Archiwa tagu: Michał Boni

Okrągły Stół z kaczystami? To się nie uda, są gorsi niż komuchy

Lech Wałęsa pojawił się na gdańskich obchodach rocznicy wyborów 4 czerwca 1989 r. Pierwszy przywódca Solidarności skierował słowa do obecnie rządzących.

Kaczyński i jego ancymonki przede wszystkim zeszmacili Polskę. Nie jest dumnym być Polakiem, bo od razu kojarzą nas z podlecami, ancymonkami kaczystami.

Depresja plemnika

„Już po wyborach! Flagi unijne zniknęły z kancelarii prezydenta. Polska sercem Europy!!!” – podsumował jeden z internautów zdjęcia z dzisiejszej konferencji prasowej w Pałacu Prezydenckim. Ministrowie Kancelarii Prezydenta Krzysztof Szczerski i Błażej Spychalski stoją na tle wyłącznie polskich flag.

„Jakież to obrzydliwie przewidywalne…”; – „Polska – trzecia gospodarcza potęga świata, to po co UE-flagi, taki obraz lansuje teraz TVPiS”;

„Kuźwa człowiek myśli, że już niczym mnie nie zaskoczą i jak zawsze się mylę. Żenada to za mało powiedziane. Tak zachowują się tzw. elity PiS, a ich wpatrzony w nich lepszy sort wszystko łyka”; – „Pojawią być może na jesień na polecenie Naczelnika” – komentowali internauci.

A jak było przed wyborami do Europarlamentu? Nawet była premier Beata Szydło usiłowała dziennikarzom wmówić, że nie kazała usunąć flag unijnych z Kancelarii Premiera. Jak twierdziła zniknęły one tylko (!!!) z sali konferencyjnej. Cóż, po wyborach nie ma ich już w Pałacu Prezydenckim, czekamy więc…

View original post 2 180 słów więcej

 

Reklamy

Wszystkie drogi PiS prowadzą do Polexitu

Działkowiec + Ogrodnik + Deweloper Oto 3 problemy PiS….?

Publicysta „Die Welt” Sven Felix Kellerhoff zwraca uwagę na rosnącą liczbę krajów domagających się od Niemiec reparacji wojennych. Po Grecji i Polsce takie roszczenia zgłosiły Kraje Bałtyckie.

– Moraliści i populiści są zgodni (co do zasadności roszczeń), lecz skutki zaspokojenia tych roszczeń byłyby „dramatyczne” – ostrzega autor komentarza.

„Kto wyrządził szkodę, musi ją naprawić” – pisze Kellerhoff zaznaczając, że jest to rozsądna zasada obowiązująca w państwach prawa. Gdy jednak widać, że zadośćuczynienie wyrządziłoby szkody, które przewyższyłyby korzyści wynikające z naprawienia strat, wtedy rozsądniej jest poszukać kompromisu.

Polacy domagają się nierealnych sum

Dziennikarz „Die Welt” pisze, że Niemcy stały się ostatnio notorycznym celem roszczeń reparacyjnych. Grecja i Polska domagają się nierealnych sum”. Jeżeli Niemcy zgodzą się na to, wkrótce ustawi się kolejka „półtora tuzina” państw, które w czasie wojny były okupowane przez Niemcy.

Kellerhoff przypomina stanowisko niemieckiego rządu, że wszystkie roszczenia reparacyjne zostały ostatecznie zamknięte traktatem 2+4 z 1990 roku.

Nie prawo, lecz moralna presja

„Greckim i polskim populistom nie chodzi jednak o prawo międzynarodowe, lecz o moralną presję, która ma skłonić Niemcy do zmiany stanowiska” – pisze publicysta.

Zdaniem Kellerhoffa w przypadku dojścia w Niemczech do władzy rządu lewicowego (SPD-Zieloni-Lewica) istnieje niebezpieczeństwo, że ugnie się on przed żądaniami poszkodowanych krajów. Szczególnie Zielonym trudno zrozumieć, że „w polityce zagranicznej nie ma miejsca na moralność”.

Reparacje mają „dwojaki charakter” – „z jednej strony chodzi w nich o naprawę konkretnych szkód materialnych, z drugiej zaś o upokorzenie pokonanego przeciwnika”. „Krajom, które w przeszłości otrzymały reparacje, rzadko wyszły one na zdrowie” – ostrzega Kellerhoff.

Negatywne skutki reparacji

Publicysta „Die Welt” opisuje negatywne skutki reparacji, jakich w 1871 roku od pokonanej Francji zażądał kanclerz Otto von Bismarck. Paryż musiał zapłacić w ciągu kilku lat pięć miliardów franków w złocie. Kontrybucja pogłębiła odwieczną wrogość między obu krajami i doprowadziła do kolejnej wojny w 1914 roku. W Niemczech potężny zastrzyk gotówki doprowadził do przegrzania koniunktury i do krachu na rynku w 1873 roku.

Po I wojnie światowej Francja domagała się odwetu – Niemcy zostały zobowiązane do zapłacenia „astronomicznych” sum – 132 mld marek w złocie. Gospodarczy kryzys wyniósł do władzy narodowych socjalistów, którzy zlikwidowali demokrację. Skutki są dobrze znane – podkreśla Kellerhoff.

Reparacje mogą zniszczyć UE

„Miejmy nadzieję, że w Europie nie dojdzie do nowej wojny, i że nawet aktualne roszczenia Polski i Grecji tego nie zmienią. Z pewnością jednak euro i Unia Europejska rozpadłyby się, gdyby oba te kraje blokowały pracę Brukseli, dopóki Niemcy nie uznają rzekomych zobowiązań reparacyjnych” – pisze Kellerhoff.

