Archiwa tagu: Wojciech Kwaśniak

Zbigniew Ziobro w nieustającym syndromie śmierci Barbary Blidy

„Cieszę się, że niezawisły sąd w sposób jednoznaczny dokonał oceny skandalicznych działań prokuratury. Wcześniej mówiłem, że ja w tej sprawie nie miałem się czego wstydzić i że na koniec to te osoby, które doprowadziły do tego skandalu będą się wstydzić” – powiedział w rozmowie z gazeta.pl były wiceprzewodniczący KNF Wojciech Kwaśniak. Szczeciński sąd stwierdził dziś, że zatrzymanie jego i b. szefa KNF Andrzeja Jakubiaka było nieuzasadnione.

Sąd uznał, że w świetle zgromadzonego materiału dowodowego nie było żadnych przesłanek do stawiania zarzutów, do zatrzymywania i stosowania środków ograniczających wolność wobec byłych szefów KNF. – „Mam przekonanie, że szczególnie takie osoby jak minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro czy prokurator krajowy Bogdan Święczkowski oraz Grzegorz Bierecki, były prezes kasy krajowej SKOK, a obecny senator, którzy w sposób skandaliczny bezpośredni się wypowiadali na temat tych zarzutów i mojej osoby, będą teraz mieli odpowiednią refleksję w tej sprawie” – dodał Kwaśniak. A więcej o wypowiedziach Ziobry, dotyczących byłego wiceszefa KNF w artykule „Kwaśniak: „Być może niedługo zostanę oskarżony o to, że to ja napadłem na przestępców”.

„Sąd zdecydował o uwzględnieniu wszystkich złożonych zażaleń, zarówno na zatrzymanie pana Andrzeja Jakubiaka, jak i postanowienia dotyczącego zastosowania środków zapobiegawczych, uznając całkowicie argumentację ujętą w obu tych zażaleniach” – powiedział z kolei obrońca byłego szefa KNF Andrzeja Jakubiaka Bartłomiej Jankowski. Jak dodał, w uzasadnieniu sąd wskazał, że w jego ocenie Jakubiak nie dopuścił się żadnego czynu zabronionego, a jest to przesłanka niezbędna do tego, by zastosować jakiekolwiek środki zapobiegawcze. – „Dotychczasowa postawa życiowa, moralna Andrzeja Jakubiaka, jako wzorowego urzędnika państwowego i menedżera wskazuje jednocześnie, że nie było choćby najmniejszej obawy tego, żeby swoim zachowaniem utrudniał przebieg prowadzonego postępowania” – dodał Jankowski.

Na wspomnianą przez Wojciecha Kwaśniaka refleksję u Zbigniewa Ziobry nie można liczyć. Minister sprawiedliwości uznał bowiem, że sąd podjął „decyzję niesłuszną, rażąco niesłuszną” – jak się wyraził. – Minister Sprawiedliwości podważa wyroki sądu, broniąc się przed zarzutami o niesłuszne zatrzymanie b. szefa KNF, dokonane przez prokuraturę podległą sobie. Następny krok: likwidacja sądów i zastąpienie ich prokuraturą?” – skomentował na Twitterze słowa Ziobry były szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz.

Zbigniew Ziobro nie zmieni się nigdy. To beztalencie tworzy tylko syndrom Barbary Blidy. Nie poddaje, a nuż się uda, ale uda mu się Trybunał Stanu, który niechybnie go czeka.

Depresja plemnika

Super Ekspress informuje nieoficjalnie, że zaraz po majowych eurowyborach PiSowski rząd czeka rekonstrukcja.

Gazeta podaje nawet konkretne nazwiska i sugeruje, że obecny szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk otrzyma tekę szefa resortu obrony, a dotychczasowy minister Mariusz Błaszczak jest przymierzany do objęcia MSWiA w sytuacji, gdy mandat europosła zdobędzie minister Joachim Brudziński. „Mariusz radził sobie w MSWiA, czego nie można powiedzieć o jego aktywności w MON”– ocenił w rozmowie z dziennikiem ważny polityk PiS.

SE powołując się na niego zapewnia, że nie będzie miejsca w rządzie dla Antoniego Macierewicza, chociaż wielu widziałoby go znów w resorcie obrony.

„Nawet jeśli jego były współpracownik, Bartłomiej M. wyszedłby z aresztu, i tak Macierewicza nikt by nie wpuścił do rządu. Mielibyśmy zbyt dużo do stracenia gdybyśmy się na to zgodzili, choć dochodzą do nas słuchy, że Antoni bardzo chciałby wrócić” – tłumaczy PiSowski funkcjonariusz.

