Archiwa tagu: Przemysław Łotr

Ziobro chce dyscyplinować adwokatów

Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego, wbrew wieloletniej linii orzeczniczej, przyznała Prokuratorowi Generalnemu możliwość kasacji jakichkolwiek orzeczeń organów dyscyplinarnych adwokatury. Pretekstem była sprawa Romana Giertycha, który od trzech lat ścigany jest za słowa o „kłamliwej prokuraturze”. To nowy bat na adwokatów

W grudniu 2016 roku Bogdan Święczkowski, I Zastępca Prokuratora Generalnego, zaufany współpracownik Zbigniewa Ziobry, wystąpił do rzecznika dyscyplinarnego Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec Romana Giertycha.

Giertych, były minister edukacji w pierwszym rządzie PiS Jarosława Kaczyńskiego (potem Kazimierza Marcinkiewicza), współzałożyciel Młodzieży Wszechpolskiej, po zakończeniu kariery politycznej powrócił do zawodu adwokata. Powodem interwencji prokuratury było kilka wypowiedzi medialnych Giertycha, który krytykował jej działania w związku ze śledztwem smoleńskim.

Rzecznik dyscyplinarny stołecznej adwokatury umorzył sprawę, uznając wypowiedzi za dopuszczalne. Od decyzji rzecznika odwołał się Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny, ale adwokacki sąd dyscyplinarny odwołania nie uznał i sprawę ponownie umorzył.

Wtedy Bogdan Święczkowski złożył kasację do Sądu Najwyższego. Po zmianach wprowadzonych przez PiS sprawa trafiła do nowopowołanej Izby Dyscyplinarnej.

Na pierwszym posiedzeniu Izby w maju 2019 r. Roman Giertych, powołując się na wątpliwości konstytucyjne co do prawomocności Izby wybranej przez neo-KRS, wnioskował o wyłączenie całego składu sędziowskiego (czyli Tomasza Przesławskiego, Adama Rocha i Konrada Wytrykowskiego).

Argumentował również, że sprawa dotyczy granic obrony klientów przez adwokatów i kasację Święczkowskiego odbiera jako próbę zastraszenia i zamach na niezależność adwokatury.

Co z tą kasacją?

Wniosek Giertycha pozostawiono bez rozpoznania. Izba stanęła jednak przed poważniejszym dylematem: czy działanie Święczkowskiego w ogóle było uprawnione?

Według prawa o adwokaturze Minister Sprawiedliwości posiada prawo do kasacji do SN, ale tylko w stosunku do orzeczeń sądów dyscyplinarnych drugiej instancji.

Zastępca Ziobry złożył jednak kasację powołując się na art. 521 kodeksu postępowania karnego (kpk można stosować w przypadku, gdy przepisy postępowania dyscyplinarnego są niepełne), który mówi, że Prokurator Generalny taką kasację może wnieść od każdego prawomocnego orzeczenia sądu, które kończy postępowanie.

Kolejną wątpliwością był fakt, że orzeczenie w kodeksie postępowania karnego i orzeczenia w postępowaniu dyscyplinarnym nie oznaczają tego samego.

Podczas posiedzenia trzyosobowy skład Izby Dyscyplinarnej zdecydowała, że zada pytanie prawne do składu 7-osobowego Izby, bo „przepisy nie są jednoznaczne” i brak jest przepisów wyłączających artykuł 521 kpk z postępowań dyscyplinarnych adwokatów.

Co ciekawe, w tej sprawie zdanie odrębne, na korzyść adwokatów złożył Adam Roch, referent tej sprawy. W jego ocenie interpretacja prawa jest jasna i nie ma przesłanek do zadania pytania prawnego.

Izba Dyscyplinarna zbiera się ponownie

Podczas posiedzenie siedmioosobowego składu 27 listopada 2019 sędzia sprawozdawca (Adam Tomczyński) zapowiedział, że choć cała sprawa rozpoczęła się od wpisu mecenasa Giertycha w mediach społecznościowych, to sąd skoncentruje się na aspekcie proceduralnym.

A mianowicie – czy istnieje możliwość składania kasacji od orzeczeń sądów dyscyplinarnych dla adwokatów w pierwszej instancji.

