Archiwa tagu: SLD

Czy Kaczyński pierdyknie z całym narodem?

Jakub Maciejewski u Karnowskich obraża Polaków, którzy nie dorośli do demokracji i nie zagłosowali na PiS. To już mała powyborcza tradycja w środowisku komentatorów mediów Fratrii.

PiS odniósł imponujący sukces, ale paradoksalnie ogromna mobilizacja wyborcza ich osłabiła – mówi prof. Radosław Markowski, politolog z Uniwersytetu SWPS

AGNIESZKA KUBLIK: Rozumie pan smuteczek prezesa Kaczyńskiego?

PROF. RADOSŁAW MARKOWSKI: Nawet boleśnie go odczuwam. Tak mi się smutno zrobiło, gdy w niedzielny wieczór patrzyłem na człowieka, który chce mieć władzę absolutną, a musi udawać demokratę. Bolszewicka tęsknota, by coś zrobić z tą większą połową społeczeństwa, która go nie poparła, choć powinna, jest widoczna.

Problem w tym, że najlepsze czasy i najwięcej zasobów, by to zrobić, właśnie minęły. A tęsknota za tym, by wszyscy się opowiedzieli za jedną opcją polityczną, jest tyleż psychologicznie zrozumiała, co całkowicie sprzeczna z doświadczeniami jakościowych demokracji tego globu.

Odczuwa pomysł: chce obalać stereotypy o PiS i przekonywać, że jego partia to ludzie dobrzy, uczciwi, patriotyczni, no i lepiej znają się na gospodarce.

– Czyli prezes musi zacząć kogoś piętnować…

Pana już napiętnował. Tuż przed wyborami w „Wiadomościach” TVP 1 nazwał pana pseudoelitą.

– Niech trenuje. Ci, którzy to widzieli, twierdzą, że do pięt nie dorasta Gomułce, gdy ten piętnował Szpotańskiego. Służę oryginałem. A tak poważnie, to ja się mam dobrze, nie mogę się opędzić od naukowych badań i zobowiązań wobec świata, pracy w kilku ważnych redakcjach europejskich czasopism… Krótko: niech pan doktor nauk prawnych się mną nie zajmuje.

Najdalej w 2021 r. okaże się, jakimi sztukmistrzami ekonomicznymi są Kaczyński i Morawiecki. Każde państwo tej wielkości co Polska przy koniunkturze światowej może przez kilka lat wyciskać pieniądze na klientelistyczne rozdawnictwo. Ale do czasu. Do ludzi pomału zaczyna docierać, że np. służba zdrowia właściwie nie funkcjonuje. Elita PiS tego jeszcze nie widzi, bo sama trafia do elitarnych placówek, tam też umieszcza swoje rodziny lub wozi lekarstwa samolotami, ale za chwilę to do nich też dotrze.

Twarde wskaźniki śmiertelności Polaków nie są iluzją. Tak jak wzrost, a nie spadek bezwzględnego ubóstwa. Obserwujemy też nieprawdopodobne osamotnienie Polski w kontaktach międzynarodowych. Otoczenie Kaczyńskiego i Morawieckiego nie jest w stanie czytać, w jakim kierunku podąża UE. Już np. wiadomo, że fundusze będą uzależnione od przestrzegania praworządności, a teraz także od gotowości do realizacji polityki klimatycznej. W obydwu przypadkach źle wypadamy i niemal nikt nas już nie wspiera.
Wreszcie PiS nie rozumie, że największym zagrożeniem w najbliższych kilku latach będą konsekwencje zmian klimatu. PiS podlizuje się swojemu elektoratowi, który w 55 proc. ma powyżej 50 lat, a co trzeci wyborca PiS jest na rencie albo emeryturze. Z takim bagażem nie dokona się skoku cywilizacyjnego.
By była jasność – ja nie oceniam, tylko opisuję fakty, które oczywiście można całkiem inaczej pokazać w medialno-partyjnej propagandzie. Ta „światła” PiS-owska elita za chwilę zderzy się z gigantycznymi problemami.

Mamy paradoks, bo PiS odniósł historyczne zwycięstwo – i w procentach, i w liczbach bezwzględnych – ale w Sejmie ma ledwie cztery mandaty powyżej większości, a w Senacie do większości zabrakło dwóch.

– Tak, PiS odniósł imponujący sukces, ale ta ogromna jak na Polskę mobilizacja dotyczyła wszystkich – miliony głosów poszły na inne ugrupowania, i siła polityczna PiS de facto została pomniejszona. W każdym razie żadnego przyrostu mandatów sejmowych nie ma, a Senat przeszedł w ręce opozycji. A to m.in. dlatego, że po raz pierwszy w historii mamy poniżej 1 proc. zmarnowanych głosów w wyborach.
Konfederacja dostała 1,2 mln głosów, i to prawie od zera. To jest dopiero sukces! To kompletnie nowy byt, bardzo radykalny, dla wielu nadal nieczytelny, bo jednocześnie nacjonalistyczno-ksenofobiczny i ekonomicznie liberalny. Połowa wyborców Konfederacji to ludzie młodzi, poniżej 30. roku.
PiS wśród młodych wypadł bardzo źle. W tych wyborach ma też elektorat bardziej niż przed czterema laty sprofilowany społeczno-demograficznie. To są tzw. klasy transferowe, ludzie, którzy żyją głównie z redystrybucji, są poza rynkiem pracy i trzeba im pomagać, bo sami nie dają sobie rady. Nie wszyscy, ale ta cecha tego elektoratu jest znacznie bardziej wyrazista niż wcześniej. Komuś trzeba będzie jeszcze bardziej zabierać.

Mała przewaga opozycji w Senacie ma znaczenie?

