Archiwa tagu: Marcin Zegadło

Komediodramat Kaczyńskiego

Otóż:

Po pierwsze, mówi nam: że PiS nie zostawia kolegów i koleżanek w trudnym położeniu. Działa trochę na zasadzie pytania, jakie stawia serialowy Stanisław Anioł (boski Roman Wilhelmi) swoim kolegom, kiedy dowiaduje się, że awansował i dostał stanowisko w stolicy. Anioł pyta kolegę: „Gdzie chcesz robić?” Kolega odpowiada: „W telewizji!”, a Anioł na to klepiąc go w ramię: „Robisz w telewizji!”. Oczywiście nic z tego nie wyjdzie. Ale gest Anioła obrazuje metodę i sposób rozumowania tej władzy.

Po drugie, mówi nam: że PiS potrafi odwdzięczyć się za polityczne usługi świadczone z pogwałceniem prawa, procedur i etyki, że nie widzi w tym problemu i że potrafi wynieść takie zachowania do rangi cnót;

Po trzecie: co do kompetencji kandydatów, mówi nam, że „nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera” i tak dalej i jeśli Piotrowicz, czy Pawłowicz mogą kandydować na stanowisko sędziego TK, to w zasadzie prawie każdy może, pod warunkiem, że zasłuży, a o tym, czy tak jest zdecyduje partyjny aktyw wcielony w drobne ciało wodza, przewodnika narodu, Jarosława Kaczyńskiego;

Po czwarte, mówi nam: że PiS ma za nic inteligencję elektoratów (od lewej do prawej), ponieważ niezwykle trudno jest obronić tezę, że wysunięcie kandydatur aktywnych polityków na stanowiska sędziów TK, nie zmierza do upolitycznienia tego organu, wreszcie mówi nam, że na serio, PiS nie ma w ogóle zamiaru takiej tezy bronić, nie musi, słupki rosną bez względu na to, co się wydarza i żaden faszyzm, żaden katolicki fundamentalizm, żaden Banaś i jego „pokoje na godziny” tego narodu nie przestraszą, ten naród wygrał walkę z faszyzmem, więc jeśli przyjdzie mu ochota zainstaluje sobie własny. Kto zwycięzcy zabroni?

Po piąte, mówi nam: że nawet PiS nie traktuje TK jako organu o zasadniczym znaczeniu dla ochrony konstytucyjności polskiego prawa, że traktuje ten organ tak, jak na przykład w PRL-u traktowano wybory do Sejmu. To znaczy, były, ale każdy wiedział, jaki to będzie Sejm, jakie prawo będzie stanowił i jakie to były wybory. Czyli, mówiąc najogólniej, TK traktowany jest przez PiS tak jak prezydent RP Andrzej Duda, to znaczy instrumentalnie i z pewnym politowaniem – ma robić swoje – a kto to będzie robił jak nie ci, którzy gotowi są zrobić wszystko, ponieważ, wiedzą, że pańskie oko konia tuczy, a oni mają ochotę spaść się pod tym spojrzeniem.

Ostatecznie, kto jak kto, ale Piotrowicz i Pawłowicz jako kandydat i kandydatka do TK, to już nawet nie jest prowokacja, to jest komediodramat, coraz słabszy sezon jakiejś mutacji serialu „Alternatywy 4” – trochę bardziej na smutno, trochę bardziej hard. Tym razem Stanisław Anioł załatwia kolegom robotę w Trybunale Konstytucyjnym. Efekt jest podobny. Kupa śmiechu. Z przeważającą ilością tego pierwszego. Na „k”.

Kmicic z chesterfieldem

Kiedy w 2015 r. Marian Banaś został wiceministrem finansów, złożył oświadczenie, że nie ma mieszkania w Warszawie. Przydzielono mu więc 35-metrowy służbowy lokal, składający się z pokoju, kuchni i łazienki. Banaś nie płacił za wynajęcie tego mieszkania, pokrył jedynie koszty takie jak czynsz czy opłaty za media.

Z lokalu służbowego Banaś korzystał do końca października tego roku, choć – jak ustalił RMF FM – w marcu 2017 roku kupił sobie mieszkanie w Warszawie. W oświadczeniu majątkowym podał, że ma 40-metrowe mieszkanie.  Jak podaje stacja, znajduje się ono „w atrakcyjnej lokalizacji na strzeżonym osiedlu na Pradze”.

