Archiwa tagu: Olga Tokarczuk

Dudzie zwiądł słupek

Opozycja zaciera dłonie i nabiera wiatru w żagle… Chociaż Andrzej Duda wciąż prowadzi, to już drugi raz z rzędu na przestrzeni krótkiego okresu widać wyraźnie, że sondaże PiSowskiego kandydata do pałacu prezydenckiego spadają.

„Mam nadzieję, że ta tendencja utrzyma się do maja” – komentuje na Twitterze posłanka KO Iwona Hartwich. „Palec Lichockiej zaszkodził?” – kpią inni. A „Najwyższy Czas”, związany z Januszem Korwin-Mikkem komentuje w tytule: „Czy prezydent Andrzej Duda się kończy? Rządowy CBOS przyznaje, że spada mu poparcie, a rośnie niezadowolenie”.

Najnowszy sondaż przeprowadzony w dniach 14-18 lutego przez pracownię Social Changes, znaną ze współpracy z prawicowym portalem wPolityce, może PiSowców zaniepokoić.  „Poparcie dla prezydenta Andrzej Dudy spadło w ostatnim czasie o kilka punktów. Zyskują jego rywale…” – podsumowuje swoje badania Social Changes.

„Znaczny spadek poparcia dla Andrzeja Dudy”- ocenia portal Do Rzeczy. Wynika z niego, że dziś Dudę poparłoby tylko 40 proc. badanych, a to oznacza aż o 6 punktów procentowych mniej niż w ubiegłym tygodniu.

W piątek spadek poparcia dla Andrzeja Dudy pokazał również sondaż CBOS. Zgodnie z nim licząc od grudnia – jak czytamy w „Wyborczej” – ubyło Dudzie w sumie 6 punktów procentowych.

Jeden punkt zyskała natomiast w tym czasie kandydatka KO marszałkini Małgorzata Kidawa Błońska. Jej kandydaturę poparłoby 25 proc. respondentów.

Co ciekawe rosną szanse Szymona Hołowni. Dziś głosowałoby na niego 12 procent badanych, czyli o 3 proc. więcej niż dotychczas.

Zyskał też Władysław Kosiniak-Kamysz – 9 proc. (wzrost o 2 punkty proc.).
Robert Biedroń (9 proc.) i Krzysztof Bosak (5 proc.) w tym badaniu zachowali poparcie na dotychczasowym poziomie.

Tabliczki nowe, nie nadszarpnięte jeszcze zębem… czasu! #GryzęNieHejtuję

Polecam wszystkim kobietom, które chcą głosować na Pana Dudę. Żeby im nie przyszło kiedyś ubiegać się o wysokie stanowiska!

O Jolancie Turczynowicz-Kieryłło tutaj >>>

Kmicic z chesterfieldem

Przez kilka dni zdominowała przestrzeń polityczną szefowa sztabu Dudy Jolanta Turczynowicz-Kieryłło.

Kobieta ładna, ale przysłowiowa blondynka, choć kolor włosów ma inny. Dlaczego? Nieciekawa intelektualnie, wątpię, czy dobra prawniczka i popełniająca błędy – zarówno logiczne (marny prawnik zatem) i kulturowe. Co świadczyłoby, iż nie odrobiła wykształcenia, na którym budujemy osobowość.

Dlaczego została szefową sztabu? To świadczyłoby, iż PiS nie ma żadnego zaplecza intelektualnego, nikt znaczny nie chce być na ich usługach.

Związać się z PiS to swego rodzaju wstyd. Dlatego tak marni politycy występują w tej partii i tak beznadziejni dziennikarze ich bronią.

Jeden z liderów Lotnej Brygady Opozycji Arkadiusz Szczurek udzielił wywiadu portalowi OKO.press, w którym to dokonuje rozdziału nienawiści i pogardy.

