Archiwa tagu: Patryk Michalski

PiS wywindował szmaciarstwo. O bohaterstwie sędziego Juszczyszyna

Nielegalna „Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego” powołana przez polityków Prawa i Sprawiedliwości do karania niepokornych sędziów zawiesiła w czynnościach zawodowych oraz obniżyła 40 proc. wynagrodzenia sędziemu Pawłowi Juszczyszynowi.

Juszczyszyn dał się poznać z domagania się od przedstawicieli władzy opublikowania list poparcia dla kandydatów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa. To się politykom PiS bardzo nie spodobało (w dalszym ciągu nie podoba) i robią z sędziego Juszczyszyna wroga państwa polskiego.

Mimo postanowienia „Izby Dyscyplinarnej” sędzia przyszedł dzisiaj do pracy – jednak nie mógł jej podjąć, bo dziwnym trafem zachorowała przewodnicząca składu sędziowskiego.

Sędzia Juszczyszyn spotkał się jednak z dziennikarzami i wydał krótkie oświadczenie.

– Prędzej czy później będziemy musieli się spodziewać wyroku Juszczyszyn przeciwko Polsce, w którym Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdzi naruszenie praw sędziego, takie są standardy orzecznicze – ocenia Rzecznik Praw Obywatelskich dr Adam Bodnar.

– Sędzia przyszedł do pracy. Chce pracować, sądzić, orzekać. A rządzący mu tego zakazują. Z trudnych do zrozumienia dla wyborcy powodów. Tak to wygląda. I ciężko będzie przekonać obywateli, że tak właśnie zwalcza się bezwład sądownictwa – komentuje dziennikarz Konrad Piasecki (TVN24).

Eliza Michalik skomentowała sprawę sędziego Pawła Juszczyszyna z Olsztyna.

Eliza Michalik (publicystka): Myślę o tym, co robią sędziemu Juszczyszynowi i innym sędziom. I wiecie co? To są prześladowania. Tak właśnie wygląda prześladowanie człowieka. Jest mi niedobrze, że tak spokojnie się temu przyglądamy. To bezprawne. I niemoralne. I całkowicie przekracza wszelkie granice”.

Do sędziego z Olsztyna zwrócił się w kilku zdaniach konstytucjonalista prof. Marcin Matczak z Uniwersytetu Warszawskiego:

– Panie Sędzio, proszę przyjąć wyrazy najwyższego uznania za Pana postawę – jest i będzie Pan wzorem do naśladowania dla polskich prawników, a ludzie będą dumni z tego, że mieli zaszczyt Pana znać. Proszę pamiętać, że jesteśmy z Panem i będziemy Pana wspierać w każdej sytuacji, czegokolwiek ta chora władza nie wymyśli. Jest Pan wzorem moralnym i po prostu bardzo porządnym, odważnym człowiekiem. Daje Pan nam wszystkim nadzieję na piękną Polskę!

Reżyser Andrzej Saramonowicz z wielkim uznaniem wypowiedział się na temat sędziego Pawła Juszczyszyna.

– Sędzia Paweł Juszczyszyn niezwykle mi imponuje. W chwili, gdy 98 procent Polaków kładzie uszy po sobie i tkwi w bierności (jedna trzecia, bo popiera wzięcie reszty rodaków za mordę, jedna trzecia, bo jest wrażliwa wyłącznie na bodźce materialne i pójdzie za każdym, kto płaci oraz jedna trzecia, bo choć sprzeciwia się władzy, to bardziej troszczy się o tzw. święty spokój osobisty) ten człowiek w pojedynkę staje przed czołgami, które rozjeżdżają resztki polskiego porządku demokratycznego – czytamy na profilu Saramonowicza.

O Juszczyszynie czytaj tutaj >>>

Publicysta i redaktor naczelny portalu wiadomo.co Przemysław Szubartowicz skomentował bieżące tematy polityczne.

Polacy. Moi rodacy – w dużej masie – są ślepi na zło. Ślepi na pogardzanie umową społeczną. Na zdeprawowaną do kości władzę cynicznych nihilistów. Na bolszewicką bezkarność, która napuszcza „prawdziwego Polaka” na „gorszy sort”. I która daje 2 miliardy na ściek telewizyjny zamiast na onkologię. Wstyd”.

Symetryzm. Druzgocącą porażką części polskiej inteligencji – dziennikarze to chyba wciąż inteligencja? – jest impotencja wobec destrukcji PiS. Symetryści, oportuniści, albo namawiają do kompromisu z bezprawiem, albo szukają nieistniejących równoważnych przewin u demokratów. To jest amoralne. Pamiętam, ile było oburzenia; pięknoduchów, symetrystów, oportunistów, gdy Donald Tusk mówił o współczesnych bolszewikach. To ci sami oburzeni napaść na polską konstytucję i sądy nazywają „sporem” i chcą „kompromisu”. Dziś władza gnoi sędziego Juszczyszyna. Słowa Tuska były łagodne.

