Archiwa tagu: Dominika Długosz

Matołusz Morawiecki, krętacz i kłamca

Konrad Piasecki przekonuje na Twitterze że PiSowska teoria, iż luka watowska z roku na rok jest coraz mniejsza, a za rządów Platformy była coraz większa nie ma nic wspólnego z faktami i sprecyzował swoją kalkulację:

W czasie trzech lat rządów PiS luka w VAT wyniosła ok. 85 miliardów. Średnio – 28 mld rocznie. Czyli można by powiedzieć, że gdyby zdołano ją zredukować – starczyłoby na program 1000+. I to są właśnie słabości prostej propagandy rządzących w tej sprawie” – napisał dziennikarz.

„85:250 biorąc pod uwagę ostatnie 4 lata rządów PO. Widzę spory postęp” – uzupełnił ten tok myślenia swoim wpisem Robert Labużnik.

A dziennikarka Dominika Długosz, zauważyła, że lata 2007-2015 to 262 mld. Lata 2016-2018 to ponad 92 mld (za 2019 nie ma danych). Czyli 32mld rocznie do 30,5 mld rocznie. Już prawie bez różnicy – skomentowała…

Reklamy

W sprawie pedofilii w Kościele kat. tylko Komisja Prawdy jest w stanie oczyścić tę stajnię Augiasza

Komisja Prawdy do spraw pedofilii w Kościele powinna powstać jak najszybciej – przekonują posłowie PO. W poniedziałek Grzegorz Schetyna przedstawił założenia projektu. Na biurko marszałka Sejmu ma trafić w czerwcu. Liczy na poparcie wszystkich sił politycznych, także partii rządzącej. – Dzisiaj mówimy sprawdzam prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu. Jeśli PiS chce wyjaśnić tę kwestię, oczekujemy, że będzie głosował za tym projektem – mówił na konferencji prasowej lider PO.

Grzegorz Schetyna przedstawił założenia projektu dotyczącego powołania świeckiej, niezależnej komisji badającej przypadki pedofilii w Kościele. To reakcja m.in. na film braci Sekielskich pt. „Tylko nie mów nikomu”.

– Opinia publiczna oczekuje od klasy politycznej i państwa polskiego zaangażowania się w te sprawy, powołania specjalnej, niezależnej, państwowej komisji. Musi być złożona z ekspertów, musi dotyczyć aktywności służb państwowych, które badałyby zaniechania i aktywności Kościoła oraz związków wyznaniowych, ale także organów państwa w sprawie przeciwdziałania pedofilii – mówił na konferencji prasowej Grzegorz Schetyna.

Komisja Prawdy:

  • Miałaby się składać z 9 osób (3 prokuratorów w stanie spoczynku, 3 sędziów w stanie spoczynku, 3 przedstawicieli ofiar przestępstw pedofilskich)
  • Miałaby mieć uprawnienia śledcze i dostęp do archiwów kościelnych

– Jesteśmy gotowi, żeby w najbliższych dniach przedstawić projekt ustawy, który jeszcze w czerwcu złożymy do laski marszałkowskiej, żeby o nim rozmawiać i zbudować wokół niego parlamentarną większość – dodaje przewodniczący Platformy.

Grzegorz Schetyna liczy na poparcie partii rządzącej: – Dzisiaj mówimy sprawdzam prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu. Jeśli PiS chce wyjaśnić tę kwestię, oczekujemy, że będzie głosował za tym projektem.

Politycy PO nie mają wątpliwości, że powołanie takiej komisji jest niezbędne i to jak najszybciej. – Ten rząd, Prokurator Generalny, rząd i premier nie są w stanie rzetelnie i obiektywnie wyjaśnić tego, o czym od dłuższego czasu opinię publiczną informują ofiary tych haniebnych przestępstw – mówi wiceszef PO i były minister sprawiedliwości, Borys Budka.

Powołania Komisji Zadośćuczynienia i Prawdy domaga się także fundacja „Nie lękajcie się” oraz stowarzyszenie „Lepszy Gdańsk”. W poniedziałek zaprezentowali założenia własnego projektu. Lider PO jest gotowy do „wspólnej pracy”.

