Archiwa tagu: TSUE

SKOK Szewczaka na Orlen

Były poseł PiS i były główny ekonomista Kasy Krajowej SKOK Janusz Szewczak otrzymał kolejną posadę. Będzie w Orlenie odpowiadał za finanse na stanowisku wiceprezesa tej firmy. Został powołany przez radę nadzorczą największego koncernu paliwowego w Polsce, który jest nadzorowany przez wicepremiera Jacka Sasina.

Przypomnijmy, że twórcą SKOK-ów jest Grzegorz Bierecki, senator związany z PiS. Z powodu nieprawidłowości i braku do 2012 r. nadzoru nad Kasami, do tej pory podatnicy, czyli my wszyscy, musieli wypłacić klientom upadłych SKOK-ów prawie 5 mld zł.

„Gdyby ktoś był ciekaw, ile były poseł Janusz Szewczak, „analityk gospodarczy, nauczyciel akademicki i publicysta” portalu wPolityce będzie zarabiał jako członek zarządu ds. finansowych w Orlenie, to informuję, że reguluje to ustawa i mowa o kwocie rzędu 75 tys. zł miesięcznie:)” – poinformował na Twitterze Marcel Zatoński z „Pulsu Biznesu”.

„A Orlen właśnie zjechał z zyskiem netto o 17%. Rozumiem, że doskonałym wyjściem na poprawę wyników firmy jest zatrudnienie partyjnych pociotków z dalekich poślich ławek”; – Po pierwsze, obłowić się. Po drugie, wyprowadzić tyle kasy, ile się da z Orlenu. Po numerze ze SKOK-ami prezentuje najwyższe możliwe kwalifikacje. Podwrockowy Działkowiec, pan Jarek Kopertfield czy rajfurowaty Pazerny Marian to przy nim gimbaza”;

Czyli jak za PRL, Dupiak na miejsce Walendziaka a Walendziak na miejsce Dupiaka. Stołki trzeba obsadzić, kasę pruć a po nich choćby potop” – komentowali internauci.

Kmicic z chesterfieldem

Tacy ludzie rządzą w bandyckim państwie PiS.

Premier Rzeczypospolitej Polskiej otwarcie mówi, że nie uzna wyroku sądu. Jak jakiś watażka w republice bananowej.

„Po raz pierwszy sędziowie będą walczyli o praworządność na ulicy. W togach. Najważniejsze jest to, żeby byli z nami obywatele” – mówi OKO.press sędzia Igor Tuleya przed sobotnim Marszem Tysiąca Tóg. 

15-17 stycznia Senat zajmie się projektem tzw. ustawy dyscyplinującej, zwanej też kagańcową.

Jak pisaliśmy w OKO.press projekt przegłosowany przez PiS w Sejmie 20 grudnia, po 29 godzinach chaotycznego „poprawiania” zakłada m.in. drastycznie poszerzenie odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów i prokuratorów. 

Przeciwko takim planom ostro protestują znamienici prawnicy – polscy i zagraniczni – oraz Rzecznik Praw Obywatelskich. Bo tak sformułowane przepisy są poważnym zagrożeniem dla niezależności sędziów i stawiają pod znakiem zapytania członkostwo Polski w europejskim porządku prawnym. Protestowała Komisja Europejska i kolejne organy Rady Europy: Zgromadzenie Parlamentarne i Komisarz Praw Człowieka.

Więcej o Igorze Tuleyi…

View original post 616 słów więcej

 

Żwirko i Wigura. Bajan i Pokrzywka

Polski samolot Tweet dnia: Polscy lotnicy, latający polskim samolotem RWD, zwyciężyli w Challenge des Avions de Tourisme, najlepszym w Europie konkursie cywilnym TWICE w 1932 i 1934 roku, pokonując Messerschmitta. @DanVandenberg1 @ron_eisele @marklanebiz @gretzyngier

Kmicic z chesterfieldem

Jest różnica pomiędzy stanem wojennym w PRL a stanem wojennym wprowadzonym wobec sędziów przez PiS. W PRL sędziowie obchodzili dekret o stanie wojennym cichcem, a dziś działają nie tylko z otwartą przyłbicą, ale też dokumentują i nagłaśniają swoje działania – także na całą Europę. I to im daje dodatkową siłę

Projekt, który posłowie PiS-u wnieśli w czwartek (12 grudnia 2019) wieczorem do Sejmu, jest ogłoszeniem stanu wojennego wobec sędziów. Wprowadza prawo stanu wojennego, które stanowi, co wolno, a czego nie wolno sędziemu orzec. I tak: ciężkim deliktem dyscyplinarnym, za które grozi wydalenie z zawodu, ma się stać stosowanie się przez sędziów do art. 379 pkt 4 kodeksu postępowania cywilnego, który nakazuje każdemu sądowi z urzędu badać prawidłowość obsadzenia sądu w sprawie, którą sądzi.