Wizyta Macrona. Prezydent Macron pouczył w obcym języku, żeby nie bać się Europy. Myślę, że PiS nie boi się Europy. Oni Europy nie znoszą, gardzą jej wartościami, jej dziedzictwem, regułami, historią, otwartością na inność. Ale to dobrze, że te słowa padły. Drażnią państwo PiS, krzepią Polskę”.

Ustawy sądowe. Podpis Dudy pod ustawą represyjną jest kolejnym dowodem na to, że jakiekolwiek pielgrzymki do tego pana, okrągłe stoły, apele, bajędy o szukaniu kompromisu z PiS nie mają żadnego sensu. Symetryści nadal będą w pisowskim puczu widzieć „spór”, ale do innych apeluję: dość złudzeń! Jest tak, jak sobie zaplanowali: po sędziach – właśnie kończą domykać zamordyzm, wezmą się za media – gdy tylko Duda wygra – a polexit nastąpi pod koniec kadencji – jeśli nie formalny, to faktyczny, bo dyktaturka będzie ignorować wyroki i decyzje europejskie. Pa, normalna Polsko. PiS ma ułatwione zadanie destrukcji Polski, ponieważ ma wrażenie, że – jak w wierszu Herberta – „obywatele nie chcą się bronić”, „wybuchła epidemia instynktu samozachowawczego”. Jeszcze kiedyś były protesty, dziś jest przejście do porządku dziennego. Przyzwyczaili nas do zła.

„PiS ośmielił lumpiarstwo” – twierdzi prof. Staniszkis. Według mnie PiS raczej wywindował szmaciarstwo. Tych, którzy służą bezprawiu, poświęcają swoje wykształcenie dyktaturce, robią amoralne kariery, stają się kurtyzanami „dobrej zmiany”. Będziecie w podręcznikach hańby narodowej.

Przyszłość. Normalnej Polsce została już tylko solidarność demokratów – której nie ma – i Unia Europejska, z której PiS nas wypycha. Jak zauważyliście, Kaczyński przyspieszył i weszliśmy w fazę represji wobec niezawisłych sędziów. To jest neobolszewicka rewolucja. Właśnie dlatego straszyliśmy PiS-em. Przypominam, że na PiS głosowało mniej obywateli, niż na opozycję razem wziętą. I choć ta antykonstytucyjna trupa dokonuje zamachu stanu w majestacie mediów udających, że toczy się „spór prawny”, to jednak nie ma mandatu społecznego, by mówić o sobie „cała Polska”. Co to, to nie.

Kmicic z chesterfieldem

Przyzwyczailiśmy się, że Polska przez PiS jest ośmieszana, nasz kraj na zewnątrz jest postrzegany, jako republika bananowa z groteskową demokracją.

Przyzwyczailiśmy się. Godzimy na ośmieszenie, gdyż w innych wypadku protestami wymusilibyśmy odsunięcia od koryta ferajny Kaczyńskiego, której jedynym celem jest czerpać profity nie posiadając niemal żadnych umiejętności rządzenia.

PiS uruchomił dla siebie program Koryto+.

Komisja Europejska chce wstrzymania przez Trybunał Sprawiedliwości UE działania sądowniczej ustawy kagańcowej, która de facto jest wyjściem z Unii Europejskiej (Polexit).

W Parlamencie Europejskim odbyła się debata nad nierządem pisowskim. Europosłowie PiS zaprezentowali się groteskowo, skandalicznie, znowu ośmieszyli nas.

Prym wiodła Beata Szydło, pani od sukcesu 1:27.

To co pisowska propaganda wyprawia ostatnio przekracza wszelkie granice przyzwoitości i zdrowego rozsądku, chociaż zasadniczo nie jest to nic zaskakującego. Nagonka na prof. Grodzkiego trwa, uruchomione zostały pisowskie media. Z całą odpowiedzialnością jako jeden z organizatorów oporu w stanie wojennym stwierdzam, że poziom, kultura, prawdomówność mediów stanu wojennego w…

View original post 353 słowa więcej

 

Kościół kat. wchodzi w okres zmierzchu

PatoEpiskopat!

O Jędraszewskim do poczytania tutaj >>>

Kmicic z chesterfieldem

Sąd Najwyższy opublikował ponad 40-stronicową opinię do projektu ustawy, która ma wprowadzić zmiany w ustroju sądów powszechnych oraz SN. Pierwsza Prezes SN, prof. Małgorzata Gersdorf wyraziła w nim dezaprobatę dla proponowanych zmian. Zdaniem wnioskodawców projekt ma przeciwdziałać „anarchii” w wymiarze sprawiedliwości, jednak zdaniem SN, w dłuższej perspektywie może on prowadzić nawet do polexitu. Opinia została złożona wczoraj w kancelarii Sejmu. jej treść dziś pojawiła się dziś w serwisie internetowym SN.