I należy się z nim zgodzić, iż do Dudy można mieć tylko pogardę, bo to mały człowiek, który nie broni Konstytucji, ale będąc na usługach Kaczyńskiego, będąc jego pachołkiem, łamie Konstytucję.

To w końcu Duda używa języka nienawiści…

View original post 663 słowa więcej

 

Pisowskie mózgi w leasingu

Manuela Gretkowska skomentowała atak polityków PiS na sądownictwo. Pisarka zwraca się także do przedstawicieli opozycji w Sejmie.

Rządzący

Rozumiem opozycję, przecież można nie przyjść na sejmowe głosowanie przepychające ustawę kagańcową. Bo i tak Polska nie ma sensu. Ale przychodzić do TVN i na oklepany tekst PiS-u: „My nie łamiemy Konstytucji” wyniośle milczeć? Pisowcy kłamią, po kilku kontrargumentach coś by wymamrotaliby swoim sposobem powołując się na siły wyższe. Jak aktorzy nagrodzeni Oscarem dziękujący Bogu za oświetlenie. Posłowie PiS-u są tylko aktorami w improwizacji Kaczyńskiego i mają mózgi w leasingu od prezesa.

Opozycja

Dlaczego opozycja nie wyryje na pamięć paru liczb cytowanych przez profesor Łętowską? Nie jest ich więcej niż w wyuczonym przez większość peselu. Profesor przyznała w programie u Pochanke, że nie umie pięknie mówić – nieprawda – za to zna prawo. Nauczcie się które artykuły Konstytucji są łamane i recytujcie je wybudzeni nocą, gdy jeszcze kolbami w drzwi wam nie łomoczą.

Opróżnijcie pamięć ze śpiewanych przy byle okazji słów „Jeszcze Polska…” na artykuły Konstytucji, bez niej i tak Polska zginie. Za to dostajecie pensje, za obronę demokracji. Więc dajcie nam chociaż satysfakcję intelektualnego, pyrrusowego zwycięstwa”. Innego na razie nie będzie, skoro ustawę SN „zatwierdza” Trybunał Konstytucyjny. Ktoś łajdactwo musi konsekrować. Jeśli Unia Europejska będzie się dalej upierać, nieważność SN zatwierdzi polski episkopat. Gdyby to nie pomogło, przypieczętuje prawo magister prawa Przyłębskiej sam Belzebub, kopytkiem. I na to kontrargumentów TSUE nie znajdzie.

Stany Zjednoczone

Harvardzki profesor prawa Alan Dershowitz, tak słynny, że kręcono o nim fabuły, powiedział publicznie, broniąc Trumpa przed impeachmentem, cytuję z pamięci: Prezydent USA jest wybierany dla dobra Narodu. Wszystkie działania Prezydenta zmierzają w tym kierunku, więc jeśli nawet popełni przestępstwo by zostać ponownie wybranym robi to dla dobra Narodu, a więc nie powinien być karany.

Tłumaczę, jeśli komuś siada logika albo mózg na niskobiałkowej diecie poselskiej: Prezydent wybrany dla dobra Narodu ma prawo łamać Konstytucję, bo wszystko, co robi jest dla Narodu. Ponieważ jest Bogiem i stoi za nim dobrze opłacany prawnik. Naród to kupi, prawnik zainkasuje honorarium. Oczywiście w USA prawo jeszcze działa. Chociaż Trump nie wyleci z urzędu, opinia Dershowitza nie jest obowiązującym SN prawem tylko bredzeniem cwaniaka. U nas, nie potrzeba nawet przekupnego profesora i sławy prawniczej, żeby obalić Konstytucję. Wystarczy kilku magistrów, kilku psychopatów i milcząca opozycja, również w telewizyjnych dyskusjach. A „MY Naród Polski” siedzimy grzecznie w słowiańskim przykucu przed telewizorem i to łykamy.

Kmicic z chesterfieldem

Chciałoby się napisać, iż Marsz Tysiąca Tóg to sukces. Sukces w walce z bezprawiem PiS.

