Archiwa tagu: Robert Biedroń

Związki PiS z Rosją. Tomasz Piątek jest tego mariażu zdradzieckiego największym znawcą

Walka z Kremlem to podstawowy warunek, żeby wygrać, bo to Rosjanie dają zwycięstwa Kaczyńskiemu. To ich agenci podarowali mu aferę taśmową w 2014 r. To kremlowskie trolle i fake newsy wspierają PiS w Internecie – uważa Tomasz Piątek, dziennikarz, autor książek o tajemnicach Macierewicza i Morawieckiego. – Badałem bardzo dokładnie życie Macierewicza. O ile wiem, nigdy nie był homoseksualistą ani pedofilem. Natomiast lubi młodych chłopców z przyczyn politycznych: są bardziej posłuszni. Młody chłopiec na rozkaz ministra włamie się w nocy do Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO, a człowiek trzydziestoparoletni raczej się zastanowi, zanim to zrobi – mówi

MICHAŁ RUSZCZYK: W kontekście Pańskich książek o Antonim Macierewiczu nasuwa się pytanie: czy rzeczywiście uprawniona jest opinia, że żyjemy w państwie, które jest rządzone przez zorganizowaną grupę przestępczą z rosyjskimi powiązaniami? A może raczej należałoby zapytać: od jak dawna w nim żyjemy?

TOMASZ PIĄTEK: To jest dobre pytanie. To drugie, niestety.

OD 2015 R. MAMY DO CZYNIENIA Z ANTYZACHODNIM, ANTYWOLNOŚCIOWYM OBOZEM WŁADZY, KTÓREGO NAJWAŻNIEJSI PRZEDSTAWICIELE, JAK ANTONI MACIEREWICZ CZY MATEUSZ MORAWIECKI, MAJĄ POWIĄZANIA Z MAFIĄ SOŁNCEWSKĄ.

Zostało to dokładnie udokumentowane nie tylko w moich publikacjach, ale także w publikacjach Radosława Grucy i dziennikarza śledczego „Polityki” Grzegorza Rzeczkowskiego, autora książki „Obcym alfabetem. Jak ludzie Kremla i PiS zagrali podsłuchami”.

Mafia sołncewska to jedna z najpotężniejszych organizacji przestępczych na świecie, jeszcze w latach 80. założona przez rosyjski wywiad wojskowy GRU. Tu nasuwa się pytanie, dlaczego za poprzednich rządów służby pozwalały GRU i mafii sołncewskiej penetrować polską politykę. Dlaczego pozwalały działać bezkarnie Macierewiczowi i nie przyjrzały się również Morawieckim – ojcu i synowi?

Nie mam tu na myśli kwestii rodzinnych, ale ich związki polityczno–biznesowe. Obaj mają koneksje, które należy wyjaśnić.

KORNEL MORAWIECKI M.IN. SPONSOROWANY BYŁ PRZEZ FIRMĘ CEDROB, KTÓRA IMPORTUJE PALIWA Z ROSJI I KAZACHSTANU.

Jak głęboko wg Pana sięgają powiązania rosyjskich służb w Polsce? Jak dalece te służby mogą wpływać na wyniki kolejnych wyborów?
Mogą, oczywiście. Jak udowodnił Grzegorz Rzeczkowski w książce „Obcym alfabetem”, rosyjskie służby za pośrednictwem rosyjskiej mafii założyły słynne „restauracje podsłuchowe” Lemongrass oraz Sowa i Przyjaciele. A gdy rozeszła się plotka, że w Lemongrassie są podsłuchy i trzeba było zlikwidować restaurację, to rosyjskie służby zadziałały w tej sprawie bezpośrednio. W obu lokalach podsłuchiwano polityków Platformy Obywatelskiej. Liczni informatorzy twierdzą, że w Lemongrassie podsłuchiwano również Donalda Tuska. Tego jednak nie wiemy na pewno, gdyż taśmy z Lemongrassu nie zostały upublicznione. Najprawdopodobniej są trzymane w Moskwie i w każdym momencie mogą trafić do mediów. Być może po to, żeby wpłynąć na wynik następnych wyborów.

NIE WIEMY TEŻ, CZY NADAL POLSCY POLITYCY SĄ PODSŁUCHIWANI. ALBO RACZEJ – NIE WIEMY, GDZIE W TEJ CHWILI SĄ PODSŁUCHIWANI.

Bo to, że wciąż są podsłuchiwani, jest co najmniej bardzo prawdopodobne. Nie wiemy, jakie jeszcze niespodzianki mają dla nas wrogie służby.

Jedno natomiast jest jasne: od kilku lat Rosja popiera PiS, mimo że partia rządząca przez lata używała i nadużywała antyrosyjskiej retoryki. To jednak nie jest dla Kremla wielka przeszkoda. Tym bardziej, że partia porzuciła już tę retorykę. Wzywa nas teraz do wojny kulturowej z Zachodem, a nie z Rosją. Podjęła również szereg kroków antyukraińskich, np. stworzenie listy Ukraińców, którym nie wolno wjechać do Polski.

Na koniec można dodać zwiększenie importu rosyjskiego węgla. Broniąc polskiego rynku zbytu dla tego surowca, rząd zablokował działania Unii Europejskiej na rzecz ochrony środowiska przed dalszymi zmianami klimatycznymi.

Mówi się nam, że w ten sposób chronimy nasz węgiel i nasze miejsca pracy. A równocześnie wszyscy wiemy, że w Polsce coraz więcej pali się rosyjskim węglem, dusząc Polaków smogiem i napełniając kieszeń Putinowi. Zatem blokujemy działania UE po to, by bronić interesów Kremla. Mamy więc do czynienia z jawną i jasną prorosyjskością. Rząd jest gotów niszczyć planetę tylko dlatego, żeby palić węglem. A ten węgiel jest już coraz mniej polski, a w coraz większym stopniu rosyjski.

Czy można powiedzieć, że jesteśmy w stanie wojny hybrydowej z Rosją?
Tak.

Jak długo według Pana ta wojna trwa? Kiedy się zaczęła?
Z tego, co wiem,

PIERWSZYM PRÓBNYM KROKIEM „ZACZEPNYM” BYŁA SPRAWA SENATORA KRZYSZTOFA PIESIEWICZA [Z 2009 R.]. ROSJANIE SPRAWDZALI, W JAKI SPOSÓB ZAREAGUJĄ POLSKIE ELITY NA PRZESTĘPCZE UPOKORZENIE POLITYKA, PRAWNIKA I ARTYSTY, KTÓRY CIESZYŁ SIĘ OPINIĄ AUTORYTETU MORALNEGO.

Przypomnę, jak to wyglądało. Senator Piesiewicz jechał samochodem i został zatrzymany przez nieznaną kobietę, która prosiła o podwiezienie. Ta kobieta zaczęła się z nim zaprzyjaźniać. Zapraszała do jego domu znajomych, wreszcie podała mu pigułkę gwałtu. Przebrała go w sukienkę, gdy był nieprzytomny. Zrobiono wtedy symulowane zdjęcia, mające wyglądać tak, jakby senator wciągał biały proszek do nosa. Nagrania te dostarczono do restauracji Lemongrass, do rąk Łukasza N. Tego samego, który później podsłuchiwał polskich polityków w Sowie i Przyjaciołach. Dodajmy również, że Lemongrass został założony przez dyrektora polskiego oddziału rosyjskiego koncernu paliwowego Lukoil. Na ten cel pan dyrektor dostał pieniądze od Andrija Persony, prominentnego przedstawiciela rosyjskiej mafii. Natomiast kiedy rozeszła się plotka, że w restauracji są podsłuchy, przysłano dwóch Rosjan z Kaliningradu w celu likwidacji lokalu. Jeden z nich był absolwentem szkoły FSB (rosyjskich służb specjalnych).

Spróbujmy sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby polskie elity i instytucje opiniotwórcze zareagowały właściwie:

– gdyby media zainteresowały się nie tym, że senator jest w sukience, tylko tym, kto i jak go w nią ubrał;
– gdyby politycy stanęli w obronie ofiary;
– gdyby opinia publiczna zainteresowało się gangiem związanym z polskimi służbami i powiązanym z rosyjskimi;
– gdyby prokuratura nie próbowała zniszczyć senatora Piesiewicza, wmawiając mu, że posiadał jakieś mikroskopijne ilości kokainy.

CÓŻ, GDYBY TO WSZYSTKO SIĘ STAŁO, TO BYĆ MOŻE ROSJANIE TAK ŚMIAŁO BY SOBIE NIE POCZYNALI W POLSCE. ALE STAŁO SIĘ TAK, JAK SIĘ STAŁO. MAMY, NIESTETY, TAKIE ELITY I KRĘGI OPINIOTWÓRCZE.