„Gdybyśmy zajmowali się tylko art. 91a prawo o adwokaturze odpowiedź byłaby oczywista – nie ma możliwości kasacji od orzeczenia w I instancji. Ale zgodnie z art. 521 kodeksu postępowania karnego Prokurator Generalny może wnieść kasację od każdego prawomocnego orzeczenia” – argumentował.

Sąd stwierdził, że podstawową sprawą do rozstrzygnięcia jest problem, czy przepisy ustawy prawo o prokuraturze są przepisami pełnymi, czy regulują tylko kwestie w obrębie 91a, czyli orzeczeń sądów II instancji. A gdy do czynienia mamy z orzeczeniem sądu I instancji można używać art. 521 kodeksu postępowania karnego.

Przypomniano, że postępowanie w sprawie wypowiedzi Giertycha było bardziej postępowaniem przygotowawczym, niż karnym. Istnieją również uchwały SN, w których stwierdzano, że nie ma możliwości składania kasacji od postanowień w fazie przygotowawczej.

Dlaczego zatem sędziowie Izby Dyscyplinarnej roztrząsają tę sprawę? Wymieniono aż pięć powodów:

  1. Prokurator Generalny ma specjalną pieczę nad adwokaturą – „organy państwa mogą do pewnego stopnia kontrolować to, co dzieje się w korporacji adwokackiej, czy radcowskiej. Przede wszystkim mają uprawnienia dotyczące kontrolowania nieprawidłowości”. Z tego powodu sąd chce rozważyć, czy „piecza Ministra Sprawiedliwości nie powoduje, że powinna być dopuszczalna kasacja od wszystkich postanowień sądów”.
  2. Prawo do sądu (art. 45 i 175 Konstytucji). „Na ile sąd korporacyjny niezłożony z sędziów gwarantuje prawo do sądu? Gdyby nie ta kasacja, to postępowanie dyscyplinarne odbywałoby się tylko przed sądem korporacyjnym, nie państwowym”.
  3. Brak możliwości złożenia kasacji może zdaniem sądu uderzać w uprawnienia pokrzywdzonych. Sąd powołał się na pisma Andrzeja Jezuska, który twierdzi, że pokrzywdzony może mieć zamkniętą drogę do doprowadzenia do skazania osoby winnej. „Korporacja potencjalnie może być bardziej zainteresowana ochroną swojego członka, niż interesem pokrzywdzonego.
  4. Trzeba rozstrzygnąć stosunek art. 91a prawa o adwokaturze i art. 521 kpk.
  5. Trzeba wzięć pod uwagę, że w postępowaniu dyscyplinarnym stosuje się odpowiednio nie tylko przepisy kodeksu postępowania karnego, ale i zasady etyczne, normy deontologiczne.

Giertych złożył wniosek formalny o uzupełnienie referatu o stanowisko rzecznika dyscyplinarnego adwokatury. Wniosek odrzucono. Kolejnym wnioskiem Giertycha był wniosek o zawieszenie postępowania do czasu rozstrzygnięcia przez Izbę Pracy Sądu Najwyższego kwestii legalności powołania Izby Dyscyplinarnej, zgodnie z wyrokiem TSUE z 19 listopada.

„Posiedzenia Izby Pracy ma przesądzić o tym, czy Izba Dyscyplinarna w tym składzie może w ogóle rozstrzygać. Ponieważ to posiedzenie odnosi się od przełamania wieloletniej linii orzeczniczej, to zgodnie z ekonomiką procesową należałoby poczekać na orzeczenie, czy ta Izba ma do tego w ogóle prawo”.

„Rozstrzygnięcie tego pytania prawnego może mieć miejsce dopiero, o ile w ogóle Izba Dyscyplinarna przetrwa to orzeczenie”.

Stanowisko zastępcy rzecznika i prokurator

Prokurator reprezentująca Święczkowskiego wniosła o podjęcie przez Izbę Dyscyplinarną uchwały, że Prokurator Generalny ma prawo wnosić takie kasacje na etapie, które kończą postępowanie. Argumentowała tym, że powinien mieć „możliwość prawnego reagowania na oczywiście niezasadne postanowienia”.

Zastępca rzecznika dyscyplinarnego adwokatury, Grzegorz Fertak, zwrócił uwagę, że „piecza” o której wspominał sąd, wygląda bardziej jak „kontrola”. I ta piecza-kontrola musi znajdować uzasadnienie w przepisach prawa.

