Archiwa tagu: Radio Maryja

Lech Wałęsa i Roman Giertych z dobrymi radami dla Beaty Szydło

Roman Giertych skomentował porażkę Beaty Szydło w Parlamencie Europejskim. Była premier nie została wybrana na szefową komisji ds. zatrudnienia.

List z gratulacjami dla Beaty Szydło.

Szanowna Pani Poseł! No przyzna Pani, że dzisiaj jestem oryginalny, iż zamiast nabijać się z Pani jak wszyscy, to spieszę ze szczerymi gratulacjami.

Tak, pani poseł. Na wiernych przyjaciół można zawsze liczyć. I gratuluję Pani dzisiejszego wyniku (21:27), bo wiem, że zrobiła Pani ogromny postęp! Skoro prezes Kaczyński uznał 1:27 za sukces godny witania Panią kwiatami, to dzisiejszy wynik jest o 21 razy lepszy! Jeżeli 1 było sukcesem, to 21 jest porównywalne tylko z Wiktorią Wiedeńską (wiem, wiem o Wiedniu i mieszkającym tam Austriaku prezes nie chce nic słyszeć, bo się denerwuje, że będzie musiał tam pojechać.)

Tak, czy siak wiktoria to wielka i sławiona będzie w TVP przez wiele dni. I nie przyćmi jej żaden matematyczny haczyk, że 27 (znowu te 27!) jest większe niż 21.

Piszę do Pani z propozycją rozwiązania problemu, że uznano, na bazie przestarzałych zasad matematycznych, iż nie zyskała Pani większości i nie została szefową komisji.

Należy taką decyzję zaskarżyć do TK, gdzie już kucharka pana prezesa postara się o uchylenie tego przeświadczenia. I ogłosi, że na terenie RP 21 jest większe niż 27 i to pani jest szefową tej komisji, bo się Pani to po prostu należy! I już. I w ten sposób klęska zamieni się w sukces! Nie będą nam układy konserwatywnych matematyków blokować postępu „dobrej zmiany”.

Zawsze Pani życzliwy Roman Giertych. PS Lepiej niech Pani do kraju nie wraca, bo leków na nadciśnienie (zrozumiałe w takiej sytuacji) tutaj Pani nie znajdzie. Ale w Brukseli za pensje europosła, to w każdej aptece Pani kupi.

Lech Wałęsa: 

„Słyszę, że po zwycięstwie 1:27 , znów jest zwycięstwo, tym razem 21:27. Powiedzcie Kaczyńskiemu, że to dopiero początek zwycięstwjego najlepszych polityków w Parlamencie Europejskim. Niektórzy mogli siedzieć wygodnie w kraju, a nie pchać się na europejskie salony. Europa jest solidarna i będzie pamiętać kobietę, która będąc Premierem, głosowała jako jedyna przeciw swojemu rodakowi na jedno z najwyższych stanowisk w Unii Europejskiej”.

Kmicic z chesterfieldem

Wirtualna Polska napisała o najnowszym apelu T. Rydzyka, w którym redemptorysta domaga się od wiernych kasy na zakup nowego wozu transmisyjnego dla toruńskiej rozgłośni. Okazją do zbiórki na ten cel będzie zapowiedziana na najbliższy weekend 28. pielgrzymka „Rodziny Radia Maryja” do Częstochowy.

„Zapraszamy wszystkich – przybywajcie osobiście, w grupach zorganizowanych i indywidualnie, różnymi środkami lokomocji. W domach niech zostaną tylko chorzy” – napisał duchowny

Apel nie pozostał bez zgryźliwych komentarzy, bo choć Rydzyk skarży się, iż dotychczasowy sprzęt, jakim dysponuje radio liczy sobie już 16 lat, jest zdezelowany i bez 5 mln zł nie uda się go zastąpić nowym lepszym, to nie wszystkim ta nienowa inicjatywa redemptorysty przypadła do gustu.

