Archiwa tagu: Krzysztof Tchórzewski

Konstytucja nie jest przestrzegana, więc zabroniona

„Zachowaniem mogącym podważyć zaufanie do niezawisłości i bezstronności sędziego jest publiczne używanie przez sędziego infografik, symboli, które w sposób jednoznaczny są lub mogą być identyfikowane z partiami politycznymi, związkami zawodowymi, a także z ruchami społecznymi, tworzonymi przez związki zawodowe, partie polityczne lub inne organizacje prowadzące działalność polityczną” – napisano w uchwale przyjętej przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Została ona – jak wiadomo – wybrana przez PiS i Kukiz’15.

W związku z tym prawnik Oskar Sobolewski zapytał na Twitterze: – Czy to jest jedna z takich zakazanych infografik?” i dołączył napis „Konstytucja”.

Odpowiedź zastępcy rzecznika nowej KRS Jarosława Dudzicza brzmiała: – „Jest utożsamiana z określoną opcją polityczną. A sędzia – przypominam – ma być apolityczny i swoją postawą nie wzbudzać podejrzeń, że tak nie jest”.

„Przeciwnicy demokracji usiłują upolitycznić słowo „Konstytucja”. Dla nas „Konstytucja” jest aktem prawnym, który szanujemy. Koszulka z „Konstytucją” nie kojarzy się z żadnym ugrupowaniem politycznym, ale z organizacjami społeczeństwa obywatelskiego. Ja jako sędzia mam prawo taką koszulkę zakładać. Ta uchwała to przejaw bezradności politycznego organu, który jako ramię rządu próbuje pacyfikować sędziów. W naszym sądzie rozprowadziliśmy już ponad 400 takich koszulek. Po tej uchwale będziemy mieć dodatkową motywację” – powiedział „GW” sędzia Waldemar Żurek. A sędzia Bartłomiej Przymusiński, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia skomentował: – „Panu Dudziczowi Konstytucja kojarzy się z polityką” – skomentował.

Znacząco zabrzmiał wpis Jacka Barcika: – „Uchwała opublikowana 13 grudnia. Pseudo-KRS, duchowy dziedzic marionetek z PRON ma znakomite wyczucie czasu. Cóż, dla przypomnienia: zima wasza, wiosna nasza! 1981 r. – wolność i suwerenność; 2018 r. – KONSTYTUCJA, przyzwoitość, normalność i zdrowy rozsądek”.

Zakazane słowo Konstytucja, tak mają okupaci – zakazują. Hitlerowcy zakazywali śpiewać. Nowi okupaci zakazują t-shirtów.

Depresja plemnika

Do fundacji „Nie lękajcie się” zgłosiły się trzy kolejne ofiary księdza Henryka Jankowskiego. – Opisują, jak ksiądz Jankowski się przy nich masturbował czy dotykał ich w miejscach intymnych – mówi prezes fundacji w rozmowie z „Super Expresem”.

Jak informuje „Super Express”, do fundacji „Nie lękajcie się” od momentu nagłośnienia sprawy prałata Jankowskiego zgłaszają się kolejne ofiary, które opisują, że w przeszłości były przez niego molestowane.

Henryk Jankowski. Kolejne zarzuty o pedofilię

Zgłoszenia od kolejnych ofiar księdza Jankowskiego przychodzą do fundacji „Nie lękajcie się” między innymi w formie listów. Nie wszystkie z ofiar chcą ujawniać swoje dane osobowe. W ostatnich dniach do „Nie lękajcie się” zgłosiło się trzech mężczyzn z Gdańska, Anglii i Niemiec, którzy opisują, że byli przez niego molestowani.

– To trzech dorosłych mężczyzn, którzy na przełomie lat 80. i 90. mieli po kilkanaście lat – mówi prezes fundacji „Nie lękajcie się” Marek Lisiński w rozmowie z „Super Expressem”.

Jak dodaje…

View original post 1 251 słów więcej

Reklamy

Za SKOK-i powinien beknąć nie tylko Bierecki

Prokuratura na zlecenie Zbigniewa Ziobry już przestała utrzymywać nawet pozory, ale regularnie włączyła się wojnę polityczną wokół SKOK. Instytucja podparta swoim całym autorytetem starała się udowodnić opinii publicznej, że to KNF działała przed laty niedbale, opieszale, w efekcie to z winy jej urzędników klienci kas stracili oszczędności, które trzeba było zwrócić z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Wszystko w myśl tezy Ziobry, że “KNF rozzuchwala przestępców..”, którą to minister powtórzył dziś w Sejmie. Prokuratura dopuściła się w tym celu poważnej manipulacji. Przedstawiono bowiem kalendarium mające udowodnić zaniedbania KNF, a przede wszystkim przerzucić winę za aferę z PiS na PO. Problem jednak w tym, że w grafikach zapewne nie przypadkiem pominięto obciążające Kasę Krajową SKOK decyzje.

