Archiwa tagu: Nowoczesna

Odsunąć PiS od koryta

Powstanie wspólny klub parlamentarny PO i Nowoczesnej – zapowiedział podczas wspólnych obrad rad krajowych obu ugrupowań lider Platformy. – Za tydzień ruszamy rozmawiać z ludźmi do setek miast, miasteczek i wsi. W sierpniu przedstawimy program naprawy państwa. Przeprowadzimy zwycięską kampanię, zbudujemy ruch na rzecz lepszej Polski, a w październiku zwyciężymy – mówił Grzegorz Schetyna. Potwierdził, że na listach wyborczych koalicji mają się znaleźć młodzi i samorządowcy.

„To dla nas chwila próby”

W swoim przemówieniu podczas Rady Krajowej Grzegorz Schetyna odniósł się do wyniku wyborów europejskich, jak przyznał, niesatysfakcjonującego. Ale…

– Trzeba patrzeć naprzód, to jest ten czas. O wiele ważniejsze od liczb jest to, jak się zachowamy, czy będziemy razem, czy damy się rozbić. Czy opuścimy głowy, czy podniesiemy je wysoko. Czy się poddamy, czy zmobilizujemy. Czy stać nas na to, aby zakasać rękawy i wziąć się ostro do pracy, czy będziemy narzekać i zagadamy się na śmierć. Czy stracimy ducha walki, czy uniesiemy sztandary i staniemy gotowi do boju. To dla nas chwila próby – mówił lider PO.

Ten czas ma pokazać, czy opozycja znowu będzie w stanie się zjednoczyć: – To jest czas, kiedy poznaje się ludzi, kiedy trzeba pokazać charakter. Dopóki stoimy ramię przy ramieniu, dopóki nie rozejdziemy się każdy w swoją stronę, nie da się nas pokonać. To jest ten czas, kiedy trzeba głośno powiedzieć i powtórzyć: nic się nie zmieniło, prawda jest prawdą, a kłamstwo kłamstwem. Łamanie konstytucji nadal jest przestępstwem. Afera jest aferą.

Podziękował też wszystkim wyborcom, którzy w wyborach oddali głos na Koalicję Europejską. – Stoimy razem i nie ustąpimy przed nienawiścią. Jest z nami ponad 5 mln ludzi. Łączy nas wiara w piękną i wolną Polskę, bo oddali na nas swój głos. Razem jesteśmy wielką siłą – powtarzał Schetyna.

„Ruszamy w Polskę”

Lider PO zapewnił, że opozycja potrafi wyciągać wnioski z tego, co stało się w wyborach europejskich. – Najważniejsze wybory już niedługo. Będziemy do nich gotowi i jeszcze bardziej przygotowani. Potrafimy wyciągnąć wnioski polityczne i organizacyjne. Przed nami dużo pracy i zaczynamy już dzisiaj, bo nie ma czasu do stracenia, bo nie ma na co i na kogo się oglądać. To my musimy te wybory wygrać – zagrzewał do walki Schetyna.

Zapowiedział pełną mobilizację i ciężką pracę, aby „zasłużyć na zaufanie Polaków i zwycięstwo”.

– W czerwcu ruszamy w Polskę. Będziemy docierać do gmin i powiatów. Będziemy słuchać Polaków. Pojedziemy w miejsca, gdzie ludzie nam nie zaufali. Z szacunkiem wysłuchamy ich zdania i będziemy przekonywać. Nie ma w Polsce człowieka, z którym nie watro rozmawiać. Jeżeli kogoś nie przekonaliśmy, to znaczy, że musimy się bardziej postarać – mówił.

Po „objeździe” kraju powstać ma program naprawy państwa. Zostanie zaprezentowany w sierpniu.

Poza tym lider PO postawić chce na młodych i samorządowców. W nowym sztabie wyborczym mają się znaleźć m.in. Krzysztof Brejza, Adam Szłapka i Jacek Karnowski. Powstać ma też „profesjonalne zaplecze”. Potwierdził też, że akces do wspólnej pracy zgłosili samorządowcy. Na sali obecny był m.in. Jacek Karnowski, prezydent Sopotu, i Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania.