SE zapowiada też, że minister edukacji Annę Zalewską może zastąpić…

View original post 682 słowa więcej

Reklamy

Dopłaty do prądu są prawdopodobnie nielegalne wg unijnego prawa. I o to PiS chodzi, aby doprowadzić do Polexitu

>>>

Czy nie jest to przypadkiem niedozwolona przez UE pomoc publiczna, co Unia zaraz zakwestionuje? I plan rządu się zawali? Na jak długo uda się te podwyżki cen prądu zatrzymać?

Depresja plemnika

„Spytałem Z. Ziobrę o to, czy przeprosi W. Kwaśniaka za słowa o „rozzuchwalaniu przestępców”. Pismo kierowane na Min. Sprawiedliwości-PG i wychodzi rozdwojenie jaźni. Min. Spraw. odmawia odpowiedzi, twierdząc, że ZZ wypowiedział te słowa jako… Prokurator Generalny” – napisał poseł PO Krzysztof Brejza na Twitterze. Do wpisu dołączył swoją korespondencję z szefem resortu sprawiedliwości – prokuratorem generalnym. O słowach Ziobry na temat byłego wiceprzewodniczącego KNF Wojciecha Kwaśniaka pisała w swoim felietonie Eliza Michalik „Ziobro chciał „przykryć” aferę KNF „aferą Kwaśniaka”.

Internauci nie kryli oburzenia odpowiedzią, którą otrzymał poseł Brejza. – „Czy nie jest to lekceważenie i kpina z urzędu. Ci ludzie już tak się rozzuchwalili i są pewni, że będą rządzić dalej, że miło będzie popatrzeć na ich rozczarowanie. Buta kroczy przed upadkiem. W tym przypadku upadek będzie bolesny”; – „To może zrzutka na wizytę u psychiatry dla MS-PG. Rozdwojenie jaźni, niebezpieczne schorzenie”. – „To szczyt bezczelności czy głupoty?” – skomentował…

View original post 2 969 słów więcej

Konstytucja nie jest przestrzegana, więc zabroniona

„Zachowaniem mogącym podważyć zaufanie do niezawisłości i bezstronności sędziego jest publiczne używanie przez sędziego infografik, symboli, które w sposób jednoznaczny są lub mogą być identyfikowane z partiami politycznymi, związkami zawodowymi, a także z ruchami społecznymi, tworzonymi przez związki zawodowe, partie polityczne lub inne organizacje prowadzące działalność polityczną” – napisano w uchwale przyjętej przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Została ona – jak wiadomo – wybrana przez PiS i Kukiz’15.

W związku z tym prawnik Oskar Sobolewski zapytał na Twitterze: – Czy to jest jedna z takich zakazanych infografik?” i dołączył napis „Konstytucja”.

Odpowiedź zastępcy rzecznika nowej KRS Jarosława Dudzicza brzmiała: – „Jest utożsamiana z określoną opcją polityczną. A sędzia – przypominam – ma być apolityczny i swoją postawą nie wzbudzać podejrzeń, że tak nie jest”.

„Przeciwnicy demokracji usiłują upolitycznić słowo „Konstytucja”. Dla nas „Konstytucja” jest aktem prawnym, który szanujemy. Koszulka z „Konstytucją” nie kojarzy się z żadnym ugrupowaniem politycznym, ale z organizacjami społeczeństwa obywatelskiego. Ja jako sędzia mam prawo taką koszulkę zakładać. Ta uchwała to przejaw bezradności politycznego organu, który jako ramię rządu próbuje pacyfikować sędziów. W naszym sądzie rozprowadziliśmy już ponad 400 takich koszulek. Po tej uchwale będziemy mieć dodatkową motywację” – powiedział „GW” sędzia Waldemar Żurek. A sędzia Bartłomiej Przymusiński, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia skomentował: – „Panu Dudziczowi Konstytucja kojarzy się z polityką” – skomentował.

Znacząco zabrzmiał wpis Jacka Barcika: – „Uchwała opublikowana 13 grudnia. Pseudo-KRS, duchowy dziedzic marionetek z PRON ma znakomite wyczucie czasu. Cóż, dla przypomnienia: zima wasza, wiosna nasza! 1981 r. – wolność i suwerenność; 2018 r. – KONSTYTUCJA, przyzwoitość, normalność i zdrowy rozsądek”.

Zakazane słowo Konstytucja, tak mają okupaci – zakazują. Hitlerowcy zakazywali śpiewać. Nowi okupaci zakazują t-shirtów.

Depresja plemnika

Do fundacji „Nie lękajcie się” zgłosiły się trzy kolejne ofiary księdza Henryka Jankowskiego. – Opisują, jak ksiądz Jankowski się przy nich masturbował czy dotykał ich w miejscach intymnych – mówi prezes fundacji w rozmowie z „Super Expresem”.