– Symbolicznie ma duże, ale i praktycznie też. „Kuchcikowanie” w Sejmie – czyli przyjmowanie ustaw pod dyktando władzy wykonawczej po nocach, bez dyskusji, bez ekspertów – się skończy. Jeśli tych 52 senatorów będzie miało silny kręgosłup demokratyczny, można liczyć na to, że wreszcie propozycje ustaw będą dyskutowane, eksperci będą mogli zabrać głos, a trybunały europejskie będą miały czas, by zareagować. Demokracja służy temu, by władza wykonawcza nie miała szybkiej ścieżki ustawodawczej, co pozwala czasami uniknąć kryzysu.

Obóz anty-PiS ma w sumie 900 tys. więcej niż PiS. Kandydat opozycji ma szanse wygrać wybory prezydenckie?

– Oczywiście. Mam bardzo złą opinię na temat kwalifikacji pana Andrzeja Dudy. Kompletnie nie wczytał się w konstytucję, nie rozumie, do czego służy prezydentura. Bo to nie jest element władzy wykonawczej, ale instytucja rozstrzygająca spory polityczne. Duda stał się narzędziem w ręku jednej partii, która jest w ręku jednego człowieka.

Nie o takich prezydentów nam chodzi. By była jasność, nie chodzi też o to, by preferowali obstrukcję, ale krytyczna refleksja i namysł to podstawowe mechanizmy i zasady, którymi winien się kierować. Niewiele z tego widzieliśmy w mijającym czteroleciu.

Czyli nie jest tak mocny, jak wydawało się, że był Komorowski jesienią 2014 r.?

– Liczę na rozsądek polskiego wyborcy.

Opozycja jest w stanie się dogadać i wskazać jednego kandydata w pierwszej turze?

– Tak, trzeba się zastanowić, czy ma sens zabawa w dwie tury. Czyli KO, PSL i Lewica wystawiają swojego kandydata, a dopiero w drugiej turze popierają jednego.

Donald Tusk to już przeszłość?

– Jeśli dobrze odczytuję to, co mówią politycy PO, to jest już nieaktualne. Ale kto wie? Jeśli nie Tusk, to będzie problem ze wskazaniem tego jednego. Na pewno musi to być kandydat zaakceptowany przez Koalicję Obywatelską, bo to jest największa siła polityczna, dostała 5 mln głosów. I to się powinno stać natychmiast, za dwa-trzy tygodnie.

Ale najpierw PO musi się sama rozliczyć z wyborów. Z przykrością stwierdzam, że Grzegorz Schetyna ma podstawową wadę polityczną: ludzie mu nie ufają. Ja akurat mam o nim lepsze zdanie niż wyborcy, ale trzeba przyjąć do wiadomości, że tak jest. Tego nie da się odkręcić. W dojrzałych demokracjach dobro wspólne, w tym przypadku partyjne, zawsze jest ważniejsze niż prywatne zachcianki. Więc Schetyna jako polityk odpowiedzialny powinien się podać do dymisji razem z kręgiem najbliższych współpracowników. W przeciwnym przypadku będziemy mieli scenariusz węgierski – partia rządząca celowo podtrzymująca słabą największą partię opozycyjną z jej nieakceptowanym liderem…

PO ma elektorat liberalno-demokratyczny, wykształcony, marudny, dociekliwy. Tym ludziom nie wystarczą banalne hasełka i puste wystąpienia kilku panów. Oni muszą zrobić miejsce młodszym oraz kobietom. Ich wyborcy potrzebują mądrych i niebanalnych liderów i liderek.

Kmicic z chesterfieldem

W normalnym państwie można by taki pomysł obśmiać. Ale PiS ze środowisk postulujących taką edukację zrobił wroga publicznego, niszczycieli polskiej rodziny, deprawatorów dzieci i nihilistów.

To do nich wołał prezes Kaczyński: „Ręce precz od naszych dzieci”. To także ich miał na myśli abp Jędraszewski, głosząc o „tęczowej zarazie”. W takiej sytuacji można się spodziewać, że obywatelska inicjatywa mająca błogosławieństwo Kościoła zostanie przez parlament uchwalona. Będziemy wtedy chyba jedynym krajem w Europie i ewenementem na skalę światową, gdzie edukacja seksualna nie tylko nie jest w szkołach wykładana, ale jest zakazana i karana więzieniem.

Nauczanie seksualne jako przestępstwo

Na wznowionym po wyborach posiedzeniu Sejmu jednym z punktów było pierwsze czytanie projektu obywatelskiej inicjatywy Stop Pedofilii, który wprowadza do kodeksu karnego nowe przestępstwo: nauczania seksualnego. Przepis ma brzmieć tak: „Kto propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletniego obcowania płciowego lub innej czynności seksualnej, działając w związku z zajmowaniem stanowiska, wykonywaniem zawodu lub działalności związanych z wychowaniem, edukacją, leczeniem małoletnich lub opieką nad nimi…

View original post 5 130 słów więcej

 

Reklamy

Wyjałowienie partii politycznych. Na marginesie wyborów parlamentarnych

Wiele się nie zmienia. Według sondażu late poll PiS ma dokładnie tyle samo poparcia, co wcześniej 43,6 proc. podobnie jak i Koalicja Obywatelska – 27,4 proc.; Nieco rośnie SLD – 12,4 proc. a PSL spada – 9,1 proc.; Konfederacja bez zmian 6,4 proc.

Jak wygląda podział mandatów wg wyników sondażu? PiS bierze 239 mandatów, KO – 131 mandatów, SLD – 46 mandatów, PSL – 30 mandatów , Konfederacja – 13 mandatów, inne ugrupowania 1.

Według wcześniejszych wyników exit poll IPSOS dla TVN24 SLD miało 11,9 proc., a PSL 9,6. Reszta ugrupowań zmian nie notuje. Frekwencja wyniosła 61,6 proc.