Sytuację można porównać do tej, w jakiej znaleźli się sędziowie po wprowadzeniu przez Komitet Obrony Narodowej (zwany WRONą) dekretu o stanie…

View original post 3 285 słów więcej

 

Opowieść wigilijna

W centrum Warszawy grupa neonazistów szarpała i zaatakowała gazem aktywistów rozdających jedzenie bezdomnym. „Ataku w biały dzień, w samym centrum miasta, tuż pod komisariatem policji nikt z nas się chyba nie spodziewał. Nie ma już takiego miejsca w przestrzeni publicznej, gdzie mogę czuć się bezpiecznie”

„Jedzenie zamiast Bomb” (ang. „Food not Bombs”), to ogólnoświatowy ruch, w ramach którego wolontariusze na całym świecie rozdają ciepłe posiłki i promują idee sprawiedliwości społecznej, sprzeciwiają się marnowaniu żywności i finansowaniu zbrojeń.

W Warszawie aktywiści od kilku miesięcy co niedzielę rozdawali posiłki w samym centrum miasta, na tzw. Patelni (plac przy stacji metra „centrum”, niedaleko Pałacu Kultury). 22 grudnia 2019 zostali zaatakowani przez grupę neofaszystów. Dostało się też przechodniom, którzy próbowali pomóc albo sprzeciwiali się hajlowaniu. Część atakujących udało się zidentyfikować.

„Takie sytuacje przypominają, dlaczego to, co robimy, jest ważne. Nikt nam nie wmówi, że w Polsce nie ma problemu faszyzmu, przemocy i agresji” – mówi Burza, jedna z zaatakowanych aktywistek. Rozmowa w dalszej części tekstu.

Bo my to lubimy wojny

Dzięki filmikom przesyłanym przez świadków ataku i pomocy użytkowników mediów społecznościowych, aktywistom udało się kilku napastników zidentyfikować.

Jeden z nich na Facebooku nadał sobie pseudonim „White”, w opisie – cytat z Hitlera. „Na karku ma triskelion – symbol rasistowskich terrorystów Afrykanerskiego Ruchu Oporu – obrońców apartheidu w RPA” – informują aktywiści.

Skonfrontowany odpowiedział, „Ooo, już się boję leszczu” i „Poszczekaj podczłowieku jeszcze”.

Razem z drugim zidentyfikowanym napastnikiem – studentem prawa na UW, należeli prawdopodobnie do zdelegalizowanej grupy  „Szturmowców”.

„To ten sam stary, zły, mieszczański faszyzm, który nienawidzi biednych, „brudasów”, bezrobotnych czy bezdomnych, którym polscy nazi-skini urządzali pogromy. Stoimy po stronie społecznej solidarności, równości i siostrzaństwa przeciwko ich egoizmowi, hierarchiom i nienawiści” – komentuje Food Not Bombs.

Rozmawiamy z Klaudią „Burzą”, jedną z zaatakowanych aktywistek, w Food Not Bombs od działa od 3 lat.

Marta K. Nowak: Na nagraniu widać, jak kilku ubranych na czarno mężczyzn idzie zdecydowanym krokiem w waszą stronę i zabiera baner. Tak to się zaczęło?

Burza: To końcówka całego zdarzenia. W międzyczasie zdążyli potraktować gazem kilka osób, próbowali złapać naszych kolegów, ale im się nie udało. Wyraźnie nie wiedzieli, co tu jeszcze zrobić, więc wrócili po baner.

Nagrała to dziewczyna, która była na miejscu przypadkowo. Zachowała się bardzo odważnie, jako jedna z niewielu w tym tłumie ludzi postanowiła to udokumentować. Chwilę po tym, jak filmik się kończy, obie dostajemy gazem.

Spodziewaliście się takiego ataku? Coś go zapowiadało?

W marcu podobny atak był w Wałbrzychu [20 kiboli w kominiarkach obrzuciło aktywistów Food Not Bombs kamieniami i butelkami. Prowadzimy też jadłodzielnie – miejsce gdzie można zostawić jedzenie dla innych. Jakiś czas temu ktoś zdemolował lodówkę, namalował na niej swastyki. Wiemy, że grupy skrajnej prawicy mają nas na celowniku, głównie ze względu na nasz antyfaszystowski przekaz i środowisko anarchistów, z którym jesteśmy związani.

Zdarzały się oczywiście nieprzyjemne sytuacje, zaczepki: „jebane lewaki”, „jebana antifa”. Czasem pracowali z nami ludzie innych narodowości, to słyszeli, że mają wypierdalać do siebie. Zwykle kończyło się na wyzwiskach.