Ale… Kontekst jest przerażający, walczymy z własnym rządem, walczymy o standardy demokracji.

Zatem, czym jest rząd PiS? Najeźdźca, sowieci, naziści? Mając o czynienia z propagandą tej władzy, oglądając telewizję – dawniej publiczną – można mniemać, iż wrogiem są Polacy, którzy z tą władzą się nie godzą, czyli nie chcą kolaborować.

A więc TVP to zwykła gadzinówka, która szczuje. Rok temu z tej gadziej propagandy wykluł się Eligiusz Niewiadomski, który zabił prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza.

Obecnie TVP szczuje na marszałka Senatu prof. Tomasza Grodzkiego, można się zastanawiać, kiedy kolejny Eligiusz Niewiadomski jego zabije.

Co to za organizacja PiS, która rządzi, która niszczy urządzenia demokratycznego państwa – Trybunał Konstytucyjny, sądownictwo?

Wywiad z Mateuszem Morawieckim dla niemieckiego „Die Welt” kompromituje go jako człowieka i jako Polaka. napisałem Polaka, a powinienem napisać „Polaka”, bo Polak nie może niszczyć Polski…

View original post 681 słów więcej

 

Duda kupuje trollów, akcja „sowieckie onuce”

Kampania wyborcza zaczęła się, prawica kupuje poparcie trollów internetowych, metoda, która dała wygraną Trumpowi w USA i prawdopodobnie zakup farm trollów dał Dudzie zwycięstwo w poprzednich wyborach.

Raczej to prawnie nie jest zabronione, lecz to śmierdząca sprawa. Od Dudy śmierdzi na odległość, ale on się tym nie przejmuje, bo taki ma prikaz od swego szefa Jarosława Kaczyńskiego. Akcję tę można nazwać: sowieckie onuce.

Musi Duda wygrać, bo w innym wypadku czeka go Trybunał Stanu, a pisowców rozliczne procesy, gdyż takiego złodziejstwa w Polsce nigdy nie było. Kradną na potęgę. Banaś to mały pikuś.

O przyroście followersów Dudy na Twitterze z kont od Sasa do lasa pisze najlepsza znawczyni tego tematu Anna Mierzyńska.

6000 followersów w ciągu zaledwie ośmiu dni przybyło Andrzejowi Dudzie na Twitterze w styczniu. W większości to anonimowe konta, niedawno założone. Wiele z nich obserwuje również Donalda Trumpa, niektóre także innych polityków amerykańskich. Wśród nowych followersów prezydenta są konta z Bangladeszu, Turcji i Pakistanu.

Siatka kont z komercyjnego rynku manipulacji w sieci?

Część analizowanych kont to mogą być boty, jednak za innymi stoją jednak ludzie, czyli nie są one utworzone przez automat. Całość wygląda tak, jak gdyby konta te zostały kupione na komercyjnym rynku manipulacji w sieci.

To właśnie kupując tam obserwowanych, można otrzymać zarówno konta polskie, jak i zagraniczne, czasem także z państw mocno oddalonych od Polski, zwłaszcza azjatyckich; to właśnie kupując tam zdarza się, że klient otrzyma wśród followersów konta obserwujące treści pornograficzne.

Przy czym konta polskie, z własną aktywnością, trudne do rozpoznania jako fake’owe, są droższe niż typowe anonimy, zwłaszcza zagraniczne.

Jeśli uznamy, że mamy do czynienia z przygotowaniami do kampanii wyborczej, duża częstotliwość pojawiania się w tej grupie użytkowników obserwujących Donalda Trumpa i innych polityków amerykańskich każe zastanowić się, czy ta siatka kont ma być wykorzystywana tylko w Polsce, czy także np. w USA?