„Równocześnie doszłoby do wzrostu resentymentów, a skutkiem byłby ogromny wzrost nacjonalizmu” – ostrzega „Die Welt”.

Niemieccy turyści przestaliby odwiedzać Grecję, a polscy pracownicy przestaliby być mile widziani w RFN, co oznaczałoby utratę możliwości atrakcyjnych zarobków. Wszystko to może stać się faktem, nawet gdy Grecja i Polska nie uzyskają od Niemiec ani jednego euro.

Gdyby Niemcy pomimo wszystko wypłaciły reparacje, w krajach będących beneficjentami doszłoby do przegrzania koniunktury, jak w Niemczech po 1871 roku. W Grecji istotną część niemieckich świadczeń i tak pochłonęłaby korupcja tak, jak w przypadku indywidualnych odszkodowań wypłacanych w latach 1950-1960.

„Tak czy siak – reparacje są błędną drogą, tym bardziej że od wojny dzielą nas już dwa pokolenia – podsumowuje Kellerhoff w komentarzu opublikowanym w „Die Welt”.

Wszystkie drogi PiS prowadzą do Polexitu.

Depresja plemnika

Joachim Brudziński otworzył filię urzędu pocztowego na jednym ze szczecińskich osiedli. Podczas uroczystości nie zabrakło także księdza, który pobłogosławił urząd. Brudziński kupił dwie lokalne gazety oraz książkę o snajperach z czasów II wojny światowej. Znaczków nie kupił, listu nie wysłał…

Przypominamy, że Brudziński twierdził, że na dwa tygodnie przez wyborami do Europarlamentu bierze urlop jako minister. W jakim więc charakterze był na rzeczonej poczcie? Dziennikarzom odpowiedział, że „jako poseł ziemi zachodniopomorskiej”. – „Oficjalnie jestem na urlopie” – stwierdził Brudziński, ale po chwili dodał, że… wciąż jest przecież ministrem!

„Dla niezorientowanych i obcokrajowców: Pokazana na filmie scenka miała miejsce w dużym państwie UE, w roku 2019! Pan w okularach to konstytucyjny minister tego państwa”;

„Proszę się jeszcze pochwalić, o ile podnieśliście ostatnio ceny znaczków”; – „Będą pobłogosławione listy polecone?”; – „Paczkomaty też pan święci? U mnie na osiedlu kilka takich się pojawiło”

View original post 2 890 słów więcej

 

Wykopać PiS

Podczas jednej z ostatnich dużych konwencji rządzącej prawicy w Krakowie, Jarosław Kaczyński powtórzył wszystkie argumenty, które do tej pory nie zapewniły jego partii żadnego „przełamania” czy „ruszenia do przodu”. A po emisji filmu Sekielskich, kiedy już nawet niektórzy konserwatywni biskupi „udają się na półroczną pokutę w klasztorze” (płocki biskup Piotr Libera, który został do takiej „dobrowolnej pokuty” zmuszony przez papieża Franciszka, stał się pierwszą ofiarą filmu Sekielskich spośród najbardziej wpływowych polskich hierarchów), strategia okopywania się PiS-u na pozycjach prawicowej wojny kulturowej jest przepisem na klęskę.

Jednak Jarosław Kaczyński albo utracił już zdolność manewrową, albo doszedł do wniosku, że mobilizację wiejskiego elektoratu (zwykle nie chodzącego na europejskie wybory) mogą mu zapewnić wyłącznie proboszczowie z tzw. Kościoła Rydzyka. W swoim wystąpieniu z nazwiska pochwalił zatem Ryszarda Legutkę, który w polskim Kościele nie zauważył żadnej pedofilii, a wyłącznie „pederastię”. Znów ostrzegał przed seksualizacją dzieci przez świecką szkołę, nie wspominając o „pracy z dziećmi” księży pedofilów. Z braku jakichkolwiek świeżych wypowiedzi Pawła Rabieja z Nowoczesnej o adopcji dzieci przez pary homoseksualne, Kaczyński zaatakował w Krakowie Platformę Obywatelską za samo przygotowywanie projektu uregulowania kwestii związków partnerskich. Jako personalny cel swojego ataku wybrał przy tym całkiem błędnie (może wybrał mu takiego przeciwnika jakiś niezbyt rozgarnięty PR-owiec) Rafała Grupińskiego, który jest akurat jednym z bardziej konserwatywnych polityków PO.

Z koszem darów przyjechał do Krakowa premier Morawiecki. Tym razem dostało się niepełnosprawnym. Te same pieniądze, których nie było, kiedy niepełnosprawni strajkowali przez wiele tygodni w Sejmie, gdzie na rozkaz Kaczyńskiego, Morawieckiego i Kuchcińskiego zamykano im okna i zakazywano wchodzenia do sejmowych toalet, znalazły się – przynajmniej wirtualnie, jako jedna z wyborczych obietnic – w ostatnim tygodniu kampanii, w której PiS po raz pierwszy zaczęło się bać. Bezpośrednią przyczyną tej szczodrobliwości władzy mogło być również to, że niepełnosprawni uczestnicy tamtego protestu od paru dni pojawiają się na spotkaniach opozycji, a dzień przed krakowską konwencją PiS-u wystąpili na marszu Koalicji Europejskiej w Warszawie.

Jarosław Kaczyński straszył w Krakowie nie tylko gejami i seksualizacją dzieci przez świeckich nauczycieli opętanych „ideologią gender”. Ostrzegał także Polaków przed euro, powtarzając PR-owy wynalazek Mateusza Morawieckiego (adresowany do tych samych odbiorców, co kiedyś clipy z Chuckiem Norrisem zachęcającym do brania kredytów z banku, którego prezesem był wówczas Morawiecki). Kaczyński obiecał zatem w Krakowie, że „przyjmiemy euro dopiero, kiedy się zrównamy z Niemcami”.

