Archiwa tagu: pomnik Lecha Kaczyńskiego

PiSowi nie podoba się określenie mafia z PiS, zorganizowana grupa przestępcza

Partia Jarosława Kaczyńskiego wystosowała w tej sprawie wezwanie przedsądowe do prof. Wojciecha Sadurskiego. Chodzi o jego wpis na Twitterze z 10 listopada: – „Jeśli ktoś miał jeszcze jakieś wątpliwości, to po ustawce z ostatnich 2 dni powinno być jasne: żaden przyzwoity człowiek nie powinien iść w paradzie obrońców białej rasy, którzy na chwilę schowali swe falangi i swastyki, w zmowie ze zorganizowaną grupą przestępczą PiS”.

Oprócz przeprosin, PiS domaga się od prof. Sadurskiego zaniechania „dalszego naruszania dóbr osobistych – w tym w szczególności poprzez formułowanie wypowiedzi wskazujących, że działalność partii można w jakikolwiek sposób zestawić z działalnością przestępczą”. Grożą, że jeśli w ciągu trzech dni – od czasu otrzymania przez niego wezwania – profesor nie przeprosi, podjęte zostaną „odpowiednie działania cywilnoprawne”.

Prof. Wojciech Sadurski – wykładowca na Uniwersytecie w Sydney i Centrum Europejskim Uniwersytetu Warszawskiego – od wielu miesięcy bardzo krytycznie ocenia rządy „dobrej zmiany”. Jego opinie m.in. w artykule „Prof. Sadurski: Kaczyński hersztem gangu. Większość parlamentarna – zorganizowaną grupą przestępczą”.

Dodajmy, że PiS podobne pisma wystosował do dziennikarza „Gazety Wyborczej” Wojciecha Czuchnowskiego, który na Twitterze napisał o „mafii z PiS” oraz do lidera PO Grzegorza Schetyny – za użycie na profilach partyjnych sformułowań, takich jak „układ mafijny PiS”.

* * *

Wyjaśnienia wymaga tylko, kto jest szefem wszystkich szefów w państwie PiS.

Depresja plemnika

Nie wyklucza tego nowy wiceprezydent Warszawy Paweł Rabiej. – „Wiem, że wielu radnych jest wzburzonych sposobem, w jaki ten pomnik i pomnik Lecha Kaczyńskiego na placu Piłsudskiego powstał. Prawo do takiego referendum ma Rada Miasta Warszawy – nie należy wykluczać, że znajdą się radni, którzy z taką inicjatywą wyjdą. Mogą wyjść także mieszkańcy. Będziemy przyglądali się emocjom ludzi wokół tego tematu” – powiedział Rabiej w RMF FM.

Odsłonięcie pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej 10 kwietnia 2018 r. na pl. Piłsudskiego budziło i budzi kontrowersje. Z sondażu zleconego przez warszawski ratusz, zanim oba pomniki (pytano też o monument upamiętniający Lecha Kaczyńskiego) stanęły, wynikało, że 71 proc. warszawiaków było temu przeciwnych.

Władze miasta zarzucały też pisowskiemu wojewodzie, że z naruszeniem prawa przejął tereny wokół Grobu Nieznanego Żołnierza, gdzie stanął pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej.

Rabiej odniósł się także do zapowiedzianej przez Andrzeja Dudę odbudowy Pałacu Saskiego. – „Na razie mamy do czynienia z pomysłem odbudowy…

View original post 1 461 słów więcej

Reklamy

Afera pisowskiej grupy trzymającej władzę

Leszek Czarnecki – jak informuje „Gazeta Wyborcza” – twierdzi, że szef KNF oferował przychylność dla Getin Noble Banku w zamian za około 40 milionów złotych. Jeden z najbogatszych Polaków tę rozmowę nagrał i poinformował o wszystkim prokuraturę.

Szef KNF, Marek Chrzanowski – jak pisze „Gazeta Wyborcza” – zaprosił 28 marca na spotkanie jednego z najbogatszych Polaków. Jako, że rozmowa miała być w cztery oczy, Leszek Czarnecki zabrał ze sobą dyktafon, by nagrać rozmowę. Mim, że w gabinecie włączono antypodsłuchowe urządzenia i jedna z nagrywarek Czarneckiego przestała działać, druga jednak funkcjonowała bez problemu.

Szef KNF – jak pisze „Gazeta Wyborcza” – zapewniał o tym, że jest życzliwy wobec banków Czarneckiego. Potem opowiadał o planach członka KNF, rekomendowanego przez prezydenta, Zdzisława Sokala. Między nami, to Zdzisław ma swój plan, który wygląda w ten sposób, że on uważa, że Getin powinien upaść, za złotówkę zostać przejęty przez jeden z tych dużych banków i on chciałby dokapitalizować to kwot dwóch miliardów złotych. Czyli już ten bank, który to przejmie -tłumaczy. Obaj rozmówcy oceniają ten plan, jako niezgodny z prawem. Po prostu się zastanawiam, że tak powiem jaki jest cel działania drugiej strony. Bo jeżeli celem jest przejęcie tego banku za złotówkę i przekazanie go czy też znacjonalizowanie, to nazywam rzecz po imieniu: to jest po prostu kradzież. Coś nieprawdopodobnego – twierdził w odpowiedzi Leszek Czarnecki.