Dodam jeszcze, że do Lemongrassu próbowano zaciągnąć samego senatora Piesiewicza. On sam potwierdza tę informację. Mówi, że miał w Lemongrassie przekazać pieniądze i otrzymać kompromitujące nagrania, aby uniknąć szantażu. Natomiast w Lemongrassie czekała na niego pułapka. Zamiast swoich nagrań miał dostać materiały pedofilskie. Po to, żeby można go było jeszcze skuteczniej szantażować i niszczyć. Podczas odbioru tych materiałów miał zostać nagrany (dobrze, że wcześniej zawiadomił policję o szantażu).

Najprawdopodobniej to wtedy zaczęła się polsko-rosyjska wojna hybrydowa – albo też hybrydowy podbój Polski przez Rosję. Albowiem my, niestety, okazaliśmy się łatwymi ofiarami. Zbyt rzadko myślimy o tym, co jest poważne i co jest istotne. W tej chwili w polskich mediach i w polskim Internecie toczy się dyskusja – czy Antoni Macierewicz jest homoseksualistą, czy raczej heteroseksualnym uwodzicielem? Badałem bardzo dokładnie życie Macierewicza. O ile wiem, nigdy nie był homoseksualistą ani pedofilem. Natomiast lubi młodych chłopców z przyczyn politycznych: są bardziej posłuszni. Młody chłopiec na rozkaz ministra włamie się w nocy do Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO, a człowiek trzydziestoparoletni raczej się zastanowi, zanim to zrobi.

Niestety,

Z POWODU EKSCYTACJI TAKIMI KWESTIAMI JAK RZEKOMY HOMOSEKSUALIZM MACIEREWICZA MAŁO KTO ZADAJE SOBIE PYTANIA PODSTAWOWE.

Macierewicz wyrzucił z wojska ponad stu generałów i wyższych oficerów o długiej historii współpracy z NATO. Odebrał armii liczne środki, przesuwając je do amatorskich wojsk obrony terytorialnej, które przed niczym nas nie obronią. Do wojsk terytorialnych są werbowani prawicowi ekstremiści, kibole, a nawet jawni zwolennicy Putina z partii Zmiana i organizacji Falanga. Macierewicz zablokował niezbędne zakupy dla armii. Wreszcie, jak powiedział gen. Różański w wywiadzie dla „Polityki” – Antoni Macierewicz zrezygnował z jedynego planu obronnego, który w symulacjach strategicznych dawał możliwość zatrzymania Rosjan przez jakiś czas, gdyby napadli nas zbrojnie. Macierewicz zrezygnował z koncentracji wojsk na linii Wisły. Zamiast tego jednostki zostały rozproszone w taki sposób, że Rosjanie w kilka godzin mogliby je zniszczyć. Za coś takiego ludzie stawali kiedyś przed sądem wojskowym. Ale my w ogóle się tym nie zajmujemy, tylko chichoczemy o rzekomych romansach Antka z jego Misiem. To jest przerażające.

Oczywiście, media społecznościowe doprowadziły do tabloidyzacji życia publicznego i to na całym świecie. My jednak sąsiadujemy z Rosją.

W PRZESZŁOŚCI JUŻ WIELE RAZY BYLIŚMY PRZEZ KREML ATAKOWANI, WIĘC JAKO SPOŁECZEŃSTWO POWINNIŚMY ZACHOWYWAĆ SIĘ ODPOWIEDZIALNIEJ.

Czy sądzi Pan, że budzące się w Europie i Ameryce tendencje autorytarne i antydemokratyczne są indukowane przez rosyjskie służby? Czy może jednak to naturalna i niesprowokowana przez zewnętrzne oddziaływania zmiana?
Twierdzenie, że Putin jest przyczyną całego zła na świecie, byłoby absurdalne. Nie, Putin nie jest demiurgiem. Na Kremlu siedzą bardzo sprytni ludzie, ale oni nie są w stanie zrobić wszystkiego.

Tendencja do autorytaryzmu, którą obserwujemy, bierze się z tego, że niektóre społeczeństwa zbiedniały, a niemal wszystkie – także te, które się względnie bogacą – coraz boleśniej przeżywają wszelkie nierówności. Nie tylko nierówności pieniężne, ale też „godnościowe” – poczucie, że ktoś inny ma więcej mocy, władzy, decyzyjności, chwały, dostępu do mediów etc. Na pewno zostało zachwiane poczucie bezpieczeństwa społecznego. Neoliberałowie zdemontowali państwo dobrobytu, które istniało na Zachodzie i do którego my też dążyliśmy. Przecież „Solidarność” walczyła z komuną, żeby wprowadzić w Polsce państwo dobrobytu, a nie po to, żeby wprowadzić dziki kapitalizm. Chodziło o kapitalizm cywilizowany i socjaldemokratyczny. Demontaż tego cywilizowanego kapitalizmu spowodował frustrację. Wielkim źródłem frustracji był kryzys 2008 r., który całkiem już realnie zagroził podstawom bytu wielkich mas ludzi, także na Zachodzie.

DRUGA RZECZ TO POSTĘPUJĄCA DEZINTELEKTUALIZACJA NASZEGO ŻYCIA SPOŁECZNEGO. TA DEZINTELEKTUALIZACJA WIĄŻE SIĘ Z EKSPLOZJĄ NOWYCH MEDIÓW, PRZED KTÓRYMI NIE UMIEMY SIĘ BRONIĆ.

Znamy to zjawisko z historii, ale teraz mamy je w zupełnie nowym natężeniu. Gdy pojawiło się radio, to wywołało wielkie zagrożenia, ale po jakimś czasie – i po wielu tragediach – ludzie wytworzyli sobie jakieś „przeciwciała intelektualne”, które zwiększyły ich odporność na radio. Podobnie było z telewizją. W tej chwili jesteśmy bombardowani przez Internet i media społecznościowe natłokiem informacji, często bezsensownych lub nieprawdziwych. To powoduje, że ludzie przestają sobie radzić z informacjami. Przestają je analizować, przestają odróżniać prawdę od kłamstwa, a nawet dobro od zła. Na pewno trzeba wysiłku indywidualnego i zbiorowego – wysiłku znacznie większego, niż ten, który był konieczny w przypadku radia – żebyśmy wytworzyli sobie odporność na Internet i media społecznościowe. Społeczeństwa i państwa powinny stworzyć nad nimi mechanizm kontroli. Przecież dobrze wiemy, że gdy pojawia się nowe medium, a jednocześnie trwa kryzys gospodarczy, to dzieją się rzeczy niedobre. Dobrym przykładem są lata 30., epoka wielkiej kariery Hitlera. Radio rozwinęło się wtedy jako medium masowe, a jednocześnie trwał wielki kryzys gospodarczy. To pozwoliło Hitlerowi wygrać. On był „radiowym celebrytą”. Jego siłą były przemówienia, których dzisiaj się nam dziwnie słucha. Miał głos zimny, wysoki, wibrujący, a momentami piskliwy. Ale najwyraźniej to odpowiadało ludziom, którzy wówczas czuli się zagrożeni nędzą. A

HITLER SWOIM GŁOSEM I SWOIMI SŁOWAMI SKUTECZNIE WYRAŻAŁ STRES, ZAGUBIENIE, FRUSTRACJĘ I PŁYNĄCĄ Z NICH AGRESJĘ. DZISIAJ NIE MA TAKIEGO HITLERA, NA SZCZĘŚCIE. ALE NA KREMLU SIEDZĄ SPRYTNI LUDZIE, KTÓRZY OBECNE SZKODLIWE TENDENCJE POTRAFIĄ DOBRZE WYKORZYSTAĆ.

Kremlowscy kozacy zobaczyli dzikiego rumaka i wskoczyli mu na grzbiet. Teraz już nauczyli się nad nim panować. Nie mieli roli sprawczej w naszych kłopotach, ale za chwilę będą już ją mieć. Będą panami naszych kłopotów.

Niestety, wszędzie na Zachodzie mają sojuszników. Wypatrzyli ich, gdy byli jeszcze słabi i pomogli im urosnąć w siłę. Myślę o takich sprzymierzeńcach Kremla jak Matteo Salvini we Włoszech. On nie zawsze, ale często działa na korzyść Rosji. Chodząc z podobizną Putina na koszulce i chwaląc jego poczynania, niszczy autorytet demokracji w naszych krajach. A przede wszystkim dąży do zniszczenia europejskiej waluty. Byłoby to spełnienie marzeń Władimira Putina. Zdaniem wielu analityków Putin dąży do tego, by Unia Europejska się rozpadła jako organizm polityczny i gospodarczy. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: każde państwo oddzielnie Rosja będzie mogła sobie łatwiej podporządkować.

Z kolei w Niemczech mamy AfD, która jest przez Putina wspierana, ma też związki z polskimi zwolennikami Kremla, z organizacją Falanga. Udowodniono, że niemiecki działacz AfD finansował prowokację polskich putinowców na Ukrainie (podpalenie ośrodka mniejszości węgierskiej – chodziło o podżeganie Węgrów przeciwko Ukraińcom). We Francji jest Marine Le Pen, otwarcie finansowana przez Putina. W Wielkiej Brytanii mamy brexitowców, którzy – jak się okazuje – finansowani byli przez multimilionera robiącego interesy z Rosją.