Można to nazwać makiawelizmem, bowiem pozostanie Polski na kolejne lata ze słabą, bezbronną wobec globalnych spekulantów narodową walutą, z dalszą masową ucieczką młodych, lepiej wykwalifikowanych Polaków do strefy euro w poszukiwaniu wyższych pensji wypłacanych w silniejszej walucie, wreszcie z gospodarką mogącą konkurować na globalnym rynku jedynie tanią siłą roboczą, a nie innowacyjnością – Polska nigdy się „z Niemcami nie zrówna”. I w ten sposób Jarosław Kaczyński nigdy nie będzie musiał rezygnować ze złotówki, nad której słabością dalej będzie czuwał Adam Glapiński.

Unia personalna Schetyny i Tuska

Ciekawiej było po stronie opozycji, ale przede wszystkim z racji wydarzeń o charakterze personalnym. I tak wydarzeniem sobotniego marszu opozycji w Warszawie było pojawianie się tam Donalda Tuska, który bardzo jednoznacznie i bardzo ostro wypowiedział się po stronie Koalicji Europejskiej przeciwko PiS-owi i Jarosławowi Kaczyńskiemu.

Wielu prawicowych, a także „symetrystycznych” publicystów prasy, która otrzymuje reklamowe pieniądze z kontrolowanych przez PiS spółek skarbu państwa, od wielu miesięcy szukało dowodów na to, że Donald Tusk już za chwilę odbierze Grzegorzowi Schetynie Platformę Obywatelską. Stworzy konkurencyjną dla Koalicji Europejskiej listę w wyborach do Parlamentu Europejskiego, założy własną partię, która rozbije elektorat Platformy, itp. Nic z tych rzeczy nie nastąpiło. Mimo szorstkiej przyjaźni obu panów, na warszawskim marszu opozycji wydarzył się cud. Dwaj ludzie, którzy wyznają podobne idee, mają wspólne polityczne interesy i wspólnego wroga, zamiast rzucić się sobie do gardła, wystąpili razem. Donald Tusk i Grzegorz Schetyna zachowali się racjonalnie, co w polskiej polityce należy do wyjątków.

Najbardziej precyzyjnie podsumował wyjątkowość tego zdarzenia obecny na marszu Koalicji Europejskiej prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak, który „serdecznie podziękował” Grzegorzowi Schetynie i Donaldowi Tuskowi „za to, że są razem i walczą razem”.

Faktycznie, kiedy ostatni raz Tusk i Schetyna byli naprawdę razem – czyli w pierwszej połowie pierwszej kadencji pierwszego rządu Donalda Tuska, pomiędzy 2007 i 2009 rokiem – liberalne centrum było w Polsce najsilniejsze, miało zarówno „wizje” (przed którymi wcale jeszcze nie stronił wówczas Tusk), jak też narzędzia, by te wizje realizować (tych dostarczał Tuskowi Schetyna). Od tamtego czasu zdarzyło się jednak pomiędzy oboma panami tak wiele, że ich uścisk dłoni – który wręcz ostentacyjnie zaprezentowali tysiącom uczestników marszu opozycji – miał być czymś w rodzaju publicznej gwarancji, że w kluczowym dla polskiej demokracji momencie będą wobec siebie lojalni.

Ciekawa była na warszawskim marszu Koalicji Europejskiej dystrybucja czasu przemówień. Grzegorz Schetyna, który Koalicję Europejską faktycznie zbudował, prawie zrezygnował z własnego wystąpienia. Powitał jedynie uczestników marszu, liderów Koalicji Europejskiej i uczestniczące w niej ugrupowania. Jednak później zrobił miejsce, aby to Donald Tusk zabłysnął oratorskim talentem.

Choć prawica była wystąpieniem Tuska oburzona (szczególnie czołowego specjalistę od katolickiego szariatu, Jarosława Gowina, rozsierdziło porównanie Jarosława Kaczyńskiego do ajatollaha), a „symetryści” wyrażali zblazowanie tym, że „Donald Tusk znowu kłóci się z Jarosławem Kaczyńskim” (muszę przyznać, że ja z kolei jestem już zblazowany banałami „symetrystów”), to zwolennicy i potencjalni wyborcy opozycji przyjęli przemówienie Donalda Tuska entuzjastycznie. Oni akurat nie rozumieli, dlaczego dwa pierwsze wystąpienia Donalda Tuska w tej kampanii były tak mało wyraziste i zdystansowane.

Więcej o Tusku >>>

To nie jest głosowanie na mniejsze zło. To głosowanie na większe dobro – mówił Donald Tusk na marszu „Polska w Europie”, który przeszedł ulicami Warszawy. Na jego czele oprócz szefa Rady Europejskiej przeszli liderzy Koalicji Europejskiej, a także byli prezydenci Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski.

Marsz rozpoczął się parę minut po godzinie 12 na placu Bankowym, gdzie manifestantów powitał prezydent miasta Rafał Trzaskowski. – Są to wybory, które pozwalają nam walczyć o wartości, tak jak w Warszawie walczyliśmy o otwartość, o tolerancję, o wartości europejskie, tak właśnie dokładnie o tym samym będą te wybory europejskie za tydzień – mówił prezydent stolicy, porównując wybory w przyszłą niedzielę do referendum w sprawie akcesji Polski do Unii.