Podczas rozmowy – jak pisze „Wyborcza” – szef KNF zapytał założyciela Getin Banku „czy nie widzi jakiejś potrzeby zwiększenia swoich zasobów, jeżeli chodzi o prawników”. Zasugerował też, że wynagrodzenie tego prawnika, który miałby się zająć restrukturyzacją, powinno być powiązane z wynikami banków. Jak pisze „Wyborcza”, Chrzanowski miał pokazać wtedy kartkę z napisem „1 proc”. Wylądowała też wtedy na stole wizytówka radcy prawnego Grzegorza Kowalczyka, który przez cztery miesiące był członkiem rady nadzorczej GPW, rekomendowanym przez PKO BP.

Na koniec rozmowy Chrzanowski stwierdził, że w interesie polskiego systemu bankowego jest to, żeby ten bank [Getin Noble Bank] działałI tak, jak panu podkreśliłem, ja nie rozumiem tego, że w pewnych kręgach banki, które funkcjonują z kapitałem niemieckim, są lepiej traktowane niż banki, które funkcjonują z kapitałem polskim – miał powiedzieć szef KNF.

Po tej rozmowie Leszek Czarnecki nie spotkał się z prawnikiem, którego polecał mu jego rozmówca. Nie brałem tego w ogóle pod uwagę. To mogła być prowokacja, czy dam się skorumpować – tłumaczy „Gazecie Wyborczej”. Sugeruje też, że kontrola, która weszła do jego banku dwa miesiące po rozmowie z szefem KNF, to ostrzeżenie, by wreszcie porozmawiał z radcą prawnym.

Dopiero w maju przekazuje też nagrana swojemu prawnikowi, Romanowi Giertychowi, który wysyła zawiadomienie do prokuratury w listopadzie. Dlaczego tak długo zwlekano? To była bardzo trudna decyzja. Wiem, że po tym nastąpi burza. Musiałem przygotować banki, których jestem właścicielem – podsumował.

KNF: To próba wywierania wpływu

Na artykuł zareagowała już KNF. „Urząd KNF odczytuje opisane w artykule działania p. Leszka Czarneckiego jako próbę wywierania wpływu na Komisję Nadzoru Finansowego poprzez szantaż, o czym świadczy brak niezwłocznego powiadomienia prokuratury przez p. Czarneckiego w marcu br., do czego był zobowiązany w przypadku uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa przez Przewodniczącego KNF. Informacje te pojawiają się w momencie, kiedy media donoszą o problemach związanych z procesem dystrybucji instrumentów finansowych spółki GetBack SA
przez Idea Bank SA i potencjalnych działaniach Komisji Nadzoru Finansowego w tym zakresie. Przewodniczący KNF Marek Chrzanowski podjął kroki prawne w związku z fałszywymi oskarżeniami wysuwanymi przez p. Czarneckiego oraz w związku ze zniesławieniem mającym na celu utratę zaufania publicznego” – czytamy w oświadczeniu, opublikowanym na stronie Komisji.

Urzędnicy dodają, że podczas spotkania, Leszek Czarnecki proponował zatrudnienie byłego zastępcy szefa KNF, Filipa Świtały w roli człowieka, który miał nadzorować restrukturyzację banku. „Wobec zgłaszania tych propozycji oraz ze względu na dobro banków i bezpieczeństwo ich klientów, Przewodniczący KNF wskazał, jako jedną z możliwości, zatrudnienie p. Grzegorza Kowalczyka, posiadającego odpowiednią wiedzę i doświadczenie” – tłumaczą. KNF zapewnia też w oświadczeniu, że nie padły żadne „konkretne kwoty” dotyczące jego wynagrodzenia, nie było też „obietnic, które miałyby wiązać się z działaniami organu nadzoru wobec banków p. Czarneckiego nie pozostającymi w zgodzie  z obowiązującymi przepisami prawa oraz nieadekwatnymi do ich rzeczywistej sytuacji”.

⚠️⚠️⚠️ Zobaczcie, co zaoferował Marek , przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Getin Noble Bankowi w zamian za 40 mln zł „łapówki”.

Oczywiscie rozmowa nie byłaby kompletna bez tego typu wątków.

No to jak wezwał szefa KNF celem wyjaśnienia podejrzeń o korupcję, to ja jestem spokojny.

Jako szef banku Morawiecki „tylko” chciał skorumpować za stówkę (100 tys. zł) – z taśmy z podsłuchu w „Sowie & Przyjaciele”.

W zeszłym tygodniu miałem okazję pojeździć trochę po Polsce i spędzić sporo czasu na rozmowach z wyborcami. Bezcenne doświadczenie. Szczególnie gdy najświeższe obserwacje zestawia się z tymi sprzed, powiedzmy, dwóch lat. Wtedy dominowały desperacja, bezradność, a nawet poczucie beznadziei. Najczęściej padało pytanie: „jak długo to potrwa”, czasem w wersji „kiedy to się skończy”. Pytanie było w gruncie rzeczy prośbą o dodanie otuchy i o zapewnienie, że kiedyś, może nawet niedługo, „to” może się skończyć. Otóż dziś takie pytanie nie pada. Z prostego powodu. Ludzie czują, że perspektywa końca „tego” jest całkiem realna. Pytają więc, co zrobić, by ten koniec naprawdę nastąpił, a jeszcze częściej o to, jak poukładać Polskę po ewentualnym zwycięstwie. Nikt, absolutnie nikt, nie uważa, że zwycięstwo jest pewne. I jednocześnie wszyscy mają przekonanie, że jest możliwe. To zupełnie nowy przełom.

