Archiwa tagu: Michał Szułdrzyński

Jędraszewski, zadufany kłamca

Muzyk Tymon Tymański o słowach (arcybiskupa – taki tytuł feudalny) Marka Jędraszewskiego na temat mniejszości seksualnych.

Jędraszewski gościł na antenie prawicowej Telewizji Republika, gdzie wypowiadał się na temat środowiska LGBT:

– Ideologia LGBT to sprowadzenie człowieka do pewnego stworzenia, które żyje tylko i wyłącznie swoją seksualnością. (…) Podobnie jak inne ideologie, czerwona, bolszewicka czy hitlerowska, to są ideologie, czyli pewne programy skierowane do naszych umysłów, do naszych serc, po to, żeby doprowadzić nas do zupełnie nowego odczytania siebie i świata i naszego przeznaczenia. W tym sensie są to ideologie niezwykle niebezpieczne, bo one dotykają istoty naszego ducha. (…) Ideologia LGBT jest zaprzeczeniem tej wizji, jaką miał Pan Bóg, stwarzając człowieka na swój obraz i swoje podobieństwo. Najgłębszym przejawem naszego podobieństwa do Pana Boga jest to, że potrafimy być odblaskiem jego miłości. A ona jest pełna dobroci, pełna życzliwości, ofiarna, bezinteresowna. Stwarzając człowieka jako kobietę i mężczyznę Pan Bóg zawarł bardzo konkretny plan, kim każdy z nas jest, w swojej strukturze, także biologicznej i jak ma swoje człowieczeństwo realizować. Natomiast wszystko to, co temu zaprzecza, jest na pewno czymś, co uderza w zamysł Boży.

– Fikcyjna ideologia przeczy wizji urojonego bytu – taki sens mają słowa hierarchy, który znów powtarza nawiązujący do repertuaru nazistów refren o „tęczowej zarazie”. Być może wierzy, że powtórzony tysiąc razy objawi prawdę – w to również wierzyli naziści – komentuje filozof Jerzy Bokłażec.

– Marek Jędraszewski to wyjątkowo nienawistny, zdemoralizowany i odrażający typ, nawet jak na niskie standardy kościelne – wypowiada się publicysta Piotr Szumlewicz.

Komentarz Tymańskiego 

Arcybiskup Jędraszewski: LGBT jest zaprzeczeniem tej wizji, jaką miał Pan Bóg, stwarzając człowieka”. Ja: Jaką dokładnie wizję miał Pan Bóg, Ty zadufany kłamco? Co Ty naprawdę wiesz o Bogu, skoro nie wypełniasz Jezusowego przykazania – kochaj bliźniego jak siebie samego?”. Proponuję wersję-ćwiczenie duchowe dla tych mniej lotnych i mniej współczujących: Szanuj bliźniego jak siebie samego”.

Reakcje internautów:

Przez ostatnie 4 lata szczujący na ludzi kler i wtórujący PiS w podburzaniu przeciwko nim, idealnie ukazał, że jest nie tylko zaprzeczeniem wizji Boga, ale również jego istnienia.

Co Jędraszewski właściwie chce tą wypowiedzią zasugerować? Że wprawdzie Bóg stworzył wszystko, jednocześnie nie ma nic wspólnego ze stworzeniem ludzi LGBT? To niby skąd oni się wzięli? Albo, że wprawdzie ich stworzył, ale gdzieś się pomylił i wcale nie jest genialnym demiurgiem?”.

Chory człowiek. Powinien być izolowany od społeczeństwa. Zło w czystej postaci”.

Dziadek w spódnicy tylko o seksie by gadał i gadał”.

Kmicic z chesterfieldem

Posłowie KO zaapelowali do prezydenta, aby ten zmienił swoją decyzję i wyznaczył kogoś innego na stanowisko marszałka seniora niż Antoniego Macierewicza. – Wierzę w to, że prezydent Duda, kierując się zgodą w Sejmie i odpowiedzialnością za polską demokrację, tę decyzję zmieni – tłumaczył wiceprzewodniczący PO Tomasz Siemoniak. Podobne pismo do prezydenta złożyła też Lewica.

Jest czas na zmianę decyzji

Posłowie Koalicji Obywatelskiej wysłali do prezydenta specjalne pismo w sprawie Antoniego Macierewicza, który ma w nowym Sejmie pełnić rolę marszałka seniora.

– Ma pan kolejny raz szansę być prezydentem nie tylko jednej partii, ale wszystkich Polaków. Do tego wymagana jest zmiana tej decyzji. Nie może być tak, że człowiek, który w ostatnich latach szkodzi polskiej racji stanu, jest nominowany na takie stanowisko – mówił Marcin Kerwiński.

