i na nowo buduje swoją markę. – Żadnych powszechnych prawyborów a la PSL, wszystko na spokojnie. Testem będzie pierwsza tura – mówi ważny polityk Sojuszu.

Kandydatem będzie Biedroń. To będzie dla niego finał brawurowego politycznego rajdu. Lider Wiosny, eurodeputowany, który obiecał złożyć mandat, ale zmienił zdanie. Do tego krytyk SLD, który został sojusznikiem partii Włodzimierza Czarzastego.

Działacz Sojuszu: – Nie gramy w tej samej lidze co Donald Tusk, ale Biedroń weźmie swoje, a my musimy za nim stać z logo lewicy. To nazwisko na kilkanaście procent. Powiem nieelegancko, ale obrazowo: po czterech latach wyszliśmy z czarnej dziury, nikt nie chce tam wrócić. Będziemy stali za Biedroniem murem.

„Donald Tusk jest niezawodnie genialny. Lojalny i uczciwy wobec Wielkiej Brytanii, znacznie wykraczający poza to, czego można oczekiwać. Nie uciekł się do gniewnych tyrad ani nie był mechanicznym technokratą, w przeciwieństwie do innych w Brukseli. Mamy szczęście, że był tam w tym okresie z nami” – napisał wydawca jednego z angielskich serwisów poświęconych polityce, Ian Dunt.

„Gdyby pisiorki umiały czytać po angielsku trafiłby ich szlag.” – skomentował to jeden z internautów.

Kmicic z chesterfieldem

Kaczyński, Kamiński i Ziobro od dawna musieli wiedzieć o majątku Mariana Banasia i jego biznesowych konszachtach z gangsterami. A mimo to karnie podnieśli rękę za powołaniem tego „krystalicznie uczciwego” człowieka na szefa NIK. Dlaczego?

Prezes PiS, prokurator generalny, szefowie służb specjalnych jak jeden mąż zagłosowali 30 sierpnia w Sejmie za tym, by powołać Mariana Banasia na prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Choć od miesięcy było wiadomo, że w sprawie jego majątku są niejasności, a jego byli współpracownicy z resortu finansów mają zarzuty za wyłudzenie VAT, „Pancerny Marian”, jak nazywają Banasia partyjni koledzy, jest mocniejszy, niż nam wszystkim się wydawało.

Gdy „Superwizjer” TVN ujawnił, że od lat wynajmował znanym krakowskim sutenerom kamienicę, którą ci zamienili na hotelik z pokojami na godziny, PiS bronił go jak niepodległości. Sam Banaś brylował w prorządowych mediach, pokrętnie tłumacząc się z biznesów z karanymi w przeszłości gangsterami, którzy mają do niego bezpośredni telefon. I sam się denuncjował, ujawniając…

View original post 2 490 słów więcej

 

Kasta prezesa, państwo mafijne. Takiej doczekaliśmy Polski banasiowej. Burdel

Odmowa wszczęcia śledztwa przez prokuraturę ws. „dwóch wież” spółki Srebrna i roli, jaką odegrał Jarosław Kaczyński podczas negocjacji wartego 1,3 mld zł projektu, to kpiny z państwa prawa. I najjaskrawszy przykład partyjnej oligarchizacji Polski.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie po cichu odmówiła wszczęcia śledztwa ws. oszustwa, jakiego miał się dopuścić Jarosław Kaczyński podczas tajnych negocjacji z austriackim biznesmenem w sprawie budowy drapacza chmur przez spółkę Srebrna. I tego, że wymusił na Geraldzie Birgfellnerze 50 tys. zł dla ks. Rafała Sawicza, bez którego zgody nie dało się rozpocząć projektu.

Na potwierdzenie wszystkiego są świadkowie i różne dokumenty. Są nagrania, które opublikowaliśmy w „Wyborczej” w styczniu br. Jest wreszcie oświadczenie pełnomocnika ks. Sawicza, który nie zaprzeczył, że duchowny pieniądze dostał. I dodał, że Sawicz jest do dyspozycji organów ścigania, jeśli tylko będą chciały go przesłuchać. Bo po naszym pierwszym artykule zniknął.

W normalnej sytuacji, gdyby sprawa dotyczyła Jana Kowalskiego, prokuratura działałaby bardzo szybko. Ale to nie była sprawa zwykłego Kowalskiego.

