Archiwa tagu: Piotr Szczęsny

Pisowski burdel

18 października 1851 roku ukazał się „Moby Dick” Hermana Melville’a

Mężczyzna z drabiną miał zainstalować kamery w każdym pokoju. Pozostali mieli czerwone zasłony, żeby było bardziej intymnie i zegar. Bo pokoje w siedzibie NIK mają być wynajmowane na godziny.

Do siedziby Najwyższej Izby kontroli w Warszawie wchodzi kilka osób. To przedstawiciele pracowni architektonicznej Lupanar. – Mamy tu przenieść wyposażenie z kamienicy z Krakowa – informuje na portierni jedna z kobiet. – Ja tu mam ulubiony kryształ Mariana, zasłonki czerwone też są – dodaje kolejna. Portierzy robią zdziwione miny. – To nie jest prywatny folwark – odpowiada im jeden, a drugi sięga po telefon. W tym czasie w drzwiach pojawia się kolejny mężczyzna. W rękach trzyma dwa materace do spania. – Dzień dobry, szefuniu, gdzie te materace zostawić? Mamy ponad trzysta – mówi.

Portierzy są coraz bardziej skonsternowani. – Pan zadzwoni do Banasia – mówi mężczyzna z drabiną, który przyszedł do siedziby NIK, by założyć kamery w pokojach. – Ja zegar przywiozłem. Bo podobno pokoje na godziny będą wynajmowane – dodaje kolejny.

„Możemy przyjechać w nocy”

– Pana Banasia dziś nie ma i nie będzie. Nie wiem, po co państwo przyjechali – pyta zdziwiony portier.

– Pokoje urządzać – odpowiada jeden z mężczyzn. – Jak się wstydzicie, to przyjedziemy w nocy – dodaje, po czym wszyscy wychodzą z budynku.

Cała akcja w siedzibie NIK to happening przygotowany przez nieformalną grupę Lotna Brygada Opozycji wyłonioną z uczestników antyrządowych protestów. – W ten sposób chcieliśmy zwrócić uwagę na niemoralne zachowanie szefa NIK i pomóc mu w podjęciu decyzji o dymisji – komentuje Arkadiusz Szczurek, opozycjonista uliczny, a na filmie człowiek z drabiną.

Prezes NIK Marian Banaś w czwartek stawił się w pracy. Wrócił z bezpłatnego urlopu, który sam sobie przyznał, gdy wybuchła afera z jego kamienicą. Dzień wcześniej Centralne Biuro Antykorupcyjne zakończyło kontrolę oświadczeń majątkowych Banasia z lat 2015-18. Biuro sprawdzało je od kwietnia 2019 r. Wyników nie ujawniło, czeka na wyjaśnienia Banasia. Prezes NIK ma na to siedem dni.

Więcej >>>

Kmicic z chesterfieldem

Dzisiaj mija 2 rocznica jak pod Pałacem Kultury w Warszawie podpalił się w akcie protestu przeciw polityce PIS Piotr Szczęsny – szary człowiek, który kochał wolność ponad wszystko. Trzeba pamiętać o tym wydarzeniu, dlatego przypominam jego list – testament.

Patriotyczni eksperci od turystyki i krajoznawstwa oferują Oldze Tokarczuk atrakcyjne destynacje.

Ze współczuciem trzeba przyznać, że Akademia Szwedzka sprawiła Oldze Tokarczuk wielki problem. Laureatka Nagrody Nobla musi sobie teraz łamać głowę, jaki kraj jako miejsce osiedlenia wybrać. Rodacy, którzy wpisują się na forach internetowych, życzliwie podsuwają jej niezliczone pomysły. Warto kilka wymienić, z szacunku zachowując oryginalną pisownię komentatorów portalu tygodnika „Sieci”.

„Jedź do iSSraela. Idealne państwo dla bydła antypolskiego”.

„Wracaj na Wzgórza Golan”.

„i ona ma taką nagrodę może powinna wyprowadzić się do niemiec”

„Proponuję wyjazd na Krym”.

„Proponuję wyjazd do KRLD”.

„Wyjazd do państw arabskich”.

Propozycji jest tak dużo, że niektórym osobom trudno coś nowego wymyślić. Stąd i taki kategoryczny…

View original post 5 180 słów więcej

 

Reklamy

Kaczyński bluźni i łże, taki to szatan szarlatan z piekła PiS

Duchowny Wojciech Lemański o słowach Jarosława Kaczyńskiego w czasie konwencji PiS we Włocławku.

Kmicic z chesterfieldem

Bardzo często gołym okiem widać, że PiS prowadzi podwójną grę. Ona jest dosyć prosta i zrozumiała, ale nie dla wyznawcy PiS i odbiorcy telewizji Kurskiego. Wszak nie przypadkowo Kurski zauważył, że ciemny lud to kupi: no i regularnie prezes sprzedaje, a lud kupuje.