Nie wiadomo dlaczego obecny szef NIK nie opuścił służbowego lokalu po zakupie własnego mieszkania. Banaś nie chciał rozmawiać na ten temat.

– „To kolejna gruba rysa na kryształowym wizerunku szefa Najwyższej Izby Kontroli” – skomentowała te doniesienia Grażyna Kopińska z Fundacji Batorego w rozmowie z RMF FM. Zaznacza, że brakuje przepisów regulujących sytuację, gdy podczas…

View original post 1 372 słowa więcej

 

Wicemarszałek Sejmu szmatą

Waldemar Kuczyński wprost o Ryszardzie Terleckim: szmata.

Kmicic z chesterfieldem

Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa ze względu na to, że… homofobiczne słowa polityka miały podobać się zgromadzonym na wiecu osobom.

Lider PiS obraził homoseksualistów podczas wystąpienia na Pikniku Rodzinnym w Stalowej Woli. Kaczyński dziękował arcybiskupowi Jędraszewskiemu (autorowi słów o „tęczowej zarazie”) i ostro atakował środowiska LGBT. Zdaniem prokuratury Kaczyński nie popełnił jednak przestępstwa. Pracownicy OMZRiK więcej o sprawie napisali na oficjalnym profilu organizacji na Facebooku.

Czegoś takiego jeszcze nie widzieliśmy. Prokurator odmawia ścigania Jarosława Kaczyńskiego przy pomocy kruczków prawnych, argumentując to tym, że nie będzie ścigał przestępstwa, bo podobało się wielu osobom, które były świadkami jego popełnienia” – napisano w social mediach Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.

Jak się okazuje, prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa, nawet gdy OMZRiK odwołał się od jej decyzji. „Prokuratura odmówiła wszczęcia dochodzenia, a gdy się odwołaliśmy, odmówiła…

View original post 1 056 słów więcej

 

Katastrofa klimatyczna. Greta Thunberg kontra prawicowe matoły

W poniedziałek, na półgodzinnej hotelowej randce, prezydenci Duda i Trump podpisali zupełnie nieprzełomowy aneks do porozumienia wojskowego. Chwilę potem, będący w stanie ekstazy minister obrony Mariusz Błaszczak ogłaszał, że jest to chwila epokowa.

W czasie spotkania z polskim prezydentem Donald Trump dowiedział się, że lada moment w amerykańskim kongresie rozpocznie się postępowanie, którego finałem może być usunięcie go z urzędu. I tym głównie się zajmował w tym dniu, przerywanym rytualnymi spotkaniami z przywódcami Polski, Egiptu, Pakistanu czy Nowej Zelandii.

>>>

Dużo mówi się i pisze o wystąpieniu szesnastoletniej Grety Thunberg podczas szczytu klimatycznego w ONZ. Thunberg używając mocnego przekazu wytknęła politykom ich zaniedbania, bezczynność i działania mające wpływ na ekosystem, na klimat planety. Zaczęto analizować fenomen Grety.

Głos zabierają politycy prawicy i lewicy, specjaliści od marketingu, spece od mediów. A że „panienka” z bogatego domu, a że pochodzi z utopionej w dobrobycie Szwecji, a że zmanipulowana, a że matka z ojcem wykorzystują dziecko w celu zdobycia popularności i tak dalej.

Nie to jednak przykuwa moją uwagę. Najwięcej dzieje się w komentarzach internautów. Tak, tak. Wiem. Jak powiadają ci, którzy lubią mieć rację:
„Internet to śmietnik i wszyscy o tym wiedzą”.

Rzeczywiście. To prawda. Internet to jest śmietnik. Czy jednak nie jest tak, że właśnie w naszych śmieciach można odnaleźć jakąś prawdę o nas? Czy śmieci nie opowiadają naszej historii, w gruncie rzeczy najuczciwiej? Wprost? Czy to co ląduje w koszu to w pewnym sensie nie jesteśmy my sami, tym razem obnażeni, bez strojenia min?