Jak informuje „Super Express”, do fundacji „Nie lękajcie się” od momentu nagłośnienia sprawy prałata Jankowskiego zgłaszają się kolejne ofiary, które opisują, że w przeszłości były przez niego molestowane.

Henryk Jankowski. Kolejne zarzuty o pedofilię

Zgłoszenia od kolejnych ofiar księdza Jankowskiego przychodzą do fundacji „Nie lękajcie się” między innymi w formie listów. Nie wszystkie z ofiar chcą ujawniać swoje dane osobowe. W ostatnich dniach do „Nie lękajcie się” zgłosiło się trzech mężczyzn z Gdańska, Anglii i Niemiec, którzy opisują, że byli przez niego molestowani.

– To trzech dorosłych mężczyzn, którzy na przełomie lat 80. i 90. mieli po kilkanaście lat – mówi prezes fundacji „Nie lękajcie się” Marek Lisiński w rozmowie z „Super Expressem”.

Jak dodaje…

View original post 1 251 słów więcej

Za SKOK-i powinien beknąć nie tylko Bierecki

Prokuratura na zlecenie Zbigniewa Ziobry już przestała utrzymywać nawet pozory, ale regularnie włączyła się wojnę polityczną wokół SKOK. Instytucja podparta swoim całym autorytetem starała się udowodnić opinii publicznej, że to KNF działała przed laty niedbale, opieszale, w efekcie to z winy jej urzędników klienci kas stracili oszczędności, które trzeba było zwrócić z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Wszystko w myśl tezy Ziobry, że “KNF rozzuchwala przestępców..”, którą to minister powtórzył dziś w Sejmie. Prokuratura dopuściła się w tym celu poważnej manipulacji. Przedstawiono bowiem kalendarium mające udowodnić zaniedbania KNF, a przede wszystkim przerzucić winę za aferę z PiS na PO. Problem jednak w tym, że w grafikach zapewne nie przypadkiem pominięto obciążające Kasę Krajową SKOK decyzje.

Zgodnie z grafiką wygląda bowiem na to, że doszło do niebywałego zaniedbania. Po zakończeniu kontroli 15 marca 2013 roku do wprowadzenia zarządu komisarycznego potrzeba było ponad roku, co nastąpiło ostatecznie 4 listopada 2014 roku. W tym czasie, jak widać na wykresie, od października 2013 lawinowo rosły kwoty wyprowadzane ze SKOK-u.

Przekaz ten okazuje się jednak całkowitym kłamstwem. Jak wskazuje dziennikarz Rzeczpospolitej w zestawieniu prokuratury zabrakło jednego kluczowego faktu. 18 marca 2013 roku zaczęło się postępowanie administracyjne w KNF, które zakończyło się 15 września następnego roku. Półtora miesiąca później wprowadzono do SKOK-u zarząd komisaryczny. Tym zaś co pominęła prokuratura jest fakt, że omawiane postępowanie miało służyć wprowadzeniu komisarza, ale wlokło się ono półtora roku z powodu… Kasy Krajowej SKOK. Ta bowiem zażądała statusu strony w tym postępowaniu 02.04.2013 roku, co jak czytelnicy mogą sobie wyobrazić nie miało na celu wsparcia działań KNF. Centrala SKOK dwa lata przed aferą nagradzała bowiem SKOK Wołomin, a o nieprawidłowościach w nim pierwszy raz dowiedziała się… w 2008 roku, a nie zrobiła zupełnie nic. Reakcji nie było pomimo, że to na Kasie Krajowej ciążył obowiązek nadzoru. Jednak Ziobro centrali SKOK-ów nie chce już rozliczać z opieszałości, kiedy ta sięgała aż 5 lat. SKOK-i przez lata pozostawały bowiem dzięki PiS poza zasięgiem KNF, który miał zająć się nimi już w 2009 roku, jednak z powodu niepodpisania nowelizacji ustawy przez Lecha Kaczyńskiego sprawę musiał rozstrzygnąć najpierw Trybunał Konstytucyjny. Tego też zabrakło na grafikach prokuratury.

Sytuacja jest zatem skandaliczna, kiedy politycy PiS wykorzystali prokuraturę jako narzędzie prowadzenia taniej propagandy. Tak wygląda zawłaszczanie państwa w pełnej krasie.

Za SKOKi powinien siedzieć nie tylko Grzegorz Bierecki. I tak ma się stać po odsunięciu PiS od koryta.

Depresja plemnika

Pan prezes ma – jak zawsze – rację. Aferzyści zdarzają się wszędzie. W każdej choćby najporządniejszej i najuczciwszej partii musi się trafić jakaś czarna owca. Takie prawo statystyki.