Jarosław Kaczyński komentował wyniki ze sztabu na gorąco. – Przed nami cztery lata ciężkiej pracy, bo Polska musi się dalej zmieniać i musi się zmieniać na lepsze. To, co było naszą siłą, czyli wiarygodność, dotrzymywanie słowa, musi trwać. Musimy podtrzymać naszą wiarygodność. Grzegorz Schetyna z kolei mówił, że wciąż wierzy w zwycięstwo w Senacie.

– Wszystko jest przed nami. Przed nami są kolejne wybory, wybory prezydenckie, i tam też będziemy gotowi i te wybory wygramy. To jest nasza obietnica – mówił Schetyna.

Janusz Korwin-Mikke, mimo że sondaże wskazują, że Konfederacja do Sejmu wchodzi, jest ostrożny. – Ostatnio mieliśmy 6,1 i wyszło 4,5 proc. w związku z tym ja bym się w tej chwili nie cieszył – mówił.

Wyniki wyborów komentują też liderzy Lewicy. Podczas wieczoru wyborczego, stojąc obok lidera Wiosny Roberta Biedronia i lidera Lewicy Razem Adriana Zandberga, przewodniczący SLD Włodzimierz Czarzasty powiedział: „Ty nie miałeś nic, on nie miał nic, ja nie miałem nic, razem wróciliśmy do Sejmu”.

– Przywrócimy braterstwo. Będziemy łączyć Polskę i Polaków. To jest nasz cel – zapewnił Władysław Kosiniak-Kamysz.

A Paweł Kukiz mówi, że zadowolony nie jest. – Z tych wstępnych badań wynika, że jedna partia będzie miała samodzielną władzę – powiedział.

Zwycięstwo PiS zwiększa prawdopodobieństwo bankructwa całego postsolidarnościowego układu politycznego. Dokładnie tego Polska potrzebuje – pisze w powyborczym komentarzu Witold Jurasz.

  • PiS i PO są w równym stopniu intelektualnie wyjałowione i niezdolne do modernizacji Polski
  • Gdyby PO doszła do władzy, to w 2023 r. wybory wygrałby PiS
  • Platforma Obywatelska kolejnych czterech lat w opozycji nie przetrwa. PiS nie przetrwa zaś kolejnych czterech lat u władzy
  • Jeśli polski biznes zaangażuje się w politykę, ta może się zasadniczo za cztery lata zmienić. Alternatywą jest 80-letni Jarosław Kaczyński walczący o władzę z 70-letnim Donaldem Tuskiem.

PiS wygrał wybory parlamentarne. Z jednej strony nie powinno być to dla nikogo zaskoczeniem, ale z drugiej – zważywszy na niemal całkowite już wyjałowienie intelektualne Prawa i Sprawiedliwości – jednak trochę jest. Polska polityka w pewnym sensie przypomina politykę międzynarodową, przy czym niestety tylko w tym, co nie budzi optymizmu.

Współczesna polityka międzynarodowa tym się różni od tej z przeszłości, że o ile w przeszłości miało miejsce starcie potężnego Związku Sowieckiego z jeszcze potężniejszym Zachodem, to obecnie mamy do czynienia z konfliktem słabej Rosji z teoretycznie silniejszym, a praktycznie jeszcze słabszym Zachodem.

Najzabawniejsze jest przy tym to, że strona tak naprawdę silniejsza, czyli Zachód jest w praktyce słabszy i przegrywa dlatego, że nie chce mu się wygrać. W Polsce strona silniejsza, dysponująca przecież niezmiennie większymi zasobami, przegrywa z prawicą z dokładnie tych samych powodów. Po pierwsze nie chce się jej wygrać, po drugie przewodzą jej ludzie miałcy i wreszcie po trzecie jest jeszcze bardziej niż PiS intelektualnie wyjałowiona.

Wybory parlamentarne 2019. Relacja na żywo

Platformie trudno byłoby rządzić

Jeśli spojrzeć na sprawę z pewnego dystansu, to być może dobrze, że Platforma Obywatelska nie wygrała wyborów. Gdyby tak się bowiem stało, niechybnie okazałoby się, że partia reprezentująca tak zwane liberalne elity bynajmniej nie jest ani liberalna, ani elitarna, a co gorsza nie jest w ogóle przygotowana do sprawowania rządów. Mając silną opozycję (gdyby PiS oddał władzę, nie byłby to przecież nokaut) i wrogo nastawionego prezydenta Platformie trudno byłoby rządzić Polską. Jej rządy szybko zaczęłyby więc buksować.

Co gorsza przez cztery lata czyśćca opozycji PO ani tym bardziej wspierający ją celebryci nie zrozumieli, że ciągłe powtarzanie, że biedniejsi Polacy przepijają 500 plus, są bezmyślni, niczego nie czytają etc. jest błędem. Zapewne narracja taka, w razie zwycięstwa wyborczego, uległaby tylko wzmocnieniu. Najprawdopodobniej więc Prawo i Sprawiedliwość wróciłoby w 2023 r. do władzy, przy czym partia ta w opozycji przeszłaby dokładnie taką samą ewolucję, jaką przeszła w latach 2007-2015. Wtedy niczego się nie nauczyła i nie wyciągnęła żadnych wniosków, a jedynie się zradykalizowała.

PiS w 2023 r. byłby więc wersją turbo samego siebie. Nieuchronnie więc w 2027 r. doszłoby do kolejnego starcia obozu liberalnego i zjednoczonej prawicy, z tą jedynie różnicą, że liderzy obu obozów byliby już pacjentami klinik geriatrycznych. W wyborach w 2031 r. debata dotyczyłaby zapewne tego, czy 60 lat wcześniej Lech Wałęsa jako młody robotnik rzeczywiście seryjnie wygrywał w lotto oraz czy 40 lat wcześniej siły postsolidarnościowe powinny się były układać z komunistami i czy aby wieczny lider prawicy nie brał w tym udziału. W IPN szukano by zaś teczek na tych, którzy w PRL donosili (pani w przedszkolu). I jedynie weterani PZPR nie zabieraliby głosu w dyskusji, bowiem byliby już nieboszczykami.