Pikanterii dodaje jej precyzyjny instruktarz: „…prosimy o pomoc, o symboliczną ‘Różę’ dla Matki Najświętszej – dla Jej radia, bo to jest Jej radio. Te ofiary składamy w małych namiotach pomiędzy namiotami Fundacji ‘Nasza Przyszłość’, w małych kopertach, podpisanych imieniem, nazwiskiem…

View original post 872 słowa więcej

 

Reklamy

Pedofil z Tylawy – ulubieniec Radia Maryja i PiS

>>>

Radosław Sikorski przedstawił powody, dla których ktoś mógłby głosować na partię PiS w najbliższych wyborach.

>>>

Czy afera KNF pogrąży PiS? Co ma Giertych na Glapińskiego?

PiS robi wszystko, żeby zamieść pod dywan aferę KNF. Politycy tej partii głoszą, że „państwo zadziałało”, bo zdymisjonowano szefa Komisji, postawiono mu zarzuty i osadzono w areszcie. Nie ma więc mowy np. o powołaniu sejmowej komisji śledczej w tej sprawie, czego domaga się opozycja.

Tymczasem jak ustalił „Newsweek”, oprócz nagrania rozmowy Leszka Czarneckiego z Markiem Ch. istnieją jeszcze inne taśmy. Zdaniem informatora tygodnika, jedna z nich może obciążać szefa NBP Adama Glapińskiego. Na nagraniu utrwalone zostało spotkanie bankiera z członkami KNF, które odbyło się trzy tygodnie po rozmowie Czarneckiego z Markiem Ch. Wtedy jeszcze ówczesny przewodniczący KNF nie wiedział, czy właściciel Getin Banku zgodzi się na korupcyjną propozycję.

„Marek Ch. z jednej strony naciskał Czarneckiego, żeby uzupełnił rezerwy w bankach, a z drugiej zapewniał, że Glapiński obiecał mu pomoc w restrukturyzacji. To może oznaczać, że panowie działali razem” – powiedział informator „Newsweeka”. Jeśli te doniesienia potwierdziłyby się, to według autorki tekstu Renaty Grochal, „byłby to poważny problem dla PiS”. Nie można bowiem szefa NBP odwołać – Konstytucja gwarantuje mu 6-letnią kadencję. Adam Glapiński powołany został na stanowisko w czerwcu 2016 r.

Glapiński musiałby więc sam podać się do dymisji, a jak na razie nic na to nie wskazuje. Wręcz przeciwnie – próbuje zamknąć usta dziennikarzom. NBP chce usunięcia tekstów o aferze KNF! Do sądu wpłynęło 6 wniosków w tej sprawie.

Afera KNF jest najważniejszym w tej chwili polem bitwy z autokratyczmem PiS. Tę wiedzę o pisowskiej korupcji trzeba przekazać społeczeństwu, wiedzę o źle, które ze sobą niesie władza partii Kaczyńskiego.

Depresja plemnika

Wierchuszka PiS, jak co roku, nie tylko przemawiała, ale też śpiewała na urodzinach Radia Maryja. Moment uchwyciła kamera „Super Expressu” – widać, kto najlepiej bawił się podczas wspólnego wykonywania „Abba Ojcze”. 

Wydawać by się mogło, że na temat sobotnich urodzin Radia Maryja napisaliśmy już wszystko, a jednak docierają do nas kolejne informacje. „Super Express” opublikował na swojej stronie nagranie z tradycyjnego elementu święta rozgłośni – śpiewania „Abba Ojcze”.

Kamera uchwyciła sektor, w którym gościli politycy PiS. W pierwszym rzędzie podrygiwali Mateusz Morawiecki, Mariusz Błaszczak, Joachim Brudziński, Zbigniew Ziobro, Beata Kempa, Adam Kwiatkowski, Antoni Macierewicz i Jan Szyszko.