Ale nie znaczy to przecież, że na tej podstawie można mierzyć polityków i działaczy różnych politycznych opcji tą samą miarą. W formacji aktualnie rządzącej żadnych czarnych owiec wszak nie uświadczy, choćby ze świecą szukał. Pan prezes publicznie dał na to w Jachrance swoje słowo.

Gdzie się podziały w takim razie, owieczki o smolistej wełnie i takimż charakterze? Otóż to oczywista oczywistość, że wszystkie pasą się na polach Koalicji Obywatelskiej. Dobrze się jednak maskują, a część z nich usiłuje się nawet na siłę wybielić. Ale wiadomo, że to bezskuteczne. Partii aktualnie rządzącej i jej zwolennikom nie da się zamydlić oczu, a stado „totalsów”, nawet wymoczone w Vizirze, bielsze i tak już nie będzie!

Wprawdzie wrogowie polskości (czytaj: przeciwnicy partii rządzącej) bezczelnie wmawiają opinii…

View original post 3 132 słowa więcej

Pisowskie SDP zwalcza wolne media, exemplum Wojciech Czuchnowski

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich pozywa wydawcę „Wyborczej” za komentarz Wojciecha Czuchnowskiego, zatytułowany „Stowarzyszenie Donosicieli Polskich”. Pozew dotyczy tekstu dziennikarza z 26 stycznia, w którym skomentował on reakcję SDP na głośny reportaż „Superwizjera” TVN o polskich neonazistach, bowiem Stowarzyszenie w kilka dni po premierze reportażu skierowało do TVN list w tej sprawie.

W liście SDP padły pytania, dlaczego „redakcja zataiła fakt popełnienia przestępstwa” i „kto podjął decyzję o wielomiesięcznym przetrzymaniu materiału i niepoinformowaniu organów ścigania”.Czuchnowski pytania te uznał za formę donosu i „powielanie narracji głoszonej przez polityków PiS na czele z Jarosławem Zielińskim, wiceszefem MSWiA”. Jakiej? Że TVN jakoby czekał na dogodny moment, by „uderzyć w Polskę”. Oraz, że tak „żenujące” pytania zadają „ludzie, którzy – przynajmniej w teorii – są dziennikarzami, powinni zatem znać warsztat i wiedzieć, jak powstają takie filmy” Zarzucił SDP, że kolejny już raz staje po stronie PiS i nacjonalistów , na dowód przytaczając stronnicze reakcje stowarzyszenia na sprawę ujawnienia taśm Renaty Beger, czy spalenie wozu TVN w 2011. Zdaniem Czuchnowskiego SDP od wielu lat opanowane jest przez ludzi otwarcie wspierających PiS, „którzy legitymacje dziennikarskie wykorzystują do działania w służbie tej partii. Ich znakami rozpoznawczymi są służalstwo i lizusostwo”.

Wspomniany pozew wpłynął do Sądu Okręgowego w Warszawie w sierpniu, a 12 grudnia został doręczony spółce Agora, wydawcy „Wyborczej”. SDP żąda w nim (dla siebie!) 50 tys. zł (plus odsetki) tytułem zadośćuczynienia za to, że zostało „bezpodstawnie oczernione”, opublikowania przeprosin, oraz usunięcia tekstu Czuchnowskiego ze strony Wyborcza.pl, wraz z komentarzami – czytamy w portalu „Wyborczej”.

Przypomnijmy: na czele SDP stoi dziś Krzysztof Skowroński. Karierę zaczynał w Radiu ZET w latach 90. W 2006 r., po przejęciu mediów publicznych przez PiS, został dyrektorem radiowej Trójki. Po odwołaniu go z tej funkcji założył internetowe Radio Wnet. Co ciekawe, jak wynika z ustaleń „Wyborczej”, w 2012 r. PiS przekazał na stację Skowrońskiego 140 tys. zł, zaś Skowroński poprowadził dwie konferencje partii Jarosława Kaczyńskiego.

Z tego powodu członek SDP Grzegorz Cydejko (bezskutecznie) domagał się wówczas jego ustąpienia. Samo SDP natomiast milczało, także wówczas, gdy TVP Info – w którym Skowroński dostał własne programy – rozwijało swoją propisowską działalność. Jesienią 2017 r. w proteście przeciwko bierności stowarzyszenia odeszli z jego szeregów Roman Graczyk i Janusz Poniewierski.