Kapitalna cała analiza Mierzyńskiej tutaj >>>

Kmicic z chesterfieldem

Donald Trump nie radzi sobie w polityce zagranicznej. Już kilka razy zaprezentował się, jako niestabilny sojusznik (Kurdystan, Syria), a konflikt z Iranem pokazuje jak na dłoni, iż prezydent USA może wywołać konflikt światowy, wręcz gorącą wojnę.

Do tego USA tracą znaczenie na świecie, a tym samym straty odczuje cały Zachód demokratyczny. W miejsce USA wchodzą Chiny, które nawet bardziej pasują krajom muzułmańskim ze względu na podobny autorytaryzm partyjno-religijny.

Więcej >>>

W nocy z 7 na 8 stycznia czasu irackiego Irańczycy wystrzelili 15 rakiet w stronę dwóch baz, w których znajdują się żołnierze Amerykańscy. To odpowiedź na zabicie przez Amerykanów irańskiego generała Sulejmaniego. Otwarta wojna? Deeskalacja jest jeszcze możliwa. Wszystko zależy od decyzji Donalda Trumpa

Iran zapowiadał zemstę i właśnie jej dokonał. W nocy wysłał rakiety w stronę dwóch amerykańskich baz w Iraku: al-Asad i Erbil.

Wszyscy komentatorzy zgodnie zapowiadali, że odpowiedź nadejdzie. Irańczycy postanowili uderzyć już dzień po pogrzebie generała…

View original post 574 słowa więcej

 

Krzysztof Bosak startuje nie na chłystka, a na prezydenta. No, wiecie…

Krzysztof Bosak wygrał prawybory mające wyłonić kandydata Konfederacji na prezydenta.

W sieci zaczął krążyć archiwalny wpis Bosaka na Facebooku, będący graficznym odzwierciedleniem jego przekonań politycznych. Wpis opatrzony rozbawioną emotikonką pochodzi z 2017 roku: „zrobiłem test polityczny, żeby sprawdzić jak przyporządkowywane są moje poglądy. Niespodzianki nie było.”

Wspomniany test wskazał procentowo przekonania Bosaka w kilku kategoriach. I tak na osi ekonomicznej uznany został za centrystę, na dyplomatycznej za narodowca, oś cywilna zakwalifikowała go jako zwolennika autorytaryzmu, a społeczna jako tradycjonalistę.

Podsumowanie testu wskazało, że najbliższe polityczne dopasowanie dla Bosaka to faszyzm, co w zestawieniu z umieszczoną przez niego roześmianą do łez emotką może budzić dreszcz grozy.

Z kandydaturą Bosaka na prezydenta nie do końca zgadza się Janusz Korwin-Mikke, który wyraził swoją opinię na Twitterze: „Krótko: uważam, że znacznie lepszym kandydatem Konfederacji byłby kolega Braun, niż kolega Bosak (z wielu względów, również wyniki: Bosak: 3,89%, Braun 5,29%). A teraz najlepszym kandydatem jest kolega Bosak. Bo jest Kandydatem.”

Kmicic z chesterfieldem

Donald Trump nie radzi sobie w polityce zagranicznej. Już kilka razy zaprezentował się, jako niestabilny sojusznik (Kurdystan, Syria), a konflikt z Iranem pokazuje jak na dłoni, iż prezydent USA może wywołać konflikt światowy, wręcz gorącą wojnę.

Do tego USA tracą znaczenie na świecie, a tym samym straty odczuje cały Zachód demokratyczny. W miejsce USA wchodzą Chiny, które nawet bardziej pasują krajom muzułmańskim ze względu na podobny autorytaryzm partyjno-religijny.

Więcej >>>

W nocy z 7 na 8 stycznia czasu irackiego Irańczycy wystrzelili 15 rakiet w stronę dwóch baz, w których znajdują się żołnierze Amerykańscy. To odpowiedź na zabicie przez Amerykanów irańskiego generała Sulejmaniego. Otwarta wojna? Deeskalacja jest jeszcze możliwa. Wszystko zależy od decyzji Donalda Trumpa

Iran zapowiadał zemstę i właśnie jej dokonał. W nocy wysłał rakiety w stronę dwóch amerykańskich baz w Iraku: al-Asad i Erbil.