Wydmuszki, nie partie

Zwycięstwo PiS-u jest więc w pewnym sensie dobrą wiadomością. W języku angielskim istnieje wyrażenie, które trudno przetłumaczyć na język polski, a które brzmi „morally currupt”, czyli „moralnie skorumpowany”. Używa się go dla określenia kogoś, kto w nic już nie wierzy. Odnoszę wrażenie, że określenie to idealnie opisuje obecną kondycję zarówno Prawa i Sprawiedliwości, jak i Platformy Obywatelskiej.

Jarosław Kaczyński: otrzymaliśmy dużo, ale zasługujemy na więcej

Ugrupowania te są wydmuszkami, a nie żadnymi partiami politycznymi. Platforma Obywatelska kolejnych czterech lat w opozycji nie przetrwa. PiS nie przetrwa zaś kolejnych czterech lat u władzy (a jeśli przetrwa to już wyłącznie – jak w pewnym momencie PO – jako sprawna maszyna PR, której najstarsi aktywiści dawno już nie będą pamiętać, że kiedyś zapewne o coś im chodziło). Innymi słowy – zwycięstwo PiS zwiększa prawdopodobieństwo bankructwa całego postsolidarnościowego układu politycznego. Dokładnie tego Polska potrzebuje. Tyle, że niestety może się okazać, że już całkiem przegniłe PiS i PO w sytuacji braku alternatywy będą dalej ze sobą walczyć.

Tymczasem można oczywiście obawiać się narastającego w Prawie i Sprawiedliwości – a w ślad za tym i w państwie – autorytaryzmu. Nawet jeśli prawica zbuduje w Warszawie Budapeszt, będziemy mieli przecież do czynienia nie z komunistyczną dyktaturą, ale z autorytarnym zapaszkiem, który w połączeniu ze smrodkiem hipokryzji oraz naftaliny i wonią zgnilizny może okazać się w końcu nieznośny dla polskiego biznesu, który – gdyby tylko chciał – już dawno mógłby stworzyć nowe siły polityczne. Szkoda oczywiście, że weterani Solidarności kojarzyć się będą młodym ludziom z takimi niezbyt miłymi zapachami, ale z tych sił politycznych – o ile nie stanie się nic nieoczekiwanego – już nic nowego się nie narodzi.

Czas na biznes

Co ciekawe, nowe rodzi się w sile, która wydawała się skazana na śmietnik historii, tj. Lewicy. Tam równoważy się młodzieńczy idealizm i pragmatyzm starych działaczy. W demokracji skądinąd, to dobra kombinacja, bo jak pokazują PiS z jednej i PO z drugiej strony, nadmiar idealizmu łatwo przeradza się w fanatyzm, a nadmiar pragmatyzmu w cynizm.

Lewica wraca do Sejmu. Będzie trzecią siłą

Obecnie ani PiS, ani Platforma Obywatelska nie są siłami modernizacyjnymi. Polska tymczasem niezmiennie musi nadganiać dystans dzielący nas od czołowych krajów Zachodu i nie stać jej ani na „ciepłą wodę w kranie” i miałkość Platformy, ani na permanentną rewolucję i ręczne sterowanie państwem Prawa i Sprawiedliwości.

Nadchodząca kadencja Sejmu – jeśli tylko polski biznes w końcu zrozumie, że solidne państwo mu się opłaca – może być końcowym akordem historii po 1989 r. Elita polskiego biznesu nie zaangażowała się w politykę, sądząc, że PO wróci do władzy. Jak się okazało, PO w 2019 r. nie wyciągnęło wniosków z przegranej sprzed czterech lat. Nie ma żadnej gwarancji, że wnioski te wyciągnie w kolejnej kadencji. Jeśli jednak biznes nie zaangażuje się w politykę, wizja 80-letniego Jarosława Kaczyńskiego walczącego z 70-letnim Donaldem Tuskiem może okazać się prorocza.

Xerofas

Zakończyła się cisza wyborcza. Oto pierwsze, sondażowe wyników wyborów:

PiS – 43,6 proc.

Koalicja Obywatelska – 27,4 proc.

Lewica – 11,9 proc.

PSL – 9,6 proc.

Konfederacja – 6,4 proc.

Inne – 1,1 proc.

Wyniki exit poll Ipsos, źródło: TVN24.

Pracownia IPSOS, która przeprowadza badanie exit poll dla wszystkich stacji telewizyjnych, przedstawia następujący możliwy rozkład głosów w Sejmie.

Prawo i Sprawiedliwość – 239 mandatów

Koalicja Obywatelska – 130 mandatów

Lewica – 43 mandaty

PSL – 34 mandaty

Konfederacja – 13 mandatów

Większość zwykła w Sejmie wynosi 231 mandatów.

Jeśli potwierdzą się wyniki sondażowe, PiS utrzyma większość w Sejmie, choć patrząc na przemawiającego Jarosława Kaczyńskiego w sztabie PiS, dostrzec można było rozczarowanie, że jego partia nie będzie miała większości konstytucyjnej. – „Jeśli wynik sondażowy się utrzyma, przed nami kolejne cztery lata rządzenia, czeka nas refleksja nad tym, co się udało i nad tym, co spowodowało, że pewna część społeczeństwa uznała…

View original post 2 279 słów więcej

 

Łapówkarz Kaczyński zdąża do tego, aby Polska została państwem mafijnym

Łapówkarza Kaczyńskiego wraz z jego zorganizowaną grupą – bynajmniej nie polityków – odsunąć od władzy, bo ostatecznie Polska zostanie państwem mafijnym.