Tymczasem sam Sąd Najwyższy wielokrotnie podkreślał zasadnicze różnice w postępowaniu karnym i dyscyplinarnym. I to nie tylko Izba Karna SN (która kiedyś zajmowała się dyscyplinarkami), ale nawet sama Izba Dyscyplinarna.

Fertak przywołał jej orzeczenie z lipca 2019 roku (I DS 1/19), w którym stwierdzono, że o ile w postępowaniu karnym pokrzywdzony może być oskarżycielem, to w postępowaniu dyscyplinarnym oskarżycielem może być tylko rzecznik. Przenoszenie uprawnień pokrzywdzonego w postępowaniu karnym na postępowanie dyscyplinarne jest po prostu nieuprawnione.

„Sąd wyszedł z roli organu interpretującego prawo i wszedł w rolę organu kreującego prawo. To niedopuszczalne. Nie można sobie od tak przenosić instytucji z jednej ustawy do drugiej. Sam SN powiedział, że orzeczenie w postępowaniu karnym i w postępowaniu dyscyplinarnym to dwie różne rzeczy”.

Giertych podtrzymuje swoje słowa

Podczas posiedzenia sądu głos zabrał również Roman Giertych. Podkreślał, że nie można, wbrew poglądowi sędziego sprawozdawcy, abstrahować od istoty całego sporu. Zdaniem Giertycha sprawa dotyczy bowiem istoty zawodu adwokata:

„Adwokatura jest po to, żeby realizować interesy swojego klienta. Prokurator Krajowy zgłosił mnie (!) za to, że ośmieliłem się skrytykować prokuraturę za działania w sprawie mojego mocodawcy, Donalda Tuska (…)

Ja ten pogląd całkowicie podtrzymuję. Nie ma żadnych dowodów na tezy, które osoby sprawujące władzę uporczywie, bezczelnie powtarzają – że mój mocodawca rzekomo popełnił zbrodnię polegającą na doprowadzeniu do katastrofy w Smoleńsku.

Te działania doprowadziły do pojawienia się w przestrzeni publicznej przeświadczenia, które mojego mocodawcę oczernia i odziera z godności. To wbrew zasadom prawa i etyki. Nie wolno takich rzeczy głosić”.

Giertych dodał, że czas potwierdził jego słowa. Minęły cztery lata i nie przedstawiono Tuskowi żadnych zarzutów. A prokuratura miałaby taki obowiązek, gdyby były jakiekolwiek dowody.

„A tak mówili ci ludzie, którzy twierdzili na różnych wiecach, że »dochodzą do prawdy«. Te osoby robiły to dla celów politycznych. By dyskredytować mojego mocodawcę, dojść do władzy. Taka jest prawda i za tę prawdę próbuje się mnie teraz pociągnąć do odpowiedzialności dyscyplinarnej”. I tę prawdę nazwano »godzeniem w powagę prokuratury«”.

Giertych podkreślał wielokrotnie, że wszystkie jego wypowiedzi były tylko obroną interesu jego klienta. Nie obyło się też bez odwołań do ostatnich wydarzeń, a nawet złośliwości pod adresem sądu:

„Jeśli będzie to oceniał sąd przyjmijmy, że niezależny, to rozpozna w tym zwyczajny atak na adwokaturę. Tu nie chodzi o pieczę, a o kontrolę (…)

W mediach społecznościowych napisałem ironicznie, że wolałbym kopać rowy, niż służyć władzy. Jak ktoś chce służyć władzy, to idzie do policji albo prokuratury. A jeśli ktoś chce służyć państwu i obywatelom, to zostaje adwokatem albo pełni inne funkcje publiczne.

Spór jest o to, czy adwokatura będzie zbrojnym narzędziem prokuratury i rządu, czy będzie służyć obywatelom, bronić ich przed władzą (…)

Tak próbują już krępować sędziów – zły wyrok, to się go odwołuje z delegacji. I to samo rząd próbuje teraz robić z adwokaturą. Właśnie poprzez takie opresyjne działania wobec adwokatów”.

Giertych dodał też, że według słów I Prezes SN Małgorzaty Gersdorf Izba Pracy zbierze się już niedługo, żeby orzec w sprawie statusu Izby Dyscyplinarnej:

„Trzeba trochę poczekać, żeby zobaczyć, czy te wszystkie wypowiadane z kurtuazji słowa »wysoki sądzie« nie były na wyrost”.