Zgodnie z grafiką wygląda bowiem na to, że doszło do niebywałego zaniedbania. Po zakończeniu kontroli 15 marca 2013 roku do wprowadzenia zarządu komisarycznego potrzeba było ponad roku, co nastąpiło ostatecznie 4 listopada 2014 roku. W tym czasie, jak widać na wykresie, od października 2013 lawinowo rosły kwoty wyprowadzane ze SKOK-u.

Przekaz ten okazuje się jednak całkowitym kłamstwem. Jak wskazuje dziennikarz Rzeczpospolitej w zestawieniu prokuratury zabrakło jednego kluczowego faktu. 18 marca 2013 roku zaczęło się postępowanie administracyjne w KNF, które zakończyło się 15 września następnego roku. Półtora miesiąca później wprowadzono do SKOK-u zarząd komisaryczny. Tym zaś co pominęła prokuratura jest fakt, że omawiane postępowanie miało służyć wprowadzeniu komisarza, ale wlokło się ono półtora roku z powodu… Kasy Krajowej SKOK. Ta bowiem zażądała statusu strony w tym postępowaniu 02.04.2013 roku, co jak czytelnicy mogą sobie wyobrazić nie miało na celu wsparcia działań KNF. Centrala SKOK dwa lata przed aferą nagradzała bowiem SKOK Wołomin, a o nieprawidłowościach w nim pierwszy raz dowiedziała się… w 2008 roku, a nie zrobiła zupełnie nic. Reakcji nie było pomimo, że to na Kasie Krajowej ciążył obowiązek nadzoru. Jednak Ziobro centrali SKOK-ów nie chce już rozliczać z opieszałości, kiedy ta sięgała aż 5 lat. SKOK-i przez lata pozostawały bowiem dzięki PiS poza zasięgiem KNF, który miał zająć się nimi już w 2009 roku, jednak z powodu niepodpisania nowelizacji ustawy przez Lecha Kaczyńskiego sprawę musiał rozstrzygnąć najpierw Trybunał Konstytucyjny. Tego też zabrakło na grafikach prokuratury.

Sytuacja jest zatem skandaliczna, kiedy politycy PiS wykorzystali prokuraturę jako narzędzie prowadzenia taniej propagandy. Tak wygląda zawłaszczanie państwa w pełnej krasie.

Za SKOKi powinien siedzieć nie tylko Grzegorz Bierecki. I tak ma się stać po odsunięciu PiS od koryta.

Depresja plemnika

Pan prezes ma – jak zawsze – rację. Aferzyści zdarzają się wszędzie. W każdej choćby najporządniejszej i najuczciwszej partii musi się trafić jakaś czarna owca. Takie prawo statystyki.

Ale nie znaczy to przecież, że na tej podstawie można mierzyć polityków i działaczy różnych politycznych opcji tą samą miarą. W formacji aktualnie rządzącej żadnych czarnych owiec wszak nie uświadczy, choćby ze świecą szukał. Pan prezes publicznie dał na to w Jachrance swoje słowo.

Gdzie się podziały w takim razie, owieczki o smolistej wełnie i takimż charakterze? Otóż to oczywista oczywistość, że wszystkie pasą się na polach Koalicji Obywatelskiej. Dobrze się jednak maskują, a część z nich usiłuje się nawet na siłę wybielić. Ale wiadomo, że to bezskuteczne. Partii aktualnie rządzącej i jej zwolennikom nie da się zamydlić oczu, a stado „totalsów”, nawet wymoczone w Vizirze, bielsze i tak już nie będzie!

Wprawdzie wrogowie polskości (czytaj: przeciwnicy partii rządzącej) bezczelnie wmawiają opinii…

View original post 3 132 słowa więcej

Morawiecki, wyrób politykopodobny i polakopodobny rodem z PRL-u

Afera KNF nie cichnie, a jednym z najważniejszych wątków do wyjaśnienia pozostaje ewentualny osobisty udział w sprawie premiera Mateusza Morawieckiego. Doniesienia “Newsweeka” dowiodły bowiem, że premier spotkał się tuż przed wybuchem afery z Zygmuntem Solorzem-Żakiem. Tym samym, w którego Plus Banku na stanowisku członka rady nadzorczej zasiada Grzegorz Kowalczyk – prawnik, którego Marek Ch. “rekomendował” Leszkowi Czarneckiemu za 40 mln zł. W związku z tym z zapytaniem o związki szefa rządu i Kowalczyka do Kancelarii Premiera zwrócił się poseł PO, Krzysztof Brejza.