Związana z PiS spółka Srebrna to oczko w głowie prezesa Kaczyńskiego, którego polityczne środowisko uwłaszczyło się na początku lat 90. podczas likwidacji komunistycznego molocha medialnego RSW Prasa-Książka-Ruch. Dziś właścicielem Srebrnej jest Instytut im. Lecha Kaczyńskiego (minimalne udziały ma też zaufana asystentka Kaczyńskiego Barbara Skrzypek wraz z synem). Przez lata spółka była przechowalnią ludzi prezesa PiS, gdy partia była w opozycji.

Ale najważniejsza jest w tej historii osoba samego Kaczyńskiego. Zwykły poseł rządzi Polską z tylnego szeregu i kroi państwo pod swoje potrzeby. I nic nie może stanąć mu na przeszkodzie, a sam, jeśli trzeba, ma być ponad prawem.

Po to były zmiany w prokuraturze, która dziś jest upolitycznionym ramieniem PiS. Po to ma być dokończona „reforma” wymiaru sprawiedliwości. A jeśli już zapadną wyroki, które władzy się nie podobają, to się je lekceważy – jak w przypadku Naczelnego Sądu Administracyjnego i nakazu opublikowania list poparcia dla członków nowej Krajowej Rady Sądownictwa. Po to była repolonizacja banku Pekao SA, by jego szef Michał Krupiński był na partyjne wezwania – osobiście przyjeżdżał do centrali PiS przy ul. Nowogrodzkiej, by zapewniać Kaczyńskiego, że sfinansuje „dwie wieże”.

Obóz władzy lubi powtarzać slogany o różnych kastach stawiających się ponad prawem i niszczących Polskę. Sprawa „dwóch wież” pokazuje, że rzeczywiście jedna kasta naprawdę istnieje – to kasta ludzi nietykalnych z Kaczyńskim na czele.

Zastanawiam się, czy jeżeli PiS przeliczy głosy i nagle, cudem, odzyska senat, następnie powoła, wbrew wyborcom, do sejmu Piotrowicza, czy Polaków wreszcie szlag trafi i wyjdą na ulicę, czy pozostaniemy przy towarzyskim narzekaniu, jaki ten PiS zły?

>>>

Joachim Brudziński mógłby służyć jako logo PiS, jedna z najbardziej zakłamanych postaci życia publicznego. Etyczny i estetyczny rynsztok, przed którym przestrzegał Zbigniew Herbert w „Potędze smaku”.

Kmicic z chesterfieldem

PiS złożył w Sądzie Najwyższym protest wyborczy i domaga się ponownego przeliczenia głosów w dwóch okręgach w wyborach do Senatu.

Wybory do Senatu były niezwykle zacięte. PiS będzie miał tam 49 senatorów, partie opozycyjne – 51. Różnica jest niewielka, więc od razu po wyborach partia Jarosława Kaczyńskiego zaczęła kusić senatorów opozycji. Na razie bezskutecznie. Teraz okazuje się, że walka o Senat przybrała także inną formę. Polska Agencja Prasowa poinformowała, że PiS złożył wniosek do Sądu Najwyższego o ponowne przeliczenie głosów w dwóch okręgach w wyborach do Senatu.

Zażarta walka pomiędzy trzema kandydatami

Protesty dotyczą okręgów nr 75 (Mysłowice i Tychy) oraz nr 100 (Koszalin). W koszalińskim okręgu wyborczym do końca trwała zażarta walka pomiędzy trzema kandydatami – ostatecznie zwyciężył tam Stanisław Gawłowski, poseł PO, z wynikiem 33,67 proc. Tuż za nim umiejscowił się Krzysztof Nieckarz z PiS z wynikiem 33,43 proc., a na trzecim miejscu niezależny Krzysztof Berezowski (32,90 proc.).

Różnica pomiędzy pierwszym…

View original post 4 939 słów więcej

 

Żyjący z kotem, popierany przez facetów w kieckach, wyciera sobie gębę rodziną

Andrzej Rozenek (Lewica Razem) o wypowiedzi prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego na temat rodziny

Na wypowiedzi prezesa PiS dotyczące rodziny zareagował w czasie dzisiejszego programu Śniadanie w Polsat News Andrzej Rozenek.

Publicyści krytycznie zareagowali na najnowszy pomysł polityków Prawa i Sprawiedliwości względem m.in. ludzi mediów.