W POLSCE MAMY PIS, KTÓRY W CORAZ OCZYWISTSZY SPOSÓB JEST ZWIĄZANY Z KREMLEM. I MAMY TEŻ KONFEDERACJĘ, KTÓRA OTWARCIE PRZYZNAJE SIĘ DO PROROSYJSKOŚCI.

W USA jest Donald Trump. Jak piszą amerykańscy dziennikarze – przede wszystkim Brian Frydenborg i Craig Under – Trump sponsorowany był przez Rosjan na długo zanim został prezydentem. Działo się to wtedy, gdy był tylko ekscentrycznym przedsiębiorcą w ciągłych tarapatach finansowych, z których wyciągali go Rosjanie. Bardzo ciekawą postacią jest współpracownik prezydenta Trumpa od zadań specjalnych i tajnych, Felix Sater z firmy Bayrock, która pomagała Trumpowi jako biznesmenowi. Sater to syn Michaiła Szeferowskiego – jednego z przybocznych głównego superbossa rosyjskiej mafii, Siemiona Mogilewicza. Tego samego Mogilewicza, którego przybocznym był także Andrij Persona, czyli sponsor warszawskiej „restauracji podsłuchowej” Lemongrass. Mamy więc do czynienia z skomplikowaną, ale spójną i zwartą siatką. To rosyjskie służby działające za pośrednictwem mafii i biznesu.

Czy da się nauczyć społeczeństwo obrony przed tym natłokiem informacji tak samo jak to miało miejsce w przypadku radia i telewizji?
To wielki kłopot, ponieważ ten natłok dostarcza nam ogromnej ilości przyjemności. Z radiem i telewizją problem był mniejszy, gdyż informacje radiowo-telewizyjne przez bardzo długi czas w ogóle nie były interaktywne. I nadal są interaktywne w bardzo małym stopniu. Oglądało się to, co akurat „leciało” w telewizji – i w dużej mierze nadal tak się ogląda TV. Natomiast Internet z definicji jest interaktywny.

JEŻELI KTOŚ CHCE „PRZYJEMNOŚCI” POLEGAJĄCEJ NA NIENAWIŚCI, JEŚLI CHCE OTRZYMYWAĆ MATERIAŁY NIENAWISTNE, NP. NA TEMAT ŻYDÓW, ARABÓW, GEJÓW, NIEMCÓW ITD. – TO MOŻE JE SOBIE DOSTARCZAĆ NIEUSTANNIE.

Wobec tego o wiele trudniej jest się opamiętać, ocknąć, nabrać dystansu. Nawet za Hitlera radio nie nadawało jego przemówień bez przerwy. Teraz ktoś, kto chce słuchać przemówień Trumpa lub czytać putinowskie fake newsy na polskojęzycznych anonimowych „portalach informacyjnych”, może to robić bez przerwy.

Trudno przekonać ludzi, by zrezygnowali z czegoś, co daje im nieograniczoną ilość rozkoszy. Trudno też przekonywać miłośników nienawiści, żeby przerzucili się na inne przyjemności. Nienawiść i pogarda to emocje o szczególnej mocy. W porównaniu z nimi inne rozrywki mogą się jawić jak mdła kaszka z mleczkiem. Nawet ktoś, kto w dobrej wierze próbuje się przerzucić z kremlowskich wylęgarni nienawiści na portale hobbystyczne dla majsterkowiczów, to zawsze ma pod ręką kuszący ocean zła.

Czym dla zaplecza politycznego PiS-u jest spółka Srebrna? Dlaczego sprawa tej afery tak słabo przebija się do opinii publicznej, chociaż chyba mogłaby być głównym „paliwem” obecnej kampanii wyborczej?
Nie sądzę, żeby ta afera mogła być paliwem kampanii. Sprawa jest oczywiście skandaliczna i przez chwilę nadszarpnęła mocno wizerunek Jarosława Kaczyńskiego, co było widać w sondażach. Prezes jednak rozwiązał problem ogromną ilością pieniędzy. Wydał 40 mld zł na różnego rodzaju programy socjalne.

ZAPLECZE POLITYCZNE PIS OGŁOSIŁO, ŻE AFERA SREBRNEJ JEST MOKRYM KAPISZONEM. CÓŻ, BYŁ TO NAJDROŻSZY MOKRY KAPISZON W HISTORII ŚWIATA. GDYBY NIE TE WYDATKI SOCJALNE, TO SKANDAL ZE SREBRNĄ MÓGŁBY STAĆ SIĘ GŁÓWNYM MOTYWEM KAMPANII WYBORCZEJ.

Jarosław Kaczyński z dobrotliwego staruszka, pochylającego się nad losem emerytów, bezrobotnych młodych ludzi i „brutalnie atakowanego” Kościoła katolickiego, przeobraziłby się w cynicznego miliardera–dewelopera. Byłoby to zabójcze – gdyby nie wspomniane programy socjalne. Po ich ogłoszeniu elektorat PiS powiedział sobie: „Jedni i drudzy kradną, pisowcy nie są święci – ale pisowcy się z nami dzielą”. A kto to jest złodziej, który się z nami dzieli? To jest Robin Hood. Może pisowcy nie są święci, ale są Robin Hoodami. Dlatego – dopóki Kaczyński będzie miał pieniądze na różne programy socjalne – pisowskie afery raczej nie wzmocnią opozycji.

Natomiast powiązania z Rosją – to jest dla PiS znacznie większy problem. Według polskich badań co najmniej 50 proc. Polaków wciąż się boi Rosji. A według badań zachodnich nawet 58 proc. Wśród tych, którzy się boją, wielu jest zwolenników PiS. PiS o tym dobrze wie. Na moje publikacje media sympatyzujące z partią rządzącą reagują histerycznie. Za każdym razem, choć nagłaśnianie ich to ze strony pisowców poważny błąd.

Dlatego

DZIWI MNIE TO, ŻE WIELU PRZECIWNIKÓW PIS WCIĄŻ BOI SIĘ MÓWIĆ O EWIDENTNYCH ZWIĄZKACH TEJ PARTII Z ROSJĄ.

Dziwi mnie też milczenie, z którym spotkała się książka Piotra Maciążka „Stawka większa niż gaz”. Maciążek pisze o naszym uzależnieniu od rosyjskich paliw. To temat kluczowy ze względu na nasze przetrwanie jako Polaków – i jako ludzi. Rosja jest krajem żyjącym z paliw kopalnianych. Dlatego chce je eksportować i znacząco przyczynia się do dyskredytowania ruchów ekologicznych. Nie zważa przy tym na los planety, choć sama stanowi sporą jej część. Zatem pcha nas wszystkich ku katastrofie. Oczywiście, możemy się pocieszać, że ekologowie przesadzają. Ale nawet jeśli podzielić ich prognozy na pół czy na ćwierć, to i tak musimy się liczyć z gigantycznymi katastrofami. Kreml jednak o to nie dba.

Dlatego zachęcam wszystkich czytelników tego wywiadu, żeby nagłaśniali rosyjskie wpływy w Polsce. Chodzi nie tylko o kampanię wyborczą. Chodzi o nas, o naszą kondycję jako społeczeństwa.

ŻEBY ODEPRZEĆ ATAKI KREMLA, NIE WYSTARCZY JEDNO ZWYCIĘSTWO W WYBORACH. PRZECIEŻ LUDZIE MOSKWY SĄ NIE TYLKO NA PRAWICY. TO ONA CIESZY SIĘ TERAZ NAJWIĘKSZYM POPARCIEM PUTINA, ALE KREML WRZUCA SWOJE JAJKA DO WSZYSTKICH GNIAZD.

Musimy nad sobą pracować. Musimy więcej czytać. Musimy sprawdzać informacje, w które wierzymy. Musimy sprawdzać polityków, na których głosujemy. W miarę możności musimy bojkotować firmy i organizacje, które mają istotne powiązania z Kremlem. Musimy odrzucać łatwą nienawiść do wyimaginowanych wrogów – gejów, Niemców, Żydów, Arabów, etc. – którą podsuwa nam wróg prawdziwy. Także wtedy, gdy ktoś nam podsuwa fake newsy o rzekomym homoseksualizmie Macierewicza. Ekscytowanie się takimi sprawami nas osłabia, rozprasza i redukuje do poziomu przeciwnika. Czas to wszystko odrzucić. Jak pan słusznie zauważył, jesteśmy w stanie wojny hybrydowej z Rosją. Konieczny jest zryw, który by nas wzmocnił. Konieczny jest kolejny wielki wysiłek cywilizacyjny, który zbliżyłby nas do Zachodu. Putin wydaje miliardy na propagandę w Internecie. Cóż, my powinniśmy wydawać co najmniej miliard na blokowanie i demaskowanie tej propagandy. A drugi miliard powinniśmy wydawać na docieranie z prawdą do Rosjan, na przeciwdziałanie putinowskiej propagandzie u jej źródła. To wielkie wydatki? To wielkie inwestycje w naszą przyszłość. To kilkadziesiąt tysięcy miejsc pracy, nie tylko zresztą dla informatyków i humanistów.