Przykładów wciskania kitu jest moc. Przez cztery ostatnie lata politycy PiS podgrzewali temat reparacji wojennych, jakie obiecali Polakom otrzymać od Berlina. Ostatnio ze wzmożoną siłą i Morawiecki i Kaczyński wykorzystywali niezabliźnione rany po II wojnie światowej, by zaprezentować się Polakom jako obrońcy narodowych interesów. Tymczasem w rzeczywistości nic w tych sprawach nie zrobili. Ale się do tego nie przyznawali.

Aż tu jeden funkcjonariusz Jacek Sasin coś przebąknął, jakby miał zadanie przygotować lud, że te reparacje wojenne od Niemców to był tylko żart.

Taki wniosek można wysnuć po lekturze wywiadu Sasina dla Rzeczpospolitej. Polityk pytany jak wyglądają rozmowy ze stroną niemiecką o reparacjach mówi wprost – „Formalnie takich…

View original post 1 325 słów więcej

 

Pijak broni pedofila. Oto KK

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki w homilii wygłoszonej podczas pasterki w poznańskiej katedrze mówił o „niemoralnych modelach i stylach życia”, które są „narzucane” przez bogate, liberalne państwa i organizacje pozarządowe.

Abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, w homilii podczas pasterki w katedrze poznańskiej nawiązał do słów papieża Franciszka z 2015 r. o „kolonizacji ideologicznej”. Papież ostrzegał wówczas przed „narzucaniem niemoralnych wzorców ideologicznych i stylu życia”, do czego mogłoby dojść pod pretekstem m.in. „postępu społecznego”.

Według arcybiskupa Gądeckiego, przy pomocy czterech głównych idei dochodzi do „narzucania niemoralnych modeli i stylów życia” przez bogate, liberalne państwa i organizacje pozarządowe w Ameryce Północnej i Europie Zachodniej.

Gądecki o „kolonizacji ideologicznej”

Jakie idee miał na myśli przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski? Jako pierwszą wymienił „różne formy rodziny”.

To hasło promuje związki jednopłciowe i najróżniejsze inne związki nieformalne, stojąc w opozycji do idei rodziny opartej na małżeństwie między mężczyzną a kobietą, które jest przedstawiane jako pojęcie kontrowersyjne, staroświeckie i dyskryminujące mniejszości seksualne

– stwierdził duchowny.

Kolejna idea to „zdrowie i prawa seksualne i reprodukcyjne”. – To w istocie prawo do aborcji. Pod tą nazwą w wielu krajach europejskich i w Kanadzie świadczone są usługi aborcyjne oraz propagowane środki antykoncepcyjne i wczesnoporonne – przekonywał arcybiskup.

Przewodniczący KEP mówił także o niektórych programach edukacji seksualnej, która jego zdaniem wprowadza wiedzę „nieprzystosowaną do wieku dziecka i z pominięciem roli rodziców”. Według abpa Gądeckiego, takie programy rozbudzają potrzeby seksualne i polegają na „seksualizacji dzieci”.

Na koniec duchowny wspomniał o orientacji seksualnej i tożsamości płciowej.

Ta idea stoi w opozycji do biologicznego i holistycznego charakteru ludzkiej płciowości i stara się narzucić tzw. „ideologię gender”, według której człowiek sam sobie wybiera, jakiego jest rodzaju, w zależności od własnych pragnień i potrzeby samorealizacji

– mówił. Zdaniem przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, „te idee przenikają do rezolucji ONZ oraz do umów międzynarodowych i konwencji europejskich”.

Przewodniczący KEP o Wigilii

Arcybiskup w innej części homilii ubolewał również nad tym, że „ponowoczesny miękki totalitaryzm” marginalizuje chrześcijan w imię „fałszywego szacunku” wobec osób, które nie wyznają wiary chrześcijańskiej.

W ostatnim czasie nawet w Poznaniu w niektórych placówkach oświatowych podjęto próby ograniczenia religijnej oprawy świąt, a dyrektorzy wyrazili zamiar zorganizowania „spotkań świątecznych” zamiast tradycyjnych jasełek oraz zamiar rezygnacji z dzielenia się opłatkiem w trakcie szkolnej Wigilii, chociaż organizowanie w szkołach takich wydarzeń jak jasełka jest zgodne z polskim prawem

– mówił Stanisław Gądecki.

– Podobne „podchody” poczyniono w niektórych instytucjach publicznych, na dodatek dzieląc się „lampką wina” zamiast opłatkiem. W ten sposób pragnie się wyrazić szacunek dla mniejszości, kosztem obrażania większości – podsumował.