Wiele powodów, aby decyzję zmienić

W obszernym, 3-stronicowym piśmie posłowie opozycji argumentują, dlaczego były szef MON nie powinien piastować tej funkcji.

Posłowie przypominają w nim niejasne powiązania Antoniego Macierewicza z obcymi służbami, miliony wydane na komisję smoleńską i budowanie kapitału politycznego na kłamstwie smoleńskim, a także demolowanie polskiej armii.

– Antoni Macierewicz kłamał z mównicy sejmowej o rzekomych “mistralach za dolara”, a teraz…

View original post 1 533 słowa więcej

Falenta, kumpel Dudy

Jak podaje „Rzeczpospolita” Kancelaria Prezydenta Andrzeja Dudy list Marka Falenty zinterpretowała jako kolejną prośbę o ułaskawienie. Natomiast biznesmen twierdzi, że była to prywatna korespondencja.

W obecnym momencie nic to już nie zmieni, gdyż procedura ułaskawienia Falenty ruszyła i kancelaria skierowała wniosek o ułaskawienie do prokuratora generalnego, który ma trafić później do sądu odpowiedzialnego za skazanie biznesmena. Jednak sam zainteresowany łaską zapewnia, że nie był to wniosek o łaskę, a prywatna korespondencja.

Jak dowiadujemy się z „Rzeczpospolitej” Falenta miał napisać w liście o 13 osobach, które go nakłaniały do nagrywania osób z ówczesnego rządu PO-PSL. Natomiast kluczową rolę miał odegrać w tej sprawie były skarbnik obecnie rządzącej partii – Stanisław Kostrzewski, którego miały być akceptowane przez samego prezesa Jarosława Kaczyńskiego.

W dalszej części listu biznesmen grozi, że jeżeli nie zostanie ułaskawiony zostaną opublikowane nagranie z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego. Jak wynika z dalszych ustaleń dziennika Falenta zostanie przesłuchany w tej sprawie przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie. Na biznesmenie ciąży osiem zarzutów, dwa dotyczą zlecenia nagrań. Mężczyzna został skazany na 2,5 roku więzienia, ale uciekł do Hiszpanii. Został złapany w kwietniu.

Zbigniew Hołdys skomentował wystąpienie prezydent Andrzeja Dudy w Waszyngtonie. Prezydent zaatakował w obecności prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa sędziów Sądu Najwyższego.

Prof. Jadwiga Staniszkis o Dudzie:

Więcej >>>

O Dudzie jako Dupie tutaj >>>

ALARM! Dobry Znajomy premiera, miliarder Tomasz Misiak chce zakazać sprzedaży książki „Morawiecki i jego tajemnice”. Misiak twierdzi, że obrażają go informacje o jego powiązaniach z Mateuszem Morawieckim, Markiem Falentą i Rosją” – napisał na Facebooku Tomasz Piątek autor książki „Morawiecki i jego tajemnice”.

Okazało się bowiem, że – choć trafiła już ona na półki księgarskie – do sądu wpłynął właśnie wniosek o zakazanie jej sprzedaży. Nie złożył go jednak ani sam premier, ani nikt…

View original post 433 słowa więcej

 

Tomasz Sekielski: Przeprosiny to za mało

Aktor Włodzimierz Matuszak znany szerszej publiczności z roli proboszcza w serialu „Plebania” wypowiedział się na temat Kościoła katolickiego w kontekście rządów PiS.

Ponad 2 miliony wyświetleń na YouTubie w mniej niż dobę. Film Tomasza Sekielskiego o pedofilii w polskim Kościele wzbudza ogromne zainteresowanie. Po jego premierze przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki przeprosił osoby pokrzywdzone. Jednak zdaniem samego autora filmu – przeprosiny to za mało.

W sobotę odbyła się premiera długo zapowiadanego filmu braci Tomasza i Marka Sekielskich o pedofilii w Kościele. Dokument ujawnia nowe przypadki czynów pedofilskich przez polskich księży, traumę ofiar oraz brak reakcji Kościoła jako instytucji na tego typu zjawiska.

Film, po niecałej dobie miał na koncie blisko 2,5 mln wyświetleń.

Film Sekielskiego. Abp Gądecki i Polak wydają oświadczenie

Po premierze dokumentu głos zabrał abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski. „Ze wzruszeniem i smutkiem obejrzałem dzisiaj film pana Sekielskiego, za który pragnę podziękować reżyserowi” – oznajmił w oświadczeniu opublikowanym na stronie internetowej Episkopatu.