Dopiero w tym roku, w czerwcu na Nadzwyczajnym Zjeździe Delegatów SDP przyjęło uchwałę w sprawie mediów publicznych. Delegaci wezwali prezesa TVP Jacka Kurskiego, prezesa Polskiego Radia Jacka Sobalę oraz Radę Mediów Narodowych (do „podjęcia działań zmierzających do naprawy obecnej sytuacji przede wszystkim w kwestii poszanowania ustawowej misji, zagwarantowania niezależności i godności uprawiania dziennikarstwa”. Z kolei parę dni temu Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP zaapelowało o „szczególną rozwagę” w związku z domaganiem się przez NBP sądowego zakazu publikacji tekstów o aferze KNF – o którym pisze przede wszystkim „Wyborcza”.

PiS jest lepszy od komuny choćby w SDP, nie udało sie komuchom spacyfikować Stefana Bratkowskiego, a PiS opłaca Skowrońskiego i ten chodzi na pasku.

Depresja plemnika

Żeby uniknąć głosowania nad wotum nieufności, premier Morawiecki poprosił Sejm o głosowanie nad wotum zaufania. Opozycja, zgłaszając wniosek o wotum nieufności, nie miała oczywiście szans, by obalić premiera popieranego przez prezesa.

View original post 1 873 słowa więcej

Platforma Morawieckiemu nie odpuści

Rano na rozpoczynającym się trzydniowym posiedzeniu Sejmu, ku zaskoczeniu wszystkich, premier Mateusz Morawiecki złożył wniosek o wotum zaufania. – Od decyzji Sejmu zależy, czy będzie mandat dla kontynuowania naszych reform – tłumaczył wniosek premier. Marszałek Kuchciński ekspresowo zajął się wnioskiem i już przed godz. 18 szef rządu otrzymał wotum zaufania, od posłów PiS-u oczywiście. Premier we wcześniejszym wystąpieniu mówił dużo o wzroście gospodarczym, inwestycjach, programie 500 Plus, a nawet o wzroście liczby turystów przyjeżdżających do Polski. Chwalił i dziękował ministrom, atakował opozycję. – To było wystąpienie, które trudno analizować racjonalnie, ponieważ było ono skierowane wyłącznie do swojego twardego elektoratu – mówi Jan Grabiec, rzecznik Platformy Obywatelskiej. Na piątek zaplanowano debatę nad wnioskiem PO o konstruktywne wotum nieufności dla rządu.

Wniosek o wotum zaufania

Zaskakując wszystkich, bez porozumienia z innymi klubami premier Mateusz Morawiecki złożył w Sejmie wniosek o wotum zaufania. – Od decyzji Sejmu zależy, czy będzie mandat dla kontynuowania naszych reform – powiedział premier. Tłumaczył, że musi mieć silny mandat na czwartkowy szczyt UE. Kilkanaście minut po złożonym wniosku marszałek Sejmu Marek Kuchciński dopuścił premiera na mównicę.

Po wystąpieniu Mateusza Morawieckiego i odpowiedzi na pytania posłów opozycji już przed godz. 18 Sejm udzielił rządowi wotum zaufania. Za wnioskiem głosowało 231 posłów, przeciw było 181, a dwóch (posłów niezrzeszonych) wstrzymało się od głosu.

Wotum zaufania złożone przez Morawieckiego praktycznie eliminuje debatę z opozycją, dlatego że przy wotum zaufania marszałek może zadecydować, że posłowie opozycji mogą zadawać tylko pytania. Nawet szefowie klubów nie mają przewidzianego czasu na polemikę z premierem.

To, co przejdzie do historii z dzisiejszego przemówienia premiera Morawieckiego, to pochwała Okrągłego Stołu i zapowiedź, że nie będzie podwyżek energii. Zaskakujących wypowiedzi premier miał więcej.

Najlepszy rząd pod słońcem

Morawiecki przez godzinę przemawiał i przekonywał, że jego rząd jest czymś najlepszym, co spotkało Polskę. W przerwach krytykował rządy PO-PSL, choć swoje wystąpienie zaczął od apelu o jedność i merytoryczną dyskusję.

Mówił o wzroście gospodarczym, inwestycjach, programie 500 Plus, a nawet o wzroście liczby turystów przyjeżdżających do Polski.

– Można?! – pytał retorycznie premier. – Można! – odpowiadali mu posłowie Zjednoczonej Prawicy.

W ramach ukłonu dla elektoratu premier niespodziewanie zapowiedział, że zapowiadanych od dawna podwyżek prądu nie będzie. – Nie będzie podwyżek cen energii – obiecał premier, ale już nie dopowiedział, czy dla wszystkich, czy tylko gospodarstw domowych.