Wszyscy komentatorzy zgodnie zapowiadali, że odpowiedź nadejdzie. Irańczycy postanowili uderzyć już dzień po pogrzebie generała…

View original post 574 słowa więcej

 

Kościół kat. wchodzi w okres zmierzchu

PatoEpiskopat!

O Jędraszewskim do poczytania tutaj >>>

Kmicic z chesterfieldem

Sąd Najwyższy opublikował ponad 40-stronicową opinię do projektu ustawy, która ma wprowadzić zmiany w ustroju sądów powszechnych oraz SN. Pierwsza Prezes SN, prof. Małgorzata Gersdorf wyraziła w nim dezaprobatę dla proponowanych zmian. Zdaniem wnioskodawców projekt ma przeciwdziałać „anarchii” w wymiarze sprawiedliwości, jednak zdaniem SN, w dłuższej perspektywie może on prowadzić nawet do polexitu. Opinia została złożona wczoraj w kancelarii Sejmu. jej treść dziś pojawiła się dziś w serwisie internetowym SN.

SN w swojej opinii stwierdza, że „skutki, do których wywołania dąży Projektodawca, pozostają w sprzeczności z zasadą pierwszeństwa prawa Unii Europejskim nad prawem krajowym”. Poza tym, według niego, projektodawca proponowanymi przepisami chce wymusić na sędziach niestosowanie prawa Unii Europejskiej w zakresie, który wynika między innymi z listopadowego wyroku TSUE, dotyczącego organizacji pracy w Izbie Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Może to, z dużym prawdopodobieństwem prowadzić do wszczęcia przez instytucje UE procedury o stwierdzenie uchybienia zobowiązaniom wynikającym z traktatów, a w…

View original post 2 648 słów więcej

 

Żwirko i Wigura. Bajan i Pokrzywka

Polski samolot Tweet dnia: Polscy lotnicy, latający polskim samolotem RWD, zwyciężyli w Challenge des Avions de Tourisme, najlepszym w Europie konkursie cywilnym TWICE w 1932 i 1934 roku, pokonując Messerschmitta. @DanVandenberg1 @ron_eisele @marklanebiz @gretzyngier

Kmicic z chesterfieldem

Jest różnica pomiędzy stanem wojennym w PRL a stanem wojennym wprowadzonym wobec sędziów przez PiS. W PRL sędziowie obchodzili dekret o stanie wojennym cichcem, a dziś działają nie tylko z otwartą przyłbicą, ale też dokumentują i nagłaśniają swoje działania – także na całą Europę. I to im daje dodatkową siłę

Projekt, który posłowie PiS-u wnieśli w czwartek (12 grudnia 2019) wieczorem do Sejmu, jest ogłoszeniem stanu wojennego wobec sędziów. Wprowadza prawo stanu wojennego, które stanowi, co wolno, a czego nie wolno sędziemu orzec. I tak: ciężkim deliktem dyscyplinarnym, za które grozi wydalenie z zawodu, ma się stać stosowanie się przez sędziów do art. 379 pkt 4 kodeksu postępowania cywilnego, który nakazuje każdemu sądowi z urzędu badać prawidłowość obsadzenia sądu w sprawie, którą sądzi.

Sytuację można porównać do tej, w jakiej znaleźli się sędziowie po wprowadzeniu przez Komitet Obrony Narodowej (zwany WRONą) dekretu o stanie…

View original post 3 285 słów więcej

 

Opowieść wigilijna

W centrum Warszawy grupa neonazistów szarpała i zaatakowała gazem aktywistów rozdających jedzenie bezdomnym. „Ataku w biały dzień, w samym centrum miasta, tuż pod komisariatem policji nikt z nas się chyba nie spodziewał. Nie ma już takiego miejsca w przestrzeni publicznej, gdzie mogę czuć się bezpiecznie”

„Jedzenie zamiast Bomb” (ang. „Food not Bombs”), to ogólnoświatowy ruch, w ramach którego wolontariusze na całym świecie rozdają ciepłe posiłki i promują idee sprawiedliwości społecznej, sprzeciwiają się marnowaniu żywności i finansowaniu zbrojeń.

