Tusk o Dudzie, który wypłakał mu się w rękaw

Podczas forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku doszło do spotkania i wymiany zdań pomiędzy Donaldem Tuskiem a Andrzejem Dudą. Temat rozmowy długo pozostawał zagadką dla postronnych. Prezydent RP odpowiadał wymijająco na pytania dziennikarzy i dopiero przed wizytą szefa Rady Europejskiej w Krakowie, postanowił ujawnić treść rozmowy.

Zażartowałem a propos ewentualnej drugiej kadencji. Powiedziałem, że ja nie jestem tak pewny swego jak prezydent Komorowski i ja swojego mieszkania nie wynająłem nikomu na 10 lat!” – powiedział „Super Expressowi” Andrzej Duda.

Jak można było się spodziewać Donald Tusk w rozmowie z dziennikarzami TVN24 odkrył „drugi rąbek tajemnicy” ze spotkania w Nowym Jorku.

Prezydent rzeczywiście w sposób bardzo przejęty mówił o tym, że nie wszyscy chcą, żeby był prezydentem przez drugą kadencję. I stąd wywiązała się rozmowa na temat przyszłej emerytury, o której prezydent mówił bez entuzjazmu. I rzeczywiście wspomniał o tym, że on inaczej niż jego poprzednik nie wynajął swojego mieszkania na 10 lat, co miało podkreślić jego ostrożność co do jego przyszłości. I to porównanie wydawało mi się dosyć zabawne – podsumował, jak zwykle dowcipnie „tajemniczą” rozmowę Donald Tusk, który w Krakowie spotkał się z niezwykle ciepłym przyjęciem przez mieszkańców.

Janusz Palikot na swoim blogu pisze o „Klerze” Wojciecha Smarzowskiego.

Wstrząsający film! Pokazuje systemowy charakter pedofilii w Kościele oraz funkcjonowanie Kościoła jako instytucji zorganizowanej na łamanie prawa. (Ile razy mówiłem o tym publicznie w minionych czasach?!)

Niejako ubocznym skutkiem tego wstrząsu będzie zrozumienie, że Kościół to instytucja władzy! Walki o pieniądze i związanej z tym przemocy – ocenia Palikot. 

Tragedia Polski polega na tym, że poprzez ciągłe przekupywanie biskupów katolickich przywilejami i darowiznami przez wszystkie kolejne partie rządzące hierarchowie katoliccy osiągnęli wszystko, co tylko mogli. PiS jednak poszedł jeszcze dalej i w podzięce za poparcie polityczne, buduje swój polityczny sukces na dominacji i agresji jednej wiary, tworząc w Polsce państwo wyznaniowe.

Biskupi katoliccy kontrolują wszystko, co dotyczy naszego życia. Narzucają nam nawet sposób i warunki zapłodnienia, gwarantują swoją obecność przez całe życie, aż wskażą miejsca naszego pochówku na cmentarzu zarządzanym głownie przez proboszcza. Doprowadzono do sytuacji, w której kościół narzuca swoją wiarę jeszcze przed narodzeniem człowieka, a następnie poprzez wypracowany latami system wpływów i uprawnień, zorganizował całą inżynierię zarządzania społeczeństwem. Narzuca nam swój sposób myślenia, chrześcijańską kulturę, wartości i nawyki społeczne. Przekonuje, że nie żyjemy dla siebie i swoich bliskich, ale dla Boga, który upodobał sobie męczeńską śmierć na krzyżu. Mówiąc wprost, nasze katolickie społeczeństwo żyje w strachu przed obietnicą oceny ich postaw po śmierci.

Problem polega jednak na tym, że to hierarchowie oceniają, co jest uczynkiem dobrym i świętym, a co nie, często nie bacząc na zapisy w księgach wiary. W ten sposób biskupi stworzyli cały przemysł podporządkowania sobie społeczeństwa kontrolując najważniejsze wydarzenia z naszego życia: chrzest, pierwsza komunia, bierzmowanie, ślub, narodziny kolejnych dzieci i ich śluby, rocznice i śmierć. Wszystko opracowane zostało w najdrobniejszych szczegółach, a co niezbędne dla tak zorganizowanej ideologii kościoła, zostało zagwarantowane zapisami w polskim prawie i poparte poddańczą umową naszego państwa z Watykanem.

Każde święto państwowe rozpoczyna się w kościele. Msza na rozpoczęcie uroczystości państwowej w swojej istocie wyklucza wszystkich niepraktykujących tej religii ze społeczeństwa polskiego. Wojskowi, strażacy i policjanci w mundurach państwowych uczestniczą we mszach, a Andrzej Duda nawykowo klęczy publicznie przed biskupami. Prezydent i premier kraju zawierzyli Polskę Chrystusowi i Maryi. Dzieci uczą się wierzyć w każdej polskiej szkole. Na państwowych etatach we wszystkich państwowych instytucjach zatrudniani są kapelani.

W Polsce panuje atmosfera poddaństwa wobec ludzi kościoła, mimo, że w naszej historii rzadko biskupi zachowywali się zgodnie z naszym narodowym interesem.