Uczestnicy marszu przeszli na plac Konstytucji, gdzie głos zabrali politycy, liderzy Koalicji Europejskiej, byli prezydenci i przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. Wszyscy razem wcześniej szli na czele marszu ulicami stolicy.

Tusk: Nie dajcie się oszukać

– Jestem z wami, żeby powiedzieć wszystkim Polakom, jak ważne są to wybory. Stawka jest podwójna, większa niż zwykle. To wielki wybór. Stoję dzisiaj przed wami z ludźmi, którzy kiedy mówią o Polsce w Europie, gdy mówią, że Polacy to Europejczycy, a Europa jest domem dla Polski, to nie po to, by kogoś zwodzić dwa tygodnie przed wyborami. To oni planowali to wielkie przedsięwzięcie. To oni wprowadzili Polskę do UE. To oni są gwarancją mocnej Polski w Europie. Oni wierzą, podobnie jak ja, że miejsce Polski jest w Europie – mówił ze sceny Donald Tusk.

– Krzycząc „prawo”, gwałcili konstytucję, krzycząc „sprawiedliwość”, niszczyli polskie sądy, mówiąc o skromności, głośno wykrzykiwali „te pieniądze nam się po prostu nalezą”. A więc jeśli tak samo chcą potraktować naszą europejskość, jak potraktowali konstytucję, sądy i własne deklaracje dotyczące skromności i uczciwości, to znaczy, że ten wybór jest naprawdę bardzo poważny – dodał Donald Tusk.

Kaczyński jak ajatollah

Przewodniczący Rady Europejskiej namawiał do oddania głosu na demokratów.

– Mówię o tych wszystkich, którzy się zastanawiają, a którzy dobrze życzą Polsce – nie ryzykujcie. Jest jeszcze inna stawka. To jest przyszłość Europy – mówił Donald Tusk. – W wielu miejscach są ludzie, którzy odnajdują się w dobrze znanych hasłach: jedna idea, jeden naród, jeden wódz – dodał. – Nie wierzcie malkontentom, którzy mówią o Koalicji Europejskiej, że ich nic nie łączy. Ich łączy troska o wspólne dobro – zaznaczył.

Odniósł się też do słów Jarosława Kaczyńskiego, które padły na konwencji w Łodzi. Prezes PiS straszył przymusową relokacją imigrantów i potrzebą obrony przed zagrożeniami z Europy, gdzie wymieniał euro, demoralizację dzieci, ograniczenie programów społecznych oraz islam.

– Ostatnio słyszałem, że padły tu słowa o szariacie. Szariat to mniej więcej w praktyce państwo wyznaniowe. Autor tych słów, a znam go długo i dobrze, jak mówi, że chce przed czymś bronić, to z reguły o tym marzy – mówił Tusk.

– Polska osiągała wielkie zwycięstwa, kiedy Polacy potrafili się jednoczyć. To nie jest głosowanie na mniejsze zło. To głosowanie na większe dobro – dodał Donald Tusk.

Byli prezydenci ze wsparciem dla KE

Po szefie Rady Europejskiej głos zabrali byli prezydenci Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski.

– Dziękuję wszystkim, którzy nam pomagali przed 2004 r., abyśmy weszli do UE. My z europejskiej drogi nie zejdziemy. Europa przyniosła nam postęp w wielu dziedzinach. Za to jesteśmy Europie wdzięczni i teraz możemy ją wyrazić głosując – przekonywał Aleksander Kwaśniewski.

– Wspominam ten szczególnie smutny moment, jakim było wyprowadzenie flag europejskich z kancelarii polskiego premiera, pisowskiego premiera. Można powiedzieć, że to tylko symbol, ale to aż symbol – mówił z kolei Bronisław Komorowski.

Schetyna: Prosimy o ostatni tydzień zaangażowania

– KE powstała po to, aby przywrócić nam wszystkim nadzieję, Polskę Europie – mówił Grzegorz Schetyna, który dziękował w swoim wystąpieniu wszystkim tym, dzięki którym powstała Koalicja Europejska.

– Przyjechaliśmy po to, aby powiedzieć, że jesteśmy gotowi, aby prosić o ostatni tydzień dobrych emocji, entuzjazmu i zaangażowania, żebyśmy mogli się cieszyć wieczorem 26 maja – mówił lider PO.

Katarzyna Lubnauer, szefowa Nowoczesnej, mówiła: – Zwracam się do kobiet, 100 lat temu dostałyśmy prawa wyborcze, skorzystajmy z tego! Nie pozwólmy, by zadecydował za nas wieczny kawaler!

Lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz mówił m.in. o wadze wyborów jesiennych do polskiego parlamentu: – Te wybory to rzeczywiście wielki wybór, ale to dopiero pierwsza tura. Druga będzie jesienią. Musimy wygrać wybory europejskie, żeby zwyciężyć na jesieni. Dla nas nie jest ważna tylko jedna pora roku, a cały rok.

Na scenie razem z liderami Koalicji Europejskiej przemawiali także prezydenci miast i samorządowcy, m.in. Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania, a także przedstawiciele organizacji pozarządowych i stowarzyszeń.

Za tydzień PiS może zaglądnąć w oczy widmo porażki i pojawić się cień krat więziennych.

Depresja plemnika

Od dziewięciu lat partia rządząca wykorzystuje katastrofę w Smoleńsku, grając na emocjach wyborców. Miesięcznice, komisje, symulacje lotu, dochodzenie prawdy, to stały element polityki PiS. Jednak jak się przekonujemy, to tylko fasada, za którą zwyczajnie nic nie ma.

Okazuje się bowiem, że ostatnim przedstawicielem rządu, który był na miejscu katastrofy jest nikt inny, jak znienawidzony przez partię rządzącą – Donald Tusk.

