Archiwa tagu: Solidarność

„Solidarność” sprzedała nauczycieli

W Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog” w Warszawie stało się w niedzielę coś co znakomicie wpisuje się w skandaliczny komentarz pana prof. Zybertowicza, na temat sygnatariuszy porozumienia Okrągłego Stołu. Bo to właśnie tu – w CP „Dialog”, 7. kwietnia – tak jak kiedyś „komuniści podzielili się władzą z własną agenturą” teraz Pisowcy podpisali sami ze sobą kompromitujące porozumienie.

Oświatowa „Solidarność” z PiS–owcem Ryszardem Proksą na czele parafowała propozycje PiSowskiego rządu, wcześniej odrzucone zarówno przez Związek Nauczycielstwa Polskiego jak i Forum Związków Zawodowych.

Równocześnie najbardziej kontrowersyjna kurator Barbara Nowak z Małopolski ogłosiła radośnie na Twitterze: NSZZ Solidarność podpisała porozumienie z Rządem! Dzięki temu WSZYSCY NAUCZYCIELE dostaną podwyżki! Solidarność wywalczyła zmniejszenie biurokracji! Nie ma powodu do strajku!”

Entuzjazmu jednak nie podzielono. W mediach społecznościowych w odpowiedzi mocno zawrzało:

„Całkowity blamaż rządu PiS. Jedyne co udało im się zrobić to podpisać porozumienie z radnym PiS. Beata Szydło mówiąc, że jest porozumienie z grupą łamistrajków z Solidarności kompromituje się bardziej niż przy 1:27″ – ocenił na Twitterze Marcin Kierwiński (PO), porównując niedzielne porozumienie do efektu słynnego głosowania głosowanie na przewodniczącego Rady Europejskiej w 2017 roku w Brukseli.

„Radny PiS Proksa sprzedał nauczycieli i »Solidarność« nauczycielską rządowi PiS zupełnie za darmo. To »porozumienie« to totalna kompromitacja związku i bezczelność wicepremier Szydło! Zobaczcie sami (za MEN)” – skomentował na Twitterze Tomasz Siemoniak z Koalicji Europejskiej.

Na PiSowską analogię w postępowaniu ze stawiającymi opór wskazała w swoim komentarzu Joanna Scheuring-Wielgus. „Ta sama taktyka co przy niepełnosprawnych. To było do przewidzenia…” – napisała.

Do rodziców zwróciła się także niezawodna w takich razach PiSowska funkcjonariuszka Krystyna Pawłowicz:

„Rodzice, pamiętajcie! Walczcie też sami z postkomunistycznym terrorem ZNP. Nie puszczajcie im tego płazem, bo ich rozzuchwalacie. Oni mają w planie destrukcję Polski, a nie nauczanie, obalanie rządu, a nie interes nauczycieli i uczniów” – zagrzmiała po swojemu Pawłowicz.

„Jaki wstyd jest być nadal w „Solidarności” nauczycielskiej. Dobrze, że zrezygnowałem w odpowiednim czasie. Proksa = zdrada i hańba – podsumował niedzielne porozumienie Piotr Świdziński.

„Solidarność” sprzedała nauczycieli.

Depresja plemnika

>>>

To, ile czasu przeznaczyło Prawo i Sprawiedliwość na konwencję regionalną we Wrocławiu, a ile w Kadzidle k. Ostrołęki na Kurpiach doskonale pokazuje, wśród kogo partia Jarosława Kaczyńskiego będzie szukała swojego elektoratu w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Przedstawiciele dobrej zmiany wyraźnie obawiają się swojego głównego konkurenta na wsi – Polskiego Stronnictwa Ludowego, którego szef świetnie zaprezentował swoją formację na wspólnej konwencji Koalicji Europejskiej, dlatego wizerunek w wersji “lite” skierowany do centrowego elektoratu postanowili odłożyć na półkę. Obawy Jarosława Kaczyńskiego odzwierciedlone zostały przez jego przemówienie i dość zdumiewające obietnice, które złożył rolnikom.

