Archiwa tagu: Stanisław Michalkiewicz

Pedofilia, Morawiecki i Sasin. Szambo po polsku

>>>

– Hanna Zdanowska, nawet jeśli zostanie wybrana, nie będzie mogła objąć mandatu prezydenta i nie będzie mogła sprawować funkcji. Wojewoda zwróci się do premiera o ustanowienie zarządu komisarycznego – powiedział na konferencji prasowej poseł PiS Jacek Sasin. – To kłamstwo – komentuje krótko w rozmowie z wiadomo.co prof. Marek Chmaj, specjalista w zakresie prawa administracyjnego. Według niego za taką wypowiedź polityk powinien zostać pozwany w trybie wyborczym. Hanna Zdanowska jest prezydentem Łodzi i kandydatką KO na ten urząd.

Konferencja prasowa Jacka Sasina

– Nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że pani prezydent Hanna Zdanowska, nawet jeśli zostanie wybrana prezydentem Łodzi, nie będzie mogła objąć mandatu prezydenta i nie będzie mogła tej funkcji sprawować – powiedział na konferencji prasowej w Łodzi poseł PiS Jacek Sasin.

Poseł partii rządzącej nie ma wątpliwości, że „jeśli zostanie wybrana, nie będzie mogła objąć funkcji”. – W tej sytuacji wojewoda będzie zmuszony zwrócić się do Prezesa Rady Ministrów o ustanowienie zarządu komisarycznego w Łodzi. Apeluję również o jasne stanowisko Państwowej Komisji Wyborczej w tej sprawie, ponieważ pani prezydent, nawet w przypadku uzyskania największej liczby głosów w tych wyborach, nie powinna uzyskać zaświadczenia o wyborze na urząd prezydenta – tłumaczył.

A to jeszcze nie wszystko. Przy okazji uderza także w opozycję. – Sytuacja pokazuje również podwójne standardy, jakie stosuje Koalicja Obywatelska, w tym przypadku PO, wspierając panią Hannę Zdanowską. To PO mówi, że szanuje praworządność, szanuje wyroki sądów – dodawał Sasin.

Sprawa Hanny Zdanowskiej

27 września Sąd Okręgowy w Łodzi ogłosił decyzję w sprawie Hanny Zdanowskiej i podtrzymał wyrok Sądu Rejonowego uznający prezydent Łodzi winną poświadczenia nieprawdy. Wyrok jest prawomocny.

Przypomnijmy, w marcu Sąd Rejonowy Łódź-Śródmieście orzekł, że prezydent Łodzi Hanna Zdanowska oraz jej partner życiowy Włodzimierz G. są winni i wymierzył im kary finansowe – mają zapłacić po 20 tysięcy złotych.

Chodzi o przedstawienie nieprawdy w akcie notarialnym sprzedaży mieszkania, umowie przedwstępnej i potwierdzeniu odbioru pieniędzy jako zaliczki na poczet kupna mieszkania. Prezydent Łodzi od początku utrzymywała, że jest niewinna, nie zrobiła niczego złego i nie ma nic do ukrycia.

Chmaj: Jacek Sasin kłamie

– Poseł Sasin powinien dokładnie przeczytać Kodeks wyborczy, tam jest jasno wskazane, kto ma bierne prawo wyborcze, czyli może kandydować w wyborach. Nie może kandydować osoba, która została skazana za przestępstwo umyślne, ścigane z oskarżenia publicznego na karę pozbawienia wolności – tłumaczy w rozmowie z wiadomo.co prawnik, prof. Marek Chmaj.

Hanna Zdanowska została skazana wyrokiem sądowym, ale na karę grzywny.

Według Marka Chmaja sama Hanna Zdanowska albo Platforma Obywatelska mogą pozwać posła PiS w trybie wyborczym, dlatego że to, co powiedział, jest kłamstwem.

Platforma na razie rozważa, czy podjąć taki krok. Chociaż rzecznik PO Jan Grabiec nie ma wątpliwości, że to „manipulacja procesem wyborczym oparta na fałszywych przesłankach”.