Ataku w biały dzień, w samym centrum miasta, tuż pod komisariatem policji nikt z nas się chyba nie spodziewał. Teraz mam wrażenie, że nie ma już takiego miejsca w przestrzeni publicznej, gdzie mogę czuć się bezpiecznie.

Myślicie, że to zaplanowana akcja?

Na pewno atakujący byli  do tego przygotowani i dobrze wiedzieli, kim jesteśmy.

O co im chodziło?

Podeszli do chłopaków już agresywni. Pytali, co my tu robimy, czemu dokarmiamy nierobów, porządnym ludziom byśmy pomagali. A w ogóle, to „rozdajemy hifa” [rymuje się z antifa]. Coś w tym stylu.

A wy?

Jak zawsze, zaczęliśmy spokojnie tłumaczyć: że to forma protestu przeciwko zbrojeniom i wojnom, że chcemy zwrócić uwagę na to, że ludzie na świecie głodują, a żeby ich wykarmić niewiele potrzeba. Mieliśmy już w przeszłości nieprzyjemne sytuacje, ale zawsze kończyło się na rozmowie.

A oni na to, że właśnie kochają wojny. I Hitlera. Wyciągnęli gaz i zaczęli nas szarpać i polewać.

Polewać gazem?

To był gaz żelowy, czyli nie chmura, tylko struga. Trafia precyzyjniej i boleśniej. Przez pół godziny nie byłam w stanie otworzyć oczu. Do teraz wszystko nas piecze, ale całe szczęście nic poważnego się nikomu nie stało. Poza nami ucierpiał też niestety jeden z bezdomnych, z którym znamy się od lat.

Jak zareagowało otoczenie?

Jak przestałam widzieć, byłam przerażona. Myślałam, że już po mnie – nikt mi nie pomoże. Na szczęście w pobliżu znalazł się ratownik medyczny, zaprowadził mnie do łazienki, pomógł przemyć oczy. Oczywiście większość osób nie zrobiła nic albo uciekła, ale na stacji metra, gdzie tamci dalej hajlowali i robili sobie zdjęcia z naszym banerem, jeden z przechodniów złapał najmłodszego z nich – 16 latka i przytrzymał aż do przyjazdu policji.

Policja zareagowała szybko

Nie. Ludzie dzwonili na policję, ale nikt się nie zjawił, chociaż komisariat jest na samej stacji metra. W końcu ktoś musiał mnie tam zaprowadzić. Z tego co wiem, dopiero wtedy zaczęto się tym zajmować.

Poza skrajną prawicą, jaki jest odbiór waszej inicjatywy

W naszej działalności najważniejszy jest antywojenny przekaz, zamiast ulotek wolimy po prostu rozdawać jedzenie. Odbiór jest zwykle pozytywny, ale chętnie rozmawiamy i dyskutujemy.

Nie wszyscy się z nami zgadzają. Mówią na przykład, że zbrojenia są konieczne.

I co wy na to?

Mówimy o spirali nienawiści, niebezpieczeństwie wzajemnego nakręcania na to, kto jest lepszy, kto gorszy, kto silniejszy.

To się wszystko zaczyna od podwórka, na osiedlach, między takimi chłopaczkami, jak ci, który nas zaatakowali. A kończy się na wojnach.

Inni zarzucają nam, że jak dajemy jedzenie bezdomnym, to ich zatrzymujemy w miejscu, w którym są, bo tak jest im wygodnie. Jakoś nie wierzę, żeby komuś było z bezdomnością wygodnie – polecam spróbować. To sytuacja życiowa i systemowa stawia ludzi w takiej pozycji. Nie mówię, że dawanie obiadu rozwiązuje problem. Pomocą zajmują się już inne organizacje, do których chętnie odsyłamy, ale uważamy, że jedzenie jest czymś tak podstawowym, że powinno się je zapewnić każdemu.

Nawet w Warszawie ludzie cierpią z głodu, podczas gdy sklepy codziennie marnują tony jedzenia. My wykorzystujemy właśnie to jedzenie, które normalnie by się zmarnowało.

Przez waszą działalność macie kontakt z opowieściami ludzi, których nikt nie słucha, wszyscy omijają. Jakie to historie?

Trafiają do nas czasem osoby, które właśnie wyszły z więzienia i nie mają pojęcia, co dalej. Po prostu ich wypuszczono, rodzina nie chce ich widzieć, nikt im nie pomaga.

Wiele osób ma problemy z używkami, alkoholem lub chorobami psychicznymi, ale ich bezdomność niekoniecznie się od tego zaczynała. Poznajemy wiele osób, które straciły domy przez eksmisję i od tamtej pory koczują, mieszkają w pustostanach. Niektórzy się dobrze trzymają, są zadbani, nie da się ich rozpoznać na ulicy.