W Warszawie aktywiści od kilku miesięcy co niedzielę rozdawali posiłki w samym centrum miasta, na tzw. Patelni (plac przy stacji metra „centrum”, niedaleko Pałacu Kultury). 22 grudnia 2019 zostali zaatakowani przez grupę neofaszystów. Dostało się też przechodniom, którzy próbowali pomóc albo sprzeciwiali się hajlowaniu. Część atakujących udało się zidentyfikować.

„Takie sytuacje przypominają, dlaczego to, co robimy, jest ważne. Nikt nam nie wmówi, że w Polsce nie ma problemu faszyzmu, przemocy i agresji” – mówi Burza, jedna z zaatakowanych aktywistek. Rozmowa w dalszej części tekstu.

Bo my to lubimy wojny

Dzięki filmikom przesyłanym przez świadków ataku i pomocy użytkowników mediów społecznościowych, aktywistom udało się kilku napastników zidentyfikować.

Jeden z nich na Facebooku nadał sobie pseudonim „White”, w opisie – cytat z Hitlera. „Na karku ma triskelion – symbol rasistowskich terrorystów Afrykanerskiego Ruchu Oporu – obrońców apartheidu w RPA” – informują aktywiści.

Skonfrontowany odpowiedział, „Ooo, już się boję leszczu” i „Poszczekaj podczłowieku jeszcze”.

Razem z drugim zidentyfikowanym napastnikiem – studentem prawa na UW, należeli prawdopodobnie do zdelegalizowanej grupy  „Szturmowców”.

„To ten sam stary, zły, mieszczański faszyzm, który nienawidzi biednych, „brudasów”, bezrobotnych czy bezdomnych, którym polscy nazi-skini urządzali pogromy. Stoimy po stronie społecznej solidarności, równości i siostrzaństwa przeciwko ich egoizmowi, hierarchiom i nienawiści” – komentuje Food Not Bombs.

Rozmawiamy z Klaudią „Burzą”, jedną z zaatakowanych aktywistek, w Food Not Bombs od działa od 3 lat.

Marta K. Nowak: Na nagraniu widać, jak kilku ubranych na czarno mężczyzn idzie zdecydowanym krokiem w waszą stronę i zabiera baner. Tak to się zaczęło?

Burza: To końcówka całego zdarzenia. W międzyczasie zdążyli potraktować gazem kilka osób, próbowali złapać naszych kolegów, ale im się nie udało. Wyraźnie nie wiedzieli, co tu jeszcze zrobić, więc wrócili po baner.

Nagrała to dziewczyna, która była na miejscu przypadkowo. Zachowała się bardzo odważnie, jako jedna z niewielu w tym tłumie ludzi postanowiła to udokumentować. Chwilę po tym, jak filmik się kończy, obie dostajemy gazem.

Spodziewaliście się takiego ataku? Coś go zapowiadało?

W marcu podobny atak był w Wałbrzychu [20 kiboli w kominiarkach obrzuciło aktywistów Food Not Bombs kamieniami i butelkami. Prowadzimy też jadłodzielnie – miejsce gdzie można zostawić jedzenie dla innych. Jakiś czas temu ktoś zdemolował lodówkę, namalował na niej swastyki. Wiemy, że grupy skrajnej prawicy mają nas na celowniku, głównie ze względu na nasz antyfaszystowski przekaz i środowisko anarchistów, z którym jesteśmy związani.