Z Bogiem na ustach i podobno dla jego chwały organizowano krwawe pogromy, wyprawy krzyżowe dla zdobyczy materialnych i podporządkowania sobie ludzi drogą terroru i męczeńskiej śmierci. Klątwy za Grunwald, wsparcie dla rozbiorów, kolaboracje z zaborcami, błogosławienie hitlerowskich wojsk idących na podbój Polski…, to tylko niektóre jaskrawe pobieżne przykłady zbrodni hierarchów kościoła katolickiego wobec naszego narodu.

Tymczasem, to oni dominują w zakłamanym obrazie polskiego autorytetu moralnego. Nikt, kto zdecyduje się krytykować biskupie zakłamane życie i osiągane cele nigdy nie był i dzisiaj nie jest bezpieczny. Kiedyś palono takich na stosach i rekwirowano majątki. Dzisiaj szczuje się na takich, wyklucza ze społeczeństwa, straszy prawem karnym i paragrafem o przestępstwie obrażania uczuć religijnych.

Biskupi narzucają narrację niebywałej agresji na ludzi żyjących w PRL, mimo, że najwięcej kościołów zbudowano lub odbudowano w tamtym okresie. Wybiórczo traktując pamięć zapominają, że 10 000 księży i biskupów było zarejestrowanych, jako tajni współpracownicy służb bezpieczeństwa tamtego okresu. To największa grupa społeczna zarejestrowana przez służby, cały aparat donosicielstwa i opresji społecznej skierowany przeciwko polskiemu społeczeństwu. Tymczasem powołując się na wyjątki godnych postaw duchownych tamtego okresu, to oni dzisiaj atakują innych i przedstawiają siebie w świetle prześladowanych w tamtym ustroju. Upadek moralny biskupów najbardziej boli w sprawie wszechobecnej międzynarodowej zmowy pedofilstwa. Jednak nawet w tej tragedii biskupi mają wspólników w postaci ochrony państwowych organów prokuratury i policji.

Każdy ma prawo korzystać ze swojej wolności wyznawanej wiary i religii, ale organy państwa nie mogą narzucać tej wiary innym obywatelom. Tymczasem władza gwałci wolność wiary tych, co nie podzielają ich oficjalnej religii. Za wszelką cenę przemyca jej ideologię do prawa powszechnie obowiązującego i narzuca normy katolickiego zachowania całemu społeczeństwu. Przy kościołach odbudowują faszyzm i parafialne stowarzyszenia agresji światopoglądowej w stosunku do niewierzących i wyznawców innych Bogów.

Doszło do tak niebywałego skandalu, że rządzący ogłaszają, że tylko katolicy są prawdziwymi Polakami. Kim są w takim razie niepodzielający tej wiary? W jaki sposób oczyszczą „swoje jednorodne państwo” z ateistów i wierzących w innego Boga, tego jeszcze oficjalnie nie słyszałem.

Tymczasem wszechobecna pogarda dla wiedzy i ludzi nauki, zakłamanie, dopuszczenie do dominacji ludzi z przypadku na stanowiskach państwowych, zakłamana tolerancja dla przestępców konstytucyjnych i usilne budowanie fałszywego autorytetu hierarchów kościoła katolickiego w naszym społeczeństwie jest istotą obecnego kryzysu autorytetów.

Droga do wolności Polaków oraz promowania otwartości myśli i prawdy wiedzie poprzez zakończenie podlizywania się polityków kościołowi, oddzielenie religii od państwa i powrót jej do kościołów i salek katechetycznych.

Polacy masowo oglądają film „Kler”, który prowokuje dyskusję o zakłamanej moralności ludzi, którzy zarządzają świętością.

W niedzielę 7 października spotykamy się w Warszawie na Dniach Świeckości. Podyskutujemy o agresji światopoglądowej wobec kobiet i dzieci, o tolerancji i swobodzie wypowiedzi, o prawie do wolności wyznawania swojej wiary i religii. Jednak nie o tym, jak walczyć z tym zakłamanym światem, ale jak bronić się przed opresją tej obłudnej państwowej wiary wspierającej partię kłamstwa narodowego. Jak uświadomić naszym obywatelom, że świętością nie są biskupi i ich machina wyzysku i kontroli, tylko jest nią ich życie, prawo do miłości wzajemnej i szczęścia? Jestem przekonany, że to jedyna skuteczna i trwała droga do normalności, do poszanowania wolej woli człowieka, którą podobno dał nam Bóg.

Polska równych szans.

>>>

Nagrania pochodzą z akt sprawy tzw. afery taśmowej/afery podsłuchowej, dotyczącej nielegalnego nagrywania w latach 2013-2014 w restauracjach „Sowa i Przyjaciele” oraz „Amber Room” polityków i biznesmenów. W sprawie tej na 2,5 roku więzienia skazano biznesmena Marka Falentę, który miał być zleceniodawcą nagrywania polityków.

„Taśmy Morawieckiego musiał znać minister Ziobro od 2,5 roku, czyli od przejęcia kontroli nad prokuraturą. Mimo to 10 miesięcy temu Morawiecki został premierem. Czy prezes znał cytaty, które muszą zatopić karierę premiera? Wilczy liberał i wulgarny załatwiacz jest nie do obrony” – pisze na Twitterze Siemoniak.

>>>

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s