Będziemy zabiegać, chcemy walczyć i zabiegać o interesy Polski, w tym przede wszystkim, o interesy polskiej wsi, chcemy większych dopłat dla polskiego rolnictwa – myśleniem życzeniowym trąciła wypowiedź prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego, który butnie stwierdził, że PiS jest partią polskiej wsi i to „prawdziwą, nie udawaną”. W swoim przemówieniu, jak zresztą zwykle, operował utartymi sloganami i nie popisał…

View original post 1 846 słów więcej

Kuchcińskiego seksualny apetyt na dziewczynki

Andrzej Rozenek opisał na łamach „Nie” działania służb polegające na przykryciu afery związanej z m.in. marszałkiem Sejmu Kuchcińskim.

Pisowski marszałek Sejmu niepotrafiący złożyć zdań po polsku – nawet „dzień dobry” czyta z kartki – okazuje się być pedofilem. Lubi dziewczynki dupczyć.

Depresja plemnika

„Panie wojewodo, apeluję o to, żeby był pan urzędnikiem państwowym przestrzegającym prawa, a nie kacykiem politycznym działającym na zlecenie Prawa i Sprawiedliwości albo pana Karola Guzikiewicza” – powiedziała prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. To reakcja władz miasta na – jak to określiła prezydent – skandaliczną decyzję Dariusza Drelicha, który przyznał „Solidarności” Stoczni Gdańskiej prawo do zgromadzenia cyklicznego 4 czerwca.

Dulkiewicz domaga się od Drelicha uchylenia tego postanowienia. Wniosek o zgodę na cykliczne zgromadzenie złożył do wojewody wiceszef stoczniowej „S” i radny PiS Karol Guzikiewicz. 4 czerwca w Gdańsku odbędą się obchody 30. rocznicy wyborów z 1989, które organizują w tym mieście samorządowcy.

Prezydent Gdańska stwierdziła, że ta decyzja wojewody dzieli społeczeństwo: – „Dzieli gdańszczan, dzieli Polaków”. Przypomniała, że „Solidarność to był 10-milionowy ruch”. – „Ruch ludzi, którzy odważnie zdecydowali się na pokojową rewolucję, bez przelewu krwi, podczas której walczyli o swoją godność, także godność moją, wtedy jako małego dziecka. Co robi…

View original post 1 019 słów więcej

Kościół upadnie wraz z PiS-em

Publicysta Piotr Szumlewicz (OPZZ) i inni o rozpoczynającym się 2019 r. w kontekście Kościoła katolickiego.

>>>

Autor książki poświęconej myśli papieża Franciszka nie ma wątpliwości, że w Polsce zachodzą ważne zmiany. Film „Kler” podstawił biskupów pod ścianą, ludzie nie boją się mówić o krzywdach wyrządzonych przez Kościół, który za bardzo zbliżył się do polityki.

Więcej >>>

Kościół uczyni wszystko, żeby PiS rządził jak najdłużej. Będzie go bronił, broniąc samego siebie, chociaż gardzi tym rządem tak jak każdą świecką władzą. Każdy inny rząd będzie bowiem dla Kościoła gorszy, a ten który nastąpi bezpośrednio po PiS, będzie wręcz zabójczy. Biskupi wiedzą doskonale, że gdy przyjdzie czas rozliczeń z reżimem, proces ten nie ominie ich samych. Tym razem się nie wywiną. Rewolucja demokratyczna będzie stanowcza i konsekwentna, bo inna być nie może. Po 2007 r. nie było rozliczeń z PiS, a skutkiem zaniechania tej „dekomunizacji” był powrót Kaczyńskiego do władzy w 2015 r. Drugi raz klasa polityczna nie popełni tego błędu. I nie zostawi już w spokoju Kościoła. Zbyt oczywiste jest, że nie ma demokracji i praworządności bez równości dla Kościoła, a więc bez świeckiego państwa.

Depresja plemnika

Ze zdumieniem przeczytałem życiorysy Lecha i Jarosława Kaczyńskich zamieszczone w Encyklopedii Solidarności, publikacji powstałej, jak twierdzi wydawca, we współpracy z IPN. Życiorysy te nie tylko tworzone są „metodą Adama Słodowego – czyli coś z niczego”, ale i zawierają informacje ewidentnie nieprawdziwe.