Zdarzały się oczywiście nieprzyjemne sytuacje, zaczepki: „jebane lewaki”, „jebana antifa”. Czasem pracowali z nami ludzie innych narodowości, to słyszeli, że mają wypierdalać do siebie. Zwykle kończyło się na wyzwiskach.

Ataku w biały dzień, w samym centrum miasta, tuż pod komisariatem policji nikt z nas się chyba nie spodziewał. Teraz mam wrażenie, że nie ma już takiego miejsca w przestrzeni publicznej, gdzie mogę czuć się bezpiecznie.

Myślicie, że to zaplanowana akcja?

Na pewno atakujący byli  do tego przygotowani i dobrze wiedzieli, kim jesteśmy.

O co im chodziło?

Podeszli do chłopaków już agresywni. Pytali, co my tu robimy, czemu dokarmiamy nierobów, porządnym ludziom byśmy pomagali. A w ogóle, to „rozdajemy hifa” [rymuje się z antifa]. Coś w tym stylu.

A wy?

Jak zawsze, zaczęliśmy spokojnie tłumaczyć: że to forma protestu przeciwko zbrojeniom i wojnom, że chcemy zwrócić uwagę na to, że ludzie na świecie głodują, a żeby ich wykarmić niewiele potrzeba. Mieliśmy już w przeszłości nieprzyjemne sytuacje, ale zawsze kończyło się na rozmowie.

A oni na to, że właśnie kochają wojny. I Hitlera. Wyciągnęli gaz i zaczęli nas szarpać i polewać.

Polewać gazem?

To był gaz żelowy, czyli nie chmura, tylko struga. Trafia precyzyjniej i boleśniej. Przez pół godziny nie byłam w stanie otworzyć oczu. Do teraz wszystko nas piecze, ale całe szczęście nic poważnego się nikomu nie stało. Poza nami ucierpiał też niestety jeden z bezdomnych, z którym znamy się od lat.

Jak zareagowało otoczenie?

Jak przestałam widzieć, byłam przerażona. Myślałam, że już po mnie – nikt mi nie pomoże. Na szczęście w pobliżu znalazł się ratownik medyczny, zaprowadził mnie do łazienki, pomógł przemyć oczy. Oczywiście większość osób nie zrobiła nic albo uciekła, ale na stacji metra, gdzie tamci dalej hajlowali i robili sobie zdjęcia z naszym banerem, jeden z przechodniów złapał najmłodszego z nich – 16 latka i przytrzymał aż do przyjazdu policji.

Policja zareagowała szybko

Nie. Ludzie dzwonili na policję, ale nikt się nie zjawił, chociaż komisariat jest na samej stacji metra. W końcu ktoś musiał mnie tam zaprowadzić. Z tego co wiem, dopiero wtedy zaczęto się tym zajmować.

Poza skrajną prawicą, jaki jest odbiór waszej inicjatywy

W naszej działalności najważniejszy jest antywojenny przekaz, zamiast ulotek wolimy po prostu rozdawać jedzenie. Odbiór jest zwykle pozytywny, ale chętnie rozmawiamy i dyskutujemy.

Nie wszyscy się z nami zgadzają. Mówią na przykład, że zbrojenia są konieczne.

I co wy na to?

Mówimy o spirali nienawiści, niebezpieczeństwie wzajemnego nakręcania na to, kto jest lepszy, kto gorszy, kto silniejszy.

To się wszystko zaczyna od podwórka, na osiedlach, między takimi chłopaczkami, jak ci, który nas zaatakowali. A kończy się na wojnach.

Inni zarzucają nam, że jak dajemy jedzenie bezdomnym, to ich zatrzymujemy w miejscu, w którym są, bo tak jest im wygodnie. Jakoś nie wierzę, żeby komuś było z bezdomnością wygodnie – polecam spróbować. To sytuacja życiowa i systemowa stawia ludzi w takiej pozycji. Nie mówię, że dawanie obiadu rozwiązuje problem. Pomocą zajmują się już inne organizacje, do których chętnie odsyłamy, ale uważamy, że jedzenie jest czymś tak podstawowym, że powinno się je zapewnić każdemu.