Parlamentarzysta skupił się na wyjaśnieniu konkretnego tropu w potencjalnym udziale Morawieckiego w aferze. Grzegorz Kowalczyk nie tylko zasiada w banku, ale był także powołany do Rady Giełdy Papierów Wartościowych S.A. Jego kandydaturę zgłosiła przedstawicielka banku PKO BP, którego prezesem jest Zbigniew Jagiełło, prywatnie przyjaciel Mateusza Morawieckiego, wtedy wicepremiera i ministra rozwoju oraz finansów. Co bardzo ważne, ruch ten, jak donosiła “Gazeta Wyborcza”, zaskoczył przedstawicieli Ministerstwa Rozwoju. Poprosili oni o 20-minutową przerwę na konsultację, którą następnie przedłużyli o kolejne 10 minut. Nie było zatem wątpliwości, że wówczas rozdzwoniły się telefony do kogoś na szczycie władzy, kto kazał kandydaturę Kowalczyka poprzeć. Obserwując hierarchię urzędniczą, najbardziej zdroworozsądkowe jest, że nakaz wyszedł jeśli nie osobiście od obecnego premiera, to z pewnością z jego najbliższego otoczenia.

Jednak mimo takich poważnych wątpliwości i wyraźnego przepływu informacji Kancelaria Premiera odpowiedziała bezczelnie posłowi Brejzie, że sprawy nie ma, a o kandydaturze Skarb Państwa nic nie wiedział:

“Przedmiotowa kandydatura nie była znana Skarbowi Państwa przed rozpoczęciem Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia (NWZ) Spółki”.

Czytając odpowiedź KPRM można odnieść wrażenie, jakby to z inicjatywy i głosami osób trzecich umieszczono Kowalczyka w Radzie, podczas gdy bez wsparcia spółek i delegatów ministerstwa do takiego obrotu sprawy nigdy by nie doszło.

Jest to ordynarny przykład, jak w biały dzień politycy mówią, że czarne jest białe, a białe jest czarne. Premier czuje się tak bezkarny, że zbywa tak oczywistymi kłamstwami pytania, do których wyjaśnienia obliguje go polskie prawo.

Rządzący najwyraźniej przyjęli taktykę, że lepiej nie mówić nic, niż stosować marne wymówki. O ile bowiem nawet fałszywa odpowiedź Kancelarii pojawiłaby się we wszystkich mediach, o tyle taka ordynarna negacja znajomości sprawy już mało kogo poza środowiskiem dziennikarzy zainteresuje.

Tym samym obserwujemy, jak prawo staje się niewolnikiem woli politycznej władzy, działając coraz bardziej wybiórczo. Dla jednych ostentacyjne zatrzymania, dla innych całkowita ślepota organów państwa. Jednak z każdym dniem wiemy o aferze coraz więcej, stąd desperackie metody obrony władzy wciąż mogą okazać się za mało skuteczne w starciu z opinią publiczną.

Morawiecki – wyrób polityko- i polskopodobny.

Depresja plemnika

Pierwszy taki sondaż.

Według sondażu IBRIS dla dziennika „Rzeczpospolita” w wyborach do Parlamentu Europejskiego największym poparciem Polaków cieszy się Koalicja Obywatelska z wynikiem 34 punktów procentowych i PiS z takim samym wynikiem. Na trzecim miejscu znalazł się Ruch Biedronia z wynikiem 8 pp. Pod podium znalazł się SLD (5 pp.), Kukiz (5 pp.), PSL (4 pp.). Najniższe poparcie zyskała partia Rydzyka – Ruch Prawdziwa Europa – 2 pp.

Co ciekawe – przeprowadzone też drugie badanie bez uwzględnienia partii Rydzyka. Tu wyniki są już inne: PiS 37, KO 34, RB 7, SLD 5, Kukiz 5, PSL 4. Wyniki sondaży wywołał spore zaskoczenie wśród polityków zarówno opozycji jak i rządu.

Samorządowa konwencja PiS w Szczecinie. Na sali słychać gromki śmiech. To reakcja działaczy na dowcip opowiedziany przez Mateusza Morawieckiego. – Znacie pewnie tę anegdotę, jak do tego premiera, który rządził siedem lat chudych, niedawno dzwoni kuzyn i pyta: „Co robisz?”. „Nic…

View original post 2 833 słowa więcej

Kościół ze swoim biznesem wychodzi do ludzi

Depresja plemnika

Dwa miesiące aresztu dla Marka Chrzanowskiego, byłego szefa KNF. Zdaniem prokuratury jest obawa matactwa ze względu na zagrożenie wysoką karą. Były szef KNF nie przyznaje się do winy, zapowiedział też, że odwoła się od decyzji sądu o areszcie. Tymczasem PiS zapowiada złożenie zawiadomienia do prokuratury na byłego wicepremiera i ministra finansów Jacka Rostowskiego. Zdaniem Zbigniewa Konwińskiego z PO to kuriozalna sytuacja, iż PiS składa wniosek do prokuratury i skarży się na to, że w 2008 roku w Sejmie zostały przegłosowane rozwiązania, o które PiS sam wnioskował.