Inny poseł PO, Mariusz Witczak, przypomina ocenę szefa PKW Wojciecha Hermelińskiego po tym, jak Jarosław Kaczyński i inni politycy PiS mówili wprost o tym, że pieniądze będą dostawać te samorządy, które będą współpracowały z rządem. – Wtedy Wojciech Hermeliński wyraził opinię, że to jest forma korupcji politycznej. Chodzi bowiem o wywieranie presji na wyborców w sposób nieuprawniony. To jest inna sytuacja, ale intencje mają podobny charakter – komentuje w rozmowie z wiadomo.co Witczak.

Faktycznie Sasin już jedną Hankę wygasił swego czasu. Mało kto pamięta. Było to 2007 roku, ale przegrał w sądzie.

Neumann o komisarzu w Łodzi po ewentualnej wygranej Zdanowskiej: To, co mówi Sasin, jest typowe dla PiS-u. Nie potrafią wygrywać, mają słabych kandydatów, więc myślą jak wprowadzić komisarza

Nie ma problemu. Wierzę, że Hanna Zdanowska wygra w I turze i że będzie mogła normalnie funkcjonować jako prezydent miasta Łodzi, jeżeli wyborcy będą tego chcieli, a wierzę, że będą tego chcieli. Dostała grzywnę, nie została skazana na areszt czy więzienie, czyli zgodnie z Kodeksem wyborczym może być prezydentem, może kandydować. Mówił o tym przewodniczący PKW. To, co mówi Sasin, jest typowe dla PiS-u. Nie potrafią wygrywać, mają słabych kandydatów, więc myślą jak wprowadzić komisarza do poszczególnych miast. Ani Sasin, ani nikt inny nie będzie miał prawa wprowadzać komisarza do Łodzi. To jest element kampanii wyborczej PiS, ale to pokazuje ich stosunek do samorządu” – mówił w Radiu Zet przewodniczący klubu PO, Sławomir Neumann.

Katarzyna, której sąd przyznał milion złotych zadośćuczynienia za to, że była gwałcona przez księdza, pozwie Stanisława Michalkiewicza. Publicysta Radia Maryja stwierdził, że „żadne k…wy nie są tak wysoko wynagradzane.

Michalkiewicz w felietonie opublikowanym w serwisie YouTube odniósł się do wyroku, jaki zapadł kilka dni temu. Katarzynie, która jako 13-latka była brutalnie gwałcona przez księdza Romana B. z Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej, zasądzono milion złotych odszkodowania.

„Dostać milion złotych, za to, że ktoś kiedyś wsadził rękę pod spódniczkę, no któż by nie chciał” – mówi na wideo zamieszczonym na YouTubie. I dodaje: „Jestem pewien, że teraz panienki, jedna przez drugą, na wyścigi będą sobie przypominać, jak to były molestowane. (…) Miliona złotych to taka panienka jedna z drugą przez całe życie może nie zarobić, a tutaj za jednego sztosa. No to żadne k…wy nie są tak wysoko wynagradzane na całym świecie, a cóż do tego nasz biedny kraj.”

Fundacja pomagająca ofiarom pedofilii w Kościele opublikowała mapę sprawców i pokrzywdzonych. Marek Lisiński – prezes stowarzyszenia, w dzieciństwie ofiara księdza pedofila, mówi o gigantycznym odzewie. Ale w postawie Kościoła zmiany nie widzi. Czego oczekuje od polityków?

Bożena Chlabicz-Polak na portalu koduj24.pl pisze o znikających pieniądzach Morawieckiego.