Autorytarna władza potrzebuje mitu. Najważniejszym mitem jest to, że jest niezwyciężona. Przeciwnik ma być sparaliżowany, jakby zahipnotyzowany przez gotową go ukąsić kobrę. Gdy jednak widzi on, że kobra dalej strzela jadem, ale jad nie zabija, odzyskuje poczucie mocy. Nie było większego pokazu niemocy PiS niż wystąpienie prezesa Kaczyńskiego, w którym twierdził, że „zwycięstwo PiS nie podlega żadnej dyskusji”. A już wymiar groteskowy miała sytuacja, gdy za chwilę okazało się, że nie można mu zadawać pytań. Podobny sens miałaby konferencja w sprawie niepodlegającego dyskusji fantastycznego sukcesu władzy w dziele organizacji obchodów Stulecia Niepodległości. Jasne, prezes tradycyjnie nie mówi do wszystkich Polaków, tylko do widzów TVP, którzy mają usłyszeć, że PiS wygrało. Skoro najważniejszy PKW (Prezes Kaczyński Wygrywa) ogłasza, że PiS wygrywa, to znaczy, że wygrywa. To zwycięstwo nie podlega jednak dyskusji tylko w tym sensie, że Kaczyński prawa do dyskusji oponentom odmawia. W sumie dość poruszający wyraz bezradności lidera PiS i jego podsycanej przez partyjnych współtowarzyszy wiary w magiczną moc własnych słów, które to przekonanie społeczeństwo podziela w stopniu coraz mniejszym. To słowo ciałem się nie stanie i między nami nie zamieszka.

Nie pozwolić PiS-owi na oddech, leży już na ringu, jest liczony, tak walnąć w papę, aby już się nie podniósł, aby nie hańbił imienia Polski.

Depresja plemnika

Eliza Michalik na koduj24.pl pisze o pisowskich politykach legitymizujących faszystów

Ulicami stolicy maszerowali ludzie, których jedynym celem jest odebranie głosu, prawa do istnienia i swobodnej ekspresji i zniszczenie każdego, kto nie podziela ich fanatycznych poglądów.

Niezależnie od propagandowych przekazów prawda jest oczywista – po trzech latach przygotowań na 100-lecie Niepodległości PiS zafundował nam marsz z faszystami. Można bawić się w dzielenie włosa na czworo i kombinować, mówić o „incydentach” z nacjonalistami, rasistami, narodowcami w tle, dwóch sektorach, dwóch oddzielonych od siebie częściach pochodu (tym lepszym i tym gorszym – jakie to charakterystyczne dla PiS), bagatelizować napaść na dziennikarkę „Gazety Wyborczej” – i próbować złagodzić w ten sposób wydźwięk tego bezprecedensowego wydarzenia, jak robi to rząd i jego satelickie media, tylko że to nie zmienia faktów.

A fakty są dokładnie takie, jak opisał i podał dalej w świat Francis Fukuyama, jeden z najbardziej znanych i liczących się filozofów politycznych na…

View original post 5 116 słów więcej

Kaczyński skończy sromotnie jak Janukowycz, albo Ceaușescu

Polska na 100-lecie niepodległości jest Polską niezgody, skłóconą, rozrywaną sprzecznymi emocjami. A to wszystko jest skutkiem dążenia wybranej demokratycznie rządzącej partii PiS do zniszczenia dorobku Polaków po 1989 roku i zamiany demokracji na rodzaj miękkiej, katolicko podbudowanej dyktatury politycznej. Jednakże rządząca partia, która dysponuje większością parlamentarną, nie jest większością społeczną, nigdy nie była i mam nadzieję, nigdy nie będzie! Więc reszta społeczeństwa w coraz większym stopniu zaczyna rozumieć zagrożenie i mam nadzieję, że zacznie bardziej aktywnie działać na rzecz obrony demokratycznego państwa prawa – mówi prof. Ireneusz Krzemiński, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego

KAMILA TERPIAŁ: Z czym dzisiaj kojarzy się Święto Niepodległości?

IRENEUSZ KRZEMIŃSKI: Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Właściwie nie wiadomo, co świętujemy, poza ogólnie sformułowaną wolnością, odzyskaniem wolności i państwa. Jakiego państwa? Jakie treści się za tym kryją? Wiadomo, że centralnym punktem jest marsz nacjonalistów i przedwojenne hasło „katolickie państwo narodu polskiego”. Nie wiem, czy chcę w ten sposób czcić rocznicę odzyskania niepodległości. Nie wiem nawet, kto jest prawdziwym bohaterem, nikt nie rozpoczął dyskusji na ten temat. Właściwie nie wiem, co obchodzę, obchodząc 100-lecie niepodległości! Wobec tego: jakie wnioski mamy z tego święta wyciągnąć? Na myśl przychodzi mi tylko jeden.

Jaki?
Przechodziłem w środę przez plac Piłsudskiego i zauważyłem, że pomnik Lecha Kaczyńskiego jest nieco większy i wybija się bardziej niż pomnik Józefa Piłsudskiego.

Mamy zatem na jednym placu dwóch bohaterów – Marszałka i byłego prezydenta, którego jedyną zasługą jest to, że otworzył Muzeum Powstania Warszawskiego i zginął w katastrofie, do której nie powinno dojść. To budowanie nieprawdziwego bohatera narodowego i dość kiepska treść obchodów tego 100-lecia.

Hanna Gronkiewicz-Waltz wydała zakaz Marszu Niepodległości. Po czym prezydent objął go swoim patronatem i uczynił wydarzeniem państwowym. Nie wiem, czy śmiać się, czy płakać?
Jak wiadomo, Andrzej Duda próbował coś wcześniej negocjować z nacjonalistami, zaprosił byłych prezydentów na obchody i Marsz Niepodległości, po czym sam się z tego wycofał. Teraz mamy bardziej skomplikowaną sytuację, niż wtedy, gdy odpowiadałem bezpośrednio na pani pytanie. Jest właśnie piątek wieczór i właściwie nie wiemy, co się będzie działo! Było pewne, że sąd zakwestionuje decyzję prezydent Gronkiewicz-Waltz, lecz jej decyzja była przeciwko marszowi, który zamienić się mógł w manifestację neofaszystów europejskich! Wszak udział zapowiedzieli neofaszyści włoscy, słowaccy i z paru innych krajów! Teraz ma być marsz prezydencko-rządowy, ale może będą dwa marsze?