Jeden pan, który został wyrzucony z domu i nawet nie bardzo mógł zabrać rzeczy, był wcześniej fotografem. Często to osoby, które mają wykształcenie, pracowały, ale nagle straciły rodzinę, przyszedł kryzys i wylądowali na ulicy. Dużo ciężkich historii.

Mamy też oczywiście fajne historie z naszej pracy – jeden z bezdomnych, który zaczął do nas przychodzić 3 lata temu, sam się w nasz ruch zaangażował. Co tydzień gotuje z nami i rozdaje jedzenie. Niestety on też został w niedzielę zaatakowany.

Co po ataku? Zrezygnujecie?

O nie! Takie sytuacje przypominają nam, dlaczego to, co robimy jest ważne. Już nikt nam nie wmówi, że w Polsce nie ma problemu faszyzmu, przemocy i agresji. Czas, żeby władza skończyła z przyzwoleniem na obnoszenie się z symboliką nazistowską, bo takich ataków będzie coraz więcej.

Z Facebooka Food Not Bombs: „Za tydzień (29.12) znowu będziemy rozdawać jedzenie i ubrania w ramach antywojennej i antyprzemocowej inicjatywy Jedzenie Zamiast Bomb! Zapraszamy wszystkie chętne wesprzeć nas osoby w niedzielę o 19:30 na ‚patelnie’ przy wejściu do metra centrum”.

Kmicic z chesterfieldem

Konrad Szymański sugerował, że ministrowie państw UE dali się przekonać polskiemu rządowi ws. praworządności. Ale OKO.press dotarło do zapisów z wtorkowego posiedzenia Rady ds. Ogólnych. Mówiono na nim o wyrokach TSUE, Izbie Dyscyplinarnej w SN i postępowaniach dyscyplinarnych wobec sędziów. Rząd utrzymywał, że dyscyplinarki są prowadzone bez jego ingerencji

Minister ds. europejskich Konrad Szymański, podsumowując dyskusję ministrów państw UE o praworządności w Polsce na Radzie ds. Ogólnych 10 grudnia 2019, podkreślał, że po prezentacji Komisji Europejskiej i polskiego rządu, delegaci nie zadali dodatkowych pytań. Niektóre media, w tym portal Niezalezna.pl, odczytały to jako dowód na rzekome znudzenie się w Brukseli sytuacją sędziów w Polsce. Nic bardziej mylnego.

Szymański powiedział po posiedzeniu Rady:

„Myślę, że Komisja Europejska podchodzi do sprawy w sposób rzeczowy i konstruktywny. Mam nadzieję, że to się utrzyma”.

Jak dokładnie miało to wyglądać wg ministra?

„Państwa członkowskie przynajmniej na tym etapie uznały, że nie ma powodów…

View original post 2 347 słów więcej

 

Krystyna Pawłowicz na pewno jest osobą niezrównoważoną. Czy normalną?

Prof. Marcin Matczak jak i m.in. mecenas Roman Giertych odnieśli się do słów Krystyny Pawłowicz w stosunku do Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

Pawłowicz odpowiedziała na post Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na Twitterze.

– Wstyd to pojęcie obce dla prezydentury Andrzeja Dudy. Jej symbolem będzie wielokrotne złamanie konstytucji, przyjęcie ślubowania od Piotrowicza i Pawłowicz, skandaliczne ataki na sędziów. I te słowa, że nie jest Prezydentem wszystkich Polaków. Wstyd! – napisała polityczka Platformy Obywatelskiej.

– Wstydem, proszę pani Kidawy-Błońskiej to jest pani BEZWSTYD; bezwstyd bezkrytycznej marionetki, bezwstyd nieudanego socjologa z infantylnymi pretensjami do bycia „prezydentem”…Litość – odpowiedziała Pawłowicz.

– Pani to pisze jako sędzia Trybunału Konstytucyjnego? Zgodnie z nowymi przepisami, powinno to być karane – zaragował jeden z internautów.

– Piszę jako sędzia TK zaczepiona chamsko przez wicemarszałek Sejmu panią Kidawę – zripostowała Pawłowicz.

– Krystyna Pawłowicz złamała kodeks etyczny sędziów Trybunału Konstytucyjnego. § 16.3. Sędzia nie uczestniczy w debacie publicznej dotyczącej spraw politycznych ani nie angażuje się w działania partii politycznych i ruchów społecznych zajmujących się bieżącą polityką. Składamy skargę w tej sprawie – czytamy w oświadczeniu Ośrodka Monitorującego Zachowania Rasistowskie i Ksenofobiczne.