PO wzywa premiera Mateusza Morawieckiego do publicznych wyjaśnień w sprawie jego majątku. „Gazeta Wyborcza” napisała, że w 2002 roku Mateusz Morawiecki kupił grunty od Kościoła. Za działki warte 4 mln zł zapłacił 700 tys. zł, a dzisiaj wyceniane są na sto razy więcej. Poza tym nie ma po nich śladu w oświadczeniu majątkowym szefa rządu. Kancelaria Premiera zapowiada pozew i przekonuje, że to „kłamstwa i manipulacje”.

Uwłaszczenie na kościelnych gruntach?

Sprawa dotyczy gruntów na podwrocławskim Oporowie o powierzchni 15 ha. W 1999 roku dostała ją parafia pw. św. Elżbiety. W 2002 roku właścicielami działki zostali Mateusz i Iwona Morawieccy. Ziemię kupili za 700 tys. zł, chociaż już w 1999 roku warta była prawie 4 mln zł. A dzisiaj wyceniane są na 100 razy więcej, czyli 70 mln zł, dlatego że przebiegać ma przez nie trasa szybkiego ruchu.

O możliwości zakupu ziemi miał dowiedzieć się od kardynała Henryka Gulbinowicza. „Gazeta Wyborcza” zapytała kurię, dlaczego działka została sprzedana za tak niską kwotę, jednak okazuje się, że dokumenty dotyczące tej transakcji zniknęły. Mateusz Morawiecki w momencie nabycia działki był radnym sejmiku dolnośląskiego z ramienia rządzącej wówczas AWS. Miał dostęp do planów związanych z inwestycjami miasta i województwa.

Co ciekawe, w oświadczeniu majątkowym szefa rządu nie ma po tych gruntach śladu. Oficjalnie ich właścicielką jest żona premiera, z którą podpisał rozdzielność majątkową.

CIR: To kłamstwa i manipulacje

Jak poinformowało Centrum Informacyjne Rządu, premier Mateusz Morawiecki zamierza pozwać „Gazetę Wyborczą”, bo tekst „narusza dobra osobiste premiera Mateusza Morawieckiego i jego żony”.

„»Gazeta Wyborcza« po raz kolejny łamie podstawowe standardy dziennikarskiej rzetelności. Dzisiejszy tekst red. Jacka Harłukowicza opiera się o niedopowiedzenia, domysły, spekulacje i nieprawdziwe sformułowania. Służy to przedstawieniu premiera i jego żony w złym świetle – gdy w rzeczywistości sam artykuł jest pełen manipulacji i nierzetelności” – czytamy w oświadczeniu CIR.

„Gazeta Wyborcza” odpowiada, że wszystkie opisane w artykule fakty mają oparcie w dokumentach.

PO żąda wyjaśnień

– Wzywamy premiera do publicznych wyjaśnień. Niech otwartym tekstem, patrząc dziennikarzom prosto w oczy powie, jaka jest prawda dotycząca jego majątku. Wzywamy premiera do publicznych wyjaśnień, niech nie chowa się za Kancelarią Premiera i za własną żoną. Niech wystąpi na konferencji prasowej i precyzyjnie wszystko wyjaśni – mówił na konferencji prasowej Mariusz Witczak z PO.

Posłowie opozycji nie mają wątpliwości, że chodziło o to, aby Polacy nigdy nie dowiedzieli się o majątku premiera. – Kiedyś dużo mówiło się o przepisywaniu majątku na żonę. Wydaje się, że z tym mamy do czynienia właśnie, po to, aby Polacy nigdy nie dowiedzieli się, że małżeństwo Morawieckich posiada tak wielki majątek. Mamy do czynienia z sytuacją wyjątkową – tłumaczył poseł Cezary Tomczyk.

Takie informacje rzucają się cieniem także na zapewnienia rządzących, że chcą wyjaśnić sprawy dotyczące patologii w Kościele katolickim.