Mam wrażenie, jakbym oglądał przedstawienie Sławomira Mrożka, ale nie na scenie teatralnej, tylko wielkiej, publicznej scenie Polski. Tylko to chyba przerasta nawet wyobraźnię Mrożka…

Dlaczego w ogóle wcześniej próbowali się dogadać z nacjonalistami?
Od początku rządów PiS-u obserwujemy, pomimo kilku niespójności, bardzo przychylną postawę wobec radykałów nacjonalistycznych, czyli polskich faszystów. Ich hasła nie różnią się niczym od tych, które znamy z historii. Władza myślała, że uda im się przejąć akcję narodowców. Tyle że najpierw, uchwalając ustawę o zgromadzeniach cyklicznych, zapewniono im prawo do organizacji marszu, później zapewne w jakiś sposób próbowano ich przekupić, ale się nie udało. W końcu oficjalnie przejęto. Ale podstawy prawne tej decyzji są bardzo wątpliwe!

Czym może zakończyć się taki flirt władzy tymi środowiskami?
Władza podejmuje też nieliczne akcje przeciwko radykałom, ale z reguły im sprzyja. Z jednej strony jest to chęć włączenia narodowców w ogólną nutę katolickiego państwa pseudodemokratycznego, ale z drugiej chodzi też o to, aby zachować nad nimi kontrolę, tak aby nie wystawali poza hasła narodowe, ale już nie faszystowsko-nacjonalistyczne.

PiS zjednoczony z częścią episkopatu chciałby całkowicie reprezentować nurt narodowy. Koniec końców, przedwojenny ONR działał legalnie tylko kilka miesięcy.

PiS-owi trudno będzie nad nimi zapanować?
To są tak naprawdę małe grupki, ale rosną w siłę, także intelektualnie. Oni się po prostu douczają. Z własnego doświadczenia wiem, że ludzie z ONR-u są coraz bardziej intelektualnie przygotowani, sięgnęli do obrzydliwej tradycji nacjonalizmu i faszyzmu polskiego, mają argumenty i sami się organizują. Skłonni są do podejmowania dyskusji, wysuwając argumenty, które ludzi mogą skołować. Tym bardziej że nie ma intelektualnego przeciwdziałania tego rodzaju ideologii.

Jeszcze raz przytoczę wyniki badań CBOS-u, z których wynika, że tylko 7 proc. badanych czuje się nacjonalistami, ale aż ok. 20 proc. nie potrafi powiedzieć, czy tak, czy nie. To jest ogromna, niezdecydowana część społeczeństwa i terytorium do podbicia przez zorganizowane grupki nacjonalistów. To może się wymknąć spod kontroli Jarosława Kaczyńskiego i jego dworu.

A wtedy będzie bardzo niebezpieczne, dlatego że będzie antagonizowało i tak już niezwykle zantagonizowaną scenę polityczną i społeczeństwo. Emocje całkowicie dominują nad racjami i argumentami. To może prowadzić do bardzo poważnych konsekwencji.

Dlaczego historia nas niczego nie uczy? Wiele osób pyta, jak to możliwe, że w kraju tak doświadczonym podczas II wojny światowej nacjonalizm podnosi głowę.
Odpowiedź można znaleźć w wizji przeszłości, w której własne winy są zrzucane na innych. Spore zasługi ma tutaj ojciec Tadeusz Rydzyk, który stworzył ideologię odwołującą się do tradycji nacjonalistycznych, umiejętnie je rozszerzył i pogłębił, budując nowoczesną wykładnię. W konsekwencji

podczas Święta Niepodległości kwiaty składane są nie tylko przed pomnikiem Romana Dmowskiego, ale ostatnio także – Józefa Piłsudskiego. Coś, co było różnymi wizjami Polski, kompletnie rozbieżnymi światopoglądami, okazuje się być czymś tożsamym, „zjednoczonym”! Obserwujemy zatracenie istotnej różnicy i nadanie polskości z jednej strony elementom, które wypracował Roman Dmowski, ale jednocześnie odwołanie się do tradycji narodu prześladowanego, czyli wizji romantycznej, z którą on walczył.

To my jesteśmy ofiarami, a za nasze klęski cały czas odpowiedzialne są Niemcy i Rosja. Jesteśmy też gnębieni przez Europę, a chcemy wybić się na własną niezależność, bo jesteśmy potęgą samą w sobie. A to idee, które jakoś przenikały słynne miesięcznice. Owszem, mamy elementy walki z takim myśleniem, ale to ciągle jest za mało, aby było polityczną przeciwwagą dla PiS-u.

Dlaczego nie potrafimy się cieszyć z odzyskania niepodległości?
Winna jest płytkość tych obchodów, nijakość, brak odwołania się do tego, co tak naprawdę stworzyło nowoczesną Polskę, czyli ruchu „Solidarności”. To jest przecież największy sukces tego 100-lecia, który odbudował Polską suwerenność i zbudował prawdziwą demokrację, którą teraz się niszczy. W dodatku zbudował wizję niepodległej Polski opartej na niepodległych obywatelach, a więc wolnym państwie opartym na prawach człowieka i obywatela. Nie można się jednak do tego odwołać, bo

przecież nie można wspomnieć o Lechu Wałęsie czy Tadeuszu Mazowieckim lub Bronisławie Geremku i innych bohaterach, którzy dla PiS-u stali się antybohaterami. Dlatego 11 listopada będzie jeden akcent, który będzie kompromitacją Polski i będzie budził sprzeciw wielu obywateli, czyli akcent nacjonalistyczny, neofaszystowski. To bardzo przygnębiające.