W drugim rzędzie widać Stanisława Piotrowicza, Józefinę Hrynkiewicz, Annę Sobecką, Zbigniewa Kuźmiuka i Krzysztofa Jurgiela. Na dalszych miejscach znaleźli się też m.in. Łukasz Zbonikowski (oskarżony o naruszenie nietykalności cielesnej żony, sąd umorzył postępowanie ze względu na „znikomą szkodliwość społeczną czynu”) i Waldemar Bonkowski (również oskarżany przez żonę o stosowanie przemocy, z PiS…

View original post 4 448 słów więcej

Rydzyk, Piotrowicz i faryzeusz

Urodziny, najważniejszego według polityków PiS medium, jakim jest Radio Maryja przyciągnęły do Torunia najważniejsze polityczne nazwiska.

Wśród zaproszonych pojawił się także poseł Stanisław Piotrowicz, który swoją niechlubną karierę polityczną rozpoczynał w szeregach PZPR, będąc czołowym PRL-owskim prokuratorem.

Po przemianach Piotrowicz szybko zmienił partyjne barwy, a najbliżej mu było do narracji pisowskiej.

Podczas urodzinowej gali poseł Piotrowicz został sfotografowany z różańcem w dłoniach. Zdjęcie natychmiast stało się sensacją Internetu.

Patrząc na rozmodlonego Piotrowicza rodzi się pytanie: czy pan poseł przeszedł tak głęboką przemianę i zrozumiał, jak wielu ludzi skrzywdził w przeszłości, czy może jest niczym przysłowiowa chorągiewka na wietrze, obracająca się tam skąd wieje wiatr?

112 afer PiS

Tutaj spis afer PiS >>>

Prezydent buduje nową służbę, „łącznościowców” – informuje „Gazeta Polska Codziennie”. Koszt jej stworzenia oceniono na 1,5 miliona złotych.

W przyszłym roku, z inicjatywy prezydenta Andrzeja Dudy, ma powstać nowa służba. Jak opisuje „Gazeta Polska Codziennie”, będą to łącznościowcy, mający zapewnić komunikację na linii Pałac Prezydencki – najważniejsze instytucje w kraju.

Koszt budowy nowej służby wyceniono na 1,5 mln zł. To kwota, dzięki której głowa państwa będzie miała „stałą i efektywną” łączność z innymi ośrodkami.

„To nie będzie żaden nasłuch, żadna służba specjalna czy wywiad prezydenta. Nigdy nie było takiego pomysłu. (…). To będą łącznościowcy” – wskazywał Dariusz Gwizdała, wiceszef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Ponieważ nowa służba ma odpowiadać za komunikację, pojawiło się pytanie, czy w takim razie obecnie Andrzej Duda ma problemy z porozumiewaniem się z innymi ośrodkami władzy. Gwizdała w rozmowie z „GPC” skwitował jedynie: „Obecnie jest to w inny sposób rozwiązywane”.

3 lata PiS ściga polityków Platformy i zero. Nic. Za to doczekaliśmy się 112+ afer PiS.

Depresja plemnika

W ostatnich tygodniach PiS musiał się mierzyć z serią problemów: porażką wyborczą w miastach, aferą korupcyjną w Komisji Nadzoru Finansowegoczy kryzysem związanym z rosnącymi cenami energii. Dlatego partyjni piarowcy stwierdzili: „już dość, trzeba przejść do kontrofensywy”. Moment był ostatni z możliwych, bo za chwilę Polacy zajmą się przygotowaniami do Bożego Narodzenia i warto, żeby przy stole nie mówili tylko o aferach.

Pomysł musiał się narodzić w ostatniej chwili. Telefony do telewizji poszły dopiero w piątek po południu, ale informacje były bardzo lakoniczne. Wiadomo było tylko, że na niespodziewanie zwołanej imprezie przemówi premier i odpowie na pytania publiczności, ale program i lista mówców były trzymane w tajemnicy do samego końca.