Izba Dyscyplinarna przełamuje linię orzeczniczą

Wniosek o zawieszenie postępowania Giertycha do czasu rozstrzygnięcia statusu ID został pozostawiony bez rozpoznania. Uznano, że to rozstrzygnięcie abstrakcyjne, a nie indywidualne i w takim wypadku nie ma zastosowania kodeks postępowania karnego.

Zaznaczono także, że jakiekolwiek rozstrzygnięcie Izby Pracy nie będzie miało wpływu na Izbę Dyscyplinarną. Sędzia sprawozdawca stwierdził, że w wyroku TSUE nie ma żadnych przesłanek dotyczących statusu ID.

Zobacz: TSUE daje Sądowi Najwyższemu kryteria oceny, czy Izba Dyscyplinarna SN jest niezawisłym sądem

Izba Dyscyplinarna podjęła ostatecznie uchwałę, że Prokuratorowi Generalnemu przysługuje kasacja przewidziana w art. 521 kpk do wszystkich orzeczeń w postępowaniu dyscyplinarnym.

Sędzia sprawozdawca powoływał się na orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego, który już w 2004 stwierdził, że ministrowi przysługuje „pewna punktowa kontrola nad samorządem adwokackim”.

Podkreślano wielokrotnie, że obywatelom nie można zabrać prawa do sądu, dochodzenia swoich praw. „Pokrzywdzeni nie są profesjonalistami, a stają przeciwko profesjonaliście i stają przed sądem korporacyjnym”.

Warto pamiętać, że choć sędziowie Izby Dyscyplinarnej powtarzali, że zagadnienie jest abstrakcyjne, to tym pokrzywdzonym obywatelem w sprawie Romana Giertycha była prokuratura. Co więcej, postępowanie dyscyplinarne nie tylko nie jest jedyną, ale nie jest podstawową metodą dochodzenia swoich praw przez obywateli. Od tego są przecież procesy karne i cywilne.

Ale sędzia Tomczyński powtarzał: „My nie zajmujemy się tym, czy kasacja w pana sprawie jest słuszna. My zajmujemy się tym, czy powinno istnieć takie narzędzie kontroli. Pana sprawę rozstrzygnie sąd, my tylko podjęliśmy uchwałę”.

Zdanie odrębne złożył sędzia Paweł Zubert. Argumentował, że

  • z przyczyn formalnych Izba powinna była odmówić uchwały, od 2017 składy sędziowskie nie mogą podejmować takich abstrakcyjnych kwestii;
  • linia orzecznicza jest już ugruntowana (I KZP 6/16) – po prostu nie można do postanowień sądu rozstrzygających zażalenia, umorzenia, odmowy wszczęcia, zarówno w fazie in rem jak i ad personam stosować kasacji Prokuratora Generalnego.

Posiedzenie zakończył sędzia przewodniczący Ryszard Witkowski zwracając się bezpośrednio do Giertycha: „Padły tu słowa, że jeśli ktoś chce służyć państwu, to idzie do adwokatury, a jeśli władzy to do policji i prokuratury. To przejaw braku szacunku do wszystkich, którzy chcą służyć państwo u obywatelom. Panie mecenacie, prosiłbym, żeby takie słowa nie padały. Z takimi tezami się nie zgadzamy”.

W obronie pokrzywdzonych czy w interesie prokuratora?

Po zakończeniu posiedzenia uchwałę komentował Grzegorz Fertak: „Oznacza to, że jeśli nie było deliktu dyscyplinarnego i postępowanie zostało umorzone, nie było podstaw do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego, prokurator może wnieść kasację dzięki tej uchwale. I domagać się prowadzenia tego postępowania”.

Ta kasacja, jak podkreślali sędziowie Izby Dyscyplinarnej prowadzić będzie jednak do reaktywacji postępowania przez rzecznikiem dyscyplinarnym adwokatów. Ale:

„Jeśli rzecznik uzna, że nie ma powodów do wszczęcia, a minister-sprawiedliwości-prokurator-generalny złoży kasację, to trzeba przyznać, że dochodzi do zasadniczej rozbieżności. Rozbieżności między intencją ministerstwa, a rolą procesową adwokatury”

– wyjaśniał Fertak.