– Morawiecki robił interesy z Kościołem katolickim, w dziwnych i nietransparentnych okolicznościach zarobił gigantyczne pieniądze, które później stały się własnością jego żony. Wiadomo, że determinacji w walce z patologiami w Kościele nie będzie. (…) Mamy specjalną kastę ludzi, która wiele mówi o uczciwości i ma wiele sloganów na ustach, a widzimy, jak to wszystko wygląda w praktyce – dodaje Marcin Kierwiński.

Przypomnijmy, Platforma Obywatelska domaga się powołania świeckiej komisji dotyczącej przypadków pedofilii w Kościele katolickim.

Składamy projekt ustawy „Czyste ręce”. Zakłada on, że także współmałżonkowie najważniejszych osób w państwie muszą składać oświadczenia majątkowe – poinformował na konferencji prasowej lider PO Grzegorz Schetyna. Zaapelował do Jarosława Kaczyńskiego o zwołanie posiedzenia Sejmu jeszcze w tym tygodniu, przyjęcie tego projektu i „wyjaśnienie wszelkich wątpliwości”. Politycy PO złożyli też w Kancelarii Premiera gotowe oświadczenie majątkowe dla żony Mateusza Morawieckiego. Oczekują, że zostanie wypełnione jak najszybciej.

Co z majątkiem premiera?

Propozycja lidera PO to reakcja na poniedziałkowy artykuł w „Gazecie Wyborczej”. Gazeta napisała, że szef rządu wraz z żoną w 2002 roku kupili we Wrocławiu 15 ha gruntów od Kościoła za 700 tys. zł. Tymczasem rzeczoznawca ocenił, że nieruchomość już w 1999 roku warta była prawie 4 mln zł. Teraz warta jest nawet 70 mln zł, w związku z tym, że przez środek działki dzisiejszego premiera przebiegać ma trasa szybkiego ruchu.

W poniedziałek Centrum Informacyjne Rządu poinformowało, że tekst to „kłamstwa i manipulacje”, narusza dobra osobiste premiera i jego żony, dlatego zamierzają skierować sprawę na drogę sądową z żądaniem sprostowania.

We wtorek po południu na konferencji prasowej zadeklarował, że wraz z małżonką jest w stanie ujawnić pełny majątek.

Schetyna: Mówimy sprawdzam

– Rzecz dotyczy premiera polskiego rządu, trzeba reagować i podjąć twarde decyzje. To jest wyzwanie dla klasy politycznej – mówił przewodniczący PO.

Dlatego przedstawił projekt ustawy „Czyste ręce”, który zakłada, że oświadczenia majątkowe muszą składać także współmałżonkowie najważniejszych osób w państwie.

Zaapelował też do prezesa Jarosława Kaczyńskiego: – Proszę, zwołajmy posiedzenie Sejmu w tym tygodniu i przyjmijmy ten projekt uchwały, abyśmy byli pewni, że raz na zawsze wyjaśniamy wszelkie wątpliwości i że nikt nigdy nie będzie mógł oskarżyć polskiego premiera o niejasności w oświadczeniach majątkowych.

Projekt dotyczy prezydenta, premiera, ministrów rządu, prezydium Sejmu i Senatu.

Oświadczenie majątkowe Iwony Morawieckiej

Politycy PO przygotowali także i złożyli w Kancelarii Premiera oświadczenie majątkowe dla żony Mateusza Morawieckiego. Oczekują, że wypełni i opublikuje je jak najszybciej.

– Jeżeli pan premier Morawiecki deklaruje, że jest gotowy w każdej chwili ujawnić rodzinny majątek, to składamy niewypełnione, ale wierzymy, że jeszcze dzisiaj zostanie wypełnione, oświadczenie majątkowe dla żony pana premiera. Polacy mają prawo, a pan premier ma obowiązek ujawnić cały swój majątek. Zarówno ten, który znajduje się w jego posiadaniu, jak i ten, który został przepisany na żonę – tłumaczył poseł PO Sławomir Nitras.