Proponuję, żeby Państwo wspólnie ze mną przyjrzeli się kilku losowo wybranym komentarzom tych, których nazywamy tak pięknie i niezasłużenie „internautami”:

„Zauważyłem dwa istotne problemy w wypowiedzi tej dziewczyny
Minę ma taką jak by ktoś zabrał smartfona i czy aby nie powinna być w szkole, gdzie jest opieka społeczna w jej kraju”
 – pisze M. M, wczoraj (20:26)

„Nic jej nie zabrali,dzięki temu, że urodziła się tu, a nie np. w Somalii to może być eko. Mam nadzieję do siedziby ONZ przyszła na piechotę, a nie korzystała z żadnych środków transportu, które w/g niej są beee.” – zauważa Tommy, wczoraj (21:14)

„To wzruszające, że SZWEDKA, która całe życie pławi się tak w zasadzie w luksusach podobnie jak jej rodzice i kilka pokoleń wstecz teraz płacze, że ktoś ją okradł z dzieciństwa. (…) Szwedka pożyła w luksusie to już inni nie muszą?” – zauważa ironicznie Zgred, wczoraj (21:38)

„Należy wyłączyć elektrownie , internet, zaprzestać wydobywania wszelkich paliw i surowców! Gdy wrócimy do jaskiń, wtedy będziemy ekologiczni!” – ostatecznie rozstrzyga Greenpeace, 40 min. temu

„Chora biedaczka, to straszne że takie osoby które są ciężko chore psychicznie wykorzystuje tzw. lewica dla swoich celów.” – empatycznie wskazuje Ania, 42 min. temu

Nie dawać jej broni palnej ani może do ręki. To taki lewicowy Breivik” – szuka analogii fddd, 43 min. temu

„Niezrównoważone, zmanipulowane dziecko” – przenikliwie notuje HELLO, 1 godz. temu.

Pytam więc: jaką wiedzę o nas ukrywa ten śmietnik? Nikt tutaj nie występuje pod własnym imieniem i nazwiskiem. Wszyscy posługują się zmyśloną tożsamością. Dzięki temu, jak zakładam, pozostają szczerzy. W swoich wyznaniach do bólu uczciwi. Wobec siebie uczciwi. W zgodzie ze sobą głoszą własne poglądy. Nawet jeśli nie mają tego w zwyczaju w swojej codzienności. Nawet jeśli wchodzą do tyłków własnym szefom, a konformizmu mógłby uczyć się od nich niejeden członek partyjnej młodzieżówki – tutaj – na tym wysypisku – są prawdziwi. Ponieważ wyjątkowo, mówią, co naprawdę myślą. Sami siebie tym zaskakując. Że wciąż jeszcze to potrafią, a przecież tyle było czasu, żeby się odzwyczaić.

Więc czegóż z tych komentarzy, z tych „śmieci” nieuważnie pozostawionych w koszu Internetu możemy dowiedzieć się o nas samych?

Że jesteśmy bandą bezmyślnych, pozbawionych empatii troglodytów?

Że wyśmiewamy czyjeś oddanie, zaangażowanie, czyjeś schorzenia?

Że pozostając w tradycji naszych przodków odmawiamy głosu dzieciom?

Że jak powiadały nasze babki „dzieci i ryby” głosu nie mają?

A może po prostu, że nikt nie wierzy w klimatyczną zmianę, ponieważ to jedynie jakaś „lewacka zmora”. Czy nie powiedział Pan i Stwórca: „Czyńcie sobie ziemię poddaną”? Więc czynimy.

Jeżeli Internet to jest śmietnik, jak chcą niektórzy, jak powtarzają sobie dla lepszego samopoczucia, to odpowiadam na taką tezę: W porządku. W takim razie zacznijmy się godzić z faktem, że od pewnego czasu żyjemy na śmietniku i że nasze miejsce najwyraźniej jest na wysypisku śmieci.

To nie cytat z Pasikowskiego, Drodzy Państwo, to jest rzeczywistość.

Kmicic z chesterfieldem

Komitet Inicjatywy Obywatelskiej chce powołania komisji, która wyjaśni przypadki pedofilii w polskim Kościele. Dziś w Sejmie – na ręce marszałek Witek – złożony został wniosek o zarejestrowanie komitetu. Stworzyli go m.in. Jolanta Banach, Barbara Labuda, Piotr Bauć, Michał Wojciechowicz.