Jacek Nizinkiewicz (dziennikarz, Rzeczpospolita): PiS łamie narzucone przez siebie reguły. Krystyna Pawłowicz, zgodnie z forsowanymi przepisami przez PiS, powinna przestać być sędzią TK. PiS upartyjnił TK, Andrzej Duda podważa funkcjonowanie I Prezes Sądu Najwyższego. Władza podważa narzucany przez siebie nowy porządek prawny”.

– Wyobraźcie sobie, że sędzia Marek Safjan pisze publicznie do Lecha Kaczyńskiego startującego w wyborach prezydenckich: „Jest Pan bezwstydem, jest Pan marionetką, infantylnym prawnikiem od prawa pracy, z pretensjami do bycia prezydentem”. Pawłowicz w Trybunale Konstytucyjnym to Martyniuk w filharmonii – komentuje prof. Marcin Matczak (Uniwersytet Warszawski).

Kmicic z chesterfieldem

Premiera „Szczerze” Donalda Tuska 12 grudnia. Już dziś publikujemy fragmenty bardzo osobistych dzienników byłego przewodniczącego Rady Europejskiej i obecnego szefa Europejskiej Partii Ludowej (EPP).

Książka autorstwa Donalda Tuska ma formę osobistego dziennika. Są to zapiski z lat 2014-2019 uzupełnione i wzbogacone późniejszymi przemyśleniami. Były premier Polski opisuje kolejne dni na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej (czy, jak woli jego wnuk, Króla Europy). Relacjonuje spotkania z Angelą Merkel, Petrem Poroszenką, Francois Hollande’em, Barackiem Obamą czy Davidem Cameronem. Ujawnia kulisy narad na szczytach europejskich władz. Możemy wraz z nim śledzić m.in. pierwsze przymiarki do referendum brexitowego czy narastający konflikt w UE w sprawach dotyczących sankcji na Rosję, wsparcia dla Ukrainy oraz kryzysu w Grecji. Tusk dużo miejsca poświęca też swoim bliskim i sprawom polskim, do których jako szef RE musiał zachowywać dyplomatyczny dystans.

Poniżej pierwsze fragmenty książki Donalda Tuska. Premiera książki zaplanowana jest na 12 grudnia, a 14 grudnia w sobotę w Centrum…

View original post 2 269 słów więcej

 

Beata Kempa, sroka złodziejka

  • Prokuratura bada sprawę akcji, którą patronatem objęła Beata Kempa
  • Polityk PiS zachęcała do przekazywania darów dla dzieci z Syrii
  • Po ponad roku zebrane rzeczy nadal tkwiły w magazynie

„Prokuratura po naszym zawiadomieniu wyjaśnia, co stało się z darami dla dzieci w Syrii, które były zbierane pod patronatem Beaty Kempy oraz rządu. Przedstawiciele naszej organizacji zostali przesłuchani w charakterze świadków” – informuje Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. Chodzi o akcję pod patronatem Beaty Kempy, która była wówczas ministrem w Kancelarii Premiera ds. pomocy humanitarnej. Polityk zaangażowała się w zbiórkę mieszkańców Sycowa. Zapewniała także o transporcie darów.

Jak jednak ujawniła „Gazeta Sycowska”, plecaki, zamiast trafić do dzieci w Syrii, po ponad roku nadal leżały w magazynie w Sycowie. Gdy sprawa wyszła na jaw, Beata Kempa zawiozła je do jednego z kościołów.

Zobacz więcej

„Wszystko wskazuje na to, że część darów została tam zwyczajnie rozkradziona, zamiast do dzieci w Syrii zabrały je osoby związane z parafią. Podkreślamy, że odpowiedzialność za całą akcję ponosi Beata Kempa, która publicznie ją firmowała” – piszą przedstawiciele Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.

W związku z tym organizacja złożyła zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Beatę Kempę i księży którzy z nią współpracowali. Po ujawnieniu sprawy przez lokalne media, polityk PiS oświadczyła na Twitterze: „Wobec kłamliwego artykułu Gazety Sycowskiej, powielanego przez inne portale oświadczam, że sprawę kieruję do sądu o naruszenie dóbr osobistych i pomówienie”.

Kmicic z chesterfieldem

„Obecnie Polska, według wskaźnika Giniego, określającego poziom różnic społecznych, zajmuje jedno z najlepszych miejsc w Europie” – stwierdził Jarosław Kaczyński. Niestety, z niedawnych badań wynika, że nierówności dochodowe w Polsce należą do najwyższych w Europie

Rosnące nierówności dochodowe i majątkowe to jeden z najważniejszych tematów ekonomicznych i politycznych ostatnich lat. Na Zachodzie, bo w Polsce z wyjątkiem pozaparlamentarnej (do niedawna) lewicy mało kto interesował się problemem. Listopad 2019 przejdzie do historii jako miesiąc, w którym politycy rządzący naszym krajem nareszcie go zauważyli.