ANTYKREMLOWSKI ZRYW NIE MUSI BYĆ TYLKO „ANTY”. TO MÓGŁBY BYĆ POZYTYWNY PROGRAM DLA POLSKI I EUROPY.

Jaką pozycję według Pana zajmuje Kościół w układance powiązań PiS-u z rosyjskimi służbami?
Kościół katolicki jest w Polsce podzielony. Spora część kleru odrywa się od względnie lewicującego Watykanu. A hierarchom, którzy nadają ton polskiemu Kościołowi katolickiemu, bliżej jest do moskiewskiej cerkwi „putinowskiego prawosławia”. Prawosławie to głęboka i bogata duchowość, ale kremlowska cerkiew stanowi twór zinfiltrowany przez KGB i putinowskich aparatczyków.

Warto przypomnieć, że w sierpniu 2012 roku do Warszawy przybył patriarcha Cyryl – zdaniem badaczy wieloletni konfident sowieckiego KGB. Po co Cyryl przybył do Warszawy? Spotkał się z arcybiskupem Michalikiem. Przy tej okazji wzywali, aby oprzeć życie społeczne na „wartościach”. O jakie wartości Cyryl walczy w Rosji? Jego cerkiew błogosławi Kozaków, którzy katują na ulicach homoseksualistów.

W TYM SAMYM CZASIE, W KTÓRYM DO WARSZAWY PRZYJECHAŁ CYRYL, ZACZĘŁA SIĘ U NAS „WALKA Z GENDER”. NIEDŁUGO POTEM NA UCZELNIACH I W MEDIACH ROZPOCZĘŁA SIĘ WIELKA OFENSYWA „SPECJALISTÓW” Z ORDO IURIS.

To nie są nawet katolicy – Ordo Iuris związane jest z brazylijską sektą TFP potępioną przez katolickich biskupów Brazylii już w latach 80. Przywódcy Ordo Iuris przyznają się do związków z sektą, ale wbrew brazylijskim biskupom twierdzą, że ta sekta stanowi najprawdziwszy katolicyzm… Co gorsza, Ordo Iuris jest częścią tzw. Światowego Kongresu Rodzin, który jest sponsorowany przez przyjaciela Putina – oligarchę Władimira Jakunina. Jakunin sponsoruje „wykładowców” z Ordo Iuris, dzięki czemu mogą jeździć po świecie i rozsiewać nienawiść do homoseksualistów.

W ten obraz wpisują się też niektóre homilie arcybiskupa Jędraszewskiego. Jedna z nich brzmiała jak „przeklejona” w stu procentach z rosyjskiej propagandy – tej przeznaczonej dla ludzi z Zachodu i wymierzonej w uchodźców. Mianowicie Jędraszewski ogłosił, że w przyszłości „biali ludzie” w Europie zostaną zepchnięci do rezerwatów jak Indianie w Ameryce…

Jest również biskup z Drohiczyna – Antoni Dydycz. Dydycza zdaje się łączyć niezwykła nić sympatii z Robertem Szustkowskim. Szustkowski to biznesmen związany z rosyjską mafią, który założył w Polsce deweloperską Grupę Radius za pieniądze uzyskane od oligarchów tej mafii.

TERAZ PAN SZUSTKOWSKI POZYWA LUDZI, KTÓRZY UJAWNIAJĄ JEGO ZWIĄZKI Z ROSJĄ. A DO POZWÓW DOŁĄCZA LIST POLECAJĄCY DLA SĄDU, KTÓRY DOSTAŁ OD BISKUPA DYDYCZA. DYDYCZ PISZE W NIM, ŻE SZUSTKOWSKI BYŁBY ŚWIETNYM… AMBASADOREM POLSKI W MOSKWIE!

Kim jest według Pana ojciec Tadeusz Rydzyk?
Ojciec Tadeusz Rydzyk to tajemnicza postać. Według informatorów, gdy Rydzyk w latach 80. wyjechał na Zachód, to zniknął tam na pół roku. Jego znajomi, jego kościelni przełożeni nie mieli pojęcia, gdzie jest. A gdy później rozwijał Radio Maryja w Polsce, pomagali mu Rosjanie. Dostał od nich nadajniki dla swojej stacji. To oznacza, że Rosjanie są mu przychylni. Rydzyk ma też zaskakujące kontakty z administracją prorosyjskiego prezydenta Trumpa. Opisałem to w „Gazecie Wyborczej”. Chodzi o Ralpha Reeda, przywódcę koalicji ewangelikalnych protestantów. Mimo że stacja Rydzyka obraża protestantów, Reedowi to nie przeszkadza. Ralph Reed ściśle też współpracował z przestępcą Jackiem Abramoffem, który z kolei pracował m.in. dla rosyjskiej firmy Naftasib związanej ze służbami specjalnymi Kremla.

OCZYWIŚCIE NIE MOŻNA RÓWNIEŻ POMINĄĆ TEGO, ŻE RADIO MARYJA I TV TRWAM CO TYDZIEŃ NADAJĄ WYSTĄPIENIA ANTONIEGO MACIEREWICZA. ZATEM REGULARNIE PROMUJĄ TEGO POLITYKA, KTÓREGO ZWIĄZKI Z ROSJĄ SĄ NAJDOKŁADNIEJ UDOWODNIONE.

Z teologicznego i kulturowego punktu widzenia działalność ojca Rydzyka to odciąganie polskiego katolicyzmu od chrześcijaństwa zachodniego. To przeciąganie polskiego katolicyzmu w stronę Kremla i kremlowskiego pseudochrześcijaństwa.

Albowiem Rydzykowe pseudochrześcijaństwo niezwykle przypomina kremlowskie. W jednym i drugim przypadku mamy do czynienia z czymś w rodzaju pogańskiej religii politycznej – nacjonalistycznej, nienawistnej i amoralnej, głoszącej rzekomą świętość narodu i autorytarnego państwa.

Niestety, wielu z nas wciąż woli walczyć z narzędziem wroga, z PiS-em, z Rydzykiem – zamiast z samym wrogiem. Wielu z nas nie chce przyznać, że Kreml ciągle działa w Polsce i znowu robi w niej, co chce. Wielu z nas przyznaje to tylko po cichu.

Skąd to chowanie głowy w piasek? Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Ale czasem potrzeba obserwatora zewnętrznego, żeby zobaczyć coś, czego my sami nie widzimy. Francesca Paci z „La Stampy” powiedziała mi, że może chodzić o dumę narodową. Dla Polaków powodem do chwały jest to, że mieliśmy Rosjan na swoich ziemiach, ale ich wypchnęliśmy. Dlatego czujemy się jak Dawid, który zwyciężył potężnego Goliata. Tymczasem

PUBLIKACJE GRUCY, RZECZKOWSKIEGO I MOJE POKAZUJĄ, ŻE ROSJANIE CIĄGLE TU SĄ. TO MOŻE STANOWIĆ NADMIERNY SZOK DLA WIELU POLAKÓW.

Bo trudno przyznać, że nie odnieśliśmy tego wielkiego zwycięstwa, którym się chwalimy – takie wrażenie odniosła włoska dziennikarka.

Marek Falenta w swoim liście do prezydenta napisał, że pomógł PiS-owi wygrać wybory w 2015 roku poprzez nagrywanie polityków ówczesnej koalicji PO-PSL. Jeżeli Falenta ma dowody na prawdziwość swoich słów i da radę je upublicznić, jakie mogłyby być konsekwencje tego dla PiS-u?
To, że Falenta pomógł PiS, od dawna wiadomo. Od dawna wiadomo, że zrobił to świadomie. Marek Falenta przecież przyniósł nagrania kierownictwu partii, żeby zadecydowało, jak rozkręcić aferę taśmową. Tę część intrygi dobrze opisał Wojciech Czuchnowski w „Gazecie Wyborczej”.

CZUCHNOWSKI CO PRAWDA NIE NAPISAŁ, W JAKI SPOSÓB FALENTA UZYSKAŁ TE NAGRANIA. NIE NAPISAŁ, ŻE MAREK FALENTA JE DOSTAŁ OD AGENTÓW KREMLA. TO JEDNAK OPISUJE W SWOJEJ KSIĄŻCE GRZEGORZ RZECZKOWSKI, KTÓRY UDOKUMENTOWAŁ ROSYJSKĄ STRONĘ AFERY.

Jak pisze Czuchnowski, Marek Falenta przyszedł ze swoimi nagraniami do skarbnika PiS, Stanisława Kostrzewskiego. W ten sposób trafiły one do wąskiego kręgu, który kieruje tą partią. Zgodnie z decyzją członków tego kręgu, najprawdopodobniej więc również samego Kaczyńskiego, nagrania przekazano wrocławskim funkcjonariuszom CBA związanym z PiS.