I dodawał, że minister ma i tak różne narzędzia, takie jak np. polecenie prowadzenia postępowania, z których wobec adwokatury korzysta w dużej ilości.

„Najbardziej zadziwiające jest opieranie tego orzeczenia na »lansowaniu« osoby pokrzywdzonej, skoro art. 521 kpk w ogóle nie mówi o pokrzywdzonych. Mówimy o pokrzywdzonych, a dajemy uprawnienia prokuratorowi-ministrowi. Nie jestem w stanie tego pojąć”.

Przypomniał, że w ramach postępowania dyscyplinarnego, odmiennie niż w postępowaniu karnym, osoba pokrzywdzona jest stroną, nie musi składać wniosku o udział w charakterze oskarżyciela posiłkowego tak jak w postępowaniu karnym.

Zdaniem Fertaka uchwała Izby Dyscyplinarnej wprowadzi tylko więcej chaosu prawnego.

Kmicic z chesterfieldem

– Prezydent Andrzej Duda od początku umywa ręce od decyzji wyboru pięciu sędziów do Trybunału Konstytucyjnego. Twierdzi, że wykonał „decyzję polityczną”. Tyle że prezydent stoi na straży Konstytucji i miał w ręku narzędzia, które mogłyby zweryfikować legalność decyzji ws. nowych sędziów – pisze prof. Stanisław Biernat, były wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego i analizuje rozmowę, w której prezydent – jak uważa autor – przyznał się do złamania Konstytucji.

Cały wywód prof. Bernata o złamasie Dudzie tutaj >>>

Lotna Brygada Opozycji pojawiła się przez Ministerstwem Sprawiedliwości z nietypowym bałwanem – nie z kul śniegowych, a z główek kapusty. Po decyzji prokuratury o umorzeniu śledztwa w sprawie powieszenia zdjęć europosłów na szubienicach, członkowie Brygady przyszli zapytać Zbigniewa Ziobrę, jaka jest „jedynie słuszna wykładnia” happeningu.

Przynieśli rekwizyty, które okazywali ministrowi – a to zdjęcia prominentnych polityków PiS, a to taczki, a to drabinkę… – „Panie prokuratorze, panie ministrze. Nie wiem, jak się zwracać do tego…

View original post 2 239 słów więcej

 

Kaczyński może zacząć się bać, bo nastąpi prawo i sprawiedliwość. Senat odbity, prof. Grodzki marszałkiem

To zdjęcie marszałka Grodzkiego, bardzo symboliczne. Przypomina mi premiera Mazowieckiego. To jest nasz wspólny symbol.

Pani Senator Barbara Borys-Damięcka ,,pełnimy wolny mandat senatorski wybrali nas obywatele i to są nasi przełożeni. Bądźmy im wierni. Nie powielamy złych nawyków poprzedniej kadencji….Senat powinien się posługiwać dobrą polszczyzną i kulturą,nieujarzmioną,wolną.”

Kmicic z chesterfieldem

Trzeba dużo zmienić by wszystko zostało po staremu mówi znana nie od dziś zasada… I to ona zadecyduje teraz o kształcie nowego rządu.

Dziś Morawiecki poda swój rząd do dymisji, a na nowym rozdaniu sam najwięcej skorzysta – zdradza Wyborcza.pl.

„Po cichu, w zaciszu gabinetów, znalazł swoich ludzi na stanowiska, w których dzieli się pieniądze. Ministrem finansów będzie jego dobry znajomy z banku” – powiedział dziennikowi polityk PiS, sugerując, że Tadeusz Kościński zastąpi Jerzego Kwiecińskiego, który kierował resortem finansów i rozwoju, a teraz, „ma się realizować w międzynarodowych strukturach finansowych”.

Ministerstwem Zarządzania Funduszami ma kierować Małgorzata Jarosińska-Jedynak, samorządowiec, od 2018 r. wiceminister rozwoju. Wyborcza zwraca uwagę, że przy okazji jednym ruchem Morawiecki przejął też sprawy unijne, które zabrał z Ministerstwa Spraw Zagranicznych do kancelarii premiera i powierzył wiceministrowi Konradowi Szymańskiemu.