Areszt dla byłego szefa KNF

Marek Chrzanowski, były szef Komisji Nadzoru Finansowego, został aresztowany na dwa miesiące. Zdecydował o tym w nocy katowicki sąd, który uzasadnia decyzję obawą matactwa i grożącą Chrzanowskiemu karą do 10 lat więzienia.

Obrońcy Chrzanowskiego zapowiedzieli zaskarżenie decyzji o areszcie.

Prokuratura postawiła mu zarzut przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego w celu osiągnięcia korzyści osobistej i majątkowej przez inną osobę.

Zdaniem…

View original post 1 224 słowa więcej

Nepotyzm PiS to gen kaczyzmu

Na początku października w „Fakcie” mogliśmy przeczytać o „prorodzinnej” działalności posła PiS, Marka Matuszewskiego. Jego żona jest wspólniczką w firmie Ignac-Pol w Zgierzu, która posiada dwie stacje benzynowe i niedawno, mimo sprzeciwu opozycji, wybudowała myjnię samochodową prawie w centrum miejskiego parku.

Na liście PiS do Sejmiku Województwa Łódzkiego jedynkę otrzymała Alicja Antczak, cioteczna siostra żony Matuszewskiego, a jej mąż, Zbigniew, został radnym powiatu zgierskiego. Gdy PiS wygrał wybory pan Antczak został dyrektorem w PGE GiEK SA, gdzie zarabia w ciągu roku ponad 257 tys. brutto. Syn polityka dostał jedynkę na liście do powiatu zgierskiego, a jego żona, Dominika, do Rady Miasta Zgierza.

Wczoraj Beata Mazurek poinformowała na Twitterze, że „decyzją Prezesa Jarosława Kaczyńskiego poseł Marek Matuszewski został zawieszony w prawach członka partii i klubu PiS. Decyzja ta ma związek z działaniem posła Matuszewskiego na szkodę PiS w okręgu łódzkim”.

Można zadać sobie pytanie, dlaczego dopiero teraz kierownictwo PiS zareagowało na artykuł „Faktu”. Czyżby wpływ na tę decyzję miała afera KNF i ujawnienie sprawy Kacpra Kamińskiego, któremu tatuś pomógł w zdobyciu dobrze płatnej pracy w Banku Światowym? Czyżby PiS poczuło, że zostało postawione pod ścianą i chce pokazać swoją sprawiedliwość? Czy politycy PiS sądzą, że w ten sposób uratują swój wizerunek i zamydlą oczy swoim wyborcom? Czas pokaże…

# # #

Nepotyzm PiS kwitnie i nawet prezes go nie powstrzyma.

Depresja plemnika

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro nie pojechał do Brukseli, by bronić swojego rządu przed oskarżeniami o łamanie w Polsce praworządności i fundamentalnej w demokracji zasady niezależności sądownictwa. Na publicznym wysłuchaniu przed komisją Parlamentu Europejskiego rządu RP nie reprezentował w efekcie nikt.

Polska dalej gra z TSUE na zwłokę

Albo stchórzył, albo idzie w zaparte

Przyczyny nieobecności ministra mogą być dwie. Albo Zbigniew Ziobro nie ma argumentów na swą obronę (bo to przecież on forsuje plan osłabienia pozycji sądów i sędziów w Polsce) i w obawie przed kompromitacją zwyczajnie stchórzył. Albo minister sprawiedliwości rządu PiS ma Parlament Europejski, by tak rzec, gdzieś. I ekipa PiS próbuje w tej kwestii nadal iść w zaparte.

Nie bez powodu wypowiadający się eurodeputowani z PiS próbowali zwekslować przesłuchanie na kwestię… dopuszczalności aborcji (Marek Jurek) lub dumy narodowej i win poprzednich ekip rządzących w kwestiach emerytalnych (Jadwiga Wiśniewska).

Czy Trybunał Sprawiedliwości może oceniać polskie sądownictwo

Wykład Timmermansa

Znamienny – i symboliczny – był miniwykład, jakiego kolejny raz udzielił rządowi w Warszawie wiceszef Komisji Europejskiej…

View original post 1 347 słów więcej