Od dnia zatwierdzenia komitetu przez marszałek Sejmu będzie on miał trzy miesiące na zebranie 100 tys. podpisów pod projektem ustawy o Komisji Prawdy i Zadośćuczynienia ds. wyjaśnienia pedofilii w Kościele katolickim. Jeśli zbiórka się uda, projekt będzie rozpatrywany przez przyszły Sejm.

– „Obywatelski projekt komisji ds. pedofilii różni się od rządowego tym, że odnosi się do problemu ukrywania pedofilii w Kościele – podkreśliła koordynatorka projektu Jolanta Banach. – „Wprowadza mechanizmy i sposoby, dzięki którym Kościół i jego władze będą musiały współpracować z organami państwa, wydawać dokumenty kościelne. Będziemy mogli skutecznie przeciwdziałać ukrywaniu przypadków nadużyć seksualnych przez duchownych. Krótko mówiąc, nie będzie można przenosić księży, dopuszczać księży po wyrokach do pracy z…

View original post 1 828 słów więcej

 

Antysemityzm – wytwór prawicy i Kościoła kat. (pogrom kielecki i Jedwabne)

4 lipca – rocznica pogromu kieleckiego. 10 lipca – rocznica mordu w Jedwabnem. W dwóch powyższych przypadkach (jak również w wielu innych, ale nie o tym tutaj) żydowskich sąsiadów mordowali Polacy.

Podczas pogromu Kieleckiego, Polacy mordowali ocalonych. Ocalonych od komór gazowych, dołów w sosnowych laskach, ocalonych z obozów zagłady i tych, którym udało się przeżyć w gettach i poza nimi, tych, którzy uciekli z transportów, tych którym być może jakiś Sprawiedliwy udzielił pomocy.

W Jedwabnem polscy mieszkańcy spalili żywcem żydowskich sąsiadów. W opracowaniach pojawia się określenie, że zrobili to z „niemieckiej inspiracji” lub „zmuszeni przez Niemców”. W Kielcach pojawia się wątek ubeckiej prowokacji.

W narracji obecnie rządzących już nie pamiętam kto, z nieprzeciętnych umysłowości „dobrej zmiany” stwierdził, że „w Kielcach nie mordowali Polacy, tylko komuniści”, a w Jedwabnem „nie Polacy, ponieważ wtedy nie było Polski”. Tak czy inaczej, tego się nie da obronić. Te dwa mordy (i wiele innych) dokonały się polskimi rękami.

Więc teraz jak co roku, znowu się zacznie. Zaczną się moje ulubione wyliczanki. Te ohydne rzeźnickie rachunki. „A ilu Żydów zmieści się do takiej stodoły?” – zapyta jeden z drugim obrońca dobrego imienia mieszkańców polskiej ziemi. „Liczby są zawyżone przez wiadome środowiska!” – zauważy bystry patriota na klinicznym wyparciu. A że była wojna i cóż było robić. A że jak drwa rąbią to wióry lecą. A że to nie była żadna Polska (Kielce), tylko sowiecki łagier, że to wszystko przez nich, że Polacy jak to Polacy – Bogu ducha winni. Albo moje ulubione żonglowanie ofiarami, kto więcej, my czy Żydzi. A że Pawiak i Powstanie, a że w Auschwitz pierwszy transport to byli Polacy, a że mamy najwięcej Sprawiedliwych i nie mamy się czego wstydzić. Niech się Francuzi wstydzą, i Rumuni, i Węgrzy (chociaż Węgrom „dobra zmiana” nie wypomni, niepolitycznie byłoby w obecnej sytuacji wytykać te 400 tysięcy Żydów posłanych przez Węgrów do Auschwitz, teraz – kiedy to nasz jedyny w Europie sojusznik).

Tymczasem przed nami dwie „niezręczne” rocznice. Niezręczne dla zakochanych w sobie, wierzących w historyczne brednie i legendy potomków Wandy, która nie chciała Niemca, potomków zwycięzców spod Grunwaldu i Wiednia.