Wspólna deklaracja PO i Nowoczesnej

Grzegorz Schetyna przekonywał, że „nie ma alternatywy dla wspólnej koalicji”. Pierwszy krok już został wykonany. – Z radością ogłaszam, że razem z Radą Krajową Nowoczesnej postanowiliśmy utworzyć wspólny klub parlamentarny i zacieśnić współpracę. Zbieramy wszystkich ludzi dobrej woli. Będzie nas więcej, a nie mniej. Z  tej drogi nie ma odwrotu. Tylko w jedności jest siła – mówił lider PO.

– Wysyłamy wyraźny sygnał. Plan połączenia klubów, by pokazać, że to nie tylko deklaracja, a realne działania i czyny. Czy to oznacza poświęcenie podmiotowości naszych środowisk? Absolutnie nie, gdyż każdy niesie swoje wartości i programy, które są ważne dla naszych wyborców. Ich synergia ma szansę zbudować większą wartość, nową jakość – mówiła także przewodnicząca Nowoczesnej, Katarzyna Lubnauer.

W obliczu kluczowych dla Polski jesiennych wyborów do Sejmu i Senatu, dzieląc przekonanie, że obecne rządy PiS są dla Polski głęboko szkodliwe i mając za sobą doświadczenie działania Koalicji Obywatelskiej i Koalicji Europejskiej, Rady Krajowe PO i Nowoczesnej deklarują wspólnie:

Utworzenie jak najszerszego, prodemokratycznego bloku opozycyjnego na wybory parlamentarne, zwłaszcza we współpracy ze środowiskami samorządowymi. Rekomendacje dla klubów parlamentarnych PO i Nowoczesnej, by utworzyły jeden klub koalicyjny, zwiększając skuteczność opozycji w Sejmie i Senacie. Tylko powstanie szerokiej koalicji europejskiej, obywatelskiej i samorządowej daje szansę na zwycięstwo w jesiennych wyborach sił patriotycznych, demokratycznych i proeuropejskich. Tylko zwycięstwo takiej koalicji ocali Polskę przed rządami populistów i państwem partyjnym, pozwoli skutecznie pracować w najważniejszych dla Polaków sprawach – czytamy w przyjętej przez Rady Krajowe PO i Nowoczesnej deklaracji.

Reklamy

Platforma, Nowoczesna i inni. Wszyscy razem nakopiemy PiS w de

Trzeba patrzeć w przód, zakasać rękawy i wziąć się ostro do pracy. Jeszcze w czerwcu wyruszamy w Polskę, będziemy docierać do gmin i powiatów. Odwiedzimy każdy okręg wyborczy w Polsce. Bo nie ma czasu do stracenia. Bo nie ma na co się i na kogo oglądać. Pojedziemy przede wszystkim w te miejsca, gdzie ludzie nam nie zaufali. Z szacunkiem wysłuchamy ich zdania i będziemy przekonywać. Nie ma w Polsce człowieka, z którym nie warto porozmawiać. Na nikogo nie wolno się obrażać, nikogo nie wolno lekceważyć. Jeżeli kogoś nie przekonaliśmy, to znaczy, że to my musimy się bardziej postarać” – powiedział szef PO Grzegorz Schetyna podczas wspólnego posiedzenia rad krajowych Platformy i Nowoczesnej. Powołany został nowy sztab wyborczy, w którego skład weszli m.in. Krzysztof Brejza, Adam Szłapka, Jacek Karnowski.

Dopóki stoimy ramię przy ramieniu, dopóki nie rozejdziemy się każdy w swoją stronę, dopóki to, o co walczymy nie przestaje być dla nas ważne, nie da się nas pokonać. Nadal żądamy, żeby prawo było jednakowe dla wszystkich, chcemy praworządności i uczciwości. Łamanie Konstytucji nadal jest przestępstwem” – podkreślił Schetyna. Zapowiedział, że w sierpniu przedstawiony zostanie program naprawy państwa.

– „To będą wybory, w których wystawimy szeroką reprezentację młodych ludzi. Niezbędna nam jest ich energia” – powiedział lider PO. Poinformował też o połączeniu klubów parlamentarnych PO i Nowoczesnej.

Kmicic

>>>

Fragmenty.

Jednak wynik Beaty Szydło jest fenomenem. Zagłosowało na nią ponad pół miliona obywateli. Co nam to mówi?