Tą drogą dotarły one do pisowskich mediów – „Wprost” i „Do Rzeczy”.

Co to wszystko znaczy dla wyborców, którzy teraz dostają pomoc socjalną od PiS? Dla wyborców, którzy przez dwadzieścia parę lat dowiadywali się od poprzednich rządów, że nic nie dostaną? Cóż, mało interesuje ich to, że PiS wygrał dzięki nielegalnym podsłuchom. Może to i brudne metody – powiedzą sobie – ale wyszło na dobre. PiS to nasi Robin Hoodowie. Szlachetni przestępcy, którzy nam dają pieniądze, choć nie zawsze używają legalnych metod.

Sprawa natomiast robi się poważniejsza, gdy wszyscy się dowiadujemy, że PiS znajduje się pod protekcją Rosjan i mógł zostać skorumpowany za pomocą „podsłuchowej” przysługi. Sprawa robi się znacznie poważniejsza, jeżeli wsparcie, które elektorat dostał od PiS, pośrednio pochodzi też od Rosjan.

KORZYŚCI, KTÓRE UZYSKUJĄ WYBORCY – TAKŻE KORZYŚCI PIENIĘŻNE – OKAZUJĄ SIĘ BRUDNE. POJAWIA SIĘ PYTANIE, CZY NIE SĄ TO RUBLE POPLAMIONE WĘGLEM, ROPĄ I KRWIĄ.

Dodam na marginesie, że w dużej mierze popieram politykę socjalną PiS. Natomiast w polityce socjalnej ważne jest, żeby jej beneficjent zachowywał się odpowiedzialnie. Odbiorca pomocy powinien zadawać sobie pytanie, jakim kosztem ją dostaje i jakiego rodzaju zobowiązania przy tej okazji zaciąga. To jest kluczowe dla dobrze działającej demokracji. A zwłaszcza dla socjaldemokracji, która nie powinna przeobrażać się w masowe kupowanie wyborców.

Czy jakakolwiek opozycja ma szanse na wygraną z tak teflonowym ugrupowaniem, jakim jest Zjednoczona Prawica? Czy nasz kraj po czteroletnich rządach obozu „dobrej zmiany” ma jeszcze szanse na powrót do normalności – bez wojny hybrydowej i Rosjan?
Jak najlepiej zakończyć wojnę? Trzeba ją wygrać! Putina raczej nie obalimy – to zadanie samych Rosjan. Możemy jednak wypchnąć Putina z Polski. Możemy obalić lub zneutralizować jego agentów i jego propagandę. W tym celu musimy nieustannie nagłaśniać najistotniejsze fakty, docierając nie tylko do naszych znajomych, którzy myślą podobnie. Pewna osoba, której tutaj bardzo dziękuję, skserowała mapy powiązań z książki „Morawiecki i jego tajemnice”. Zrobiła to w dużej ilości. Następnie powrzucała te skserowane mapy do wszystkich skrzynek pocztowych w swoim mieście (dodam od razu, że niedużym). Zaraz potem były wybory – i PiS poniósł klęskę w tym mieście.

Zatem

NA WSZELKIE MOŻLIWE SPOSOBY, TAKŻE KREATYWNE I ZASKAKUJĄCE, MUSIMY INFORMOWAĆ WSZYSTKIE POLKI I WSZYSTKICH POLAKÓW, ŻE PIS STAŁ SIĘ NARZĘDZIEM WROGIEGO MOCARSTWA.

Musimy im również przypominać, że łatwych wyimaginowanych wrogów podsuwa nam prawdziwy i trudny wróg. Kto sieje nienawiść do gejów, „lewaków”, liberałów, Niemców, Żydów czy Arabów, ten służy Kremlowi. Nawet gdy tego nie wie lub nie chce wiedzieć. Jeśli wiedza o tych kremlowskich manipulacjach się rozszerzy, Polki i Polacy zaczną zatykać sobie uszy na podszepty nienawiści – czy to pisowskiej, czy konfederackiej, czy jakiejkolwiek innej.

Walka z Kremlem to podstawowy warunek, żeby wygrać, bo to Rosjanie dają zwycięstwa Kaczyńskiemu. To ich agenci podarowali mu aferę taśmową w 2014 r. To kremlowskie trolle i fake newsy wspierają PiS w Internecie. Warto też zadać pytanie, czemu Kaczyński czuje się tak pewny siebie, jeżeli chodzi o wydatki budżetowe. Przecież lekką ręką rozdaje miliardy… Być może trwają właśnie zakulisowe rozmowy dotyczące wsparcia dla polskiego rządu w razie zachwiania się równowagi budżetowej państwa. Być może Polska otrzyma wtedy pomoc finansową od jakiegoś mocarstwa niedemokratycznego – od Rosji lub od Chin. Taka pożyczka czy inwestycja jeszcze bardziej oddaliłaby nas od Zachodu. Obawy są o tyle zasadne, że Orbán już korzysta z pomocy Chin.

MOŻNA SPYTAĆ, CZY NIE MA W POLSCE LUDZI, KTÓRZY BYLIBY GOTOWI ZIGNOROWAĆ FAKT, ŻE „DOBRA ZMIANA” TO PREZENT OD ROSJAN.

Można przypuścić, że niektórzy wyborcy powiedzieliby sobie: „Ten Putin nie jest taki zły, skoro zainstalował w Polsce taki dobry, taki hojny rząd!”. Wiemy jednak, że co najmniej połowa Polek i Polaków obawia się Rosji. Wśród nich są także wyborcy PiS. Wielka część elektoratu partii rządzącej ma problem z informacjami o rosyjskich powiązaniach PiS. Dlatego opozycja powinna o nich krzyczeć. My wszyscy powinniśmy o nich krzyczeć. Ale nie po to lub nie tylko po to, żeby pokonać PiS. Przede wszystkim dlatego, że to sprawdzone, udokumentowane fakty.

Kmicic z chesterfieldem

Lech Wałęsa skomentował kolejną porażkę Beaty Szydło w Parlamencie Europejskim. Europosłanka PiS kolejny raz została odrzucona przez polityków unijnych i nie zajmie stanowiska szefowej komisji ds. zatrudnienia.

„W świetle (nie ukrywajmy tego) totalnej klęski (19:34) ostatni wynik (21:27) był niewiarygodnym sukcesem. Podsuwam Pani jednak pomysł jak uzasadnić tę katastrofę” – napisał na Facebooku Roman Giertych w kolejnym liście do Beaty Szydło. Po poprzednim głosowaniu też się do niej odezwał („Wałęsa i Giertych podsumowali kolejny „sukces” PiS 21:27 w PE”).

Jak więc – zdaniem Giertycha – była premier powinna uzasadnić tę katastrofę? – „Otóż odpowiedź jest prosta: to była germańska zemsta. Na zimno i z premedytacją zaplanowana i wykonana właśnie w rocznicę Grunwaldu. 609 lat czekali, aby odpowiedzieć na cios zadany przez Jagiełłę. Czekali, czekali i się doczekali. I tak jak my wycięliśmy wówczas kwiat teutońskiego rycerstwa, tak oni Panią-kwiat obozu rządzącego wycięli z tej ważnej i należnej Pani funkcji i…

View original post 593 słowa więcej

 

Reklamy

Hartman o niemoralności i obłudzie PiS i Kościoła kat.

Prof. Jan Hartman na temat potencjalnej „zgody narodowej” sympatyków PiS oraz zwolenników Kościoła katolickiego z osobami o odmiennych poglądach na wiarę i Państwo.

Cały felieton Hartmana >>>

Kmicic z chesterfieldem

13-letnia Inga Zasowska zwraca uwagę polityków na fatalny wpływ ich polityki na klimat. Mimo że kilka dni temu zakończyła rok szkolny to, zamiast oddawać się beztrosce wakacji, zdecydowała udać się przed Sejm, aby zaprotestować.

Polska zablokowała europejską neutralność klimatyczną. – Zaciągnięcie hamulca w sprawie zintegrowanego, wspólnego, spójnego i intensywnego projektu dotyczącego neutralności klimatycznej to polityka samobójcza – komentuje Andrzej Halicki, europoseł PO. Poza tym KE ostrzega, że pieniądze na walkę ze smogiem są wydawane nieefektywnie i stawia ultimatum. Polska może stracić część unijnych pieniędzy.

Idea została zablokowana przez rządy Polski, Węgier, Czech i Estonii. Dlaczego? Oficjalnym powodem jest brak doprecyzowania, jak ma wyglądać droga do neutralności klimatycznej.

Unia Europejska chciała określić konkretne ramy, które pozwoliłyby osiągnąć w 2050 r. neutralność klimatyczną. Ów termin nabrał mocy pod koniec ubiegłego roku, kiedy stało się jasne, że UE chce szybciej wdrażać w życie postanowienia Porozumień Paryskich. Zwłaszcza po tym, jak wycofał się z nich prezydent USA Donald Trump.