Powinna zmobilizować się druga strona, która nie zgadza się z tymi hasłami?
Mam nadzieję, że się zmobilizuje i wyjdzie na ulice, bo to pokaże, w jakim stanie jesteśmy, że nie ma jednej przekonującej wykładni przeszłości, jesteśmy w trakcie walki o to, co ma być polską tradycją, prawdziwym osiągnięciem. To będzie oddawało prawdziwy sens tych obchodów. Polska na 100-lecie niepodległości jest Polską niezgody, skłóconą, rozrywaną sprzecznymi emocjami. A to wszystko jest skutkiem dążenia wybranej demokratycznie rządzącej partii PiS do zniszczenia dorobku Polaków po 1989 roku i zamiany demokracji na rodzaj miękkiej, katolicko podbudowanej dyktatury politycznej. Jednakże

rządząca partia, która dysponuje większością parlamentarną, nie jest większością społeczną, nigdy nie była i mam nadzieję, nigdy nie będzie! Więc reszta społeczeństwa w coraz większym stopniu zaczyna rozumieć zagrożenie i mam nadzieję, że zacznie bardziej aktywnie działać na rzecz obrony demokratycznego państwa prawa.

Jaka jest rola Kościoła w budowaniu tej wizji historii i państwa?
W ostatnią niedzielę czytano w kościołach list Konferencji Episkopatu Polski na temat 100-lecia odzyskania niepodległości, przygotowany zresztą parę miesięcy wcześniej. Dla mnie jest to dokument zastraszający. Pokazuje, że mamy do czynienia z nakładaniem się działania politycznego PiS-u i większości kościelnych władz. Ani razu nie pada w nim słowo demokracja, nie ma mowy o miłości do ojczyzny i między narodami, kategorii pokoju i szacunku. Nie ma też mowy o udziale Kościoła w walce o wolną, demokratyczną i obywatelską Polskę „Solidarności”. Bardzo charakterystyczne, prawda?

Polityka PiS-u w pigułce?
Mamy delikatniejszą wersję „katolickiego państwa narodu polskiego”.

Co wynik wyborów samorządowych zmienił na scenie politycznej?
Z jednej strony te wybory zostały wygrane przez PiS, a z drugiej wcale nie zostały wygrane. Pokazały, że rośnie siła oporu społecznego.

Pomimo obrzydliwej propagandy obozu władzy Polacy zachowali swój rozsądek. PiS przegrał właściwie we wszystkich miastach, a to świadczy o tym, że kwestia samorządności i porządku społecznego, który nie jest państwem scentralizowanym, jest dla ludzi ważna. Odpowiedź na dążenia PiS-u jest jednoznaczna – żadnego centralizmu nie chcemy.

Jest więc nadzieja na umocnienie się ducha walki o demokratyczne, obywatelskie państwo prawa. Państwo, w którym władza jest kontrolowana w różnoraki sposób w interesie obywateli.

Poza tym to jest jasny sygnał, że pochód narodowego populizmu PiS-u jest do zatrzymania. Powtarzam to jak mantrę, że gdyby działania opozycji były mądrzejsze, bardziej przemyślane, pokazywały pożytki z demokracji, otwierały perspektywę na przyszłość, to wyniki obozu władzy byłyby gorsze. To nie były zwykłe wybory samorządowe i element ogólnopolskiej polityki, tak jak w wyborach parlamentarnych, odgrywał bardzo ważną rolę. Przypuszczam, że tak samo będzie w przypadku wyborów do PE.

Najważniejszym zadaniem dla opozycji jest stworzenie oddolnego ruchu, który będzie przekonywał do tego, żebyśmy zostali demokracją w Europie.

Ważne, żeby opozycja razem próbowała tworzyć taki ruch?
Wyobrażam sobie, że można stworzyć taki obraz koalicji, w której każdy zachowuje swoją tożsamość, ale wskazuje wspólny cel – nie tylko pognębienie PiS-u, ale także pokazanie innej propozycji odzyskania demokratycznego i bardziej sprawiedliwego niż dotąd państwa. Do tego potrzeba inteligentnych przywódców.

Taka mobilizacja wyborców i wynik wyborów był do przewidzenia?
Wydaje mi się, że tak. Chociaż kilka wyników było zaskakujących, m.in. wygrana w I turze Rafała Trzaskowskiego. Mobilizacja dotyczyła przede wszystkim tych, którzy byli obrażeni na PO, do tego dołączył jeszcze nowy prodemokratyczny elektorat. Badania pokazują, że akceptacja liberalnej demokracji, uznanie jej za ważny ustrój, chęć angażowania się po jej stronie w ciągu dwóch lat znacząco wzrosła i utrzymuje się na wysokim poziomie. Okazało się, że deklaracje zaczynają się przekładać na społeczne zachowania.

Kaczyński skończy sromotnie jak Janukowycz, albo Nicolae Ceaușescu.

Depresja plemnika

Przemówienie Donalda Tuska iskrzyło od odniesień do współczesnej sytuacji w Polsce. Szef Rady Europejskiej mówił o „współczesnych bolszewikach” i antyeuropejskich postawach. – To dla niego początek kampanii i już widać, jakie będą jej główne kierunki – mówi w rozmowie z Gazeta.pl dr Bartłomiej Biskup z Uniwersytetu Warszawskiego.