Zacznijmy od wspomnianej metody. Polega ona na tym, by nieliczne fakty z mizernej w rzeczywistości działalności obu braci w opozycji w PRL, przedstawiać tak, aby stworzyć wrażenie bohaterów pierwszej wagi. Część pierwsza tej metody polega na pracowitym wyliczeniu mało istotnych faktów, tak aby wytworzyć ich mnogość. I tak na przykład: Lech Kaczyński to „W 1976 zbierał pieniądze dla represjonowanych po wydarzeniach Czerwca robotników Ursusa i Radomia. Od 1977 współpracownik Biura Interwencyjnego KOR, nast. KSS KOR”. Czytelnik nie znający dobrze tych spraw ma wrażenie, że miały miejsce 3 fakty, podczas, gdy mowa cały czas o jednym i tym samym (współpracą z KOR). Następnie: „autor w niezależnym piśmie ‘Robotnik Wybrzeża´, […] działacz WZZ Wybrzeża, prowadził szkolenia i wykłady dla robotników z prawa pracy i historii.” I znowu jedno i to samo wymienione kilka razy innymi słowami.

View original post 651 słów więcej

„Solidarność” jak komusze CRZZ

W sobotę nad ranem przedstawiciele zarządu LOT i protestujących związkowców poinformowali, że do poniedziałku do godz. 14 strajk w spółce został zawieszony. Protest trwał od 18 października. W tym czasie dyrektor Rafał Milczarski zwolnił przewodniczącą związku, a następnie dyscyplinarnie 67 protestujących pracowników. – W tym konflikcie widać wyraźnie, że dyrekcja LOT-u chciała pracowników potraktować w taki sposób, żeby się przestraszyli. Zarząd firmy w państwie prawa nie może straszyć i szantażować pracowników – komentuje Henryk Wujec, działacz opozycji PRL. Według niego szef NSZZ „Solidarność” umywając ręce działał „niezgodnie ze słowem solidarność i etyką związkową”.

Zawieszenie strajku

Po wstępnych negocjacjach – i nieoczekiwanie po znaczących ustępstwach ze strony zarządu firmy – ustalono, że do pracy przywrócona zostanie szefowa Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego Monika Żelazik, szef związku zawodowego pilotów w LOT Adam Rzeszot oraz pozostałe 66 osób, które wcześniej zostały zwolnione w trybie dyscyplinarnym. Był to jeden z najważniejszych postulatów strajkujących.

W imieniu spółki negocjacje prowadził m.in. czasowo oddelegowany z rady nadzorczej do zarządu LOT Bartosz Piechota. Rozmowy rozpoczęto dopiero dziewiątego dnia strajku. Strony spotkają się w poniedziałek o godz. 8 w celu kontynuowania negocjacji.

Zwolnienia dyscyplinarne pracowników

22 października 67 pracowników firmy otrzymało zwolnienia ze względu na udział w strajku. Wcześniej zwolniona została szefowa związku zawodowego Monika Żelazik. Według zarządu LOT-u protest w jej obronie jest nielegalny. Prezes PLL LOT Rafał Milczarski straszył protestujących także wezwaniami do zapłaty za odwołane loty. Nie chciał podać się do dymisji. Co ciekawe, jego podpisu nie ma pod wspólnym oświadczeniem.

– W tym konflikcie widać wyraźnie, że dyrekcja LOT-u chciała pracowników potraktować w taki sposób, żeby się przestraszyli. Zwolnienie przewodniczącej związku zawodowego w ogóle nie jest możliwe, bo ta funkcja zgodnie z Kodeksem pracy jest chroniona. Właściwym sposobem działania nie jest także zwalnianie karne pracowników. Takie metody były stosowane w PRL-u. Wtedy też za karę zwalniano tych, którzy organizowali strajki – mówił w rozmowie z wiadomo.co Henryk Wujec, działacz opozycji w czasach PRL.

Według niego zarząd LOT-u czuł się od początku bardzo pewnie i dopiero solidarność pracowników, którzy postanowili bronić swojej szefowej, skłoniła ich do jakichkolwiek rozmów. – To dobrze, że zarząd poszedł po rozum do głowy i wyznaczył przedstawiciela do prowadzenia negocjacji. Strajk był przygotowywany od dawna, był czas dla Zarządu PLL LOT na to, aby rozpocząć negocjacje. Szkoda, że nie został wykorzystany – komentuje Wujec.