Depresja plemnika

Pokazujemy się w roli kraju, który nie jest suwerenny i przyjmuje sprzeczne z jego interesem propozycje silnego partnera, nawet jeżeli narażają nas na włączenie do konfliktu bliskowschodniego, czego w Polsce przecież nikt nie chce. To szaleńcza polityka! – mówi Paweł Zalewski, były eurodeputowany Platformy Obywatelskiej. – Robert Biedroń swoje inspiracje bierze z polityki francuskiej. Ale tam nie rządzi Marine Le Pen, której polskim odpowiednikiem jest PiS. Dlatego w Polsce potrzebne jest wsparcie dla ugrupowań, które mają realny plan przywrócenia praworządności. Polityka, którą prowadzi Robert Biedroń wspiera PiS, bo rozbija opozycję – dodaje.

KAMILA TERPIAŁ: W Warszawie odbyła się konferencja bliskowschodnia, która od początku budziła wiele kontrowersji. Polsce było to potrzebne?

PAWEŁ ZALEWSKI: Polska nie będzie miała z tego żadnych korzyści, natomiast mnóstwo problemów i strat. Po pierwsze, wpisała się bez żadnych zastrzeżeń w politykę administracji prezydenta USA Donalda Trumpa wobec Iranu, która jest sprzeczna z polityką Unii Europejskiej. Polskim interesem…

View original post 4 184 słowa więcej

Czy ks. Oko jest ćpunem?

Czy ks. Dariusz Oko jest ćpunem? O to podejrzewa go ks. Stanisław Walczak.

Przyłębska hańbi imię Polski

Mimo wielkich starań męża – PiS–owskiego ambasadora w Berlinie – Andrzeja Przyłębskiego, ustanowiona przez partię rządzącą na stanowisku prezesa Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska, jest w stolicy Niemiec – persona non grata – podaje wyborcza. pl.

„Nie chcemy robić niczego, co mogłoby świadczyć, że uznajemy panią Przyłębską jako prezesa polskiego Trybunału Konstytucyjnego. W tej sprawie są zbyt wielkie wątpliwości” – powiedział „Wyborczej” rozmówca z berlińskich kręgów dyplomatyczno-rządowych. Podkreślił, że jej mąż, Andrzej Przyłębski, nie ustaje w wysiłkach, by to zmienić.

O pozycji PiS–owskiej prezes w świecie europejskiej dyplomacji najlepiej świadczy fakt, jej zaproszenie do Warszawy na zorganizowaną z okazji 100-lecia niepodległości uroczystą dyskusję pt. „Rola sądu konstytucyjnego we współczesnym państwie” przyjęli jedynie prezesi sądów konstytucyjnych z Mołdawii, Ukrainy, Litwy, Węgier i Gruzji.

Oficjalnych kontaktów Przyłębskiej z zachodnimi środowiskiem prawników konstytucyjnych nie ma, bo powszechnie wiadomo, że to jej rękami PiS wygaszał w 2016 r. Trybunał Konstytucyjny, od czego zaczął się spór z Komisją Europejską o naruszenie praworządności. Kwestionowany jest też przez wielu prawników jej wybór na prezesa TK.

PiS–owska prezes spędza dużo czasu w Berlinie, ale jak można sądzić z informacji pochodzących ze strony internetowej ambasady, jej oficjalna działalność w Niemczech jest dość ograniczona. Pani prezes może się wylegitymować dość antyeuropejskim wykładem wygłoszonym rok temu na Uniwersytecie Nauk Stosowanych we Frankfurcie…

We wrześniu Przyłębska zorganizowała w ambasadzie spotkanie poświęcone nierównościom ekonomicznym. Wzięły w niej udział m.in. żony ambasadorów kilkunastu krajów, m.in. z Ukrainy, Gruzji, Ghany.

W stolicy Niemiec Przyłębska jest jednak głównie, żeby nie powiedzieć wyłącznie żona ambasadora. We wrześniu władze Berlina zaprosiły A. Przyłębskiego na uroczystości związane z obchodzoną 3 października rocznicą zjednoczenia Niemiec. Organizatorzy poprosili, by przybył jednak sam. Oficjalnie tłumaczyli się brakiem wolnych miejsc. Rozmówcy dziennika twierdzą, że powodem odmowy była funkcja Przyłębskiej i oceniają, że „Odmówić ambasadorowi sąsiedniego kraju? To więcej niż afront. Tego nie robi się bez powodu”.

Ale to nie koniec wiele mówiących afrontów.

Andrzej Przyłębski proponował ponoć co najmniej dwóm fundacjom niemieckich partii politycznych zorganizowanie debaty z jego żoną na temat sytuacji w Polsce. Jej partnerami mieli być politycy zajmujący się stosunkami polsko-niemieckimi i zasiadający w polsko-niemieckiej grupie parlamentarnej. Fundacje odmówiły, bo nie chciały legitymizować Przyłębskiej.

Oboje Przyłębscy niestrudzenie, ale i bezowocnie próbują jednak nawiązywać inne kontakty, takie jak np. ostatnio z sędziami Federalnego Trybunału Konstytucyjnego i Trybunału Federalnego (odpowiednik naszego Sądu Najwyższego) – obie te instytucje mają siedziby w Karlsruhe.

„Tymczasem „na oficjalne spotkanie nie ma w obecnej sytuacji żadnych szans – mówi źródło „Wyborczej” w Federalnym Trybunale Konstytucyjnym. Oficjalnie jego rzecznik napisał: „kontakty ze stroną polską są utrzymywane”, jednak spotkań z prezes Przyłębską się nie planuje w najbliższej przyszłości. Podobnie ma się rzecz z Trybunałem Federalnym. Trudno się temu wszystkiemu dziwić.

Kiedy w lipcu, PiS przepychał przez Sejm kolejne ustawy pozwalające na przejęcie Sądu Najwyższego, Trybunał Federalny w Karlsruhe gościł pierwszą prezes SN Małgorzatę Gersdorf. Wówczas Przyłębska przyłączyła się do nagonki na prezes prowadzonej przez polityków PiS i wspierające ich media publiczne.