Rekonstrukcja rządu? Przyspieszone wybory? Skutki afery

Dwie godziny propagandy

W końcu okazało się, że na konferencji z okazji trzylecia rządów PiS pod pretensjonalną nazwą „Praca dla Polski” przemówił premier, a po nim trzej wicepremierzy. Na sali siedziała dobrana publiczność i cały rząd. Morawiecki chwalił się osiągnięciami i obiecywał życie na europejskim poziomie, Beata Szydło…

View original post 3 479 słów więcej

Metoda PiS: rżnąć na qurviki, na rympał

Gdy opadł już wyborczy pył, kierownictwo zwycięskiej partii wytyczyło swoim ludziom nowe cele. Stawia przede wszystkim na bezwzględną „wycinkę” ludowców lub maksymalne ich podporządkowanie i składa intratne oferty.

Podkarpackie, lubelskie, małopolskie, świętokrzyskie, łódzkie, podlaskie, mazowieckie, dolnośląskie i śląskie – to województwa, w których partia wygrała wybory do sejmików. W sześciu z nich ma samodzielną większość. Apetyty jednak są znacznie większe. Chodzi o całkowite opanowanie Dolnego Śląska, Mazowsza i Śląska.

„Rozmawiamy we wszystkich województwach. Jesteśmy otwarci na dialog” – oświadczył DGP Michał Dworczyk, szef KPRM.

W praktyce oznacza to „penetrację” szeregów SLD, PSL i Bezpartyjnych Samorządowców, a przecież są jeszcze w sejmikach różne lokalne ugrupowania …. Więc PiS wysyła emisariuszy do wybranych radnych, licząc na ich przyciągnięcie do partii. I nie przychodzą do nich z pustymi rękami, bo partia rządząca oferuje lukratywne posady w państwowych firmach za koalicje w sejmikach. Proponuje funkcje marszałków i wicemarszałków w regionach oraz posady w spółkach Skarbu Państwa – pisze DGP.

Nęcącym „kąskiem” dla Prawa i Sprawiedliwości jest Mazowsze, gdzie od dawna rządzą PO i PSL, a od 2001 r. marszałkiem jest Adam Struzik.

„Mówi się, by wyciąć tych z PSL do pnia” – twierdzi jeden z rozmówców DGP. Ta perspektywa może spowodować zwiększone naciski szeregowych ludowców na kierownictwo partii, by jednak spróbować dogadać się z PiS.

Polityczne rozgrywki dotyczą też Dolnego Śląska, gdzie do wzięcia jest 36 mandatów i rysuje się perspektywa na koalicję PiS z Bezpartyjnymi Samorządowcami, a to mogłoby dać większość w postaci 20–21 mandatów.

Na Śląsku partia Kaczyńskiego liczy na to, że może uda się przekonać do współpracy SLD. Inaczej dla PiS (mającego 22 mandaty) istnieje ryzyko, że Koalicja Obywatelska (20 mandatów) porozumie się z lewicą (2) i PSL (1), i tym samym zdobędzie przewagę.

Koalicja Obywatelska nie pozostaje bezczynna wobec tych zakusów i stara się pokrzyżować plany PiS. Czas ustaleń mija za trzy tygodnie, gdy formalnie ukonstytuują się sejmiki, które wskażą marszałków.

>>>

Prof. Marcin Matczak cytuje wypowiedź prezesa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej Koena Lenaertsa.

Krystyna Pawłowicz nie jest Filipem z konopi. Jest esencją zbuków prezesa

Na to, co się stało w Sandomierzu, nie wskazywały żadne sondaże. Wręcz przeciwnie – nawet wykluczały taki scenariusz. Do drugiej tury nie przeszedł ani dotychczasowy burmistrz, który pisał do Jarosława Kaczyńskiego, ani kandydat PiS. Ciekawe, tym bardziej, że właśnie od Sandomierza premier Morawiecki w sierpniu rozpoczął kampanię przed wyborami samorządowymi 2018. Wykorzystał go również w swoim spocie wyborczym, w którym mówił do wiwatującego tłumu mieszkańców o tym, że „potrzebujemy dobrych gospodarzy dla dobra demokracji” – przypomina portal naTemat.