„W imieniu całej Konferencji Episkopatu pragnę jak najmocniej przeprosić wszystkie osoby pokrzywdzone. Zdaję sobie sprawę z tego, że nic nie jest w stanie wynagrodzić im krzywd, jakich doznali” – dodał abp Gądecki. Zaznaczył, że niektóre sprawy ukazane w filmie były już znane, inne nieznane. „Te znane trzeba raz jeszcze dokładnie przeanalizować, w przypadku nieznanych należy rozpocząć procesy tak, aby dobro pokrzywdzonych było chronione przede wszystkim i nade wszystko” – oznajmił.

Głos w sprawie filmu zabrał też abp Wojciech Polak. Podkreślił, że jest głęboko poruszony tym, co zobaczył. „Dziękuję wszystkim, którzy mają odwagę opowiedzieć o swoim cierpieniu. Przepraszam za każdą ranę zadaną przez ludzi Kościoła” – powiedział.

Jednak zdaniem samego autora filmu – przeprosiny to za mało. Jak mówi Sekielski, Kościół pokaże, że rozlicza się z tego zjawiska wtedy, gdy odpowiedzialność poniosą hierarchowie.

– Nie tylko będą wskazywani sprawcy, ale kiedy odpowiedzialność poniosą konkretni hierarchowie, którzy wiedzieli i przesyłali księdza z parafii do parafii albo z diecezji do diecezji. Ja nie słyszę dyskusji o odpowiedzialności hierarchów. Nie słyszę, aby któryś z nich zamierzał podać się do dymisji – powiedział Tomasz Sekielski.

Warto też przypomnieć, że zarówno abp Polak, jak i abp Gądecki odmówili udziału w filmie, co zostało podkreślone w napisach końcowych. Sekielski opublikował też treść odpowiedzi, jaką otrzymał z biura prasowego Konferencji Episkopatu Polski. Czytamy w niej: „Ze względu na to, iż otrzymujemy informacje o braku bezstronności ze strony Pana Redaktora w przygotowaniu materiału, korzystamy z prawa do niekomentowania”.

Teolog: Jestem przygwożdżony po obejrzeniu filmu Sekielskiego

Dokument „Tylko nie mów nikomu” komentował w niedzielę rano w TOK FM dr Sebastian Duda, filozof, teolog, redaktor miesięcznika „Więź”. – Jestem przygwożdżony po obejrzeniu tego filmu – powiedział. Podkreślił, że wszystkie zjawiska pokazane w dokumencie rodzą bardzo negatywne uczucia. Kluczowe jednak – według naszego gościa – jest pytanie, co robić dalej.

– Ja sam przyznaję się do kompletnej bezradności wobec tego, co widziałem – przyznał dr Duda. – Widzieliśmy rzeczy  bardzo tragiczne, jak choćby konfrontację z oprawcą po wielu latach, ale widzimy też, że ta konfrontacja nie przynosi ani rozwiązania ani spokoju duchowego – dopowiedział.

Zdaniem teologa, film Sekielskiego pokazuje też, że hierarchowie nie mają poczucia skruchy za to, co zrobili albo w ogóle tego nie rozumieją, co udowadnia pierwsza konfrontacja, podczas której ksiądz chciał swoją ofiarę – w ramach przeprosin – pocałować w rękę.

„Film Sekielskiego pokazuje uprzywilejowaną pozycję księży”

Dr Duda zwraca też uwagę, że w dokumencie „Tylko nie mów nikomu” doskonale widać uprzywilejowaną pozycję księży. – Nie tylko finansową, ale uprzywilejowaną pozycję kleru w samym Kościele – zaznacza i przywołuje scenę, w której jeden z molestowanych mężczyzn wyznaje, że o wykorzystywaniu go przez księdza powiedział swojej mamie, która mu nie uwierzyła.

– To jest kluczem problemu. Nie uwierzyła, bo ksiądz, czyli osoba występująca jako drugi Chrystus w jej pojęciu nie może się dopuszczać takich rzeczy. To dziecko jest winne swoich zmyśleń i ma jakiś swój interes w tym wszystkim. Tak myślało bardzo wielu bliskich ofiar – przekonywał gość TOK FM. Zaznaczył przy tym, iż oprawcy mieli świadomość, że są tak postrzegani przez społeczeństwo, a po drugie – wiedzieli, że Kościół jako instytucja – stanie w ich obronie.

– Ta zmiana jest kluczowa, że ksiądz to nie jest drugi Chrystus, tak nie można o nim myśleć – przekonywał dr Duda.

Jakie konsekwencje poniesie Kościół?

Sebastian Duda, pytany o to, czy dokument coś zmieni powiedział: „To jest dalsze pogłębianie świadomości tego, że problem jest, funkcjonuje i że właściwie nie możemy odwracać się już od niego”. – Mamy do czynienia z milczeniem, ale to milczenie jest już przełamywane. To jest realna sprawa, rzeczywiste sytuacje, krzywdy. Nie możemy sobie dać wmawiać, że takie przypadki są atakami na księży – zaznaczył.