Pijak broni pedofila. Na pasterce.

Depresja plemnika

Dwie sceny mogą być symbolem trzeciego roku rządów „zjednoczonej prawicy”. Konkretne do bólu. Policzek wymierzony przez funkcjonariuszkę obecnej władzy kobiecie domagającej się od prezydenta Dudy respektowania naszej konstytucji. I wyprowadzenie przez policję Władysława Frasyniuka w kajdankach z jego własnego domu.

View original post 4 890 słów więcej

Adam Bodnar o Piotrze Szczęsnym na II Kongresie Praw Obywatelskich

„Wciąż prawdziwe jest stwierdzenie z manifestu Piotra Szczęsnego, że „każda chwila zwłoki powoduje, że sytuacja w kraju staje się coraz trudniejsza i coraz trudniej będzie wszystko naprawić”. Brak spokoju nie służy praworządności, nie służy przestrzeganiu praw obywatelskich, nie służy Konstytucji” – powiedział Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, otwierając II Kongres Praw Obywatelskich. Bierze w nim udział ponad 1200 osób, w 43 dyskusjach panelowych i warsztatach uczestniczy około 200 zaproszonych ekspertów z Polski i zagranicy.

Video-KOD z Kongresu >>>

Prof. Mirosław Wyrzykowski z UW, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, członek rady społecznej przy RPO, swoje przemówienie poświęcił obecnej sytuacji w Polsce. – „Na plakacie „KonsTYtucJA”, który jest dziś przez niektórych uznawany za akt wrogi porządkowi, jest „JA” i „MY”. (…) W Konstytucji wszystko jest o nas. My jesteśmy Konstytucją. Dziś ta Konstytucja jest intencjonalnie naruszana. Porządek konstytucyjny zmieniany jest ustawami. Co najmniej 30 przepisów Konstytucji zostało naruszonych. Nie wystarczy je odnotowywać. Trzeba się im przeciwstawiać, by nie została na nie nałożona maska legalności. To nie jest bal maskowy! Stoimy dziś przed szantażem – jeśli mu się raz poddamy, nigdy nie wyjdziemy już z jego pułapki” – powiedział prof. Wyrzykowski.

Prezes Izby Karnej Sądu Najwyższego Stanisław Zabłocki wyraził nadzieję, że „kongres będzie potwierdzeniem tego, że idea praw człowieka i obywatela tak głęboko już tkwi w sercach Polaków, iż nie są jej w stanie zaszkodzić nawet nieco trudniejsze czasy”.

Kłamcy boją się prawdy. PiS zmarnowało to, co zostawili im poprzednicy – rząd PO-PSL.

Depresja plemnika

W piątek wieczorem Sejm zajął się wnioskiem PO o konstruktywne wotum nieufności dla Rady Ministrów. Kandydatem na nowego premiera był lider Platformy Grzegorz Schetyna, który jako pierwszy zabrał głos. – Kłamcy boją się prawdy. Zmarnowaliście to, co wam zostawialiśmy, a efekt jest taki, że poziom inwestycji w stosunku do PKB spadł do najniższego poziomu od 20 lat – mówił. Przedstawił też plan, jaki PO ma po wygraniu wyborów. – Przygotujemy Akt Odnowy Rzeczypospolitej, który wycofa antydemokratyczne przepisy, które wprowadziliście – mówił. Zapowiedział też m.in. zatrzymanie pełzającego Polexitu, powrót do Europy, większe środki z funduszy unijnych, naprawę szkolnictwa, armii i polityki zagranicznej, podwyżki, nowy system podatkowy, a także rozszerzenie programu 500 Plus.

Kłamcy boją się prawdy

Mimo późnej pory w Sejmie nie brakowało emocji. – Kłamcy boją się prawdy – rozpoczął Grzegorz Schetyna, informując, że składa konstruktywne wotum nieufności.

Lider PO zaczął od wytknięcia błędów i kłamstw. – Kłamał pan na…

View original post 4 461 słów więcej

Państwo mafijne na telefon

Sejmowa komisja finansów publicznych przyjęła w ekspresowym tempie poprawkę pozwalającą jednym bankom przejmować inne w złej kondycji finansowej.

8 listopada poprawkę przyjęli posłowie. Według RMF naciskał na to były już szef KNF Marek Chrzanowski – czytamy w portalu „Gazety Wyborczej”.

Dodajmy, że dokument został podpisany przez szefa klubu PiS marszałka Ryszarda Terleckiego.

Co ciekawe, marszałek zmiany do ustawy o kontroli systemu finansowego wniósł 7 listopada… z telefonem przy uchu.

Cóż, nie musi się znać na prawie bankowym, ale – jak zauważają internauci, nie zaszkodziłoby wizerunkowi partii nieco finezji. A tak – mamy marszałka na telefon. Czy coś nam to przypomina?