Dopiero potem zaczęły dochodzić sygnały, że na sandomierskim Rynku mieszkańców miasta to akurat było najmniej, jeśli wcale. Za to było na przykład ponad 50 pracowników Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji w Kielcach pojechało tam na wycieczkę opłaconą przez PiS. – „To nie była konwencja sandomierzan. Tam nie było mieszkańców miasta, to byli ludzie przywiezieni z całej Polski. Sam naliczyłem 17 autokarów, które miały rejestracje z różnych stron kraju – powiedział portalowi Jacek Krupa, przewodniczący zarządu Stowarzyszenia Forum Obywatelskie Sandomierza FOSa.

Tymczasem w wyborach samorządowych kandydat PiS na burmistrza Sandomierza przegrał z kandydatem Koalicji Obywatelskiej i nawet nie wszedł do II tury. Krzysztof Szatan otrzymał niewiele ponad 19 procent głosów i zajął trzecie miejsce. Morawiecki może być zawiedziony, bo okazało się, że obietnice PiS zdecydowanie nie zadziały. – „Wydawało się, że kandydat PiS był w dobrej sytuacji, bo mógł się podeprzeć tą konwencją. Dawał też do zrozumienia, że może liczyć na wsparcie rządu – przyznaje Jacek Krupa. Żartuje, że jeśli chodzi o środowiska obywatelskie, „plan minimum” został w tym momencie wykonany: – Żeby kandydat PiS nie został burmistrzem.

Krzysztof Szatan obiecywał mieszkańcom Sandomierz Marzeń, prezentował przy tym szczególną atencję dla rządowych programów. Obiecywał zatem „Czyste Powietrze, Dostępność Plus czy Mieszkanie dla Młodych. „Współpraca między rządem i samorządem jest najlepszą gwarancją realizacji programu” – powiedział w jednym z wywiadów, przy okazji ujawniając swoja filozofię w kwestii samorządności. Do mediów najbardziej jednak przebił się … stary, zamknięty most na Wiśle. Ten sam, który od lat czeka na remont. Dodajmy, że w sprawie mostu do prezesa PiS pisał już dotychczasowy burmistrz Marek Bronkowski. Mieszkańcy miasta zebrali nawet 9 tysięcy podpisów pod petycją do premiera, które Bronkowski zawiózł do Warszawy – pisze portal naTemat.

Most, choć stary i zamknięty, odegrał swoja rolę w kampanii przedwyborczej. – „Tydzień przed wyborami przyjechał minister Adamski i pojawił się na moście razem z wojewodą, posłami PiS i komitetem pana Szatana. Nikt inny nie był poinformowany, że coś takiego się odbędzie. Nie zaproszono władz miasta. A na moście padły takie obietnice, że miałem wrażenie, że praktycznie jest już gotowy. Tylko nam się wydaje coś innego. Szatan tak prowadził kampanię, by ludzie wierzyli, że nie trzeba już się martwić, bo most będzie” – opowiedział portalowi naTemat Jacek Krupa.

Cóż, tylko że ludzie nie uwierzyli. Nie zadziałało to, że burmistrz związany z rządem, może więcej móc niż inni. „Ten most już obiecywał poseł Kwitek [sandomierski poseł PiS – przyp. red.] 3 lata temu i co?” – przypominali na FB niektórzy mieszkańcy, podkreślając, że o most „zaczął walczyć pan Bronkowski! A nie pan i pana partia!”

Nie ironizujmy,że Pawłowicz potrzebuje pomocy psychiatry. Koniec żartów.Ta pani jest zaufanym żołnierzem Kaczyńskiego,na pierwszej linii frontu jego chorej wojenki przeciwko Polsce. Bo kiedyś zaspał. Bo nie przeskoczył przez bramę. Brak budzika i jaj wystarczą,żeby zgubić Polskę?

PiS centralizuje Polskę, aby władzę skupić w rękach Kaczyńskiego

Drożeje paliwo? Dopiero podrożeje. Cena diesla na stacjach Orlenu jest trzymana poniżej ceny w hurcie. Do wyborów. Przecież „ludzie są tacy głupi” – napisał na Twitterze Andrzej Rzońca i coś w tym jest, bo nie on jeden alarmuje.