Na dobitkę, jej mąż jesienią 2016 r. zaatakował szefa niemieckiego TK Andreasa Vosskuhle, zarzucając mu mieszanie się w wewnętrzne sprawy Polski, jako że Vosskuhle w wywiadzie ostro skrytykował wygaszanie polskiego TK. Nie przybył on też na organizowane w polskiej ambasadzie spotkanie z polskimi prawnikami wspierającymi rząd PiS.

Biuro prasowe Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Trybunału Konstytucyjnego poproszone o komentarz do tej sytuacji nabrało wody w usta i milczy.

Julia Przyłębska w Berlinie persona non grata … Instytucje Unii Europejskiej NIE UZNAJĄ ŻADNYCH wyroków i orzeczeń fasadowego Trybunału Konstytucyjnego …

Depresja plemnika

11 listopada zapowiada się na wielką kompromitację Polski pisowskiej.

„Proponuję wyłączyć Święto Niepodległości spod ustawy o zgromadzeniach. Przywróćmy Polsce jej święto zanim ekstremiści i prawica nie zniszczą do reszty, i święta, i Polski” – pisze b. minister Bartłomiej Sienkiewicz.

Obywatele RP, KOD i Strajk Kobiet będą tego dnia blokować narodowców z Konstytucją w ręku.

Jak obchodzić 11 listopada?

„To jest święto państwa i państwo powinno wziąć za nie odpowiedzialność” – pisze Bartłomiej Sienkiewicz w apelu, który 2 listopada 2018 opublikował na Facebooku. „Żadnych innych pochodów i manifestacji – wolności manifestowania w jednym zgromadzeniu nie gwarantuje Ruch Narodowy – on ją nam, obywatelom, odbiera. Jeden pochód w każdym…

View original post 3 663 słowa więcej

Przyłębska zeszmaca polską sprawiedliwość i Konstytucję

>>>

Andrzej Przyłębski, ambasador w Berlinie, bardzo zabiega, by uwiarygodnić w Niemczech Julię Przyłębską, swoją żonę, która dzięki poparciu PiS została prezes Trybunału Konstytucyjnego. Niemcy jednak konsekwentnie jej unikają.

– Nie chcemy robić niczego, co mogłoby świadczyć, że uznajemy panią Przyłębską jako prezesa polskiego Trybunału Konstytucyjnego. W tej sprawie są zbyt wielkie wątpliwości – tłumaczy rozmówca „Wyborczej” z berlińskich kręgów dyplomatyczno-rządowych. Mówi też, że jej mąż, Andrzej Przyłębski, nie ustaje w wysiłkach, by to zmienić.

Potwierdzono to w innych niemieckich źródłach, dyplomatycznych i związanych z niemieckim wymiarem sprawiedliwości.

Przyłębska zeszmaciła polską sprawiedliwość i Konstytucję.

„Kaszubi z Kostkowa gm. Gniewino z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości oraz w podzięce dla prezydenta Lecha Wałęsy za doprowadzenie do wycofania wojsk radzieckich z Polski postawili pomnik. Olbrzymi głaz wysiłkiem wielu ludzi i sprzętu został wydobyty z pola jednego z rolników” – napisał na swoim profilu facebookowym marszałek Senatu Bogdan Borusewicz. Na ogromnym 20-tonowym głazie znajduje się napis: „Bóg Honor Ojczyzna. W 100. rocznicę odzyskania niepodległości Prezydentowi Lechowi Wałęsie, dla upamiętnienia Jego wkładu w odzyskanie suwerenności przez Polskę, inne kraje Europy oraz doprowadzenie do wycofania wojsk byłego ZSRR, które ostatecznie opuściły Polskę 17 września 1993 r. W uznaniu Kaszubi”.

W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Zygmunt Pałasz, rolnik z Kostkowa, powiedział, że chodziło o lekcję dla PiS. – „Wspólnie ze znajomymi stwierdziliśmy, że wykorzystamy kamień do wyedukowania elit PiS. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński mówił właśnie w tym czasie o rocznicy wyprowadzenia wojsk rosyjskich w Polsce, ale zapomniał wspomnieć, kto do tego doprowadził. No to postanowiliśmy mu przypomnieć najnowszą historię” – stwierdził Pałasz.

Internauci komentowali inicjatywę Kaszubów. – „Brawo ROLNICY!!! Zawsze twierdzę, że inteligencja jest wrodzona. Porównajcie z pisowskimi ,,profesorami”. Ręce opadają”; – „Kaczyński tyle lat już w polityce – a rolnik z Kostkowa w jeden dzień zrobił dla Polski więcej niż ten najprawdziwszy z prawdziwych Polaków – jak sam o sobie myśli”; – „Lech Wałęsa jest to człowiek symbol dla Polski i nikt tego nie zmieni, nawet PiS”; – „Kaszub to Kaszub i nie ugnie się przed jakimś tam PiS-em. Wielkie brawa”.

Kaszubi mocno odcięli się PiS. Na 100-lecie postawili głaz z wymowną dedykacją dla Lecha Wałęsy.

Depresja plemnika

Jarosław Kaczyński jest dziś jak ten stary lew, który nikomu już nie zagraża, lecz jeszcze ryczy. Młode lwy czekają przyczajone – żadnemu nie chce się skakać byłemu samcowi alfa do gardła, bo po co ryzykować zranienie, skoro można poczekać? Młode podchodzą bliżej i bliżej, zaczepiają samice, znaczą terytorium. A stary tylko ogonem macha i grzywą potrząsa.