Chronologia zdarzeń dotycząca afery KNF. Również ciekawostka, o której wspomniał Bartosz Arłukowicz: za zmianami w prawie stoi wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki.

Depresja plemnika

W miarę jak kolejne media ujawniają bulwersujące kulisy afery korupcyjnej w Komisji Nadzoru Finansowego, odsłaniając elementy przeprowadzanego z całą bezwzględnością procesu doprowadzania prywatnych banków na skraj upadku, by następnie je “uratować” poprzez przejęcie przez państwo, rośnie napięcie wewnątrz obozu władzy, a oczom obserwatorów ukazuje się bezwzględna walka frakcji walczących o wpływy. Oderwanie obozu władzy od rzeczywistości jest totalne – moment ujawnienia skandalicznego procederu i idącej w dziesiątki milionów rocznie łapówki wykorzystują nie do zdiagnozowania problemu i jego zwalczenia, a do zabezpieczenia własnych interesów, najlepiej kosztem politycznych rywali wewnątrz obozu Zjednoczonej Prawicy.

Dobro państwa już dawno nie jest najważniejsze – liczy się władza i jej utrzymanie za wszelką cenę. Nie ma nawet cienia szansy na powołanie komisji śledczej czy rzetelne śledztwo, na które naciska opozycja oraz pewnie już wkrótce opinia publiczna. Do tej pory PiS był teflonowy i ujawnianie mniejsze lub większe afery (w sieci krąży już nawet lista 100 takich…

View original post 3 631 słów więcej

Burdel PiS płonie

PiS na jednym obrazku 😎⬅️

Pożar w burdelu PiS właśnie się zaczął. Nie wzywajcie żadnych strażaków, niech we własnym piekle usmażą się

Oczywista oczywistość…?

Premier Morawiecki ma taką przypadłość, że nie do końca, mówiąc delikatnie, waży słowa i nie chodzi mi tylko o ewidentne kłamstwa, ale też o takie plecenie trzy po trzy, a to o mostach, a to o drogach, wszędzie ma jakąś przypowiastkę jako pszczelarz, rolnik itd. Z takiego plecenia wychodzą również kłamstwa wyborcze. Oczywiście, że po porażce w prowadzeniu kampanii i po tych kłamstwach powinien się podać do dymisji, ale wiemy, że to nie nastąpi i że będzie broniony. Wręcz może to umocnić jego pozycję – mówi dr Anna Materska-Sosnowska, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Rozmawiamy też o rozgrywkach wewnętrznych w PiS, kompromitacji władzy przy organizacji obchodów 100-lecia niepodległości, kampanii wyborczej do europarlamentu.

JUSTYNA KOĆ: O co chodzi w przepychance między ministrem Jackiem Czaputowiczem a ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą? Rzeczniczka PiS przekonuje, że stanowisko Ziobry to stanowisko partii, premier zapewnia, że nie ma rozbieżności miedzy ministrami, a wieczorem minister Czaputowicz wycofuje się z wcześniejszego stanowiska i oświadcza, że w pełni popiera wniosek ministra sprawiedliwości. Co to za gra?

ANNA MATERSKA-SOSNOWSKA: To dobre pytanie, co to za gra, bo oczywiście minister Czaputowicz miał rację, wczorajsze stanowisko było bardzo merytoryczne, ale mało polityczne, wynika z tego, co dziś obserwujemy. Minister nawet wytłumaczył, że to było eksperckie stanowisko, a nie MSZ. Myślę, że gra jest tu podwójna. Po pierwsze, spór jest wewnątrz rządu. Głos Czaputowicza był też głosem łagodzącym w stosunku do UE i  przed kampanią do PE. Mówił zresztą o tym Paweł Kowal, że takie stanowisko może być zaprezentowane, właśnie aby złagodzić stanowisko przed kampanią do europarlamentu. Potwierdzałyby to też słowa Kaczyńskiego, który podkreśla, że Polexit to bzdura.

Myślę, że jest tu też personalna gra na osłabienie Ziobry. Premier stanął pomiędzy nimi, bo musiał, aby wyciszyć spory, ale to też może być sygnał o frakcjach wewnątrz rządu i poparciu dla premiera.

Wygląda na to, że to Ziobro jednak wygrał to starcie, bo minister Czaputowicz się wycofał.
Dzisiaj nie ma już  gry o duże miasta przed drugą turą, bo w zasadzie największą niewiadomą jest Radom. Gdańsk i Kraków wyglądają na przegrane przez PiS, w związku z tym partia Kaczyńskiego umacnia swój elektorat niż go rozmiękcza. To, że dziś Ziobro wyszedł zwycięski, nie oznacza, że jutro również wyjdzie zwycięsko ze starcia. Poza tym to „stanowisko eksperckie” już poszło, więc to również będzie jakaś wskazówka dla Trybunału. Po drugie,

z Macierewiczem było podobnie; długo był broniony, ale do czasu. Potem został schowany, wycofany, ostatnio pojawiły się informacje, że nawet NIK-u nie dostanie. O sporze między Morawieckim a Ziobrą mówi się od dawna.