Uwaga, uwaga…  jakiś czas temu wyszło z budżetu i dotąd nie wróciło 400 miliardów euro. Ta kasa – odzyskana przez ekipę „dobrej zmiany” w ciężkim boju z mafią VAT-owską, czyli „bandytami, którzy swobodnie działali dotąd na terenie Polski”, niepostrzeżenie dla nikogo opuściła Ministerstwo Finansów i oddaliła się w nieznanym kierunku, zostawiając po sobie wielką dziurę budżetową. Uczciwego znalazcę prosi się o zwrot zaginionej kwoty lub wskazanie miejsca jej aktualnego pobytu. Sprawa jest bardzo pilna.

Pilna, bo to z tych właśnie pieniędzy – jak zapewnia pan premier w kampanii – mają być finansowane wszystkie ambitne plany rządu, który od wyborów (o ile, w co chyba nikt nie wątpi, wypadną one korzystnie dla formacji władzy) zdejmie ciężar troski o sprawy gmin i powiatów z barków przychylnych patii władzy samorządowców. A na Unię przecież, z tymi jej skąpo wydzielanymi dotacjami po dwadzieścia parę miliardów euro rocznie, to naprawdę nie ma co liczyć. I bez łaski.

Przecież „dobra zmiana” ma górę kasy odebranej „mafii VAT–owskiej”, która płynie wartkim strumieniem do budżetu. Jest tego – jak szacował pan premier podczas spotkania z wyborcami w Rykach – dwa razy więcej niż brukselskich srebrników. Więc sami sobie zbudujemy te wszystkie mosty i drogi, co to ich PO z PSL-em przez osiem lat nie zbudowała. Stać nas, bo jak zaraz wyliczyli internauci, od początku „dobrej zmiany” do państwowej kasy trafiło górką jakieś 400 mld euro. Góra pieniędzy!

No, ale zaraz ktoś popsuł premierowi zabawę. Niejaki Piotr Skwirowski (cytowany przez portal NaTemat) zauważył bowiem: „Serio? (…) Ciekawe, gdzie w takim razie podziały się te pieniądze, bo w budżecie ich nie ma. Tam co roku duży deficyt”. Fakt – o deficycie wszystkim wiadomo…

Czyli mamy problem. Pieniądze VAT-owskiej mafii gdzieś się (chwilowo) zapodziały. Może ktoś zapłacił nimi za nagrania w „aferze taśmowej” i teraz leżą w sejfie, gdzieś w Donbasie? Może „poszły” na nowe posady dla synów znajomych polityków oraz wsparcie kolegów w potrzebie? I na nagrody, które „się należały? Wiadomo tylko, że wszelki ślad po nich zaginął.

Teraz tych mitycznych miliardów szuka – jak się domyślamy – „komisja VAT-owska”, ale chyba bez rezultatu, bo jak już partia rządząca pospłacała długi wdzięczności w spółkach skarbu państwa i na parafiach, to na podwyżki w budżetówce oraz obiecane Pięćset Plus dla emerytów kasy już nie wystarczyło. Nie ma środków na policjantów. Nie ma na szpitale. Nie ma na chore dzieci. No i dług publiczny znowu pobił rekord, już w czerwcu niebezpiecznie zbliżając się do biliona złotych. Tyle kasy jeszcze nigdy nie „wisieliśmy” ani sobie, ani zagranicy.

Sprawa jest więc poważna, a od uczciwości obywateli zależą nie tylko losy obiecanych suwerenowi dróg powiatowych, ale także nasza wypłacalność. No, bo po deklaracji, że czego, jak czego, ale kasy to nam absolutnie nie brakuje, na Unię nie ma już chyba co liczyć. Gorzej, jeśli zaginione miliardy odnajdą się gdzieś za granicą. Bo żaden sąd nam ich teraz nie wyda, ze względu na wątpliwości w kwestii prawa ich znalazcy do uczciwego procesu. Niewykluczone więc, że cała robota z uszczelnianiem VAT-u poszła na marne i drogi powiatowe będą jeszcze musiały poczekać na remont. Chociaż może trzeba by najpierw dobrze poszukać w papierach, bo te brakujące miliardy mogą przebiegle kryć się w księgach rachunkowych. Ot, taka „kreatywna księgowość”.