Kmicic z chesterfieldem

Pogram Koalicji Obywatelskiej czytaj tutaj >>>

Program PiS tutaj czytaj >>>

Podczas kolejnej konwencji PiS w Łodzi Jarosław Kaczyński ponownie nawiązał do tematu rodziny. Zebrani usłyszeli, że „normalną” rodzinę tworzą tylko mężczyzna, kobieta i ich potomstwo. – „Prawo i Sprawiedliwość stoi na straży polskiej rodziny. Stoi też na straży normalności i czegoś, co by można było określić jako zgodność z naturą” – grzmiał w Łodzi Kaczyński.

Oczywiście, w przemówieniu nie mogło zabraknąć nawiązania do chrześcijaństwa. Według prezesa PiS, „rodzina, czy to się komuś podoba czy nie, wyrasta z chrześcijaństwa.”

Na szczególną uwagę zasługuje jednak inne zdanie z wypowiedzi Kaczyńskiego. Otóż stwierdził on ni mniej, ni więcej, że kierowana przez niego partia charakteryzuje się dużą dozą tolerancji. – „My jesteśmy tolerancyjni, to jest cecha naszego narodu. I to jest cecha także naszej formacji, ale mówiłem już: tolerancja tak, ale afirmacja wszystkiego, co każdemu do głowy przyjdzie, nie”…

View original post 783 słowa więcej

 

Gliński pieprzy jak pomylony. Taki jest rząd PiS: kłamcy i pomyleńcy

Kmicic z chesterfieldem

Prokuratura po raz kolejny chce, by tłumaczka Donalda Tuska stawiła się na przesłuchanie w sprawie tzw. zdrady dyplomatycznej.

Magdalena Fitas – Dukaczewska tłumaczyła rozmowę Donalda Tuska z Władimirem Putinem po katastrofie smoleńskiej. Jej klientami byli też inni premierzy i prezydenci m. in. Aleksander Kwaśniewski czy Bronisław Komorowski, miała też dostęp do najwyższych stopniem tajemnic NATO i Unii Europejskiej.

Na pierwsze przesłuchanie została wezwana pod koniec 2018 roku, ale odmówiła złożenia zeznań ze względu na tajemnicę zawodową. Prokuratura zwolniła ją z tego obowiązku, ale w marcu 2019 roku są uchylił postanowienie. Bartosz Biernat z prokuratury krajowej zapowiadał wówczas, że postanowienie będzie prawdopodobnie ponowione. – Sąd nie zabronił prokuraturze zwolnienia tłumaczki z tajemnicy, a tylko uchylił to konkretne zwolnienie ze względu na jego uzasadnienie – stwierdził. Teraz prokuratura chce ponownie wezwać Fitas – Dukaczewską na przesłuchanie w sprawie Donalda Tuska.

Prokuratura znowu chce przesłuchać tłumaczkę premierów i prezydentów Magdę Fitas Dukaczewską. Wydano…

View original post 1 885 słów więcej

 

Morawiecki, człowiek bez honoru. Takiego ancymonka potrzebuje Kaczyński

Mateusz Morawiecki ustami swoich współpracowników zareagował na poniedziałkowe doniesienia Gazety Wyborczej na swój temat.

Według Gazety Wyborczej Mateusz Morawiecki wraz z żoną kupił od Kościoła działkę na wrocławskim Oporowie. Zapłacił za nią 700 tys. zł, kiedy była ona warta 4 mln zł. 17 lat od transakcji, ze względu na planowane inwestycje, grunty te są warte sto razy więcej, nawet 70 milionów złotych.

Reakcja Morawieckiego 

Tekst „Gazety Wyborczej” narusza dobra osobiste premiera Mateusza Morawieckiego i jego żony. Podjęli oni decyzję o skierowaniu sprawy na drogę sądową z żądaniem sprostowania zawartych w nim kłamstw i manipulacji – oświadczyło Centrum Informacji Rządu. 

Jarosław Kurski (wicenaczelny Gazety Wyborczej): W 2002 r. PMM kupił grunty od Kościoła. Za działki warte 4 mln zł zapłacił 700 tys. Dziś warte są sto razy więcej, ok. 70 mln. Nie ma po nich śladu w oświadczeniu majątkowym szefa rządu. Gdy pytamy o to premiera, przyłapujemy Morawieckich na kłamstwie.Działka dostępna była dla wąskiej elity ówczesnej lokalnej władzy, ludzi poinformowanych i zaprzyjaźnionych z wrocławską kurią. Zarabiał i Kościół, i Morawieccy. Tracił skarb. PMM to modelowy przykład uwłaszczonej na majątku państwa nomenklatury III RP. Premier Morawiecki grozi nam Gazecie Wyborczej pozwem. Ufamy, że dotrzyma słowa. Wprost nie możemy doczekać się procesu. Powołamy świadków, zażądamy dokumentów, zadamy PMM pytania, na które nie chciał nam odpowiedzieć. Panie Premierze, czekamy!