– Trzeba się przebijać przez mur milczenia. Nie da się tego zrobić bez uczciwej reakcji wiernych i bez instytucjonalnych rozwiązań, które powinien promować Episkopat – dodał teolog. Dopytywany, czy jest możliwe, aby zdymisjonowani zostali biskupi, którzy chronili księży pedofilów przypomniał, że takie przypadki dzieją się na razie na Zachodzie.

– Ale w tej chwili, jeśli jakieś przypadki, także z tego filmu, zostaną pociągnięte dalej, to być może należy się czegoś takiego spodziewać. Jeśli będzie dowiedzione krycie sprawców, wysyłanie ich na inne placówki to jest sytuacja moralnego skandalu, która się domaga tego typu rozwiązań – podsumował.

Morawiecki mitoman

Panie Mateuszu Morawiecki,

czytam o Panu, słuchałem Pańskich wystąpień i oczom oraz uszom nie wierzę. Jak taki człowiek może być premierem naszej ojczyzny? Przecież utrzymywanie Pana na stanowisku premiera to kompromitacja partii, która rekomendowała Pana na to stanowisko i narodu, który ma Pan prawo reprezentować.

Wątpliwości, co do Pana wartości moralnych rozpoczęły się u mnie, kiedy złożył Pan kwiaty, oficjalnie i z honorami pod tablicą Brygady Świętokrzyskiej, jedynej uzbrojonej polskiej formacji II WŚ, która współpracowała z Gestapo i innymi hitlerowcami organizacjami faszystowskimi. Szczególnie przeraził mnie termin tego skandalu, bo w czasie fali krytyki po marszach faszystów w Polsce, które były nie tylko ochraniane przez polską policję, ale i falą jej represji w stosunku do tych obywateli, którzy przeciwko temu protestowali.

Pańska rasistowska postawa stała się powszechna w codziennych komentarzach i postawie. Jaskrawym przykładem była wypowiedź o „flotylli tratw kur…, która przypłynie i coś tam zrobi, a my nie wiadomo, co wtedy zrobimy” i dalej ”Jak ja ich nienawidzę. Wszystkich ich bym zamordował.”

Panie M. Morawiecki,

każe Pan do nich strzelać, czy może tylko odpychać tratwy i topić? Czy to Pańska wrażliwość chrześcijańska każe tak postępować, czy może tylko wiara na pokaz, telewizyjna, dla kariery? Pytam, bo przeczytałem i takie zdanie: w ramach rechrystianizacji Europy „Polska nie zwycięży bronią, ale modlitwą, pokutą, wielką miłością bliźniego i różańcem. Trzeba ufać i modlić się. Jedyną bronią, której Polska, używając, odniesie zwycięstwo, jest różaniec.” Czy więc dlatego rozbraja Pan armię i zatrudnia we wszystkich instytucjach państwowych wysoko płatnych kapelanów?

Panie M. Morawiecki,

nienawidzi Pan ludzi i ma ich za… Chińczyków? Poniża Pan ich zaangażowanie w odbudowę kraju kpiąc, że „byli na tyle głupi, że pracowali za miskę ryżu i to dalej działa.”

Czy można bardziej dobitnie ubliżyć całym pokoleniom Polaków, którzy odosobnieni, bez kredytów i pomocy, sami odbudowali swój kraj z kompletniej ruiny?

Jak się okazuje, odbudowali kraj dla takich krętaczy i mitomanów, którzy z wrodzoną sobie pogardą poniżają ich wysiłek.

Panie M. Morawiecki,

regularnie ubliża Pan całym grupom społecznym. Na skale międzynarodową opowiada Pan o wszystkich polskich sędziach nazywając ich zbrodniarzami komunistycznymi i współpracownikach faszystowskich Niemiec, ubliża nauczycielom, niepełnosprawnym i wszystkim, którzy nie należą do zjednoczonej prawicy.

Pan nie rozumie także polskiej mowy, o czy świadczy chociażby ten cytat z Kochanowskiego: „Szlachetne zdrowie, prawda, ile trzeba cię trzeba cenić, jakby tak, tak, jako smakujesz, aż się zepsujesz, czyli wtedy dopiero wiemy, kiedy brakuje nam tego zdrowia”.

Ciekawe myśli przekazał Pan z trybuny mówiąc: „Gdańsk to perła, klejnot, bursztyn. Nie Amber”. To, jaki język Pan zna, bo nie wiem już, czy „amber” dalej znaczy bursztyn.

Panie M. Morawiecki,

pańskie rozumienie ekonomii wyraża się słowami, że „podatki to pewne dobro, to rozwój cywilizacyjny”, bo za PO był to haracz. Czy dlatego wprowadza się ciągle nowe podatkowe dobro, aby i tak dojść do niewyobrażalnego wręcz zadłużenia kraju?