SN w swojej opinii stwierdza, że „skutki, do których wywołania dąży Projektodawca, pozostają w sprzeczności z zasadą pierwszeństwa prawa Unii Europejskim nad prawem krajowym”. Poza tym, według niego, projektodawca proponowanymi przepisami chce wymusić na sędziach niestosowanie prawa Unii Europejskiej w zakresie, który wynika między innymi z listopadowego wyroku TSUE, dotyczącego organizacji pracy w Izbie Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Może to, z dużym prawdopodobieństwem prowadzić do wszczęcia przez instytucje UE procedury o stwierdzenie uchybienia zobowiązaniom wynikającym z traktatów, a w…

View original post 2 648 słów więcej

 

Ziobrze pali się dupa. Oj, chłoptaś beknie w kiciu

Więcej >>>

Radio RMF FM informuje o nowelizacji ustawy rządu Prawa i Sprawiedliwości ws. sądów. Władza deklaruje, że ma to być kolejny krok do powstrzymania chaosu w sądownictwie.

– PiS ma gotową ustawę dyscyplinującą sędziów. Nowelizacja ustawy o ustroju sądów powszechnych i ustawy o Sądzie Najwyzszym – informuje RMF.

– Złożenie z urzędu za krytykę władzy – to w dużym skrócie zakłada projekt nowego prawa przygotowanego przez PiS by dyscyplinować sędziów. Nowelizacje ustaw o sądach powszechnych i Sądzie Najwyższym zawierają jednak dużo więcej kontrowersyjnych zmian – opisuje dziennikarz Bartłomiej Eider (RMF FM).

– Kolejna zmiana dyscyplinująca sędziów w projekcie ustawy PiS: brak opinii kolegiów sądów dotyczących kandydatów na nowych sędziów, będzie oznaczał wydanie pozytywnej opinii. Prawo i Sprawiedliwość rozważało wprowadzenie kary do 5 lat więzienia dla sędziów za kwestionowanie statusu innych sędziów. Ta zmiana nie znalazła się jednak w projekcie – dodaje Patryk Michalski (RMF FM).

Ryszard Balicki (konstytucjonalista, Uniwersytet Wrocławski): Partia władzy nadal zwalcza sędziów. Ale łaskawcy z nich, chcą karać finansowo i usunąć z zawodu, ale kary więzienia na razie nie będzie”.

Piotr Baran (radca prawny): „Czyli jak w stanie wojennym. Usuwanie sędziów za niezawisłość”.

Reakcje internautów:

Model turecki”.

Naiwni! Nie da się wygrać z prawnikami, tym bardziej, jeśli reprezentują znakomitą większość środowiska. Nie wspominając o jakości prawników popierających „dobrą zmianę”.

„To kolejny zamach na trzecią władzę, a sędziowie nie mają nawet prawa do strajku”.

Kmicic z chesterfieldem

PiS ma aktualnie 35% poparcia w najnowszym sondażu Kantar. Tego spadku nie zatrzyma już nic. Przedłużająca się afera Banasia ciągnie partię Kaczyńskiego w dół.

Zastępca rzecznika dyscyplinarnego Przemysław Radzik zrobił kolejną dyscyplinarkę sędziemu Krystianowi Markiewiczowi. Zarzuca mu 55 przewinień, m.in. podżeganie sędziów do odmowy współpracy z powołaną przez PiS Izbą Dyscyplinarną SN i podważanie legalności nowej KRS

O nowych zarzutach dla szefa Iustitii poinformował Główny Rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab w środę 4 grudnia 2019. Z jego komunikatu wynika, że sędzia Markiewicz dostał zarzuty popełnienia 55 przewinień dyscyplinarnych „oczywistej i rażącej obrazy przepisów prawa i uchybienia godności urzędu sędziego”.

Zastępcy głównego rzecznika Przemysławowi  Radzikowi nie spodobało się to, że w maju 2019 Markiewicz jako szef Iustitii skierował do prezesów sądów i sędziów dyscyplinarnych działających przy sądach apelacyjnych list, w którym zarząd Iustitii wzywał m.in. do powstrzymania się od orzekania w sprawach dyscyplinarnych oraz do nieprzesyłania akt z odwołaniami do Izby Dyscyplinarnej…

View original post 1 982 słowa więcej

 

Czy Banaś skończy w pierdlu?

Platforma Obywatelska złożyła wniosek do Krajowej Administracji Skarbowej z pytaniem, czy Marian Banaś nie zaniżał wysokości podatków w czasach, gdy był właścicielem kamienicy na krakowskim Podgórzu, w której wynajmowano pokoje na godziny. Jednocześnie posłowie opozycji domagają się pełniej informacji odnośnie do postępowań ABW i CBA wobec szefa NIK-u. Ich zdaniem służby musiały wiedzieć o działaniach Banasia bądź on te informacje zataił.