Solidarność broni „tylko swoich”

Gdzie przez czas trwania strajku i zwolnień dyscyplinarnych był NSZZ „Solidarność”? Jej szef, Piotr Duda na początku milczał, dopiero później wyjaśnił, że nie będzie się angażował, bo „każdy broni swoich ludzi”.

– To są skandaliczne słowa i zachowanie. Nie mieści się w kategoriach działalności związkowej. Przecież nam zawsze chodziło o wspólną solidarność pracowniczą. Zarząd firmy w państwie prawa nie może straszyć i szantażować zwolnieniem z pracy lub bardzo wysokimi odszkodowaniami – mówi Henryk Wujec. I dodaje: – Szef związku tak mocno związał się z rządzącą partią, że nie wyobraża sobie, że może stanąć w obronie pracowników, bo to groziłoby konfliktem z szefostwem rządzącej partii.

Takie działanie także przypomina czasy PRL-u. – Wtedy podobnie postępował CRZZ, który nie bronił pracowników. Ja też byłem wyrzucony z pracy i nikt z tego związku się za mną nie wstawił. Podobnie zachowuje się teraz „Solidarność” – dodaje.

Głupawka katolicka „Solidarności”

Głupawka katolicka dzisiejszej „Solidarności”.

Ciemnogród katolicki kontratakuje

Posłanka PiS Anna Sobecka napisała w tej sprawie interpelację do ministra nauki Jarosława Gowina. – „Studia gender powinny zniknąć z publicznych uczelni z powodu swojego ideologicznego podłoża” – napisała była spikerka Radia Maryja. Zapytała więc, na ilu polskich uczelniach są prowadzone takie studia, ile studentów obecnie na nich studiuje i czy ministerstwo rozważa ich likwidację na uczelniach finansowanych przez państwo?

Studia z zakresu gender prowadzone są na kilku polskich uczelniach, np. Uniwersytecie Warszawskim, Wrocławskim czy Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Są to studia podyplomowe.

Sobecka w swojej interpelacji powołuje się na przykład Węgier. – „Jak informują użytkownicy Twittera na wszystkich uczelniach na Węgrzech od 2019 r. zostanie zlikwidowany nabór na studia gender. Dekret rządu premiera Viktora Orbana został opublikowany w najnowszym »Monitorze Węgierskim«. Zgodnie z przepisami w 2019 r. uczelnie nie będą już mogły rekrutować studentów na studia gender” – napisała Sobecka.

Posłanka PiS bierze przykład oczywiście ze swego mentora Tadeusza Rydzyka, dla którego gender jest synonimem zła wszelakiego. O tym m.in. w artykule „Internet i gender zatruwają dzieci, czyli Rydzyk poucza ministerstwo edukacji

Ciemnota katolicka od Rydzyka kontratakuje – Sobecka chce zlikwidować gender.

Zniewolony nienawiścią umysł PiS

Odrażający spot, jakim Prawo i Sprawiedliwość w ostatnich dniach przed ciszą wyborczą chciał zmobilizować swój najtwardszy elektorat może zaprowadzić szefostwo sztabu wyborczego przed oblicze Temidy. Trwający minutę filmik, w którym przypomniano słowa polityków Platformy Obywatelskiej oraz części samorządowców o przyjmowaniu uciekających z terenów objętych działaniami wojennymi uchodźców powiązane z wizją 2020 roku, gdy krwiożerczy uchodźcy będą terroryzować lokalne społeczności nie wywołał spodziewanego efektu – wyborcy centrowi wyrazili masowe oburzenie uciekaniem się do antyuchodźczej retoryki i straszenia wizją wykrzywionej rzeczywistości, a środowiska narodowe wytknęły rządzącym niebywałą hipokryzję, przypominając że wbrew temu co mówi rząd Prawa i Sprawiedliwości, Polska otworzyła granicę na napływających w dużej ilości imigrantów z Bliskiego Wschodu czy Azji. 

Dziś natomiast Rzecznik Praw Obywatelskich poinformował, że wystąpił do prokuratury o wszczęcie śledztwa ws. spotu wyborczego PiS mającego – w jego ocenie – “jednoznacznie antyuchodźczy i antymuzułmański charakter”. Zdaniem Adama Bodnara spot wymaga analizy pod kątem przestępstwa nawoływania do nienawiści.