“Rzeczpospolita” zwraca np. uwagę na fakt, że od kilku tygodni olej napędowy na krajowych stacjach paliw kosztuje mniej niż oficjalnie w hurcie, co na dłuższą metę jest nie do utrzymania.

Sytuacja może się diametralnie zmienić i do podwyżek dojdzie najprawdopodobniej za kilka tygodni – po wyborach.  Dziennik cytuje portal e-petrol.pl, z którego wynika, że cena detaliczna za litr oleju napędowego wynosiła w ostatnich dniach średnio 5,13 zł. Tymczasem dziś ceny hurtowe tego paliwa w PKN Orlen wynoszą 5,31 zł, a w Grupie Lotos ponad 5,33 zł.

Jakub Bogucki, analityk rynku paliw e-petrol.pl. wyjaśnia, że nie oznacza to, iż stacje paliw dopłacają do diesla i dowodzi, że po prostu obecne ceny hurtowe mają charakter referencyjny, a „paliwa kupowane w hurcie, często są istotnie tańsze niż wynikałoby to z oficjalnego cennika. To efekt stosowania przez sprzedawców licznych upustów dla stałych, bądź dużych klientów…”.

W opinii eksperta o obniżce cen nie ma mowy, choćby ze względu na wysokie ceny ropy naftowej na giełdzie, natomiast w przeciągu najbliższych kilku tygodni możemy się spodziewać korekty cen oleju napędowego. Być może nawet do poziomu wyższego niż cena benzyny Pb95.

Wiele też wskazuje na to, że po wyborach „paliwo może być i za 7 zł”. Nie wiadomo czy za względnie niskimi cenami oleju napędowego na stacjach rzeczywiście stoi konkurencja, czy narzucenie cen przez dominujące na polskim rynku spółki Skarbu Państwa – czytamy w CrowdMedia.

Neumann: Ustawę o pracownikach samorządowych pisaliśmy w normalnym kraju. Dzisiaj trzeba pilnować precyzji w każdym zapisie, bo mogą przyjść goście, którzy wykorzystują tego typu kruczki prawne, żeby niszczyć konkurentów politycznych

Myśmy to pisali [ustawę o pracownikach samorządowych] w normalnym kraju, gdzie państwo było normalne, służby państwa były normalne, nie były upolitycznione. Prokuratura czy służby nie były na usługach partii politycznej czy sądy nie były zdobywane przez partię polityczną. Zakładaliśmy, że można żyć w normalnym kraju i przepis nie musi być tak precyzyjny. Dzisiaj – jak widać – trzeba pilnować precyzji w każdym zapisie, bo mogą przyjść goście, którzy wykorzystują tego typu kruczki prawne, żeby niszczyć konkurentów politycznych, z którymi nie są w stanie wygrać wyborów” – mówił w Poranku Radia TOK FM Sławomir Neumann z PO.

Nie będzie śledztwa za nazwanie premiera Mateusza Morawieckiego pieprzonym kłamcą. – Bo był w Bydgoszczy jako osoba prywatna a nie prezes Rady Ministrów – słyszymy w prokuraturze.

Do zajść doszło tuż przed konwencją wojewódzką Prawa i Sprawiedliwości, na której zarówno Jarosław Kaczyński, jak i premier Mateusz Morawiecki wspierali Tomasza Latosa, kandydata na prezydenta Bydgoszczy.

30 września spotkali się w Filharmonii Pomorskiej. Przywitali ich działacze KOD-u, którzy zorganizowali pikietę przed wejściem. Manifestowali sprzeciw wobec łamania konstytucji i rządów PiS. Część z nich miała na twarzach karykatury premiera Morawieckiego i długie nosy, mające symbolizować jego kłamstwa.

Bogdan Dzakanowski, kandydujący do rady miasta z listy PiS, twierdził, że został przed filharmonią uderzony przez działacza bydgoskiego KOD-u w głowę. Prokuratura badała sprawę ponad dwa tygodnie. W ramach prowadzonego postępowania zostali przesłuchani policjanci, którzy pilnowali porządku przed filharmonią.