Było to dokładnie 10 kwietnia 2010 r., czyli w dniu tragedii. Od tamtej pory nikt wyżej postawiony nie kwapił się do tego, by w Smoleńsku oddać honor ofiarom.” Te dość bulwersujące informacje zostały pozyskane przez posła PO, Krzysztofa Brejzę, który wystosował pytanie o obecność przedstawicieli polskiego rządu w Smoleńsku w rocznice katastrofy.

Odpowiedź szokuje, bo nikt z przedstawicieli Zjednoczonej Prawicy nie oddał hołdu ofiarom w ciągu czterech minionych lat. „W tym roku jedynym oficjalnym przedstawicielem Polski w Smoleńsku, w rocznicę tragedii, był ambasador RP w Moskwie – Włodzimierz…

View original post 813 słów więcej

 

Sekta, smród zgnilizny, watykanskie szambo. O Kościele po filmie „Tylko nie mów nikomu”

Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź wypowiedział się dzisiaj w Krakowie na temat filmu „Tylko nie mów nikomu” poświęconemu pedofilii w Kościele Katolickim.

Abp Marek Jędraszewski w najbliższym tygodniu ma zjawić się w Poznaniu, aby odprawić mszę z okazji 100-lecia Liceum nr 1 im. Karola Marcinkowskiego.

Manuela Gretkowska wypowiedziała się na temat filmu Tomasza Sekielskiego „Tylko nie mówi nikomu” o pedofilii w polskim Kościele katolickim. Pisarka w swoim komentarzu odniosła się do słów dziennikarza Szymona Hołowni, który obejrzał fragment dokumentu.

„Tylko nie mów nikomu” wstrząsa, boli. Konieczne pilne działania władz i organów ścigania, zdecydowana postawa instytucji publicznych i wielu, dziś wstrząśnięty katolików. Dość zaburzeń w relacjach państwo-kościół. Rozdział i jasne zasady, tego się domagamy – mówi Barbara Nowacka z Koalicji Europejskiej.

Aktor i działacz społeczny Krzysztof Pieczyński (stowarzyszenie Polska Laicka) skomentował dokument „Tylko nie mów nikomu” Tomasza Sekielskiego o pedofilii w Kościele katolickim.

Film braci Sekielskich oczywiście wstrząsający. Oprócz osobistych tragedii pokazuje systemowe mechanizmy, które sprzyjają pedofilii w kościele i pomagają w ochronie przestępców. Wykorzystajmy szok wywołany filmem jako szansę na rozprawienie się z tym koszmarnym zjawiskiem.

Wielokrotnie w wywiadach głośno podkreślałem, że kościół polski jako instytucję, ominęło Oświecenie. To nie ma nic do wspólnoty wiernych czy samej treści religii. To kościół jako instytucja wymaga reformy. Proponuję taki plan:

1. Stwórzmy państwową komisję (o szerokim autorytecie publicznym i z reprezentacją środowisk obywatelskich ) do walki z pedofilią. Zróbmy użytek ze sprawdzonych rozwiązań w innych krajach: w Stanach Zjednoczonych, Australii, Irlandii, Wielkiej Brytanii i innych. Obrona dzieci i wymierzanie sprawiedliwości to zadanie dla państwa, nie dla kościoła.

2. Niech komisja i państwowe organy ścigania uzyskają pełny dostęp do archiwów kościelnych. Niestety najpewniej kryje się tam masa informacji o przestępstwach i próbach ich tuszowania, które nie zostały ujęte w statystykach niedawno ogłoszonych przez Konferencję Episkopatu.

3. Wprowadźmy przejrzystość postępowań kościelnych w sprawach dotyczących podejrzeń o pedofilię. Oczywiście w poszanowaniu takich praw jak prywatność czy godność osobista. Zbyt często poufność wewnętrznych procedur kościelnych służy do faktycznej ochrony przestępców.

4. Zamiatanie przypadków pedofilii pod dywan przez przełożonych i innych powinno być konsekwentnie karane jako współudział w przestępstwie. Wszelkie zmiany w wewnętrznych procedurach kościoła w ostatnich latach są potrzebne i ważne. Ale indolencja i odwracanie oczu pozostaje jednym z głównych systemowych problemów, który trzeba wyeliminować. Upewnijmy się, że wykorzystujemy wszelkie narzędzia prawne, które mamy do dyspozycji.

5. Konkordat minus? Sprawdźmy, czy umowa konkordatowa nie roztacza parasola ochronnego nad przestępcami. Renegocjujmy ją, jeśli tego wymaga ochrona dzieci przed przestępstwami seksualnymi.

6. Wreszcie — wzmacniajmy programy i instytucje wsparcia dla ofiar (rządowe i pozarządowe). Stwórzmy programy edukacyjne na wzmocnienie cielesnej suwerenności dzieci (w wieku przedszkolnym i szkolnym). Na filmie widzimy, że dzieci zbyt często są bezradne wobec presji ze strony starszych, silniejszych osób, które w wielu przypadkach cieszą się niezasłużonym autorytetem.

Ruja i poróbstwo klechów to mało powiedziane.

Depresja plemnika

Przykładem cynicznej i wyrachowanej manipulacji po ujawnieniu przypadków pedofilii w polskim kościele jest postawa TVP i przyjęta narracja „Wiadomości”, przypominająca stara radziecką technikę propagandową. Na zarzut odpowiada się niewygodnym dla pytającego stwierdzeniem, które ma go zdyskredytować Kiedyś brzmiało to tak „…a w USA biją murzynów”.

Widać wyraźnie, że „argument murzyński” do dziś nie stracił na swojej aktualności i objawił się w całej krasie przy okazji premiery dokumentu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”.