Waldemar Mystkowski pisze o Noblu dla Morawieckiego.

Według premiera, PiS odzyskał więcej pieniędzy niż dała Polsce Unia Europejska – zaiste zasługuje na tę nagrodę.

Zbyt długo Mateusz Morawiecki zwlekał z ogłoszeniem rewelacji ekonomicznych, iż PiS odzyskało więcej pieniędzy niż dała Unia Europejska. Dlaczego takim ekscytującym odkryciem dzieli się w Dębicy na Podkarpaciu, a nie w Sztokholmie, gdzie przyznawane są Noble z ekonomii…

Polacy zdobywali Noble literackie i pokojowy, ale nie mamy ekonomicznego. Może tym ogłoszeniem o wyższości środków pisowskich nad unijnymi premier aspiruje do najgodniejszego lauru, jaki nakłada Szwedzka Akademia Nauk. Jakieś ciało kolegialne powinno go najpierw zgłosić, Komitet Polityczny PiS albo Rada Polityki Pieniężnej. A tak laurem z ekonomii w tym roku podzielili się William Nordhaus i Paul Romer.

Geniusz Morawiecki zakomunikował nam, iż „z uszczelnienia podatków w przyszłym roku będziemy mieli może nawet 50 mld zł”, a na „programy dla rolników, programy drogowe czy kolejowe wpłynie z Unii około 25-27 mld złotych”. Krótko pisząc, PiS jest dwukrotnie lepszy niż Unia Europejska. Mniejsza z tym, iż w projekcie budżetu zapisano wzrost wpływów VAT o 13,6 mld zł, która to wielkość nijak się ma do 50 mld.

Morawiecki twierdzi, że pieniądze odzyskuje od mafii VAT-owskich. Dlaczego jednak nikt w kraju nie słyszał o rozbijaniu gangów, o procesach mafiosów, którzy siedzieliby na sali sądowej w specjalnych kuloodpornych klatkach? Dlaczego magister Zbigniew Ziobro nie zleca służbom specjalnym wchodzenia o szóstej rano do tych zakapiorów, a kipisz robi się w mieszkaniach obywateli, którzy na pomnikach zawieszają t-shirty z napisem „Konstytucja”?

Ogłoszenie swojego geniuszu ekonomicznego przez Morawieckiego od razu spowodowało podejrzenie, że nie warto być w Unii i spodziewać się należy wyjścia z niej – Polexitu. PiS przecież więcej odzyskuje pieniędzy z uszczelniania niż płynie do nas z Brukseli. Gdy wreszcie granice zostaną zamknięte, uszczelnianie przynosić będzie jeszcze większe profity dla budżetu.

PiS tak się zapędził z mafiami VAT-owskimi, iż powołał do ich ścigania sejmową komisję śledczą. Miał być przesłuchiwany Jacek Rostowski, były minister finansów rządu PO-PSL, lecz z tego zrezygnowano, bo mamy czas kampanii wyborczej, a przesłuchanie mogłoby się potoczyć nie po myśli PiS. I pewnie tak byłoby, bo Rostowski pisowskich śledczych przewyższa o kilka pięter.

Wszystkie jednak dane wskazują, że istotnie Morawiecki może liczyć na Nobla, z innego jednak umysłowego kruszcu, alternatywnego IG Nobla (ignoble – niegodziwy). To taki Nobel, który mógłby wręczać Stanisław Bareja. Przyznawany jest w Cambridge w Massachusetts. Laureat – zamiast miliona dolarów wręczanych w Sztokholmie – dostaje w tym słynnym mieście uniwersyteckim np. 10 bilionów dolarów Zimbabwe (odpowiednik 20 zł – nie wiem, czy zwracane są koszta podróży).

W tym kontekście stają się zrozumiałe aspiracje Morawieckiego ogłoszone w Dębicy. Może pretenduje do IG Nobla, którego zdobycia należy mu życzyć jako rodakowi i trzymać kciuki.