Ten spór mógł narosnąć jeszcze po wyborach samorządowych?
Oczywiście i myślę, że teraz przybiera ostrzejszą postać.

Zbigniew Ziobro jest oskarżany, że to przez jego ruch PiS przegrał duże miasta, bo ten ruch ze skierowaniem sprawy traktatu UE do Trybunału Konstytucyjnego zmobilizował liberalny, wielkomiejski elektorat, który dostrzegł w nim początek Polexitu.
Każda partia boi się efektu kuli śnieżnej. Myślę, że Ziobro trochę uruchomił tę lawinę, ale nie był jej jedyną przyczyną. Do tej mobilizacji miast przyczyniły się różne ruchy i działania, m.in. słowa pana prezydenta o iluzorycznej wspólnocie, spot o uchodźcach, działania Ziobry. Trudno tu wskazać jedną osobę i czynnik. Aczkolwie

trzeba przyznać, że największe kontrowersje są wywoływane przez Zbigniewa Ziobrę, bo to on stoi za sprawą Sądu Najwyższego, za tym, jak są powoływani i odwoływani sędziowie czy za pytaniami do TK. Zdecydowanie on jest tu rozgrywającym.

Jakie znaczenie ma fakt, że Ziobro jest z innej partii? Często mówimy PiS, a to Zjednoczona Prawica, która składa się z 3 ugrupowań. Jednym z nich jest Solidarna Polska Ziobry.
Raczej bym jednak rozpatrywała to w ramach Zjednoczonej Prawicy, ale w sensie przywództwa. Jego partia jest znacząca, jeśli chodzi o większość rządową w Sejmie, ale nie ma większego poparcia, chociaż przyznać mu trzeba, że ma na pewno większe poparcie niż Gowin.

Czy na Nowogrodzkiej trwa analiza zysków i strat z tej koalicji po wyborach? Mam wrażenie, że zarówno ugrupowanie Ziobry, jak i Gowina relatywnie mało wnosi do stanowisk, które mają.
Nie do końca, bo PiS dostaje tu to, co jest mu potrzebne, czyli większość. Prawica się już nauczyła, że tylko zjednoczona może ją uzyskać, bo D’Hondt jest nieubłagany. Z drugiej strony, czy PiS tak dużo oddaje… Oni dobrze podpisali umowę koalicyjną, gdyby mniejsze partie teraz wyszły, to tracą wszystko.

Działa tu też zasada, że im więcej się da, tym trudniej działaczom wyjść z koalicji. Dlatego ten spór między Morawieckim i Ziobrą był już za premierostwa Beaty Szydło, wtedy już Ziobro był rozdającym stołki w spółkach.

Czy sprawa z ministrem Czaputowiczem nie pokazuje, że w rządzie jest po prostu bajzel?
Tak bym nie powiedziała, natomiast po wyborach ujawniło się wyraźnie to, o czym media już pisały, poważne wrzenie. Zresztą MSZ zawsze był trochę na boku. Czaputowicz był i jest osobą z zewnątrz, która wszystko zawdzięcza powołaniu. Jednak nazwałabym to grami frakcyjnymi, bajzel to za mocne słowo.

PiS będzie teraz próbował pokazać się jako partia proeuropejska?
Tak, bo nie może pozwolić sobie na przegranie w wyborach do europarlamentu.

A „ciemny lud to kupi”?
Elektorat PiS-u na pewno tak. Tylko

PiS potrzebuje więcej, bo twardym elektoratem nie wygra. Dlatego będzie próbować przesunąć się do centrum, chociaż miasta pokazały, że zajęcie centrum przez Morawieckiego się nie udało i nie pozyskali tu nowych wyborców.

To nie wróży najlepiej przy takich nastojach na najbliższą kampanię, zwłaszcza że dziś pojawiła się jeszcze informacja, że TSUE przyśpiesza prace w sprawie Sądu Najwyższego.

Prawdopodobnie jeszcze w kwietniu wyda orzeczenie w tej sprawie, czyli przed samymi wyborami do PE. To zły kalendarz dla PiS-u?
Bardzo zły, ale na decyzje TSUE wpływ mają także ruchy w Europie i to, że nie wiadomo, jak będzie wyglądał PE w przyszłości.