I od razu rozwiązali.

“Obecnie Polska, według wskaźnika Giniego, określającego poziom różnic społecznych, zajmuje jedno z najlepszych miejsc w Europie” – stwierdził Jarosław Kaczyński w opublikowanej 26 listopada rozmowie z „Gazetą Polską”.

Prezes PiS musiał zaczerpnąć tę tezę od premiera Mateusza Morawieckiemu, który w exposé tydzień wcześniej mówił, że obecnie w Polsce „poziom nierówności jest taki, jak w Danii, a niższy niż przeciętnie w Europie. Niższy niż we…

View original post 2 899 słów więcej

 

Pisowskie patologie w sądach i Trybunale Konstytucyjnym

Więcej >>>

PiS chce w całości przejąć państwo

Na prośbę Stowarzyszenia Sędziów Polskich #IustitiaPolska staniemy jutro przed Sądami w całej Polsce, w imię solidarności z Sędziami. Aktualizowana lista miejsc, w których jutro o 16:00 odbędą się obywatelskie protesty. #NieDamySięZastraszyć #KOD

ruchkod.pl

Kmicic z chesterfieldem

Mateusz Morawiecki w wywiadzie dla PAP udowadnia, że albo nie rozumie, czym są pytania prejudycjalne, albo udaje, że nie rozumie. Przedstawia triumfalną narrację o rzekomo korzystnym dla PiS wyroku TSUE z 19 listopada. Zaciekle broni nowej KRS i znów atakuje sędziów

Premier Mateusz Morawiecki w rozmowie z PAP przedstawił zdumiewającą interpretację wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada. Oczerniał też sędziów, którym zarzucał politykierstwo i bronienie swoich przywilejów.

Morawiecki to kolejny obok prezydenta Andrzeja Dudy, ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry oraz wiceministra sprawiedliwości Sebastiana Kalety polityk najwyższego szczebla, który nastawia opinię publiczną przeciwko sędziom stosującym się do wyroku luksemburskiego Trybunału.


Politycy i media wspierające „reformę” sądownictwa nasiliły ataki na sedziów po wyroku TSUE. W takiej sytuacji obywatelskim obowiązkiem jest okazanie solidarności z sędziami, którzy są dziś w Polsce poddawani naciskom i represjonowani za orzekanie zgodnie z literą prawa oraz stosowanie się do orzeczeń najważniejszego sądu UE.

W niedzielę 1 grudnia…

View original post 2 475 słów więcej

 

Wspólnicy Banasia pójdą siedzieć, a Banaś?

Arkadiusz B. oraz Krzysztof B. to byli urzędnicy wyższego szczebla w resorcie finansów. Dzisiaj są oskarżeni o zorganizowanie grupy przestępczej, która od jesieni 2015 roku do sierpnia 2018 roku wyłudziła VAT w wysokości 5 mln zł, wykorzystując do tego fikcyjny obrót sztuczną biżuterią i tarcicą.

Panowie, których zadaniem było ściganie oszustw podatkowych, stworzyli sieć spółek, działających do trzech miesięcy i przez trzy lata kradli, ile się tylko dało. „Pieniądze ze zwrotu VAT miał pobierać z kont m.in. Krzysztof B. – dzięki pełnomocnictwom wypłacał średnio od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych z kont spółek zaangażowanych w karuzelę VAT”.

Co ciekawe, to znajomi pana Banasia i właśnie w czasie, gdy był on zatrudniony w Ministerstwie Finansów obaj znaleźli zatrudnienie w tym resorcie. Dzisiaj pan Banaś się od nich odcina i udaje, że ich nie zna.

Akt oskarżenia liczy 800 stron i obejmuje 22 osoby, zaangażowane w ten proceder. Obaj panowie siedzą w areszcie i raczej szybko go nie opuszczą, no chyba, że prokuratura zastosuje swoje własne standardy i nagle okaże się, że to tylko pomyłka, bo panowie są niewinni.

Jedno jest pewne, partia rządząca ma naprawdę pecha lub wielkie problemy z doborem współpracowników. Mieliśmy już wpadkę m. in. z Piebiakiem, Banasiem i teraz ci dwaj. Niby krystalicznie uczciwi, rzetelni, kompetentni, a jednak niezłe bagno. Daleko ta nasza Polska pod takim kierownictwem nie ujedzie…

Kmicic z chesterfieldem

„Jego działanie stanowi niedopuszczalną ingerencję w działania konstytucyjnych organów oraz prowadzić może do chaosu i anarchii” – tak resort Ziobry tłumaczy odwołanie z delegacji sędziego Juszczyszyna, który zastosował się do wyroku TSUE. „To propaganda. Sędzia musi sprawdzać, czy sąd niższej instancji był właściwie obsadzony” – mówi prof. Marcin Matczak

„Minister Sprawiedliwości, korzystając z przysługujących mu uprawnień, odwołał z delegacji do Sądu Okręgowego w Olsztynie sędziego Sądu Rejonowego w Olsztynie Pana Pawła Juszczyszyna” – czytamy w komunikacie na stronie resortu we wtorek 26 listopada 2019.