Pod koniec pierwszego kwartału zadłużenie sektora finansów publicznych przekroczyło 989 mld zł. Żeby spłacić taki dług, każdy obywatel musiałby zasilić z własnej kieszeni państwowy budżet o około 26 tys. zł.

Pańska znajomość historii, jako wykształconego historyka jest porażająca, bo wypowiedział Pan i takie słowa: że Katyń, jak Gusen, to niemiecka zbrodnia na polskich intelektualistach. Chociaż nam całe życie wydawało się, że to akurat zbrodnia w Katyniu została dokonana przez Sowietów.

Panie M. Morawiecki,

dlaczego, nieustannie, od roku prowadzi Pan kampanie wyborcze PiS-u, zamiast kierować krajem? Wszyscy widzimy, że to nie do Pana należą najważniejsze decyzje, ale nawet te mniejszej wagi ktoś powinien podejmować.

Ponadto, jak Pan rozlicza się z partiami z kosztów na kampanie polityczne? Czy za Pańskich podwładnych ministrów też państwo dostaje od PiS-u zwrot kosztów?

Koszty są duże, czy więc nie tam widzi Pan oszczędności na program 5+, bo czas pracy całej plejady wysoko opłacanych osobistości, którzy zajmują się sprawami partii i zabezpieczeniem materiałowym i technicznym jej kampanii, to miliardy. Taka kasa to chyba więcej niż oszczędności z uszczelnienia VAT?

Panie M. Morawiecki,

zbudował Pan swoja karierę w oparciu o legendę ojca, który zdradził i podzielił Solidarność, oraz na opowiadanych bajkach o sobie, jako młodocianego patrioty. Każdy Pański awans to setki opowiadań o elektrycznych samochodach i innowacjach technologicznych, a tak naprawdę mrzonkach, a nie na otwartych głowach na przyszłość.

Tymczasem, Pańskie kłamstwa są powszechne i nawet sądy wydały w tej sprawie wyroki.

Zapoznałem się z tezami książek Tomasza Piątka „Morawiecki i jego tajemnice”, oraz Piotra Gadzińskiego i Jakuba N. Gadzińskiego „Delfin”, które właśnie wchodzą na rynek wydawniczy. Książki walą w gruzy resztę Pańskiego autorytetu. Opisują one nie tylko Pańską błyskawiczną karierę opartą na kłamstwach i manipulacjach, ale i o powiązaniach z mafią i służbami bezpieczeństwa.

Podobnie jak autorzy książek uważam, że tylko takie powiązania mogły tak zdemoralizowanego mitomana zaprowadzić na tak wysokie stanowisko w Polsce. Mało tego, jak wiadomy Antoni i Tadeusz, stanowicie elitę kadrową partii rządzącej. Jeżeli tak jest, to czyje interesy reprezentuje obecna partia władzy w Polsce?

Panie M. Morawiecki,

pędzony rozwojem kariery, budując swój wizerunek na patriotyzmie opowiedział Pan o naszych barwach narodowych: „Nasza biało-czerwona polityka nie jest biała, czyli uległa, ani czerwona, czyli komunistyczna. Jest biało-czerwona.” Mam wrażenie, że świadomie, czy tez nie, trafił Pan w sedno i opisał siebie.

Panie Mateuszu Morawiecki,

czy ma Pan jakieś zalety, jakieś zdolności, które daje się zweryfikować i uzasadni Pana wysoką pozycję społeczną? Jeśli tak, to proszę je przedstawić, jeśli nie, to nie kompromituj Pan kraju, nie ubliżaj swoją obecnością Polski.

Dość kłamstw, faszyzmu, indolencji, ubliżania Polakom, fałszywej wiary, zakłamywania historii, kompromitowania Polski na arenie międzynarodowej, przekrętów finansowych i dzielenia Polaków.

Dość kompromitacji +! Odejdź Pan i zabierz ze sobą ten wstyd.

Zawsze z życzliwa radą,

Morawiecki to przede wszystkim kłamca i mitoman.

Depresja plemnika

Wyniki trzech dzisiejszych sondaży przynoszą PiS złe wieści. We wszystkich partia rządząca wypada dużo poniżej oczekiwań rządzących. W złe notowania nie wierzy Beata Mazurek, rzeczniczka prasowa Prawa i Sprawiedliwości.

W sondażu przygotowanym przez pracownię Kantar na zlecenie „Faktów” TVN, partia rządząca jest o krok od przegranej. Według sondażu PiS zdobyłby zaledwie 34% głosów poparcia, podczas gdy Koalicja Europejska 33%.