Donald Tusk w ramach Igrzysk Wolności wygłosił wykład pod tytułem „11 Listopada 2018. Polska i Europa. Dwie rocznice, dwie lekcje”. Szef Rady Europejskiej po historycznym wprowadzeniu płynnie przeszedł do współczesności. Kreśląc obraz współczesnej Europy były premier mówił o „brunatnym, jednoznacznie antyeuropejskim” i „nacjonalistycznym” nurcie w Europie. Jednak jedno z najmocniejszych sformułowań padło, gdy mówił o Polsce:

Liczcie przede wszystkim na siebie. Józef Piłsudski, kiedy pokonywał bolszewików, a więc bronił zachodu, to miał trochę trudniejszą sytuację niż my dzisiaj. Kiedy Lech Wałęsa pokonywał bolszewików w symbolicznym sensie, to miał o wiele trudniejszą sytuację. Skoro oni dali radę pokonać bolszewików, dlaczego wy nie mielibyście…

View original post 2 515 słów więcej

Tusk może 100. lecie odzyskania niepodległości odzyskać dla Polek i Polaków

Były premier i szef Rady Europejskiej szykuje swoje przesłanie na kluczowy weekend 10–11 listopada.

„Donald Tusk: Polska i Europa. Dwie rocznice, dwie lekcje” – to tytuł wykładu, który w sobotę rano Donald Tusk wygłosi w ramach „Igrzysk Wolności” – corocznej konferencji organizowanej w Łodzi. Można spodziewać się ważnego politycznego wystąpienia, które ma być kolejnym elementem szerszego przesłania towarzyszącego stopniowemu powrotowi byłego premiera do bieżącej polityki.

– Tusk pokaże kontrast między tym, co robi władza w kontekście 11 listopada, a europejską i liberalną alternatywą. Pokaże wyraźną alternatywę dla tego stylu patriotyzmu. Będzie też chciał dać przez to do zrozumienia, że opozycji do wygrywania nie wystarczy zjednoczenie i bycie anty-PiS, ale że potrzebna jest spójna, pozytywna wizja całego państwa. Tusk uważa, że potrzebna jest konfrontacja ideowa – twierdzi nasz rozmówca znający sytuację. I podkreśla, że było to widać już w trakcie przesłuchania Tuska przed komisją ds. Amber Gold. Nasi rozmówcy zwracają uwagę, że między uszczypliwymi uwagami były premier mówił m.in. o braku efektywności PiS po 1000 dniach rządów w rozliczaniu rzekomych afer PO. I bronił mocno np. rozdzielenia prokuratury od Ministerstwa Sprawiedliwości.

Tusk już kilka tygodni temu, w trakcie spotkania z mieszkańcami Krakowa, mówił o potrzebie politycznego pojednania na 11 listopada. – Gdyby tak liderzy polskich partii politycznych, bez wyjątku, mogli razem zamanifestować nieudawaną przyjaźń, to byłoby ważniejsze niż wszystkie fajerwerki i festiwale – podkreślał. Tusk mówił też, że nie ma żadnej potrzeby, aby Polacy nienawidzili się wzajemnie. – Nie zrealizujemy żadnego projektu, jeśli będziemy gotować sobie piekło – mówił wtedy. Można się spodziewać, że w swoim przemówieniu nawiąże i do tych tematów. – Tusk zawsze planował na kilka ruchów naprzód – mówi nam teraz o krakowskim przemówieniu Tuska jeden z ważnych polityków PO.

W niedzielę były premier rozpocznie dzień od złożenia kwiatów pod pomnikiem marszałka Józefa Piłsudskiego. W południe ma uczestniczyć w uroczystościach państwowych przed Grobem Nieznanego Żołnierza. W czwartek na Facebooku pojawiło się nawet specjalne wydarzenie „100-lecie świętuję wspólnie z PDT”. W analogiczny sposób – poprzez komunikaty w mediach społecznościowych – zapowiadane było między innymi spotkanie i „spacer” Donalda Tuska w Krakowie. Były premier oświadczył już wcześniej, że nie przyjął zaproszenia prezydenta Francji Emmanuela Macrona, by być tego dnia z liderami Zachodu w Paryżu. – Bardzo bym nie chciał, żeby było takie wrażenie, że Polska jest kompletnie osamotniona – stwierdził.

Grzegorz Schetyna zapowiedział już, że przed Grobem Nieznanego Żołnierza się nie pojawi. PO będzie reprezentować wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska.

– To są rzeczy bez precedensu w Warszawie. Jak odbywały się marsze i były hasła rasistowskie, a ratusz zgłaszał wnioski rozwiązujące te demonstracje, to rządzący usprawiedliwiali, to co się działo. W tej chwili mamy większe zagrożenie. Policja sama mówiła, kilka dni temu, że nie jest w stanie tego nadzorować. Rok temu czy dwa lata temu, to wyglądało tak, że raczej policja dostawała rozkaz żeby zajmować się tymi, którzy protestowali przeciwko rasistowskim hasłom, a nie tym, którzy takie hasła propagowali – stwierdził Rafał Trzaskowski w rozmowie z Piotrem Witwickim w „Politycznym Graffiti” Polsat News.

– Będziemy o 9 [11 listopada] przed pomnikiem Piłsudskiego przed Belwederem z przyjaciółmi z Donaldem Tuskiem i Grzegorzem Schetyną. Będziemy na grobach bohaterów narodowych. Mamy swój pomysł w jaki sposób w skupieniu ten dzień świętować. My będziemy razem przed pomnikiem Piłsudskiego – dodał przyszły prezydent Warszawy.