Dzisiaj nie sprzyja też PiS sytuacja z zapowiadanymi obchodami 100-lecia niepodległości. Ta

intensyfikacja wyjazdów prezesa Kaczyńskiego w Polskę zarówno przed pierwszą turą, jak i teraz, potwierdza to, że w obozie rządzącym zaczyna się pożar.

Skoro jesteśmy przy obchodach, to kiedy prezydent posłuchał doradców od PR? Jak zapraszał na marsz narodowców, czy jak zapowiedział, że sam nie weźmie w nim udziału?
Tego nie wiem, natomiast widać wyraźnie, że chaos wokół prezydenta i taka nieumiejętność radzenia sobie pogłębiają się. Powiem szczerze, że cieszę się, że prezydent wycofał się z tego pomysłu, bo nie wyobrażałam sobie marszu pod auspicjami Młodzieży Wszechpolskiej czy ONR, który firmuje prezydent mojego kraju. Wiara w to, że zrezygnowaliby ze swoich haseł czy banerów była naiwnością. Ten kuriozalny pomysł był pewnie nie do końca przemyślany i skonsultowany. Z drugiej strony proszę zwrócić uwagę, że PiS na początku też w to wszedł, dopiero potem się wycofał. Tu mamy cały szereg wydarzeń: kpiny z marszów organizowanych przez Bronisława Komorowskiego z jednej strony, więc trudno byłoby dzisiaj wrócić do tego pomysłu, zwłaszcza że dzisiaj wiadomo, że marsz prezydenta mógł okazać się porażką frekwencyjną. Po drugie, jak się uchwala ustawę o zgromadzeniach cyklicznych, to też są tego później takie konsekwencje. Po trzecie,

mam nadzieję, że to, że nie będzie nikogo znaczącego z Europy na naszym 100-leciu, to jest wynik nieudolności dyplomatycznych, a nie pokazanie przez Zachód, że się „w pewnych miejscach nie bywa”.

W efekcie nic wyjątkowego nie wydarzy się 11 listopada. Uroczysta zmiana warty przed Grobem Nieznanego Żołnierza, złożenie kwiatów i tyle…
Dobrym pomysłem jest śpiewanie hymnu w południe 11 listopada wszędzie tam, gdzie może być zaśpiewany, ale powiedzmy sobie szczerze, że to jest zdecydowanie za mało. Tym bardziej, że te obchody były oczekiwane, zapowiadane, był uchwalony wielki budżet, wielkie przygotowania, a mamy wielki niewypał. Nie zaproponowano nic, co byłoby ponad podziałami, co by łączyło.

Zrzucanie teraz na opozycję, że nie chce przyjść na marsz narodowców, jest śmieszne. Dobrze, że będą jakieś wydarzenia w ponad 3000 miejsc, ale brak centralnego, głównego jest rozczarowujący. Ani prezydent, ani władza nie sprostali oczekiwaniom, nie wykorzystali chwili, nie stanęli na wysokości zadania.

Premier Morawiecki drugi raz został przyłapany na kłamstwie. Powinien podać się do dymisji?
Premier Morawiecki ma taką przypadłość, że nie do końca, mówiąc delikatnie, waży słowa i nie chodzi mi tylko o ewidentne kłamstwa, ale też o takie plecenie trzy po trzy, a to o mostach, a to o drogach, wszędzie ma jakąś przypowiastkę jako pszczelarz, rolnik itd. Z takiego plecenia wychodzą również kłamstwa wyborcze. Oczywiście, że po porażce w prowadzeniu kampanii i po tych kłamstwach powinien się podać do dymisji, ale wiemy, że to nie nastąpi i że będzie broniony. Wręcz może to umocnić jego pozycję.

Wstyd na świecie, że sąd łapie po raz drugi premiera na kłamstwie?
Nie przesadzałabym. Świat się tym nie interesuje. Nie jest to też wydarzenie na arenie międzynarodowej.

>>>

Państwo PiS abdykowało. Obudźcie się!

Obudźcie się! Jeszcze nie jest za późno!

Piotr Szczęsny – bez wolności nie umiał i nie chciał żyć

Ten szczególny listopadowy czas chcemy poświęcić na wspomnienie jednej osoby. Siebie samego określił mianem Szary Człowiek. Bez wolności nie chciał i nie umiał żyć. 19 października 2017 r. na pl. Defilad podpalił się w akcie protestu przeciw zabieraniu jemu i nam wszystkim tego, co uznawał za najcenniejsze. Być może ostatnimi dźwiękami, które Piotr Szczęsny słyszał, były słowa odtwarzanego przez niego utworu „Wolność kocham i rozumiem”. Kilka dni potem zmarł nie odzyskawszy przytomności…

Piotr Szczęsny zostawił nam manifest. – „A ja wolność kocham ponad wszystko. Dlatego postanowiłem dokonać samospalenia i mam nadzieję, że moja śmierć wstrząśnie sumieniami wielu osób, że społeczeństwo się obudzi” – napisał. Czy po ponad roku obudziliśmy się?