Ostatnie miejsce na podium przypadło Wiośnie, na którą swój głos oddać chce 8% wyborców. Skrajnie prawicowa Konfederacja może liczyć na 6% głosów, a populistyczny ruch Kukiz’15 na 5%.

Jeszcze gorsze wieści dla PiS niesie sondaż Instytutu Badań Spraw Publicznych dla „Newsweeka” i Radia Zet. Koalicja Europejska zdobyła w nim 41,94%, Prawo i Sprawiedliwość zaś 39,04%. Na trzecim miejscu znalazło się ugrupowanie Roberta Biedronia z 9,57%.

Obydwa sondaże…

View original post 788 słów więcej

Najpierw Macierewicz, teraz Błaszczak, niszczą polską obronność

Jak będzie wyglądało pole bitwy przyszłości? Na to pytanie muszą odpowiedzieć sobie dowódcy każdej armii świata. Zdolność przygotowania personelu i wyposażenia na warunki i czas trwania potencjalnego konfliktu jest kluczowa, aby państwo mogło mówić o zdolności zapewnienia własnego bezpieczeństwa. W przypadku Polski zamiast profesjonalizmu i myślenia strategicznego mamy w tym zakresie jednak do czynienia z improwizacją, chaosem i niekończącym się pasmem organizacyjnych wpadek. Przykładem może tu być nowy kontrakt MON na wyrzutnie HIMARS, który ma opiewać na znaczącą dla budżetu resortu kwotę 1,57 mld zł netto. Deklaracja MON o warunkach umowy z Amerykanami wprawiła bowiem ekspertów w stan konsternacji. Strona Polska zamówiła sprzęt, jakby spodziewała się, że ewentualny konflikt zbrojny potrwa… niecałe 24 godziny. Takie zapasy amunicji do nowych wyrzutni przewidziało ministerstwo.

Do zamawianych 20 wyrzutni HIMARS o zdolności niszczenia celów naziemnych w odległości nawet 300 km zdecydowano się kupić zaledwie 300 pocisków. Biorąc pod uwagę, że każda wyrzutnia mieści 6 pocisków, a w każdy cel trzeba wystrzelić kilka sztuk amunicji, to łatwo policzyć, że na takich zapasach polska artyleria będzie miała zdolność ledwie kilka razy użycia pełnej siły ognia. Mogłoby to oznaczać teoretycznie nawet wyczerpanie pocisków w ciągu godziny. Jednak biorąc pod uwagę dynamikę konfliktu, gdzie nie strzela się na oślep, a w celu unikania odwetu po każdym odpaleniu zmienia lokalizację, to jak podał portal money.pl, zakupione wyrzutnie zachowałyby zdolności bojowe przez około 1 dzień walki.

Taka sytuacja dziwi, ponieważ wcześniej mówiło się o zakupie nawet 1800 pocisków. Jest to jednak element większej układanki, której punktem centralnym jest organizacyjna kompromitacja MON i Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

Pierwotnie bowiem mówiono o zakupie 160 wyrzutni, liczba ta spadła następnie do 54, aby zatrzymać się finalnie na 20. Resort nie ograniczył jednak tylko skali zamówienia, ale wypatroszył je także jakościowo. Pierwotnie z kontaktem miał iść rozległy offset, który zagwarantowałby udział polskiego przemysłu w produkcji sprzętu i wyposażyłby go w nowoczesne technologie.Jednak rządzący z tego planu zrezygnowali, zadowalając się zakupem wyposażenia bez zdolności samodzielnego uzupełnienia jego strat i amunicji w sytuacji potencjalnego konfliktu. Tymczasem ta właśnie zdolność jest warunkiem prowadzenia samodzielnej, ale i skutecznej polityki obronnej. Tajemnicą poliszynela takiego stanu rzeczy jest sytuacja w samej Polskiej Grupie Zbrojeniowej, która będąc siedliskiem Misiewiczów, z tytułowym włącznie,  na każdym kroku pokazuje, że nie ma zdolności organizacyjnych i technicznych, aby podjąć się współpracy z partnerami zagranicznymi. Klejnot w koronie przemysłu zbrojeniowego jest tutaj obok ograniczonego finansowania kamieniem węgielnym klęski modernizacji sił zbrojnych. W przypadku omawianego zakupu oferta grupy była po prostu nieadekwatnie wygórowana cenowo.

Tymczasem trzeba mieć na uwadze, że rozwiązania pokazowe z myślą o defiladach to dla obronności za mało, ponieważ w przypadku naszego kraju wsparcie sojuszników nie nadejdzie natychmiast co sprawia, że w początkowej fazie konfliktu musimy posiadać zdolność samodzielnego prowadzenia walki.