Donald Tusk ma szanse, aby obchody 100. lecia odzyskania niepodległości uczynić normalnymi świętami wszystkich Polaków.

Depresja plemnika

„Wolność zgromadzeń pełni doniosłą rolę w demokratycznym państwie prawa, prawo do zgromadzeń jest chronione konstytucją” – powiedział w uzasadnieniu orzeczenia sędzia Michał Jakubowski. Dodał, że decyzja o zakazie „jest możliwa po starannym zbadaniu sprawy i musi zawierać przekonujące uzasadnienie”. Jak podkreślił sędzia, Gronkiewicz-Waltz nie uprawdopodobniła, że w związku z marszem może dojść do zagrożenia życia, zdrowia i mienia w znacznych rozmiarach, a to była główna przesłanka wydanego zakazu. Stronom przysługuje zażalenie do sądu apelacyjnego w ciągu 24 godzin. Sąd apelacyjny rozpoznaje zażalenie w ciągu 24 godzin od złożenia pisma.

Marsz narodowców czy państwowy?

Prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz wydała decyzję o zakazie organizacji Marszu Niepodległości w środę. Demonstracja organizowana jest przez Stowarzyszenie Marsz Niepodległości, współtworzone przez m.in. przez Młodzież Wszechpolską, Obóz Narodowo-Radykalny i Ruch Narodowy.

„Warszawa dość już wycierpiała przez agresywny nacjonalizm” – tłumaczyła prezydent Warszawy. Dodała, że w czerwcu skierowała pismo do szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego w sprawie wspólnego zabezpieczenia uroczystości organizowanych w Warszawie 11 listopada. Pismo to zostało zignorowane.

Orzeczenie sądu o uchyleniu zakazu jeszcze bardziej komplikuje…

View original post 1 547 słów więcej

Przyłębska zeszmaca polską sprawiedliwość i Konstytucję

>>>

Andrzej Przyłębski, ambasador w Berlinie, bardzo zabiega, by uwiarygodnić w Niemczech Julię Przyłębską, swoją żonę, która dzięki poparciu PiS została prezes Trybunału Konstytucyjnego. Niemcy jednak konsekwentnie jej unikają.

– Nie chcemy robić niczego, co mogłoby świadczyć, że uznajemy panią Przyłębską jako prezesa polskiego Trybunału Konstytucyjnego. W tej sprawie są zbyt wielkie wątpliwości – tłumaczy rozmówca „Wyborczej” z berlińskich kręgów dyplomatyczno-rządowych. Mówi też, że jej mąż, Andrzej Przyłębski, nie ustaje w wysiłkach, by to zmienić.

Potwierdzono to w innych niemieckich źródłach, dyplomatycznych i związanych z niemieckim wymiarem sprawiedliwości.

Przyłębska zeszmaciła polską sprawiedliwość i Konstytucję.

„Kaszubi z Kostkowa gm. Gniewino z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości oraz w podzięce dla prezydenta Lecha Wałęsy za doprowadzenie do wycofania wojsk radzieckich z Polski postawili pomnik. Olbrzymi głaz wysiłkiem wielu ludzi i sprzętu został wydobyty z pola jednego z rolników” – napisał na swoim profilu facebookowym marszałek Senatu Bogdan Borusewicz. Na ogromnym 20-tonowym głazie znajduje się napis: „Bóg Honor Ojczyzna. W 100. rocznicę odzyskania niepodległości Prezydentowi Lechowi Wałęsie, dla upamiętnienia Jego wkładu w odzyskanie suwerenności przez Polskę, inne kraje Europy oraz doprowadzenie do wycofania wojsk byłego ZSRR, które ostatecznie opuściły Polskę 17 września 1993 r. W uznaniu Kaszubi”.

W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Zygmunt Pałasz, rolnik z Kostkowa, powiedział, że chodziło o lekcję dla PiS. – „Wspólnie ze znajomymi stwierdziliśmy, że wykorzystamy kamień do wyedukowania elit PiS. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński mówił właśnie w tym czasie o rocznicy wyprowadzenia wojsk rosyjskich w Polsce, ale zapomniał wspomnieć, kto do tego doprowadził. No to postanowiliśmy mu przypomnieć najnowszą historię” – stwierdził Pałasz.

Internauci komentowali inicjatywę Kaszubów. – „Brawo ROLNICY!!! Zawsze twierdzę, że inteligencja jest wrodzona. Porównajcie z pisowskimi ,,profesorami”. Ręce opadają”; – „Kaczyński tyle lat już w polityce – a rolnik z Kostkowa w jeden dzień zrobił dla Polski więcej niż ten najprawdziwszy z prawdziwych Polaków – jak sam o sobie myśli”; – „Lech Wałęsa jest to człowiek symbol dla Polski i nikt tego nie zmieni, nawet PiS”; – „Kaszub to Kaszub i nie ugnie się przed jakimś tam PiS-em. Wielkie brawa”.

Kaszubi mocno odcięli się PiS. Na 100-lecie postawili głaz z wymowną dedykacją dla Lecha Wałęsy.

Depresja plemnika

Jarosław Kaczyński jest dziś jak ten stary lew, który nikomu już nie zagraża, lecz jeszcze ryczy. Młode lwy czekają przyczajone – żadnemu nie chce się skakać byłemu samcowi alfa do gardła, bo po co ryzykować zranienie, skoro można poczekać? Młode podchodzą bliżej i bliżej, zaczepiają samice, znaczą terytorium. A stary tylko ogonem macha i grzywą potrząsa.