Oczywiste jest, że taka strategia uderzy w gospodarki w sporej mierze uzależnione od węgla. Ta…

View original post 2 707 słów więcej

 

Emerytury będą obcinane o 50 procent

Były działacz pierwszej Solidarności Henryk Sikora na temat polityki rozdawnictwa rządu PiS.

Kmicic z chesterfieldem

Festiwal pisizmu trwa w najlepsze. Zatrzęsienie głupoty nigdzie nie było w historii tak intensywne. Mistrzowie świat i wszechrekordziści.

Gdy myślisz, że w kontekście posłanki Pawłowicz nic cię już nie zaskoczy, kontrowersyjna fighterka PiS powraca w wielkim stylu. W tle zamach wrogów Polski na Bogu ducha winne dziecko jednego z sędziów.

Scenariusz na nowy film Vegi

Patryk Vega ma już gotowy scenariusz na film o polskich politykach. Szkoda! Dlaczego? Bowiem Pawłowicz mogłaby być jego muzą. Jej nowy tweet jest popisem… no właśnie, piszący te słowa nawet nie wie, do końca czego:

Z „podanego dalej” przez posłankę tweeta dowiadujemy się, że ktoś odkręcił ponoć koło w samochodzie sędziego Dariusza Drajewicza. Samochodem transportowane było dziecko prawnika, więc w świecie Pawłowicz był to zamach właśnie na nie. Co więcej, Krystyna Pawłowicz, niczym genialny detektyw, błyskawicznie znalazła winnych całej sytuacji. Nie jest nowością, że odpowiedzialnością za całe zło tego świata posłanka obarcza opozycję i wolne…

View original post 940 słów więcej

 

Zbaranienie katolickie

W bazylice Niepokalanej Wszechpośredniczki Łask w Niepokalanowie (woj. mazowieckie) odbyła się uroczystość zaprzysiężenia Wojowników Maryi. Mszy przewodniczył salezjanin ks. Dominik Chmielewski.

Depresja plemnika

Na jednym z najlepszych uniwersytetów polskich w dużym ośrodku wielkomiejskim na kierunku biologia w ogóle studenci nie uczą się jednej z najważniejszych teorii, jakie powstały w historii nauki. Bo teoria ewolucji – próbują się bronić jej adwersarze – już dawno przestała być hipotezą roboczą, a nawet teorią i jak żadna inna idea nie zdobyła tylu poważnych argumentów i dowodów paleontologicznych.

Problem w tym, że dyskutujący z Kościołem nie znają się ani na biologii, ani filozofii, a tym bardziej – psychologii religii czy teologii, choćby własnego wyznania. Problem w tym, że spada poziom nauki i edukacji – w szkole nie usłyszysz o najnowszych ustaleniach neuroteologii, “hełmie Boga”, poważnych pracach z kosmologii, które nie tylko wykluczają “stwórcę”, czyniąc go zbędną hipotezą, ale wręcz logicznie argumentują, że kosmos stworzony nie byłby taki, jak jest i jaki poznajemy dzięki nauce, a nie dzięki religii.

Nie przeczę, że ważne są “społeczne” i socjalno-bytowe kwestie kościelne…

View original post 1 921 słów więcej

 

Platforma, Nowoczesna i inni. Wszyscy razem nakopiemy PiS w de

Trzeba patrzeć w przód, zakasać rękawy i wziąć się ostro do pracy. Jeszcze w czerwcu wyruszamy w Polskę, będziemy docierać do gmin i powiatów. Odwiedzimy każdy okręg wyborczy w Polsce. Bo nie ma czasu do stracenia. Bo nie ma na co się i na kogo oglądać. Pojedziemy przede wszystkim w te miejsca, gdzie ludzie nam nie zaufali. Z szacunkiem wysłuchamy ich zdania i będziemy przekonywać. Nie ma w Polsce człowieka, z którym nie warto porozmawiać. Na nikogo nie wolno się obrażać, nikogo nie wolno lekceważyć. Jeżeli kogoś nie przekonaliśmy, to znaczy, że to my musimy się bardziej postarać” – powiedział szef PO Grzegorz Schetyna podczas wspólnego posiedzenia rad krajowych Platformy i Nowoczesnej. Powołany został nowy sztab wyborczy, w którego skład weszli m.in. Krzysztof Brejza, Adam Szłapka, Jacek Karnowski.

Dopóki stoimy ramię przy ramieniu, dopóki nie rozejdziemy się każdy w swoją stronę, dopóki to, o co walczymy nie przestaje być dla nas ważne, nie da się nas pokonać. Nadal żądamy, żeby prawo było jednakowe dla wszystkich, chcemy praworządności i uczciwości. Łamanie Konstytucji nadal jest przestępstwem” – podkreślił Schetyna. Zapowiedział, że w sierpniu przedstawiony zostanie program naprawy państwa.

– „To będą wybory, w których wystawimy szeroką reprezentację młodych ludzi. Niezbędna nam jest ich energia” – powiedział lider PO. Poinformował też o połączeniu klubów parlamentarnych PO i Nowoczesnej.

Kmicic

>>>

Fragmenty.

Jednak wynik Beaty Szydło jest fenomenem. Zagłosowało na nią ponad pół miliona obywateli. Co nam to mówi?

Beata Szydło jest posłuszna i promowana przez mężczyznę. Jej kariera nie jest jej własną zasługą, a ona nie jest zagrożeniem dla kolegów z partii. Gdyby sama coś osiągnęła, przebojowo, zawdzięczając pozycję sobie samej, jak kiedyś Joanna Kluzik-Rostkowska, to byłaby niebezpieczna. A ona jest potulna i wyjmowana z szafy, a potem do niej chowana, kiedy Kaczyński zechce.

Szydło musiała wziąć na siebie największą kompromitację 27:1 i dymisję (kiedy mówiła o nagrodach dla posłów PiS, a potem została odwołana z funkcji premiera przyp. red.), czyli coś, co często robią polskie kobiety, na przykład w rodzinie, żeby mężczyzna mógł zachować twarz. To dowód współuzależnienia – czyli związku patologicznego. Kobieta świeci oczyma – wszystkim wydaje się, że są szczęśliwą rodziną, a za drzwiami dzieje się dramat. I to się może podobać, bo jest zrozumiałe i…

View original post 3 491 słów więcej

 

Gadzinówka Jacka Kurskiego musi przeprosić Bertolda Kittela

Bertold Kittel (TVN) wygrał kolejną sprawę sądową z TVP. Telewizja publiczna musi przeprosić za swoje kłamstwa wypowiedziane na antenie o dziennikarzu.

Kmicic

Jeśli ktoś myślał, że można nałożyć opłaty emisyjne, recyklingowe, mocowe, przejściowe, wodne, handlowe +wiele innych oraz wpuścić na rynek strumień ponad 30 mld zł niepochodzących ze wzrostu produktywności i wydajności pracy, i nie spowoduje to inflacji, to się mylił #500minus

Wzrastające ceny odbijają się na portfelach Polaków, średnio wydatki na żywność stanowią już ponad ¼ budżetu polskich rodzin. #DrożyznaPlus

Roman Giertych odniósł się do opublikowanego niedawno oświadczenia majątkowego posła PiS Jarosława Kaczyńskiego. – „Przeczytałem ze zdumieniem w tym oświadczeniu, że pełnomocnictwo zostało panu prezesowi Kaczyńskiemu wycofane i że on nie podejmował żadnych uchwał w imieniu właściciela spółki Srebrna na zgromadzeniu” – powiedział Giertych w TVN 24. W oświadczeniu Kaczyński napisał bowiem: – „Posiadałem jednorazowo pełnomocnictwo do reprezentowania Fundacji „Instytut Lecha Kaczyńskiego” oraz pozostałych wspólników na nadzwyczajnym zgromadzeniu wspólników Srebrna Sp. z o.o. oraz wykonywania prawa głosu z wszystkich przysługujących wspólnikom udziałów w kapitale zakładowym Spółki. Posiedzenie to nie odbyło się, pełnomocnictwo…

View original post 1 375 słów więcej

 

Pisowski Eligiusz Niewiadomski nie pójdzie do pierdla

Stefan W., który w styczniu w brutalny sposób zamordował prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, najprawdopodobniej nie trafi do wiezienia – do takich informacji dotarła “Gazeta Wyborcza“. Gazeta informuje, że mężczyzna może trafić do zamkniętego szpitala psychiatrycznego na leczenie.

Stefan W. może zostać uznany za osobę niepoczytalną. Przez ostatni miesiąc 27-latek był badany przez zespół psychiatrów w oddziale psychiatrii sądowej Aresztu Śledczego w Krakowie. Teraz specjaliści przygotują opinię, która trafi do śledczych z Gdańska.

Co to oznacza? Zgodnie z przepisami Kodeksu Karnego “nie popełnia przestępstwa, kto z powodu choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego lub innego zakłócenia czynności psychicznych nie mógł w czasie czynu rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swoim postępowaniem“.