Posłowie opozycji tłumaczą, że Marian Banaś jako wysoki funkcjonariusz państwowy, członek rządu PiS i szef administracji skarbowej, musiał wypełniać ankietę bezpieczeństwa osobowego. To na jej podstawie ABW dokonuje dokładnego sprawdzenia pod kątem wydania certyfikatów do klauzuli “ściśle tajne”. Marian Banaś już jako wiceminister musiał taki certyfikat posiadać.

– Ta ankieta zawiera bardzo szczegółowe informacje dotyczące rodziny sprawdzanego, majątku oraz informacje dotyczące kwestii potencjalnych kontaktów czy też zainteresowania daną osobą przez wywiad obcego państwa i świat przestępczy – tłumaczył Marcin Kierwiński z PO-KO.

Kto mówi nieprawdę

– Marian Banaś musiał być sprawdzony przez ABW. Pytamy się, jakie były efekty tego sprawdzenia? Czy Marian Banaś zataił informację o tym, komu wynajmuje kamienicę? Czy wpisał informację o tej kamienicy? – pytał Kierwiński.

Zdaniem posłów opozycji możliwe są dwa warianty. Albo Marian Banaś zataił informację, albo ABW dokonała sprawdzenia w sposób nierzetelny, urągający przyzwoitości. – Trudno sobie wyobrazić, aby tak nieprofesjonalnie działały służby. Chyba że chodzi o to, że jest specjalny parasol ochronny nad Marianem Banasiem – podkreślił Marcin Kierwiński.

Czy Banaś oszukiwał, płacąc podatki?

Posłowie opozycji domagają się też informacji od Krajowej Administracji Skarbowej, czy kamienica Mariana Banasia nie była wynajmowana po zaniżonej cenie w stosunku do wartości rynkowej czynszu.

Sam Marian Banaś przyznał, że kamienicę wynajmował po zaniżonej wartości.

– To oświadczenie prezesa Banasia wygłoszone w jednym z mediów jest przyznaniem się do winy. Jest stwierdzeniem, że unikał płacenia podatków w wysokości wynikającej z przepisów – uważa Jan Grabiec.

– Jeśli ktoś zaniża wartość najmu nieruchomości, uszczupla dochody państwa z tego tytułu. To skandal. Minister finansów i szef Krajowej Administracji Skarbowej nie może być osobą, która unika płacenia podatków, która oszukuje państwo i oszukuje innych podatników – dodał.

Sprawa Banasia

Marian Banaś, wybrany głosami PiS-u na szefa Najwyższej Izby Kontroli, na skutek reportażu “Superwizjera” TVN zapowiedział, że uda się na bezpłatny urlop do czasu wyjaśnienia sprawy. W środę okazało się, że na urlop uda się dopiero w piątek, wcześniej chce wymienić wszystkich wiceprezesów NIK-u.

Kmicic z chesterfieldem

Nielogiczne? Nie martwcie się. Jeżeli PiS wygra wybory, to takie informacje nie będą Was więcej niepokoić. Po prostu nie będzie miał kto o tym informować. #wolneMedia

Jachira: Zdaję sobie sprawę, że tylko dzięki takim osobom jak ja, Kaczyński przegra

– Zdaje sobie sprawę, że tylko dzięki takim osobom jak ja, Kaczyński przegra. Muszę [być pewna siebie], bo gdybym w to nie wierzyła, to bym tego nie robiła. Wszystko co robię, to robię to, w co wierzę – stwierdziła Klaudia Jachira w rozmowie z Beatą Lubecką w Radiu Zet.

– Prowadzę bardzo aktywną kampanię. Codziennie jestem na ulicy. Cały czas rozmawiam z ludźmi i naprawdę wierzę w to, że my jesteśmy w stanie wygrać i uważam że tylko mocny przekaz, który pokazuje całą obłudę obecnej władzy… Po prostu marzę o wolności, o tym, żeby każdy w moim, naszym kraju mógł żyć tak, jak chce – dodała.