Premier wytykał poprzednikom, że nie zrobili nic dla poprawy jakości powietrza w Polsce. – Mamy wprawdzie adwent, a nie Wielki Post, ale wypadałoby posypać głowę popiołem – mówił premier, po czym dodał: – Jest tu trochę amatorów ciastek, ja również. Myślę, że przy takich ciastkach, z obniżonym już VAT-em, zasiądziemy do debaty o lepszej Polsce. Wszyscy w zgodzie. Zapraszamy do tego drogą opozycję.

Jako przykład optymalnej współpracy premier podał brytyjskich laburzystów. – Opozycja ma ważną rolę do wypełnienia. Znamy to z Wielkiej Brytanii, gdzie opozycja proponuje konstruktywne rozwiązania, a nie tylko jątrzy – mówił premier, ale chyba zapomniał, że jeszcze dziś wieczorem parlament brytyjski będzie głosować wotum nieufności dla premier, co w konsekwencji prawdopodobnie doprowadzi do upadku rządu premier Theresy May.

Bon moty premiera

Premier wygłosił też długą litanię dziękczynną do ministrów, także tych, których już dziś nie ma w rządzie, jak Antoni Macierewicz. Dziękował też Mariuszowi Kamińskiemu za pracę ze służbami. – O szczegółach nie mogę mówić, bo tam są jakieś tajne akcje – mówił premier.

Minister Beacie Kempie, która „udowodniła, że najlepsza pomoc dla uchodźców jest tam na miejscu”, a szefowej MEN Annie Zalewskiej za przywrócenie ładu w szkołach, bo – jak mówił – „teraz każdy decyduje sam, czy pośle 6-latka do szkoły, czy przedszkola”.

Minister Jadwidze Emilewicz podziękował za dbałość o przedsiębiorców, a ministrowi Kowalczykowi za ustawę o jakości pieców. – To jest program na wiele lat – mówił premier. Dziękował też Elżbiecie Rafalskiej. – Za kluby seniora – to są wielkie zmiany, przeznaczamy na to trzy razy więcej – mówił premier.

– Będziemy wielu innym krajom pokazywać, jak zapewnić jednocześnie wysoki wzrost gospodarczy i poprawę losu tych, którzy są słabsi. Nam się udało to pogodzić. Filary naszego programu to: wiarygodność, skuteczność, europejskość i jedność – mówił z dumą .

Polityka zagraniczna w rozkwicie

– Jesteśmy skuteczniejsi, ale to nie jest polityka poklepywania po plecach, jak u naszych poprzedników. Potrafimy się dogadywać. W ramach grupy V4 umiemy się znakomicie dogadywać, mimo że każdy premier jest z innej grupy europejskich partii – zaznacza Morawiecki.

Szef MSZ Jacek Czaputowicz zdaniem premiera przywrócił sterowność polskiej dyplomacji, czego dowodem ma być umieszczenie polskiej flagi na Krzywej Wieży w Pizie 11 listopada.

Szkoda, że premier nie dodał, że ta „skuteczna polityka” skutkuje tym, że Polska w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy ponad dwukrotnie częściej przegrywała głosowania w Radzie Europejskiej, niż w czasach poprzedniej koalicji PO-PSL.

Na koniec był ukłon w stronę PiS-u. – Chciałbym przywołać myśl Lecha Kaczyńskiego, że niewłaściwa jest dychotomia tradycji i modernizacji. My chcemy przede wszystkim dla młodych Polaków przełamywać szklane sufity. To jest wykonanie testamentu Lecha Kaczyńskiego – konkludował Morawiecki.

Przemowa do elektoratu

Zdaniem komentatorów wypowiedź premiera przypomina raczej cyrk niż merytoryczną dyskusję nad rządem, a całe przemówienie naszpikowane było konfabulacjami i przekłamaniami. Podając liczby, Mateusz Morawiecki nie podawał skali, w innych przypadkach zapominał dodać, że poprzednicy zmagali się z największym od dziesięcioleci kryzysem.

JUSTYNA KOĆ: Czy jako największy klub opozycyjny wiedzieliście wcześniej, że będzie wniosek o wotum zaufania dla premiera?

JAN GRABIEC: Oczywiście żadnych oficjalnych informacji nie mieliśmy, a sprawa wotum była utajniona przez marszałka Sejmu i PiS. Jakkolwiek wczorajsze popołudniowe machinacje przy harmonogramie pracy pokazywały, że coś się rano wydarzy. Mimo że żadnej oficjalnej informacji  nie mieliśmy, to oczywiście jesteśmy przygotowani do merytorycznej debaty o stanie państwa w związku z wnioskiem o wotum nieufności. Chętnie do takiej debaty byśmy przystąpili, niestety takiej debaty dziś nie było.