Beata Szydło jest posłuszna i promowana przez mężczyznę. Jej kariera nie jest jej własną zasługą, a ona nie jest zagrożeniem dla kolegów z partii. Gdyby sama coś osiągnęła, przebojowo, zawdzięczając pozycję sobie samej, jak kiedyś Joanna Kluzik-Rostkowska, to byłaby niebezpieczna. A ona jest potulna i wyjmowana z szafy, a potem do niej chowana, kiedy Kaczyński zechce.

Szydło musiała wziąć na siebie największą kompromitację 27:1 i dymisję (kiedy mówiła o nagrodach dla posłów PiS, a potem została odwołana z funkcji premiera przyp. red.), czyli coś, co często robią polskie kobiety, na przykład w rodzinie, żeby mężczyzna mógł zachować twarz. To dowód współuzależnienia – czyli związku patologicznego. Kobieta świeci oczyma – wszystkim wydaje się, że są szczęśliwą rodziną, a za drzwiami dzieje się dramat. I to się może podobać, bo jest zrozumiałe i…

View original post 3 491 słów więcej

 

Za SKOK-i powinien beknąć nie tylko Bierecki

Prokuratura na zlecenie Zbigniewa Ziobry już przestała utrzymywać nawet pozory, ale regularnie włączyła się wojnę polityczną wokół SKOK. Instytucja podparta swoim całym autorytetem starała się udowodnić opinii publicznej, że to KNF działała przed laty niedbale, opieszale, w efekcie to z winy jej urzędników klienci kas stracili oszczędności, które trzeba było zwrócić z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Wszystko w myśl tezy Ziobry, że “KNF rozzuchwala przestępców..”, którą to minister powtórzył dziś w Sejmie. Prokuratura dopuściła się w tym celu poważnej manipulacji. Przedstawiono bowiem kalendarium mające udowodnić zaniedbania KNF, a przede wszystkim przerzucić winę za aferę z PiS na PO. Problem jednak w tym, że w grafikach zapewne nie przypadkiem pominięto obciążające Kasę Krajową SKOK decyzje.

Zgodnie z grafiką wygląda bowiem na to, że doszło do niebywałego zaniedbania. Po zakończeniu kontroli 15 marca 2013 roku do wprowadzenia zarządu komisarycznego potrzeba było ponad roku, co nastąpiło ostatecznie 4 listopada 2014 roku. W tym czasie, jak widać na wykresie, od października 2013 lawinowo rosły kwoty wyprowadzane ze SKOK-u.

Przekaz ten okazuje się jednak całkowitym kłamstwem. Jak wskazuje dziennikarz Rzeczpospolitej w zestawieniu prokuratury zabrakło jednego kluczowego faktu. 18 marca 2013 roku zaczęło się postępowanie administracyjne w KNF, które zakończyło się 15 września następnego roku. Półtora miesiąca później wprowadzono do SKOK-u zarząd komisaryczny. Tym zaś co pominęła prokuratura jest fakt, że omawiane postępowanie miało służyć wprowadzeniu komisarza, ale wlokło się ono półtora roku z powodu… Kasy Krajowej SKOK. Ta bowiem zażądała statusu strony w tym postępowaniu 02.04.2013 roku, co jak czytelnicy mogą sobie wyobrazić nie miało na celu wsparcia działań KNF. Centrala SKOK dwa lata przed aferą nagradzała bowiem SKOK Wołomin, a o nieprawidłowościach w nim pierwszy raz dowiedziała się… w 2008 roku, a nie zrobiła zupełnie nic. Reakcji nie było pomimo, że to na Kasie Krajowej ciążył obowiązek nadzoru. Jednak Ziobro centrali SKOK-ów nie chce już rozliczać z opieszałości, kiedy ta sięgała aż 5 lat. SKOK-i przez lata pozostawały bowiem dzięki PiS poza zasięgiem KNF, który miał zająć się nimi już w 2009 roku, jednak z powodu niepodpisania nowelizacji ustawy przez Lecha Kaczyńskiego sprawę musiał rozstrzygnąć najpierw Trybunał Konstytucyjny. Tego też zabrakło na grafikach prokuratury.

Sytuacja jest zatem skandaliczna, kiedy politycy PiS wykorzystali prokuraturę jako narzędzie prowadzenia taniej propagandy. Tak wygląda zawłaszczanie państwa w pełnej krasie.

Za SKOKi powinien siedzieć nie tylko Grzegorz Bierecki. I tak ma się stać po odsunięciu PiS od koryta.