Telewizja publiczna w materiale „Podwójne standardy opozycji”, nie wspominając o nim w ogóle, skupiła się ni z tego, ni z owego, na osobach trzech pedofilów, którzy – zdaniem PiSowskich dziennikarzy – byli związani z opozycją.

Zaprezentowano więc sylwetkę Piotra Z., byłego radnego PO ze Słupska, który został skazany w 2012 r. za czyny…

View original post 665 słów więcej

 

Nauczyciele nie przestają strajkować

Broniarz: Byłbym raczej sceptyczny jeżeli chodzi o możliwość zawieszenia strajku w dniu dzisiejszym

– Zapewne będą takie szkoły, przedszkola, gdzie ten strajk, decyzją komitetów strajkowych, zostanie zawieszony, ale patrząc na atmosferę, na to, co dzieje się w szkołach, na te napięcia, na niektóre wypowiedzi polityków w ostatnich dniach, to raczej z mojego punktu widzenia i patrząc na to, co się dzieje, byłbym raczej sceptyczny jeżeli chodzi o możliwość zawieszenia strajku w dniu dzisiejszym – stwierdził Sławomir Broniarz w rozmowie z Konradem Piaseckim w „Rozmowie Piaseckiego” TVN24.

Broniarz: Nadal strajkuje około 13 tys. placówek

– Informacja z piątku to była informacja na poziomie 2100 [szkół zawiesiło protest, wróciło do pracy] na ponad 15 tys. szkół, które strajkowały. Tak że nadal w tej fazie strajku mamy około 13 tys. placówek i co najważniejsze, narasta determinacja wsród tych, którzy mówią: jesteśmy ostatnim ogniwem, w tym procesie walki, mówię o liceach – stwierdził Sławomir Broniarz w TVN24.

Broniarz: Byłbym za podtrzymaniem akcji strajkowej w tej formie, jaka jest

– Moja rekomendacja jest rzeczą wtórną w stosunku do tych emocji, które się rozgrywają. Byłbym za podtrzymaniem akcji strajkowej. W tej formie, jaka jest [teraz] – stwierdził Sławomir Broniarz w rozmowie z Konradem Piaseckim.

Broniarz: Na pewno nie bierzemy pod uwagę zakończenia strajku. Trzy propozycje leżą na stole

– Na drugim biegunie mamy zawieszenie akcji strajkowej, natomiast na pewno nie bierzemy pod uwagę zakończenia strajku jako takiego. Są także głosy mówiące o tym, że możemy wejść w strajk rotacyjny, część placówek już w ubiegłym tygodniu w takim systemie strajkowała. Te trzy propozycje leżą dzisiaj na stole – stwierdził Sławomir Broniarz w rozmowie z Konradem Piaseckim w „Rozmowie Piaseckiego” TVN24.

https://twitter.com/darekk79/status/1120195979758788609

Nadal strajkuje około 13 tys. placówek.

Depresja plemnika

Mateusz Morawiecki udał się do Stanów Zjednoczonych na dwudniową wizytę.

Podczas pierwszego dnia wizyty szef rządu wziął udział w Okrągłym Stole z udziałem amerykańskich biznesmenów, którego organizatorem był think tank „The Chicago Council on Global Affairs”. Spotkanie miało na celu nawiązanie kontaktów z amerykańskimi inwestorami i pokazanie Polski, jako potencjału do inwestowania. Premier złożył także kwiaty pod pomnikiem Tadeusza Kościuszki w Chicago – informuje Kancelaria Premiera.

W czasie drugiego dnia wizyty premier Mateusz Morawiecki wziął udział w premierze filmu „Poland: The Royal Tour” oraz wystąpił w amerykańskiej telewizji, w której skrytykował polskich sędziów. – Zmiany w polskim sądownictwie są jak rozliczenie z francuskimi kolaborantami-mówił polityk PiS. Na słowa szefa rządu zareagował na Twitterze mecenas Michał Wawrykiewicz.

Do filmu umieszczonego przez MON odniósł się także pułkownik w stanie spoczynku Adam Mazguła, który zwrócił się do ministra Mariusza Błaszczaka.

Panie Mariuszu Błaszczak, zobaczyłem reklamówkę defilady z okazji 3…

View original post 439 słów więcej

Strajk nauczycieli to nasza sprawa, bo walczą o godną Polskę, a nie zakłamaną i wsteczną

Powstał społeczny Komitet „Wspieram Nauczycieli”. Powołali go przedstawiciele kultury i nauki, aktorzy, celebryci, prawnicy, przy udziale oświatowych związków zawodowych. Środki z funduszu zostaną przeznaczone na pomoc strajkującym nauczycielom, którzy nie są zrzeszeni w związkach. „Ten strajk jest lekcją wychowania obywatelskiego nie tylko dla uczniów, ale i dla nas wszystkich. Jest także lekcją solidarności, której wspaniałą tradycją Polska może się chlubić” – piszą inicjatorzy Komitetu. Pieniądze można wpłacać na nr konta 13 1240 5934 1111 0010 8960 6877

Pomoc nauczycielom

W Centrum Nauki Kopernik na specjalnej konferencji prasowej zainaugurowano działalność Społecznego Komitetu „Wspieram Nauczycieli”. Jednocześnie uruchomiony został specjalny rachunek „Fundusz strajkowy”, na który można wpłacać datki.