Premier chwalił ministrów i krytykował opozycję. Jak odniesie się pan do jego słów?
To było wystąpienie, które trudno analizować racjonalnie, ponieważ było ono skierowane wyłącznie do swojego twardego elektoratu, stałych widzów „Wiadomości” TVP czy TVP Info. Premier mówił językiem sloganów propagandowych i partyjnych przekazów, tam nie było próby nawiązania kontaktu z rzeczywistością, którą widzi większość Polaków. Nie było odwołania do tego, co dziś jest największym problemem, czyli do afer, które są wokół i w ramach rządu PiS, ani do życia codziennego: podwyżek, niskich pensji nauczycieli czy braku perspektyw i ciągle trwającego eksodusu młodych za granice. Nic na temat bieżących problemów premier nie powiedział. To były tylko przekazy oficjalne partii i propaganda sukcesu przypominające miejscami bardzo to, co działo się w latach 80. w PRL i w stanie wojennym. Wtedy też rząd chwalił się tym, że na święta będą cytrusy i że już statek z Kuby dopływa do portu w Gdyni. Dziś premier Morawiecki opowiadał, że o 3 proc. zmniejszył VAT na mandarynki, zapomniał dodać, że jednocześnie rząd PiS podniósł VAT, który miał spaść już dwa lata temu, do 23 proc., co kosztuje co roku miliardy złotych polskie rodziny.

Premier zapowiedział, że nie będzie podwyżek energii, co prawda nie podał szczegółów, ale obietnica padła. To zagranie do elektoratu w stylu 300 Plus wyprawki szkolnej dla wszystkich?
To jest wprost kłamstwo. Bardziej porównałbym to do tych wypowiedzi z kampanii wyborczej, za które premier Morawiecki musiał przepraszać, bo przegrał procesy. Podwyżki cen energii już się dzieją. Już szpitale, szkoły, polskie samorządy, które płacą za oświetlenie ulic, dostały informacje, że będą płaciły o 60-70 proc. większe rachunki. To nie jest kwestia przyszłości, tylko to już się dzieje. Oczywiście wymiar tej podwyżki będzie zależał ostatecznie od ustawowego regulatora, ale to zapewnienie premiera jest propagandą sukcesu, że być może Polacy nie zauważą, jak będą wyglądały ich rachunki po 1 stycznia.

Nie wycofujecie wniosku o konstruktywne wotum nieufności? Marszałek wyznaczył już termin: piątek, godz. 21.00.
Chcemy po 3 latach rządu poważnej debaty, ponieważ PiS, który ma większość w Sejmie, ucieka od poważnych debat na jakikolwiek temat. Jedyną możliwością debaty jest złożenie wniosku przez największą partię opozycyjną o wotum nieufności. Mamy to zagwarantowane w konstytucji i na pewno z tego skorzystamy. Będzie to okazja do tego, aby przedstawiciele opozycyjnych klubów w swoich wystąpieniach zadali pytania rządowi i przedstawili wizję tego, co naprawdę dzieje się w Polsce, co powinno się zmienić. Takich debat nie ma w Sejmie, marszałkowie wyłączają mikrofon posłom opozycji, a to daje nam gwarancję debaty. Nawet jeśli miałaby się odbyć o 2 w nocy, i tak do niej przystąpimy, bo zamierzamy realizować obowiązek opozycji.

Platforma nie odpuszcza. W piątek dojdzie do wotum nieufności dla Morawieckiego.

Depresja plemnika

Wielu komentatorów politycznych komentowało dzisiejszy zwrot akcji w Sejmie jako świetne zagranie premiera Morawieckiego. Istotnie, szef rządu Prawa i Sprawiedliwości zaskoczył szykującą się do bombardowania jego osoby opozycję, która z pewnością gotowa była przedstawić bardzo długą listę jego zaniedbań, nie tylko w aspekcie najnowszej afery w Komisji Nadzoru Finansowego. Dzięki sprytnemu zagraniu w zasadzie odwrócił przebieg tej dyskusji, dając sobie okazję do chwalenie się swoimi (także wyimaginowanymi) sukcesami zamiast się bronić przed konkretnie sformułowanymi zarzutami ze strony PO, Nowoczesnej czy PSL. To należy mu niewątpliwie zapisać na plus, tym bardziej że jednocześnie postawił do pionu wewnątrzpartyjną opozycję.

Biorąc natomiast pod uwagę, że do świąt zostało już mniej niż dwa tygodnie, taki ruch ma spore szanse przynieść profity polityczne. Premier oprócz powtórzenia w pełnej dawce tępej propagandy, którą wyborcy PiS niemal codziennie słyszą na kanałach informacyjnych TVP, rzucił też zapowiedź ręcznego powstrzymania koniecznych podwyżek cen prądu, co z pewnością zostanie pozytywnie…

View original post 420 słów więcej

SKOK Wołomin pogrąży PiS

Gościem poniedziałkowego programu „Fakty po Faktach” był Wojciech Kwaśniak, wiceprzewodniczący KNF w larach 2011 – 2017. Podczas rozmowy poruszył temat SKOK-ów, mówiąc, że przyjdzie czas, gdy opinia publiczna „dowie się o wszystkich sprawach związanych z działalnością SKOK-u Wołomin(…) W tej grupie przestępczej byli przedstawiciele zarówno byłych służb specjalnych, jak i świata polityk”.