Jachira: Gombrowicz też byłby hejtowany tak…

View original post 2 010 słów więcej

 

Ziobro już wie, co go czeka

Zbigniew Ziobro dwa dni temu zwołał konferencję prasową jako prokurator generalny, gdzie spotkał się z gradem trudnych pytań dziennikarzy. Jedno z nich dotyczyło tego, czy polityk nie powinien skorzystać z okazji, jaką daje ostatnie posiedzenie Sejmu i pozwolić, aby pojawił się wniosek o jego odwołanie, aby mógł udzielić posłom i opinii publicznej stosownych wyjaśnień. Mogłoby to być bowiem w interesie polityka. Ziobrę pytano również o sprawę niewydania dokumentów dotyczących afery hejterskiej posłom opozycji, na co ci zareagowali zapowiedzią zwrócenia się do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Trzecim niewygodnym elementem było poruszanie sprawy postępowania dyscyplinarnego ws. byłego wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka i możliwości jego przyspieszenia. Na powyższe strategiczne pytania dla przejrzystości funkcjonowania Ministerstwa Sprawiedliwości i rzetelnego informowania wyborców w trakcie trwającej kampanii wyborczej trudno było jednak uzyskać odpowiedź. Pełniąca funkcję konferansjera urzędnicza odmówiła bowiem odpowiedzi na powyższe pytania zanim Zbigniew Ziobro mógł nawet zabrać głos. Padły słowa, tu cytat: “Pozwoliłam zadać pytania, ale nie pozwolę na odpowiedź. Bardzo proszę o pytania dotyczące prokuratury”:

Sytuacja jest dosyć kuriozalna, ponieważ funkcjonariusze publiczni nie mogą wybierać sobie pytań, na które wygodnie im odpowiedzieć, a pozostałe zbywać milczeniem. Konferencja prasowa nie jest bowiem medialną ustawką, gdzie mają padać tylko miłe słowa i pytania pozwalające ministrowi chwalić się swoim dorobkiem.

Nagranie przypomina sesję pytań z sali podczas spotkań w terenie z Jarosławem Kaczyńskim. Tam dochodzi bowiem już od lat do rytuału w postaci “spontanicznego” pisania pytań na karteczkach, które następnie jeden z posłów PiS przegląda, odrzucając co mniej wygodne i zadając te, które zostały, albo jak można przypuszczać, z góry wcześniej przygotowany zestaw pytań.

W resorcie starano się wymigać od odpowiedzi argumentem, że pytania dziennikarzy były niezwiązane z tematem konferencji. Jednak przy unikaniu mediów przez związanych z aferami polityków,  nieliczne konferencje z ich udziałem są jedyną okazją do zadawania takich pytań, a nie ma wątpliwości, że Polacy zasługują na odpowiedź na nie. Jednak wspomniana sytuacja, która zajęła zaledwie 30 sekund, pokazuje dobitnie, jak wygląda miejsce obywatela i dziennikarzy w demokracji według Prawa i Sprawiedliwości.

W środę wieczorem Sejm będzie głosował nad wnioskiem opozycji o wotum nieufności dla Zbigniewa Ziobry. Domaga się tego Koalicja Obywatelska. Bezpośrednim powodem jest tzw. afera Piebiaka, byłego już wiceministra sprawiedliwości, który według publikacji w mediach, miał brać udział w nagonkach na sędziów. Po południu wniosek trafił pod obrady Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka.

Komisja zajmuje się wnioskiem o wotum nieufności dla Ziobry

– Bezpośrednim powodem tego wniosku była tzw. afera hejterska, czy fabryka hejtu – jak media określają ministerstwo sprawiedliwości – mówił w uzasadnieniu przed komisją Borys Budka.

Jak dodał, afera „jest sprawą bulwersującą, która nigdy w historii III RP nie miała miejsca”. – Pod okiem bezpośredniego zastępcy ministra sprawiedliwości działała zorganizowana grupa zajmująca się hejtem, atakowaniem niezawisłych sędziów, którzy wbrew linii ministerstwa i partii rządzącej ośmielali się atakować tzw. reformę wymiaru sprawiedliwości – stwierdził. – Polityczna odpowiedzialność jest oczywista – dodał. Budka w swoim wystąpieniu przypominał, że Zbigniew Ziobro domagał się dymisji Zbigniewa Ćwiąkalskiego, gdy w 2009 r. w zakładzie karnym doszło do samobójstwa mordercy Krzysztofa Olewnika.

Budka o reakcji Ziobry na aferę Piebiaka: Chowa głowę w piasek

Według posła PO w sprawie ostatniej afery Ziobro chowa „chowa głowę w piasek”. – Udaje, ze jego zastępca znalazł się w resorcie przypadkowo, został tam zesłany przez opozycję. To był taki niemalże koń trojański i tylko dzięki szybkiej reakcji nieomylnego ministra sprawiedliwości doszło do jego zwolnienia. Nawet, jeśli przyjąć te tłumaczenia, to tym bardziej świadczy o tym, że w ministerstwie sprawiedliwości na najwyższym stanowisku znalazła się osoba nieodpowiedzialna. Dlatego, że powołała na swojego zastępce osobę, której nie znała – podnosił Budka.