Wszystko wskazuje na to, że zamówienie nowych wyrzutni rakietowych stanowi kolejny przykład osobliwego rozumienia narracji “dotrzymujemy słowa”. Rządzący “wywiązują” się bowiem ze swoich rozbudowanych obietnic, ale dostarczają coś, co poza nazwą ma niewiele wspólnego z obiecanym pierwowzorem. Co z tego, że kolejny kontrakt nie przyniósł transferu kluczowych technologii do Polski, co z tego, że sprzętu będzie kilkakrotnie mniej niż dla potrzeb obronnych zakładali sami planiści MON. W mediach można przecież powiedzieć, że siły zbrojne rosną w oczach, a Polska sięga po sprzęt z najwyższej półki. W warunkach wiecznej walki o słupki poparcia, fakt, że taka taktyka zamówień na niewiele się zda w chwili militarnej próby, zdaje się nikogo dziś nie obchodzić. Polak najwyraźniej wciąż woli być mądry po szkodzie.

Prezent od Kaczyńskiego z naszej wspólnej kasy. Groteskowa polityka PiS. Tylko na to ich stać – być śmiesznymi.

https://twitter.com/PanWaldemar/status/1099566326211899392

Depresja plemnika

Wór obietnic, którymi partia rządząca chce „uszczęśliwić” czy raczej kupić wyborców jest naprawdę pokaźny. Problem w tym, że aby spełnić choć część z nich będą musieli zapłacić wszyscy bez wyjątku.

Pisowskie mamienie wyborców spotkało się z ostrą krytyką dziennikarzy i opozycji. Lider partii Teraz!, Ryszard Petru napisał na Twitterze, że tylko dwie z przedstawionych przez PiS deklaracji będą kosztowały budżet państwa 56 mld złotych rocznie (500+ na pierwsze dziecko – 45 mld, a 13 emerytura – ok. 11 mld). „Dla władzy są w stanie zniszczyć gospodarkę” – twierdzi Petru.

Do wspomnianych wyżej dwóch obiecanek dodać należy jeszcze obniżenie kosztów pracy i likwidację podatku PIT dla pracowników przed 26 rokiem życia. „Będzie tak, jak musi być: jedną ręką się zabierze, żeby drugą rozdawać. A ja przez moment myślałem, że już więcej rozdawać się nie da.” – komentuje pisowskie rozdawnictwo Łukasz Warzecha.

Podobnego zdania jest Robert Gwiazdowski, twórca ruchu Polska…

View original post 605 słów więcej

PiS po stronie katów, a nie ofiar

>>>

Przygotowaniom do sylwestra towarzyszy niespotykana wprost fala hejtu pod adresem ławeczek niepodległości, które postawiło Ministerstwo Obrony Narodowej z okazji rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę w 1918 roku.

Program postawienia ponad 100 ławek z logiem „Niepodległa” w różnych miejscach kraju kosztował 4 miliony złotych. A wywołał emocje, których wartość reklamowa jest znacznie większa niż ta suma. To już pierwszy sukces.

W dodatku ławeczka jest ładna, przypomina taki większy power-bank, czyli pudełeczko do ładowania smartfona. A że nowoczesne telefony często się wyładowują, ławeczka budzić będzie dużo pozytywnych emocji.

Zamontowane na niej krzesełko zaś przywodzi na myśl podróż tramwajem lub autobusem i to z pewnością jest metafora podróży, jaką Polska przebyła przez te ostatnie lata. Nie rozumiem, dlaczego zamiast próby zrozumienia symboliki ławeczki, w sieci mamy seans nienawiści, prawdziwy oburzing.

No ale przecież łatwiej się oburzać, niż poszukać w decyzji ministra Mariusza Błaszczaka głębszego sensu. No, ale cóż, taką mamy rzeczywistość.

A przecież ławeczka ma wiele innych zalet. Wiemy bowiem dobrze, że zakupu uzbrojenia dla armii idą jak po grudzie. 4 mln złotych wydane na ławeczki rozliczymy jako wydatki na obronność i pochwali nas Donald Trump, że polskie ministerstwo obrony wydaje więcej niż inni członkowie NATO.

Ławeczki mają też głęboką sferę symboliczną: mogą stać się świetną metaforą rządów PiS. To połączenie patriotycznego wzmożenia, rocznicowego nabzdyczenia ze zwykłą tandetą, brakiem kompetencji i dobrego gustu i wydawania milionów z państwowej kasy zupełnie bez sensu przecież idealnie pasuje do dobrej zmiany. I jest świetnym podsumowaniem ostatnich trzech lat.

Dlatego nie dołączę się do hejtu, lecz napiszę do Mariusza Błaszczaka szczere: dziękuję, panie ministrze, za ławeczki niepodległości!

PiS znów po stronie katów a nie ofiar. To ich prawdziwe oblicze . Polko, pobita raz nie będziesz ofiarą przemocy! Będziesz bardziej narażona na przemoc, bez pomocy. To jest po prostu ohydne, podle i złe.