Wyborcza” wskazuje, że w przypadkach dotyczących niepoczytalności sprawcy, prokurator zwraca się z dokumentacją medyczną i wnioskiem do sądu o umorzenie postępowania. W opiniach sądowo-lekarskich standardowym zapisem jest informacja, że “sprawca zdolny jest popełnić czyny o znacznej szkodliwości społecznej, czyli przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu“. To jest  następnie podstawą do skierowania takiej osoby na leczenie w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.

Przypomnijmy, że Stefan W. miał stwierdzoną chorobę psychiczną już w 2016 roku, kiedy to odbywał karę więzienia za serię napadów na placówki bankowe.

Stefan W. dokonał zamachu na Pawła Adamowicza 13 stycznia w Gdańsku, podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej. Przez mikrofon ze sceny krzyczał do zgromadzonych: “Nazywam się Stefan W.(…), siedziałem niewinny w więzieniu. Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz“. Za  owe”tortury” morderca mial uznać ponad pięcioletni wyrok za serię napadów na banki.

Na początku tego roku TVN24 dotarło do szokujących informacji, które o mordercy Pawła Adamowicza miała Służba Więzienna. Dyrektor zakładu w notatce na temat sprawcy podkreślał, że osadzony jest zwolennikiem PiS i cytował jego słowa. Stefan W. marzył m.in. o tym, by “Jarosław Kaczyński został dyktatorem“…

Polityczny przekaz Tuska wydaje się taki: nie dzielcie się i nie pozwólcie przypiąć sobie gęby „anty-PiS”, bo jesteście siłą pozytywną i dobrą. Nie macie mediów publicznych, ale jest internet.

To były wspaniałe dni. Atmosfera, jaką pamiętam z historycznego pierwszego zjazdu Solidarności w 1981 r. Ludzie uśmiechnięci, przyjaźni, tłumnie odwiedzający Europejskie Centrum Solidarności i wielkie namioty rozbite w „Strefie Społecznej” naprzeciwko głównego wejścia. A w nich przez cały dzień wykłady, panele dyskusyjne, spotkania. Oraz pl. Solidarności z Trzema Krzyżami ku pamięci stoczniowców poległych w grudniowej tragedii w 1980 r.

Ten sam plac, którego dzisiejsza gdańska Solidarność ostatecznie zgodziła się nie odgradzać od symbolicznego okrągłego stołu przed ECS, symbolu porozumienia, które doprowadziło do wyborów 4 czerwca 1989 r., torujących drogę do demontażu „realnego socjalizmu”.

Dla PiS podział ważniejszy od święta

Ale w samą 30. rocznicę wyborów obecna władza pokazała swym wyborcom, że z tymi obchodami nie jest solidarna. Premier Morawiecki zignorował prezyudent Gdańska, następczynię Pawła Adamowicza, która chciała go powitać jako gospodarz miasta. A na placu pojawiła się wystawa, której elementem jest potępienie Okrągłego Stołu, przy którym siedział Jarosław Kaczyński.

Tak wysłano sygnał, że podział w społeczeństwie jest dla rządzących ważniejszy niż świętowanie wolności i solidarności razem z Lechem Wałęsą, Aleksandrą Dulkiewicz, prezydentami Warszawy, Wrocławia, Poznania, Łodzi i Donaldem Tuskiem.

Donald Tusk obiecał, że pomoże

Nad obchodami unosił się duch prezydenta Adamowicza, który na długo przed zamordowaniem planował to święto wolności i solidarności. Tragicznie zmarły, patronował deklaracji samorządowców z całego kraju, ogłoszonej na pl. Solidarności 4 czerwca pod hasłem obrony wolności, solidarności i samorządności jako filarów wolnej i demokratycznej Rzeczpospolitej.

Do tej idei odwołał się na Długim Targu, szczelnie wypełnionym ludźmi, Donald Tusk. Wszędzie fetowano Wałęsę, czekając zarazem na mowę Tuska. I Tusk przemówił. Nie szukał wiecowego efektu. Dał do zrozumienia, że to sami obywatele muszą zatroszczyć się o przyszłość ojczyzny. Radził mocno wierzyć w słuszną sprawę, ciężko pracować, nikogo nie wykluczać, pamiętać, że nic nie jest dane raz na zawsze. Nie przyjął pozy zbawcy narodu, ale obiecał, że pomoże. Może nie była to mowa zagrzewająca do boju, ale była dojrzała i realistyczna.

Nieobecność Grzegorza Schetyny

Polityczny przekaz Tuska wydaje się taki: nie dzielcie się i nie pozwólcie przypiąć sobie gęby „anty-PiS”, bo jesteście siłą pozytywną i dobrą. Nie macie mediów publicznych, ale jest internet. Idźcie śladem samorządowców, spróbujcie odbić Senat. Jeśli uważacie, że formuła czysto partyjna się wyczerpuje, szukajcie innej, jeszcze szerszej i bardziej zjednoczonej. To ciekawe, bo zwracała uwagę nieobecność na Długim Targu Grzegorza Schetyny.

PiS jest partią autorytarną, i nie wartościuję teraz, tylko stwierdzam fakt. Zresztą wszyscy to wiemy i widzimy. Ruch samorządowy nie chce się podporządkować decyzjom z Nowogrodzkiej i zdecydowanie staje okoniem, w zasadzie od początku. To jest pierwszy wyraźny moment, gdzie polityka w zestawieniu z ruchem samorządowym musi liczyć się z przegraną. Mam wrażenie, że ta sytuacja będzie wpływać na wynik wyborów – mówi dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego

JUSTYNA KOĆ: Samorządowcy wkroczyli na dobre do krajowej polityki. Łącząc siły, zorganizowali obchody rocznicy wyborów 4 czerwca, opublikowali też 21 tez, raczej odważnych, progresywnych. Czy to może być realny ruch, który zagrozi rządom PiS?

EWA PIETRZYK-ZIENIEWICZ: To może być realne zagrożenie dla obecnie rządzących, zwłaszcza że od dawna tęsknimy za wzmocnieniem struktur poziomych. Coraz częściej słychać, że powinny powstawać, ale jakoś się nie udaje. Ten ruch ma silne podtrzymanie, bo prezydenci, których oglądaliśmy na uroczystościach 4 czerwca w Gdańsku, to są samorządowcy znani, uznani, posiadający mocne wsparcie w swoich matecznikach.

Ruch samorządowy zyskał właśnie własnych liderów, którzy mówią, że muszą iść do polityki, bo bez tego samorządy znowu będą pomijane, a samorządność się rozmyje w różnego rodzaju decyzjach politycznych.

Skoro tak sytuacja wygląda, to widzę tu sporą szansę, pytanie, jak to się rozwinie.

PiS sam wyhodował ten ruch samorządowy? Jeszcze kilka lat temu mieszkaniec Krakowa nie zawsze wiedział, kim jest prezydent Gdańska czy Łodzi, i vice versa.
PiS jest partią autorytarną, i nie wartościuję teraz, tylko stwierdzam fakt. Zresztą wszyscy to wiemy i widzimy. Ruch samorządowy nie chce się podporządkować decyzjom z Nowogrodzkiej i zdecydowanie staje okoniem, w zasadzie od początku. To jest pierwszy wyraźny moment, gdzie polityka w zestawieniu z ruchem samorządowym musi liczyć się z przegraną. Mam wrażenie, że ta sytuacja będzie wpływać na wynik wyborów. Po drugie, ci samorządowcy, których wdzieliśmy 4 czerwca, stają po stronie opozycji, Koalicji Europejskiej, co zostało nawet stwierdzone expressis verbis. Samorządowcy sami zyskują też lidera, bo zgadzają się pójść pod przewodnictwem Donalda Tuska, gdyby ten zechciał wrócić i stanąć po stronie opozycyjnej. Wówczas będziemy mieć zderzenie kompletnie różnych metod rządzenia krajem, a jesteśmy przed wyborami.

Jak ocenia pani pomysł samorządowców, aby Senat przekształcić w Izbę Samorządowców?
Ta teza jest bardzo odważna, ale diabeł tkwi w szczegółach. Musiałabym bardzo dokładnie poznać przepisy, na jakich ma to być wszystko zorganizowane: jakie będą relacje Senat-Sejm i Senat-rząd-prezydent. To musi być doprecyzowane, ale to ciekawa koncepcja.

Pozostałe tezy dotyczą w dużej mierze rozproszenia władzy centralnej i przymusu konsultowania ustaw, projektów, zmian z lokalnymi społecznościami. To dobry pomysł?
Na pewno jest to odpowiedź na dzisiejszą politykę władzy, która dąży do maksymalnej centralizacji. Niektórzy nawet twierdzą, że powiało bardzo mocno PRL. Te koncepcje są sprzeczne i przy dążeniach obecnej władzy do centralizacji musi to doprowadzić do zderzenia i opowiedzenia się wyraźnie po którejś stronie. Na pewno

bardzo ciekawie w tej perspektywie zapowiada się październik.