Żeby nie przedłużać i nie liczyć wspólnie z obrońcami dobrego imienia mieszkańców tej ziemi, nie liczyć tych wszystkich pomordowanych polskimi rękami Żydów, żeby nie rachować tych, na których Polak/Polka doniósł, nie rachować tych odprowadzonych na posterunek granatowej policji, tych dobitych przy torach, tych spalonych w stodołach, zatłuczonych kijem, nabitych na widły, żeby nie prowadzić tych żałosnych badań pojemnościowych (stodoły, wagony, groby), na koniec pragnę zauważyć, że taką samą hańbą okrywają się mordercy, kiedy palą w stodole kilkuset Żydów lub jednego Żyda, jedną Żydówkę lub jedno Żydowskie dziecko. Ponieważ hańbiący i bez usprawiedliwienia jest każdy mord dokonany na ludziach, za to, kim się urodzili i tylko dlatego, że ktoś pozwolił ich bezkarnie mordować.

To się proszę Państwa nie skończyło. Ten mechanizm jest uniwersalny i świetnie pracuje. Doskonale sprawdzał się wtedy, sprawdza się obecnie i kapitalnie sprawdzi się w przyszłości, kiedy znowu nadarzy się okazja, kiedy znowu, ktoś powie, że „można”, że „wolno”. „A przecież tyle dobra u innych, tyle niesprawiedliwości, tyle krzywd do wyrównania”. Tak to działa. Proponuję być ostrożnym. Nie wiemy, po której stronie będziemy tym razem.

A w przypadku Jedwabnego, Kielc i wielu innych miejsc, w których Polki i Polacy mordowali Żydów – po prostu, jesteśmy winni. I nic się nie zmieni, dopóki tego faktu nie zaakceptujemy. Powinniśmy to zrobić jak najszybciej, ponieważ po pierwsze, mówimy o faktach, po drugie – historia ma to do siebie, że lubi się powtarzać, trzeba tylko chcieć to zaważyć. Wtedy palono i mordowano Żydów. Trudno powiedzieć, kto będzie następny. Z całą pewnością gdzieś powstają już jakieś propozycje.

Kmicic z chesterfieldem

„Pani prezes TK Julia Przyłębska jest wybitną postacią świata prawniczego. Absolutnie niezależnie podejmuje swoje decyzje” – tak obwieścił narodowi Mateusz Morawiecki w wywiadzie dla Polsat News. Ta wypowiedź nie mogła przejść bez echa.

Internauci przypominali prawnicze „sukcesy” Przyłębskiej. – „Wybitną…. na jej koncie sędziego ma wybitnie dużo błędów przy wydawaniu orzeczeń, wybitnie dużo uchylanych wyroków i wybitnie wysoką absencję w pracy. Samodzielnych wyroków TK zero”;

„Mgr Przyłębska zdała egzamin sędziowski na ocenę dostateczną. Sędzia wizytator A. Rusek w 2001 wskazała, że w/w często miała uchylane wyroki, bo nie przeprowadziła postępowania dowodowego, nie ustaliła istotnych faktów i pisała błędne uzasadnienia. Zaiste, wybitna postać. Szacun”; – „Przyłębska i wybitna postać świata prawniczego. Nie…nie…nie… te dwa sformułowania się wykluczają”.

Pozostali kpili ze słów Morawieckiego i zarzucali mu mówienie nieprawdy. – „Taaa… a Ryszard Czarnecki jest wybitnym sportowcem!!!”; – „Tak samo można powiedzieć, że pan Morawiecki nigdy nie został przez Sąd uznany kłamcą i…

View original post 2 085 słów więcej

 

Inflacja pożera nasze pieniądze

O ryzyku rosnącej inflacji mówi się w mediach od jakiegoś czasu. Choć w maju ceny wzrosły o 2,3% rok do roku, to mimo wszystko, jak alarmowała choćby “Gazeta Wyborcza”, w sektorze żywności sytuacja była o wiele gorsza, ponieważ tu ceny wzrosły o aż 5%. Jednak wartości procentowe nie działają na wyobraźnię tak, jak sytuacja na półkach w sklepie na naszym osiedlu. Tutaj zaś wspomniane wskaźniki zaczęły być coraz bardziej zauważalne i to nawet w słynących z najniższych cen dyskontach. Jak wynika z raportu dlahandlu.pl, koszyk podstawowych produktów w wiodących sieciach sklepów podrożał w sposób istotny, a wszystko w ciągu ostatniego miesiąca.