Udział w społecznym komitecie zadeklarowali m.in. prezydent Konfederacji Lewiatan dr Henryka Bochniarz, prof. Jerzy Bralczyk, prof. Andrzej Friszke, mec. Sylwia Gregorczyk-Abram, Zbigniew Hołdys, Szymon Hołownia, prof. Maria Janion, Czesław Mozil, Wojciech Maziarski, Katarzyna Nowak-Zawadzka (Nauczyciel Roku 2015), reżyser Paweł Pawlikowski, piosenkarka Maria Sadowska, Małgorzata Saramonowicz, scenarzysta Andrzej Saramonowicz, były I Prezes SN prof. Adam Strzembosz, pisarka Olga Tokarczuk, uczestniczka Powstania Warszawskiego Wanda Traczyk-Stawska, prof. Łukasz Turski, raper Vienio, publicysta Jacek Żakowski.

ZNP: Fundusz wesprze nauczycieli spoza związków

Fundusze, które uda się zebrać na specjalnie uruchomionym koncie, posłużą do wsparcia nauczycieli, którzy strajkują, a nie należą do związku.

– My jakoś sobie poradzimy, ale chcemy wspomóc tysiące nauczycieli, którzy nie należą do żadnego związku zawodowego, którzy strajkując, dając nam swoje wsparcie, znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji – tłumaczył szef Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz.

Konto, na które można wpłacać fundusze, zostało utworzone przez ZNP, natomiast o tym, do kogo trafią pieniądze ze zbiórki, decydować będzie komitet obywatelski, a nie Związek – podkreślał Broniarz.

Rząd zapowiada od kilku dni, że za okres strajku nauczyciele, którzy odstąpili od pracy, nie otrzymają pieniędzy.

To nauczyciele kształtują społeczeństwo obywatelskie

– Uważam, że wszyscy powinniśmy wspierać nauczycieli walczących o swoją godność. Ten fundusz społeczny, który otwieramy, będzie mógł wspomagać tych nauczycieli, którzy z powodu strajku zostaną pozbawieni swoich dochodów i ich sytuacja stanie się bardzo, bardzo ciężka – tłumaczyła Krystyna Starczewska, polonistka i filozofka, jedna z inicjatorek komitetu.

– Stajemy po stronie nauczycieli, także z wdzięczności za to, że codziennie wspierają nasze dzieci i wnuki – mówił na konferencji Jacek Żakowski.

– Bez właściwie ukształtowanego i nauczanego obywatela, nie ma społeczeństwa obywatelskiego – mówił były I Prezes SN prof. Adam Strzembosz. – Uważam, że w sytuacji, jaka się w tej chwili ukształtowała, jest rzeczą niezwykle ważną, byśmy się zachowali jak społeczeństwo solidarne, byśmy wsparli to, co w tym działaniu nauczycieli łączy się bardzo ściśle z naszym interesem, z interesem społeczeństwa jako całości, ale także z interesem naszych dzieci, wnuków. Oni tworzą przyszłość – dodał prof. Strzembosz.

Komitet o inicjatywie

Poniżej zamieszczamy list Społecznego Komitetu „Wspieram Nauczycieli”:

„Stajemy po stronie nauczycieli z wdzięczności za to, że codziennie wspierają nasze dzieci i wnuki. Teraz to oni potrzebują naszego wsparcia.

Strajkujący nauczyciele i nauczycielki, a także inni pracownicy szkół i przedszkoli walcząc o godne wynagrodzenia zabiegają o edukację na miarę potrzeb XXI wieku. To nasza wspólna odpowiedzialność, by zarobki pozwalały im na porządną pracę bez gorączkowego rozglądania się za dodatkowymi źródłami dochodu. By nie odchodzili ze szkół, by czuli się docenieni, by mogli polecać ten piękny zawód wszystkim.

Dlatego wyrażamy solidarność ze strajkującymi nauczycielami także w imię najlepiej pojętego patriotyzmu – troski o przyszłość Polski.

Ten strajk jest lekcją wychowania obywatelskiego nie tylko dla uczniów, ale i dla nas wszystkich. Jest też lekcją solidarności, której wspaniałą tradycją Polska może się chlubić.

Strajkujący ponoszą nie tylko koszt moralny strajku, ale też koszty materialne. Ogłaszając zbiórkę chcemy wspomóc tych, którzy uczestnicząc w proteście znaleźli się w najtrudniejszej sytuacji. Dla których strata zarobków za czas strajku oznacza katastrofę finansów rodzinnych.

Jako społeczny komitet wsparcia nauczycielskiego strajku zadbamy, by pieniądze ze zbiórki zostały przekazane tym najbardziej potrzebującym.

Okażmy im pomoc, solidarność, wsparcie i życzliwość. A także wdzięczność, że walczą o lepszą szkołę dla naszych dzieci i wnuków oraz o lepszą Polskę dla nas wszystkich”.

Kołtuny pisowskie musza być przepędzone od koryta, bo cofają nas cywilizacyjnie.

Depresja plemnika

Polityka dzielenia społeczeństwa i nastawiania jednych przeciwko drugim nie jest w wykonaniu Prawa i Sprawiedliwości żadną nowością. Nikt chyba jednak nie spodziewał się, że do postawienia silnego akcentu w tej kwestii dojdzie akurat w czasie kampanii wyborczej, w której to zwykle partia Jarosława Kaczyńskiego próbuje grać o wyborców centrum, a sam lider partii nakłada maskę “miłego wujka”, który łączy, a nie dzieli.

Tym razem w roli głównej wystąpił jednak nie naczelnik z Żoliborza, tylko szara eminencja Prawa i Sprawiedliwości, twórca SKOK-ów i senator PiS Grzegorz Bierecki, który wziął udział w obchodach 9. rocznicy katastrofy w Smoleńsku w Białej Podlaskiej.