Blisko współpracowaliśmy przy wszelkich eskapadach europejskich na Radzie Europy. Tam są żmudne negocjacje dotyczące przekładania legislacji europejskiej na realną…

View original post 4 600 słów więcej

 

Pod czaszką byłej posłanki PiS

W odpowiedzi na krążący w  sieci filmik Jachiry sprzed żoliborskiej willi Jarosława Kaczyńskiego Krynicka napisała na Twitterze: „Kup sobie blaszkę i j***ij się w czaszkę …”

W ten sposób Krynicka słynąca z licznych wulgaryzmów i bezduszności, jaką się wykazała podczas strajku rodziców osób niepełnosprawnych, wyrażała swoją niechęć wobec Jachiry we wcześniejszych tweetach.

Teraz napisała: „Myślę, że dopiero z immunitetem Jachira pokaże na co ją stać. Współczuję koleżankom i kolegom, którzy będą zasiadać w ławach poselskich z tą aktoreczką” – pisała była posłanka PiS i coś w tym jest…

Nowo wybrana parlamentarzystka Koalicji Obywatelskiej celnie i w punkt żartuje teraz w swoim filmiku z ponownego liczenia głosów do Senatu na wniosek PiS.

Przekonuje, że Kaczyński przeprowadzi je we własnym domu, aby uniknąć „pomyłki”. „Tiry z kartami do głosowania wypełnią całą tę ulicę” – mówi i drwi: „Jak widzimy są tutaj dwa garaże. W jednym spokojnie da się upchnąć dwa miliony kart do głosowania; myślę, że nie będzie z tym problemu”.

„Będzie to więc idealne miejsce na zamontowanie najlepszej kserokopiarki, której wydruków nie będzie można odróżnić od oryginałów” – sugeruje, podkreślając z ironia, że w okolicy domu Kaczyńskiego jest bezpiecznie, bo „kręcą się ochroniarze”.

Kończy wreszcie emocjonalnie: „No to co? Śpij dalej, Polsko!”

Kmicic z chesterfieldem

Arcybiskup Leszek Sławoj Głódź, to jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiego duchowieństwa. Hierarcha, który co miesiąc otrzymuje od 10 do 17 tysięcy złotych emerytury, jest właścicielem 20-hektarowego rancza we wsi Bobrówka na Podlasiu.

Tam też znajduje się pałac arcybiskupa. „To odnowiony budynek starej szkoły, który duchowny odkupił od gminy za 60 tys. zł. Teraz jest warty kilka razy więcej.” Na co dzień duchowny mieszka i urzęduje w rezydencji w Gdańsku.

Od lat krążą legendy o wydawanych przez niego biesiadach, podczas których alkohol leje się strumieniami. „On ma taka głowę, że nigdy nie potrafiliśmy się zorientować, jak dużo wypił. Nic po nim nie widać. Picie przerywał tylko po to, by rzucić niewybrednym żartem o polityku, którego nie lubił, albo żeby kogoś skląć” – komentują współpracownicy arcybiskupa w artykule na portalu wp.pl.

To również oni zwrócili uwagę na zachowanie przełożonego. Przemoc, publiczne poniżanie, znęcanie się, ubliżanie – to tylko część…

View original post 2 238 słów więcej

 

Czy Banaś skończy w pierdlu?

Platforma Obywatelska złożyła wniosek do Krajowej Administracji Skarbowej z pytaniem, czy Marian Banaś nie zaniżał wysokości podatków w czasach, gdy był właścicielem kamienicy na krakowskim Podgórzu, w której wynajmowano pokoje na godziny. Jednocześnie posłowie opozycji domagają się pełniej informacji odnośnie do postępowań ABW i CBA wobec szefa NIK-u. Ich zdaniem służby musiały wiedzieć o działaniach Banasia bądź on te informacje zataił.

Posłowie opozycji tłumaczą, że Marian Banaś jako wysoki funkcjonariusz państwowy, członek rządu PiS i szef administracji skarbowej, musiał wypełniać ankietę bezpieczeństwa osobowego. To na jej podstawie ABW dokonuje dokładnego sprawdzenia pod kątem wydania certyfikatów do klauzuli “ściśle tajne”. Marian Banaś już jako wiceminister musiał taki certyfikat posiadać.

– Ta ankieta zawiera bardzo szczegółowe informacje dotyczące rodziny sprawdzanego, majątku oraz informacje dotyczące kwestii potencjalnych kontaktów czy też zainteresowania daną osobą przez wywiad obcego państwa i świat przestępczy – tłumaczył Marcin Kierwiński z PO-KO.