View original post 4 199 słów więcej

PSL i SLD dogadane

Jesteśmy po spotkaniu z przewodniczącym Czarzastym, żeby omówić zasady współpracy między naszymi formacjami w sejmikach wojewódzkich, ponieważ to jest ten poziom polityczny, gdzie te decyzje będą zapadały, na szczeblu ogólnokrajowym w porozumieniu z regionami. Nasze partie są najbardziej demokratycznymi formacjami, które mają najsilniejszą decentralizację w swoich strukturach. Deklarujemy chęć tworzenia wspólnych koalicji i umów koalicyjnych we wszystkich województwach, w których jest to możliwe, w których są reprezentanci naszych stronnictw. Już dzisiaj odbywają się spotkania naszych radnych w poszczególnych regionach. O sobie mówiliśmy w tej kampanii zawsze z życzliwością i to też powoduje, że dzisiaj nie mamy problemy z nawiązaniem kontaktu, ze współpracą. Chcemy te rozmowy prowadzić razem z Koalicją Obywatelską” – mówił na konferencji prasowej prezes PSL-u, Władysław Kosiniak-Kamysz.

Wykluczamy możliwość rozmów z PiS-em na poziomie sejmików wojewódzkich. Mówiliśmy, że z partią antysamorządową na tym poziomie w koalicje wchodzić nie będziemy. Do 19-20 listopada jest czas, kiedy te rozmowy będą się toczyć” – dodawał.

Okazało się, że nie ma takiej możliwości w Polsce, aby tworzyć stabilne rządy bez PSL-u i SLD. Sprawdziło się to w sejmikach. Sprawdza się również w Sejmie. Dzisiaj powiedzieliśmy sobie w sposób uczciwy i zaufany, że chcemy budować koalicje w sejmikach wspólnie” – tłumaczył szef SLD, Włodzimierz Czarzasty.

Ja żadnych, absolutnie żadnych koalicji na żadnym szczeblu koalicji z PiS-em nie przewiduję i nie zgadzam” – dodawał.

— KOALICJA OBYWATELSKA WYGRAŁA W MIASTACH ALE TO ZA MAŁO, NIE ZAKLINAJMY RZECZYWISTOŚCI – Katarzyna Kolenda-Zaleska w GW: “Patrząc na mapę z wynikami głosowania w powiatach, widać wyraźnie, jak rozkładają się głosy. Mapa jest w dużej części niebieska, a PiS zgarnął większość. Nie ma co zaklinać rzeczywistości. Koalicja Obywatelska zwyciężyła w dużych miastach, i to jej niewątpliwie duży sukces, ale przed wyborami parlamentarnymi to za mało”.

— KKZ O OTACZANIU SIĘ LUDŹMI O TYCH SAMYCH POGLĄDACH: “Siła przekonywania leży w rozmowie z tymi, którzy myślą inaczej. Koalicja Obywatelska organizuje spotkania w ramach Klubów Obywatelskich w całej Polsce. Można to docenić, problem w tym, że to spotkania przekonanych z przekonanymi. Miłe rozmowy w miłym gronie. Tak się nowych wyborców nie pozyska. Otaczanie się ludźmi o tych samych poglądach nawet na tysiącach lokalnych spotkań nie odniesie żadnego skutku”.
wyborcza.pl

— JAŚKOWIAK ZAPRASZA TRZECH BYŁYCH PREZYDENTÓW NA 11.11 DO POZNANIA:

poznan.wyborcza.pl

— ŁUKASZ PAWŁOWSKI PISZE O ŚWIĘCIE BAŁAGANU – w Kulturze Liberalnej: “Krótko po zeszłorocznym Marszu Niepodległości pisałem, że „albo politycy PiS-u, na czele z Andrzejem Dudą, zaczną budować alternatywę” dla Marszu Niepodległości, „albo w setną rocznicę odzyskania niepodległości Kaczyński i Błaszczak sami będą maszerować pod hasłami białej rasy panów”. Okazuje się, że się pomyliłem, jest bowiem jeszcze jedna alternatywa: stereotypowy polski bałagan spod znaku – zdawałoby się odchodzącego w niepamięć – sloganu Polnische Wirtschaft. A jakby tego było mało, prezydent wraz z parlamentarzystami PiS-u chce nam to „święto bałaganu” jeszcze przedłużyć, ogłaszając 12 listopada dniem wolnym. Po co? Bo takie święto niepodległości wypada raz na sto lat – słyszymy – i trzeba je „odpowiednio” uczcić. Dlaczego więc robi się to na ostatnią chwilę? Na to już odpowiedzi nie słychać, ale najwyraźniej rocznica zaskoczyła rządzących”.
kulturaliberalna.p

— PIS KAPITULUJE PRZED NACJONALISTAMI – Michał Szułdrzyński w RZ: “Choć to PiS zapowiadał wstawanie z kolan i naśmiewał się z braku godności polityki poprzedniej ekipy, 25-lecie upadku komunizmu w Warszawie świętowali najważniejsi politycy świata. Stulecie niepodległości na ulicach Warszawy obchodzić będzie budzący jak najgorsze wspomnienia z czasów II RP Obóz Narodowo-Radykalny (który nigdy nie odciął się od swej antysemickiej przeszłości) czy Ruch Narodowy. Oddanie ONR czy RN walkowerem największej imprezy masowej w takim dniu to wielka kapitulacja obozu dobrej zmiany przed organizacjami skrajnymi. I wielki cios w ideę jagiellońskiego patriotyzmu, której hołdowali Jan Paweł II czy śp. prezydent Lech Kaczyński”.
rp.pl

— WŁADZA NIE WIE CO ZROBIĆ Z 11 LISTOPADA – Rafał Zakrzewski w GW: “Zapowiedziom obchodów 11 listopada towarzyszyło wielkie zadęcie: specjalny budżet i pełnomocnik rządu ds. obchodów Stulecia Odzyskania Niepodległości. Ale zapewne znowu Marsz Niepodległości zdominuje ten dzień. Pisowska władza nie odcięła się od zeszłorocznego skandalu w Warszawie, więc wstrętną twarz polskiego nacjonalizmu świat może zobaczyć ponownie”.
wyborcza.pl