– Nie ustaniemy, aż nie doprowadzimy do pełnego oczyszczenia Polski z ludzi, którzy nie są godni należeć do naszej wspólnoty narodowej – powiedział.

View original post 2 496 słów więcej

Tusk o głupocie obecnie rządzących, która może nas wiele kosztować

Donald Tusk w obszernym wywiadzie, którego udzielił „Gazecie Wyborczej” mówił o historii z okazji 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Nie mogło jednak zabraknąć miejsca dla komentarzy, dotyczących obecnej sytuacji, w której znalazła się Polska pod rządami PiS. – „Dzisiaj, choć powodów do podziałów historycznych nie ma, to wzniecanie wzajemnej nienawiści jest jednym z najcięższych politycznych przestępstw tej ekipy. Tak jak niedopuszczalne ze względu na rację stanu jest „budowanie” pozycji Polski na konflikcie ze wszystkimi dookoła, tak moralnie i politycznie niedopuszczalne jest „budowanie” politycznej pozycji na rozniecaniu nienawiści między Polakiem a Polakiem. (…) Wpychanie Polski w izolację, skłócanie jej z sąsiadami i innymi krajami, wyprowadzanie jej z rdzenia Europy, a niebawem w ogóle z Unii, sprawią, że Polska może się stać czyjąś łatwą ofiarą i nie będzie mogła liczyć na pomoc ze strony kogokolwiek. Nie mogę patrzeć na marnotrawienie bezcennej pozycji Polski w świecie, która nie miała analogii w naszych nowożytnych dziejach. To się domaga kary” – powiedział przewodniczący Rady Europejskiej.

Zapytany, czy jego zdaniem PiS chce doprowadzić do Polexitu, Tusk powtórzył to, co mówi w tym kontekście od wielu tygodni: – „To się może wydarzyć, choć to nie jest plan ichniego komitetu centralnego. Politycy rzadko deklarują, że zamierzają zrobić coś złego czy głupiego. Ale politycy robią rzeczy i głupie, i złe. PiS być może nie ma planu wychodzenia z Unii, ale wychodzi. Tak jak Cameron. Są jak lunatycy. Nie wiedzą, że wychodzą. Grzechy, głupota obecnie rządzących mogą nas naprawdę wiele kosztować.”.

Były premier ostro podsumował prezesa PiS: – „Kaczyński jest modelowym przykładem polityka niszczącego liberalną demokrację rozumianą jako wolność słowa, wolny rynek, wolne wybory, trójpodział władzy, praworządność, prawa człowieka. Model władzy Putina i Erdogana podoba się i Kaczyńskiemu, i Orbánowi” – powiedział Tusk. Przypomniał, jak zachowywał się prezes PiS podczas niedawnej kampanii wyborczej. – „Jemu każda taktyczna teza przejdzie przez gardło. Po pierwszej turze wyborów samorządowych wybaczył SLD niemal wszystkie zbrodnie i powiedział, że można z nimi robić koalicje w sejmikach. A gdy następnego dnia się okazało, że wynik SLD jest jednak za mały i nie wystarczy do koalicji, to zmienił zdanie” – zauważył Tusk.

Odniósł się też do reakcji, a właściwiej jej braku Kościoła na obecną sytuację w Polsce. – „Dziś mamy do czynienia z agresją i pogardą wobec oponentów i wobec obcych, innych. Ile szkód ta narracja wyrządziła! A Kościół milczy. Niekiedy tylko nieśmiały szept kilku biskupów. Nigdy nie zabiegałem o polityczne poparcie Kościoła, ale dziś dopominam się, by stawał po stronie słabszych, pogardzanych, by wzywał, żeby nie było nienawiści. Ta cisza jest tak głośna, że aż nie do zniesienia” – powiedział były premier.

Nie odpowiedział na pytanie, dotyczące jego powrotu do polskiej polityki. – „Zgłaszając jakąkolwiek deklarację zaangażowania politycznego w kraju, jutro powinienem zrezygnować z pełnionej tutaj funkcji. (…) Nie mogę być dobrym organizatorem pracy Rady Europejskiej, zachowującym bezstronność, jeśli będę występował w charakterze konkurenta jednego z członków tej Rady. Niezależnie od tego, co się zdarzy za rok, dyskrecja jest jedynym dopuszczalnym sposobem postępowania” – zakończył Tusk.

Tusk: „Grzechy, głupota obecnie rządzących mogą nas naprawdę wiele kosztować”

Depresja plemnika

W piątek przed północą poinformowano o tym, że rząd i narodowcy doszli do porozumienia w sprawie organizacji wspólnego marszu w setną rocznicę odzyskania niepodległości. Do działań obu stron w tej sprawie krytycznie odniósł się Władysław Frasyniuk.

To już pewne. W niedzielę 11 listopada we wspólnym marszu pójdą rządzący oraz narodowcy. Inicjatywa to efekt rozmów obu stron, która kończy kilkudniowe zamieszanie związane z organizacją obchodów. Zachowanie rządu i Stowarzyszenia Marsz Niepodległości skrytykował w rozmowie z TVN24 Władysław Frasyniuk, który stwierdził, że „profesjonalizmu w tych uroczystościach w ogóle nie ma”. – Ze zdumieniem dowiedziałem się, że narodowcy rozmawiali siedem razy z marszałkiem Senatu i ministrem Brudzińskim w sprawie wspólnej organizacji marszu – dodał.

„Znika nam z oczu to wielkie święto”

Były opozycjonista odniósł się także do udziału w marszu głowy państwa. – Wierzę w to, że Andrzej Duda zrobi sobie zarąbiste selfie z jakimś faszystą w kominiarce. Czekam bardzo na takie selfie –…

View original post 4 642 słowa więcej