“W ocenie RPO film ten, zgodnie z zamierzeniem autorów, miał przedstawić społeczność migrantów, a przede wszystkim uchodźców pochodzących z krajów arabskich i wyznających religię muzułmańską w negatywnym świetle i zmierzał do wywołania u odbiorców lęku oraz niechęci wobec tej społeczności” – zaznaczono w komunikacie RPO.

Bodnar nie miał zatem innego wyjścia jak skierować do Prokuratora Okręgowego w Warszawie wniosek o wszczęcie z urzędu postępowania w kierunku ustalenia, czy spot nie miał na celu wzbudzenia wśród odbiorców nienawiści lub innych silnych negatywnych emocji wobec migrantów, uchodźców, osób pochodzenia arabskiego i wyznawców islamu, a tym samym czy nie doszło do popełnienia przestępstwa publicznego nawoływania do nienawiści ze względu na pochodzenie narodowe, etniczne lub wyznanie. W komunikacie możemy też przeczytać, że w przypadku takiego wniosku prokuratura ma obowiązek wszcząć postępowanie niezwłocznie.

Co ciekawe, w Prawie i Sprawiedliwości dziś nie ma odważnych, którzy przyznaliby się do poparcia emisji tego skandalicznego spotu, ani do wyjaśnienia motywów, jakie kierowały twórcami. Wicepremier Gowin przyznał, że się go wstydził (oczywiście deklaracja padła już po wyborach), a pani minister od uchodźców Beata Kempa wyraźnie bała się publicznie wyrazić zdanie w tej sprawie, co skrzętnie wykorzystała wczoraj Monika Olejnik w Kropce nad i.

Podejrzenie naruszenia przepisu art. 256 kodeksu karnego wydaje się uzasadnione, a ukaranie pomysłodawców powinno być normą w państwie demokratycznym, uznającym europejskie wartości. Niestety, biorąc pod uwagę ostatnie trzy lata, najbardziej prawdopodobne jest wykonanie nieprawdopodobnego szpagatu podległych Zbigniewowi Ziobrze prokuratorów, by udowodnić, że spot wcale nie był tym, co wszyscy jego odbiorcy widzieli.

— NOWE PSL ODPORNE NA MIŁOŚĆ PIS – Agata Kondzińska i Iwona Szpala w GW: “Ile ugra PSL – nie wiadomo. Poza mikrofonem politycy PO mają żal do ludowców, że nie umieli rozhuśtać nastrojów w terenie. – Nie chcieli być twardym anty-PiS-em, choć im to doradzaliśmy. Jaka była ich kampania? Pokazuje to wynik– niecałe 13 proc. W porównaniu do tego, co mieli, dostali zwyczajnie łomot od PiS – mówi ważny polityk PO. Ale PSL ma odpowiedź: bez ludowców obóz Kaczyńskiego miałby 40 proc. poparcia. Dariusz Klimczak, wiceszef PSL: – Jesteśmy odporni na miłość, którą nagle obdarzył nas PiS. Pluli na nas, kłamali, szkalowali, atakowali, tego „nowe PSL” nie zapomina”. wyborcza.pl >>>

— SYLWESTER RUSZKIEWICZ W WP O ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA SPOT PIS O UCHODŹCACH: “Jak wynika z informacji Wirtualnej Polski, pomysłodawcami spotu wyborczego o uchodźcach są ludzie związani z firmą Solvere – tą, samą, która ma na swoim koncie kampanię Sprawiedliwe Sądy. To właśnie spot o imigrantach miał przyczynić się do słabszego wyniku wyborczego PiS. (…) Informację o udziale tych osób potwierdziliśmy w źródłach związanych z kierownictwem PiS. A także w rozmowach z osobami z Kancelarii Premiera. Oni również uważają, że spot był największym błędem tej kampanii.– Kierownictwo PiS uważa, że przez ten spot partia straciła władzę w 2-3 sejmikach. I dostała o kilka procent mniej w skali całego kraju. Jednak najbardziej bolesna była porażka Patryka Jakiego w pierwszej turze. To była pokazowa kampania, wszyscy w PiS byli przekonani, że Jaki wejdzie do drugiej tury. Spot zmobilizował mieszkańców Warszawy, żeby zagłosować na Rafała Trzaskowskiego – mówi nam nasz informator, członek sztabu wyborczego PiS”.
wp.pl >>>

— WŁADYSŁAW FRASYNIUK O BEZPARTYJNYCH SAMORZĄDOWCACH – MENTALNOŚĆ KACYKÓW – mówi w rozmowie z Jackiem Harłukowiczem: “To nic innego, jak mentalność lokalnych kacyków, odwzorowująca myślenie kacyków krajowych. Czas powiedzieć głośno: ktoś ponosi za to odpowiedzialność”.