Depresja plemnika

Pan prezes ma – jak zawsze – rację. Aferzyści zdarzają się wszędzie. W każdej choćby najporządniejszej i najuczciwszej partii musi się trafić jakaś czarna owca. Takie prawo statystyki.

Ale nie znaczy to przecież, że na tej podstawie można mierzyć polityków i działaczy różnych politycznych opcji tą samą miarą. W formacji aktualnie rządzącej żadnych czarnych owiec wszak nie uświadczy, choćby ze świecą szukał. Pan prezes publicznie dał na to w Jachrance swoje słowo.

Gdzie się podziały w takim razie, owieczki o smolistej wełnie i takimż charakterze? Otóż to oczywista oczywistość, że wszystkie pasą się na polach Koalicji Obywatelskiej. Dobrze się jednak maskują, a część z nich usiłuje się nawet na siłę wybielić. Ale wiadomo, że to bezskuteczne. Partii aktualnie rządzącej i jej zwolennikom nie da się zamydlić oczu, a stado „totalsów”, nawet wymoczone w Vizirze, bielsze i tak już nie będzie!

Wprawdzie wrogowie polskości (czytaj: przeciwnicy partii rządzącej) bezczelnie wmawiają opinii…

View original post 3 132 słowa więcej

Pedofilia w Kościele kat. to proceder właściwy zawodowi kleru

Fundacja „Nie lękajcie się” pomagająca ofiarom molestowania wciąż pracuje nad mapą pedofilii w Kościele. Pierwsza aktualizacja miała nastąpić w listopadzie, ale zgłoszeń jest tak dużo, że jej działacze dają sobie czas do stycznia. – Mamy naprawdę przerażające informacje. Lech Wałęsa jeszcze nie raz się zdziwi – mówi Onetowi prezes fundacji Marek Lisiński. W międzyczasie uruchomiono zbiórkę na centrum pomocy ofiarom pedofilii.

Działająca od pięciu lat fundacja „Nie lękajcie się”, która pomaga ofiarom pedofilii, udostępniła mapę 7 października. Zostali na niej zaznaczeni sprawcy i podejrzani, a także ofiary, których łącznie jest ponad 250. Ale według szacunków fundacji ostateczna liczba jest dużo większa. Osób molestowanych przez księży w Polsce może być nawet 1700. Do fundacji wciąż napływają kolejne informacje, które są przez nią weryfikowane.

Pierwsza aktualizacja mapy miała nastąpić w listopadzie, ale jak mówi Onetowi prezes Marek Lisiński, potrzeba więcej czasu na sprawdzenie zgłoszeń. – Mamy ich mnóstwo. Chcemy też pokazać, ile z nich wysłaliśmy do prokuratur, ile do biskupów. Pracy jest naprawdę dużo, nie chcemy też nikogo skrzywdzić, dlatego wszystko jest dokładnie weryfikowane – zaznacza Lisiński.

– Mamy naprawdę przerażające informacje. Zwłaszcza te dotyczące przenosin księży. Ofiary przysyłają nam swoje listy do biskupów, w których informowali o sprawie. A oni nic z tym nie robili, tylko przenosili sprawców. Lech Wałęsa jeszcze nie raz się zdziwi – dodaje.

Lisiński nawiązuje do reportażu opublikowanego w „Dużym Formacie”. Dotyczy on zmarłego w 2010 roku księdza prałata Henryka Jankowskiego, legendarnego kapelana „Solidarności”. W artykule pojawili się rozmówcy, stawiający konkretne oskarżenia wobec księdza, zarzucając mu m.in. molestowanie seksualne.

Protest pod pomnikiem ks. Jankowskiego w Gdańsku. Uczestnicy: to jest pomnik hańby Kościoła katolickiego

Zbiórka na centrum pomocy ofiarom molestowania

Fundacja przedstawi kolejne ustalenia 7 stycznia. Wówczas zaplanowano także otwarcie centrum pomocy dla osób, które były molestowane w dzieciństwie. Na ten cel prowadzona jest zbiórka w sieci pod hasłem „Daj na ofiarę”. Aby centrum mogło działać przez rok, potrzeba 250 tys. złotych.

Sekielski: kto boi się mojego filmu i prawdy o pedofilii wśród polskich księży?