Od dłuższego już czasu opozycja stara się o powołanie komisji śledczej, jednak PiS, wykorzystując swoją większość w Parlamencie, nie wyraża na to zgody. Może dlatego, że to właśnie politycy związani z tą partią, są powiązani dość mocno ze SKOK-ami? Postacią numer jeden jest Grzegorz Bierecki, który w latach 1992 – 2012 był prezesem Krajowej Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej, a teraz, już II kadencję jest senatorem należącym do klubu PiS.

Jak twierdzi posłanka Izabela Leszczyna, była wiceminister finansów w rządzie PO/PSL, to właśnie w tym czasie, gdy Bierecki był szefem SKOK-u „Powstał cały szereg spółek wydmuszek, do których wyprowadzono wszystkie istotne działania SKOK-ów. SKOK-i płaciły tym spółkom za to bardzo dużo pieniędzy, a co robiły te spółki? Czy płaciły chociaż podatki w Polsce? Nie. Kilkanaście z tych spółek było kontrolowanych przez spółkę SKOK w Luksemburgu założoną przez senatora Biereckiego. To tam szły zyski”.

Katarzyna Lubnauer, przewodnicząca Nowoczesnej, zawiadomiła prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez zarząd krajowy SKOK, w tym i Grzegorza Biereckiego. Grzegorz Bierecki dopiero dzisiaj będzie dyspozycyjny i odpowie na pytania dziennikarzy, natomiast jego kolega partyjny, Jan Maria Jackowski widzi w tej sprawie „drugie dno”. Twierdzi, że całe to zamieszanie wokół Biereckiego to nic innego, jak próba „polityzacji tej sytuacji, ponieważ próbuje się odwrócić uwagę od istoty problemu, sugerując jakąś formę odpowiedzialności na inne osoby niż te, które faktycznie prowadziły przestępczy proceder”.

Przyjmując takie założenie pana Jackowskiego, możemy zastanawiać się, czemu miało służyć zatrzymanie w celu wielogodzinnego przesłuchania i oskarżenie o niedopełnienie obowiązków byłego szefa KNF, jego zastępcy i kilku urzędników? Zapewne chodziło właśnie o przykrycie afery Chrzanowskiego, a całe to zamieszanie to nic innego jak próba „polityzacji tej sytuacji, ponieważ próbuje się odwrócić uwagę od istoty problemu, sugerując jakąś formę odpowiedzialności na inne osoby niż te, które faktycznie prowadziły przestępczy proceder”. W tym kontekście słowa pana Jackowskiego również idealnie pasują.

SKOK Wolomin pogrąża PiS, odprysk afery KNF.

Depresja plemnika

Rada do Spraw Ogólnych UE, czyli szefowie MSZ-tów państw unijnych, odbyli kolejna rundę dyskusji o stanie praworządności w Polsce i na Węgrzech. Na tę okazje Komisja Europejska przygotowała dokument podsumowujący, jak do tej pory Polska wywiązywała się z unijnych zaleceń w sprawie wymiaru sprawiedliwości poddanego „reformie” PiS.

Portal OKO.press zdobył ten dokument. Wynika z niego, że jedyne, co Komisja wita z zadowoleniem, to cofnięcie „wycinki” sędziów, który ukończyli 65 lat, z Sądu Najwyższego i NSA. Reszta rekomendacji dotyczących Sądu Najwyższego, Trybunału Konstytucyjnego, Krajowej Rady Sądownictwa i sądów powszechnych nie została zrealizowana, a sytuację w polskim wymierzę sprawiedliwości Komisja ocenia źle.

KRS największym problemem

Z dokumentu wynika, że największym problemem jest w tej chwili Krajowa Rada Sądownictwa. To jej działalność sprawia, że w pozostałych dziedzinach – poza sytuacją w Trybunale Konstytucyjnym – dzieje się źle. KRS obsadza bowiem wolne miejsca sędziowskie w Sądzie Najwyższym, sądach administracyjnych i powszechnych, sama będąc ciałem – jak stwierdza Komisja – nieodpowiadającym europejskim standardom z powodu sposobu, w jaki pozbyto się z niej sędziów: przerywając kadencję…

View original post 2 356 słów więcej