— ZDANIEM FRASYNIUKA ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA EWENTUALNE PRZEJĘCIE SEJMIKU DOLNEGO ŚLĄSKA SPOCZYWA NA SCHETYNIE: “Grzegorz Schetyna. To przecież on osobiście poniósł porażkę, nie tylko w swoim własnym regionie, ale i w mateczniku Platformy Obywatelskiej. A zrobił to właśnie przez zajmowanie się własnymi partykularnymi interesami. W polityce jest taka zasada, że nie ma rzeczy, których nie dałoby się spieprzyć. I przewodniczący Platformy jest tego przykładem. (…) Gdyby Schetyna dołączył Platformę do koalicji Dutkiewicza, gdyby wystawili wspólną listę sejmikową, toby wyborów na Dolnym Śląsku nie przegrał. Mam nadzieję, że ktoś mądry pokusi się kiedyś o analizę i wyliczy, ile mandatów straciły siły prodemokratyczne w sejmiku w wyniku ambicji przewodniczącego PO, który z osobistej niechęci nie zgodził się nawet na start z jego list Rafała Dutkiewicza. Ewentualne zdobyte przez niego głosy na pewno dałyby Platformie kolejny mandat. Ale uznał, że to mu do niczego niepotrzebne. Dramat”.

— SCHETYNA NIE WZBUDZA ZAUFANIA – DALEJ FRASYNIUK U HARŁUKOWICZA: “Przy tak ogromnym negatywnym elektoracie, jaki ma Grzegorz Schetyna, nie ma takich pieniędzy, które pozwoliłyby mu wygrywać. I jeśli chce trwać, to powinien choć uczyć się od prezesa Kaczyńskiego, że na czas wyborów musi się chować. Wybory potrzebują lidera, który wzbudza zaufanie. Schetyna nie wzbudza. Za kilka miesięcy czeka go kolejny sprawdzian – wybory do Parlamentu Europejskiego. Nasza strona musi wystawić w nich wspólną, proeuropejską listę ludzi, którzy zapobiegną wyprowadzeniu Polski z UE. A potem, dalej razem, odbiorą PiS-owi władzę nad Polską. I tak jak mówiłem, że w polityce nie ma rzeczy, której nie dałoby się spieprzyć, tak nie ma też takiej, której nie dałoby się poprawić”.
wroclaw.wyborcza.pl >>>

— SŁAWOMIR SIERAKOWSKI W ZAUWAŻA ROLĘ SCHETYNY: “Zamiast tego są spektakularne zwycięstwa w największych miastach (więcej wygranych w pierwszych rundach niż cztery lata temu) i obrona pozycji w większości Polski przed partią rządzącą, która rzuciła wszystkie siły, w tym media publiczne, cały rząd i obiecywała cuda wszystkim. To nie była równa walka, a jednak Koalicja Obywatelska i PSL razem wygrywają z PiS. Warto więc przynajmniej zauważyć obok Trzaskowskiego, Zdanowskiej, Jaśkowiaka i innych, także odpowiedzialnego za całość Schetynę”.

 SIERAKOWSKI ODBIJA ARGUMENTY O BRAKU CHARYZMY SCHETYNY: “A co ze słynnym brakiem charyzmy u Schetyny? Przecież bez tego nie pojedziesz w polityce. Prawda jest taka, że nic tak dobrze nie robi na charyzmę jak procenty wyborcze. Masz sukces, to masz charyzmę, a nie odwrotnie. Charyzmy nie miał Miller, a jak zaczął zwyciężać zaczęto do niego mówić „kanclerz” z podziwem i obawą. Zanim Tusk zaczął wzbudzać powszechne zachwyty, był chłopcem w krótkich spodenkach, leniuchem i autorem książek o urokach Gdańska”.
onet.pl >>>

>>>

Do oksymoronu – PiS i demokracja – należy dorzucić nienawiść do wolnej Polski i Polaków. Takie ich zniewolenie umysłu, świetnie opisane przez Czesława Miłosza.

vald2

Trzy teksty Waldemara Mystkowskiego.