– W centrum będzie gabinet psychologiczny, uruchomimy grupy wsparcia, grupy terapeutyczne. Będzie to centrum dla wszystkich molestowanych, nie tylko ofiar księży. Szczególnie dorosłych, bo dla nich takiego wsparcia brakuje. Chcemy, żeby to było dla nich bezpieczne miejsce, gdzie będą mogli przyjść i porozmawiać – mówi Marek Lisiński.

Zbiórka prowadzona jest na Facebooku.

>>>

Zapowiadają ujawnienie kolejnych przypadków pedofilii w Kościele. „Mamy naprawdę przerażające informacje”

Depresja plemnika

Jak Ziobro pomaga przestępcom – więcej >>>

Ktoś w PiS wymyślił, że trzeba czymś „przykryć” aferę KNF. I przykrył ją tak, że PiS będzie mieć teraz same kłopoty. Ciekawe, czy Kaczyński zaaprobował plan tej prowokacji, czy była to samodzielna inicjatywa Ziobry.

W 2007 roku, podczas kampanii wyborczej do parlamentu, wystąpił na konferencji prasowej ówczesny szef CBA Mariusz Kamiński, przedstawiając informacje o zatrzymaniu posłanki PO Beaty Sawickiej. „Polacy powinni wiedzieć, na kogo głosować” – mówił. I Polacy zagłosowali przeciwko PiS. Prowokacja przeciwko Sawickiej była widoczna gołym okiem. To, że posłanka uległa pokusie i wpadła w sidła zastawione przez CBA, nie świadczył o niej dobrze, ale bardziej szokujące było angażowanie tajnych służb do kampanii wyborczej, a słowa Kamińskiego to potwierdzały. Okazało się, że wyborcy są inteligentniejsi, niż sądzili działacze PiS.

Błąd Kamińskiego powtórzyli w ostatnich dniach prokuratorzy kierowani przez Ziobrę. Tyle że zrobili to jeszcze prymitywniej, sięgając po podlejsze chwyty.

Pomysł był…

View original post 2 354 słowa więcej

Schetyna, Platforma i opozycja

Firma mająca około pięciu milionów długów i brak perspektywy na realne pozyskanie gotówki na pokrycie zadłużenia jest bankrutem. Można ją przejąć za symboliczną złotówkę lub dokapitalizować. W realiach politycznych dopływ funduszy od dużo większego partnera nie wchodzi w rachubę, więc pozostaje tylko zmonopolizowanie rynku. Innego wyjścia nie ma i właśnie to zrobił wczoraj Grzegorz Schetyna. Dlatego lament nad tym, że doprowadza się do anihilacji zadłużonej po uszy partii jest trochę fałszywym przejawem troski. Przecież każdy marzy o koalicjancie bez zdolności kredytowej, z trudem płacącym rachunki, a w perspektywie bliższej niż dalszej mającym na głowie postępowanie komornicze.

Przecież każdy marzy o koalicjancie wystawiającym w wyborach Wojciecha Kałużę, który kilka dni po elekcji dezerteruje i doprowadza do przejęcia władzy przez Prawo i Sprawiedliwość w województwie śląskim. W poniedziałkowym wydaniu Wprost można przeczytać o kłopocie, jaki Schetyna ma z Nowoczesną. Jej kandydaci w wyborach samorządowych wystawieni na pierwszych i drugich miejscach nie zdobyli mandatów. Ta frustracja jest zapewne także jednym z czynników, które doprowadziły do tak zdecydowanych ruchów przeciw Katarzynie Lubnauer.

Inną kwestią jest odpowiedź na pytanie, jak będzie wyglądała ewentualna szeroka koalicja opozycji w wyborach 2019. Oczywiście takie partie jak SLD i PSL zobaczyły wczoraj lekcję w wykonaniu Grzegorza Schetyny i teraz z dużo większą rezerwą mogą podchodzić do zawiązywania sojuszy. Sęk w tym, że oba te ugrupowania są już nadgryzane tylko z innej strony. Ludowcy dostali w wyborach samorządowych po łapkach od Prawa i Sprawiedliwości i według analizy Ludwika Dorna z uzyskanym wynikiem nie wejdą do przyszłego Sejmu. SLD Włodzimierza Czarzastego jest z kolei na wstępnym etapie tracenia elektoratu na rzecz Roberta Biedronia. Czasem można odnieść wrażenie, że liderzy tych formacji tego nie czują.