Nawet w Warszawie ludzie cierpią z głodu, podczas gdy sklepy codziennie marnują tony jedzenia. My wykorzystujemy właśnie to jedzenie, które normalnie by się zmarnowało.

Przez waszą działalność macie kontakt z opowieściami ludzi, których nikt nie słucha, wszyscy omijają. Jakie to historie?

Trafiają do nas czasem osoby, które właśnie wyszły z więzienia i nie mają pojęcia, co dalej. Po prostu ich wypuszczono, rodzina nie chce ich widzieć, nikt im nie pomaga.

Wiele osób ma problemy z używkami, alkoholem lub chorobami psychicznymi, ale ich bezdomność niekoniecznie się od tego zaczynała. Poznajemy wiele osób, które straciły domy przez eksmisję i od tamtej pory koczują, mieszkają w pustostanach. Niektórzy się dobrze trzymają, są zadbani, nie da się ich rozpoznać na ulicy.

Jeden pan, który został wyrzucony z domu i nawet nie bardzo mógł zabrać rzeczy, był wcześniej fotografem. Często to osoby, które mają wykształcenie, pracowały, ale nagle straciły rodzinę, przyszedł kryzys i wylądowali na ulicy. Dużo ciężkich historii.

Mamy też oczywiście fajne historie z naszej pracy – jeden z bezdomnych, który zaczął do nas przychodzić 3 lata temu, sam się w nasz ruch zaangażował. Co tydzień gotuje z nami i rozdaje jedzenie. Niestety on też został w niedzielę zaatakowany.

Co po ataku? Zrezygnujecie?

O nie! Takie sytuacje przypominają nam, dlaczego to, co robimy jest ważne. Już nikt nam nie wmówi, że w Polsce nie ma problemu faszyzmu, przemocy i agresji. Czas, żeby władza skończyła z przyzwoleniem na obnoszenie się z symboliką nazistowską, bo takich ataków będzie coraz więcej.

Z Facebooka Food Not Bombs: „Za tydzień (29.12) znowu będziemy rozdawać jedzenie i ubrania w ramach antywojennej i antyprzemocowej inicjatywy Jedzenie Zamiast Bomb! Zapraszamy wszystkie chętne wesprzeć nas osoby w niedzielę o 19:30 na ‚patelnie’ przy wejściu do metra centrum”.

Kmicic z chesterfieldem

Konrad Szymański sugerował, że ministrowie państw UE dali się przekonać polskiemu rządowi ws. praworządności. Ale OKO.press dotarło do zapisów z wtorkowego posiedzenia Rady ds. Ogólnych. Mówiono na nim o wyrokach TSUE, Izbie Dyscyplinarnej w SN i postępowaniach dyscyplinarnych wobec sędziów. Rząd utrzymywał, że dyscyplinarki są prowadzone bez jego ingerencji

Minister ds. europejskich Konrad Szymański, podsumowując dyskusję ministrów państw UE o praworządności w Polsce na Radzie ds. Ogólnych 10 grudnia 2019, podkreślał, że po prezentacji Komisji Europejskiej i polskiego rządu, delegaci nie zadali dodatkowych pytań. Niektóre media, w tym portal Niezalezna.pl, odczytały to jako dowód na rzekome znudzenie się w Brukseli sytuacją sędziów w Polsce. Nic bardziej mylnego.

Szymański powiedział po posiedzeniu Rady:

„Myślę, że Komisja Europejska podchodzi do sprawy w sposób rzeczowy i konstruktywny. Mam nadzieję, że to się utrzyma”.

Jak dokładnie miało to wyglądać wg ministra?

„Państwa członkowskie przynajmniej na tym etapie uznały, że nie ma powodów…

View original post 2 347 słów więcej