Funkcjonariusze zeznali, że ich zdaniem znieważony został kto inny – premier Mateusz Morawiecki, bo ktoś głośno nazwał go „pieprzonym kłamcą”.

Kuchciński podpisał dokument przekreślający większość dezubekizacyjnego „dorobku” własnej partii. Następnie zebrał od władz tejże partii „opr”, po którym musiał podkulić ogon.

Jeszcze w piątek rano na oficjalnej stronie Sejmu można było znaleźć skierowane do Trybunału Konstytucyjnego wystąpienie marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, w sprawie ustawy dezubekizacyjnej. Pismo ma 49 stron, ale jego istota wyraża się w pierwszych trzech punktach. Dwa z nich mówią, że niemal wszystkie zapisy wspomnianej ustawy są zgodne z konstytucją. Jeden (pkt. 2) – że niezgodny z ustawą zasadniczą jest przepis o drastycznym obcięciu emerytur i rent funkcjonariuszom, którzy pracowali w organach PRL, ale po 1 sierpnia 1990 r. służyli już wolnej Polsce.

Ten jeden przepis ma kluczowe znaczenie dla całej ustawy. W grudniu 2016 r. PiS ukarał nią każdego, kto chociaż jeden dzień był zatrudniony w aparacie represji PRL. Nieważne, czy był to wydział zwalczający opozycję, czy posada sekretarki w MSW, praca w Biurze PESEL czy zajęcia na resortowej uczelni. Nieważne też, czy potem przez ćwierć wieku ktoś pracował dla demokratycznego państwa.

>>>

Dudę przed Trybunał Stanu, także Szydło i Morawieckiego, a Kaczyńskiego przed sąd powszechny

4 października Andrzej Duda jechał na spotkanie z mieszkańcami Oświęcimia. Podczas przejazdu kolumny samochodów rządowych przez miasto, wybiegł na ulicę dziewięcioletni chłopiec i został potrącony przez jeden z radiowozów. Na szczęście dziecko nie odniosło poważniejszych obrażeń. Skończyło się na krótkiej obserwacji w szpitalu.

Śledztwa nie będzie i wydawałoby się, że sprawa już skończona, a jednak   po forach policyjnych krąży historia o tym, jak prezydent zachował się po zdarzeniu i zwymyślał załogę radiowozu. Ponoć po tym, jak „dziecko wbiegło w bok radiowozu podczas przejazdu z Dudą (…) podszedł do radiowozu, uderzył pięścią w radiowóz i powiedział do policjantów: ‘co wyście ch… znowu narobili”. Policjanci są oburzeni taką reakcją i uważają, że to całkowity brak szacunku.

Jeden ze świadków zdarzenia mówi, że prezydent „był wściekły, widziałem, jak uderzył pięścią w szybę radiowozu, słyszałem, że krzyczał, ale moim zdaniem nie były to przekleństwa”. Według niego, powodem takiego zachowania była postawa funkcjonariuszy, którzy chcieli kontynuować jazdę, pozostawiając chłopca bez pomocy.

Rzecznik prezydenta w rozmowie z Onetem stwierdził, że nawet nie będzie tego komentował. Wprawdzie „Gazeta Wyborcza” przesłała zapytanie w tej sprawie, ale „Trudno się do takiej ilości nieprawdy odnieść (…)Ciężko się do tego odnieść”.

Prezydent mówi, że sprawy tak nie zostawi, policjanci są oburzeni słowami, jakie padły, a ja zastanawiam się, jakiego pecha ma ekipa rządząca. Gdzie się nie ruszy, tam musi jej się coś przytrafić. Tu kolizja, tam wypadek, jeszcze gdzieś awaria, dziecko wyskakujące pod koła…to jakieś fatum?