Polityk przypomniał, że w marcu tego roku Prokuratura Regionalna w Katowicach zabezpieczyli materiały, które mogły być obciążające dla Łukasza Piebiaka. – Czy ktokolwiek z państwa na tej sali jest w stanie uwierzyć, ze minister sprawiedliwości, który jest także prokuratorem generalnym, nie wiedział, że w materiałach zajętych przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach znajdują się informacje, mogące obciążać jego bezpośredniego zastępcę? Jeżeli jest tak, że nie miał wiedzy w tej sprawie, to wówczas powinien zostać zdymisjonowany jako prokurator generalny – konkludował Budka.

Wiceminister: Ubolewam, że tu kawy nie ma

Na komisji obecne jest całe kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości, w tym Zbigniew Ziobro. Szef resortu stwierdził, że Budka nie mówił merytorycznie. Obrony Ziobry podjął się jego zastępca Michał Wójcik. Ten zaczął od pokpiwania z Budki. – Ubolewam, że tu kawy nie ma, bo pan poseł Budka prawie mnie uśpił, nie przekazał niczego merytorycznego – powiedział Wójcik. Stwierdził, że opozycja wykorzystuje wniosek o wotum nieufności jako pretekst do ataku na jego szefa. Wójcik wymieniał wszystkie osiągnięcia rządzonego przez Ziobrę resorty – od walki z wyłudzeniami VAT-owskimi, przez utworzenie tzw. rejestru pedofilów czy prace komisji weryfikacyjnej.

Wójcik, odnosząc się do sprawy nagonki na sędziów, stwierdził, że doszło do „podziału w środowisku sędziowskim i konfrontacji”. – Część sędziów, którzy byli atakowani, uległa emocjom i na prywatnych forach użyła słów, które paść nie powinny. Ze strony ministra Zbigniewa Ziobry została podjęta natychmiastowa decyzja o dymisji wiceministra, nie przesądzając o winie – mówił wiceminister.

Po nim do uzasadnienia wniosku odniósł się Bogdan Święczkowski. Prokurator krajowy komentował zastrzeżenia opozycji dotyczące działań śledczych ws. śmierci Dawida Kosteckiego i tzw. afery podkarpackiej. Święczkowski podkreślał, że zgony w więzieniach było objęte śledztwem i ustalone zostały przyczyny śmierci. – Jest mi przykro, że były minister sprawiedliwości opowiada takie rzeczy, uzasadniając wniosek o wotum nieufności. Mówi nieprawdę – powiedział.

Kmicic z chesterfieldem

Prezes Jarosław Kaczyński zabrał głos w sprawie podniesienia płacy minimalnej; polityk uważa, że reforma jest zasadna i wszelkie głosy jej krytyki są nieuzasadnione. Swoimi przemyśleniami podzielił się w Programie 1 Polskiego Radia.

Kaczyński w pełni popiera zwiększenie płacy minimalnej do pułapu 4 tys. zł brutto. „Powtarzałem od wielu lat, że nie można bez przerwy mówić społeczeństwu, że trzeba zaciskać pasa” – stwierdził prezes Prawa i Sprawiedliwości. Prawicowy polityk twierdzi, że „jeśli zwiększą się płace, tworzy to nacisk na ulepszenie gospodarki” – z taką tezą z pewnością nie zgodzi się zdecydowana większość liberalnych ekonomistów.

Szef „dobrej zmiany” usiłował również wykreować się na obrońcę polskich pracowników, którym z pewnością nie jest. Prezes mówił m.in. o fali „fake…

View original post 1 068 słów więcej

 

Kaczyński i jego przydupas Morawiecki chcą orżnąć Niemców

Za sprawą obchodów 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej na agendę polityczną wrócił temat reparacji. Nie byłoby w tym nic dziwnego, wszak takie uroczystości nierozerwalnie wiążą się ze wspomnieniami o milionach ofiar, zniszczonych miastach i wywiezionych zabytkach. Cieżko odnieść inne wrażenie niż takie, że reparacje są zagadnieniem wybitnie służącym Prawu i Sprawiedliwości do prowadzenia polityki wewnętrznej, bo na otwartych dla mediów konferencjach prasowych ten temat nie istnieje. Za przykład może służyć przedostatnia wizyta Angeli Merkel w Polsce, gdy kilka dni wcześniej sprawa pojawiła się w mediach, ale Mateusz Morawiecki podczas spotkania z dziennikarzami nawet o niej nie wspomniał.

Do tej pory rząd w Warszawie twardo używał określenia “reparacje”, jednak od kilku dni następuje widoczna zmiana retoryki i do obiegu medialnego politycy PiS wprowadzają słowa “zadośćuczynienie” i “odszkodowania”. Szef MSZ Jacek Czaputowicz w wywiadzie dla niemieckiej agencji prasowej DPA mówił o wypłacie odszkodowań, podczas przemówienia Mateusza Morawieckiego na Westerplatte nie padło słowo “reparacje” tylko “trzeba domagać się odszkodowań”. Ryszard Czarnecki podczas wczorajszej porannej wizyty w TVN24 nawet zwrócił uwagę prowadzącemu wywiad, że woli mówić o “odszkodowaniach”, a nie o “reparacjach”.