Oddajcie demokrację Polakom – tak można interpretować słowa prezesa unijnego Trybunału Sprawiedliwości.

Nieprzypadkowo prezes Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej Koen Lenaerts sformułował pod adresem Polski (ciągle trzeba podkreślać przymiotnikiem: pisowskiej) kategoryczne ostrzeżenie: – „Państwo, które nie jest gotowe do dalszego podporządkowywania się orzeczeniom TSUE, wpisuje się w proces podobny do brexitowego, w proces wyjścia. To decyzja o tym, czy być, czy nie być w UE”.

Hamlet z czaszką Yoricka wypowiada najsłynniejszy dylemat: „być albo nie być”. Tą czaszką jest Polska, są aspiracje cywilizacyjne Polaków.

Prezes Koen Lenaerts odbiera niepokojące sygnały z Warszawy, która zwleka z podporządkowaniem się decyzji TSUE o zawieszeniu czystki emerytalnej w Sądzie Najwyższym. „Orły” w Polsce, jak Jarosław Gowin, nawet wyrażają się na temat negocjowania z TSUE. Ależ Trybunał nie jest stroną, wydaje postanowienia, jak wszystkie sądy na świecie, które są niezależne. Prezes Kaczyński nawet zapowiedział odwołanie się. Do kogo? Nie ma w tym wypadku…

View original post 1 266 słów więcej

Duda wygląda na tego, który chce zniszczyć Morawieckiego taśmami z podsłuchu w „Sowie & Przyjaciołach”

Wygląda na to, że podrzucenie taśmy z afery podsłuchowej z „Sowy & Przyjaciele” z głosem Mateusza Morawieckiego jest dziełem Dudy do spółki ze Zbigniewem Ziobro i Mariuszem Kamińskim.

Duda przejdzie na śmietnik historii

Wywiad z Dudą tutaj >>>

Sąd Okręgowy w Gdańsku orzekł, że NSZZ „Solidarność” ma przeprosić Komitet Obrony Demokracji za stwierdzenie, że w szeregach KOD są byli funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa i Wojskowych Służb Informacyjnych. „S” ma opublikować przeprosiny na stronie internetowej związku i w „Tygodniku Solidarność” oraz wpłacić 10 tys. zł na konto WOŚP.

Chodzi o ubiegłoroczne uroczystości z okazji 37. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych, które miały odbyć się na Placu Solidarności w Gdańsku. Do udziału w nich KOD zaprosił wówczas „Solidarność”. Prezydium Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” uznało to za „bezczelną prowokację”. W oświadczeniu władze związku poinformowały, że centralne uroczystości „S” odbędą się w Lubinie z okazji 35. rocznicy protestów przeciwko stanowi wojennemu w tym mieście – 31 sierpnia 1982 r. zostały tam śmiertelnie postrzelone trzy osoby. – „Będziemy przypominać ofiary tych ludzi, którzy tak chętnie zasilają dzisiaj szeregi KOD-u. Mamy tu na myśli tak widocznych i aktywnych prominentnych działaczy KOD, jak byli SB-cy, funkcjonariusze WSI, TW i liczni przedstawiciele resortowej PRL-owskiej nomenklatury. Słowem: nie potrafimy sobie wyobrazić wspólnego świętowania z ludźmi, dla których refleksją nie jest słowo przepraszam, a jedynie rozpacz, że nie da się wyżyć za 2 tys. po zmniejszeniu SB-eckiej emerytury” – napisano w oświadczeniu NSZZ „Solidarność”.