Przekonuje, że czas w tej sprawie jest bardzo ważny. Zwłaszcza że PiS-owi nie spieszy się z przyjęciem zaproponowanej przez lidera PO ustawy. – Stan majątkowy pana Morawieckiego może być za kilka tygodni albo miesięcy inny, niż jest dzisiaj. A nam zależy na tym, aby poznać w tej sprawie prawdę, którą jak widać premier Morawiecki zamierza przed opinią publiczną ukryć – mówił Nitras.

Posłowie opozycji oczekują, że oświadczenie majątkowe żony szefa rządu zostanie jak najszybciej wypełnione i opublikowane jeszcze przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Przypomnijmy, te odbędą się w niedzielę.

Brudasy moralne rządzą Polakami.

Depresja plemnika

Proboszcz z Tylawy – skazany przez sąd za molestowanie 6 dziewczynek – wciąż codziennie odprawia msze – tak wynika z ustaleń reportera TVN 24 Leszka Dawidowicza. Ks. Michał M. w każdy piątek dzwoni też do Radia Maryja, by przeprowadzić poranny różaniec ze słuchaczami rozgłośni Tadeusza Rydzyka.

To ten sam ksiądz, którego sprawę umorzyła prokuratura w Krośnie. Jej ówczesny szef prokurator Stanisław Piotrowicz tak w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” tłumaczył księdza pedofila– „Dla dzieci nocowanie w obcym domu jest atrakcją. Kąpiel wynikała zaś z tego, że dzieci były brudne. Całowanie w usta według niego było na zasadzie „daj ciumka” czy „gilgotanie brodą”.

Proboszcz z Tylawy ostatecznie został skazany w 2004 roku na 2 lata więzienia. Ksiądz w rozmowie z reporterem TVN stwierdził, że Piotrowicz miał mu powiedzieć już po wyroku, że uważa, iż jest niewinny. – „Do dziś jest…

View original post 849 słów więcej

 

Zajady Krystyny Pawłowicz ws. pedofilii kleru

Wwywiad Elizy Michalik z Tomaszem Sekielskim >>>

Duch Cyrankiewicza nawiedził Kaczyńskiego

>>>

Kaczyński znowu dostał głupawki i wcielił się w Cyrankiewicza.

Depresja plemnika

„Materiał o Tusku „Wiadomości” zilustrowały zdjęciem Hitlera. Naprawdę nie da się upaść niżej” – skomentował na Twitterze Wojciech Szacki z „Polityki” wczorajszy program „informacyjny” w TVP.  To wydanie prowadziła Danuta Holecka, która od niedawna jest także szefową „Wiadomości”.

Materiał przygotował Krzysztof Nowina-Konopka, który do opowiedzenia o wykładzie Donalda Tuska użył zdjęć z Hitlerem, Stalinem i defiladą żołnierzy nazistowskich Niemiec! Co istotne – tego fragmentu „dziwnym trafem” zabrakło na internetowej stronie TVP. Materiał został przemontowany i w takiej wersji umieszczony w internecie. Nie zabrakło natomiast stwierdzeń, że Tusk jest „na pasku” Angeli Merkel, której – zdaniem TVP – zawdzięcza stanowisko szefa Rady Europejskiej.

„TVP zapakowała Hitlera i Stalina do programu o Tusku. Żeby wnieść do dyskusji nieco – obiektywizmu – zdrowego rozsądku – i chrześcijańskiego pojednania” – sarkastycznie skomentował Marcin Wyrwał z onet.pl.

„Za każdym razem gdy wydaje się, że Wiadomości TVP sięgnęły dna, ludzie z placu Powstańców Warszawy pokazują, że…

View original post 2 500 słów więcej

Afera KNF zatacza coraz szersze kręgi. PiS w wirze korupcji

Afera KNF zatacza coraz szersze kręgi i teraz pojawił się w niej nowy, niezwykle ważny wątek. Dotyczy on „Fundacji Grzegorza Biereckiego Kocham Podlasie”, która prawdopodobnie chciała wyprowadzić całkiem sporą kwotę z Kasy Krajowej SKOK. Wspominał o tym Leszek Czarnecki, podczas nagranej rozmowy z Chrzanowskim, szefem KNF. Chodziło o 60 -70 mln zł.