 

Rostowski o przełożeniu przesłuchania przez komisję śledczą: Żeby ta cała kłamliwa konstrukcja, kłamstwo VAT-owskie, nie runęła tuż przed wyborami

– Miałem być dzisiaj przed komisją [ds. VAT]. Została efektywnie odwołana ta komisja, bo przecież PiS nie przypadkiem 26 września uzgodnił ze mną, że właśnie dzisiaj, 12 października będę zeznawał. Bo chcieli przed wyborami. Miało być przed wyborami, teraz mówią, że będzie w II połowie listopada. Nie wiem oczywiście [jaki jest powód]. Domyślam się, że bali się, że jednak na komisji, takie przesłuchanie może trwać, szczególnie w moim przypadku, bo jestem dość odporny i się nie męczę, 9 godzin na przykład i jak wchodzi się w te wszystkie szczegóły i mówi się o konkretnych liczbach i analizach, to wtedy ta dowolność po prostu mówienia byle czego, tak jak to robi PiS, mówiąc o odzyskanych 40 mld jednego dnia, 250 mld innego dnia, 500 mld jeszcze innego dnia. Tego już nie można robić – stwierdził Jacek Rostowski w rozmowie z Beatą Lubecką w Radiu Zet.

– Żeby ta cała kłamliwa konstrukcja, to całe kłamstwo VAT-owskie, które PiS szerszy od 2-3 lat, żeby ta cała konstrukcja im nie runęła tuż przed wyborami – mówił dalej o powodach odwołania dzisiejszego przesłuchania. Jak podkreślił były minister finansów, żadnego parasola ochronnego nie było i on sam nie ma sobie absolutnie nic do zarzucenia.

Rostowski: Mamy do czynienia z katastrofalnym spadkiem skuteczności przeciwdziałań przeciwko oszustom VAT-owskim

– Myślę, że tutaj to Mateusz Morawiecki ma wiele rzeczy do wytłumaczenia. To by np. wybrzmiało podczas komisji, gdyby ona miała miejsce dzisiaj. Np. w 2017 roku, kiedy Morawiecki był ministrem finansów, to prawdziwa kwota pieniędzy, które służby skarbowe zabrały oszustom, to nie są jakieś teoretyczne szacunki tego, co może mogłoby być, ale prawdziwe, konkretne pieniądze zabezpieczone, zabrane, przejęte do budżetu państwa z rąk czy kont oszustów. 570 mln, żadne miliardy, złotych. Co ciekawsze, w 2015 i 2014 roku, czyli za naszych rządów, ta kwota była ponad miliard. Prawie dwa razy większa. Czyli mamy do czynienia z po prostu katastrofalnym spadkiem skuteczności przeciwdziałań przeciwko oszustom VAT-owskim – stwierdził Rostowski w w Radiu Zet.

Rostowski: PMM teraz korzysta z naszej ciężkiej pracy. Żadnych sukcesów sam nie ma

– Nie, nie powiedziałem, że ma sukcesy [Mateusz Morawiecki]. Teraz korzysta z naszej ciężkiej pracy. Żadnych sukcesów nie ma sam. To, za co sam odpowiada, to co stanowi ile naprawdę zabrali środków szustom, to tutaj mamy po prostu z katastrofą, bo spadek o połowę – stwierdził Rostowski w rozmowie z Lubecką w Radiu Zet.

Rostowski: Na pewno trzeba będzie postawić prezydenta i dwóch premierów przed TS. Dorzuciłbym jeszcze Kaczyńskiego przed sąd powszechny

– Na pewno trzeba będzie postawić przed Trybunałem Stanu prezydenta za łamanie Konstytucji, premiera za nieopublikowanie, i to dwóch premierów, i Beaty Szydło i MM, wyroków TK. Dorzuciłbym jeszcze Jarosława Kaczyńskiego przed sąd powszechny za podżeganie do tamtych przestępstw – powiedział Rostowski w Radiu Zet.

Fatum dla Polski jest Andrzej Duda. Że on ciągle ma jakieś wypadki, g…wno mnie obchodzi, ale ta pokraka kieruje Polskę ku katastrofie, ku kolizji z UE, etc.