Jako pierwsi napisaliśmy, że odważny sędzia, który zastosował się do wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada, będzie musiał wrócić na niższe stanowisko w Sądzie Rejonowym. Ministerstwo sprawiedliwości poinformowało o tym w poniedziałek 25 listopada, faksem. Nie podało powodu, a jedynie podstawę prawną.

W środę 27 listopada w Olsztynie odbyła się pierwsza demonstracja w obronie sędziego. Kolejne, w całej Polsce, zaplanowane są na niedzielę, 1…

View original post 2 237 słów więcej

 

Ziobro połamie sobie zęby na sędziach takich, jak Juszczyszyn

Sędzia Juszczyszyn >>>

PiS nie ogląda się na instytucje unijne, które wymagają trzymania się standardów demokratycznych. PiS się spieszy z zamordyzmem, aby twierdzić, że Polacy tak chcą. A co nam zrobicie? Oczywiście, zrobią Polexit.

„Prawo stron do rzetelnego procesu jest dla mnie ważniejsze od mojej sytuacji zawodowej” – ogłosił Paweł Juszczyszyn, sędzia z Olsztyna, który został w trybie natychmiastowym odwołany z delegacji po tym, jak wezwał Kancelarię Sejmu do ujawnienia list poparcia KRS. Jako pierwszy zastosował się do wyroku TSUE. Łętowska: władze próbują efektu mrożącego

(komentarz wpisu na kmicic z chesterfieldem >>>)

Kaczyński krzyczy do Witek: – Anuluj

Zapis też jest!

#TrzebaAnulowaćBoPrzegramy

W opublikowanym dziś stenogramie z nocnych i burzliwych obrad Sejmu brakuje słów Dariusza Salamończyka, zastępcy szefa Kancelarii Sejmu. W brakującym fragmencie urzędnik zwraca marszałek Elżbiecie Witek uwagę dot. trybu ponownego głosowania nad kandydatami do KRS.

Ze stenogramu zniknął poniższy fragment.

Dariusz Salamończyk, zastępca szefa Kancelarii Sejmu: – Nie, nie, nie. To musi być wniosek (o reasumpcję – red.). Nie można tak, pani marszałek. Ja melduję, że wszyscy posłowie zagłosowali, ci którzy są na sali. Wszyscy oddali głosy.

Ale to trzeba albo zakończyć… Nie można odłożyć. Trzeba albo podjąć decyzję, że pani anuluje, albo pokazać wyniki i uznać.

Wczoraj, w wieczornym bloku głosowań Sejm wybierał czterech posłów do Krajowej Rady Sądownictwa. Klub PiS zgłosił kandydatury: Marka Asta, Bartosza Kownackiego, Arkadiusza Mularczyka i Kazimierza Smolińskiego. Klub KO – Kamilę Gasiuk-Pihowicz, a klub Lewicy – Joannę Senyszyn. W rezultacie powtórzonego głosowania Sejm wybrał do KRS posłów PiS.

Na stronie internetowej Sejmu pojawił się stenogram z burzliwych obrad Sejmu, w tym głosowania dot. KRS. Wynika z niego, że marszałek Witek przed głosowaniem przedstawiła instrukcję. Wskazała, że głosowanie odbędzie się za pomocą urządzenia do liczenia głosów. Dodała, że należy wykorzystać „funkcję tego urządzenia umożliwiającą dokonanie wyboru z listy”.

„Czy wszyscy posłowie są już gotowi do przeprowadzenia głosowania? Proszę sprawdzić, czy wszystkie karty działają, czy światełka się nie świecą” – pytała Witek posłów.

„Wszystko działa? Przechodzimy wobec tego do głosowania (…). Proszę obecnie panie i panów posłów o podejmowanie decyzji w sprawie wyboru posłów członków Krajowej Rady Sądownictwa” – oświadczyła chwilę później marszałek.

W stenogramie pojawia się „głos z sali” mówiący: „Nie działa”.

„Proszę państwa, u kogo nie działa czytnik?” – pytała marszałek Witek.

„Czy u kogoś z państwa jeszcze nie działa karta? Działa. Proszę państwa, nie może być tak, że u jednych działa, a u innych nie działa. Działa?” – dopytywała Witek.

W stenogramie czytamy, że z sali pojawiają się głosy: „Działa, działa”.