Kto mówi nieprawdę

– Marian Banaś musiał być sprawdzony przez ABW. Pytamy się, jakie były efekty tego sprawdzenia? Czy Marian Banaś zataił informację o tym, komu wynajmuje kamienicę? Czy wpisał informację o tej kamienicy? – pytał Kierwiński.

Zdaniem posłów opozycji możliwe są dwa warianty. Albo Marian Banaś zataił informację, albo ABW dokonała sprawdzenia w sposób nierzetelny, urągający przyzwoitości. – Trudno sobie wyobrazić, aby tak nieprofesjonalnie działały służby. Chyba że chodzi o to, że jest specjalny parasol ochronny nad Marianem Banasiem – podkreślił Marcin Kierwiński.

Czy Banaś oszukiwał, płacąc podatki?

Posłowie opozycji domagają się też informacji od Krajowej Administracji Skarbowej, czy kamienica Mariana Banasia nie była wynajmowana po zaniżonej cenie w stosunku do wartości rynkowej czynszu.

Sam Marian Banaś przyznał, że kamienicę wynajmował po zaniżonej wartości.

– To oświadczenie prezesa Banasia wygłoszone w jednym z mediów jest przyznaniem się do winy. Jest stwierdzeniem, że unikał płacenia podatków w wysokości wynikającej z przepisów – uważa Jan Grabiec.

– Jeśli ktoś zaniża wartość najmu nieruchomości, uszczupla dochody państwa z tego tytułu. To skandal. Minister finansów i szef Krajowej Administracji Skarbowej nie może być osobą, która unika płacenia podatków, która oszukuje państwo i oszukuje innych podatników – dodał.

Sprawa Banasia

Marian Banaś, wybrany głosami PiS-u na szefa Najwyższej Izby Kontroli, na skutek reportażu “Superwizjera” TVN zapowiedział, że uda się na bezpłatny urlop do czasu wyjaśnienia sprawy. W środę okazało się, że na urlop uda się dopiero w piątek, wcześniej chce wymienić wszystkich wiceprezesów NIK-u.

Kmicic z chesterfieldem

Nielogiczne? Nie martwcie się. Jeżeli PiS wygra wybory, to takie informacje nie będą Was więcej niepokoić. Po prostu nie będzie miał kto o tym informować. #wolneMedia

Jachira: Zdaję sobie sprawę, że tylko dzięki takim osobom jak ja, Kaczyński przegra

– Zdaje sobie sprawę, że tylko dzięki takim osobom jak ja, Kaczyński przegra. Muszę [być pewna siebie], bo gdybym w to nie wierzyła, to bym tego nie robiła. Wszystko co robię, to robię to, w co wierzę – stwierdziła Klaudia Jachira w rozmowie z Beatą Lubecką w Radiu Zet.

– Prowadzę bardzo aktywną kampanię. Codziennie jestem na ulicy. Cały czas rozmawiam z ludźmi i naprawdę wierzę w to, że my jesteśmy w stanie wygrać i uważam że tylko mocny przekaz, który pokazuje całą obłudę obecnej władzy… Po prostu marzę o wolności, o tym, żeby każdy w moim, naszym kraju mógł żyć tak, jak chce – dodała.

Jachira: Gombrowicz też byłby hejtowany tak…

View original post 2 010 słów więcej

 

Gadzinówka TVP bolszewii PiS śledzi Lisów

Hanna Lis o działaniach dziennikarzy mediów publicznych, którzy robią wszystko, aby pokazać w złym świetle osoby krytykujące obóz władzy.

Kmicic z chesterfieldem

Ujawniamy, że Jarosław Kaczyński to prawdziwy Ojciec Narodu. Pomaga wszystkim, nawet „Małej Emi”… – napisał na Twitterze Wojciech Czuchnowski z „Gazety Wyborczej”.

Mowa oczywiście o internetowej hejterce Emilii, która brała udział w akcji szkalowania sędziów, krytykujących „dobrą zmianę” w sądownictwie. Artykuł w gazecie zatytułowano „Kaczyński pisał do „Emi”.

Część internautów w komentarzach kpiła z „Ojca Narodu”: – „Kaczyński pisał do Emi z dobrej woli, aby pomóc jej w reformie sądownictwa”; – „Bo w nim jest samo dobro, a o rodziny to już dba ponad życie”; – „Ziobro zdymisjonuje Kaczyńskiego?”.