Niepokojąco aktualne po ponad roku są słowa Piotra Szczęsnego zarówno z manifestu, jak i z jego listu skierowanego do mediów. W tym ostatnim pisał, że wstydzi się, że „mam prezydenta, który jest prezydentem tylko swojej partii i jej zwolenników, i który łamie Konstytucję”. Andrzej Duda przez ostatni rok przysporzył jeszcze wiele powodów do wstydu.

Piotr Szczęsny wstydził się za premiera, którym wtedy była Beata Szydło. – „Wstydzę się, że mam premier, która realizuje wydawane jej „po linii partyjnej” polecenia” – pisał. Jednak jego słowa równie dobrze można odnieść do obecnego prezesa Rady Ministrów, czyli Mateusza Morawieckiego. Chyba jednak Szaremu Człowiekowi nie przyszłoby to głowy, że premier polskiego rządu może posunąć się do kłamstw, za które – na mocy wyroku sądowego – musiał przepraszać.

Pisał też, że wstyd mu, kiedy „znajomym z Zachodu muszę tłumaczyć, że Polska to nie to samo, co polski rząd”. Nie do zniesienia dla niego byłoby pewnie to, że z powodu pisowskich działań Komisja Europejska i unijny Trybunał Sprawiedliwości muszą zajmować się ratowaniem naszej praworządności i niezależności polskich sędziów.

Szary Człowiek nie mógł też znieść, że „opluwani są ludzie, którym należy się szacunek za to, co zrobili dla wolnej Polski”. Miał na myśli Lecha Wałęsę i sędziów ówczesnego Trybunału Konstytucyjnego. Po roku to grono – niestety – znacznie się powiększyło. Bezpardonowe ataki pisowskich funkcjonariuszy na sędziów Sądu Najwyższego i sądów powszechnych (łącznie z grożącymi im dyscyplinarkami) jeszcze rok temu nikomu nie przychodziły do głowy.

Przede wszystkim jednak nie straciło na aktualności jego wezwanie: Obudźcie się! Jeszcze nie jest za późno!”. Chciałoby się wierzyć, że m.in. dlatego tak gremialnie poszliśmy głosować w ostatnich wyborach? Pamiętajmy o ofierze Szarego Człowieka, kiedy w 2020 r. w maju wybierać będziemy europosłów, a jesienią odbędą się wybory do Sejmu.

Poświęćmy jeszcze chwilę na przeczytanie całego manifestu Piotra Szczęsnego – niech to będzie symboliczne zapalenie znicza na jego grobie.

  1. Protestuję przeciwko ograniczaniu przez władze wolności obywatelskich.
    2. Protestuję przeciwko łamaniu przez rządzących zasad demokracji w szczególności przeciwko zniszczeniu (w praktyce) Trybunału Konstytucyjnego i niszczeniu systemu niezależnych sądów.
  2. Protestuję przeciwko łamaniu przez władzę prawa, w szczególności Konstytucji RP. Protestuję przeciwko temu, aby ci, którzy są za to odpowiedzialni (m.in. Prezydent) podejmowali jakikolwiek działania w kierunku zmian w obecnej konstytucji – najpierw niech przestrzegają tej, która obecnie obowiązuje.
    4. Protestuję przeciwko takiemu sprawowaniu władzy, że osoby na najwyższych stanowiskach w państwie realizują polecenia wydawane przez bliżej nieokreślone centrum decyzyjne związane z prezesem PiS, nieponoszące za swoje decyzje odpowiedzialności. Protestuję przeciwko takiej pracy w Sejmie, kiedy ustawy tworzone są w pośpiechu, bez dyskusji i odpowiednich konsultacji, często po nocach, a potem muszą być prawie od razu poprawiane.
    5. Protestuję przeciwko marginalizowaniu roli Polski na arenie międzynarodowej i ośmieszaniu naszego kraju.
  3. Protestuję przeciwko niszczeniu przyrody, szczególnie przez tych, którzy mają ją bronić (wycinka Puszczy Białowieskiej i innych obszarów cennych przyrodniczo, forowanie lobby łowieckiego, promowanie energetyki opartej na węglu).
  4. Protestuję przeciwko dzieleniu umacnianiu i pogłębianiu tych podziałów. W szczególności protestuję przeciwko budowaniu „religii smoleńskiej” i na tym tle dzieleniu ludzi. Protestuję przeciwko seansom nienawiści, jakimi stały się „miesięcznice smoleńskie”, przeciwko językowi ksenofobii i nienawiści wprowadzanemu przez władze do debaty publicznej.
  5. Protestuję przeciwko obsadzaniu wszystkich możliwych do obsadzenia stanowisk swoimi ludźmi, którzy w większości nie mają odpowiednich kwalifikacji.
    9. Protestuję przeciwko pomniejszaniu dokonań, obrzucaniu błotem i niszczeniu autorytetów, takich jak Lech Wałęsa, czy byli prezesi TK.
  6. Protestuję przeciwko nadmiernej centralizacji państwa i zmianom prawa dotyczącego samorządów i organizacji pozarządowych zgodnie z doraźnymi potrzebami politycznymi rządzącej partii.
  7. Protestuję przeciwko wrogiemu stosunkowi władzy do imigrantów oraz przeciw dyskryminacji różnych grup mniejszościowych: kobiet, osób homoseksualnych i innych LGBT, muzułmanów i innych.
  8. Protestuję przeciwko całkowitemu ubezwłasnowolnieniu telewizji publicznej i niemal całego radia i robieniu z nich tub propagandowych władzy. Szczególnie boli mnie niszczenie (na szczęście jeszcze nie całkowite) Trójki – radia, którego słucham od czasów młodości.
  9. Protestuję przeciwko wykorzystywaniu służb specjalnych, policji i prokuratury do realizacji swoich własnych (partyjnych bądź prywatnych) celów.
    14. Protestuję przeciwko nieprzemyślanej, niekonsultowanej i nieprzygotowanej reformie oświaty.
  10. Protestuję przeciwko ignorowaniu ogromnych protestów służby zdrowia.