Czarzasty może odłożyć na półkę swoje wizje porozumienia z nowym bytem Biedronia, ponieważ były prezydent Słupska ich do szczęścia nie potrzebuje. Już wyjął z SLD Krzysztofa Gawkowskiego, którego zadaniował do budowy struktur terenowych. Marzeniem ściętej głowy jest to, że były wiceprzewodniczący SLD nie objedzie struktur swojego byłego ugrupowania. Władysław Kosiniak-Kamysz też zaraz zacznie utyskiwać na postępowanie Schetyny wobec Nowoczesnej, ale największy problem ma z PiS-em i telewizją pod wodzą Jacka Kurskiego, która ich niemiłosiernie atakuje.

Czarzastemu oraz Kosiniakowi-Kamyszowi może się nie podobać przysłowiowe wejście z drzwiami szefa Platformy do Nowoczesnej. Ale może warto zapytać, czy podoba im się konsumowanie ich elektoratu w białych rękawiczkach, bo z tym mamy do czynienia w przypadku PiS-u i Roberta Biedronia. Można kogoś wchłonąć przy akompaniamencie granatów hukowych oraz z przeładowaną bronią. Równie dobrze można się skradać przez dłuższy czas w ciemnej uliczce i finalne przyłożyć nóż do gardła. Obie metody różni finezja, ale efekt jest ten sam.

* * *

Jeżeli połknięcie Nowoczesnej przez Platformę miałoby wiązać się z debatą, czym dzisiaj miałaby być opozycja i demokracja, owszem – jest to do przyjęcia.

Depresja plemnika

>>>

„Jestem pod wrażeniem postawy Pana Prezydenta Wałęsy. Dzisiejsza, odważna „manifestacja”, to kolejne potwierdzenie, dlaczego został liderem Solidarności, dlaczego szanują go ludzie na całym świecie, dlaczego zapisał się w historii. Mali zawistni ludzie tego nie zniszczą” – to reakcja jednego z internautów na założenie przez Lecha Wałęsy koszulki z napisem „Konstytucja” na pogrzeb prezydenta USA Georga H.W. Busha.

Prawicowe media i portale wręcz prześcigały się w dyskredytowaniu Wałęsy.

„Noblista uczestniczy w spotkaniu najważniejszych osób na świecie, nosi na sobie koszulkę-manifest, a prawicowi dziennikarze twierdzą, że nikt z Nim nie zamieni słowa. A dzięki temu manifestowi o łamaniu przez PiS Konstytucji napiszą jutro wszyscy. I to tych dziennikarzy boli” – skomentował na Twitterze prof. Marcin Matczak.

Lech Wałęsa na swoim profilu na Twitterze umieścił zdjęcia, na których widać, jak po uroczystości, witają się z nim Hillary i Bill Clintonowie oraz Barack Obama. – „A czy Andrzej Duda może pochwalić się takimi…

View original post 2 170 słów więcej

Czy ks. Oko jest ćpunem?

Czy ks. Dariusz Oko jest ćpunem? O to podejrzewa go ks. Stanisław Walczak.

Przyłębska hańbi imię Polski

Mimo wielkich starań męża – PiS–owskiego ambasadora w Berlinie – Andrzeja Przyłębskiego, ustanowiona przez partię rządzącą na stanowisku prezesa Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska, jest w stolicy Niemiec – persona non grata – podaje wyborcza. pl.

„Nie chcemy robić niczego, co mogłoby świadczyć, że uznajemy panią Przyłębską jako prezesa polskiego Trybunału Konstytucyjnego. W tej sprawie są zbyt wielkie wątpliwości” – powiedział „Wyborczej” rozmówca z berlińskich kręgów dyplomatyczno-rządowych. Podkreślił, że jej mąż, Andrzej Przyłębski, nie ustaje w wysiłkach, by to zmienić.

O pozycji PiS–owskiej prezes w świecie europejskiej dyplomacji najlepiej świadczy fakt, jej zaproszenie do Warszawy na zorganizowaną z okazji 100-lecia niepodległości uroczystą dyskusję pt. „Rola sądu konstytucyjnego we współczesnym państwie” przyjęli jedynie prezesi sądów konstytucyjnych z Mołdawii, Ukrainy, Litwy, Węgier i Gruzji.

Oficjalnych kontaktów Przyłębskiej z zachodnimi środowiskiem prawników konstytucyjnych nie ma, bo powszechnie wiadomo, że to jej rękami PiS wygaszał w 2016 r. Trybunał Konstytucyjny, od czego zaczął się spór z Komisją Europejską o naruszenie praworządności. Kwestionowany jest też przez wielu prawników jej wybór na prezesa TK.