Media powiązane z obozem rządzącym wyliczały już kwoty reparacji na poziomie miliardów dolarów, a politycy PiS potem powtarzali w mediach te wszystkie szacunkowe kwoty. Nowe światło na kwestie finansowe rzucił wczoraj Witold Waszczykowski w Polsat News – “Nie jesteśmy naiwni, nie spodziewajmy się bilionów”. Dodał również, że Niemcy mogliby wybudować szpitale lub zespół ośrodków dla seniorów, którzy przeżyli drugą wojnę światową. Dzisiejsze wydanie Dziennika Gazety Prawnej pisze o pomyśle dofinansowania przez sąsiada zza Odry budowy metra w polskich miastach.

Trudno określić czym jest spowodowany ten nagły zwrot. Być może wpływ na taki stan rzeczy miało udzielenie poparcia Ursuli von der Leyen na szefową Komisji Europejskiej i dogadywanie się w sprawie teki komisarza z Niemcami. W tle jest także nowy budżet unijny, nad którym pełną parą zaraz ruszą prace, a zwolenników powiązania wypłaty funduszy z przestrzeganiem praworządności jest bardzo wielu w Unii Europejskiej i tu Angela Merkel może wyciągnąć pomocną dłoń do rządu w Warszawie. To tylko przypuszczenia, których może być dziesiątki. Nie zmienia to jednak tego, że stanowisko reparacyjne wobec Berlina jest łagodzone oraz zmienia się język jakim operuje Zjednoczona Prawica.

Raport zespołu posła Arkadiusza Mularczyka na temat odszkodowań nie zobaczy światła dziennego przed wyborami, chociaż podobno jest już praktyczne gotowy. To sprawozdanie miało być perłą w koronie polskiego rządu w rozmowach z Niemcami oraz hitem dla prorządowych mediów, które raportowi poświęciłyby wydania specjalne oraz okładki tygodników. Nic takiego nie będzie miało miejsca, a z ostatnich informacji medialnych wynika, że nie będzie tam wyliczonej kwoty, jaką Polska chciałaby uzyskać. Niemcy przez ostatnie cztery lata bardzo wstrzemięźliwie podchodziły do ataków, jakie rząd PiS-u przeprowadzał na arenie krajowej na naszego największego partnera handlowego. Wszystkie krytyczne słowa były przez Berlin puszczane mimo uszu i nie przykładano do nich większej uwagi. Dzisiaj pod koniec kadencji polskiego rządu Niemcy stoją tam gdzie stały, a Prawo i Sprawiedliwość musi spuszczać powietrze z balonika, który już nie jest reparacjami, tylko odszkodowaniem i zadośćuczynieniem.

Kmicic z chesterfieldem

„W związku z nieprawdziwymi informacjami na temat rzekomego zaginięcia korespondencji hejterki Emilii Sz. sugerującymi, że miałyby one zaginąć w prokuraturze, wobec onet.pl i adwokata, który tego rodzaju insynuacje przekazuje – zostanie wytoczony pozew” – napisał na Twitterze Jan Kanthak, rzecznik Zbigniewa Ziobry.

O sprawie w artykule „Ważne pliki, mające związek z aferą hejterską w resorcie Ziobry, „wyparowały” w prokuraturze?”. – „Pozew się składa, wytacza się proces. PS Porada gratis…” – podsumował Borys Budka, były minister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL.

„Kanthaku, ja nie sądziłem, że waść taki interdyscyplinarny jest. Przedwczoraj o ściekach, wczoraj o IIWŚ, dzisiaj o papierach Emi. Fiu, fiu. Jeśli pozew będzie, proszę go pokazać. Macierewicz Piątka też miał pozywać i finał wszyscy znamy”; – „Prom, elektryczne auta, mierzeja przekopana i miliard pozwów. A wszystko „zostanie wytoczone”;

„Borze zielony… Wytoczyć można proces. Pozew się wnosi. Na podstawie wniesionego pozwu, zostanie wytoczony proces, o ile prokuratura uzna pozew…

View original post 464 słowa więcej

 

Krystyna Pawłowicz, klasyk szamba

Z konwersacji hejterki Emilii z Krystyną Pawłowicz wynika, że posłanka PiS rozważała odejście z KRS. Emilia zorganizowała więc akcję wśród sędziów „dobrej zmiany”, by odwieść Pawłowicz od tego pomysłu – czytamy w portalu „Gazety Wyborczej”. Przypomnijmy: Pawłowicz działa w sejmowej komisji sprawiedliwości i zasiada w nowej KRS, gdzie reprezentuje Sejm.