„W ocenie sądu doszło do naruszenia dóbr osobistych powoda w postaci dobrej sławy i dobrego imienia przez wskazanie, że wśród prominentnych działaczy KOD, a zatem osób zajmujących w strukturach stowarzyszenia eksponowane stanowiska, znajdują się byli SB-ecy, tajni współpracownicy i liczni przedstawiciele resortowej, PRL-owskiej nomenklatury. Użycie takich słów podważa wiarygodność powoda jako organizacji, której celem statutowym jest ochrona praw człowieka i obywatela oraz umacnianie zasad praworządności oraz demokratycznych zasad państwa prawa” – powiedziała w uzasadnieniu wyroku sędzia Ewa Karwowska. Sąd podkreślił, że po stanowisku wydanym przez władze S” nastąpiła „eskalacja agresji wobec KOD i piętnowanie jego działalności”. – „Pojawiły się akty przemocy fizycznej i pogardy słownej” – ocenił sąd.

Wiceprzewodnicząca zarządu głównego KOD Magdalena Filiks w rozmowie z „Wyborczą” nie kryła satysfakcji. – „Chodziło nam o to, żeby oczyścić się z zarzutów, i żeby „Solidarność” przeprosiła za te słowa. Nie spodziewaliśmy się innego wyroku. Reakcja wiceprzewodniczącego NSZZ Solidarność po wyjściu z sali sądowej świadczy o tym, że nie mają oni poszanowania nie tylko dla prawdy, a także wyroków sądów” – powiedziała Filiks. Kiedy bowiem podeszła do zastępcy przewodniczącego komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” Bogdana Bisia z wyciągniętą na znak zgody dłonią, ten powiedział: – „Na „dzień dobry” i „do widzenia” rękę mogę podać, ale w tej kwestii to my mamy rację”. „Solidarność” zapowiedziała wniesienie apelacji od dzisiejszego wyroku.

W Sejmie odbyło się pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy, w myśl którego szczepienia dzieci w Polsce byłyby nieobowiązkowe. Poseł PiS Krzysztof Ostrowski oznajmił, że zgodnie z obietnicą jego partii, każdy projekt obywatelski „dostaje szansę” i dlatego PiS chce, żeby skierować go do dalszych prac w komisji. Agnieszka Pomaska z PO w związku z tym przypomniała, że przeciwko reformie edukacji przeprowadzanej przez PiS podpisało się ponad 900 tys. osób, a PiS projekt obywatelski odrzucił.

Były minister zdrowia w rządzie PO Bartosz Arłukowicz powiedział, że to skandal, że klub PiS chce dalszych prac nad tym projektem. – „Jesteście medycznymi ignorantami. To nieprawdopodobne, to możliwe tylko w czasach PiS. Dożyliśmy czasu w Polsce, w którym z tej mównicy mówi się o dzieciach z in vitro, że mają bruzdę na czole, dożyliśmy czasów, kiedy z mównicy Sejmu mówi się o tym, żeby znieść obowiązkowe szczepienia, że szczepienia szkodzą, że dzieci umierają po szczepieniach. PiS pod rękę z narodowcami i Kukizem chce pracować nad ustawą znoszącą obowiązkowość szczepień!” – grzmiał Arłukowicz.

Zaprezentował wspólne zdjęcie Justyny Sochy z ruchu antyszczepionkowego i Patryka Jakiego ze wspólnej konferencji. Przywołał też słowa Jakiego, że „postępowanie w zakresie przymuszania do szczepień stanowi dyskryminację obywateli RP”. O tym wątku w artykule „Jaki kiedyś wspierał antyszczepionkowców – teraz twierdzi, że będzie „promował szczepienia”.

Marek Ruciński, poseł Nowoczesnej, a jednocześnie lekarz, przytoczył stanowisko Naczelnej Rady Lekarskiej, która oceniła projekt jako „groźny dla bezpieczeństwa zdrowotnego”. – „Odpowiedzialność społeczna zniesienia obowiązkowych szczepień byłaby ogromna. Każdy popierający podobne rozwiązanie powinien udać się przede wszystkim do regionów, w których nie zostały wytępione choroby, które my uważamy za niebyłe. Polio czy krztusiec nie są chorobami, które nie mogą powrócić” – powiedział Ruciński. A Krystian Jarubas z PSL-UED stwierdził, że dalsze prace nad projektem tej ustawy będą „otwarciem niebezpiecznej furtki zniesienia obowiązku szczepień”. – „Szczepienia to największe odkrycie medycyny i najskuteczniejsze narzędzie do walki z chorobami zakaźnymi” – podsumował Jarubas.

>>>