W przypadku Lidla mowa o wzroście cen o aż 20 zł za “koszyk” produktów, a w Biedronce o 14 zł. W zestawieniu wzięto pod uwagę takie produkty pierwszej potrzeby jak jajka, śmietana, ziemniaki, cukier, chleb, masło, margaryna. W kwietniu w Lidlu za “koszyk” trzeba było zapłacić 253 zł, a w maju już 273 zł. W Biedronce analogicznie 252 i 266 zł. Co ciekawe, wzrosty cen z ostatniego miesiąca przekraczają poziom z ostatnich 12 miesięcy. Kiedy bowiem w Lidu w miesiąc wydajemy o 20 zł więcej, to w ujęciu rocznym jest to 14 zł.

Liderami już wieloletniego wzrostu cen są jajka, które w 2014 r. kosztowały średnio 3,3 zł, a dziś już prawie 4 zł. Za nimi idzie symboliczne dla inflacji masło, które w pięć lat zdrożało z 3,6 zł do 4,49 zł.

Opisane podwyżki pokazują, jak bardzo złudne są oficjalne statystyki inflacji. Ta według GUS w maju w stosunku do kwietnia wyniosła zaledwie 0,2%. W realiach polskich domów sytuacja jest zgoła odmienna. Warto mieć bowiem na uwadze, że w koszyku inflacyjnym GUS znajduje się dużo produktów niebędących towarami pierwszej potrzeby, a często o wyższej wartości niż żywność, przez co stabilność ich cen potrafi zaburzyć postrzeganie ogólnej sytuacji na rynku. Zjawiskiem zresztą od lat występującym w Polsce jest wyprzedzanie inflacji przez wzrost cen samej żywności, co najbardziej uderza w konsumentów, zwłaszcza tych najbiedniejszych, którzy największą część budżetu domowego przeznaczają na produkty spożywcze.

Rosnące ceny są w tym przypadku konsekwencją m.in. strat w rolnictwie, które dotknęła susza. Nie bez znaczenia są także same ceny paliw. W końcu i oparty na konsumpcji wzrost gospodarczy także jest czynnikiem sprzyjającym inflacji. Wysoki wzrost wynagrodzeń w Polsce przekracza obecnie tempo wzrostu wydajności pracy, co sprawia, że powstaje presja inflacyjna ze strony pracowników. Nie bez znaczenia na sytuację w przyszłości może mieć także podwyższenie płacy minimalnej, którego koszty zostaną przerzucone na konsumentów, o czym niedawno pisaliśmy.

Widać zatem wyraźnie, że jakkolwiek ogólne wskaźniki inflacji prawdopodobnie nie wyrwą się z przyjętych ram w najbliższych miesiącach, to mimo to znaczna część wzrostu wynagrodzeń Polaków może zostać pożarta przez wzrost cen podstawowych produktów. Jeśli sytuacja w rolnictwie latem ulegnie dalszemu pogorszeniu i w wyniku nieurodzaju ceny dalej będą rosły, to rząd PiS będzie musiał liczyć się z tym, że społeczeństwo może zacząć obarczać dobrą zmianę odpowiedzialnością za panującą na półkach drożyznę tuż przed samymi wyborami parlamentarnymi.

Szarańcza PiS ogołaca Polskę. Hołota.

xerofas

Eliza Michalik, dziennikarka Superstacji, postanowiła pożegnać się z kanałem po tym, jak jego zarząd zdecydował, że odtąd w stacji nie będzie miejsca na programy publicystyczne o tematyce politycznej. Michalik twierdzi, że bez tego nie wyobraża sobie dalszej pracy. Odchodzi.

Niepokojąca jest deklaracja zarządu Superstacji, w której ten powołując się na badania, stwierdza, że rezygnuje z formatów politycznych, ponieważ jego widzowie po politykę sięgać będą, ich zdaniem, gdzieś indziej.

Powiedzmy, że możemy przyjąć to wyjaśnienie za wystarczające. Czy nie jest jednak trochę tak, że ta sytuacja obrazuje początek być może niepokojącego trendu, mianowicie, wychodzenia telewizji komercyjnych z formatów politycznych w obawie budzenia ewentualnej, spodziewanej niechęci rządzących. Jest już bowiem niemal pewne, że PiS weźmie drugą kadencję i prawdopodobnie weźmie ją w cuglach, a Platformy, PSele, kulejąca lewica i rozentuzjazmowany Biedroń z Wiosną na doczepkę, ciągnąć się będą w ogonie, przez kolejne cztery lata dramatycznie usiłując być opozycją o skuteczności polskiego napastnika…

View original post 1 920 słów więcej

 

Zorganizowana przestępczość w łonie Kościoła kat.