View original post 4 199 słów więcej

PiS chce rżnąć władze Unii Europejskiej. Bęcwały

– Polskie władze nie wykorzystały naszej skargi do TSUE, by wstrzymać nominacje sędziów Sądu Najwyższego. Przeciwnie, Polska przyspieszyła – powiedział Frans Timmermans unijnym ministrom w Radzie UE.

Unijni ministrowie w Radzie UE we wtorek już po raz szósty (licząc od wszczęcia postępowania z art. 7 Traktatu o UE) dyskutowali o stanie praworządności w Polsce. Ocena Komisji Europejskiej, którą zaprezentował jej I wiceprzewodniczący Frans Timmermans, opisywała „pogarszający się stan praworządności” w Polsce.

– Niestety, nie mogę być dzisiaj optymistyczny. Polska nie czeka ze zmianami w Sądzie Najwyższym i nominuje nowych sędziów SN. Ponadto mamy doniesienia o domniemanym zastraszaniu sędziów, którzy zwracają się z pytaniami prejudycjalnymi [o wiążącą wykładnię prawa unijnego] do Trybunału Sprawiedliwości UE – tak swoją opinię tłumaczył Timmermans już po obradach.

Szymański: Dotychczasowi sędziowie tylko na niesporne wakaty

Polski minister Konrad Szymański – wedle relacji świadka debaty w Radzie UE – miał tłumaczyć pozostałym ministrom, że nowi sędziowie Sądu Najwyższego zostali zaprzysiężeni na nowe miejsca, a nie na miejsca zwolnione przez konkretnych ponad 20 sędziów, których dotyka – kwestionowane m.in. przez Komisję Europejską – obniżenie wieku emerytalnego.

Ależ oszust ten Szymański. Myśli, że wyjedzie z Polski i będzie rżnął władze unijne. Bęcwał.

Timmermans: Sytuacja w Polsce się pogarsza.

vald2

Trzy teksty Waldemara Mystkowskiego.

Mateusz Morawiecki dwoi się i troi w kampanii samorządowej, a przecież nie startuje na żadnego wójta, ani burmistrza. Jeżeli jeździ po kraju, to nie rządzi. Dlatego stanowione jest takie kiepskie prawo, ustawy trzeba zaraz po wejściu w życie nowelizować.

Morawiecki jednak walczy o przetrwanie. Nie tylko ma na karku aferę podsłuchową, która na moment przycichła, lecz zostanie odgrzana przez Platformą Obywatelską (a może już należy nazywać Koalicję Obywatelską), Grzegorz Schetyna zapowiedział wniesienie do Sejmu wniosku o odwołanie ze stanowiska premiera Morawieckiego pod hasłem „kłamca nie może rządzić”.

Nie tylko uznany jest za kłamcę przez sąd, ale tak jest traktowany przez władze unijne, wiarygodność Morawieckiego sięgnęła bruku, w Brukseli trzeba ratować substancję naszej wiarygodności (a robi to opozycja i Donald Tusk), której jest coraz mniej, przełoży się to na kasę z budżetu unijnego. Morawiecki ma kłopoty z tatusiem Kornelem, na którego są inne taśmy, jak to służył…

View original post 1 284 słowa więcej

PiS zrobił z Kaczyńskiego kołka. Albo obsługujący konto na Twitterze nie znają języka polskiego

Kaczyński o przekopie Mierzei Wiślanej: Z całą pewnością przyczyni się do rozwoju gospodarczego Elbląga i do rozwoju całego regionu

Chciałem wyrazić radość. Trwało to długo, wiele lat, przeszło 10, ale jednak się rozpoczyna. Wiem, że są zastrzeżenia, były nawet wygłaszane przez część środków masowego przekazu, ale mamy pełne prawo to uczynić. Można powiedzieć, że udało się, bo kiedy budowa się rozpocznie, to wtedy będzie można powiedzieć, że klamka zapadła, że ten kanał powstanie i że problem, z którym Elbląg żyje już od wielu dziesięcioleci, będzie rozwiązany. Elbląg powinien być portem uzupełniającym wobec portów gdyńskiego i gdańskiego. To z całą pewnością przyczyni się do jego rozwoju gospodarczego i do rozwoju całego regionu. To jest cel główny” – mówił w Kątach Rybackich prezes PiS-u, Jarosław Kaczyński.

PiS sam przynaje, że Kaczyński nadaje się tylko do kołków.

Polish vodka

Trzy teksty Waldemara Mystkowskiego.

To bynajmniej nie jest śmieszne. Polska wypisuje się z obowiązującego prawa w Unii Europejskiej, drobnymi kroczkami jesteśmy z niej wyprowadzani, rzec można: bezboleśnie. Na Radzie UE przyjmowany był roczny raport dotyczący kwestii praw człowieka. Reprezentujący Polskę zastępca Zbigniewa Ziobry Łukasz Piebiak zablokował dokument. Zgłosił do niego weto ze względu, iż była mowa o obronie praw mniejszości seksualnych.

Stanowisko PiS polegało w tym wypadku na wykręcie – mianowicie domagano się ujęcia w raporcie obrony praw katolików. W głosowaniu padł słynny już wynik 1:27. Instytucje unijne nauczyły się obchodzić szerokim łukiem „chorego człowieka Europy”. Raport po prostu został opublikowany jako raport prezydencji Rady, którą w tym półroczu sprawuje Austria.

Nie dość, że zrażamy do siebie innych, to jesteśmy traktowani, jak zarażeni, zadżumieni. Jeden z dyplomatów postawę Polski pisowskiej nazwał jako „haniebną”. Wykluczenie naszego kraju będzie polegało właśnie na takim kordonie sanitarnym kruczków, jak publikacja pod innym instytucjonalnym pretekstem. Działania…

View original post 1 401 słów więcej