O jakich okolicznościach mowa? Gdy 27 sierpnia 2018 r. upolityczniona KRS wybierała kandydatów do Sądu Najwyższego, doszło do ostrego sporu pomiędzy Pawłowicz a ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą. Powodem była kandydatura Kamila Zaradkiewicza, ówczesnego dyrektora z resortu sprawiedliwości, który również kandydował do SN. Pawłowicz próbowała go zablokować, gdyż – jak mu już wcześniej zarzucała – przejawiał „sympatię dla środowisk homoseksualnych”, bo stwierdził, że konstytucja nie definiuje małżeństwa jako „wyłącznie związek kobiety i mężczyzny”.

Posłance Pawłowicz blokada się nie powiodła. Zbigniew Ziobro stawił się na posiedzeniu Rady, by bronić podwładnego, na które przyniósł pisemne stanowisko Zaradkiewicza o tym, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny. Rada wybrała więc Zaradkiewicza do SN w uzupełniającym głosowaniu. Z rozmowy Pawłowicz z Emilią wynika, że z powodu tych wydarzeń posłanka mogła rozważać rezygnację z miejsca w Radzie.

Wówczas właśnie, jak podaje wyborcza.pl, wspierające ją oświadczenia – za pośrednictwem internetowych komunikatorów – wystosował m.in. sędzia Sądu Okręgowego w Gliwicach Arkadiusz Cichocki i Michał Lasota, sędzia Sądu Rejonowego w Nowym Mieście Lubawskim i jeden z głównych rzeczników dyscyplinarnych w kraju powołanych przez ministra sprawiedliwości. W tej właśnie roli ściga sędziów, którzy upominają się o niezależność sądownictwa. To on wysyła Emilii wiadomość „dla Pani Profesor”. „Pani Profesor, KRS i Polska Pani potrzebują. Proszę się nie przejmować Zaradkiewiczem. Walczyła Pani jak lwica. Serdecznie Panią pozdrawiam. Michał Lasota” – napisał. Dla odmiany Cichocki używa porównań historycznych: „Wczoraj była rocznica śmierci Inki, która zawsze zachowywała się jak trzeba. Nie czas, by się poddawać. Nawet jeśli bolą nas zgniłe kompromisy na szczytach władzy. Proszę się nie poddawać. Z wyrazami głębokiego szacunku Arkadiusz Cichocki, sędzia” – czytamy w jednej z wiadomości.

Jak zareagowała posłanka Pawłowicz? „Bardzo Pani dziękuję za te osobistą akcję podtrzymywania mnie na duchu. Sprawa jeszcze nie jest przesądzona” – odpisała Emilii. „Proszę podziękować ode mnie Panom Sędziom i pozdrowić ich” – dodała i zaznaczyła: „Jeszcze raz BARDZO Panią proszę o utrzymanie tych informacji tylko dla siebie”. „Ja nic nikomu nie mówiłam Pani poseł” – odpisała wówczas hejterka.

Tymczasem etyka zawodowa sędziów nakazuje „unikać wszelkiego rodzaju kontaktów osobistych, a także unikać podejmowania działań, które mogłyby rodzić konflikt interesów i przez to negatywnie wpływać na postrzeganie sędziego jako osoby bezstronnej oraz podważać zaufanie do urzędu sędziego”.

>>>

Według informatorów „Gazety Wyborczej” zarówno Cichocki, jak i Lasota działali w utworzonej na WhatsAppie grupie „Kasta”, gdzie planowano działania przeciw niepokornym sędziom. W grupie miał także działać m.in. były wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak.

Kmicic z chesterfieldem

Przed Kancelarią Premiera w Warszawie zgromadziły się tłumy. Uczestnicy demonstracji domagali się dymisji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Przynieśli czerwone kartki z hasłem „Ziobro musi odejść” i „Wolna prokuratura, wolne sądy, wolni ludzie”. Składali podpisy pod symboliczną dymisją Ziobry.

Protest zorganizowała Akcja Demokracja. – „Jest wiele powodów, że tutaj jesteśmy. Ja mam wiarę, że nasze państwo może wyglądać inaczej. Mam przekonanie, że odpowiedzialnym za to, co się dzieje, jest Ziobro” – mówiła do zebranych Weronika Paszewska, dyrektorka Akcji Demokracji.

– „To nie jest jednodniowa afera, pokazuje ona stan, w jakim jest polskie państwo. Mamy problem z nienawiścią w życiu publicznym. Zbigniew Ziobro albo wiedział, co się dzieje w jego ministerstwie, o akcji zorganizowanego hejtu albo nie wiedział, nie panował nad podwładnymi, tak więc nie nadaje się na ministra” – powiedział prof. Marcin Matczak.

„Prokuratura nie może być narzędziem w rękach władzy. My, prokuratorzy nie godzimy się, abyście wy, wolni ludzie…

View original post 713 słów więcej