Inni komentowali dosadniej: – „Za każdym razem jak myślę, że PiS jest na moralnym dnie to okazuje się, że oni jednak kopali znacznie głębiej…”; – „Pazerność na władzę zaślepia. Prezes zaczyna popełniać błędy. I do tego mściwość i chorobliwa obsesja na punkcie Tuska”.

Więcej >>>

W tym samym czasie, gdy Grzegorz Schetyna ogłosił zaskakującą decyzję o usunięciu się w cień…

View original post 1 346 słów więcej

 

PiS szykuje podwyższenie składki emerytalnej, pieniądz straci wartość. PiS gwarantem katastrofy

Prezydent Nowej Soli Wadim Tyszkiewicz skomentował plany polityków PiS, którzy chcą po wyborach podnieść składki na ZUS.

 

PiS można tylko wysłać w kosmos – w Pisdu. Leć Kaczyński w Pisdu, pisdzielcu.

Xerofas

– Pan Marszałek nie złamał prawa ani istniejących w tej dziedzinie obyczajów – podkreślił prezes PiS. – Skoro Państwo mają inne zdanie, mogę powiedzieć, że decyzja Pana Marszałka jest dowodem postawy związanej z naszym hasłem: słuchać Polaków, służyć Polsce – stwierdził Jarosław Kaczyński. – Trzeba słuchać opinii publicznej – dodał.

Polacy chcieli dymisji marszałka Kuchcińskiego

„Czy w związku z ujawnieniem informacji o lotach rodziny marszałka Sejmu rządowymi samolotami. Marek Kuchciński powinien podać się do dymisji?” – takie pytanie zadano uczestnikom sondażu SW Research dla rp.pl.

Az 67,7 proc. uczestników sondażu odpowiedziało: „tak”. Przeciw dymisji marszałka Sejmu jest 14,7 proc. ankietowanych. 17,5 proc. badanych stwierdziło, że „nie ma zdania na ten temat”.

– Częściej za dymisją Kuchcińskiego są mężczyźni (73%), osoby powyżej 50 lat (75%) oraz respondenci o wykształceniu wyższym (71%). Tego zdania są też ankietowani o dochodzie od 2001 do 3000 zł (76%) oraz osoby z miast od 100 do 199…

View original post 234 słowa więcej

 

Zatrzymać pisowską zarazę

Uczestniczka Powstania Warszawskiego Wanda Traczyk-Stawska na temat ataków na środowisko LGBT.

Robert Biedroń (europoseł, Wiosna): Też #jestemLGBT i tak jak Wy mam gęsią skórkę, gdy śpiewam Mazurka Dąbrowskiego, łzy wzruszenia, gdy myślę o bohaterach Powstania Warszawskiego, radość, gdy widzę polską flagę za granicą. Bo kocham Polskę i chcę być – i kiedyś będę! równoprawnymobywatelem mojej Ojczyzny.

Kmicic z chesterfieldem

Katarzyna założyła profil na Facebooku i opisuje jak krzywdził ją Roman B. Do niedawna był jeszcze księdzem. Wystąpił ze stanu kapłańskiego po tym jak sprawa została nagłośniona przez media. Jako pierwsza historię ujawniła Justyna Kopińska w Dużym Formacie.

„Jest tu sama prawda, nawet jeśli przytłaczająca i męcząca, ale tak wygląda ta prawda. Tak wygląda moje życie. Przykro mi” – pisze Katarzyna. W kolejnych postach opowiada o tym jak przez dwa lata była więziona przez księdza Romana B.

Był bardzo agresywny. Ciagle zły. Nie podobało mu się wszystko, to jak siedzę, stoję, gdzie patrze. Wiecznie uważał, że go nie słucham. Kiedy przebywał w mieszkaniu ze mną na Rugiańskiej, nie wiedziałam, jak mam siedzieć, gdzie mam siedzieć, co mam ze sobą robić, żeby tylko nie był zły. Denerwowałam go sobą. Potrafił siedzieć na fotelu i czytać jakiś modlitewnik, po czym nagle potrafił podnieść głowę do góry i zaczynał na mnie krzyczeć, że…

View original post 2 843 słowa więcej