Protestów pod adresem obecnych władz mógłbym sformułować dużo więcej, ale skoncentrowałem się na tych, które są najbardziej istotne, godzące w istnienie i funkcjonowanie całego państwa i społeczeństwa.

Nie kieruję żadnych wezwań pod adresem obecnych władz, gdyż uważam, że nic by to nie dało. Wiele osób mądrzejszych i bardziej znanych ode mnie, podobnie jak wiele instytucji polskich i europejskich wzywało już te władze do różnych działań i niezmiennie te apele były ignorowane, a wzywający obrzucani błotem. Najpewniej i ja za to, co zrobiłem też takim błotem zostanę obrzucony. Ale przynajmniej będę w dobrym towarzystwie.

Natomiast chciałbym, żeby Prezes PiS oraz cała PiS-owska nomenklatura przyjęła do wiadomości, że moja śmierć bezpośrednio ich obciąża i że mają moją krew na swoich rękach.

Wezwanie swoje kieruję do wszystkich Polek i Polaków, tych, którzy decydują o tym, kto rządzi w Polsce, aby przeciwstawili się temu, co robi obecna władza i przeciwko czemu ja protestuję.

I nie dajcie się zwieść temu, że co jakiś czas działalność władz uspokaja się i daje pozór normalności (jak choćby ostatnio) – za kilka dni czy tygodni znowu będą kontynuować ofensywę, znowu będą łamać prawo. I nigdy nie cofną się i nie oddadzą tego, co już raz zdobyli.

Wprawdzie to już dość wyświechtane powiedzenie, ale bardzo tutaj pasuje: Jeśli nie my, to kto? Kto jak nie my, obywatele ma zrobić porządek w naszym kraju? Jeśli nie teraz, to kiedy?

Każda chwila zwłoki powoduje, że sytuacja w kraju staje się coraz trudniejsza i coraz trudniej będzie wszystko naprawić.

Przede wszystkim wzywam, aby przebudzili się ci, którzy popierają PiS – nawet jeśli podobają się wam postulaty PiS-u, to weźcie pod uwagę. że nie każdy sposób ich realizacji jest dopuszczalny. Realizujcie swoje pomysły w ramach demokratycznego państwa prawa, a nie w taki sposób jak obecnie.

Tych, którzy nie popierają PiS, bo polityka jest im obojętna albo mają inne preferencje, wzywam do działania – nie wystarczy czekać na to co czas przyniesie, nie wystarczy wyrażać niezadowolenia w gronie znajomych, trzeba działać. A form możliwości jest naprawdę dużo.

Ja, zwykły, szary człowiek, taki jak wy, wzywam was wszystkich – nie czekajcie dłużej. Trzeba zmienić tę władzę jak najszybciej, zanim doszczętnie zniszczy nasz kraj; zanim całkowicie pozbawi nas wolności.

A ja wolność kocham ponad wszystko. Dlatego postanowiłem dokonać samospalenia i mam nadzieję, że moja śmierć wstrząśnie sumieniami wielu osób, że społeczeństwo się obudzi i że nie będziecie czekać, aż wszystko zrobią za was politycy – bo nic nie zrobią! Obudźcie się! Jeszcze nie jest za późno!”.

Obudźcie się! Jeszcze nie jest za późno!