„Proszę państwa, ja widzę, że nowi posłowie mają problemy z głosowaniem w czytniku, chociaż nie tylko nowi… Nie ma problemów?” – pyta dalej marszałek Witek. Na to odzywa się szef klubu KO Borys Budka: „Nie, my nie mamy”.

„Jest problem?” – dopytuje Witek. Z sali pojawiają się głosy, że „jest problem” i „nie działa”.

„Kto ma problem?” – pyta marszałek.

„Możemy jeszcze raz?” – mówił głos z sali. „Nie ma nowych maszynek” – kolejny głos z sali. Jak czytamy w stenogramie kolejny głos z sali mówi: „Prezes ma”.

„Dobrze. Proszę państwa, w takim razie, jeżeli nie działają, mogę anulować to głosowanie, powtórzyć” – oświadcza Witek. Na co z sali ktoś mówi: „Tak, anulować”. Inny głos stwierdza: „Nie”.

Następnie pojawia się głos z sali. Jeden z posłów zwraca się do Witek, że nie może być tak, że jednym działa, a drugim nie działa. „Pytam właśnie, czy jednym działa, a drugim nie działa” – odpowiada marszałek.

Kolejny głos z sali stwierdza: „Pani marszałek, trzeba anulować, bo my przegramy. Za dużo osób po prostu jest. Naprawdę”.

„Proszę państwa, jest prośba posłów Platformy Obywatelskiej… I tu, że państwo, że nie działa i że państwo…” – mówiła Witek.

Ze stenogramu wynika, że sali padają głosy: „Działa. Działa” oraz „Wszystkim działa”.

„Pani poseł przed chwileczką od państwa była z taką samą prośbą” – mówiła Witek.

„Ale już działa” – mówi głos z sali.

W tym momencie część posłów skanduje: „Wyniki, wyniki, wyniki”. Z kolei marszałek Witek informuje, że decyzję o tym, czy dokonać reasumpcji głosowania, można podjąć gdy wniosek złoży 30 posłów. Dodaje, że za chwilę w sprawie głosowania zarządzi przerwę i Konwent Seniorów. „Więc czekam na wniosek 30 posłów chcących dokonać reasumpcji głosowania” – mówi.

Część posłów – jak czytamy w stenogramie – uderza w pulpity i skanduje: „Wyniki! Wyniki! Wyniki!”.

„Proszę państwa, zgodnie z decyzją marszałka anuluję to głosowanie na prośbę posłów, na prośbę posłów opozycji” – oświadcza marszałek Witek co skutkuje okrzykami z sali: „Skandal!” oraz „Hańba!”, „Dyktatura!”.

Powtórne głosowanie w Sejmie. Wybrano czterech posłów PiS do KRS

Następnie zostało przeprowadzone powtórne głosowanie, w którym wybrano czterech posłów PiS do KRS. Powtórzenie głosowania wywołało oburzenie posłów opozycji, którzy krzyczeli: Fałszerze, Skandal oraz Hańba.

„Ponieważ był wniosek o reasumpcję tamtego głosowania ogłoszę krótką przerwę i zwołam konwent seniorów” – mówiła Witek po ogłoszeniu wyników. Jak dodała, że na pytanie na jakiej podstawie anulowała głosowanie powiedziała, że na takiej samej jak poprzednie, gdy poseł Borys Budka stwierdził, że nie działa mu karta do głosowania.

Kmicic z chesterfieldem

W nocy z czwartku na piątek marszałek Elżbieta Witek nie podała w Sejmie wyników głosowania na czterech posłów członków Krajowej Rady Sądownictwa. Jak przyznaje jedna z posłanek na zarejestrowanym przypadkowo nagraniu, przegraliby je kandydaci PiS. „To łamanie zasad parlamentaryzmu. Żądamy ogłoszenia wyników!” – apelowała opozycja. Bezskutecznie

„Oszustwo, oszustwo!” – skandowali politycy opozycji na zakończenie I posiedzenia IX kadencji Sejmu w nocy z czwartku na piątek 22 listopada.

Marszałek Sejmu Elżbieta Witek odmówiła podania wyników głosowania na posłów członków KRS. „Anulowała” je i zarządziła na nowo, choć takiej procedury nie przewiduje Regulamin Sejmu.

Dlaczego? Wszystko przez specjalne maszynki do głosowania, których obsługa nastręczyła trudności części posłów. Po głosowaniu w szeregach PiS zapanował chaos, a do mównicy sejmowej podszedł nawet Jarosław Kaczyński.

„Trzeba anulować, bo my przegramy” – mówi w opublikowanym nagraniu jedna z posłanek PiS, najpewniej Joanna Borowiak.

View original post 6 167 słów więcej