Zobaczymy jeszcze, jak na te działania samorządowców odpowie rządząca partia, czyli PiS. Zresztą proszę zauważyć, że oni też zwierają szeregi, co pokazały nominacje rządowe. Wyraźnie widać, że prezes chce zadbać o swoich wiernych członków, ale i koalicjantów. Zarówno ziobrzyści, jak i przedstawiciele Gowina swój kawałek tortu dostali, czyli PiS dba o koalicjantów.

Czy udało się tą rekonstrukcją przykryć obchody 4 czerwca?
Nie traktowałabym tego w kategoriach przykrycia, chociaż przyznam, że trochę się skrzywiłam, że jednocześnie przemawiał prezydent Duda na uroczystości rekonstrukcji rządu w czasie, gdy trwały obchody wyborów 4 czerwca, gdzie w Gdańsku przemawiali prezydenci Komorowski i Kwaśniewski. To można było inaczej zorganizować i zgrać w czasie. Oczywiście TVP pokazywała rekonstrukcję rządu, stacje niezależne transmitowały obchody. Nawet to pokazuje, jak wielki rów został wykopany i że dwa wielkie wojska stanęły w gotowości bojowej.

Nominacje tego rządu są wielką niewiadomą, bo dostali je politycy, którzy nie są znani społeczeństwu, może z wyjątkiem pana Sasina, który ewidentnie za zasługi dostał funkcję-fuchę. Jest wicepremierem, ale chyba od niczego. Ma pilnować dobrej współpracy między resortami, a od tego jest premier. Mam wątpliwości, czy taki specjalny wicepremier jest jeszcze potrzebny. Tym bardziej, że w rządzie nie ma kłótni, bo wszyscy są z jednego nadania. Moim zdaniem to nagroda za dotychczasową ostrą prorządową postawę. Reszta nominacji wygląda tak, jakby to miał być rząd na przeczekanie do wyborów. Jeśli PiS wygra, to podejrzewam, że będzie nowe rozdanie. Jeśli przegra, to nie będzie o czym mówić, bo przyjdzie nowa władza.

Przykry jest na pewno ten czas rekonstrukcji, bo władza zachowała się, jakby w Gdańsku nic się nie działo, a jednak 4 czerwca to ważna data i powinna być świętowana także przez rządzących.

Ta rekonstrukcja pokazała też, jaką PiS ma krótką ławkę? Oprócz pana Sasina i pani Elżbiety Witek reszta jest, jak pani zauważyła, nieznana.
Zdecydowanie tak, chociaż może PiS ma plan, aby promować nowych działaczy. Dotychczasowych uznanych i znanych, którzy mają nawet swój elektorat, jak pani Szydło, wysłano do Brukseli. Podobnie zresztą zrobili gowinowcy i ziobrzyści. Prawdą jest, że do tej pory ta część sceny politycznej była mocno zacementowana i nie było drugiej linii, która by w sposób naturalny mogła wejść i zaistnieć.

Ministrem edukacji narodowej został pan Dariusz Piontkowski, który bronił „Burego”, który mówił, że LGBT oznacza seksualizację 3-latków, co jest „przygotowaniem dzieci do pedofilii”. To kontrowersyjna nominacja? Pamiętajmy, że we wrześniu czeka nas wznowienie protestu nauczycieli.
Tu mamy dwa problemy. Rzeczywiście nominacja jest nawet nie tyle kontrowersyjna, co prowokacyjna. Wszystko wskazuje na to, że partia rządząca nie tylko nie chce wyciszać sporu, ale przeciwnie – podgrzewa go. Począwszy od żołnierzy wyklętych, a skończywszy na sprawie LGBT i pedofilii pan minister już zaistniał w konkretny sposób i nawet gdyby teraz chciał się wycofywać ze swoich słów, to nie bardzo może. Zresztą mam wrażenie, że pan minister tak naprawdę myśli, co podkreśla kontrowersje tej nominacji. Inna sprawa, że chyba nikt się specjalnie nie rwał do objęcia tego stanowiska ministerialnego i nie było poważniejszych kandydatów.

Jeśli chodzi o wrzesień, to powiem z bólem, że mam wrażenie, że pan Broniarz już nie poderwie nauczycieli tak jak miało to miejsce przy strajku wiosennym. Nauczyciele jednak polegli, zostali sponiewierani i wielu machnie teraz ręką, uznając, że nie warto.

Nauczyciele będą obawiali się ponownego sponiewierania, tym bardziej, że młodzież to wszystko widziała, a to bardzo krytyczna grupa. Pewnie we wrześniu nastąpią jakieś negocjacje części środowiska nauczycielskiego z rządem, ale determinacja będzie już mniejsza.

Niezależnie od tego nowy pan minister może w pewnym momencie stać się chłopczykiem do bicia, a jak będzie trzeba, to się go poświęci, tym bardziej, że to nie jest postać sceny politycznej, bez której formacja rządząca miałaby sobie nie poradzić.

Wróćmy do samorządowców. Część prezydentów rozważa, czy wziąć udział w wyborach do Senatu. Jak pani ocenia taki pomysł?
Proszę zwrócić uwagę, że mamy postulat samorządowców, który wart jest rozważenia. To wcale nie musi być tak, że samorządowiec nie może być parlamentarzystą czy senatorem. Popatrzmy na Francję, gdzie takie rozwiązanie nie tylko nie przeszkadza, a nawet pomaga. To będzie na pewno języczek u wagi. Gdyby takie rozwiązanie wprowadzić, to na pewno znajdziemy znanych samorządowców na listach wyborczych. Wówczas w terenie nie będą wygrywać już znani działacze partyjni, tylko ci, którzy są znani i rozpoznawani w okręgach, w których kandydowali. To na pewno mocno przemodelowałoby scenę polityczną z definicji, a wszystkie partie polityczne musiałyby liczyć się z samorządami. Podkreślmy, że

wejście struktur poziomych w demokracji jest bardzo potrzebne.

Jednym z naszych zamierzeń przemiany politycznej po 89 roku było zorganizowanie mocnych i niezależnych struktur samorządnych. Tak się nie stało, ale szansa przed nami.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński nie przecenia wyniku wyborów do PE i z troską myśli o rezultacie jesiennych głosowań do krajowego parlamentu.

Stąd pewnie decyzja o oficjalnych podziękowaniach za majową mobilizację elektoratu i list, jaki wystosował do sympatyków oraz wyborców PiS, w którym jednocześnie zachęca do głosowania na jego partię.

Prezes przekonuje w nim, że „dla pomyślności ojczyzny” sprawą kluczową jest zwycięstwo PiS, a w efekcie bezwzględna większość w Sejmie.

Komplementuje swoich wyborców:

„To właśnie dzięki Państwu, dzięki wszystkim Osobom, które doceniły naszą wiarygodność, odnieśliśmy ten jakże cenny wyborczy sukces” — czytamy w liście.

Następnie przekonuje, że w nadchodzących jesiennych wyborach do Sejmu i Senatu „rozstrzygać się będzie przyszłość naszej ojczyzny oraz dalsze losy dobrej zmiany”.

Dalej prezes PiS apeluje, by jesienią zwolennicy PiS „jeszcze tłumniej” udali się do urn i tym samym oddali jeszcze więcej głosów na jego partię. Kaczyński obiecuje „w zamian”, że partia będzie „jeszcze ciężej pracować dla Polski”.

Politycy weźcie się do roboty, aby PiS zakończył władzę w tym roku, bo inaczej Polska pójdzie z torbami.

vald2

Trzy teksty Waldemara Mystkowskiego.

Tzw. rekonstrukcja rządu służy tylko jednemu – przykryciu jednej z najważniejszych dat w naszej współczesności 4 czerwca 1989 roku.

Kto dokonał rekonstrukcji rządu Mateusza Morawieckiego? Wszak autorstwa nie może sobie przypisać obecny premier. Pytanie należy do retorycznych, bo wiadomo wszem i wobec kto. Pytanie właściwe byłoby: po co zrekonstruowano ciało administracyjne, któremu premieruje Morawiecki?

To, że niektórzy ministrowie dostali się do Europarlamentu nie jest powodem do nazywania rekonstrukcją rządu, lecz wypełnieniem braków, plombą np. po Beacie Szydło, która jedzie po sukces 27:1. Mowa jest nawet o posadzie szefowej Parlamentu Europejskiego, bo i z takim pomysłem wyskoczył jakiś akolita geniusza z Żoliborza. Nie podejrzewam, aby w Brukseli Szydło, Joachim Brudziński bądź inna/inny zagrozili europejskim kabaretom. To w Polsce kabarety nie nadążają za awangardą pisowskiego surrealizmu.

Wesoło nam nie będzie, gdy nieznająca języka angielskiego Szydło i takiż poliglota Brudziński wyskoczą z jakimś wspólnym pomysłem politycznym z Marine…

View original post 1 323 słowa więcej