— CZARZASTY UTRĄCA KOALICJĘ Z PIS – Iwona Szpala w GW: “Nasz rozmówca opisuje nastroje w partii jako „słabe”. Inny: – Słabe? To jest masakra. Czarzasty stara się uspokoić sytuację, przełożył o tydzień zarząd krajowy, żebyśmy wszyscy jakoś ochłonęli”.
wyborcza.pl

— STANISŁAW TYSZKA O PRZEGRUPOWANIU W KUKIZ’15 – mówi Jackowi Nizinkiewiczowi w RZ: “Nie ma żadnego rozłamu, jest przegrupowanie. Z wpisów Pawła Kukiza można wysnuć nieco inne wnioski. Obecnie każda formacja polityczna, która brała udział w wyborach samorządowych, jest na etapie wyciągania z tych wyborów wniosków. My także”.
https://www.rp.pl

— MAREK BELKA MÓWI KULTURZE LIBERALNEJ (Pawłowski), ŻE DOTYCHCZASOWY ŚWIAT PRZEDSIĘBIORCÓW ZACZYNA SIĘ WALIĆ: “Na przykład – skądinąd ciekawa – propozycja utworzenia Pracowniczych Planów Kapitałowych jako dodatkowego zabezpieczenia na emeryturę. Trudno mieć do tego pomysłu negatywny stosunek. Można argumentować, że nie wystarczy do poprawy kondycji systemu emerytalnego, ale nie można mieć pretensji, że takie działania są podejmowane. Ale pomysłów podnoszących koszty pracy jest zbyt wiele. Przedsiębiorcy boją się, że ich świat zaczyna się walić. Stąd właśnie bierze się gwałtowna reakcja na zapowiedzi podwyżek cen energii. Mówiąc krótko, same podwyżki cen energii nie doprowadzą do gwałtownego załamania kondycji polskiej gospodarki. Ale razem z szeregiem innych – niedobrych z punktu widzenia przedsiębiorców – wiadomości prowadzą do pogorszenia nastrojów”.
kulturaliberalna.pl

— FRAGMENT TEKSTU GW O PRZEJMOWANIU ZETKI: “Ważny polityk PiS: – W partii słychać, że Karnowscy są bardzo blisko finalizacji transakcji. Mają tygodnik, mają portal, na poważną telewizję ich nie stać, do szczęścia brakuje im radia. „Zetka” to marka, silny brand, przy dobrym zarządzaniu można przywrócić jej dawną świetność. Z ich punktu widzenia taka transakcja miałaby sens, a na pewno wzmocniłaby ich pozycję w naszym obozie”.
wyborcza.pl

— ADAM SZOSTKIEWICZ O MERKEL, MACRONIE, ERDOGANIE I PUTINIE, KTÓRYCH ZDJĘCIE PAD NAZWAŁ “UROCZYM”: “Ale co tu jest uroczego? Setki tysięcy zabitych, zrujnowane miasta, tragedie zwykłych ludzi uwikłanych w ten konflikt wbrew własnej woli? Czy „urocza’’ jest niezdolność albo brak szczerej chęci, by zakończyć wreszcie tragedię syryjską wielkich graczy w Europie?”
polityka.pl

— KTO NAS TAK ZROZUMIE JAK KANCLERZ MERKEL – Bartosz T. Wieliński w GW: “Czy jej następczyni bądź następca będą równie wrażliwi na polskie sprawy? Wątpliwe. Zainteresowanie Polską trzeba będzie w nowej kanclerz (lub kanclerzu) dopiero rozbudzić, a kanały łączności budować od nowa. Jednak dyplomacja PiS nie zjednuje sobie ludzi za granicą”.
wyborcza.pl

>>>

Koalicja SLD, KO i PSL

Anna Maria Żukowska: Jest decyzja, że nie wejdziemy w koalicję z PiS, tylko z KO i PSL, co pokazuje, że w 1/3 sejmików, w których Koalicja Obywatelska ma szansę na władze, bez SLD tej władzy się mieć nie da

– Jeśli chodzi o sejmiki to jest decyzja, że nie wejdziemy w koalicję z PiS, tylko z KO i PSL, co pokazuje, że w 1/3 sejmików, w których Koalicja Obywatelska ma szansę na władze, bez SLD tej władzy się mieć nie da. Jest ponad milion głosów na SLD-Lewica Razem, choć do sejmików startowały co najmniej trzy komitety i nie da się lekceważyć 1,5 mln głosów i mówić, że lewicy nie ma albo jest niepotrzebna. Przypominam, że w wielu gminach była koalicja PSL-u z PiS-em i nikt nikogo nie atakował, na poziomie gmin nie mamy możliwości narzucić takich decyzji. Mamy decyzję kierunkową w sprawie sejmików. 12 listopada odbędzie się zarząd partii i będzie się tym zajmował – mówiła Anna Maria Żukowska z SLD w Woronicza 17.

Neumann: Prawdopodobnie będzie tak, że wspólna koalicja z PSL, lewicą i Bezpartyjnymi Samorządowcami da nam rządy w 10 sejmikach

– Pokazaliśmy, że Koalicja Obywatelska jest alternatywą, z którą PiS może przegrać. Wygraliśmy w 75 miastach, nasi kandydaci lub popierani przez nas wygrali w I turze. KO zwiększyła stan posiadania w sejmikach. Wygraliśmy 7 sejmików, tak jak przed 4 laty i prawdopodobnie będzie tak, że wspólna koalicja z PSL, lewicą i Bezpartyjnymi Samorządowcami da nam rządy w 10 sejmikach – stwierdził Sławomir Neumann w „Kawie na ławę” TVN24.

Wspaniały Harari.