Mateusz Morawiecki w poniedziałek rano odgrażał się Gazecie Wyborczej, że pozwie ją za tekst dotyczący zakupu przez niego i jego żonę działki we Wrocławiu. Kilka godzin później żona Morawieckiego żapowiedziała, że działka zostanie sprzedana.

>>>

Stanisław Tym skomentował w najnowszym wydaniu tygodnika „Polityka” reakcję Kościoła i obozu władzy na sprawę pedofilii w Kościele Katolicki po filmie „Tylko nie mów nikomu” braci Sekielskich.

Więcej Cezarego Michalskiego >>>

Szydło ucieka do Brukseli

Tak o kandydowaniu obecnej wicepremier Beaty Szydło do Europarlamentu mówił w TVN 24 były minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Stwierdził z przekąsem, że „to zaskakujące”. Podobnie kąśliwie wypowiedział się o obecności na liście PiS do PE Joachima Brudzińskiego, szefa MSWiA. – „To zawsze budzi kontrowersje, gdy urzędujący minister wybiera działalność europejską. Brudziński nie dał się do tej pory poznać od strony dyplomaty, mogą być inne przyczyny tej ewakuacji” – powiedział Sikorski.

Na Twitterze jeden z internautów Aleksander Twardowski dodał: – „Przypomnę, że Kempa i Szydło ponoszą osobistą odpowiedzialność za nieopublikowanie bez zbędnej zwłoki wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Dla nich euro-immunitet, w wypadku zmiany władzy, to jak karta „wychodzisz wolny z więzienia” z popularnej gry planszowej”.

Sikorski w TVN24 ostro wypowiedział się zresztą na temat wszystkich kandydatów PiS. – „Będą robili to samo, co PiS w sprawach europejskich do tej pory robi, czyli szczuć na Unię Europejską, działać w marginalnych antyeuropejskich partyjkach i działać głównie w polskich mediach, a lekceważyć obowiązki w Brukseli. Żeby mieć wpływ w Brukseli, to trzeba się znać, trzeba mówić językami, trzeba przede wszystkim czuć Unię Europejską” – stwierdził były szef MSZ.

>>>

Zdaniem Sikorskiego, nadchodzące wybory do Parlamentu Europejskiego są „wyjątkowo ważne”. – „Dlatego, że Polska ma zszarganą opinię w Unii, grożą nam sankcje, grozi nam ograniczenie funduszy europejskich, więc sprawy europejskie są bardzo ważne. Mamy do wyboru: albo dosypywać do nacjonalistycznego pieca, ciągnąć w swoją stronę i osłabiać instytucje europejskie, albo ratować Unię Europejską. Ja nie mam wątpliwości co do tego, jaki jest interes narodowy Polski – żeby Unia przetrwała i była sprawna” – powiedział. Sikorski był jednym z sygnatariuszy deklaracji powołującej Koalicję Europejską przed majowymi wyborami do PE.

Wyprowadzała z KPRM ‚unijną szmatę’ a teraz chce tam pracować.

Depresja plemnika

Prezes PiS Jarosław Kaczyński skierował do prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa zniesławienia przez dziennikarzy „Gazety Wyborczej” oraz posłów Platformy Obywatelskiej – podaje PAP. – „Działając jako pokrzywdzony, zawiadamiam o podejrzeniu popełnienia przestępstw zniesławienia (…). Wnoszę o objęcie ścigania z oskarżenia publicznego ze względu na występujący w sprawie interes publiczny” – napisał Kaczyński w zawiadomieniach skierowanych do Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Prezes PiS powołuje się na art 212 Kodeksu karnego, który mówi, że kto pomawia „inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności”.

Przestępstwo zniesławienia – według Kaczyńskiego – ma polegać „na opublikowaniu przez dziennikarzy szeregu materiałów prasowych na łamach „Gazety Wyborczej” i portalu wyborcza.pl w dniach 29-30.1.2019 r. (…), w których to rozpowszechniono…

View original post 536 słów więcej