Grzegorz Bierecki idzie w zaparte i już szykuje pozew dla Leszka Czarneckiego oraz ,,Gazety Wyborczej” za rozpowszechnianie kłamstw. Jak mówi, „nigdy nie byłem w Getin Banku. Nigdy nie zamierzałem być klientem Getin Banku. I biorąc pod uwagę moją opinię o tym banku i panu Czarneckim, nigdy nie będę klientem tego banku”

Fakt, nigdy pan senator nie odwiedził Getin Noble Banku. Kiedy w 2011 roku dostał się do parlamentu, założył „Fundację Grzegorza Biereckiego Kocham Podlasie” i to właśnie ona zwróciła się do Getin Banku z prośbą o założenie lokaty.  W zarządzie tej fundacji zasiada syn Biereckiego, Dominik. Jest on też członkiem rady nadzorczej Kasy Krajowej SKOK.

Z materiałów, do których miała dostęp „Wyborcza” wynika, że to właśnie Kasa Krajowa SKOK, 13 października 2015 r, nawiązała kontakt z bankiem Czarneckiego i chciała otworzyć lokatę dla fundacji. Ponieważ wobec fundacji toczyło się wcześniej postępowanie prokuratorskie, które dotyczyło podejrzenia, że „od 4 grudnia 2010 r. do 31 października 2012 r. procesu likwidacji Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych z siedzibą w Sopocie majątek zlikwidowanej fundacji, szacowany na ponad 77 mln zł, w wyniku różnego rodzaju transferów i przekształceń podmiotowych, zamiast zasilić fundusz stabilizacyjny Krajowej Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej (SKOK), finalnie znalazł się we władaniu prywatnego podmiotu gospodarczego z siedzibą w Sopocie”, prośba o otwarcie lokaty została potraktowana odmownie.

Departament uznał, że „Przyjęcie lokaty na rzecz „Fundacji Grzegorza Biereckiego Kocham Podlasie”, na którą mają zostać przelane środki z Kasy Krajowej SKOK, może zostać przez nadzorcę [czyli KNF] potraktowane jako pomoc przy wyprowadzeniu środków Kasy Krajowej SKOK do prywatnej fundacji. Współpraca z tymi podmiotami może negatywnie wpłynąć na wizerunek Banku”. Leszek Czarnecki twierdzi, że może w każdej chwili udostępnić dokumenty, związane z tą sprawą.

Trzeba przyznać, że robi się coraz ciekawiej. Kolejne wątki, nowi „bohaterowie” afery KNF i pytanie, czy możemy liczyć na obiektywne, wolne od politycznych wpływów, śledztwo? Obserwując powiązania, dotychczasowe działania, słuchając polityków PiS, mam co do tego mnóstwo wątpliwości.

Pisowscy politycy to V kolumna – i to świadoma.

Depresja plemnika

Tydzień rozpocznie się od kolejnej taśmy. Ale PiS liczy na to, że aferę KNF uda się przeczekać, jeśli jej treść nie okaże się kolejną sensacją.

Mecenas Roman Giertych zapowiedział w poniedziałek złożenie do prokuratury kolejnego nagrania, tym razem z lipca bieżącego roku. To rozmowa Leszka Czarneckiego z Markiem Chrzanowskim i innymi przedstawicielami KNF. „Na taśmie słychać i widać (to nagranie video), jak przedstawiciele urzędu państwowego bez żenady potwierdzają, że wiedzą o planie przejęcia banku za złotówkę” – napisał na Facebooku, określając całe nagranie jako „Taśmę numer 2″, Giertych. Zaznaczył jednak, że wbrew plotkom rozmowa Leszka Czarneckiego z prezesem NBP Adamem Glapińskim nie została nagrana.

To właśnie tej taśmy najbardziej obawia się PiS. Jak wynika z naszych rozmów, przyjęta strategia na Nowogrodzkiej to próba przeczekania sprawy. Politycy PiS liczą na to, że jeśli zawartość kolejnej taśmy i wszystkich następnych nie będzie sensacyjna, to ta strategia się sprawdzi. Zwłaszcza że w PiS…

View original post 3 283 słowa więcej