Depresja plemnika

politicalcapital.hu/wp-content>>>

Tam gdzie zanika autorytet pojawia się siła, a tam gdzie i siła zanika rządzi rozpaczliwy nakaz

Episkopat przypomniał właśnie wiernym, że uczestnictwo w mszy 1 stycznia jest obowiązkowe! Co to znaczy i o jaki rodzaj obowiązku chodzi? Czy chodzi o obowiązek prawny, instytucjonalny czy moralny?

Kościół mimo swojej niekwestionowanej potęgi politycznej nie ma na razie zdolności prawnych; prawo naturalne, w które ma ponoć wgląd, należy do porządku boskiego a nie ludzkiego i funkcji prawa pozytywnego nie może pełnić. To znaczy: nie może w krajach demokratycznych, w fundamentalistycznych – jak najbardziej, choć w Polsce coraz częściej słychać i to nie tylko z ust hierarchów ale również polityków, że prawo boże jest ponad konstytucją i ponad prawem ludzkim.

Póki co prawo pozytywne, które obowiązuje obywateli jest stanowione przez sejm a nie kościół (na razie). Kościół może przypominać wiernym o obowiązkach moralnych, jakie wynikają z przyjętej przez nich wiary ale nakładać na…

View original post 4 107 słów więcej

Kaczyński nie wierzy, że odniósł sukces, więc zlecił badanie przegranej w wyborach samorządowych

PiS – między innymi ustami prezesa – odtrąbił „wygraną” w wyborach samorządowych. Jednak zaklinanie rzeczywistości nie zmienia faktu, że w miastach partia Jarosława Kaczyńskiego poniosła spektakularną klęskę.

Jak informuje „Rzeczpospolita”, PiS zamierza zamówić dokładne badania, które pokażą, co doprowadziło do tej „sromotnej wygranej”. Według rozmówcy gazety, mają one być zarówno ilościowe, jak i jakościowe, a partia zamierza przeznaczyć na nie duże środki.

Poza dowiedzeniem się, dlaczego PiS przegrał w tak wielu miastach (także tych, w których długo rządził), władze partii chcą także wiedzieć, dlaczego w wyborach zanotowano tak wysoką frekwencję. Według rp.pl, w PiS ma się także odbyć audyt działań sztabu oraz działań struktur w tych wyborach, w tym zaangażowania i osiągniętych wyników.

„Ale, że jak? Będą badać dlaczego osiągnęli tak wspaniałe, historyczne, epokowe zwycięstwo?”; – „Co Wy w tym PiS w jakimś matrixie żyjecie? Bez badań Wam powiem. Brak szacunku do ludzi objawiający się ciągłymi tępymi kłamstwami z nadzieją, że ciemny lud to kupi!!!”; – „Szukanie winnego „zwycięstwa”?”; – „A pamięta ktoś jeszcze czasy, gdy PiS „ujawniał”, że PO zamawia badania opinii publicznej i oburzał się, że swoje działania Platforma koryguje od ich wyników ? Dziś wg PiSu to dowód na „wsłuchiwanie się w głos Suwerena”; – „Zacząłbym od badań psychiatrycznych” – komentowali internauci.

Polska pod rządami PiS zmienia się w zacofanego, niedouczonego, chamskiego i agresywnego prostaka. Choćbym miała paść na twarz, nie zostawię jej w takim stanie.

Depresja plemnika

Komisja Europejska nadal rozpatruje skargę, którą kilkanaście miesięcy temu złożył niedoszły student Wyższej Szkoły Komunikacji Społecznej i Medialnej w Toruniu. Twierdzi, że uczelnia nie powinna była domagać się od niego zaświadczenia od proboszcza.

Działacz SLD i radny miejski w Chełmży Marek Jopp dwa lata temu dostał się na podyplomowe studia na kierunku „Polityka ochrony środowiska” na Wyższej Szkole Komunikacji Społecznej i Medialnej w Toruniu, został jednak skreślony z listy z powodu niedostarczenia opinii od proboszcza.

Odwołania i sprawy sądowe nie przyniosły rezultatu. Kilka miesięcy temu Jopp zadeklarował, że będzie szukał pomocy w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu.

Gdy uczelnia zarządzana przez o. Tadeusza Rydzyka domagała się w ubiegłym roku podobnego dokumentu przy rekrutacji na inny kierunek dofinansowywany przez unijny Program Operacyjny Wiedza Edukacja Rozwój (POWER), Jopp wysłał skargę do Komisji Europejskiej. – Nie może być tak, że przyjęcie na dotowane z publicznych pieniędzy studia uzależnia się od wiary – podkreślał w rozmowie…

View original post 1 546 słów więcej