Lewizna Rydzyka: Macierewicz, Wójcik, Michalkiewicz

Odnoszę wrażenie, że totalna opozycja uważa, iż aby uzyskać pomoc z zewnątrz i władzę – trzeba jak najmocniej zniszczyć fundamenty polskości: Kościół w Polsce i polską armię – zaznaczył były szef MON Antoni Macierewicz w cotygodniowym felietonie „Głos Polski” w Radiu Maryja i TV Trwam.

Antoni Macierewicz zwrócił uwagę, że głównym przeciwnikiem totalnej opozycji nie jest Prawo i Sprawiedliwość, ale Polska i polskość.

– Trudno inaczej zareagować na ten niesamowity atak, jaki ma miejsce na Kościół w Polsce, duchowieństwo i armię. Dwa filary polskości, dwa główne fundamenty, dzięki którym istniejemy jako państwo i utrzymujemy swoją narodową tożsamość. To, co dzieje się w związku z tzw. filmem, bo nie wiem, czy „film” jest właściwym słowem dla tej propagandowej szmiry „Kler”; to, co dzieje się w związku z Wojskami Obrony Terytorialnej, ale także postponowaniem wszelkich cech charakterystycznych i wartości, jakie niesie ze sobą polskie duchowieństwo i polski żołnierz, nie da się inaczej wytłumaczyć, jak tylko przekonaniem ludzi, którzy to robią, że zniszczenie duchowieństwa, Kościoła, polskiej armii jest niezbędnym elementem uzyskania wsparcia z zewnątrz, które ma tych ludzi utrzymać przy władzy bądź im ją przywrócić: aby uzyskać władzę trzeba jak najmocniej zniszczyć fundamenty polskości – mówił polityk.

>>>

Czy się to komuś podoba, czy nie, to tak, jak w przypadku tego konkursu, Fundacja Lux Veritatis czy Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej ma prawo złożyć – tak jak każdy podmiot – wniosek. Nie jest to podmiot w żadnym razie wykluczony i nie może być jakiegoś marginalizowania podmiotu nie wiadomo z jakich powodów – mówił wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik w ramach czwartkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.    

Wczoraj w Sejmie posłowie Platformy Obywatelskiej Cezary Tomczyk oraz Marcin Kierwiński zaatakowali dyrektora Radia Maryja o. Tadeusza Rydzyka CSsR oraz zainicjowane przez niego dzieła, sugerując, że Ministerstwo Sprawiedliwości w ramach środków z Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym przekazało pieniądze „wprost na konta ojca Tadeusza Rydzyka”.

Radio Maryja nie otrzymywało od Ministerstwa Sprawiedliwości żadnych środków na swoją działalność – zapewnił Michał Wójcik.

– Nie ma na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości informacji, jakoby Radio Maryja miało otrzymać środki na swoją działalność. Jeżeli, to jest rzeczywiście fundacja Lux Veritatis, ewentualnie Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej. Jeżeli chodzi o kwestię kwot i kiedy zostały przyznane te kwoty, to podałem szczegółowe informacje, że właściwie dopiero w tym roku fundacja Lux Veritatis wystąpiła o dotację w konkursie na przeciwdziałanie przyczynom przestępczości w obszarze akcji informacyjnej. Chodziło o kwotę ok. 416 tys. złotych. To jest akcja informacyjna „bądźmy bezpieczni”. Natomiast WSKSiM wystąpiła na akcję „Masz jedno życie – stop dopalaczom”. To było na kwotę ok. 195 tys. złotych – wyjaśnił wiceminister sprawiedliwości.

>>>

>>>

Szef MSZ Czaputowicz nie wykluczył, że Polska będzie kupować rosyjski gaz z Nord Stream 2. Wiarygodność PiS już dawno leży na dnie, a tu się okazuje, że to jest dno dna. Skoro jesteśmy w świecie Barei, to może trzeba za ten gaz płacić ryżem albo jakąś stówką z banku?