PiS–owska prezes spędza dużo czasu w Berlinie, ale jak można sądzić z informacji pochodzących ze strony internetowej ambasady, jej oficjalna działalność w Niemczech jest dość ograniczona. Pani prezes może się wylegitymować dość antyeuropejskim wykładem wygłoszonym rok temu na Uniwersytecie Nauk Stosowanych we Frankfurcie…

We wrześniu Przyłębska zorganizowała w ambasadzie spotkanie poświęcone nierównościom ekonomicznym. Wzięły w niej udział m.in. żony ambasadorów kilkunastu krajów, m.in. z Ukrainy, Gruzji, Ghany.

W stolicy Niemiec Przyłębska jest jednak głównie, żeby nie powiedzieć wyłącznie żona ambasadora. We wrześniu władze Berlina zaprosiły A. Przyłębskiego na uroczystości związane z obchodzoną 3 października rocznicą zjednoczenia Niemiec. Organizatorzy poprosili, by przybył jednak sam. Oficjalnie tłumaczyli się brakiem wolnych miejsc. Rozmówcy dziennika twierdzą, że powodem odmowy była funkcja Przyłębskiej i oceniają, że „Odmówić ambasadorowi sąsiedniego kraju? To więcej niż afront. Tego nie robi się bez powodu”.

Ale to nie koniec wiele mówiących afrontów.

Andrzej Przyłębski proponował ponoć co najmniej dwóm fundacjom niemieckich partii politycznych zorganizowanie debaty z jego żoną na temat sytuacji w Polsce. Jej partnerami mieli być politycy zajmujący się stosunkami polsko-niemieckimi i zasiadający w polsko-niemieckiej grupie parlamentarnej. Fundacje odmówiły, bo nie chciały legitymizować Przyłębskiej.

Oboje Przyłębscy niestrudzenie, ale i bezowocnie próbują jednak nawiązywać inne kontakty, takie jak np. ostatnio z sędziami Federalnego Trybunału Konstytucyjnego i Trybunału Federalnego (odpowiednik naszego Sądu Najwyższego) – obie te instytucje mają siedziby w Karlsruhe.

„Tymczasem „na oficjalne spotkanie nie ma w obecnej sytuacji żadnych szans – mówi źródło „Wyborczej” w Federalnym Trybunale Konstytucyjnym. Oficjalnie jego rzecznik napisał: „kontakty ze stroną polską są utrzymywane”, jednak spotkań z prezes Przyłębską się nie planuje w najbliższej przyszłości. Podobnie ma się rzecz z Trybunałem Federalnym. Trudno się temu wszystkiemu dziwić.

Kiedy w lipcu, PiS przepychał przez Sejm kolejne ustawy pozwalające na przejęcie Sądu Najwyższego, Trybunał Federalny w Karlsruhe gościł pierwszą prezes SN Małgorzatę Gersdorf. Wówczas Przyłębska przyłączyła się do nagonki na prezes prowadzonej przez polityków PiS i wspierające ich media publiczne.

Na dobitkę, jej mąż jesienią 2016 r. zaatakował szefa niemieckiego TK Andreasa Vosskuhle, zarzucając mu mieszanie się w wewnętrzne sprawy Polski, jako że Vosskuhle w wywiadzie ostro skrytykował wygaszanie polskiego TK. Nie przybył on też na organizowane w polskiej ambasadzie spotkanie z polskimi prawnikami wspierającymi rząd PiS.

Biuro prasowe Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Trybunału Konstytucyjnego poproszone o komentarz do tej sytuacji nabrało wody w usta i milczy.

Julia Przyłębska w Berlinie persona non grata … Instytucje Unii Europejskiej NIE UZNAJĄ ŻADNYCH wyroków i orzeczeń fasadowego Trybunału Konstytucyjnego …

Depresja plemnika

11 listopada zapowiada się na wielką kompromitację Polski pisowskiej.

„Proponuję wyłączyć Święto Niepodległości spod ustawy o zgromadzeniach. Przywróćmy Polsce jej święto zanim ekstremiści i prawica nie zniszczą do reszty, i święta, i Polski” – pisze b. minister Bartłomiej Sienkiewicz.