Jestem przekonany, że ci wszyscy „obrońcy Kościoła”, którzy po premierze filmu Tomasza Sekielskiego „Tylko nie mów nikomu”, podnoszą raban, pisząc/mówiąc, że ten film jest „nieuczciwy, bo Sekielski powinien zrobić materiał, po prostu, o zjawisku pedofilii, a nie o pedofilii wśród księży, bo to przecież promil całego zjawiska”, ci wszyscy zawodnicy mimo zabetonowanych głów i dramatycznego wyparcia, muszą doskonale wiedzieć, że w filmie Sekielskiego nie chodzi o zjawisko pedofilii jako takiej, tylko o jej systemowe ukrywanie przez długie dziesięciolecia (niedobrze mi od ciągłego powtarzania tej frazy).

Chodzi o to, że w to systemowe ukrywanie zamieszane były takie „świętości” jak m.in. Jan Paweł II, który ma pomnik na każdym rogu ulicy, plac oraz tablicę upamiętniającą w każdym mieście i że coś z tym trzeba będzie zrobić.

Gdyby ci „obrońcy Kościoła” przyjęli to wreszcie do wiadomości, możliwe, że musieliby przyznać, że (jak już pisałem) ich własny Kościół wydymał ich po całości, oszukał i przez lata zdradzał, ponieważ ma na nich kompletnie wywalone, do niczego ich nie potrzebuje, ponieważ dopóki polskie państwo pompuje w niego miliardy złotych rocznie, Kościół może mieć wywalone na wszystko i wszystkich, a wikary z okolicznej parafii może zmieniać samochody jak rękawiczki, a parafianin zasuwający na półtora etatu może się tylko temu bezczynnie przyglądać, ponieważ i proboszcz i rzeczony wikary mają go w głębokiej pogardzie, jego i jego zmartwienia, które są dla nich abstrakcją, ponieważ mają podstawiane pod nosek obiadki, deserki, kompociki, herbatki. Jak żyję, nie widziałem w „osiedlowej Biedrze” żadnego duchownego z okolicznej parafii. Zakładam zatem, że tym typom lodówkę też wypełniają po brzegi specjalnie przeznaczeni do tego ludzie. Dlatego mdli mnie od argumentów typu: „film nie odnosi się do całości zjawiska pedofilii”.

Jak długo jeszcze polscy katolicy będą udawać, że to, co mówi Głódź, Hoser, Jędraszewski, Gądecki, to nie jest głos ich Kościoła? A przecież Kościół winien mówić jednym głosem. Jak długo można jeszcze pokładać nadzieję w Bonieckim, Lemańskim, Kramerze? Cóż znaczą ci kapłani wobec skostniałej, pysznej i gnuśnej hierarchii?

Kończąc mam jeszcze jedną uwagę. Drodzy „obrońcy Kościoła”! – film Sekielskiego to nie diagnoza społeczna zjawiska pedofilii. Film Sekielskiego traktuje o zorganizowanej przestępczości, jak wy to lubicie mówić, „w łonie Kościoła”. Film mówi o bezprawiu w państwie prawa. Film opowiada o tym, że z jakichś powodów księża popełniający przestępstwo pedofilii nie są ścigani. Nie są również ścigani ci, którzy ukrywają ich zbrodnie i służą im pomocą. Film mówi o krzywdzie, która została wyrządzona i winnych, którzy nie zostali ukarani. Na wszystkie te czyny kodeks karny obowiązujący w Polsce ma odpowiednie paragrafy i nie trzeba go zmieniać. Wystarczy zacząć go, po prostu, stosować – tak samo w stosunku do wszystkich obywateli tego kraju. W tym księży. I to od zaraz.

Czy to naprawdę tak trudno ogarnąć? Czy po prostu należałoby wtedy podjąć jakąś decyzję, a nie czekać z założonymi rękami na rozwój wypadków, co polscy świeccy katolicy opanowali do perfekcji, czego są nauczeni przez duchownych traktujących ich jak bezwolną masę, do czego przywykli i nawet nie próbują wpłynąć na ów stan rzeczy. Kłopocik?