Obywatele RP, KOD i Strajk Kobiet będą tego dnia blokować narodowców z Konstytucją w ręku.

Jak obchodzić 11 listopada?

„To jest święto państwa i państwo powinno wziąć za nie odpowiedzialność” – pisze Bartłomiej Sienkiewicz w apelu, który 2 listopada 2018 opublikował na Facebooku. „Żadnych innych pochodów i manifestacji – wolności manifestowania w jednym zgromadzeniu nie gwarantuje Ruch Narodowy – on ją nam, obywatelom, odbiera. Jeden pochód w każdym…

View original post 3 663 słowa więcej

Przyłębska zeszmaca polską sprawiedliwość i Konstytucję

>>>

Andrzej Przyłębski, ambasador w Berlinie, bardzo zabiega, by uwiarygodnić w Niemczech Julię Przyłębską, swoją żonę, która dzięki poparciu PiS została prezes Trybunału Konstytucyjnego. Niemcy jednak konsekwentnie jej unikają.

– Nie chcemy robić niczego, co mogłoby świadczyć, że uznajemy panią Przyłębską jako prezesa polskiego Trybunału Konstytucyjnego. W tej sprawie są zbyt wielkie wątpliwości – tłumaczy rozmówca „Wyborczej” z berlińskich kręgów dyplomatyczno-rządowych. Mówi też, że jej mąż, Andrzej Przyłębski, nie ustaje w wysiłkach, by to zmienić.

Potwierdzono to w innych niemieckich źródłach, dyplomatycznych i związanych z niemieckim wymiarem sprawiedliwości.

Przyłębska zeszmaciła polską sprawiedliwość i Konstytucję.

„Kaszubi z Kostkowa gm. Gniewino z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości oraz w podzięce dla prezydenta Lecha Wałęsy za doprowadzenie do wycofania wojsk radzieckich z Polski postawili pomnik. Olbrzymi głaz wysiłkiem wielu ludzi i sprzętu został wydobyty z pola jednego z rolników” – napisał na swoim profilu facebookowym marszałek Senatu Bogdan Borusewicz. Na ogromnym 20-tonowym głazie znajduje się napis: „Bóg Honor Ojczyzna. W 100. rocznicę odzyskania niepodległości Prezydentowi Lechowi Wałęsie, dla upamiętnienia Jego wkładu w odzyskanie suwerenności przez Polskę, inne kraje Europy oraz doprowadzenie do wycofania wojsk byłego ZSRR, które ostatecznie opuściły Polskę 17 września 1993 r. W uznaniu Kaszubi”.

W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Zygmunt Pałasz, rolnik z Kostkowa, powiedział, że chodziło o lekcję dla PiS. – „Wspólnie ze znajomymi stwierdziliśmy, że wykorzystamy kamień do wyedukowania elit PiS. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński mówił właśnie w tym czasie o rocznicy wyprowadzenia wojsk rosyjskich w Polsce, ale zapomniał wspomnieć, kto do tego doprowadził. No to postanowiliśmy mu przypomnieć najnowszą historię” – stwierdził Pałasz.

Internauci komentowali inicjatywę Kaszubów. – „Brawo ROLNICY!!! Zawsze twierdzę, że inteligencja jest wrodzona. Porównajcie z pisowskimi ,,profesorami”. Ręce opadają”; – „Kaczyński tyle lat już w polityce – a rolnik z Kostkowa w jeden dzień zrobił dla Polski więcej niż ten najprawdziwszy z prawdziwych Polaków – jak sam o sobie myśli”; – „Lech Wałęsa jest to człowiek symbol dla Polski i nikt tego nie zmieni, nawet PiS”; – „Kaszub to Kaszub i nie ugnie się przed jakimś tam PiS-em. Wielkie brawa”.

Kaszubi mocno odcięli się PiS. Na 100-lecie postawili głaz z wymowną dedykacją dla Lecha Wałęsy.

Depresja plemnika

Jarosław Kaczyński jest dziś jak ten stary lew, który nikomu już nie zagraża, lecz jeszcze ryczy. Młode lwy czekają przyczajone – żadnemu nie chce się skakać byłemu samcowi alfa do gardła, bo po co ryzykować zranienie, skoro można poczekać? Młode podchodzą bliżej i bliżej, zaczepiają samice, znaczą terytorium. A stary tylko ogonem macha i grzywą potrząsa.

View original post 4 199 słów więcej